O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
GieHa (2645 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
214
Czas czytania:
359 min.
Kategoria:
Recenzje gier
Autor:
GieHa (2645 pkt)
Dodano:
25 dni temu

Data dodania:
2022-07-14 09:25:01

Pierwszy z nich to sympatia (lub chociażby spora tolerancja) wobec gatunku survival-horror. „Darkwood” od samego już wprowadzenia uczy nas, że w tym świecie groza panoszy się na każdym kroku i bez należytego przygotowania oraz uwagi zostaniemy wchłonięci przez otaczającą nas Puszczę. Atmosfera strachu i beznadziei jest tutaj czymś stałym i nijak nie damy rady nad tymi odczuciami zapanować...

 

...No chyba, że dzięki zakasaniu rękawów i zaprezentowaniu swych umiejętności surwiwalowych damy odpór mrocznym siłom! Przyznam szczerze, że jak na produkcję indie, jest tutaj naprawdę sporo do roboty. Podczas naszych dziennych eskapad, przeczesujemy poszczególne obszary (które potem nasza postać zakreśla na mapie jako punkty odniesienia – nasza lokalizacja nie jest zaznaczana poprzez magiczny GPS) w poszukiwaniu złomu, drewna, butelek, gwoździ, szmat czy (nie)pełnych kanistrów benzyny, by za pomocą craftingu polowego lub urządzeń znajdujących się w naszym domostwie skonstruować prowizoryczną/złożoną broń i produkty pierwszej pomocy/potrzeby.

 

Screen z gry "Darkwood" (źródło: rozgrywka własna)

 

Druga sprawa to znajomość (bliższa lub dalsza) Soulslike’ów i akceptowanie ich formuły w postaci środowiskowego postępu fabularnego. Tak jak to podkreśla jeden z ekranów ładujących – gra nie będzie trzymać nas za rączkę, zatem nie dostaniemy nigdy podpowiedzi w jakim kierunku podążyć, a ekran misji nie będzie nam się podświetlał w HUDzie postaci. Całą opowieść przyjdzie nam poznawać na własną rękę, we własnym tempie i na własne ryzyko.

 

To z kolei prowadzi do kolejnej kwestii, jaką jest cierpliwość –wspominając wcześniej o mapie, nanoszonych na nią punktach i trudnościach przy pokonywaniu każdego kolejnego odcinka podróży, nie przesadzałem. Nieustająca perspektywa lotu ptaka podążająca za czubkiem głowy naszego bezimiennego bohatera stanowi co prawda pewne ułatwienie w eksploracji, ale tylko w przypadku ostrożnego i sukcesywnego orientowania się w terenie. Bieganie dookoła i bardzo szybkie klikanie przyciskami myszy niczym w hack’n’slashu nie pokona sił piekielnych (to nie ten tytuł).

 

Screen z gry "Darkwood" (źródło: rozgrywka własna)

 

W tej grze Diabeł mówi dobranoc, a robi to ochoczo, ponieważ to właśnie nocą może wypuścić w Las swoje najplugawsze pomioty. Tuż przy początku gry, Człowiek-Wilk (czyli jak nazwa wskazuje: „Wilk o cechach antropomorficznych” – przedstawiony za pomocą kozackiego artworka), będący dla nas swoistym przewodnikiem po krainie z mrocznych kart baśni, dobitnie ostrzeże nas przed opuszczaniem bezpiecznej „przystani” po zmroku. Należy tę radę wziąć sobie do serca i pielęgnować ją tam przez resztę zabawy, gdyż nawet przeczekując najczarniejsze nocne godziny w czterech ścianach naszego domostwa, wciśnięci w jedyny oświetlony kąt jednego z pokojów z deską w drżącej ręce, niejednokrotnie uświadczymy (w pośredni lub bezpośredni sposób) obecności złowieszczej aury – z rozbrajającą szczerością powiem, że horror tej sytuacji został skonstruowany przez twórców fantastycznie i to głównie za sprawą wspominanej perspektywy lotu ptaka, ponieważ dzięki rzutowi planistycznemu na poszczególne pomieszczenia przyglądamy się całej akcji z operatorskim pietyzmem, a możliwość wychwycenia większej ilości informacji niż jest w stanie to uczynić sam bohater tylko zwiększa napięcie u grającego.

 

Oczywiście każdy fan twórczości H.P. Lovecrafta poczuje się tu jak w domu wariatów i przynajmniej w tej kwestii niewiele trzeba się natrudzić, aby odgadnąć skąd Acid Wizard Studio czerpało inspirację do zbudowania klimatu w swej produkcji. Tym bardziej należy docenić, że nie potraktowano tutaj Lovecrafta w urągająco powierzchowny sposób (jak to w przeszłości robiono – również w tytułach gamingowych). Jesteśmy świadkami nadnaturalnego zdziczenia i skażenia mrokiem okolicy, ale przyjdzie nam tego doświadczać w stopniowy i zapośredniczany sposób: gdzieś natkniemy się na ludzkie zwłoki pochłaniane przez pień drzewa, w innym miejscu ujrzymy kilku dzikusów bazgrających tajemnicze wzory na sporym kawałku ziemi, a czasem przyjdzie nam też doświadczyć jakiejś wizji – nie dostaniemy w gębę obślizgłą macką natychmiast po wychyleniu się zza winkla, a z dziupli nie zaczną wyskakiwać Zoogi wyznaczające sobie za życiowy cel odgryzienie nam uszu (chyba…). Co jeszcze bardziej działa na korzyć klimatu, to zgrabne wplecenie w lovecraftowską formułę sznytu PRL-u przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX w. Znalezienie atlasu grzybów w stylu vintage czy zagrzebanego do połowy w ziemi Fiata 126p to jedne z wielu dodatków ubarwiających smak tej gęstej i ciężkiej potrawy serwowanej nam przez „Kwasowych Czarodziejów”. Pycha!

 

Screen z gry "Darkwood" (źródło: rozgrywka własna)

 

Szkoda tylko, że zjeść musimy palcami, bo sztućce są połamane. Kilka gorzkich słów muszę rzec na temat sterowania, bo jest zaskakująco męczące. Największy ból nomen omen sprawiała mi walka – ileż to razy przeklinałem pomysł, by wzięcie zamachu i wyprowadzenie głównego ciosu rozdzielać na dwa przyciski myszy! Mając zwłaszcza na uwadze, iż nasza postać posiada refleks i gibkość wozu z węglem, musiałem zdzierżyć pierwsze etapy przygody przy nieustannych pomyłkach podczas brutalnych starć i choć z czasem udało mi się przywyknąć do tak rozwiązanego systemu walki, nie znaczy to, że stałem się fanem tegoż. Jeśli chodzi o strzelanie, wyglądało to już o wiele lepiej, bo też cały proces z wymierzeniem strzału i jego oddaniem odbywał się bardziej intuicyjnie. Chociaż i tak w sytuacjach panicznych, podczas których wróg znajdował się niezapowiedzianie bardzo blisko naszej postaci, wymóg mierzenia z broni palnej przed atakiem stawał się nie mniej drażniący niż w przypadku potyczki bezpośredniej. W związku z powyższym, zdecydowałem się dla porównania skorzystać przez jakiś czas z kontrolera i sama walka (czy to z bliskiego, czy to z dalekiego dystansu) okazała się być bardziej przystępną, nawet wliczając wspomniane sekwencje ruchów – sęk w tym, że kontroler nie sprawdzał się z kolei w żadnym z pozostałych elementów sterowania. Być może to tylko ja, ale gdy tak przyglądałem się zmapowaniu przycisków dla przykładowego przeszukiwania schowków czy poruszania się po inwentarzu zyskałem pewność, iż docelowe sterowanie w „Darkwood” to mysz + klawiatura, tak więc z dwojga złego wolałem już wrócić do pierwotnej opcji sterowania.

Natomiast nie wiem czy bardzo zachowawcze podejście względem udźwiękowienia zapisać omawianemu tytułowi na minus, bo przecież scenografia i sytuacja aż proszą się o kilka mocnych kawałków, czy też może właśnie przewrotnie uznać to za pozytyw, ponieważ dałem się porwać wszechobecnej atmosferze gry przy możliwości usłyszenia zaledwie kilku muzycznych akcentów… Ostatecznie przyznać muszę, że lubię tego typu niespodzianki, więc kciuk w górę dla developerów.

 

Screen z gry "Darkwood" (źródło: rozgrywka własna)

 

Podczas recenzowania pozycji gamingowych bardzo często używa się „wytrychu” w postaci słów: „To nie jest gra dla każdego” – sęk w tym, że przed „Darkwood” nie spotkałem produkcji, do której to stwierdzenie pasowałoby lepiej. Jedni gracze nie dadzą rady udźwignąć ciężaru gatunkowego, inni najzwyczajniej w świecie znudzą się rozgrywką, która być może z czasem zacznie się wydawać mechaniczna, a do kolejnych nie przemówi niewyraźna, „pixel artowa” szata graficzna ze specyficzną pracą kamery. Ja sam, chyba przez zdrowy rozsądek, wstrzymałem się z wywindowaniem oceny dla dzieła Acid Wizard Studio na niebezpieczny pułap, bo chociaż dziś już wiem, że jest to rzecz jak najbardziej w me gusta, to z perspektywy czasu zaczynam rozumieć pewne obiekcje wobec niej – dla mnie nie były one przeszkodą, ale jak to się mówi: „na dwoje babka wróżyła”.

Ocena: 8,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 


źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
 

Autor recenzji publikuje też na portalu Filmweb.pl pod nickiem _GsHock_

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora GieHa

 -

Odwiedzin: 345

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

"The Plane Effect" – Ciemno, zimno i do domu daleko - Recenzje gier

Oczywiście, że jestem fanem produktów indie na rynku gamingowym. Smakowicie przyrządzony „indyk” to zawsze rarytas, przez swoje założenia budżetowe nie ma za zadanie (chociaż jak najbardziej może) trafić w gusta wielce szerokiego grona odbiorców, a to ogranicza liczbę kompromisów i rozwija skrzydła wizji artystycznej w procesie produkcyjnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy owe skrzydła stają się za duże względem środków i weryfikacyjne „podmuchy” zaczynają rzucać daną produkcją na wszystkie strony.

 -

Odwiedzin: 926

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 1

"Mare z Easttown" – Ogród Pamięci - Seriale

HBO ma już dawno za sobą złoty wiek, kiedy to w zasadzie każdy widz winien był odbierać w odpowiednio wielkim zachwycie każdą produkcję spod tego szyldu. Z kolei współczesny okres, w którym wydalane są rzeczy typu: „Watchmen”, „Kraina Lovecrafta” czy ostatnie dwa sezony „Gry o Tron”, nie może być uznany (mówiąc delikatnie) za nieskazitelny. Na szczęście, raz na jakiś czas HBO potrafi jeszcze przypomnieć sobie, jak stworzyć produkt pierwszej klasy. Zapraszam do Easttown.

 -

"Gods Will Be Watching" – Kosmiczne Puzzle - Recenzje gier

W zasadzie na świeżo po moim przejściu intrygującego „Don't Escape: 4 Days to Survive”, bliska osoba poleciła mi, abym spróbował swoich sił z kolejnym tytułem o (zdawać by się mogło) podobnej charakterystyce – „Gods Will Be Watching”. Tak jak wiele produktów indie, które akuratnie wam przybliżałem, również ten krąży na rynku od kilku ładnych lat. Gdy na najbardziej znanych platformach cyfrowych czytałem o mieszanych opiniach, które nieprzerwanie rezonują wokół produkcji Deconstructeam i Devolver Digital, brałem pod uwagę, że mogę się najzwyczajniej w świecie rozczarować.

Polecamy podobne artykuły

 -

"The Plane Effect" – Ciemno, zimno i do domu daleko - Recenzje gier

Oczywiście, że jestem fanem produktów indie na rynku gamingowym. Smakowicie przyrządzony „indyk” to zawsze rarytas, przez swoje założenia budżetowe nie ma za zadanie (chociaż jak najbardziej może) trafić w gusta wielce szerokiego grona odbiorców, a to ogranicza liczbę kompromisów i rozwija skrzydła wizji artystycznej w procesie produkcyjnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy owe skrzydła stają się za duże względem środków i weryfikacyjne „podmuchy” zaczynają rzucać daną produkcją na wszystkie strony.

 -

"Carrion" – Spaghetti alla horrorara - Recenzje gier

Swego czasu, na przykładzie słabego „Agony”, opisywałem niewdzięczny proces powstawania ambitniejszych produkcji indie, który (za sprawą braków budżetowych, niedotrzymywania deadline’ów, niespójności konceptu etc.) dość często kończy się dla twórców niepowodzeniem. Bardzo się cieszę, że w tym roku mogę zaprezentować Wam tytuł, który prezentuje zgoła odmienny schemat powstawania takiego „średniaczka” w branży.

Teraz czytane artykuły

 -

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

 -

Napływ Żółtej Fali Rockowego Grania: Inwazja Mocy 1995-2000 - Festiwale muzyczne

Lato jest okresem obfitującym w rozmaite wydarzenia plenerowe. Ciepło, długość dnia oraz zazwyczaj ładna pogoda sprzyjają organizacji kulturowych eventów na skalę ogólnokrajową. Nawet w trudnym, pandemicznym czasie mamy możliwość uczestnictwa w wielu letnich trasach koncertowych, takich jak: Letnie Brzmienia, Lato w Plenerze, Lato z radiem czy Żywiec Męskie Granie. Jednak żadna trasa koncertowa, festiwal oraz jakiekolwiek inne wydarzenie muzyczne organizowane w ostatnich latach nie może równać się z organizowaną przez radio RMF FM Inwazją Mocy.

 -

Odwiedzin: 8163

Autor: adminWolny czas, przygoda

Komentarze: 1

Wywiad z Dariuszem Pachutem – ekstremalny góral kontra wodospad! - Wolny czas, przygoda

Pochodzi z wioski o nazwie Zabrzeż, położonej koło Łącka. Jako urodzony Sądeczanin, wygląda niczym Janosik lub Góra z „Gry o Tron”. Ale nie jest żadnym szlachetnym rozbójnikiem, ani czarnym charakterem z serialu fantasy. Jest Dawidem, który mierzył się z Goliatem. Nazywa się Dariusz Pachut. A jego przeciwnikiem był najwyższy wodospad świata – Salto Angel. Mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z tym odważnym i energicznym miłośnikiem sportów ekstremalnych. Opowiedział m.in. o swojej pasji i projekcie SLIDE Challenge!

 -

Odwiedzin: 1415

Autor: adminZespoły i Artyści

Komentarze: 1

T.Love powracają – w ich dłoniach "Pochodnia", a u boku Kasia Sienkiewicz! - Zespoły i Artyści

Blisko 100 tysięcy wyświetleń w serwisie YouTube w momencie, kiedy publikowany był ten artykuł. Taką liczbą, która będzie wzrastać, może się pochwalić Muniek Staszczyk. Muzyk wraz ze swoim zespołem T.Love wraca po sześciu latach przerwy i pod koniec stycznia 2022 roku prezentuje singiel pt. „Pochodnia”. Mimo choroby, jaką przeszedł, nadal jest w formie, co bardzo cieszy wszystkich fanów. Nic więc dziwnego, że promujący nowy album „Hau! Hau!” (plus za oryginalny tytuł), utwór i zrealizowany do niego clip, wzbudzają spore zainteresowanie. Słuchacze tęsknili za klasycznym składem grupy, magnetyzmem Muńka i wpadającym w ucho refrenem. I to otrzymali, a nawet jeszcze więcej! Gościnnie wystąpiła bowiem Kasia Sienkiewicz.

 -

"Prąd i Jazz" zespołu Carol Markovsky – "Perłowa" robota - Recenzje płyt

Grupa Carol Markovsky zaskoczyła mnie już przy pierwszym z nimi kontaktem. Cóż mnie aż tak zdziwiło? Otóż spodziewałem się, że jeden z członków zespołu nosi tytułowe imię i nazwisko. Jednak było całkiem inaczej. Ciekawe zagranie ze strony muzyków. Jednak nie tylko nazwa jest intrygująca w twórczości formacji z Makowa Mazowieckiego. Ich debiutancka EPka pt. „Prąd & Jazz” ukazała się we wrześniu 2019 roku. Właśnie tematem tego wydawnictwa zajmę się w tym artykule. Na samym początku potwierdzę pewnie nurtujący wielu z czytelników dysonans. Na płycie można znaleźć zarówno dużo „prądu”, jak i jazzu.

Nowości

 -

"Internat" – Oblepiony strachem idź drogą nadziei! - Recenzje książek

«Byłem w „Internacie”, było przerażająco« – powiedział mi siostrzeniec. Nie wyjawił jednak tajemnicy swego dzieciństwa. Uff! Kacper po prostu tymi słowami zachęcił do przeczytania powieści ukraińskiego poety i pisarza Serhija Żadana. Sam tytuł wydanej w 2019 roku może sugerować, że będziemy mieć do czynienia ze smutną historią nastolatka, który musi poradzić sobie z przemocą ze strony rówieśników w obcym miejscu. Lecz po spojrzeniu na okładkę, gdzie znajduje się naszkicowany, zbombardowany dom, prawda okaże się dramatyczniejsza. Tym bardziej, że dziś „Internat” staje się książką niesamowicie aktualną, a trudna wędrówka pewnego nauczyciela odbywa się tak blisko nas – Polaków.

 -

Odwiedzin: 135

Autor: PaMTechnologie

Radziecka wyrzutnia rakiet masowego rażenia Szatan - Technologie

Czy wiecie, jak wygląda wyrzutnia rakietowa pocisków masowego rażenia? W tym filmie dowiecie się, jak szybko można doprowadzić do zagłady ludzkości. Taki system wyrzutni rakietowych działał w dawnym związku radzieckim i może działać - jak widać - do dziś. Film powstał na terenach Ukrainy, w tajnej bazie wojskowej. Został stworzony przez autora YouTube: BezPlanu - Pocisk, który miał zniszczyć świat...

 -

O czerniaku w wielkim skrócie – czynniki ryzyka i metody zapobiegania - Genetyka i Biologia

Sierpień. Lato w pełni, połowa wakacji. Udajemy się nad morze, aby leżeć plackiem na plaży i mieć brązowe ciało. Jednak większość z nas często zapomina, że w trakcie upałów, gdy promienie słoneczne parzą niczym oddech Balroga, jesteśmy narażeni na niebezpieczeństwo poważniejsze niż czerwona, piekąca skóra. Może bowiem rozwinąć się czerniak. Czym dokładnie jest ta choroba? Jak się przed nią uchronić? Kto szczególnie jest na nią narażony? Czy pobyt w solarium jest groźniejszy od opalania się na leżaku? Na te pytanie odpowie Maciek Sobczak.

 -

Papuga Wasyl – ptaszek z czubkiem, który zdobywa popularność na Instagramie! - Intrygujące

Altao.pl to portal o ludziach z pasją. Taka nazwa zobowiązuje, prawda? Wydaje się zatem, że tylko sylwetki znanych lub mniej znanych osób – mężczyzn i kobiet będą się tu pojawiać. Faktycznie taki był początkowo plan. Jednak, gdy zobaczy się na żywo pewną małą upierzoną istotę, to serducho się „roztapia”. Człowiek czuje się zahipnotyzowany równie mocno jak po spotkaniu z wielkimi oczami Kota w butach, który inaczej zareagowałby na widok Wasyla. Okej, ale kim jest Wasyl?! To papuga nimfa, zaadaptowana przez młode małżeństwo z Łodzi. Co ciekawe, ptaszek ten ma swojego Instagrama, gdzie obserwuje go już ponad pół tysiąca fanów, dlatego tym bardziej musieliśmy o nim napisać!

 -

Odwiedzin: 301

Autor: MovieBrainAutorzy/pisarze

Komentarze: 1

Opowiadanie pt. „SERCE SMOKA” - Autorzy/pisarze

Ling sięgnął po manierkę, by ulżyć swemu pragnieniu. Oprócz tego czuł, że ma całkowicie popękane usta, pot lał się z niego strumieniami, a takiego zmęczenia chyba nie odczuwał jeszcze nigdy. Rozejrzał się na wszystkie strony i zauważył, że Mistrza Belugę także trawią trudy podróży. Jedynie ich przewodnik był nadal energiczny, jakby dopiero, co wyskoczył z łóżka, ale mogło to wynikać z faktu, że pochodził z tych stron. Najpewniej się już przyzwyczaił do tak męczących wędrówek przez pustynie. Ling zdecydowanie inaczej wyobrażał sobie tę wyprawę. Już drugi dzień jazdy na tym śmierdzącym wielbłądzie. Kiedy wreszcie dotrą na miejsce?

 -

"Chodź ze mną" – Morza szum, zakazanej miłości śpiew, gdyńska tajemnica pośród drzew… - Recenzje książek

Łukasz Orbitowski – mężczyzna to postawny jak wiking, ale o miłości potrafi opowiadać, oj potrafi. Żałuję, że jego literaturę odkryłem dopiero wraz z premierą niepokojąco wciągającego „Kultu”, gdzie z ironią, wiarygodnie przedstawił czytelnikom nieprawdopodobną sprawę z Oławy. „Chodź ze mną” także jest historią opartą na faktach, lecz dużo bardziej ubarwioną, a zamiast miłości działkowicza Heńka do Matki Boskiej, mamy gorące uczucie, jakim obdarzyli siebie polska studentka stomatologii – Helena oraz starszy od niej radziecki kapitan łodzi podwodnej – Kola. Nie jest to jednak typowy obyczajowy romans rozgrywający się na tle gdyńskiej plaży i hoteli lat 50. To książka z elementami fantastycznymi i wątkiem szpiegowskim… Brzmi intrygująco, prawda?

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 3550

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 4

"Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra - Recenzje gier

"(...)Więc tędy albo tędy, chyba że tamtędy, na wyczucie, przeczucie, na rozum, na przełaj, na chybił trafił, na splątane skróty. Przez któreś z rzędu rzędy korytarzy, bram, prędko, bo w czasie niewiele masz czasu, z miejsca na miejsce do wielu jeszcze otwartych, gdzie ciemność i rozterka ale prześwit, zachwyt, gdzie radość, choć nieradość nieomal opodal, a gdzie indziej, gdzieniegdzie, ówdzie i gdzie bądź szczęście w nieszczęściu jak w nawiasie nawias, i zgoda na to wszystko i raptem urwisko, urwisko, ale mostek, mostek, ale chwiejny, chwiejny, ale jedyny, bo drugiego nie ma.(...)"*

 -

Odwiedzin: 3942

Autor: AhyrionRecenzje gier

Komentarze: 1

"Gothic" – Magia drewna! - Recenzje gier

W sierpniu ponownie nastąpi rocznica wydania „Nocy Kruka”, dodatku do „Gothica II”. Cofnijmy się zatem już teraz w czasie, do korzeni kultowej u nas serii. Zazwyczaj nie zaczynam tak recenzji, ale w tym przypadku wymagany jest pewien kontekst. Nigdy nie grałem w pierwszego „Gothica”. Właściwie trudno mi powiedzieć dlaczego, bo w tamtych czasach zagrywałem się w cRPGi, nawet nie chcę myśleć ile czasu przesiedziałem przy „Morrowindzie”. Tak się jednak złożyło, że ominęła mnie jedna z najbardziej popularnych w Polsce gier, dzieło niemieckiego Piranha Bytes.

 -

"Disco Elysium" – Gliniarz i Prokreator - Recenzje gier

Przyznaję szczerze, że zawsze ogarnia mnie niezmierzona radość, jeśli napotykam we współczesnych czasach tytuł gamingowy, będący w stanie obudzić we mnie tego dzieciaka z „pradawnych lat”, który z wypiekami na twarzy przeżywał swoje pierwsze zejście do Katedry w Tristram, opuszczenie Krypty 13 i podążenie ku postapokaliptycznym piaskom czy nawet założenie okularów przeciwsłonecznych, by ze stylem kopać tyłki kosmitom. Tym razem rozrzewnioną wdzięczność winien jestem studiu ZA/UM za niżej opisywany tytuł.

 -

"Oxenfree" – Wyspa Tajemnic - Recenzje gier

Poniższe słowa, pisane są ze swoistego „poczucia obowiązku”. Mam na względzie, iż opisuję tytuł, który swą premierę miał przeszło 3 lata temu – jednak odnoszę wrażenie, że odkryło go wciąż niewystarczająco wielu pasjonatów ambitnych przygodówek. Sam zapoznałem się z nim przecież niedawno (poleciła go bliska osoba) i chociaż nie zrobił na mnie aż tak ogromnego wrażenia, to z całą pewnością jest wciągający i zachęca do delikatnej refleksji.

 -

"The Beast Inside" – Każda potwora znajdzie swego amatora - Recenzje gier

Pamiętam, że przy okazji recenzowania „Firewatch”, napisałem, iż uwielbiam gry, które „umieją być wielkie swoją skromnością”. Te słowa nie wydają się być adekwatne względem tytułu „The Beast Inside”, gdyż gra – mimo skromnego budżetu, typowego dla produkcji indie (plus kilkadziesiąt tys. kickstarterowych $) - wygląda na pierwszy rzut oka, niczym poważna, „średnio budżetowa” opcja.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.574

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję