O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"The Frankenstein Chronicles" - "Czerwonogardły gil, zamknięty. W klatce, wściekłością niebios sięga" - Seriale

Serial „The Frankenstein Chronicles”, który zbierał dobre recenzje od czasu pojawienia się na antenie brytyjskiej telewizji (ITV Encore) w 2015 roku, dał się poznać kilka miesięcy temu szerszej publiczności za sprawą (jakżeby inaczej) dystrybucji poprzez platformę Netflix. Czy odświeżona i reklamowana twarzą Seana Beana historia o rzuceniu wyzwania Bogu, mając za oręż nieugiętą wiarę w naukę, jest rzeczywiście tak dobra jak na Wyspach się uważa?

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
GieHa (2761 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
4 894
Czas czytania:
6 652 min.
Kategoria:
Seriale
Autor:
GieHa (2761 pkt)
Dodano:
1647 dni temu

Data dodania:
2018-06-01 21:54:07

Inspektor londyńskiej policji rzecznej John Marlott (Sean Bean), nazajutrz po trudnej akcji wymierzonej w szajkę handlarzy opium, natrafia na makabryczne odkrycie przy brzegu Tamizy. Jest to„zszywaniec”, na pierwszy rzut oka przypominający młodą nastolatkę. Niedowierzanie powodowane znaleziskiem zostaje szybko zastąpione przez szok, którego inspektor doznaje, gdy pokraczna rączka nieoczekiwanie stara się chwycić jego dłoń. Ten trwający sekundę moment umknął uwadze krzątających się w tle podwładnym Johna Marlotta, ale on sam był przecież w pełni świadomym tego, co przed momentem doświadczył (prawda?).

 

Kadr z serialu "The Frankenstein Chronicles"

 

Następnego dnia, na jego osobistą prośbę odpowiada sam minister spraw wewnętrznych Sir Robert Peel (Tom Ward), który z kolei ściąga najznamienitszego chirurga w Londynie, Sir Williama Chestera (Samuel West), by ten dokonał obdukcji na odnalezionych przez inspektora zwłokach. Rychło okazuje się, że „dziewczynka” jest w istocie „układanką”, złożoną z kilku nieżyjących już od dawna dzieci. To makabryczne odkrycie zdawało się jedynie złościć samego ministra, który potraktował je jako próbę zbombardowania jego świeżo sporządzonej ustawy o anatomii, mającej na celu unowocześnić praktyki medyczne w kraju (czyt. medycynę będą praktykować tylko certyfikowani specjaliści). Nakazuje on naszemu bohaterowi niezwłoczne wyśledzenie i postawienie przed sądem konowałów-sabotażystów posiadających przerażająco czarne poczucie humoru.

 

Samo nakreślenie fabuły „The Frankenstein Chronicles” pokazuje na jak wielu płaszczyznach ma ona miejsce. Pokręcimy się zarówno wokół najżałośniejszych, obskurnych zaułków Londynu, jak również w izbach Parlamentu, gdzie w aksamitnych rękawiczkach rozdaje się karty. Będziemy mogli spotkać znane osobistości epoki (w tekście zdążyłem zamieścić pewnego easter-egga), jak również niejednego nikczemnika bądź szaleńca (nieodłączne „produkty uboczne” epoki). Stawiane logicznie są zatem przed nami pytania, czy ubóstwo może świadczyć o byciu obywatelem drugiej kategorii, a także czy fakt bycia na niskim szczeblu drabiny społecznej w nielekkich czasach jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla podłych uczynków (handel zwłokami to tylko pierwszy z brzegu przykład)? Oczywiście nie ominą nas bardziej „odgrzewane” dylematy, tj. „Wiara vs Nauka” i „Geniusz vs Szaleństwo”.

 

Kadr z serialu "The Frankenstein Chronicles"

 

Jak zatem w ogólnym rozrachunku owa fabuła się prezentuje? Rzekłbym, że tylko poprawnie. Nie zrozumcie mnie źle, opowieść rysowana jest w składny i płynny sposób -  widać że szyta jest (he,he) na miarę old school’owego kryminału. Nie znalazłem zupełnie chybionych wątków lub niepotrzebnie wciskanych postaci, chociaż momenty (krótsze i dłuższe) „dreptania w miejscu” już owszem. Właśnie w tym aspekcie coś troszkę nie trybi, bo w mojej opinii „TFC” tak bardzo stara się dać poznać jako pełnokrwisty kryminał bez dodatku popkulturowych „dopalaczy” (znanych z „Penny Dreadful” czy „Sherlocka Holmes’a”), że potrafi niezamierzenie przegiąć w drugą stronę: punkty, w których nieco przyspieszenia na pewno by nie zaszkodziło, są celowo i powtarzalnie hamowane. Rozumiem takie zabiegi w przypadku, kiedy twórcy chcą spokojnie i sukcesywnie ukazywać nowy i złożony problem pojawiający się w historii, ale w kilku przypadkach większość z nas będzie raczej rzucała pod nosem ponaglenia w stylu: „no przecież wiem/widzę/kapuję/domyślam się. Przejdźmy dalej...”.

 

Dbałość o szczegóły w przedstawianiu Londynu z pierwszej połowy XIX w. jest imponująca w swym dosadnym realizmie. Taka historyczna surowość (chociaż wspomagana przez CGI),  pozbawiona „hollywoodzkich upiększaczy” zapewne również nie spodoba się każdemu (może wydawać się mdła i nużąca), ale dla mnie jest to bardzo silny element produkcji - idealnie dopasowany do charakteru narracji w opowieści: większość przedstawianych ulic jest w istocie ubitym traktem, na który każdego dnia wychodzą spod koślawych strzech ludzie, by brodzić (w przenośni i dosłownie) przez swój żmudny żywot, a nad przepełnionymi cmentarzami unosi się coraz więcej wyziewów morowej zarazy, która dopada coraz większą liczbę biedaków. Pochówek staje się coraz droższy, stąd ci najubożsi zmuszeni są wyrzucać (!) ciała swych bliskich do dzikich Dołów, które „rozrastają się” w postępie wykładniczym. Dzielnice klasy średniej, dzielnice zamożne lub włości kleru są oczywiście schludniejsze i pokazane w taki sposób, by skutecznie zaakcentować swoją odrębność względem klasy niższej (i z odpowiednią skalą – otoczenie klasy średniej, choć jest nieporównywalnie bardziej dostatnie względem dzielnic nędzy, oddzielone jest równie wyraźną przepaścią od sfer wyższych). Stroje w modzie regencyjnej (zwłaszcza u kobiet) charakteryzują się zaskakującą dbałością o szczegóły, choć rzecz jasna różnią się poważnie między sobą jeśli chodzi o klasy społeczne. Kulturoznawcy i historycy z pewnością powinszują osobom odpowiedzialnym za scenografię i kostiumy.

 

Muzyka nie jest całościowo jakimś powalającym dziełem sztuki, chociaż zawsze potrafi umiejętnie się wkomponować w konkretną scenę. Podobało mi się również świetnie przemyślane skorzystanie z „klasyków” (jak np. Toccata i fuga d-moll J. S. Bacha).

 

„The Frankenstein Chronicles” nie przypadnie każdemu do gustu, lecz każdy powinien dać temu tytułowi szansę – a nuż będzie się dał lubić? Zaręczam, że ja sam nie uważam go za mesjasza opowieści (przed)wiktoriańskich. Aczkolwiek potrafiłem docenić wysiłek twórców na tyle, by spokojnie przebrnąć przez tuzin odcinków obu sezonów i z zainteresowaniem przysiąść w przyszłości przed ewentualnym sezonem trzecim.

 

Ocena: 6,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Autor recenzji publikuje też na portalu Filmweb.pl pod nickiem _GsHock_ 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:





Galeria zdjęć - "The Frankenstein Chronicles" - "Czerwonogardły gil, zamknięty. W klatce, wściekłością niebios sięga"

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

3 (7)

Alastor
1645 dni temu

Lepsze niż 13 Posterunek LUL
Dodaj opinię do tego komentarza

7 (13)


1645 dni temu

To porównanie jest tak zaskakujące, że nie ma na nie chyba dobrej odpowiedzi :)
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora GieHa

 -

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

 -

Odwiedzin: 502

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

"The Plane Effect" – Ciemno, zimno i do domu daleko - Recenzje gier

Oczywiście, że jestem fanem produktów indie na rynku gamingowym. Smakowicie przyrządzony „indyk” to zawsze rarytas, przez swoje założenia budżetowe nie ma za zadanie (chociaż jak najbardziej może) trafić w gusta wielce szerokiego grona odbiorców, a to ogranicza liczbę kompromisów i rozwija skrzydła wizji artystycznej w procesie produkcyjnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy owe skrzydła stają się za duże względem środków i weryfikacyjne „podmuchy” zaczynają rzucać daną produkcją na wszystkie strony.

 -

Odwiedzin: 1086

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 1

"Mare z Easttown" – Ogród Pamięci - Seriale

HBO ma już dawno za sobą złoty wiek, kiedy to w zasadzie każdy widz winien był odbierać w odpowiednio wielkim zachwycie każdą produkcję spod tego szyldu. Z kolei współczesny okres, w którym wydalane są rzeczy typu: „Watchmen”, „Kraina Lovecrafta” czy ostatnie dwa sezony „Gry o Tron”, nie może być uznany (mówiąc delikatnie) za nieskazitelny. Na szczęście, raz na jakiś czas HBO potrafi jeszcze przypomnieć sobie, jak stworzyć produkt pierwszej klasy. Zapraszam do Easttown.

Polecamy podobne artykuły

 -

"Post Mortem" – horror punk, czyli kołysanka dla wampira! - Recenzje płyt

Znacie zespół Ich Troje? Retoryczne pytanie. Któż nie słyszał ich popowo-rockowej twórczości, która raczej nie jest postrzegana jako coś wybitnie udanego (w sensie artystycznym). Jednak to nie Michał Wiśniewski i spółka będą bohaterami niniejszego artykułu, a inne trio. Moim celem jest zachęcenie polskich melomanów – także tych, którzy stronią od ostrzejszych brzmień, do zapoznania się z utworami Hrabiego. Aby to zrobić, najlepiej zacząć od wydanej pod koniec listopada 2020 roku płyty pt. „Post Mortem”. Już sam przetłumaczony z łaciny tytuł powoduje ciary na plecach…

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 4894

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 2

"The Frankenstein Chronicles" - "Czerwonogardły gil, zamknięty. W klatce, wściekłością niebios sięga" - Seriale

Serial „The Frankenstein Chronicles”, który zbierał dobre recenzje od czasu pojawienia się na antenie brytyjskiej telewizji (ITV Encore) w 2015 roku, dał się poznać kilka miesięcy temu szerszej publiczności za sprawą (jakżeby inaczej) dystrybucji poprzez platformę Netflix. Czy odświeżona i reklamowana twarzą Seana Beana historia o rzuceniu wyzwania Bogu, mając za oręż nieugiętą wiarę w naukę, jest rzeczywiście tak dobra jak na Wyspach się uważa?

 -

Tajemnice przyrody i matematyki - Ciąg Fibonacciego i liczba Fi - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Matematyka to bez wątpienia najważniejsza z nauk. W tym artykule przeczytacie, jak bardzo jest powiązana ze światem przyrody, a także z architekturą, sztuką oraz muzyką.

 -

Odwiedzin: 1883

Autor: pjKultura

Orange Warsaw Festival 2017 - Kultura

W dniach 2 i 3 czerwca odbędzie się kolejna, dziesiąta, jubileuszowa edycja popularnego Orange Warsaw Festival. Impreza powtórnie zostanie zorganizowana na terenie Toru Wyścigów Konnych Warszawa-Służewiec. Rok temu bawiło się tam ponad 50 tysięcy miłośników dobrej muzyki. Jak będzie tym razem? Zapewne podobnie, gdyż na scenie zagrają doświadczeni, uzdolnieni i lubiani artyści, zarówni ci zagraniczni, jak i robiący karierę na polskim rynku, m.in.: You Me At Six, Kings of Leon, Imagine Dragons (jako pierwszy headliner), Natalia Nykiel i Maria Peszek.

 -

Odwiedzin: 20651

Autor: pjZdrowie i uroda

Komentarze: 2

Domowe sposoby na bolące gardło - Zdrowie i uroda

Pogoda ostatnimi czasy jest bardzo nieprzewidywalna. Listopad na wysokim plusie, jesień niby złota, ale deszczowa i przyprawiająca o chandrę. To idealna aura dla rozmnażających się zarazków, przed którymi niełatwo się uchronić. Szczególnie narażone jest nasze gardło. Oczywiście, kiedy już jest bardzo zaczerwienione i grozi nam angina, to wizyta u lekarza będzie niezbędna. Ale w początkowej fazie można spróbować wyleczyć je domowymi sposobami.

 -

Tajemnica Biblii – Sodoma i Gomora - Religia

Pismo Święte nie jest do końca takie święte, jak mogłoby się wydawać. Opisy gniewu boskiego często przybierają postać bardzo namacalny, a istoty „święte” są fizycznymi bytami wchodzącymi w kontakt z ludźmi. Kiedy odpowiednio zrozumiemy tekst Starego Testamentu, dowiemy się, że w losy mieszkańców zamieszane były... istoty spoza Ziemi. Historia o Sodomie i Gomorze, która jest tematem mojej nowej audycji, stanowi klasyczny przykład ich wpływu. „Deszcz siarki” spuszczony z nieba, tajemnicza zamiana żony Lota w słup soli, oślepienie ludzi – to wszystko kluczowe epizody biblijnej opowieści, wskazujące prawdopodobnie na użycie nieznanej technologii tysiące lat temu.

Nowości

 -

"Psia Mać"! Miłość – więcej grzechów nie pamiętam… - Muzyczne Style

To się dopiero nazywa powrót po sześciu latach ciszy! Wydana na początku grudnia płyta „Psia Mać” jest bowiem bezsprzecznie najdojrzalszym albumem Dominiki Barabas, niezwykłej artystki wywodzącej się nurtu piosenki literackiej. Zarówno pod względem brzmieniowym, jak i tekstowym. Spójny, dopieszczony muzycznie w najdrobniejszym szczególe i całkowicie nieprzewidywalny. Nie wierzycie? Przesłuchajcie w streamie, a najlepiej go kupcie, to wtedy przyznacie nam rację.

 -

Anna Malek: Uwierzyła w szaloną miłość i "Zwariowała"! - Zespoły i Artyści

1 grudnia ukazał się nowy singiel Anny Malek, która dotarła m.in. do finału programu Voice Of Poland 11, a także z zespołem Soul City do półfinału X Factor. Porywa on refrenem, do którego pasują ciekawe zwrotki. Jest także teledysk, a sam utwór świetnie rokuje radiowo. Polecamy! Można „Zwariować” razem z Anną i uwierzyć, że szalona miłość jest możliwa.

 -

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

"Dusk Tiil Down" – gdy ta dziewczyna śpiewa i zabiera nas w podróż, wierzymy w siłę bezgranicznej miłości! - Muzyczne Style

Pewna dziewczyna wsiadła za kierownicę, odpaliła silnik i pojechała w siną dal, śpiewając „Dusk Till Down”. Nie, nie chodzi o przestraszoną, młodą bohaterkę „From Dusk Till Down”. Mowa o uśmiechniętej Klaudii Trzepizur. Nie dajcie się zwieść. Ma drapieżny głos, ale i romantyczne serce, co udowodniła już w balladzie „Hold On”, a teraz robi to w kolejnym utworze i powstałym do niego teledysku – autorskiej propozycji grupy Clödie (nazwa od imienia wokalistki). Tytuł podobny jak horroru z lat 90., oraz identyczny jak kawałek z filmu „Ciemniejsza strona Greya”, jednak tu żadne wampiry nie atakują i mroczny kochanek nie jest przypadkowym pasażerem. Klaudia wciska gaz do dechy, pragnąc szybko dotrzeć do mety – prawdziwej, wymarzonej, pięknej miłości.

 -

Poronin, Zakopane, Kraków – czym późną jesienią zachwyca ta południowa trójca? - Ciekawe miejsca

Listopadowy mrok. Pobudka o 4.00 nad ranem. Prawie 6 godzin jazdy. Ale i tak młodzież z Kujaw była zachwycona wycieczką na południe Polski. Być może nie jest to najlepszy czas, aby odwiedzić Poronin, Zakopane i Kraków – grudzień czy styczeń byłyby lepszymi miesiącami, ze względu na zimową aurę i większy mroźny „survival”. Jednak, jak pokazują zdjęcia zaprzyjaźnionego z naszym portalem nauczyciela, nawet w połowie listopada, tamtejsze tereny i zabytki prezentują się przepięknie – górski, południowy klimat aż się z nich wylewa!

 -

Lika i Antek Smykiewicz razem? "Nie pytaj". Posłuchaj! - Zespoły i Artyści

Czasem w świecie muzyki dojdzie do ciekawego spotkania. Zaiskrzy. I wtedy dwoje artystów spłodzi fajne „dziecko”. Oczywiście to muzyczne, jak w przypadku Liki oraz Antka Smykiewicza. Angelika Wdowczyk, laureatka Szansy na Sukces zaprosiła tego popularnego wokalistę, aby nagrać z nim utwór pt. „Nie pytaj”. O czym wspólnie śpiewają? Dobre pytanie. Poniżej znajdziecie odpowiedź na nie.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Peaky Blinders: Sezon 5" – Tommy Shelby: żywioł silniejszy niż faszyzm - Seriale

Według zapewnień Stevena Knighta, twórcy serialu pt. „Peaky Blinders”, opowieści o pewnej – faktycznie żyjącej i działającej w latach 20. XX wieku, rodzinie z Birmingham; jego piąty, mający niedawno premierę, sezon ma być tym najlepszym. I czy tak jest? Nie. Ale jako kibic gangsterskiej drużyny Thomasa Shelby’ego, jestem na tyle usatysfakcjonowany tym, co dostałem, że postawię go na równi z pierwszym, drugim i czwartym.

 -

Odwiedzin: 502

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

Odwiedzin: 8328

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

Dexter Morgan – seryjny morderca, którego podziwiamy! - Seriale

Przeczytaliście tytuł i zastanawiacie się zapewne jak to możliwe, by kibicować komuś, kto z zimną krwią zabija innych? Wystarczy zrozumieć i poznać fenomen amerykańskiego serialu, który obiegł cały świat. Oryginalność, ciekawy scenariusz, nagłe zwroty akcji i On – Dexter!

 -

Odwiedzin: 3175

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 3

"Król" – 8 na 10 syneczku, a jak! - Seriale

„Zachwyca”, „Najlepszy serial 2020 roku” – takie między innymi nagłówki pojawiły się w internecie na początku listopada. I – o dziwo – dotyczyły polskiej produkcji. Mowa o adaptacji bestsellerowej powieści Twardocha sprzed kilku lat, która rozeszła się w nakładzie ponad 100 tys. egzemplarzy. Czy „Król” faktycznie jest na na tyle królewski, że nie pozostaje nic, jak uścisnąć dłoń Janowi P. Matuszyńskiemu? Na to pytanie postanowiłem opowiedzieć dopiero po premierze finałowego odcinka, bowiem nie ma co oceniać dania tylko po talerzu, na którym jest podany. Trzeba zjeść wszystko, a na koniec popić piwem, porządnie beknąć i podziękować.

 -

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.546

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję