O nasArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga

"Blade Runner 2049" – "Bardziej ludzcy niż ludzie" - Recenzje filmów

„Blade Runner” z 1982 roku, przetłumaczony u nas nie do końca trafnie jako „Łowca androidów” (w filmie użyto nazwy replikanci) to obraz mający dziś status pełnego arcydzieła, które wyznaczyło nowe kierunki w science fiction. Co ciekawe, w dniu premiery nie był zbyt pozytywnie przyjęty i dopiero po latach, gdy pojawiło się kilka jego wersji, łącznie z reżyserską, został okrzyknięty objawieniem, kultowym przedstawicielem swojego gatunku. Jak na jego tle wypada sequel, czyli „Blade Runner 2049”? Czy sprostał oczekiwaniom i śmiało można postawić go na półce obok oryginału?

Informacje o artykule
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (4588 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 255
Czas czytania:
1 605 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aragorn136 (4588 pkt)
Dodano:
534 dni temu

Data dodania:
2017-10-07 13:19:07

Niecierpliwym odpowiem już na wstępie. Tak. Choć sam pomysł na stworzenie tegoż obrazu, był niczym porwanie się z motyką na słońce, to finalny produkt jak najbardziej jest godny uwagi. Udał się, może nie w stu, ale na pewno w osiemdziesięciu procentach. Spora w tym zasługa reżysera – uzdolnionego wizjonera z Kanady – Denisa Villeneuve’a. To człowiek, który potrafi budować odpowiednie narracyjne tempo, malować uczucia, zaskakiwać fabularnymi rozwiązaniami, który wie, jak ważny jest klimat w filmie i trzymanie widza za gardło. „Pogorzelisko” było emocjonalną petardą. „Sicario” porażało mrokiem i brutalnością narkotykowych karteli. A niedawny „Nowy początek”, choć w końcowej scenie popadający w banał, okazał się jednym z najciekawszych, refleksyjnych obrazów science fiction. Dobrze, że dziadek Ridley Scott zadowolił się funkcją producenta, oddając reżyserki stołek Denisowi. Dzięki temu kontynuację „Łowcy androidów” ogląda się znacznie lepiej niż „Obcego: Przymierze”.

 

Blade Runner 2049” to film m.in. o samotności w ponurej przyszłości. Ale Villeneuve nie jest sam. Łączy siły ze scenarzystami: Hamptonem Fancherem, który maczał palce w pierwszym filmie, sprawnie przekładając książkę Philipa K. Dicka na język filmowy oraz Michaelem Greenem, który z kolei wykonał kawał dobrej roboty, pisząc skrypt do komiksowego „Logana”. Panowie przygotowali intrygującą fabułę, spajającą się z poprzednią opowieścią. Tym razem głównym bohaterem jest K (nie mylić z postacią z „Facetów w czerni”) – oficer policji Los Angeles i łowca androidów w jednej osobie. K poluje na replikantów generacji Nexus-8, których długość życia w porównaniu ze starymi modelami Nexus-6, jest znacznie dłuższa – zbliżona do ludzkiego. Podczas misji zlikwidowania jednego z nich – Sappera Mortona (świetny epizod Dave’a Bautisty), trafia na ślad czegoś, co może zburzyć równowagę upadającego, kruchego świata.

 

Wraz z bohaterem, widz wpada na kolejne tropy, starając się jednocześnie wyjaśnić kwestie związane ze sztuczną inteligencją i granicą człowieczeństwa. Kiedy stajesz się człowiekiem? Czym jest ludzka dusza? Te pytania bardziej wybrzmiewają w tej części niż u Ridleya Scotta. To wielka zaleta przykrywająca niektóre fabularne twisty, których można się domyślić i kilka łopatologicznych dialogów tłumaczących co i jak. Gdyby tak Fancher i Green bardziej uwierzyli w inteligencję kinomanów, nie prowadząc ich czasem za rękę ciemnym tunelem, scenariuszowo byłoby jeszcze lepiej.

 

Na szczęście wszelkie niedociągnięcia znikną jak łzy na deszczu za sprawą dopieszczonej wizualnej strony filmu. Kolejny jegomość, współpracownik reżysera, czyli autor zdjęć – doświadczony Roger Deakins niegdyś okiem kamery realistycznie sportretował m.in. brudną rzeczywistość w „Sicario”. Nominowany do Oscara ponad 10 razy, nie zdobył jeszcze statuetki. Mocno wierzę, że zła passa się odmieni i Deakins wreszcie zostanie doceniony. Bo to, co zrobił w „Blade Runner 2049” jest nie do opisania! Znów jest namacalnie, brudno, deszczowo, a nawet mglisto, bez taniego efekciarstwa. Czuć ten zimny i smutny zdegenerowany świat, w którym podążamy za detektywem K. Co więcej, Deakins i Villeneuve powiększają go. Znajdziemy się więc także poza skąpanym w deszczu, bogatym w olbrzymie świetliste neony i reklamy Los Angeles. Ujrzymy wielkie śmietnisko, pustynne skażone miejsca z niszczejącymi budynkami, niczym wyjęte z postapokaliptycznego „Mad Maxa: Na drodze gniewu” czy wreszcie przysypane śniegiem dachy sterylnych wewnątrz laboratoriów. Są tu kadry, które zapragniemy wydrukować, oprawić w ramki, powiesić na ścianie i wpatrywać się w nie godzinami…

 

Aż zaśniemy… Nie. Raczej aż ulegniemy hipnozie. Nie możliwe też, abyśmy wpadli w objęcia Morfeusza w trakcje seansu filmu. Mimo dwóch godzin i czterdziestu trzech minut nie czujemy znużenia. Tempo jest dobre. Aktorzy w swoich rolach też dają radę. Choćby Ryan Gosling, którego poważna i spokojna mina pasują idealnie do ogrywanej postaci oficera K. Ta kreacja przekona nawet tych, którzy za aktorem wcześniej nie przepadali. Świetnie wygrany jest wątek jego „uczuciowego związku z wykreowaną w wirtualnej rzeczywistości, sztuczną dziewczyną Joi (Ana de Armas), nieprzypadkowo kojarzący się z filmem „Ona” Spike’a Jonze. Harrison Ford z kolei z Ricka Deckarda – złamanego łowcy, detektywa z opowieści neo noir zamienił się w zmęczonego Ricka Deckarda, który mimo wszystko umie wymierzyć mocny prawy sierpowy. Ten krótki ekranowy powrót nie zachwyca jednak aż tak bardzo, jak wielce oczekiwane pojawienie się podstarzałego przemytnika Hana Solo w „Gwiezdnych Wojnach: Przebudzeniu Mocy”. Najciekawsze postacie w nowym „Blade Runnerze” znajdują się po drugiej stronie barykady. Jedną z nich jest tajemniczy bogacz i kreator Niander Wallace, a drugą jego przyboczna – replikantka Luv. Wcielający się w Wallace’a Jared Leto jest bliski przekroczenia granicy – totalnego przerysowania tej postaci, lecz się powstrzymuje. Szkoda, że jego czas ekranowy jest okrojony, bo Leto ma ten specyficzny diaboliczny błysk w niewidzącym oku i megalomański charakter. Fascynuje i przeraża zarazem. A Luv i kreująca ją Sylvia Hoeks to niemalże terminator w spódnicy. Często zamiast siły argumentu stosuje argument siły. Niełatwo będzie dziewczynę pokonać. Wchodzi, gdzie chce, robi, co jej pan Niander rozkaże…

 

I już tytułem końca, „Blade Runner” był dziełem sztuk, sensualnym doświadczeniemi; „Blade Runner 2049” to tylko albo aż bardzo porządna rzemieślnicza robota. Przede wszystkim dla miłośników części pierwszej i ambitnego science fiction. Nie wiem, czy film stanie się z miejsca kultowy, czy może jednak będzie na to potrzebował długie lata. Dobrze, iż rozszerza ten świat, że otwiera nowe drzwi. Że jest ascetyczny, w wersji bardzo slow, nie dla gawiedzi żądnej szybkiej, wybuchowej akcji. I że tak wielki nacisk kładzie na problematykę humanizmu i sztucznej inteligencji, podobnie jak niedawny serial „Westworld” czy arcyciekawa „Ex Machina”, gdzie zbuntowane androidy wyglądają bardziej ludzko niż ludzie.

 

Tylko kurczę, dlaczego zastępujący Jóhanna Gunnara Jóhannssona (stałego kompozytora Villenueve’a) Hans Zimmer i Benjamin Wallfisch (autor muzyki do horroru „To”) nie wykrzesali znacznie więcej, komponując muzykę. Muzykę, która poza jednym utworem, niewiele ma wspólnego z nieśmiertelną ścieżką dźwiękową mistrza Vangelisa – tak subtelną, tak elektronicznie futurystyczną, która stanowiła odrębną całość, wspaniale budując atmosferą sennego i deszczowego Los Angeles (odsłuchajcie chociażby motyw „End Titles”, „Tears in Rain” przy pięknej scenie monologu Rutgera Hauera czy magiczny „Rachael’s Song”). Zimmer z kompanem nie stworzyli nic, co by zapadło w pamięć. A to dziwne, kiedy przypomnimy sobie, jak klimatyczna była muzyka Zimmera do „Interstellar”. Tu jest ona ostra, szarpiąca nerwy, ale brakuje jej niestety poezji Vangelisa… Szkoda. Niesamowita, zostająca z widzem, jest raczej cisza, która towarzyszy niektórym momentom.

 

„Blade Runner 2049” to trochę obce ciało w znanym świecie. Produkt cyberpunkowy, który nie żeruje jednak zbytnio na oryginale, mając własny autorski sznyt. To wielowątkowy film, któremu, aby wystawić sprawiedliwą ocenę, należałoby poświęcić więcej niż jeden seans. Mimo kilku wad jest jednym z lepszych obrazów science fiction, jeśli nie w historii kina, to w nowym tysiącleciu. Cieszmy się, że powstał!

 

Ocena: 8/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

 

*Recenzja ukazała się też na portalach Centrum Sceny.pl i Tu Włocławek.pl

Galeria zdjęć - "Blade Runner 2049" – "Bardziej ludzcy niż ludzie"

Temat / Nick:

Treść komentarza:

5 (5)

Filmowy33
534 dni temu

Zgadzam się w stu procentach. Dobra recenzja!
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 6 dni temu

liczba odwiedzin: 47

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 2462 dni temu

liczba odwiedzin: 3588

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 1867 dni temu

liczba odwiedzin: 4482

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 45 dni temu

liczba odwiedzin: 166

Polecamy podobne artykuły

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 2411 dni temu

liczba odwiedzin: 5009

autor:dbania(81 pkt)

utworzony: 1555 dni temu

liczba odwiedzin: 3838

autor:admin(5059 pkt)

utworzony: 686 dni temu

liczba odwiedzin: 468

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 2435 dni temu

liczba odwiedzin: 3668

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 2433 dni temu

liczba odwiedzin: 4718

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 681 dni temu

liczba odwiedzin: 1062

Teraz czytane artykuły

"Blade Runner 2049" – "Bardziej ludzcy niż ludzie" - Recenzje filmów

„Blade Runner” z 1982 roku, przetłumaczony u nas nie do końca trafnie jako „Łowca androidów” (w filmie użyto nazwy replikanci) to obraz mający dziś status pełnego arcydzieła, które wyznaczyło nowe kierunki w science fiction. Co ciekawe, w dniu premiery nie był zbyt pozytywnie przyjęty i dopiero po latach, gdy pojawiło się kilka jego wersji, łącznie z reżyserską, został okrzyknięty objawieniem, kultowym przedstawicielem swojego gatunku. Jak na jego tle wypada sequel, czyli „Blade Runner 2049”? Czy sprostał oczekiwaniom i śmiało można postawić go na półce obok oryginału?

Ed i Lorraine na tropie złych duchów - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Ed i Lorraine Warren zasłynęli w Stanach Zjednoczonych jako badacze zjawisk paranormalnych. W filmie „Obecność” możemy zapoznać się z ich najtrudniejszą sprawą (na potrzeby kina nieco ubarwioną). W tym artykule dowiecie się nieco o tym ekscentrycznym małżeństwie oraz o pewnej nawiedzonej lalce i kłopotach rodziny Smurlów.

Yo-Landi Visser – słodka żyleta - Zespoły i Artyści

Z okazji premiery filmu „Chappie” nie mogło zabraknąć artykułu o występującej tam Yo-Landi Visser – południowoafrykańskiej raperce wchodzącej w skład zespołu Die Antwoord. Z wyglądu i głosu przypomina niewinną, infantylną nastolatkę. Jednak uwaga, to tylko pozory. Po płaszczykiem słodkości kryje się prawdziwa sceniczna żyleta.

Śmiesznie i strasznie - Artykuły o filmach

Gdy połączymy komedię z horrorem, groza stanie się tylko pretekstem do dobrej zabawy. Nie bójcie się i z uśmiechem na twarzy przeczytajcie ten artykuł. Filmy, które tu przypomnimy, mogą poprawić humor prawie każdemu pesymiście.

Odwiedzin: 13787

Autor: pjSavoir Vivre

Królewska etykieta dzisiaj - Savoir Vivre

Jakiś czas temu miałem sen. W stroju kamerdynera podaję na tacy szampana w brytyjskiej komnacie. Przy długim stole siedzi rodzina królewska: Elżbieta II, jej małżonek, syn, wnuki. I byłby to sen niezwykle nudny, ale „na szczęście” śliska podłoga i trzęsące się ze stresu nogi „pomogły”. Trunek rozlany, a ja leżę pod nogami królowej. Nie uświadczyłem jej reakcji, gdyż w tym momencie otworzyłem oczy. Siedząc na łóżku, zastanowiłem się, jak obecnie wyglądają dworskie konwenanse i czy faktycznie jest bardzo „sztywno”?

"Tajemnice lasu" – Be careful what you wish for… - Recenzje filmów

Nowy film Roba Marshalla to pierwszorzędny musical przeznaczony dla ściśle określonego grona odbiorców. Pomimo faktu, że produkcja sygnowana jest marką Disneya, w niczym nie przypomina charakterystycznych dla powyższej wytwórni obrazów. „Tajemnice lasu” to mroczna opowiastka z niegłupią wymową, skierowana w szczególności do fanów musicali, jak również osób przekładających treść ponad formę.

Odwiedzin: 2773

Autor: pjReligia

Nowy Papież! - Religia

Stało się! Konklawe wybrało nowego papieża. Został nim 76-letni kardynał Jorge Mario Bergoglio z Argentyny. Papież przyjął imię Franciszek. Ukazał się po godzinie 20.00 na balkonie Bazyliki Świętego Piotra po słowach "Habemus papam".

Odwiedzin: 102643

Autor: PaMTradycje

Przesądy – najciekawsze, najpopularniejsze, najważniejsze - Tradycje

Czy przesądy wpływają na nasze życie? Czy wierzymy w przesądy i czy się spełniają. Na co powinniśmy zwracać uwagę by uchronić się od zła i przyciągnąć dobro?

Zespół Rektor – muzyka elektroniczna, POP, 8-bit? - Gatunki i Style

Ciekawa muzyka, ciekawy zespół – Rektor band, muzyka elektroniczna, POP, czy 8-bit. Dziś proponujemy muzykę wpadającą w ucho, lecz wykonaną i opartą o historię muzyki 8-bitowej.

"Zwierzogród" – Królestwo zwierząt - Recenzje filmów

Kto nie kocha animacji Disneya? Debiutujące w kinach każdego roku, produkcje takie jak „Wielka Szóstka”, „Kraina Lodu”, czy też „Zaplątani” dają nam coraz to nowe okazje, by ponownie powrócić do świata dziecięcych marzeń i wyobraźni. Podziwiamy kolejne niesamowite pomysły scenarzystów, którym udaje się wykreować niepowtarzalne i wprost magiczne światy, w których osadzona zostaje akcja, oryginalne postacie zyskujące później miano ikonicznych oraz samą fabułę, przesyconą zarówno dowcipem, jak i moralizacją.

Odwiedzin: 2376

Autor: pjReligia

Święto Bożego Ciała - Religia

15 czerwca w czwartek będziemy obchodzić Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, inaczej zwaną Bożym Ciałem (z tradycji ludowej) – jedno z najważniejszych świąt obchodzonych w Kościele rzymskokatolickim. Jest ono ruchome, co oznacza, że najwcześniej może przypaść na dzień 21 maja, a najpóźniej 24 czerwca, ale zawsze 60 dni po Wielkanocy.

"Minionki" – Banana! - Recenzje filmów

Dawno, dawno temu, kiedy na Ziemi rodziło się życie, światło słoneczne ujrzały również Minionki. Miały jedno, no może dwa pragnienia: służyć komuś złemu do szpiku kości i pożreć… banana. Bo przecież to żadne krwiożercze bestie. To małe, sympatyczne, zwariowane, aczkolwiek nieprzewidywalne i dokuczliwe stworki. Nowy, kolejny film z ich udziałem jest nadal zabawny, ale niestety można odczuć, że co za dużo żółtego, to nie zdrowo.

Legendarny Keith Flint i jego szalony świat muzyki rave - Zespoły i Artyści

Lider słynnego zespołu The Prodigy został znaleziony martwy w swoim domu w Dunmow w hrabstwie Essex. Ten dzień – poniedziałek 4 marca 2019 roku był prawdziwym szokiem dla jego wiernych fanów, a kolejne informacje zadały jeszcze większy cios. Keith Flint popełnił bowiem samobójstwo w wieku 49 lat!

Odwiedzin: 4395

Autor: pjLudzie kina

Brad Pitt – młody duchem, młody ciałem - Ludzie kina

Bożyszcze osób tej samej płci, symbol spełnionego amerykańskiego snu jest już po pięćdziesiątce. I nie wygląda ani na zmęczonego pracą, ani też na kogoś, po kim widać przeżyte ponad pół wieku. Mężczyzna wciąż pożądany, mający coś z buntownika, i dodatkowo człowiek, który związał się w silnym miłosnym uścisku z Angeliną „Królową seksapilu” Jolie. Czego pragnąć więcej?

"Zombie express" – Najczęściej wyszukiwane hasło: zombie - Recenzje filmów

Południowokoreańscy twórcy filmowi względnie późno wyczuli perspektywę naprawdę niezłego zarobku, jaką oferuje podgatunek kina grozy „zombie movies”, w Stanach Zjednoczonych i Europie namiętnie eksploatowany od czasów „Nocy żywych trupów” George'a A. Romero. Zaczęło się od lekkiego komediodramatu „The Neighbor Zombie” (2009) oraz od składającej się z czterech segmentów antologii „Horror Stories” (2012), gdzie znalazło się miejsce na krótką apokaliptyczną opowieść z morderczymi zwłokami w roli głównej. Później premierę miało „Zombie School” (2014), czyli niezbyt ambitny „teen horror”, który nie bez powodu przeszedł bez echa zarówno w kraju, jak i za granicą.

Odwiedzin: 13738

Autor: pjZdrowie i uroda

Oko i związane z nim nieprzyjemne infekcje - Zdrowie i uroda

Jesień to miesiąc, kiedy z głębokiego snu budzą się różne choroby i dolegliwości. Boli ząb, atakuje angina, grypa czy zwykłe przeziębienie. Jakby tego było mało, to na oku, konkretnie na dolnej lub górnej powiece może zbudować się nieprzyjemna opuchlizna zwana jęczmieniem, a w zaawansowanej formie gradówką. Szczególnie uciążliwa jest dla ludzi z wadą wzroku i noszących szkła kontaktowe.

Jak napisać scenariusz filmowy? - Recenzje książek

Robin U. Russin oraz Wiliam M. Downs, dwaj amerykańscy scenarzyści całą swoją wiedzę zabrali w jednej książce. W przystępny sposób, dzieląc na poszczególne części, opisali wszystko: od techniki po ciekawostki. „Jak napisać scenariusz filmowy” to najlepsza pozycja na rynku zarówno dla laików jak i nieco doświadczonych pisarzy. To biblia dla scenarzystów.

"Głupi i głupszy bardziej" – Ratunku! Oni powrócili - Recenzje filmów

W wyniku nieoczekiwanych zbiegów okoliczności – wycięcia śledziony – nie mogłem umówić się z dwoma idiotami - Lloydem i Harrym w dniu 14 listopada (wtedy zawitali do polskich kin). Dlatego nie macie co liczyć na recenzję. Żegnam. Spokojnie, bez paniki, nabrałem Was! Rzeczywiście chorowałem, ale żadnego organu mi nie usunęli, a do kina i tak się wybrałem nieco później, więc opinia o filmie „Głupi i głupszy bardziej” jak najbardziej się pojawi, już za momencik, już za chwilkę…

autor:Filmaniak01(443 pkt)

utworzony: 1 dni temu

liczba odwiedzin: 21

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 6 dni temu

liczba odwiedzin: 47

autor:Ahyrion(1 pkt)

utworzony: 5 dni temu

liczba odwiedzin: 125

autor:Filmaniak01(443 pkt)

utworzony: 1 dni temu

liczba odwiedzin: 21

autor:Ahyrion(1 pkt)

utworzony: 5 dni temu

liczba odwiedzin: 125

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 268 dni temu

liczba odwiedzin: 1446

autor:aragorn136(4588 pkt)

utworzony: 422 dni temu

liczba odwiedzin: 2183

autor:Filmaniak01(443 pkt)

utworzony: 31 dni temu

liczba odwiedzin: 192

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2019 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.356

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję