O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Wielka woda" – Wrocław 97 - Seriale

Kiedy Jan Holobuek w jednym z wywiadów oznajmił, że kolejnym projektem, w którym dosłownie zamoczy palce, a nawet nogi, będzie serial, którego akcja dzieje się w trakcie powodzi tysiąclecia, przestraszyłem się. Co prawda, najpierw krzyknąłem wow!, ale chwilę później, pojawiły się wątpliwości. Przecież taka katastroficzna tematyka wymaga dobrych efektów specjalnych – a z tym wiadomo, jak to u nas bywa. Uff! Można odetchnąć z ulgą. „Wielka woda” to kolejny miniserial po „Królowej” cierpiący na zbyt pośpieszne motywacje bohaterów, skróty i ściśnięty finał, ale o żadnej katastrofie nie może być mowy. To produkcja zrealizowana z rozmachem, podnosząca dodatkowo swoją jakość wiarygodnymi rolami.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (15604 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
255
Czas czytania:
319 min.
Kategoria:
Seriale
Autor:
aragorn136 (15604 pkt)
Dodano:
57 dni temu

Data dodania:
2022-10-14 18:38:56

Mimo powyższego wstępu, trzeba ostrzec widzów oczekujących akcji na miarę Baya. To nie ta liga i nie ten kierunek. Tu jest kameralnie, intymnie, nie tak epicko. Porównania do „Czarnobyla” od HBO też są nie do końca trafne. Niby jakieś podobieństwa są – wszak tam i tu sama potężna tragedia jest tylko zapalnikiem, tłem i jednocześnie powodem, aby ukazać ludzkie relacje, wątpliwości czy mentalność i arogancję władz połączoną z niekompetencją, lecz pewna wada nie pozwala, aby „Wielką wodę” określić wybitną. Tak, ogląda się ją jak zachodnie serial. Problemem jest natomiast przerysowanie – czy to dotyczące postaci decyzyjnych, czy ludności z podwrocławskiej wsi – Kęty. Okej. To nie dokument, a film fabularny, ale mimo wszystko powinno być trochę mniej hiperboli i komiksowości w opowieści tak dalekiej od komiksu, a tak bliskiej rzeczywistości.

 

Kadr z serialu "Wielka woda" (fot. Robert Palka/Netflix)

 

Na szczęście czynnik ludzki na pierwszym planie funkcjonuje niemal bez zarzutu. Główna bohaterka – Jaśmina Tremer w kreacji znanej z „Demona” Agnieszki Żulewskiej to kobieta z jajami, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Początkowo antypatyczna, z czasem, dzięki odsłonięciu kart, sprawiająca, że bardzo jej kibicujemy. Żulewska tworzy tu przekonujący duet z Tomaszem Schuchardtem – serialowym Jakubem Maraczkiem, co nie powinno zaskakiwać. Para ta zagrała wcześniej w „Chemii” – smutnej, niestety słabo ocenianej historii o kobiecie zmagającej się z nowotworem, gdzie główne kreacje były jednak chwalone. Kim są Jaśmina i Kuba? To oczywiście postaci fikcyjne, dawni anarchiści. Ona jest hydrolożką wezwaną do Wrocławia w celu wsparcia sztabu kryzysowego w walce z powodzią i zwrócenia uwagi mądrym głowom, jak źle zarządzają gospodarką wodną. On jest aspirującym politykiem, który widząc kłócących się ekspertów, zaczyna odkładać na bok myśli o starcie i kampanii w najbliższych wyborach. Mamy także trzeciego ważnego bohatera – Andrzej Rębacza, w którego wciela się Ireneusz Czop. Losy tych trojga prędzej czy później zapewne skrzyżują się, dając ujście wybuchowi wielkich emocji i rozwiązaniu skrywanych konfliktów.

 

Kadr z serialu "Wielka woda" (fot. Robert Palka/Netflix)

 

Polscy hydrolodzy w latach 90. to chyba zarabiali grosze, ale być może filmowa Jaśmina lubi taki styl życia. Mieszka w przyczepie z holenderskim partnerem, spaceruje z psem, grozi miejscowym myśliwym i gładzi martwe sarenki. Miło i niemiło. Po przyjeździe do rodzinnego Wrocławia będzie jednak musiała skonfrontować się z pozostawianymi dawno za sobą demonami, które obudzi zbliżająca się powódź. Z zainteresowaniem śledzi się jej poczynania i słucha relacje z ważnymi osobami (od dialogów czasem iskrzy). Tutaj należy pochwalić Annę Dymną oraz Jerzego Trelę. Ją trudno od razu rozpoznać. Gra bardzo fizycznie, ekspresyjnie, ale też wyciszonymi tonami (idealne słowo pasujące do tej postaci). Z kolei zmarły w maju 2022 roku Trela prezentuje ostatnią rolę w karierze – człowieka zżytego z własną ziemią, dla którego dom to więcej niż kilka desek.

 

Warstwa obyczajowa swoją drogą, ale gdzie ta woda – clou programu? Spokojnie, jest. Może nie na szerokich planach z lotu ptaka (tu wystarczą porażające zdjęcia archiwalne), ale da się odczuć grozę jaką niesie ten żywioł. Są takie sceny, kiedy łapię się na nos i zamykam usta, aby woda nie zalała mi płuc. Nawet na stopklatce niełatwo rozróżnić, kiedy ma się do czynienia z prawdziwą falą, a kiedy jest ona wytworem grafików. Podobnie jest, gdy obserwujemy poszczególne domy i wrocławskie ulice. W tej kwestii drugi reżyser Bartłomiej Ignaciuk i jego spece nie zawiedli, choć chciałoby się jeszcze większego rozmachu pod względem scenografii oraz niszczącej powodzi. Lecz to i tak największe przedsięwzięcie postprodukcyjne w naszym kraju. Kilkaset efektów komputerowych, postawione od podstaw ściany kamienic, sztuczne baseny (500 tys. metrów sześciennych wody!), dokładne skopiowanie ulicy Więckowskiego, realistyczne rekwizyty z tamtych lat (od zasłonek w oknach po szyldy sklepów) – lista jest dłuższa, choć już te kilka elementów składa dłonie do bicia braw.

 

Kadr z serialu "Wielka woda" (youtube.com/screenshot)

 

Ale nie byłoby o czym pisać recenzji i się fascynować, gdyby nie Jan Holoubek, syn Gustawa. Wcześniej głównie operator filmowy, dziś uznany już człowiek siedzący na reżyserskim stołku. Dostarczył widzom „Rojsta” i „Sprawę Tomka Komendy” – jakże wyraziste, zanurzone w polskim gorzkim sosie historie, a wkrótce pokaże intrygującą szpiegowską opowieść. Nie jest zatem zaskoczeniem, że „Wielka woda” to dzieło udane. Holoubek potrafi budować napięcie, inscenizować tak, że można łapać się za głowę i przede wszystkim wie, co zrobić, aby z wielkiej chmury nie powstał mały deszcz. W tym miniserialu ulewy brak. co może być wadą zważywszy na sam tytuł i tematykę, lecz nie przeszkadza, by wsiąść do łodzi i płynąć w rytm wartkiej fabuły i bicia serca. Dramaturgia chwili jest dobrze wygrana, lecz jeszcze bardziej uderza szarość i brzydota roku 1997. I nie chodzi o jeżdżące fiaciki, tylko ogólną atmosferę tamtych lat – niby już bardziej kolorową niż w PRL-u, lecz nadal pachnącą naftaliną (choć trochę także nostalgią).

 

Pamiętam wyraźnie Wrocław 97. Nagłówki gazet, relacje Magdy Mołek (serialowa dziennikarka grana przez Martę Nieradkiewicz to wypisz wymaluj 21-letnia wówczas blondynka w garsonce – lubiana przez telewidzów, stawiająca pierwsze kroki w zawodzie Magda) oraz płacz ludzi tracących cały dobytek. Tym bardziej z przejęciem, nucąc w myślach „Moją i Twoją Nadzieję”, dałem się porwać tej silnej fali. Zresztą sam przywołany w poprzednim zdaniu utwór zespołu Hey, wyśpiewany przez największe gwiazdy polskiej muzyki, wybrzmiewa na napisach finałowego odcinka. Tego niestety najsłabszego, telenowelowego, pozbawionego głębszego wątku skutków tej największej klęski żywiołowej (56 ofiar, szkody oszacowane na 3,5 miliarda dolarów). Lecz to nadal widowisko, którego przygotowanie poprzedzono świetnym researchem. Jego „wały przeciwpowodziowe” wytrzymały. Emocje wzięły górę nad kliszami i scenariuszowymi twistami (uwaga – jeden kadr to spoiler). Spora część wymagających malkontentów i marudzących krytyków może schować worki z piaskiem.

 

Kadr z serialu "Wielka woda" (fot. Robert Palka/Netflix)

 

„Wielka woda” nie zostałaby jednak wylana bez wcześniejszego scenariusza Kaspera Bajona („Rojst”) i Kingi Krzemińskiej oraz determinacji rodowitej wrocławianki – Anny Krępińskiej z firmy Telemark. To właśnie ta producentka nawiązała współpracę z Netflixem, podejmując dodatkowo dobrą decyzję (czego nie da się powiedzieć o działaniach specjalistów od powodzi z 97 roku, która dotknęła południowo-zachodnią Polskę), jeżeli chodzi o zatrudnienie Jana Holoubka, aby ten czuwał nad całością. Oczywiście, pewne wydarzenia zmieniono, inne ubarwiono (akcja w fikcyjnych Kętach), lecz najważniejsze, że serial wiernie odtwarza tamte realia, ukazuje chaos i grozę sytuacji oraz jednocześnie pięknie przedstawia heroizm i społeczną mobilizację. To był czas, kiedy zarówno prezydent Wrocławia (Tomasz Kot jako młody Bogdan Zdrojewski), jak i bezdomny narkoman (typowy Jacek Beler) układali prowizoryczne zapory.

 

Ocena: 7/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Wielka woda" – Wrocław 97

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 150

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

Odwiedzin: 183

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1899" – Choroba morska zagwarantowana - Seriale

Pisać długą, zawiłą, filozoficzną recenzję czy stworzyć krótszy tekst do połknięcia w pigułce. Oto narodziło się pytanie w głowie po seansie (niemalże spirytystycznym) serialu „1899”. Reklamowany jako skrzyżowanie horroru z dramatem historycznym dawał duże nadzieje na coś ponadprzeciętnego, a wyszło niestety przeciętnie, choć są tu sceny przyprawiające o gęsią skórkę i powodującą opad szczeny. Ale nie, to nie to samo, co niemieckie „Dark” od tych samych twórców. Lepiej zatem zapomnieć o recenzji na tysiące słów (taką warto poświęcić „Pierścieniom Władzy”), a skupić się na ogólnych wadach i kilku zaletach.

 -

Odwiedzin: 193

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

 -

"The Return" Palais Noire – Pełen relaks, pełne zanurzenie - Recenzje płyt

Sławek Semeniuk zabrał mnie jakiś czas temu na wycieczkę na Księżyc statkiem w kształcie saksofonu, by tam dać instrumentalny koncert w futurystycznym jazzowym klubie, gdzieś obok najgłębszego krateru. A teraz wręcza złoty bilet na jedną z rajskich plaż. Popijam więc drinka, siedzę na leżaku, czuję ciepły piasek pod nogami i widzę, jak tajemniczy, szczelnie ubrany nurek, wyławia z dna oceanu skarb – połączenie muzyki improwizowanej z teksturami elektronicznymi i rytmami takich gatunków, jak chociażby house i lounge. Słyszę też m.in. głos Patrycji Zarychty, która sprawia, że pobyt w Palais Noire jest niezapomnianym doświadczeniem.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 5391

Autor: pjLudzie kina

Agata Kulesza – Cicha woda brzegi rwie! - Ludzie kina

W dziale o Ludziach Kinach wreszcie pojawia się Ona. Kobieta spełniona. Polska aktorka, która zachwyciła wszystkich widzów i krytyków dwiema nagrodzonymi Orłami rolami: najpierw tytułowej „Róży”, następnie jako dawna stalinowska sędzina „krwawa Wanda” w kameralnej, oscarowej „Idzie”. Na początku 2016 roku ponownie pokazała klasę, tym razem w komediodramacie pt. „Moje córki krowy”. Drodzy czytelnicy, oto przed Wami Agata Kulesza.

 -

Odwiedzin: 1401

Autor: bonopasiakRecenzje filmów

Komentarze: 1

"25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy" – Happy end - Recenzje filmów

Dawno nie recenzowałem żadnego filmu, postanowiłem to zmienić. W doborowym towarzystwie wybrałem się więc do kina na polską produkcję w reżyserii debiutanta w długim metrażu – Jana Holoubka (syna słynnego Gustawa). Odkąd pojawiła się informacja, że twórca weźmie się za straszną historię Tomasza Komendy, wiele osób (w tym Ja) nie było do tego pomysłu pozytywnie nastawionych...

 -

Odwiedzin: 515

Autor: bartoszkeprowskiCiekawe miejsca

Komentarze: 1

Piękny Wrocław i niesamowite Skalne Miasto! - Ciekawe miejsca

Wrocław to jedno z najpiękniejszych polskich, jedynych w swoim rodzaju, miast, o czym mogłem się niedawno przekonać, spacerując po jego malowniczych uliczkach. Już dworzec potrafi ująć swoim wykonaniem. Przypomina bowiem z zewnątrz bardziej średniowieczny zabytek niż budynek codziennego użytku. Do tego atrakcyjność Wrocławia potęguje możliwość wybrania się do magicznego Skalnego Miasta położonego niedalekiej polskiej granicy, u naszych czeskich sąsiadów. W sezonie wiosennym i letnim dostaniemy się tam pociągiem Kolei Dolnośląskich. Mam nadzieję, że dzięki moim zdjęciom poczujecie czar wrocławskich krasnali oraz urok niezwykłego Skalnego Miasta!

Teraz czytane artykuły

 -

"Wielka woda" – Wrocław 97 - Seriale

Kiedy Jan Holobuek w jednym z wywiadów oznajmił, że kolejnym projektem, w którym dosłownie zamoczy palce, a nawet nogi, będzie serial, którego akcja dzieje się w trakcie powodzi tysiąclecia, przestraszyłem się. Co prawda, najpierw krzyknąłem wow!, ale chwilę później, pojawiły się wątpliwości. Przecież taka katastroficzna tematyka wymaga dobrych efektów specjalnych – a z tym wiadomo, jak to u nas bywa. Uff! Można odetchnąć z ulgą. „Wielka woda” to kolejny miniserial po „Królowej” cierpiący na zbyt pośpieszne motywacje bohaterów, skróty i ściśnięty finał, ale o żadnej katastrofie nie może być mowy. To produkcja zrealizowana z rozmachem, podnosząca dodatkowo swoją jakość wiarygodnymi rolami.

 -

FUNKY M obiecuje "niezapomniane" emocje! Posłuchaj "Unforgettable" - Muzyczne Style

Po świetnie przyjętych „Let It Go (Move It Down)”, „Landscape” (najczęściej kupowany utwór na portalu Beatport), „Could” (zauważony przez EDM Magazine) i „Feel Good” (obecnie nr 11 na TOP50 Disco 4FUN Dance) przyszedł czas na kolejne wydawnictwo od FUNKY M. Właśnie ukazał się jego najnowszy singiel „Unforgettable” z Chrisem Larssonem na wokalu. Klubowo-popowa propozycja od FUNKY M z pewnością nie przejdzie bez echa.

 -

Odwiedzin: 4247

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 3

"Niemożliwe" – Nadzieja tam, gdzie rządzi śmierć - Recenzje filmów

Na ekranach polskich kin wyświetlany jest dramat produkcji hiszpańskiej pt. "Niemożliwe". Czy warto wybrać się na seans? Czy film zasługuje na wiele nagród? Zachęcam do lektury recenzji.

 -

Odwiedzin: 4890

Autor: pjKultura

Komentarze: 1

Wydarzenie dla miłośników Disco Polo! - Kultura

Muzyka disco polo ma zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Ci pierwsi już 28 lutego 2014 roku będą wniebowzięci, gdyż do Włocławka zbliża się festiwal tego muzycznego nurtu.

 -

Odwiedzin: 862

Autor: pjKultura

Komentarze: 1

Cannes 2021. Szokujący "Titane" nagrodzony Złotą Palmą! - Kultura

Rok temu na Lazurowym Wybrzeżu nie pojawiły się zachwycające swoim blaskiem gwiazdy. (mowa oczywiście o tych filmowych, bo nocne niebo było – jak zawsze – bardzo jasne). Prestiżowy i słynny Festiwal Filmowy w Cannes nie mógł się odbyć wiosną w tradycyjnej formie z powodu trwającej pandemii. Wielu miłośników światowego kina obawiało się, że 74. edycja także nie będzie zorganizowana. Na szczęście, choć z opóźnieniem, Cannes zostało jednak rozświetlone dzięki przybyłym aktorom, aktorkom, twórcom filmowym oraz „zrzuconej bombie”, czyli belgijsko-francuskiej produkcji pt. „Titane”! To właśnie ten odważny, metaforyczny, wwiercający się w głowę obraz otrzymał najważniejszy laur – Złotą Palmę.

Nowości

 -

The Game Awards 2022 – "Elden Ring" pokonał konkurencję! - Artykuły o grach

Kratos musiał uklęknąć i skinąć głową. Bo oto nie „God of Wars: Ragnarok” zwyciężył w tej bitwie, a „Elden Ring” – również gra w konwencji fantasy, ale od japońskiego studia FromSofware. Osadzona w świecie pełnym tajemnic i niebezpieczeństw, gdzie doszło do rozbicia źródła życie Złotego Drzewa… Kto jeszcze podbił serce graczy i jury w innych kategoriach? Jakie pokazano zapowiedzi, poza nowym „Death Stranding” i kolejnym „Cyberpunkiem”? Przed Wami, odbywające się późno w nocy czasu polskiego, z 8 na 9 grudnia, The Game Awards 2022 w pigułce.

 -

Premiera: sibuku ustawia zegarek na godzinę "9:57"! - Muzyczne Style

Niezwykły męsko-damski duet o oryginalnej nazwie sibuku ponownie udowadnia, że pasja w połączeniu z kreatywnością może dać coś, co zostanie zapamiętane teraz i w przyszłości. Czas. Tym razem on odgrywa ważną rolę, bo w nowym, mającym premierę 9 grudnia, czwartym singlu pt. „9:57” mieszają się jego odcienie…

 -

Odwiedzin: 150

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

Odwiedzin: 71

Autor: adminKultura

Zapraszamy na jubileuszowy koncert Agnieszki Chrzanowskiej! - Kultura

10 grudnia o godzinie 19.00 na scenie Kalinowego Serca w Warszawie (przy ul. Zygmunta Krasińskiego 25) odbędzie się koncert pod nazwą „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Dlaczego warto się tam znaleźć? Odpowiedź brzmi: bo wystąpi Artystka świętująca 25 lat swojej muzycznej drogi. To Agnieszka Chrzanowska, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, która piosenkami aktorskimi czaruje jak najlepsza wróżka i zachęca do ważnej refleksji nad życiem.

 -

A.S.A. jest w "7. Niebie". Jej "Wspomnienia" zostaną z nami na zawsze! - Zespoły i Artyści

6 grudnia, wieczór. Mikołaj przyniósł upominki ludziom, ale tylko tym, którzy byli grzeczni. Anna Sokołowska-Alabrudzińska podarowała za to swój prezent wszystkim słuchaczom, bez względu, jak zachowywali się w ciągu całego roku. Już wcześniej zabrała ich do „7. Nieba”, ale to był dopiero przedsmak tego, co ich czeka. Piękne „Wspomnienia”, czyli album, gdzie A.S.A. chce być uśmiechem, łzami, oddechem na szybie i drogą pod stopami.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Peaky Blinders: Sezon 5" – Tommy Shelby: żywioł silniejszy niż faszyzm - Seriale

Według zapewnień Stevena Knighta, twórcy serialu pt. „Peaky Blinders”, opowieści o pewnej – faktycznie żyjącej i działającej w latach 20. XX wieku, rodzinie z Birmingham; jego piąty, mający niedawno premierę, sezon ma być tym najlepszym. I czy tak jest? Nie. Ale jako kibic gangsterskiej drużyny Thomasa Shelby’ego, jestem na tyle usatysfakcjonowany tym, co dostałem, że postawię go na równi z pierwszym, drugim i czwartym.

 -

Odwiedzin: 507

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

Odwiedzin: 3184

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 3

"Król" – 8 na 10 syneczku, a jak! - Seriale

„Zachwyca”, „Najlepszy serial 2020 roku” – takie między innymi nagłówki pojawiły się w internecie na początku listopada. I – o dziwo – dotyczyły polskiej produkcji. Mowa o adaptacji bestsellerowej powieści Twardocha sprzed kilku lat, która rozeszła się w nakładzie ponad 100 tys. egzemplarzy. Czy „Król” faktycznie jest na na tyle królewski, że nie pozostaje nic, jak uścisnąć dłoń Janowi P. Matuszyńskiemu? Na to pytanie postanowiłem opowiedzieć dopiero po premierze finałowego odcinka, bowiem nie ma co oceniać dania tylko po talerzu, na którym jest podany. Trzeba zjeść wszystko, a na koniec popić piwem, porządnie beknąć i podziękować.

 -

Odwiedzin: 150

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

Odwiedzin: 14046

Autor: AnimeholikSeriale

10 seriali anime z sezonu letniego 2019, na które warto zwrócić uwagę - Seriale

Tegoroczne lato przyniosło kilkadziesiąt premier nowych seriali anime – kontynuacji znanych tytułów, serii opartych na znanych mangach i lekkich powieściach, a także dzieł opartych na oryginalnych scenariuszach. Po które z nich warto sięgnąć? W rozwinięciu artykułu znajdziecie dziesięć seriali anime, które do tej pory zgromadziły wokół siebie dużą widownię, uzyskując przy tym bardzo wysokie noty po emisji pierwszych odcinków.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.612

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję