O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra - Recenzje gier

"(...)Więc tędy albo tędy, chyba że tamtędy, na wyczucie, przeczucie, na rozum, na przełaj, na chybił trafił, na splątane skróty. Przez któreś z rzędu rzędy korytarzy, bram, prędko, bo w czasie niewiele masz czasu, z miejsca na miejsce do wielu jeszcze otwartych, gdzie ciemność i rozterka ale prześwit, zachwyt, gdzie radość, choć nieradość nieomal opodal, a gdzie indziej, gdzieniegdzie, ówdzie i gdzie bądź szczęście w nieszczęściu jak w nawiasie nawias, i zgoda na to wszystko i raptem urwisko, urwisko, ale mostek, mostek, ale chwiejny, chwiejny, ale jedyny, bo drugiego nie ma.(...)"*

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
GieHa (2754 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
3 849
Czas czytania:
7 501 min.
Kategoria:
Recenzje gier
Autor:
GieHa (2754 pkt)
Dodano:
685 dni temu

Data dodania:
2021-01-13 08:48:58

Wobec wszystkiego, co zostanie zapisane poniżej, muszę się zabezpieczyć. Zdaję sobie sprawię, że „Cyberpunk 2077” został już do tej pory w eterze „należycie” wyklęty wymieniony przez wszystkie przypadki. Wszystko co przeczytacie będzie najzwyczajniej moją szczerą opinia na temat gry, przy której spędziłem ponad 160 godzin. Rozumiem w pełni, że posiadacze konsol PS4 i Xbox One mają zaczerwienione oczy z wściekłości i ich przygoda z „Cyberpunkiem” najprawdopodobniej wyglądała tak: 
 


źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)


Ja, jako posiadacz stricte średniego sprzętu PC w globalnych  zestawieniach (zatem takiego, który bez DLSS czy Ray Tracingu spokojnie pociągnie omawiany tytuł na ustawieniach „ultra” w przykładowym Quad HD) , mogę rzec, iż nie spotkałem się szczęśliwie z fatalnymi utrudnieniami ze sfery technicznej. Jasne, „buraki” w stylu ludzi siedzących „w powietrzu”, zawieszonych „w przestrzeni” pojazdów, paskudnie prezentujących się odbić w lustrze czy nagłych pokazów ekshibicjonizmu w wykonaniu mojej postaci przy ognisku lub w klubie pojawiały się nieraz przed oczyma, ale żadna z tych rzeczy najzwyczajniej nie psuła mi zabawy. Niemniej jednak...

 

Richard Night był realistą.

 

...Spodziewałem się czegoś innego. Z resztą, chyba każdy z milionów graczy spodziewał się po tej grze czegoś innego. Tak jak zazwyczaj w owych przypadkach bywa, marketing ostatecznie wyrządził więcej krzywdy niż dobra samej produkcji – w zakresie wizerunkowym, ale po części również finansowym (chociaż wyjście „na zero” już w dniu premiery na pewno nie spędza snu z powiek REDom, mogą się zastanawiać jaki wynik osiągnęliby dzisiaj, gdyby wykonano kilka innych ruchów poprzedzających). Nie mówię już nawet o katastrofie w przypadku premierowego uruchomienia gry na konsolach poprzedniej generacji czy bugach i glitchach w przypadku nowszych sprzętów. Chodzi o to, że ta gra miała być zstąpieniem kosmicznego Monolitu, który wprowadzi graczy w nową erę gamingu, na przekór czasowi i przestrzeni, a cuda „Starego Świata” (np. „Dziki Gon”) staną się już tylko nostalgiczną atrakcją muzealną dla nadchodzących pokoleń... I nie jest to nieuzasadniona życzeniowość z mojej strony. Włodarze CD PROJEKT RED płynęli na tej fali od momentu wypuszczenia dla publiki gameplay demo w 2018 roku, a dzięki tym 48 minutom niesamowitego materiału podbicie hype'u ponad poziom stratosfery okazało się dziecinnie proste. 

 

Screen z gry "Cyberpunk 2077" (źródło: rozgrywka własna)

 

Liberum Arbitrium

 

Jednak najbardziej bolą upadki z wysokiego konia. Wiele elementów w samym sednie rozgrywki okazało się jedynie fasadą, a skomplikowany „efekt motyla” związany z całą siecią „wyborów” dokonywanych podczas trwania gry kłamstwem sporym nadużyciem. Oczywiście bardzo wiele rzeczy zależy tutaj od nas, ale droga fabularna, którą podążamy może być w zasadzie tylko poszerzona, bo i tak zaprowadzi nas ona do tej jednej konkretnej finałowej misji – o której wszak napiszę co nieco potem. Niestety nie ma większego znaczenia, jakiego wyboru dokonamy w przypadku samej „genezy V” (Nomad/Korpo/Punk) – poza niedługimi sekwencjami wprowadzającymi i dalej, na przestrzeni czasu, bonusowymi opcjami dialogowymi w konkretnych sytuacjach (przyznaję: nieraz użytecznymi), członek z edytora postaci okazał się być dźwignią (badumtss!) marketingową, gdyż jego wymiary i kształty nie grają żadnej roli w historii, a brak możliwości zmiany swojego lokum (które na domiar złego nie przedstawi nam większych atrakcji) podczas trwania całej gry jest zaskakującym, jak na takich developerów, minimalizmem.

 

The Wandering Fool 

 

Choć w mikroskali wiele elementów rozczarowuje, to w skali makro „Cyberpunk 2077” jest istnym arcydziełem i symbolem, wspomnianego wcześniej, nowego rozdania w cyfrowej rozrywce. Wystarczy wyjść pierwszy raz na otwartą przestrzeń by zrozumieć o czym mówię. Night City żyje i ma się dobrze! Można się bawić w wyliczanki, że powierzchniowo „Red Dead Redemption 2” czy „Dziki Gon” są większe, ale życie, które toczy się dookoła – nie tylko po horyzont, ale też prosto w górę –podczas naszej przygody zapiera dech w piersiach (badumtss!). Ozłocone zachodzącym słońcem, pobliskie pustkowia, granat nocnego, gwieździstego nieba rozpraszany światłem olbrzymich hologramów, na których szczerzą się do nas najbezczelniej przemyślane reklamy, zgiełk na skrzyżowaniach w godzinach szczytu, ruch na bazarach czy w centrach handlowych zbudowanych w cieniu korporacyjnych molochów, możliwość obejrzenia bloczku informacyjnego w windzie wiozącej nas na różne poziomy megabloku czy fakt, że każda dzielnica, przecznica i zaułek różnią się od siebie wizualnie w każdym, najdrobniejszym detalu... Mógłbym sadzić tu wyliczankę przez dziesięć stron, jednak myślę, że z grubsza rozumiecie już mój zachwyt nad budową tego świata. Oczywiście również w tej materii widzę pewne dziury. Przykładowo, poruszanie się samochodem po mieście doprowadza do szewskiej pasji i nie mam tu na myśli stania w korkach. Fizyka jazdy w samochodach jest bardzo niedopracowana – nasz pojazd w jednej chwili potrafi złapać ekstremalną nadsterowność, by za chwilę wpaść w podsterowność i walnąć ostatecznie w betonową ścianę. Nie widzę też do końca sensu w wydawaniu setek tysięcy €$ na coraz to nowsze fury, które są nam oferowane z biegiem czasu przez fixerów, ponieważ wypełniając poszczególne zadania poboczne można otrzymać w ramach nagrody na prawdę wspaniałe maszyny (chociaż to sprawa indywidualna – kogoś zabawa w kolekcjonera może cieszyć). Co śmieszniejsze, sytuacja z modelem jazdy zmienia się o 180 stopni jeśli wsiądziemy na motor lub zaczniemy szusować po piaskach pustkowi w specjalnych wyścigowych wozach nomadów. Gdy złapiemy trochę wprawy w sterowaniu, możemy pędzić przed siebie z uśmiechem na twarzy i adrenaliną w żyłach, zjadając zakręty jak, nie przymierzając, wczorajszego Hawt Dawga. Oczywiście imersję nieco łamie fakt, że prawie każdy zaczepiony przez nas przechodzień zbywa nas jednym skryptowanym zdaniem, a spora większość budynków de facto nie jest możliwa do zwiedzenia, ale nie niszczy to według mnie perspektywy całego planu. Na poważnie zabawę zepsuć potrafi za to NCPD – nie z powodu stania na straży prawa i obowiązku wlepienia nam mandatu za nieodpowiednią prędkość w terenie zabudowanym. Kod odpowiedzialny za decyzyjność funkcjonariuszy oraz ich aggro range to jest nieśmieszny żart niestety. Bez chwili zastanowienia wskazuję ten element jako coś, co może zepsuć fantastyczny odbiór przedstawionego świata. Jeżeli mogę zniszczyć na oczach patrolu tuzin barierek i sygnalizację świetlną, a potem dostać kilka strzałów w plecy tylko za to, że za blisko stoję, to coś jest tu nie tak. Po prostu.

 

Screen z gry "Cyberpunk 2077" (źródło: rozgrywka własna)
 

Would you live in peace as Mr. Nobody or go down for all times in a blaze of glory? 

 

Nie możemy zapominać, że nasz V jest najemnikiem i jego pracą jest wykonywanie zadań, które w miażdżącej większości przypadków nie idą za rączkę z literą prawa. Muszę powiedzieć, że jestem bardzo, ale to bardzo mile zaskoczony jakością, jaką prezentują nam kontrakty zlecane przez fixerów z różnych dzielnic, że o świetnie skonstruowanych zadaniach pobocznych na razie nie wspominam. Jestem niemal na 100 procent pewien, że każde większe zlecenie można rozwiązać na ok. trzy sposoby – zatem również tutaj twórcy plusują w sandbox'owym podejściu do tematu. Gra wręcz zachęca nas do tego byśmy przystanęli chwilkę nad problemem i opracowali plan, najlepiej pasujący do ścieżki rozwoju naszej postaci. By być szczerym, na początku nie doceniłem tego układu, no i musiałem potem zainwestować 100 000 €$ w chip resetujący perki przypisane pod nasze główne umiejętności, tj. inteligencji, budowy ciała, refleksu, zdolności technicznych, opanowania. Jasna sprawa, na niskim poziomie trudności możemy sobie rozwiązać każdy problem kowbojską szarżą, zgarnąć loot i nagrodę, a potem powtórzyć ów proces jeszcze kilkadziesiąt razy. Może kogoś faktycznie będzie to bawiło, nie oceniam. Ja wolałem wchłaniać klimat każdej akcji na wyższym poziomie trudności i w należytym skupieniu. Chociaż nadmienię, że przy skrupulatnym podejściu do rozgrywki i nabijaniu sobie punktów doświadczenia różnymi interwencjami, jakich przeprowadzić można multum na swej drodze, gra dość szybko zaczęła wydawać mi się trochę za prosta nawet przy podjęciu decyzji o cięższej przeprawie. Pamiętam, że podobny „problem” napotkałem w „Falloucie 4”, gdzie niebezpieczeństwo ze strony wrogów było już nikłe od pewnego momentu, a do przodu popychała mnie tylko chęć poznania historii.  

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

10 (10)

Aragorn136
685 dni temu

Absolutnie rewelacyjna recenzja! Pod każdym względem.
Dodaj opinię do tego komentarza

5 (5)

GieHa
682 dni temu

Baardzo dziękuję i liczę przede wszystkim na to, że chociaż trochę udało mi się uchwycić dualizm tej całej sytuacji, gdzie jednak wciąż znajduję więcej plusów.
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

Stehr
673 dni temu

Większość recenzentów w zbytnim pośpiechu podeszła do gry, chcac wyprzedzić konkurencję, bo liczy się ilość wyświetleń, nie przyjemność z rozgrywki. Natomiast ta gra ma w sobie dużo więcej niż udało mi się o niej przeczytać na jej temat w jakiejkolwiek recencji, a codziennie od premiery oglądam ich kilka.
Możliwości wyboru bardzo mocno wpływają nie tyle na fabułę, co na emocje w graczu i bardzo zmieniają rozgrywkę. W każdej misji poza trzema drogami dojścia jest masa decyzji dotyczącą wyboru broni, hacka, lub wyminięcia przeciwników darując im życie, każda taka decyzja wpływa na rozwój postaci i ostateczny kierunek rozwoju umiejętności.
Gra jest ciekawa nie tylko do samego końca rozwoju postaci, ale dużo dłużej, bo umożliwia ponowne przejście inną płcią, na innym poziomie trudności, rozwijając zupełnie inne cechy postaci.
Ale rozumiem że na takie wnioski nie ma czasu, albo poprostu nie opłaca się wgłebiac w tytuł gdy robi się recenzję dla korporacji.

Na sensowną recenzje pozostaje jeszcze poczekać, bo taka wymaga znacznie więcej niż 160 godzin gry bez zastanowienia. Taka recenzja wymaga podejmowania właściwychi dobrze przemyślanych decyzji przez całą grę.

Dlatego można spotkać zupełnie różne opinie o tej grze, bo wbrew pozorom gra jest zupełnie inna nie tylko w zależności od tego jakie opcje dialogowe wybierzemy, ale jest inna w zależności od tego jakie są cechy osobowości danego gracza.
Dodaj opinię do tego komentarza

15 (15)

GieHa
672 dni temu

Wielkie dzięki za zabranie głosu w tej sprawie!
Niemniej jednak nie do końca potrafię się zgodzić z Twymi zarzutami, gdyż - po pierwsze - z pewnością nie podszedłem w pospiechu, a mówienie że 160h rozgrywka odbywa się "bez zastanowienia" graniczy wręcz z herezją :)
Możliwości (lub ich brak) wyboru mają według mnie taki wpływ na fabułę, jak pisałem powyżej, natomiast jak wpływa to na emocje gracza to już raczej sprawa indywidualna. Co do możliwości na przejście, jakie dają nam poszczególne misje, to nie widziałem potrzeby by wdawać się w aż tak precyzyjną dyskusję o kazdym kroku, jaki możesz podjąć podczas trwania ów zadań - niemniej jednak nie wiem w jaki sposób darowanie bądź nie darowanie komuś życia w tym przypadku wpływa na rozwój postaci??
Spodziewam się, że możliwość ponownego przejścia gry przykładowo inną płcią przy innym procesie jej rozwoju daje inne spojrzenie na tytuł, ale gdybym miał się wziąć za pisanie o CP2077 po przykładowych 3 ścieżkach rozwoju, to pisać zacząłbym o tym w marcu i nie byłaby to już recenzja, a rozprawka czy esej - choć być może coś takiego się pojawi w przyszłości.
Na koniec jednak, niezbyt fortunnym okazał się być zarzut: "Taka recenzja wymaga podejmowania właściwych i dobrze przemyślanych decyzji przez całą grę." - w sandboxowym erpegu cały kościec zabawy polega własnie na tym, że nie masz doprecyzowanych "własciwych" wyborów, a nasze decyzje możemy podejmować w zgodzie ze swoją wrażliwością (żeby nie dramatyzować już o "sumieniu").

Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora GieHa

 -

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

 -

Odwiedzin: 500

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

"The Plane Effect" – Ciemno, zimno i do domu daleko - Recenzje gier

Oczywiście, że jestem fanem produktów indie na rynku gamingowym. Smakowicie przyrządzony „indyk” to zawsze rarytas, przez swoje założenia budżetowe nie ma za zadanie (chociaż jak najbardziej może) trafić w gusta wielce szerokiego grona odbiorców, a to ogranicza liczbę kompromisów i rozwija skrzydła wizji artystycznej w procesie produkcyjnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy owe skrzydła stają się za duże względem środków i weryfikacyjne „podmuchy” zaczynają rzucać daną produkcją na wszystkie strony.

 -

Odwiedzin: 1068

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 1

"Mare z Easttown" – Ogród Pamięci - Seriale

HBO ma już dawno za sobą złoty wiek, kiedy to w zasadzie każdy widz winien był odbierać w odpowiednio wielkim zachwycie każdą produkcję spod tego szyldu. Z kolei współczesny okres, w którym wydalane są rzeczy typu: „Watchmen”, „Kraina Lovecrafta” czy ostatnie dwa sezony „Gry o Tron”, nie może być uznany (mówiąc delikatnie) za nieskazitelny. Na szczęście, raz na jakiś czas HBO potrafi jeszcze przypomnieć sobie, jak stworzyć produkt pierwszej klasy. Zapraszam do Easttown.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 1129

Autor: pjLudzie kina

Komentarze: 1

Budda. Wybraniec. (Nie)zwykły Keanu Reeves - Ludzie kina

2 września 2021 roku 57 lat skończył pewien gwiazdor Hollywood. Znając jego podejście do życia, można oczami wyobraźni zobaczyć, jak wyglądała impreza urodzinowa: oto siedział sobie brodaty jegomość, nie jakoś bardzo roześmiany, ale też bez grobowej miny. Kiedy przyjaciele przynieśli mu tort, spojrzał i powiedział tylko: „wow”. Tym solenizantem był oczywiście Keanu Reeves – bohater niniejszego artykułu. Mimo że nigdy nie zdobył Oscara i raczej się na to nie zanosi (gra tą samą miną, bywa drewniany), to cieszy się do dziś uwielbieniem ze strony setek milionów Ziemian. Dlaczego? Opiszę poniżej fenomen tego przystojnego obywatela świata i postaram się odpowiedzieć na to krótkie pytanie.

 -

Odwiedzin: 175

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

 -

"Disco Elysium" – Gliniarz i Prokreator - Recenzje gier

Przyznaję szczerze, że zawsze ogarnia mnie niezmierzona radość, jeśli napotykam we współczesnych czasach tytuł gamingowy, będący w stanie obudzić we mnie tego dzieciaka z „pradawnych lat”, który z wypiekami na twarzy przeżywał swoje pierwsze zejście do Katedry w Tristram, opuszczenie Krypty 13 i podążenie ku postapokaliptycznym piaskom czy nawet założenie okularów przeciwsłonecznych, by ze stylem kopać tyłki kosmitom. Tym razem rozrzewnioną wdzięczność winien jestem studiu ZA/UM za niżej opisywany tytuł.

 -

Odwiedzin: 1507

Autor: pjArtykuły o grach

Komentarze: 3

Oczekiwany "Cyberpunk 2077" z oficjalnym zwiastunem i datą premiery. Jest na co czekać! - Artykuły o grach

Konferencja prasowa Xboxa na tegorocznych targach E3 w Los Angeles miała wiele ciekawych momentów, lecz jeden z nich był szczególny, bo dotyczył pewnej gry. Gry, o której zrobiło się głośno już dużo wcześniej. To „Cyberpunk 2077” – produkcja studia CD Projekt RED, czyli ludzi odpowiedzialnych ze trylogię o „Wiedźminie”. Jej mający premierę 9 czerwca zwiastun obejrzało do dnia napisania poniższego artykułu ponad 4 mln internautów. Nic dziwnego. Przeczuwamy, że ta gra rozgromi konkurencję, i będzie czymś wielkim!

 -

Dziwne akcje w Night City, czyli "Cyberpunk 2077" z bugami! - Artykuły o grach

Po premierze (10 grudnia 2020) oczekiwanej gry rpg "Cyberpunk 2077", studio CD Projekt Red miało powody do radości. Krytycy byli zachwyceni wersją na PC, chwaląc m.in. fabułę. A później produkcja zaczęła spadać w przepaść. Użytkownicy konsol starszej generacji czuli się bowiem oszukani. Zamiast odpalić rakietę, uruchomili dziurawy samolot. Okazało się, że poruszanie się po Night City wymaga nie lada cierpliwości. Ilość bugów na metr kwadratowy podobno przekracza normę, stąd oceny graczy są miażdżące. Redzi obiecali, że oddadzą kasę (grubo przeszło 200 zł), ale czy to usatysfakcjonuje fanów? "Cyberpunk 2077" już nie jest dostępny w sklepie Sony, ale na YouTubie publikowane są liczne gameplaye, gdzie można "podziwiać" zaskakujące, dziwne glitche i reakcje graczy. Część błędów irytuje, inne z kolei są dość zabawne: od skaczącego bohatera jak Super Mario po znikające w asfalcie auta. Zobaczcie zmontowany materiał, na którym wybrano 50 takich momentów!

 -

"The Evil Within 2" – I'm walking in nightmare! Whoa oh! - Recenzje gier

Jestem prostym graczem starej daty i ufam swej intuicji podczas doboru odpowiedniego dla mnie tytułu. „Shinji Mikami, gra wideo, sequel kapitalnego survival horroru, strach, psychodela” – to ciąg logiczny wartości dodanej, który według mnie gwarantuje wysoką jakość produktom w branży gier wideo.

 -

Odwiedzin: 2909

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Blade Runner 2049" – "Bardziej ludzcy niż ludzie" - Recenzje filmów

„Blade Runner” z 1982 roku, przetłumaczony u nas nie do końca trafnie jako „Łowca androidów” (w filmie użyto nazwy replikanci) to obraz mający dziś status pełnego arcydzieła, które wyznaczyło nowe kierunki w science fiction. Co ciekawe, w dniu premiery nie był zbyt pozytywnie przyjęty i dopiero po latach, gdy pojawiło się kilka jego wersji, łącznie z reżyserską, został okrzyknięty objawieniem, kultowym przedstawicielem swojego gatunku. Jak na jego tle wypada sequel, czyli „Blade Runner 2049”? Czy sprostał oczekiwaniom i śmiało można postawić go na półce obok oryginału?

 -

Oficjalny zwiastun oczekiwanego filmu "Blade Runner 2049"! - Artykuły o filmach

Wreszcie jest. 8 maja pojawił się w sieci trailer do sequela „Łowcy androidów” (1982). Klimat, zdjęcia, muzyka – wszystko prezentuje się wspaniale! Można odetchnąć z ulgą. Utalentowany wizjoner – Kanadyjczyk Denis Villeneuve („Nowy początek”), chyba podołał zadaniu. Po kadrach widać, że kontynuacja kultowego filmu Ridleya Scotta może się udać! Do swojej roli po wielu latach powraca Harrison Ford, a w jako główny aktor występuje popularny Ryan Gosling. Polska premiera 6 października 2017. Fabuła: Oficer policji Los Angeles trafia na ukrywaną informację, która może pogrążyć resztki społeczeństwa w chaosie. Odkrycie to prowadzi go do poszukiwań Ricka Deckarda, byłego łowcy androidów, który zaginął 30 lat temu.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 3849

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 4

"Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra - Recenzje gier

"(...)Więc tędy albo tędy, chyba że tamtędy, na wyczucie, przeczucie, na rozum, na przełaj, na chybił trafił, na splątane skróty. Przez któreś z rzędu rzędy korytarzy, bram, prędko, bo w czasie niewiele masz czasu, z miejsca na miejsce do wielu jeszcze otwartych, gdzie ciemność i rozterka ale prześwit, zachwyt, gdzie radość, choć nieradość nieomal opodal, a gdzie indziej, gdzieniegdzie, ówdzie i gdzie bądź szczęście w nieszczęściu jak w nawiasie nawias, i zgoda na to wszystko i raptem urwisko, urwisko, ale mostek, mostek, ale chwiejny, chwiejny, ale jedyny, bo drugiego nie ma.(...)"*

 -

Odwiedzin: 5183

Autor: pjReligia

Środa Popielcowa, czyli pierwszy dzień Wielkiego Postu - Religia

Środa Popielcowa zwana także Popielcem to bardzo ważny moment w chrześcijańskim kalendarzu. Wtedy bowiem rozpoczyna się trwający 40 dni Wielki Post (bez wliczania niedziel). W artykule odnajdziecie ogólne informacje o tym, jakie obrządki towarzyszą tejże uroczystości i gdzie ma ona swoje źródło w historii.

 -

Odwiedzin: 15238

Autor: PaMZabawne

Czym jest amelinum? - Zabawne

Zobaczcie czym jest amelinum. Zapytacie, co to jest lub do czego służy. W internecie pojawiło się wiele wyjaśnień tego określenia.

 -

Odwiedzin: 158062

Autor: PaMTradycje

Komentarze: 21

Przesądy – najciekawsze, najpopularniejsze, najważniejsze - Tradycje

Czy przesądy wpływają na nasze życie? Czy wierzymy w przesądy i czy się spełniają. Na co powinniśmy zwracać uwagę by uchronić się od zła i przyciągnąć dobro?

 -

Poronin, Zakopane, Kraków – czym późną jesienią zachwyca ta południowa trójca? - Ciekawe miejsca

Listopadowy mrok. Pobudka o 4.00 nad ranem. Prawie 6 godzin jazdy. Ale i tak młodzież z Kujaw była zachwycona wycieczką na południe Polski. Być może nie jest to najlepszy czas, aby odwiedzić Poronin, Zakopane i Kraków – grudzień czy styczeń byłyby lepszymi miesiącami, ze względu na zimową aurę i większy mroźny „survival”. Jednak, jak pokazują zdjęcia zaprzyjaźnionego z naszym portalem nauczyciela, nawet w połowie listopada, tamtejsze tereny i zabytki prezentują się przepięknie – górski, południowy klimat aż się z nich wylewa!

Nowości

 -

Poronin, Zakopane, Kraków – czym późną jesienią zachwyca ta południowa trójca? - Ciekawe miejsca

Listopadowy mrok. Pobudka o 4.00 nad ranem. Prawie 6 godzin jazdy. Ale i tak młodzież z Kujaw była zachwycona wycieczką na południe Polski. Być może nie jest to najlepszy czas, aby odwiedzić Poronin, Zakopane i Kraków – grudzień czy styczeń byłyby lepszymi miesiącami, ze względu na zimową aurę i większy mroźny „survival”. Jednak, jak pokazują zdjęcia zaprzyjaźnionego z naszym portalem nauczyciela, nawet w połowie listopada, tamtejsze tereny i zabytki prezentują się przepięknie – górski, południowy klimat aż się z nich wylewa!

 -

Lika i Antek Smykiewicz razem? "Nie pytaj". Posłuchaj! - Zespoły i Artyści

Czasem w świecie muzyki dojdzie do ciekawego spotkania. Zaiskrzy. I wtedy dwoje artystów spłodzi fajne „dziecko”. Oczywiście to muzyczne, jak w przypadku Liki oraz Antka Smykiewicza. Angelika Wdowczyk, laureatka Szansy na Sukces zaprosiła tego popularnego wokalistę, aby nagrać z nim utwór pt. „Nie pytaj”. O czym wspólnie śpiewają? Dobre pytanie. Poniżej znajdziecie odpowiedź na nie.

 -

Odwiedzin: 115

Autor: adminSeriale

"Jak tu ciemno" i klimatycznie, w tym trzecim "Kruku"! - Seriale

Jak najlepiej wypromować serial, który opowiada mroczną historię rozgrywającą się na Podlasiu? I to taką, która przedstawia trudne śledztwo dotyczące porwania chłopca i jednocześnie osobistą zemstę. Odpowiedź może być tylko jedna. Nagrać utwór, który w pełni odda emocje kłębiące się w głowie bohatera i zajrzeć głęboko w jego duszę, aby przekonać się „Jak tu ciemno”. Tak zrobiono przy okazji zbliżającej się wielkimi krokami, a raczej rozłożystymi skrzydłami premiery trzeciej serii „Kruka” w Canal+.

 -

"Koniec" nowym początkiem Szymona Pejskiego! - Zespoły i Artyści

Wydaje się, że jak ktoś nazwie swój singiel „Koniec” to będzie oznaczać tylko jedno – koniec kariery. W przypadku Szymona Pejskiego nawet nie ma o tym mowy. Artysta ten wyznacza bowiem nowy początek. Robi to dwa lata pod wydaniu „Piosenek i miłości”, czyli pierwszej płyty. Co ważne i ciekawe, singiel jeszcze przed premierą zdobył uznanie szefów stacji muzycznych w całej Polsce!

 -

Magda Steczkowska w szczerej rozmowie z portalem Altao.pl - Zespoły i Artyści

Wydała 6 solowych albumów. Wykonuje zarówno własne, autorskie piosenki, jak i znane i lubiane covery. Jest matką trzech córek i kochającą żoną. A niedawno wyczarowała „Deszcz”, czyli najnowszy, jakże otulający duszę singiel. Można zatem powiedzieć, że Magda Steczkowska to kobieta spełniona i szczęśliwa, jeżeli chodzi o życie artystyczne oraz rodzinne. Czy faktycznie tak jest, a może wokalistka ma jakieś marzenia? O czym jeszcze opowiedziała Portalowi dla ludzi z pasją? Odkryjcie sami!

 -

Odwiedzin: 124

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1899" – Choroba morska zagwarantowana - Seriale

Pisać długą, zawiłą, filozoficzną recenzję czy stworzyć krótszy tekst do połknięcia w pigułce. Oto narodziło się pytanie w głowie po seansie (niemalże spirytystycznym) serialu „1899”. Reklamowany jako skrzyżowanie horroru z dramatem historycznym dawał duże nadzieje na coś ponadprzeciętnego, a wyszło niestety przeciętnie, choć są tu sceny przyprawiające o gęsią skórkę i powodującą opad szczeny. Ale nie, to nie to samo, co niemieckie „Dark” od tych samych twórców. Lepiej zatem zapomnieć o recenzji na tysiące słów (taką warto poświęcić „Pierścieniom Władzy”), a skupić się na ogólnych wadach i kilku zaletach.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

 -

Odwiedzin: 4269

Autor: AhyrionRecenzje gier

Komentarze: 1

"Gothic" – Magia drewna! - Recenzje gier

W sierpniu ponownie nastąpi rocznica wydania „Nocy Kruka”, dodatku do „Gothica II”. Cofnijmy się zatem już teraz w czasie, do korzeni kultowej u nas serii. Zazwyczaj nie zaczynam tak recenzji, ale w tym przypadku wymagany jest pewien kontekst. Nigdy nie grałem w pierwszego „Gothica”. Właściwie trudno mi powiedzieć dlaczego, bo w tamtych czasach zagrywałem się w cRPGi, nawet nie chcę myśleć ile czasu przesiedziałem przy „Morrowindzie”. Tak się jednak złożyło, że ominęła mnie jedna z najbardziej popularnych w Polsce gier, dzieło niemieckiego Piranha Bytes.

 -

"Disco Elysium" – Gliniarz i Prokreator - Recenzje gier

Przyznaję szczerze, że zawsze ogarnia mnie niezmierzona radość, jeśli napotykam we współczesnych czasach tytuł gamingowy, będący w stanie obudzić we mnie tego dzieciaka z „pradawnych lat”, który z wypiekami na twarzy przeżywał swoje pierwsze zejście do Katedry w Tristram, opuszczenie Krypty 13 i podążenie ku postapokaliptycznym piaskom czy nawet założenie okularów przeciwsłonecznych, by ze stylem kopać tyłki kosmitom. Tym razem rozrzewnioną wdzięczność winien jestem studiu ZA/UM za niżej opisywany tytuł.

 -

"The Beast Inside" – Każda potwora znajdzie swego amatora - Recenzje gier

Pamiętam, że przy okazji recenzowania „Firewatch”, napisałem, iż uwielbiam gry, które „umieją być wielkie swoją skromnością”. Te słowa nie wydają się być adekwatne względem tytułu „The Beast Inside”, gdyż gra – mimo skromnego budżetu, typowego dla produkcji indie (plus kilkadziesiąt tys. kickstarterowych $) - wygląda na pierwszy rzut oka, niczym poważna, „średnio budżetowa” opcja.

 -

Odwiedzin: 2031

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 2

"Apocalipsis: Harry at the End of the World" – Zrobili nam z gry jesień średniowiecza - Recenzje gier

Gra małego studia Punch Punk Games stawia mnie, jako gracza, w rozterce. Od dłuższego czasu nie widziałem point & clicka z taką klimatyczną oprawą czy udźwiękowieniem i jednocześnie banalną, niekiedy do granic możliwości, króciutką rozgrywką.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
1.032

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję