O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Zjawa" – Nierówna walka z (bez)względnym losem - Recenzje filmów

Na ekrany polskich kin wchodzi jedna z najgorętszych premier zeszłego roku. „Zjawa” to niewątpliwy faworyt w wyścigu po Oscary, jednakże czy produkcja utalentowanego Meksykanina rzeczywiście jest tak dobra, jak rysują ją amerykańskie media? A może to jedynie pseudointelektualny bełkot o naturze ludzkiej, pozbawiony głębi i jakiejkolwiek wartości? O tym przekonacie się po lekturze poniższego tekstu!

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
bartoszkeprowski (3083 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
2 955
Czas czytania:
3 420 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
bartoszkeprowski (3083 pkt)
Dodano:
2353 dni temu

Data dodania:
2016-01-26 19:33:39

Przedstawiona przez Alejandro Gonzáleza Iñárritu opowieść została oparta na powieści spod pióra Michaela Punke’a pt. „The Revenant: A Novel of Revenge”, poświęconej prawdziwej historii Hugh Glassa. Jednakże film w żadnym wypadku nie jest wierną kroniką wydarzeń, której celem byłoby ukazanie udokumentowanych faktów. Nic z tych rzeczy. Powieść stanowi jedynie inspirację dla twórcy; odpowiada za szkielet poprowadzonej przez niego fabuły, tak więc widzowie powinni spodziewać się sporych odstępstw od literackiego pierwowzoru, łącznie ze zmienionym zakończeniem utworu. Dzięki temu film jest zaskakujący i absorbujący aż do samych napisów końcowych, pomimo pozornie znanej większości kinomanom historii amerykańskiego trapera.

 

Zjawa” rozpoczyna się od prawdziwego trzęsienia ziemi. Iñárritu postępuje według hitchcockowskiego schematu i od pierwszych minut przykuwa uwagę widzów, a potem stara się jedynie konsekwentnie prowadzić swój film, przez cały czas utrzymując napięcie. Niestety niekiedy zdarzają mu się niepotrzebne przestoje, przez co obraz na chwilę traci tempo, lecz unosząca się atmosfera ciągłego niepokoju i obawy o własne życie z nawiązką rekompensuje ten jakże mało istotny detal, na który można bez trudu przymknąć oko. Wracając do fabuły… Obserwowana przez kinomanów historia rozgrywa się na kilku równoległych płaszczyznach. To wielowątkowa opowieść o przetrwaniu, do której przemycono problem rasizmu, odkupienia, zemsty, a nawet ksenofobii. Reżyser nie boi się odpowiednio ustosunkować się do podjętych przez niego tematów, co widać na przykładzie historii Hugh Glassa i Johna Fitzgeralda, a także pojawiających się w tle produkcji Indian. Podsumowując, za kurtyną pozorów, którą stanowi motyw przetrwania i zemsty, zostały sprytnie ukryte kwestie moralne i etyczne, a także całkiem ciekawa wymowa obrazu traktująca o nieobliczalności i nieprzewidywalności każdego człowieka, niezależnie od jego koloru skóry i światopoglądu.

 

Film zachwyca również pod względem oprawy audiowizualnej. Na pierwszy rzut oka widać naprawdę wspaniałe, lecz przy tym niezwykle ascetyczne zdjęcia mglistych i nieprzeniknionych lasów, które przyczyniają się do budowy okrutnie ponurego klimatu dzieła. Rzeczywistość przedstawiona przez twórców to brudny, niebezpieczny i niepozostawiający złudzeń świat, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, a moralność czy ważne dla społeczeństwa wartości są tylko kolejną słabością mogącą doprowadzić do niechybnej śmierci. Dekadencka atmosfera filmu momentalnie udziela się widzom i jednoznacznie daje do zrozumienia, z jaką opowieścią będziemy mieć do czynienia.

 

Kolejnym elementem niewątpliwie przyciągającym uwagę jest spektakularna reżyseria oraz montaż – po prostu trzeba wspomnieć o niesamowicie płynnych przejściach pomiędzy kolejnymi kadrami. Na poparcie moich słów wystarczy przywołać rozgrywający się niemal na samym początku obrazu pogrom amerykańskich traperów oraz myśliwych przez rdzenną ludność Południowej Dakoty. Alejandro González Iñárritu z wprawą godną największych legend kinematografii ukazuje z ogromnym rozmachem dziejącą się na ekranie, krwawą potyczkę. Reżyser ma dokładnie zaplanowaną każdą sekundę starcia, w związku z czym bez problemu panuje nad bitewnym chaosem, na przemian przedstawiając rozgrywające się wydarzenia z perspektyw różnych osób. Ponadto należy dodać, że twórca nie stroni od brutalności, powiem nawet więcej, jego obraz jest nad wyraz naturalistyczny – zapomnijcie o ugrzecznieniach, półśrodkach czy jakiejkolwiek symbolice, to mocna produkcja dedykowana ludziom o silnych nerwach. Film jest więc wysoce brutalny, krwawy i niewymownie szokujący. Świadczą o tym chociażby kadry przedstawiające zniszczony obóz amerykańskich pracowników – wystarczy jedno spojrzenie i już wiemy, iż rozegrała się tutaj prawdziwa tragedia. Zmasakrowane zwłoki, pozbawione głowy lub kończyn oraz naszpikowane tuzinem strzał w połączeniu z niemal czerwoną wodą rzeki zabarwioną ludzką krwią spływającą do niej gęstymi strumieniami robią przerażające wrażenie potęgując obraz okrucieństwa oraz bezwzględności zamieszkujących Południową Dakotę Indian.

 

Jednakże wizytówką filmu jest mistrzowskie wręcz aktorstwo. Na srebrnym ekranie błyszczy rewelacyjny Tom Hardy, który jest absolutnie bezkonkurencyjny. Reszta obsady chowa się w jego cieniu, łącznie z niezwykle utalentowanym Leonardo DiCaprio. Mimo iż wspomniany aktor włożył w rolę Hugh Glassa całe swoje serce oraz wzbił się na wyżyny własnych umiejętności, to przegrywa z brylującym Hardym, który jako rasowy badass – John Fitzgerald – po prostu kradnie reszcie obsady obserwowane przez widzów show. Jego charakter jest niezwykle intrygujący, a magnetyzująca osobowość, pewnego rodzaju ekranowy urok (szaleniec z obłędem w oczach) manii przyciąga uwagę kinomanów. Z kolei postać DiCaprio wzbudza przeważnie szczere współczucie oraz niewątpliwy podziw. Warto tutaj pochwalić filmowca za jego niebywały warsztat aktorski. DiCaprio poprzez gestykulację, a przede wszystkim mimikę jest w stanie przekazać multum najprzeróżniejszych emocji i uczuć. Widząc go przykutego do prowizorycznych noszy, podczas pewnej sceny możemy zauważyć, jak na jego obolałej twarzy maluje się najpierw bezsilność, potem rozpacz, a następnie gniew, który ostatecznie przechodzi w niepohamowaną furię i chęć odwetu. Jest po prostu fenomenalny.

 

W „Zjawie” obserwujemy pojedynek powyższych panów; wyraźne zderzenie skrajnie różnych charakterów o wykluczających się światopoglądach. To silni i wyraziści bohaterowie – złożone oraz skomplikowane postacie o bogatej przeszłości i ogromnym bagażu doświadczeń – zbudowani na drodze doboru unikalnych cech, którzy dostają wystarczająco wiele czasu ekranowego, aby zdobyć serca widzów. Jednakże każdy z aktorów sympatię kinomanów pozyskuje na swój własny sposób. Zatem gdy jeden z nich gra niezwykle emocjonalnie (zupełnie nie do poznania Tom Hardy; takiego aktorskiego oblicza tego pana jeszcze nie mieliście okazji zobaczyć) – jego postać jest gwałtowna i nieobliczalna – drugi z umiarem dozuje uczucia, zachowując często kamienną twarz (mocno stonowany Leonardo DiCaprio). Jak możecie więc wywnioskować z powyższych słów, obaj panowie prowadzą omawiany film i stanowią jeden z najmocniejszych filarów nowego dzieła Alejandro Gonzáleza Iñárritu.

 

„Zjawa” to bezsprzecznie udane, poruszające widowisko, które sprosta wymaganiom nawet najbardziej srogich i krytycznych kinomanów. Nie powinna zatem dziwić spora liczba jak najbardziej zasłużonych nominacji do Oscarów, a szczególnie w dwóch kategoriach: „najlepsza produkcja” oraz „najlepszy reżyser”. Te bowiem z dużym prawdopodobieństwem zamienią się na Złote Statuetki, ponieważ nieważne, jak mocno będzie to krzywdzące dla konkurencji, Alejandro González Iñárritu już drugi rok z rzędu zmiażdżył swoich rywali, dobitnie dając do zrozumienia, że poprzedni sukces nie był jedynie szczęśliwym losem na loterii.

 

Ocena: 8,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

 

 

Autor publikuje też na portalu Filmweb.pl pod nickiem bartez13_17 oraz portalu MoviesRoom.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:






Galeria zdjęć - "Zjawa" – Nierówna walka z (bez)względnym losem

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

1 (1)

Filmowy33
2353 dni temu

Dobra recenzja bardo dobrego filmu. Może i fabuła prosta, schematyczna, ale forma wspaniała. Emmanuel Lubezki to czarodziej, mag i bóg w jednym, jeśli chodzi o zdjęcia. Kamera w ręku tego Meksykanina to różdżka!
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

Filmowy33
2353 dni temu

I powinien otrzymać trzeciego Oscara. Już zdjęcia do Grawitacji i Birdmana były niesamowite, ale te w Zjawie to arcymistrzostwo na skalę wszechświata!
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora bartoszkeprowski

 -

Odwiedzin: 245

Autor: bartoszkeprowskiCiekawe miejsca

Komentarze: 1

Piękny Wrocław i niesamowite Skalne Miasto! - Ciekawe miejsca

Wrocław to jedno z najpiękniejszych polskich, jedynych w swoim rodzaju, miast, o czym mogłem się niedawno przekonać, spacerując po jego malowniczych uliczkach. Już dworzec potrafi ująć swoim wykonaniem. Przypomina bowiem z zewnątrz bardziej średniowieczny zabytek niż budynek codziennego użytku. Do tego atrakcyjność Wrocławia potęguje możliwość wybrania się do magicznego Skalnego Miasta położonego niedalekiej polskiej granicy, u naszych czeskich sąsiadów. W sezonie wiosennym i letnim dostaniemy się tam pociągiem Kolei Dolnośląskich. Mam nadzieję, że dzięki moim zdjęciom poczujecie czar wrocławskich krasnali oraz urok niezwykłego Skalnego Miasta!

 -

"Raya i ostatni smok" – Przebaczenie, zaufanie i wiara! - Recenzje filmów

Jestem ogromnym zwolennikiem animacji. Szczególnie Disneya, zarówno tych klasycznych, jak i nowoczesnych. Nie da się ukryć, iż wspomniana wytwórnia potrafi tworzyć piękne animacje z bogatym światem oraz mądrym przesłaniem. Ponadto często zwalają z nóg pod względem audiowizualnym. Mająca premierę na początku lipca „Raya i ostatni smok” to kolejna pozycja na miarę „Krainy Lodu”, „Zaplątanych” czy „Zwierzogrodu”. Ogromnie pomysłowa, stworzono z pasją i zachwycająca pełnokrwistymi bohaterami.

 -

"Luca" – Czy syreny śnią o pasących się rybkach? - Recenzje filmów

Studio Pixar nie przestaje zadziwiać. Ich kolejna animowana propozycja cieszy oko i daje ogrom radości. Mowa tu oczywiście o filmie „Luca”, którego bohaterem jest przesympatyczny chłopak. Nieco naiwny, troszkę bojaźliwy, ale o wielkim sercu i jeszcze większych marzeniach. Dacie się ponieść z falami morskiej opowieści, gdzie syren niczym Arielka wychodzi z wody naprzeciw swojemu losowi? Jeśli odpowiedzieliście twierdząco na zadanie pytanie, to trafiliście we właściwe miejsce.

 -

"Cruella" – Aby być niezastąpionym, zawsze trzeba być odmiennym - Recenzje filmów

Cruella? A któż to taki? Serio, tak dawno oglądałem „101 dalmatyńczyków”, że musiałem sobie najpierw odświeżyć bajkę, aby w pełni zrozumieć, do jakiej postaci nawiązuje opublikowany zwiastun film i skąd zrobił się wokół niego taki przeogromny szum. Szczerze? Sam pomysł nie za bardzo przypadł mi do gustu. O ile w przypadku „Czarownicy” idea ukazania złoczyńcy z zupełnie innej strony zdała egzamin, o tyle byłem przekonany, że „Cruella” okaże się niewypałem. Skąd takie negatywne podejście? Wieloletnie doświadczenie.

 -

Odwiedzin: 1661

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Mitchellowie kontra maszyny" – Virtual vs real life - Recenzje filmów

Macie mnie. Mimo iż jestem ogromnym miłośnikiem wytwórni Disney, to jej najnowsze twory wcale nie są czymś niepowtarzalnym, co zapadałoby w pamięć i do czego chciałoby się wracać. Jeszcze kilka lat temu fabryka snów znana z Myszki Miki i Kaczora Donalda deklasowała konkurencje. Obecnie jest z tym różnie. Oczywiście, animacje te wciąż trzymają bardzo dobry poziom, jednak czegoś im brakuje… może oryginalności i świeżości? Z opowieścią o pewnej rodzince Mitchellów, czyli wspólnym dziecku Columbia Pictures, Sony Pictures Animation oraz Lord Miller („Spider-Man: Uniwersum”) jest inaczej!

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 2955

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 2

"Zjawa" – Nierówna walka z (bez)względnym losem - Recenzje filmów

Na ekrany polskich kin wchodzi jedna z najgorętszych premier zeszłego roku. „Zjawa” to niewątpliwy faworyt w wyścigu po Oscary, jednakże czy produkcja utalentowanego Meksykanina rzeczywiście jest tak dobra, jak rysują ją amerykańskie media? A może to jedynie pseudointelektualny bełkot o naturze ludzkiej, pozbawiony głębi i jakiejkolwiek wartości? O tym przekonacie się po lekturze poniższego tekstu!

 -

"Dzisiaj" – świąteczna ballada Arka Obrzuta - Zespoły i Artyści

Z radością pragniemy podzielić się najnowszym, świątecznym utworem pt. „Dzisiaj”. To poruszająca ballada Arka Obrzuta – utalentowanego, charyzmatycznego i wrażliwego wokalisty (także autora tekstów) związanego z Piwnicą po Baranami, który obecnie świętuje 10-lecie działalności artystycznej.

 -

Odwiedzin: 2335

Autor: AhyrionRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Shazam!" – Rodzinny superbohater - Recenzje filmów

Słowa mają moc, ludzkość od wieków przypisuje im niezwykłe znaczenia. O potędze imion oraz nazw można poczytać choćby w Biblii, gdzie pierwszy człowiek Adam nazywa wszystkie stworzenia, tym samym przejmując od Boga władzę nad światem. Poza tym, „na początku było słowo”. Nie są to jednak rozważania natury teologicznej, a przyjrzenie się pewnemu filmowi, w którym kluczowe znaczenie ma jedno słowo. „Shazam”? Nie, tym słowem jest „rodzina”.

 -

Odwiedzin: 3001

Autor: PaMKultura

Ballady i Romanse Rosyjskie w wykonaniu Julii Vikman we Włocławku - Kultura

Serdecznie zapraszamy na koncert we Włocławku – Ballady i Romanse Rosyjskie w wykonaniu Julii Vikman 19 grudnia 2013 o godz. 19:00

 -

"Władca pierścieni: Wojna na Północy" – Wiatr z północy wieje... zmarnowanym potencjałem - Recenzje gier

O trylogii „Władca pierścieni” Petera Jacksona można powiedzieć wiele – wiele dobrego bądź wiele złego. Nie ulega jednak wątpliwości, że na nowo wzbudziła ona zainteresowanie Śródziemiem, sprawiając, że już na stałe znalazło ono swoje miejsce popkulturze. Chociaż produkcja filmów i ich bezpośrednich egranizacji skończyła się dobrych kilka lat temu, uniwersum Tolkiena jest na tyle rozległe i rozmaite, że materiału wystarczy jeszcze na wiele gier.

Nowości

 -

"Stranger Things 4" – Rozstania i powroty - Seriale

Nie wiem, ile godzin dziennie sypiają bracia Duffer, ale widać, że chyba muszą pić sporo kawy, mieszać zioła i palić skręty. Wszak inaczej ich wyobraźnia zwiędłaby jak kwiaty po tamtej, mrocznej Drugiej Stronie. Panowie wpadają zatem na kolejne pomysły. Czy złapią one wszystkich widzów za serce i gardło? To już kwestia osobistej wrażliwości, oczekiwań i... zawieszenia niewiary. Bo czwarty sezon „Stranger Things” jest niczym złote jabłko ze smacznym miąższem, ale i kilkoma robakami w środku, przez które owoc nieco gnije. Niesamowity pod względem zastosowania równoległego montażu, wspaniale operujący nostalgią, z ciekawym złoczyńcą, lecz rozwleczony, z powtarzającymi się do granic wytrzymałości i cierpliwości motywami oraz scenami. Co oczywiście nie oznacza, że przygoda w Hawkins nie będzie bawić, straszyć i wzruszać. Wręcz przeciwnie.

 -

Pyrkon 2022 – Wielki Powrót! - Fotorelacje

Cześć, jak leci? Dawno mnie tu nie było (podobnie jak naszego kochanego Pyrkonu). Czy jesteście ciekawi jak wyglądało, nieco spóźnione, 20-lecie Pyrkonu? Pewnie, że jesteście. Inaczej by Was tu nie było. Tak więc, miłego czytania, a przede wszystkim oglądania kilkudziesięciu fotosów mojego autorstwa, które zabiorą Was na największy Festiwal Fantastyki i będą jego podsumowaniem.

 -

Nie dla idiotów (czyli dla kobiet) - Prywatne - Mój Blog

Od zawsze wiadomo, że relacje damsko-męskie to jeden wieczny kocioł. Albo on chce, a ona nie, albo na odwrót. A może by tak przeanalizować sytuację? Kobiet nie będę analizować, bo sama nią jestem (nie ma więc powodów oczerniać), ale mężczyźni… To zupełnie inna bajka. Rozbiorę ich na czynniki pierwsze. Przedstawię typy i opiszę. Dla Waszego dobra, Kochane Kobiety!

 -

O.Y.S wraca ze zdwojoną mocą! Wznieca ogień, wzywa deszcz! - Zespoły i Artyści

Uwaga ludzie! Ukazał się jej najnowszy singiel Patrycji Orzeszyńskiej, który powstał we współpracy z BRAINFREEZEREM. Wszystkie „ZNAKI” wskazują, że te muzyczne kolaboracje nie przejdą bez echa, tym bardziej że O.Y.S powraca z podwójną premierą.

 -

"Elvis" – "Jeśli nie możesz czegoś powiedzieć, zaśpiewaj to!" - Recenzje filmów

Baz Luhrmann przyzwyczaił nas do tego, że o ile częstotliwość wypuszczania swoich filmów ma dosyć niską – średnio co jakieś 6/7 lat – o tyle, jak już pokaże konkretne dzieło, to jest ono dopracowane pod każdym względem. „Romeo i Julia” i „Moulin Rouge” to chyba najgłośniejsze i najbardziej charakterystyczne obrazy tego reżysera. Teraz, po 7 latach od zaprezentowania ostatniego filmu, jakim był „Wielki Gatsby”, zaszczycił nas historią legendarnego Elvisa Presleya. Nie, to nie jest typowy biopic. No, może po części, ale jakże warto go zobaczyć!

 -

Kobieto mieszadło mi przynieś, czyli na stacji benzynowej - Prywatne - Mój Blog

Mężczyzno, jeśli poczujesz się urażony to przepraszam. To nie o Tobie, tylko o całej reszcie. Ty jesteś z pewnością inny. Ty jesteś porządny i poukładany, ty szanujesz swoją kobietę w odróżnieniu od całej reszty.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 248

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Jurassic Park: Dominion" – Pogrzeb Tyranozaura - Recenzje filmów

Po obejrzeniu zwiastuna trzeciej części „Jurassic World” w mojej głowie narodziła się obawa i zadałem sobie pytanie – „czyżby znowu pokazali najlepsze sceny i zaprezentowali streszczenie całego filmu?”. Niestety tak. Ale nie to jest najgorsze. Obietnica, że ma to być epickie zwieńczenie w duchu kina nowej przygody uleciała wysoko do stratosfery, a na ziemi odbył się marsz żałobny. Oto bowiem „Dominion” okazał się generycznym i pozbawionym magii oraz napięcia letnim blockbusterem, w którym nie działa prawie nic, łącznie z reżyserią.

 -

Odwiedzin: 189

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Top Gun: Maverick" – Pasja, bijące serce, żołądek w gardle! - Recenzje filmów

Niechaj biją się w pierś ci, którzy nie wierzyli, że po 35 latach podchodzący pod sześćdziesiątkę Tom Cruise da radę. Że pokaże klasę. I da widzom taki prezent, że nic, tylko kłaniać się w pas albo zadzierać dumnie i wysoko głowę, patrząc się w niebo. Bo „Top Gun: Maverick” to film, w którym ego gwiazdora rozsadza ekran. Ale to dobrze. Inaczej nie trzymałbym się krawędzi fotela i nie miałbym łzy w oku, mimo że – co zaskakujące – nie jestem fanem oryginału z 1986 roku!

 -

"365 dni: Ten dzień" – Fantazje Blanki Lipińskiej vol. 2 - Recenzje filmów

„Ten dzień” nastąpił. Ci umarli, którzy powstali, aby umrzeć przy okazji pierwszej części „365 dni”, tym razem wybrali golfa z samym Szatanem niż z Massimo i Laurą. Cóż po raz kolejny okazuje się, że niektórzy mają ciekawsze zajęcia niż oglądanie filmopodobnych tworów i to na kacu. Gdzie są brawa? No gdzie? Dobra, sam je sobie bije. Okazało się również, że znalazłem całkiem niezły sposób na zażegnanie skutków nocy poprzedniej. Uwierzcie (jeśli jeszcze nie widzieliście, a wydaje mi się, że pół wszechświata jest już po wszystkim) ból głowy, suchoty, poczucie bezsilności to najmniejsze problemy świata przy starciu z erotycznymi fantazjami Blanki Lipińskiej na srebrnym ekranie Netflixa.

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 1832

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Tenet" – Paradoks Nolana - Recenzje filmów

Miał być „Mesjaszem”, który „zbawi” kina. Reklamowany tak, jakby już w dniu oczekiwanej, przesuwanej premiery, zasłużył na status dzieła kultowego – a może i wybitnego. I wreszcie 26 sierpnia 2020 roku „Tenet” przybył do polskich kin, o dziwo, szybciej niż w USA. No i co? No i nic. Nie jest to żadna słabiutka produkcja – imponuje spektakularnymi ujęciami (choć scena z samolotem trochę zawodzi), ale jest jednocześnie męcząca, bez emocji… Ot taki już paradoks (nie jedyny) ostatnich filmów Christophera Nolana.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.510

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję