O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (21172 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
752
Czas czytania:
859 min.
Kategoria:
Seriale
Autor:
aragorn136 (21172 pkt)
Dodano:
533 dni temu

Data dodania:
2022-11-03 10:48:39

Inaczej podejdą do tej produkcji ludzie, którzy spędzili setki godzin, grając w „Cyberpunk 2077” (przygryzając zęby z powodu błędów, jeżeli byli posiadaczami PS4), a jeszcze inaczej wielki fan japońskiego anime. Ja nie znajduje się w żadnej z tych grup. Dlatego do recenzowanego serialu CD Projekt RED i japońskiej wytwórni Trigger podszedłem z czystą, choć szybko zakrwawioną, kartą. Bo już w pierwszym z 10 krótkich odcinków, byłem przygnieciony butem do chodnika. Poznałem głównego bohatera, Davida Martineza. To 17-letni mieszkaniec Night City, metropolii przyszłości. Chłopak uczęszcza do Akademii Arasaki, szkoły dla dzieci bogatych rodziców. Ma fajną, modną kurtkę (gdzie taką kupić?), lecz ledwo wiążę koniec z końcem, a raczej jego matka-pielęgniarka, która ostatnie oszczędności wydaje na edukację jedynego syna. Pragnie bowiem, aby David wyrwał się z ubogiej dzielnic o nazwie Santo Domingo i został kimś więcej niż ziomkiem dilującym na rogu ciemnej ulicy. Jednak zbuntowany nastolatek ma w głowie zgoła odmienne marzenia i pomysły, co do swego życia. Tragiczne wydarzenie sprawia, że myśli błyskawicznie przechodzą w czyny.

 

Kadr z serialu anime "Cyberpunk: Edgerunners" (materiały prasowe/Netflix)

 

Kadr z serialu anime "Cyberpunk: Edgerunners" (materiały prasowe/Netflix)

 

Martinez staje się członkiem gangu Edgerunnerów, wyjętych spod prawda najemników – zaczyna egzystować na krawędzi, testować granice własnych możliwości, nieustannie narażać się na niebezpieczeństwo. W świecie, w którym ceną za porażkę jest wyjątkowo bolesna śmierć. Odkąd młody wczepia sobie u miejscowego chirurga/technika/artysty – Rippera wojskowy implant, całkiem „odlatuje” w nową rzeczywistość. Zachowuje się jak narkoman. Super szybkość, którą daje wyprodukowany przez Militech sandevistan, to za mało. David chce jeszcze bardziej zmodyfikować swoje nastoletnie ciało. Wyposażyć je w kolejne chromowane wszczepy, aby nikt, nawet mentor i przywódca Maine, mu nie dorównał. Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! Co z tego, że będziesz mieć mocniejsze „metalowe” ciało, skoro wzrośnie ryzyko wystąpienia cyberpsychozy. To szkodliwa „zabawa”, szczególnie, gdy jednocześnie rozwija się uczucie między tobą a... Lucyną. Tak, pewna siebie i „mroczna” Lucy, która „hipnotyzuje” Davida, ma podobno polskie korzenie, jak przekonuje showrunner Rafał Jaki (nie mylić proszę z Patrykiem Jakim).

 

Tyle o fabule wymyślonej przez Bartosza Sztybora, która, choć wchodzi w głowę jak nóż w masło, nie jest najbardziej wytrzymałym elementem serialu. Sklejona z klisz: typowej, trzyaktowej drogi protagonisty staczającego się na dno piekieł czy wiecznie identycznych rozkmin na temat początku i końca człowieczeństwa, nie grzeszy oryginalnością. Przesłanie jest widoczne jak dłonie, psychologicznej głębi zabrakło. Lecz z drugiej strony przecież nie ona była istotą rzeczy. Widz pragnął akcji! I ją otrzymał. Pędzi ona – jak to bywa w tego typu anime – na złamanie karku. I nie chodzi tylko o pościgi albo strzelaniny za pomocą nowoczesnych spluw, lecz także o trudne do wychwycenia gołym okiem, trwające milisekundy ruchy Martineza. Z chłopakiem łatwo złapać więź i mu kibicować, ale z czasem aż chciałoby się krzyknąć: „stop, przestań!”. Podobnie ma się sprawa z postaciami drugoplanowymi. Czy to znany z gry potężnie zbudowany Maine, czy opanowana netrunnerka Kiwi, czy żywiołowa, nieprzewidywalna Rebecca (jakże bardzo w stylu japońskim, ale przypominająca też Harley Quinn) – wszyscy narysowani są grubą „prostą” krechą, ale to działa.

 

Kadr z serialu anime "Cyberpunk: Edgerunners" (materiały prasowe/Netflix)

 

Działa również animacja tych postaci, jak i przedstawienie Night City. Dobrze, że zanim niedoświadczony widz zostanie wciągnięty w wir cyberpunku, najpierw powoli, dzięki wyciszonym, kameralnym ujęciom, odkrywa tętniące życiem, ale pachnące zgnilizną moralną miasto. Miejsce, w którym pechowców ledwo da się poskładać do kupy, a farciarze prześcigają się w coraz lepszych urządzeniach, jakie wszczepiają sobie w kruchy organizm, by wyżej skakać, poprawić widzenie itd. Nikt nie myśli o nadziei na słoneczne jutro w tej szarości. Najważniejsze jest tu i teraz – ciągła walka i poleganie na instynkcie przetrwania, kiedy naprzeciwko stanie groźniejszy przeciwnik. No i zarabianie. Im więcej będzie zleceń od Fixera, tym większa „kasa” pozwoli na rozbudowanie „nieludzkiego” szkieletu. Samo nielegalne handlowanie braindansami (dość realistyczna rozrywka przyszłości – emocjonalne odtwarzanie cyfrowego zapisu zagranych wcześniej doznań jakiejś osoby), wystarczyć może tylko na „waciki”.

 

Żadna to bajka dla grzecznych dzieci. To dojrzała opowieść dla starszej młodzieży i dorosłych, gdzie głowy wybuchają, a krew leje się strumieniami niczym u Tarantino w „Kill Billu”(z tym że na poważnie). Niestety, o ile lokacje, szerokie kadry i pomysłowe sceny walk przyśpieszają bicie serca, a momenty instalowania wszczepów powodują namacalny ból w kościach, tak już przy niektórych zbliżeniach widać pójście na łatwiznę. Twarze to tylko ledwo dostrzegalne kontury. Ale w ogólnym rozrachunku taki element nie jest jakąś wielką przeszkodą w przypadku „Cyberpunk: Edgerunners”. Bardziej można ponarzekać na nierówne tempo. Na szczęście epizody trwają 25 minut, a motyw muzyczny Akiry Yamaoki oraz reszta utworów z pewnym kawałkiem... Dawida Podsiadły robią doskonałą robotę i tworzą specyficzny klimacik, mimo że trochę się ze sobą gryzą, jeśli zdecydujemy się na seans z dubbingiem japońskim. Lepiej zatem wybrać w ustawieniach polskie lub ewentualnie amerykańskie głosy. Ja skorzystałem z tej pierwszej opcji. I nie żałuję. Nasi aktorzy też umiejętnie oddali emocje postaci, żyjących w dusznej atmosferze Night City – aglomeracji, w której nikomu nie można ufać. Świetni są Maciej Dybowski jako David Martinez, Julia Łukowiak – Lucy, Szymon Kuśmider – Maine oraz Zuzanna Galia – Rebecca, jednak to ironiczne, przyprawiające o dreszcze odzywki Przemysława „Faradaya” Sadowskiego i Jacka „Ripperdoka” Kopczyńskiego wbiły mi się w pamięć najbardziej.

 

Kadr z serialu anime "Cyberpunk: Edgerunners" (materiały prasowe)

 

Kadr z serialu anime "Cyberpunk: Edgerunners" (materiały prasowe/Netflix)

 

Serialowy „Cyberpunk” przytłacza i zachwyca futurystycznym anturażem. I jest tak zrealizowany, że nie trzeba być za pan brat z grą. To zawsze spory plus, kiedy da się oglądać taki niezależny, filmowy produkt osadzony w lubianym przez graczy uniwersum, lecz skierowany do szerszego grona odbiorców. Ostatecznie „Edgerunners” można określić mianem coming of age skrzyżowanym z prowokacyjną fantastyką naukową (wysoce zaawansowaną, niebezpieczną technologią) i drapieżnym akcyjniakiem, jakże umiejętnie wykorzystującym setting Mike’a Pondsmitha.

 

Brr… Cyberpunkowe opętanie jest równie straszne, jak atak diabła. Bo „kiedy mózg się buntuje, nawet najsilniejszy Edgerunner swojego ciała nie kontroluje…”

 

Ocena: 8/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku!

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

GieHa
515 dni temu

Bardzo dobrze sobie poradziłeś z tematem, ja dodałbym jeszcze tylko, iż serial jest niemal jak "drzazga" świetnie instalująca się do uniwersum samej gry i świetnie sprawdza jako poszerzenie świata i dodanie w nim kilku istotnych przypisów :)
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 137

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Civil War" – Dziewczynka z aparatem - Recenzje filmów

Długo zastanawiałem się nad tym, jak zatytułować recenzję najnowszego i podobno ostatniego filmu Alexa Garlanda (choć nie wierzę, że całkiem zrezygnuje z pisania scenariuszy). Tutaj pasują dziesiątki krótszych i dłuższych określeń, haseł, ostrzeżeń… No bo wiecie – „Civil War” to zarówno kino wojenne, przedstawiciel kina drogi, jak i opowieść inicjacyjna oraz niepokojąca dystopia. A zatem: „Apokalipsa teraz, zdjęcia na wieki”, „Wyprawa do jądra ciemności”, „Dziennikarze w ogniu”, „STOP WAR”… Ale ja podczas seansu czułem, że główną bohaterką jest młodziutka Jessie Cullen, a nie dojrzała Lee Smith. To za nią podążamy, to jej kibicujemy, to o nią się martwimy. „Dziewczynka z aparatem” wydaje się w tym kontekście idealne. Jednak czy sam film jest idealny?

Ukradłaś "Dziennik Śmierci", witaj w moim koszmarze! - Recenzje książek

Z polecenia koleżanki przeczytałem thriller autorstwa Chrisa Cartera (nie tego od „X Files”). Zachwalała, że ów pisarz ma pióro na tyle sprawne i klimat potrafi wykreować taki, że ciary na plecach murowane. Faktycznie – „Dziennik Śmierci” nie tylko samym tytułem budzi ciekawość i strach. To książka, którą wertuje się szybko, a w głowie zostaje masa szczegółów. Czy jednak jest to dzieło tej klasy, co „Milczenie owiec” Thomasa Harrisa?

"Problem trzech ciał" – Twarde Saj, miękkie faj, średnie wow - Seriale

Co to jest? Krótkie, ale długie. Zbite, choć rozciągliwe. Obce i prawdziwe. Fascynujące, lecz usypiające. Odpowiedź kryje się w jednym tytule. To „Problem trzech ciał”. Tak można podsumować ów serial na podstawie powieściowego bestselleru, cyklu „Wspomnienia o przeszłości Ziemi”. I w tym miejscu można by już przestać pisać, ale produkcja jest na tyle ciekawa, mimo stosu wad, że warto kontynuować tenże wykład…

"Silos" – Pogrzebani, ale żywi. Bez słońca, ale ze światłem w sercu - Recenzje książek

„Gdy Holston wspinał się ku swojej śmierci, dzieci bawiły się w najlepsze”. Wystarczy to pierwsze zdanie, aby uderzył w czytelnika potężny kontrast. Bo w „Silosie”, jak to w powieści dystopijnej, utrzymanej w klimacie postapo, nowa rzeczywistość ponura jest, choć ludzie starają się wieść „normalne” życie. Pod warunkiem, że będą przestrzegać ustalonych setki lat wcześniej nakazów i zakazów. W innym przypadku zostaną wysłani na zewnątrz, pod karą „czyszczenia”. Taki porządek rzeczy jednak nie może trwać wiecznie… Bunt wisi w powietrzu jak gęste toksyny, a kłamstwo musi wyjść z mroku. Czy jednak projektant tej przyszłości – Hugh Howey, potrafi na tyle przykuć naszą uwagę, abyśmy zechcieli odkrywać prawdy ukryte w zakamarkach podziemi?

 -

Odwiedzin: 227

Autor: aragorn136Recenzje płyt

Komentarze: 1

Vito Bambino i jego "Pracownia" – Boli boli mnie… dusza, ale w rytm tej muzy się ruszam - Recenzje płyt

Za chwilę minie rok od premiery „Pracowni”, czyli drugiego longplaya od Vita Bambino. Ten fakt plus ostatni wpis artysty po tym, jak pobił rekord nominacji na 30. Fryderykach, a nie otrzymał żadnej z ośmiu statuetek, stał się motorem napędowym do napisania tej recenzji. Co jednak zaskakujące, motywacją było też moje… pierwsze spotkanie z twórczością pana Bambino (szczególnie z jego występem w trakcie Gali Muzyki Rozrywkowej i Jazzu). I już, bez owijania w bawełnę, mogę rzec: „Pracownia” jest jedną z najlepszych płyt, jakie słyszałem w przeciągu ostatniej dekady.

Polecamy podobne artykuły

"Niebieskooki samuraj" – Zemsta rysowana mieczem - Seriale

Słyszycie Netflix, myślicie „kolejny serial bez ikry, średniak, jakich wiele, z poprawnością polityczną wylewającą się z ekranu niczym woda po pęknięciu tamy na rzece”. Z produkcjami aktorskimi faktycznie tak się często mają sprawy, ale w przypadku animacji jest zgoła inaczej. Był już dowód w postaci „Arcane” (historii dziejącej się w świecie gier z serii „League of Legends”) i „Cyberpunk: Edgerunners” (opowieść z uniwersum „Cyberpunka 2077”). W 2023 roku dołączą do tych tytułów „Niebieskooki samuraj”. I jest najlepszy! Ma taki klimat XVII-wiecznej Japonii (ach ta muzyka!), tak brutalne walki i taką głębię psychologiczną głównego bohatera, że nic, tylko bić pokłony!

 -

Odwiedzin: 302

Autor: PawuloniastyRecenzje gier

Komentarze: 1

"RoboCop: Rogue City" – "Żywy lub martwy, idziesz ze mną..." - Recenzje gier

„Żywy lub martwy - idziesz ze mną...” – zwykł mawiać stalowy glina potencjalnym aresztowanym. Czy jednak gracze, którzy jeszcze nie mieli okazji ów one-liner wypowiedzieć głosem słynnego, filmowego cyborga, powinni skusić się na wirtualną wycieczkę po Detroit, jaką zaserwowali rodzimi twórcy na początku listopada 2023 roku? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w poniższej recenzji polskiej (!), wydanej m.in. na PC, gry „RoboCop: Rogue City”.

 -

Odwiedzin: 4795

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 4

"Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra - Recenzje gier

"(...)Więc tędy albo tędy, chyba że tamtędy, na wyczucie, przeczucie, na rozum, na przełaj, na chybił trafił, na splątane skróty. Przez któreś z rzędu rzędy korytarzy, bram, prędko, bo w czasie niewiele masz czasu, z miejsca na miejsce do wielu jeszcze otwartych, gdzie ciemność i rozterka ale prześwit, zachwyt, gdzie radość, choć nieradość nieomal opodal, a gdzie indziej, gdzieniegdzie, ówdzie i gdzie bądź szczęście w nieszczęściu jak w nawiasie nawias, i zgoda na to wszystko i raptem urwisko, urwisko, ale mostek, mostek, ale chwiejny, chwiejny, ale jedyny, bo drugiego nie ma.(...)"*

Dziwne akcje w Night City, czyli "Cyberpunk 2077" z bugami! - Artykuły o grach

Po premierze (10 grudnia 2020) oczekiwanej gry rpg "Cyberpunk 2077", studio CD Projekt Red miało powody do radości. Krytycy byli zachwyceni wersją na PC, chwaląc m.in. fabułę. A później produkcja zaczęła spadać w przepaść. Użytkownicy konsol starszej generacji czuli się bowiem oszukani. Zamiast odpalić rakietę, uruchomili dziurawy samolot. Okazało się, że poruszanie się po Night City wymaga nie lada cierpliwości. Ilość bugów na metr kwadratowy podobno przekracza normę, stąd oceny graczy są miażdżące. Redzi obiecali, że oddadzą kasę (grubo przeszło 200 zł), ale czy to usatysfakcjonuje fanów? "Cyberpunk 2077" już nie jest dostępny w sklepie Sony, ale na YouTubie publikowane są liczne gameplaye, gdzie można "podziwiać" zaskakujące, dziwne glitche i reakcje graczy. Część błędów irytuje, inne z kolei są dość zabawne: od skaczącego bohatera jak Super Mario po znikające w asfalcie auta. Zobaczcie zmontowany materiał, na którym wybrano 50 takich momentów!

 -

Odwiedzin: 1997

Autor: aragorn136Recenzje płyt

Komentarze: 3

"Dark Connection" – Cyberpunkowy wehikuł napędzany syntezatorami! - Recenzje płyt

Bestia w Czerni przebudziła się po raz trzeci. Bójmy się... Nie. Cieszmy się, bowiem muzyka, jaką gra i śpiewa jest miodem na nasze uszy. Mówiąc nasze, mam oczywiście na myśli miłośników melodyjnego metalu skrzyżowanego z disco i popem lat 80. Tylko oni będą zapętlać w odtwarzaczu trzeci longplay fińskiego bandu, z greckim wokalistą na pokładzie. Inni mogą kręcić głową z niezadowolenia (zamiast długimi włosami). Bo to przecież wcale nie takie dark, jak sugeruje nazwa albumu.

 -

Odwiedzin: 1989

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Arcane" – Animowana petarda! - Seriale

Z filmami będącymi bezpośrednio adaptacjami gier albo czerpiącymi pełnymi garściami z najlepszych dzieł w historii wirtualnej rozrywki jest jak z owocami, które są piękne na zewnątrz, a zgniłe w środku. Na palcach jednej ręki można policzyć tytuły, które dają się oglądać bez wypluwania popsutych „resztek miąższu i martwych robaków”. Ktoś rzuci: „Mortal Kombat”. Jeszcze inny: „Silent Hill” albo „Prince of Persia”. Ja jednak z uśmiechem na ustach krzyknę, że powstała produkcja, która bije na głowę wymienione „hity”. Mowa o „Arcane” – amerykańskim miniserialu na motywach słynnej sieciowej serii „League of Legends” od studia Riot Games i platformy Netflix.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 752

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

"Johnny" – Ewangelia według św. Jana - Recenzje filmów

Są takie filmy, których odbiór będzie zależeć od osobistych doświadczeń. Bo jak mawiał pewien znany krytyk, 50 procent pokazuje nam duży albo mały ekran, a drugie tyle jest w nas samych. Dlatego, jeśli ktoś nigdy nie miał do czynienia z ciężko chorymi ludźmi, nie przekroczył progu hospicjum, a bliska mu osoba nie zmagała się z nowotworem, to stwierdzi, że mający we wrześniu 2022 roku dramat pt. „Johnny” to tylko cukierkowa biografia – formalnie bardzo telewizyjna (zdjęcia!), świecąca po oczach morałem, zagłuszająca wnętrze tytułowego księdza Kaczkowskiego głośną, optymistyczną muzyką (szantaż emocjonalny w postaci znanych coverów w wykonaniu Dawida P.). Faktycznie, sam owe elementy zauważyłem, ale jako wspierający ojca syn w wierze o lepsze, zdrowsze jutro, połknąłem duży ładunek empatii bijący z dzieła Daniela Jaroszka bez marudzenia (mimo że całość prezentuje się jak typowy panegiryk).

ARKADIUSZ zaprasza na "RandeW" oraz premierowy koncert! - Zespoły i Artyści

"RandeW" to ostatni, piąty singiel z debiutanckiej EPki ARKADIUSZA zatytułowanej "RetroSpekcja". Utwór utrzymany jest w popowym brzmieniu, w którym warstwa muzyczna wciąż dotyka problemów relacji międzyludzkich. Za produkcję, wpadającego w ucho, melodyjnego utworu odpowiada SWIERNALIS.

 -

Odwiedzin: 20009

Autor: PaMTechnologie

Czy elektrownie jądrowe są niebezpieczne? - Technologie

Polska od wielu lat próbuje wdrożyć plany budowy elektrowni jądrowej. Często czynnikiem odrzucającym pomysł jest bezpieczeństwo. Czy elektrownia jądrowa może być niebezpieczna? Boimy się tego, czego nie znamy – zatem spójrzmy na temat z naukowego punktu widzenia.

Szczera spowiedź: raper Czuux rozlicza się z przeszłością singlem "Fałsz"! - Zespoły i Artyści

Yo! Mamy ważne info. Młody raper – Czuux – w szczerym do bólu utworze, rozlicza się z demonami przeszłości. „Fałsz” to bowiem przejmująca opowieść o szybkim wzlocie, bolesnym upadku, niepotrzebnych dramach, konsekwencjach złych wyborów, załamaniu, chęci zmiany, pojednania i artystycznego rozwoju. Singiel aż kipi od autorefleksji wyraźnie dojrzalszego artysty.

Nowości

"Ellie", czyli różne odcienie miłości w barwnym teledysku stworzonym przez AI! - Muzyczne Style

A gdyby tak wykorzystać sztuczną inteligencję do zrealizowania clipu, który będzie „pachniał” szczerą, intymną relacją zakochanej pary? Takie pytanie zadał sobie zapewne Tadeusz Seibert – finalista 10. edycji programu „The Voice of Poland”. Twierdząca odpowiedź z czasem zamieniła się w gotowy projekt. I pięknie, bo „Ellie” dzięki AI jeszcze bardziej wybrzmiewa jako słodko-gorzka piosenka o skrajnych emocjach towarzyszących związkom, wpadając nie tylko w ucho, ale i w oko.

 -

Odwiedzin: 137

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Civil War" – Dziewczynka z aparatem - Recenzje filmów

Długo zastanawiałem się nad tym, jak zatytułować recenzję najnowszego i podobno ostatniego filmu Alexa Garlanda (choć nie wierzę, że całkiem zrezygnuje z pisania scenariuszy). Tutaj pasują dziesiątki krótszych i dłuższych określeń, haseł, ostrzeżeń… No bo wiecie – „Civil War” to zarówno kino wojenne, przedstawiciel kina drogi, jak i opowieść inicjacyjna oraz niepokojąca dystopia. A zatem: „Apokalipsa teraz, zdjęcia na wieki”, „Wyprawa do jądra ciemności”, „Dziennikarze w ogniu”, „STOP WAR”… Ale ja podczas seansu czułem, że główną bohaterką jest młodziutka Jessie Cullen, a nie dojrzała Lee Smith. To za nią podążamy, to jej kibicujemy, to o nią się martwimy. „Dziewczynka z aparatem” wydaje się w tym kontekście idealne. Jednak czy sam film jest idealny?

Czterdziestolatek bez brzucha, czyli jak utrzymać formę w średnim wieku - Zdrowie i uroda

Łysienie czy siwienie może powodować kompleksy, ale jest tak naturalne w procesie starzenia, że nie warto się takimi zmianami bardzo przejmować. Gorsze jest tycie i tzw. „piwny brzuch” już po trzydziestce. Jeśli nic z tym nie zrobimy, to po zbliżeniu się do wieku średniego, staniemy się mniej atrakcyjni dla kobiet (tudzież mężczyzn, gdy mowa o innej orientacji). Czy jest jednak szansa, aby zmienić ten stan rzeczy i poprawić wygląd swojego ciała? Oczywiście, ale musimy uzbroić się w cierpliwość, motywację do działania i pozytywne myślenie.

Dokąd zmierza EleeS? Do lasu! Do świata cudów i przemyśleń... - Zespoły i Artyści

W singlu pt. „Idę do lasu” zabiera słuchaczy na przechadzkę na łono natury. Dosłownie i w przenośni promuje powrót do korzeni. Zaprasza do zdystansowania się od rzeczywistości. Zachęca do zwolnienia tempa i zatracenia się na łonie natury, do radosnego zagubienia się wśród konarów drzew. Zaplątana w gąszczu leśnych pajęczyn i metafor EleeS, pokazuje, że z dala od zgiełku miasta można poczuć się jak poza czasem, w odrealnieniu, w cudownej próżni, w której wreszcie jest czas na przemyślenia i podróż w głąb siebie.

Ukradłaś "Dziennik Śmierci", witaj w moim koszmarze! - Recenzje książek

Z polecenia koleżanki przeczytałem thriller autorstwa Chrisa Cartera (nie tego od „X Files”). Zachwalała, że ów pisarz ma pióro na tyle sprawne i klimat potrafi wykreować taki, że ciary na plecach murowane. Faktycznie – „Dziennik Śmierci” nie tylko samym tytułem budzi ciekawość i strach. To książka, którą wertuje się szybko, a w głowie zostaje masa szczegółów. Czy jednak jest to dzieło tej klasy, co „Milczenie owiec” Thomasa Harrisa?

 -

Odwiedzin: 232

Autor: eliartKultura

BEASTAR – Twoja droga do gwiazd! - Kultura

Z przyjemnością ogłaszamy wyjątkowe wydarzenie muzyczne, skierowane do artystów pragnących spróbować swoich sił w show biznesie. Konkurs BEASTAR 2024 to nie tylko platforma dla wokalistek i wokalistów, ale także szansa na zdobycie nieocenionego wsparcia w rozwoju swojej kariery. Zgłoś swój udział i wydaj singla wraz z teledyskiem!

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 958

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1670" – To jest mój chłop, mój serial i mój rok! - Seriale

Takiego serialu jeszcze nie było! W Polsce rzecz jasna. No bo wiecie – mieszanka to iście wybuchowa. Kostiumowe danie główne z satyrycznym mięchem, szczyptą ostrej przyprawy i żyd… żytem. A w tym kotle chłopów szlachcice gotują i tą chochlą w lewo i prawo, pod nosem wąsy poprawiając i się szczerze uśmiechając. Bo „1670” to czas, gdy Rzeczpospolita była terytorialną potęgą, a panowie na włościach musieli bardzo ciężko nie pracować, by godnie żyć.

 -

"Peaky Blinders: Sezon 5" – Tommy Shelby: żywioł silniejszy niż faszyzm - Seriale

Według zapewnień Stevena Knighta, twórcy serialu pt. „Peaky Blinders”, opowieści o pewnej – faktycznie żyjącej i działającej w latach 20. XX wieku, rodzinie z Birmingham; jego piąty, mający niedawno premierę, sezon ma być tym najlepszym. I czy tak jest? Nie. Ale jako kibic gangsterskiej drużyny Thomasa Shelby’ego, jestem na tyle usatysfakcjonowany tym, co dostałem, że postawię go na równi z pierwszym, drugim i czwartym.

 -

Odwiedzin: 8920

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

Dexter Morgan – seryjny morderca, którego podziwiamy! - Seriale

Przeczytaliście tytuł i zastanawiacie się zapewne jak to możliwe, by kibicować komuś, kto z zimną krwią zabija innych? Wystarczy zrozumieć i poznać fenomen amerykańskiego serialu, który obiegł cały świat. Oryginalność, ciekawy scenariusz, nagłe zwroty akcji i On – Dexter!

 -

Odwiedzin: 5421

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 2

"The Frankenstein Chronicles" - "Czerwonogardły gil, zamknięty. W klatce, wściekłością niebios sięga" - Seriale

Serial „The Frankenstein Chronicles”, który zbierał dobre recenzje od czasu pojawienia się na antenie brytyjskiej telewizji (ITV Encore) w 2015 roku, dał się poznać kilka miesięcy temu szerszej publiczności za sprawą (jakżeby inaczej) dystrybucji poprzez platformę Netflix. Czy odświeżona i reklamowana twarzą Seana Beana historia o rzuceniu wyzwania Bogu, mając za oręż nieugiętą wiarę w naukę, jest rzeczywiście tak dobra jak na Wyspach się uważa?

"Problem trzech ciał" – Twarde Saj, miękkie faj, średnie wow - Seriale

Co to jest? Krótkie, ale długie. Zbite, choć rozciągliwe. Obce i prawdziwe. Fascynujące, lecz usypiające. Odpowiedź kryje się w jednym tytule. To „Problem trzech ciał”. Tak można podsumować ów serial na podstawie powieściowego bestselleru, cyklu „Wspomnienia o przeszłości Ziemi”. I w tym miejscu można by już przestać pisać, ale produkcja jest na tyle ciekawa, mimo stosu wad, że warto kontynuować tenże wykład…

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.706

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję