O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Uncharted 4: Kres Złodzieja" – Odnalazł swoją fortunę - Recenzje gier

W 2007 roku amerykańskie studio Naughty Dog (nieznane tak jak obecnie) wydało swój pierwszy exclusive dla Sony. Miała to być gra nastawiona na doraźne załatanie luki, którą powiększała coraz gorzej spisująca się seria „Tomb Raider” – niegdysiejsze sacrum dla gier zręcznościowo-przygodowych.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
GieHa (2830 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
3 391
Czas czytania:
3 997 min.
Kategoria:
Recenzje gier
Autor:
GieHa (2830 pkt)
Dodano:
2373 dni temu

Data dodania:
2016-08-10 12:33:54

Zapewne niewielu spodziewało się, że zapoczątkowana wówczas opowieść o Nathanie Drake'u nie tylko zepchnie Larę Croft z piedestału, ale wyznaczy nowy poziom, do którego równać będą musiały między innymi właśnie późniejsze rebooty „Tomb Raidera”.

 

Screen z gry "Uncharted 4: Kres Złodzieja" (źródło:  youtube.com)

 

Wracając jednak do tematu, mimo innowacji "Uncharted: Drake's Fortune" nie była grą perfekcyjną, lecz na pewno stała się latarnią wskazującą flocie Sony żyzny ląd, na którym czekają sława i bogactwo. Dlatego zupełnie nie dziwiło pojawienie się dwa lata później sequela zatytułowanego "Uncharted: Among Thieves". Różnica była jednak taka, iż ta produkcja była doskonała niemal pod każdym względem, nadając klasę i zapewniając hype dla następnych części cyklu. Odsłona z 2011 roku ("Uncharted: Drake's Deception) była "tylko" bardzo dobra. Sprawiała wrażenie nieco skondensowanej  wersji poprzedniczki i dlatego właśnie nie wyszła spod jej cienia. Brakowało tej iskry bożej - zgranego przedstawienia historii, zanurzania się w klimat z "dopasowaną powolnością" czy świetnego ukazania relacji/chemii między poszczególnymi postaciami. Niemniej jednak poziom serii został podtrzymany na tyle, by zapewnić sympatyków, że jej koniec zwieńczy dzieło.

 

Zaczynamy od typowego „trzęsienia ziemi”. Jako Nathan Drake przebijamy się nocą poprzez wzburzone fale oceanu, mając na swej łodzi za jedynego kompana własnego brata – Sama. Bijące po stalowo-ciemnym niebie pioruny, niczym naturalny GPS oświetlają co jakiś czas cel naszego rajdu, którym jest pobliska wyspa. Lecz goniącym nas motorówkom i łodziom patrolowym najwyraźniej zależy na tym, byśmy tego celu nigdy nie osiągnęli. Pokonujemy więc kolejne przeszkody i przyśpieszony samouczek tylko po to, by nasz środek transportu został staranowany przez jakąś łajbę.

 

Screen z gry "Uncharted 4: Kres Złodzieja" (źródło:  youtube.com)

 

Konstrukcja linii fabularnej nie jest niczym nowym. Mamy tu znane z poprzednich tytułów przeskoki po spirali retrospekcji, nawiązań i perspektyw. Nowością jest tu jednak głębia przedstawianej nam treści. Pojawienie się Sama Drake'a nie jest wyłącznie zabiegiem podkręcającym nieco przygodę poprzez parę kooperacyjnych sekwencji i kwestii. Oddanie więzi obu braci na wielu etapach ich historii (a zatem historii rodziny Drake'ów) rzuca nowe, „ludzkie” światło na osobowość Nathana. Przestaje w naszych oczach być tylko zaczepnym i chwackim łowcą przygód, ukazując nam bardziej złożoną osobowość, z którą możemy się utożsamiać. Co prawda próbę tego zabiegu widziałem już w trzeciej części, jednak tam miała ona bardziej charakter ciekawostki i została „zgnieciona” przez akcję. Tutaj wątek rozwoju osobowości naszego głównego protagonisty oraz jego relacji z bliskimi dostał odpowiednią uwagę i jest wyważony wobec odbywanej przez nas przygody. Nie jest to może więź z pułapu Joela i Ellie („The Last of Us”), ale milowy postęp jest widoczny i chwała twórcom za to.

 

Prawdziwy kosmos został jednak osiągnięty w grafice. Widziałem na PS4 wiele gier i wiele gier świetnie się potrafiło na tej konsoli zaprezentować. Ale „Uncharted: Kres Złodzieja” to po prostu wizualne El Dorado. Przeskoki „stopklatkowe” praktycznie nie istniały na stałych 30 „frapsach” przy Full HD. Zresztą takie mikroskopijne kropelki dziegciu nie mogły popsuć tego oceanu miodu. Nie chodzi mi tylko o panoramiczne, typowo „pocztówkowe” ujęcia pejzaży bądź iście filmowe cutsceny (chociaż wystarczyłoby to do lotu z krzesła). Co jest warte podkreślenia to genialne dopracowanie miejsc pierwszoplanowych, wypełnionych szczegółami: dzienna lub nocna gra światła, poranna lub wieczorna mgiełka, zaduch wśród tłumu, rzęsisty deszczyk, niewyraźne i nieprzeniknione morskie głębiny, brud w kałuży, refleksy świetlne na antyramach... a to wszystko na PS4 – nie na (przykładowo) trzykrotnie droższym PC. Jeżeli nie wierzycie to tym lepiej. Sprawdźcie sami. 

 

Screen z gry "Uncharted 4: Kres Złodzieja" (źródło:  youtube.com)

 

A wszelkie lokacje są sprawdzenia warte. Czy to panamskie więzienie wbudowane w kastylijską twierdzę, czy włoska posiadłość nad skalistym wybrzeżem, czy nawet przepływająca przez amerykańskie miasto rzeka. Każda lokacja ma swój klimat i estetykę znane nam już z poprzednich odsłon. Jeśli dodać do tego wychwalany powyżej kunszt graficzny zyskamy nie tyle cieszącą oczy rozgrywkę, co faktyczne przeżywanie momentów.  

 

W przeżywaniu pomoże znany stałym bywalcom schemat wspinaczkowo-skradankowy, „wzbogacony” o przedmiot budzący w moim odczuciu spore kontrowersje: linkę z hakiem. W celu zachowania grywalności, naciągnięto praktyczność jej stosowania do granic umowności (w realnym świecie nasz bohater straciłby ją prawdopodobnie już po pierwszym użyciu). Chociaż od dawna przyzwyczaiłem się do założenia, że ktoś jest w stanie wisieć na parapecie, wczepiając się w niego koniuszkami palców, niekiedy w jednej ręce utrzymując dodatkowo pistolet(!), to akcja z „magiczną linką” już drażni. W części dla cichociemnych mamy pewną nowość (dla serii „Uncharted”). Mianowicie, przeciwnicy otrzymują wskaźniki wykrycia, które pomagają nam ocenić ryzyko przy próbie niezauważalnego przemieszczenia się. Sama strzelanina jest niezmieniona nawet na jotę: broni nie można upgrade'ować, należy jak najczęściej używać osłon i znaleźć wytrwałość dla precyzji. Sekwencje bijatyk, choć opierają się zasadniczo na używaniu dwóch przycisków z „unikiem”, to prezentują się efektownie. Łamigłówki tradycyjnie mieszają w pierwszorzędnych proporcjach logikę i klimat. 

 

Screen z gry "Uncharted 4: Kres Złodzieja" (źródło:  youtube.com)

 

W podtrzymywaniu klimatu audio odgrywa swoją rolę profesjonalnie. Udźwiękowienie terenów, po których porusza się nasz bohater (przyroda bądź fizyka) to wysoka jakość. Muzyka, gdy się pojawia, jest na każdym etapie zabawy trafiona i często wpada w ucho. W to wszystko bardzo ładnie wpasowuje się polska lokalizacja. Sam nie wiem, na czym to polega, ale z rodzimym dubbingiem w zagranicznych produkcjach jest jak ze śniadaniem na kacu – albo się przyjmie, albo nie. Albo mamy „Diablo II” albo „Dying Light”. Pomijając te skrajności, w tym przypadku (jak również w trzech wcześniejszych) znacznie więcej jest pozytywów (Jarosław Boberek i Andrzej Blumenfeld znowu bardzo dobrze!).

 

Nie wiem, czy „Uncharted: A Thief's End” jest lepsze od drugiej części. Na pewno jest przedstawione bardziej epicko. Wszystkie najmocniejsze elementy serii podrasowano i wypolerowano na platynowy połysk. Chyba właśnie o to tu chodziło: nie było sensu wynajdywać czegoś rewolucyjnego, ponieważ od prawie dekady było się tą rewolucją. Należało po prostu z przytupem wejść na ten ostatni bal, pokazując, że oto na emeryturę (według mnie: przedwczesną) odchodzi mistrz. Mistrz złodziei i łowców skarbów, który skradł serca milionom fanów i zaskarbił sobie ich dozgonny szacunek. A w świecie gier wideo niewielu tego dokonało.

 

Ocena: 9/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Autor recenzji publikuje też na portalu Filmweb.pl pod nickiem _GsHock_

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Uncharted 4: Kres Złodzieja" – Odnalazł swoją fortunę

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora GieHa

 -

"The Callisto Protocol" – Mechanika Martwego Ciała Niebieskiego - Recenzje gier

Pan Glen Schofield przeszedł już do historii gamingu jako twórca niesamowitego "Dead Space'a", morfując (badumtss!) przy okazji już na zawsze gatunek sci-fi survival horroru w grach i sadzając na tegoż szczycie małomównego inżyniera z plazmowym przecinakiem w dłoni. Piszę o tym dlatego, aby podkreślić jak olbrzymie oczekiwania miałem wobec najnowszego dzieła wspomnianego twórcy, liderującemu obecnie niedawno powstałemu Striking Distance Studios.

 -

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

 -

Odwiedzin: 560

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

"The Plane Effect" – Ciemno, zimno i do domu daleko - Recenzje gier

Oczywiście, że jestem fanem produktów indie na rynku gamingowym. Smakowicie przyrządzony „indyk” to zawsze rarytas, przez swoje założenia budżetowe nie ma za zadanie (chociaż jak najbardziej może) trafić w gusta wielce szerokiego grona odbiorców, a to ogranicza liczbę kompromisów i rozwija skrzydła wizji artystycznej w procesie produkcyjnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy owe skrzydła stają się za duże względem środków i weryfikacyjne „podmuchy” zaczynają rzucać daną produkcją na wszystkie strony.

Polecamy podobne artykuły

 -

"The Last of Us Remastered" – Ostatnia nadzieja ludzkości - Recenzje gier

Gdy w 2009 roku po sukcesie „Uncharted 2” studio Naughty Dog podzieliło się na dwa zespoły, jedna część pozostała przy tworzeniu kolejnych przygód Drake’a, a reszta ekipy ruszyła z pracą nad koncepcją nowego IP, co po trzech i pół roku dało efekt. Nikt wtedy nie przewidział, jaką legendą obrośnie (niczym Maczużnik ciało zainfekowanego) ten tytuł.

Teraz czytane artykuły

 -

"Uncharted 4: Kres Złodzieja" – Odnalazł swoją fortunę - Recenzje gier

W 2007 roku amerykańskie studio Naughty Dog (nieznane tak jak obecnie) wydało swój pierwszy exclusive dla Sony. Miała to być gra nastawiona na doraźne załatanie luki, którą powiększała coraz gorzej spisująca się seria „Tomb Raider” – niegdysiejsze sacrum dla gier zręcznościowo-przygodowych.

 -

Odwiedzin: 3373

Autor: PaMIntrygujące

Piękno i urok zimy - Intrygujące

Zima to pora roku, kiedy wszystko zamiera na pewien czas, zasypia, by obudzić się wiosną. Zobacz, jak wygląda krajobraz podczas tej najzimniejszej pory roku, gdy wszystko pokryte jest białym puchem. Filmik został nagrany w 2013 roku.

 -

Odwiedzin: 6767

Autor: pjTradycje

Andrzejkowa magia - Tradycje

Andrzejki to czas magii i wróżb. Noc z 29 na 30 listopada, dla niektórych, a szczególnie tych o imieniu Andrzej, jest powrotem do dawnych wierzeń ludowych. To również początek starego i koniec nowego roku liturgicznego.

 -

Magda Steczkowska przywołała Deszcz. Cieszmy się! - Zespoły i Artyści

Wydaje się, że deszcz zawsze musi kojarzyć się z czymś mało przyjemnym. Szczególnie ten jesienny, listopadowy. Tymczasem Magda Steczkowska udowadnia, że może być zupełnie inaczej. Bo jej „Deszcz” to piosenka o miłości – piękne wspomnienie dawnych chwil między zakochanymi. Właśnie go przywołała – to znaczy wydała utwór pod takim tytułem na światło dzienne. Kojący głos artystki powoduje, że łatwiej uporać się z tęsknotą za minionym uczuciem.

 -

Nieznana historia średniowiecznej Polski – zamki - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Historycy i archeolodzy zgodnie przyjmują, że zamki na terenie Polski powstawały w okresie średniowiecza. Zdaniem naukowców dawni mieszkańcy naszego kraju dysponowali wystarczająco dobrą techniką, by budować ogromne budowle. Przyglądając się jednak bliżej polskim warowniom, dostrzegamy coś, co w myśl oficjalnej teorii nie powinno istnieć.

Nowości

 -

Odwiedzin: 35

Autor: pjKultura

Komentarze: 1

Grammy 2023: utalentowana Beyoncé rekordzistką! - Kultura

Za nami 65. ceremonia rozdania muzycznych Oscarów, która odbyła się 6 lutego w Los Angeles. Pozłacany gramofon trafił na ręce artystów reprezentujących i grających konkretny gatunek: od rocka, po R&B i pop, a gospodarzem całej imprezy był południowoafrykański komik, aktor, prezenter radiowy i telewizyjny Trevor Noah (robił to trzeci raz). Łącznie przyznano nagrody w 91. kategoriach, ale w niniejszym artykule, jak zawsze, wymienimy tylko część z nich. Z Grammy cieszyli się chociażby Samara Joy jako najlepsza nowa artystka oraz popularny Harry Styles, który nie dość, że ostatnio coraz częściej zostaje zapraszany na plan filmowy, to jeszcze nagrał najlepszy album roku 2022 (o jakże przyciągającym tytule: „Harry’s House”). Jednak największa powody do radości miała Beyonce. Piosenkarka będzie musiała postarać się o większą półkę, gdyż jest obecnie rekordzistką, jeżeli chodzi o Grammy! Ma na swoim koncie aż 32 statuetki.

 -

METAL MINE FESTIVAL powraca. Kolejne zespoły zagwarantują ekstremalne przeżycia! - Festiwale muzyczne

Podobno heavy metal narodził się dokładnie w 1970 roku, w piątek 13 lutego. A zatem sam diabeł maczał w tym palce? Nic z tych rzeczy! Przecież, jak pokazały badania, taki gatunek muzyki nie zamienia ludzi w seryjnych morderców. Przeciwnie. Pomaga rozładować napięcie i ogranicza agresywne zachowania. Zapuszczajcie więc długie włosy, bierzcie w dłonie gitary i ruszajcie na koncerty. Najlepiej na dwudniowy Metal Mine Festival, gdzie występują zarówno polskie, jak i zagraniczne, porządnie grające kapele, i który powraca po trzech latach przerwy!

 -

"Bateria" – "energetyczna przepychanka z emocjonalnym wampirem" Natalii Zalewskiej! - Zespoły i Artyści

Poznajcie Natalię Zalewską. To pochodząca z Sierpca 26-letnia wokalistka, której życie codzienne wypełnia muzyka i śpiew. Jest właścicielką akademii musicalowej oraz pełni funkcję artist managerki w wytwórni muzycznej. Z wykształcenia jest… elektroradiologiem. Dzisiaj, we wtorek, 7 lutego 2023 roku, publikuje swój pierwszy, autorski utwór pt. „Bateria”.

 -

"Call The Distant" – Usłysz to, co ukryte w srebrnej kuli Kudelskiego - Recenzje płyt

Jakiś samotny mężczyzna idzie w kierunku skał. Ubrany na szaro. Lekko przygarbiony. Wydaje się, że ma dość życia i ludzi. Jednak po chwili siada i wyjmuje z kieszeni dziwną kulę. Człowiek ten sięga po coś jeszcze. Po „kociołek”, instrument muzyczny zwany tablą. Gdy zaczyna grać, mała srebrna kula mieni się błękitem. Wkrótce zewsząd dołączają też inne dźwięki. Melancholijne, czasem energiczne, ale w przeważającej mierze skupione na tym, aby wywołać w słuchaczu refleksję. Tak właśnie, z pomocą utalentowanych muzyków, artysta Tomasz Kudelski zaprasza do swojego świata. Czy przyjmiesz to zaproszenie?

 -

Tomek na tropie jeleniogórskich bestii! - Fotografia/Malarstwo

W czasach PRL-u swoje liczne przygody przeżywał Tomek Wilmowski. Odwiedził chociażby Amazonkę, Australię, Czarny Ląd, Egipt. Spotkał nawet Yeti. Ale był on tylko postacią ze słynnych książek dla młodzieży autorstwa Aleksandra Szklarskiego sprzed wielu lat. Współczesny i prawdziwy bohater niniejszego tekstu ma takie samo imię. Nie brał jednak udziału w tak dalekich wyprawach, gdyż jego przygoda zaczęła się i trwa w, skrywających tajemnicę, Karkonoszach (niesamowitym miejscu mogącym konkurować z tymi z kart powieści Szklarskiego). Tomasz Szyrwiel, bo tak nazywa się człowiek, z którym porozmawialiśmy, „odkrył” bowiem istnienie różnej maści... baśniowych stworów na jeleniogórskiej ziemi. Niestety, nie dosłownie. Jest fotografem i rysownikiem, potrafiącym połączyć ze sobą sztukę cyfrową i tradycyjną. Jego prace pobudzają wyobraźnię na tyle, że nie będziecie mogli zasnąć przez długie noce…

 -

"The Bear" i "Będzie bolało" – Patelnią i skalpelem - Seriale

Rok 2022. Działo się w świecie serialowym, oj działo! Oczekiwany „Ród Smoka” zmagał się z rodzinnymi sporami, „Andor” zaskoczył gwiezdno-wojenną partyzantką w zakamarkach galaktyki, a „Pierścienie Władzy” próbowały zahipnotyzować swoim blaskiem (choć nieskutecznie). Niestety gdzieś w ich cieniu schowały się seriale, które okazały się ostatecznie produkcjami, może nie o wiele bardziej intrygującymi fabularnie, ale na pewno odznaczającymi się niesamowitą energią, wygraną dramaturgią i satyrycznym zacięciem. Jeżeli jeszcze ich nie znacie, to zajrzyjcie do amerykańskiego baru kanapkowego „The Bear”, a później do brytyjskiego publicznego szpitala, bo „Będzie bolało”. Paradoksalnie bardzo podobnych obiektów, gdzie pracują charyzmatyczni i na pierwszy rzut oka antypatyczni chłopcy.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 4049

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 4

"Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra - Recenzje gier

"(...)Więc tędy albo tędy, chyba że tamtędy, na wyczucie, przeczucie, na rozum, na przełaj, na chybił trafił, na splątane skróty. Przez któreś z rzędu rzędy korytarzy, bram, prędko, bo w czasie niewiele masz czasu, z miejsca na miejsce do wielu jeszcze otwartych, gdzie ciemność i rozterka ale prześwit, zachwyt, gdzie radość, choć nieradość nieomal opodal, a gdzie indziej, gdzieniegdzie, ówdzie i gdzie bądź szczęście w nieszczęściu jak w nawiasie nawias, i zgoda na to wszystko i raptem urwisko, urwisko, ale mostek, mostek, ale chwiejny, chwiejny, ale jedyny, bo drugiego nie ma.(...)"*

 -

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

 -

Odwiedzin: 4421

Autor: AhyrionRecenzje gier

Komentarze: 1

"Gothic" – Magia drewna! - Recenzje gier

W sierpniu ponownie nastąpi rocznica wydania „Nocy Kruka”, dodatku do „Gothica II”. Cofnijmy się zatem już teraz w czasie, do korzeni kultowej u nas serii. Zazwyczaj nie zaczynam tak recenzji, ale w tym przypadku wymagany jest pewien kontekst. Nigdy nie grałem w pierwszego „Gothica”. Właściwie trudno mi powiedzieć dlaczego, bo w tamtych czasach zagrywałem się w cRPGi, nawet nie chcę myśleć ile czasu przesiedziałem przy „Morrowindzie”. Tak się jednak złożyło, że ominęła mnie jedna z najbardziej popularnych w Polsce gier, dzieło niemieckiego Piranha Bytes.

 -

"The Callisto Protocol" – Mechanika Martwego Ciała Niebieskiego - Recenzje gier

Pan Glen Schofield przeszedł już do historii gamingu jako twórca niesamowitego "Dead Space'a", morfując (badumtss!) przy okazji już na zawsze gatunek sci-fi survival horroru w grach i sadzając na tegoż szczycie małomównego inżyniera z plazmowym przecinakiem w dłoni. Piszę o tym dlatego, aby podkreślić jak olbrzymie oczekiwania miałem wobec najnowszego dzieła wspomnianego twórcy, liderującemu obecnie niedawno powstałemu Striking Distance Studios.

 -

"Disco Elysium" – Gliniarz i Prokreator - Recenzje gier

Przyznaję szczerze, że zawsze ogarnia mnie niezmierzona radość, jeśli napotykam we współczesnych czasach tytuł gamingowy, będący w stanie obudzić we mnie tego dzieciaka z „pradawnych lat”, który z wypiekami na twarzy przeżywał swoje pierwsze zejście do Katedry w Tristram, opuszczenie Krypty 13 i podążenie ku postapokaliptycznym piaskom czy nawet założenie okularów przeciwsłonecznych, by ze stylem kopać tyłki kosmitom. Tym razem rozrzewnioną wdzięczność winien jestem studiu ZA/UM za niżej opisywany tytuł.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2023 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.530

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję