O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
GieHa (3300 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 014
Czas czytania:
1 317 min.
Kategoria:
Recenzje gier
Autor:
GieHa (3300 pkt)
Dodano:
675 dni temu

Data dodania:
2022-07-14 09:25:01

Pierwszy z nich to sympatia (lub chociażby spora tolerancja) wobec gatunku survival-horror. „Darkwood” od samego już wprowadzenia uczy nas, że w tym świecie groza panoszy się na każdym kroku i bez należytego przygotowania oraz uwagi zostaniemy wchłonięci przez otaczającą nas Puszczę. Atmosfera strachu i beznadziei jest tutaj czymś stałym i nijak nie damy rady nad tymi odczuciami zapanować...

 

...No chyba, że dzięki zakasaniu rękawów i zaprezentowaniu swych umiejętności surwiwalowych damy odpór mrocznym siłom! Przyznam szczerze, że jak na produkcję indie, jest tutaj naprawdę sporo do roboty. Podczas naszych dziennych eskapad, przeczesujemy poszczególne obszary (które potem nasza postać zakreśla na mapie jako punkty odniesienia – nasza lokalizacja nie jest zaznaczana poprzez magiczny GPS) w poszukiwaniu złomu, drewna, butelek, gwoździ, szmat czy (nie)pełnych kanistrów benzyny, by za pomocą craftingu polowego lub urządzeń znajdujących się w naszym domostwie skonstruować prowizoryczną/złożoną broń i produkty pierwszej pomocy/potrzeby.

 

Screen z gry "Darkwood" (źródło: rozgrywka własna)

 

Druga sprawa to znajomość (bliższa lub dalsza) Soulslike’ów i akceptowanie ich formuły w postaci środowiskowego postępu fabularnego. Tak jak to podkreśla jeden z ekranów ładujących – gra nie będzie trzymać nas za rączkę, zatem nie dostaniemy nigdy podpowiedzi w jakim kierunku podążyć, a ekran misji nie będzie nam się podświetlał w HUDzie postaci. Całą opowieść przyjdzie nam poznawać na własną rękę, we własnym tempie i na własne ryzyko.

 

To z kolei prowadzi do kolejnej kwestii, jaką jest cierpliwość –wspominając wcześniej o mapie, nanoszonych na nią punktach i trudnościach przy pokonywaniu każdego kolejnego odcinka podróży, nie przesadzałem. Nieustająca perspektywa lotu ptaka podążająca za czubkiem głowy naszego bezimiennego bohatera stanowi co prawda pewne ułatwienie w eksploracji, ale tylko w przypadku ostrożnego i sukcesywnego orientowania się w terenie. Bieganie dookoła i bardzo szybkie klikanie przyciskami myszy niczym w hack’n’slashu nie pokona sił piekielnych (to nie ten tytuł).

 

Screen z gry "Darkwood" (źródło: rozgrywka własna)

 

W tej grze Diabeł mówi dobranoc, a robi to ochoczo, ponieważ to właśnie nocą może wypuścić w Las swoje najplugawsze pomioty. Tuż przy początku gry, Człowiek-Wilk (czyli jak nazwa wskazuje: „Wilk o cechach antropomorficznych” – przedstawiony za pomocą kozackiego artworka), będący dla nas swoistym przewodnikiem po krainie z mrocznych kart baśni, dobitnie ostrzeże nas przed opuszczaniem bezpiecznej „przystani” po zmroku. Należy tę radę wziąć sobie do serca i pielęgnować ją tam przez resztę zabawy, gdyż nawet przeczekując najczarniejsze nocne godziny w czterech ścianach naszego domostwa, wciśnięci w jedyny oświetlony kąt jednego z pokojów z deską w drżącej ręce, niejednokrotnie uświadczymy (w pośredni lub bezpośredni sposób) obecności złowieszczej aury – z rozbrajającą szczerością powiem, że horror tej sytuacji został skonstruowany przez twórców fantastycznie i to głównie za sprawą wspominanej perspektywy lotu ptaka, ponieważ dzięki rzutowi planistycznemu na poszczególne pomieszczenia przyglądamy się całej akcji z operatorskim pietyzmem, a możliwość wychwycenia większej ilości informacji niż jest w stanie to uczynić sam bohater tylko zwiększa napięcie u grającego.

 

Oczywiście każdy fan twórczości H.P. Lovecrafta poczuje się tu jak w domu wariatów i przynajmniej w tej kwestii niewiele trzeba się natrudzić, aby odgadnąć skąd Acid Wizard Studio czerpało inspirację do zbudowania klimatu w swej produkcji. Tym bardziej należy docenić, że nie potraktowano tutaj Lovecrafta w urągająco powierzchowny sposób (jak to w przeszłości robiono – również w tytułach gamingowych). Jesteśmy świadkami nadnaturalnego zdziczenia i skażenia mrokiem okolicy, ale przyjdzie nam tego doświadczać w stopniowy i zapośredniczany sposób: gdzieś natkniemy się na ludzkie zwłoki pochłaniane przez pień drzewa, w innym miejscu ujrzymy kilku dzikusów bazgrających tajemnicze wzory na sporym kawałku ziemi, a czasem przyjdzie nam też doświadczyć jakiejś wizji – nie dostaniemy w gębę obślizgłą macką natychmiast po wychyleniu się zza winkla, a z dziupli nie zaczną wyskakiwać Zoogi wyznaczające sobie za życiowy cel odgryzienie nam uszu (chyba…). Co jeszcze bardziej działa na korzyć klimatu, to zgrabne wplecenie w lovecraftowską formułę sznytu PRL-u przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. Znalezienie atlasu grzybów w stylu vintage czy zagrzebanego do połowy w ziemi Fiata 126p to jedne z wielu dodatków ubarwiających smak tej gęstej i ciężkiej potrawy serwowanej nam przez „Kwasowych Czarodziejów”. Pycha!

 

Screen z gry "Darkwood" (źródło: rozgrywka własna)

 

Szkoda tylko, że zjeść musimy palcami, bo sztućce są połamane. Kilka gorzkich słów muszę rzec na temat sterowania, bo jest zaskakująco męczące. Największy ból nomen omen sprawiała mi walka – ileż to razy przeklinałem pomysł, by wzięcie zamachu i wyprowadzenie głównego ciosu rozdzielać na dwa przyciski myszy! Mając zwłaszcza na uwadze, iż nasza postać posiada refleks i gibkość wozu z węglem, musiałem zdzierżyć pierwsze etapy przygody przy nieustannych pomyłkach podczas brutalnych starć i choć z czasem udało mi się przywyknąć do tak rozwiązanego systemu walki, nie znaczy to, że stałem się fanem tegoż. Jeśli chodzi o strzelanie, wyglądało to już o wiele lepiej, bo też cały proces z wymierzeniem strzału i jego oddaniem odbywał się bardziej intuicyjnie. Chociaż i tak w sytuacjach panicznych, podczas których wróg znajdował się niezapowiedzianie bardzo blisko naszej postaci, wymóg mierzenia z broni palnej przed atakiem stawał się nie mniej drażniący niż w przypadku potyczki bezpośredniej. W związku z powyższym, zdecydowałem się dla porównania skorzystać przez jakiś czas z kontrolera i sama walka (czy to z bliskiego, czy to z dalekiego dystansu) okazała się być bardziej przystępną, nawet wliczając wspomniane sekwencje ruchów – sęk w tym, że kontroler nie sprawdzał się z kolei w żadnym z pozostałych elementów sterowania. Być może to tylko ja, ale gdy tak przyglądałem się zmapowaniu przycisków dla przykładowego przeszukiwania schowków czy poruszania się po inwentarzu zyskałem pewność, iż docelowe sterowanie w „Darkwood” to mysz + klawiatura, tak więc z dwojga złego wolałem już wrócić do pierwotnej opcji sterowania.

Natomiast nie wiem czy bardzo zachowawcze podejście względem udźwiękowienia zapisać omawianemu tytułowi na minus, bo przecież scenografia i sytuacja aż proszą się o kilka mocnych kawałków, czy też może właśnie przewrotnie uznać to za pozytyw, ponieważ dałem się porwać wszechobecnej atmosferze gry przy możliwości usłyszenia zaledwie kilku muzycznych akcentów… Ostatecznie przyznać muszę, że lubię tego typu niespodzianki, więc kciuk w górę dla developerów.

 

Screen z gry "Darkwood" (źródło: rozgrywka własna)

 

Podczas recenzowania pozycji gamingowych bardzo często używa się „wytrychu” w postaci słów: „To nie jest gra dla każdego” – sęk w tym, że przed „Darkwood” nie spotkałem produkcji, do której to stwierdzenie pasowałoby lepiej. Jedni gracze nie dadzą rady udźwignąć ciężaru gatunkowego, inni najzwyczajniej w świecie znudzą się rozgrywką, która być może z czasem zacznie się wydawać mechaniczna, a do kolejnych nie przemówi niewyraźna, „pixel artowa” szata graficzna ze specyficzną pracą kamery. Ja sam, chyba przez zdrowy rozsądek, wstrzymałem się z wywindowaniem oceny dla dzieła Acid Wizard Studio na niebezpieczny pułap, bo chociaż dziś już wiem, że jest to rzecz jak najbardziej w me gusta, to z perspektywy czasu zaczynam rozumieć pewne obiekcje wobec niej – dla mnie nie były one przeszkodą, ale jak to się mówi: „na dwoje babka wróżyła”.

Ocena: 8/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 


źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
 

Autor recenzji publikuje też na portalu Filmweb.pl pod nickiem _GsHock_

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora GieHa

 -

Odwiedzin: 1170

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 2

"Stasis: Bone Totem" – Skok na głęboką wodę - Recenzje gier

"Stasis" był pierwszym tytułem, który opisywałem na łamach Altao, a zetknięcie się z nim pozwoliło mi zapoznać się z rzemiosłem jego twórców, którzy akurat na ten czas stawiali swoje pierwsze (nieco chwiejne) kroki na game developerskim poletku. Pomijając powyższy sentymentalizm, to na przykładzie "Stasis'a" mógłbym praktycznie z marszu wyliczyć wartości wyróżniające studio "The Brotherhood" w branży.

 -

Odwiedzin: 2077

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 2

"Dead Space Remake" – Dynamika Rozświetlającej Mrok Gwiazdy - Recenzje gier

Wydana jesienią 2008 roku gra „Dead Space” zrobiła dla horroru science-fiction w gamingu dokładnie tyle samo co „Ósmy Pasażer Nostromo” dla tegoż gatunku w kinematografii. Tak właściwie, to po latach przemyśleń, obserwacji i znajdywania punktów odniesienia, mogę z czystym sercem zestawiać ten tytuł z każdym wiekopomnym dziełem fantastyki naukowej, bez względu na przypisane mu medium.

"The Callisto Protocol" – Mechanika Martwego Ciała Niebieskiego - Recenzje gier

Pan Glen Schofield przeszedł już do historii gamingu jako twórca niesamowitego "Dead Space'a", morfując (badumtss!) przy okazji już na zawsze gatunek sci-fi survival horroru w grach i sadzając na tegoż szczycie małomównego inżyniera z plazmowym przecinakiem w dłoni. Piszę o tym dlatego, aby podkreślić jak olbrzymie oczekiwania miałem wobec najnowszego dzieła wspomnianego twórcy, liderującemu obecnie niedawno powstałemu Striking Distance Studios.

 -

Odwiedzin: 958

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

Polecamy podobne artykuły

"The Plane Effect" – Ciemno, zimno i do domu daleko - Recenzje gier

Oczywiście, że jestem fanem produktów indie na rynku gamingowym. Smakowicie przyrządzony „indyk” to zawsze rarytas, przez swoje założenia budżetowe nie ma za zadanie (chociaż jak najbardziej może) trafić w gusta wielce szerokiego grona odbiorców, a to ogranicza liczbę kompromisów i rozwija skrzydła wizji artystycznej w procesie produkcyjnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy owe skrzydła stają się za duże względem środków i weryfikacyjne „podmuchy” zaczynają rzucać daną produkcją na wszystkie strony.

"Carrion" – Spaghetti alla horrorara - Recenzje gier

Swego czasu, na przykładzie słabego „Agony”, opisywałem niewdzięczny proces powstawania ambitniejszych produkcji indie, który (za sprawą braków budżetowych, niedotrzymywania deadline’ów, niespójności konceptu etc.) dość często kończy się dla twórców niepowodzeniem. Bardzo się cieszę, że w tym roku mogę zaprezentować Wam tytuł, który prezentuje zgoła odmienny schemat powstawania takiego „średniaczka” w branży.

Teraz czytane artykuły

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

 -

Odwiedzin: 279959

Autor: PaMDom i ogród

Komentarze: 64

Bojler elektryczny, najbardziej ekonomiczne ustawienie i ogrzanie wody - Dom i ogród

Jaką temperaturę ustawić na termostacie bojlera, aby zminimalizować opłaty za prąd? Opiszemy kilka ważnych zasad związanych z oszczędna pracą bojlera. Zmniejsz swoje rachunki za prąd.

 -

Odwiedzin: 834

Autor: pjKultura

Grammy 2022: Jon Batiste nagrodzony pięcioma statuetkami! - Kultura

Za nami już 64. ceremonia wręczenia Grammy. Z nagród tych, zwanych w także „muzycznymi Oscarami”, szczególnie cieszy się w tym roku amerykański piosenkarz, gwiazda telewizyjna i aktywista w jednym, czyli Jon Batiste. Jego płytę pt. „We Are” wybrano najlepszym albumem. Poza tym, artysta ten pokonał swoich rywali w czterech, innych kategoriach. Jakich dokładnie? I kto jeszcze otrzymał statuetki? Odpowiedzi znajdziecie poniżej.

 -

Odwiedzin: 35095

Autor: PaMNiewiarygodne, niewyjaśnione

Komentarze: 6

Jak zahipnotyzować jak wprowadzić w hipnozę? - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Czym jest hipnoza, czy jest bezpieczna? Czy każdy może zostać hipnotyzerem? Jak zahipnotyzować dowolną osobę? Przeczytaj część I

"Avengers: Czas Ultrona" – Chaos z trudem kontrolowany - Recenzje filmów

Herosi znani z kart komiksów Marvela powracają na duży ekran w filmie „Avengers: Czas Ultrona” i ponownie pozostawiają po sobie zgliszcza. Misja, jakiej się podejmują, wymaga siły mięśni, sprytu i wspólnego działania w grupie. Tym razem, zamiast kosmitów, muszą walczyć z szaloną i nieobliczalną sztuczną inteligencją. Na nic zdadzą się negocjacje, więc o pokojowym rozwiązaniu konfliktu można pomarzyć.

Nowości

"Po drugiej stronie…" - Autorzy/pisarze

„Wolał patrzeć na drugą stronę Wisły, gdzie za wapiennym wzgórzem raz na raz pokazywało się coś wysokiego i czarnego”. – Bolesław Prus, "Antek".

Fanfilm na pustyni, czyli klimatyczny "Mad Max: Hope and Glory"! - Artykuły o filmach

Z filmami nakręconymi przez fanów za grosze bywa różnie. Mowa oczywiście o samej jakości – zdjęciach, grze aktorskiej czy scenariuszu. Jedno jest za to pewne, wszystkie łączy wielkie bijące serce pasjonatów – miłość do danego uniwersum albo bohatera. Było to już widać w polskiej produkcji o Wiedźminie, czyli „Pół wieku poezji później”. Podobnie jest przy „Hope and Glory” od Brightstone Pictures. Tutaj też zadziałał mniej lub bardziej każdy element. W oczekiwaniu na kolejne części sagi George’a Millera, w tym „Furiosę”, warto obejrzeć ten dostępny na YouTube fanfilm. Twórcom udało się bowiem zachować klimat postapo z kinowych widowisk o Mad Maxie i zgrabnie połączyć znane tropy. Inspirowali się przecież nie tylko wysokooktanowym „Fury Road”, ale także „Wojownikiem szos” i grą z 2015 roku od Avalanche Studios.

"Kobieta (nie)wyzwolona" - Prywatne - Mój Blog

„Strażniczka domowego ogniska, kapłanka, kura domowa…” któż nie zna tych jakże poetyckich określeń kobiety zajmującej się domem. I choć wydawać by się mogło, że odeszły już do lamusa, to wciąż tkwią w podświadomości zbiorowej milionów Polek i Polaków niczym cierń.

Maryjka mówi "dobranoc", ale to dopiero początek! - Zespoły i Artyści

„Maryjka”, czyli Marika Bocewicz, zaprezentowała swój pierwszy, solowy projekt kobiecy. Działa on na zasadzie kontrastu. Łączy go delikatność z psychodelią, miłość z lękiem. To ogólnie jeden wielki „bezwstyd”. A zatem dziękujemy, i „dobranoc”!

"Reniferek" – „Zawse bendziemy razem” - Seriale

„On kłamie, oni też kłamią. Przedstawili to jako prawdziwą historię, podobnie jak on, ale tak nie jest. To rażąca nieprawda” – powiedziała stalkerka, będąca pierwowzorem postaci w serialu pt. „Reniferek”. Nie dziwią te słowa, wszak Netflix zgadza się na ubarwianie każdego scenariusza, by zwiększyć oglądalność. Ale czy to złe w tym przypadku? Niekoniecznie, bo Richardowi Gaddowi udało się w siedmiu krótkich odcinkach opowiedzieć o swoim życiu w sposób tak dramatyczny, dojrzały i kreatywny, że tę hiperbolę można mu wybaczyć.

 -

Odwiedzin: 179

Autor: pjFestiwale muzyczne

Komentarze: 2

O zwycięstwie Szwajcarii na Eurowizji 2024. Czy zachwyt jest uzasadniony? - Festiwale muzyczne

„Pozwól mi posmakować nizin i wyżyn. Pozwól mi poczuć ten palący strach. Ta historia jest moją prawdą”. Śpiewa Nemo – reprezentant Szwajcarii. No i pięknie – bo tekst osobisty, historia bliska dla wielu osób niebinarnych mierzących się z życiem codziennym, słowa motywujące do działania, dające dużo pozytywnej energii. Ale czy na pewno „The Code” to najlepsza piosenka?

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 2077

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 2

"Dead Space Remake" – Dynamika Rozświetlającej Mrok Gwiazdy - Recenzje gier

Wydana jesienią 2008 roku gra „Dead Space” zrobiła dla horroru science-fiction w gamingu dokładnie tyle samo co „Ósmy Pasażer Nostromo” dla tegoż gatunku w kinematografii. Tak właściwie, to po latach przemyśleń, obserwacji i znajdywania punktów odniesienia, mogę z czystym sercem zestawiać ten tytuł z każdym wiekopomnym dziełem fantastyki naukowej, bez względu na przypisane mu medium.

 -

Odwiedzin: 348

Autor: PawuloniastyRecenzje gier

Komentarze: 1

"RoboCop: Rogue City" – "Żywy lub martwy, idziesz ze mną..." - Recenzje gier

„Żywy lub martwy - idziesz ze mną...” – zwykł mawiać stalowy glina potencjalnym aresztowanym. Czy jednak gracze, którzy jeszcze nie mieli okazji ów one-liner wypowiedzieć głosem słynnego, filmowego cyborga, powinni skusić się na wirtualną wycieczkę po Detroit, jaką zaserwowali rodzimi twórcy na początku listopada 2023 roku? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w poniższej recenzji polskiej (!), wydanej m.in. na PC, gry „RoboCop: Rogue City”.

 -

Odwiedzin: 4833

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 4

"Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra - Recenzje gier

"(...)Więc tędy albo tędy, chyba że tamtędy, na wyczucie, przeczucie, na rozum, na przełaj, na chybił trafił, na splątane skróty. Przez któreś z rzędu rzędy korytarzy, bram, prędko, bo w czasie niewiele masz czasu, z miejsca na miejsce do wielu jeszcze otwartych, gdzie ciemność i rozterka ale prześwit, zachwyt, gdzie radość, choć nieradość nieomal opodal, a gdzie indziej, gdzieniegdzie, ówdzie i gdzie bądź szczęście w nieszczęściu jak w nawiasie nawias, i zgoda na to wszystko i raptem urwisko, urwisko, ale mostek, mostek, ale chwiejny, chwiejny, ale jedyny, bo drugiego nie ma.(...)"*

 -

Odwiedzin: 1170

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 2

"Stasis: Bone Totem" – Skok na głęboką wodę - Recenzje gier

"Stasis" był pierwszym tytułem, który opisywałem na łamach Altao, a zetknięcie się z nim pozwoliło mi zapoznać się z rzemiosłem jego twórców, którzy akurat na ten czas stawiali swoje pierwsze (nieco chwiejne) kroki na game developerskim poletku. Pomijając powyższy sentymentalizm, to na przykładzie "Stasis'a" mógłbym praktycznie z marszu wyliczyć wartości wyróżniające studio "The Brotherhood" w branży.

 -

Odwiedzin: 5208

Autor: AhyrionRecenzje gier

Komentarze: 1

"Gothic" – Magia drewna! - Recenzje gier

W sierpniu ponownie nastąpi rocznica wydania „Nocy Kruka”, dodatku do „Gothica II”. Cofnijmy się zatem już teraz w czasie, do korzeni kultowej u nas serii. Zazwyczaj nie zaczynam tak recenzji, ale w tym przypadku wymagany jest pewien kontekst. Nigdy nie grałem w pierwszego „Gothica”. Właściwie trudno mi powiedzieć dlaczego, bo w tamtych czasach zagrywałem się w cRPGi, nawet nie chcę myśleć ile czasu przesiedziałem przy „Morrowindzie”. Tak się jednak złożyło, że ominęła mnie jedna z najbardziej popularnych w Polsce gier, dzieło niemieckiego Piranha Bytes.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.701

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję