O nasArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga

"Pierwszy człowiek" – Tu Baza Spokoju. "Orzeł" wylądował - Recenzje filmów

„Zdecydowaliśmy się w ciągu nadchodzących dziesięciu lat polecieć na Księżyc i dokonać innych rzeczy nie dlatego, że są łatwe, ale właśnie dlatego, że są trudne, a przez to zmuszą nas do lepszej organizacji i wykorzystania wszystkich naszych umiejętności” – przekonywał obywateli na początku lat 60. John F. Kennedy. I miał rację. Amerykanie dotarli na księżyc 20 lipca 1969 roku, a wydarzenie to śledziło kilkaset milionów Ziemian, na zawsze zapamiętując słowa Neila Armstronga: „To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”.

Informacje o artykule
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (4930 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
643
Czas czytania:
850 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aragorn136 (4930 pkt)
Dodano:
211 dni temu

Data dodania:
2018-10-23 13:41:57

Najnowszy film Damiena Chazelle’a opowiada nie tyle o tym wyjątkowym wydarzeniu, co o postaci Armstronga – jego życiu, prześladujących demonach i determinacji w osiąganiu wymarzonego celu. I – co pewne wielu zaskoczy – nie jest to typowy hollywoodzki blockbuster, czy amerykańska laurka podlana patetycznym sosem. To nie „Apollo 13” Howarda. „Pierwszy człowiek” to przede wszystkim skromny, wręcz surowy dramat rodzinny, który tylko w kilku momentach przeistacza się w kosmiczny thriller. Dla reżysera zdecydowanie ważniejsza jest skala mikro. Wraz ze scenarzystą Joshem Singerem (zdobywcą Oscara za „Spotlight”) schodzi na ziemię i zdejmuje Armstronga z cokołu, przedstawiając go jako bohatera, nad którym zamiast flagi, powiewa smutek i chęć pełnego oddania się pracy – być może to jedyny sposób, aby spróbować pogodzić się z bólem po utracie małej córeczki.

 

Nie lubię Chazelle’a. Chłopak jest o dwa late młodszy ode mnie, a już ma na swoim koncie Oscara i Złoty Glob. A tak serio, to bardzo go podziwiam. Za talent, za to, jak współpracuje z aktorami, jak buduje napięcie i maluje emocje na twarzach kinomanów. Świetnym tego przykładem są jego dwa poprzednie, niemalże wybitne dzieła. Zarówno „Whiplash”, jak i „La La Land” były skrojone pod nagrody. I – co nie dziwi – zauroczyły krytyków oraz widzów (w tym moją skromną osobę). „Pierwszy człowiek” to pierwszy nie w pełni autorski film Damiena. Singer napisał scenariusz na podstawie książki Jamesa R. Hansena o tym samym tytule, a młody Chazelle wziął na swoje barki wiarygodne przedstawienie całości na dużym ekranie. I reżysersko ponownie zwyciężył. Ten trzeci obraz w jego dorobku nie opiera się w dużej mierze na muzyce – to prawda. Ale i tak jest połączony z tamtymi subiektywną perspektywą bohatera i dążeniem do spełnienia marzeń sporym kosztem.

 

Długi metraż nie jest wadą. Mimo że czasami dopowiada za wiele, to nie odczuwa się wrażenia, że ma zbędne sceny. Początek to taka cisza przed burzą. Ciemny ekran, chwila niepewności. Nie wiadomo co się wydarzy… Aż nagle z pustki wyłania się dźwięk, jest coraz głośniej, coraz bardziej niebezpiecznie. Film zaczyna się od prawdziwego trzęsienia ziemi. To Neil Armstrong testuje samolot najnowszej generacji. A później znów jest „cisza”. Dom. Rodzina. Pogrzeb. Awans w pracy. Testy. Przez okres kilku lat reżyser pokazuje nam te najważniejsze wycinki z życia bohatera. Widzowie oczekujący kina akcji parę razy spojrzą na zegarek, niecierpliwie oczekując (widowiskowego?) finału. A ci, którzy chcieli dobrze zagranego i co najmniej poprawnego, kameralnego dramatu obyczajowego będą z kolei usatysfakcjonowani.

 

Portretowany przez Ryana Goslinga Neil Armstrong to ostoja spokoju. Na pierwszy rzut oka wygląda na twardego kowboja, lecz w rzeczywistości jest skonfliktowanym wewnętrznie mężczyzną, ojcem i mężem. Człowiekiem, który nie lubi bezpośrednio okazywać emocji. Niełatwo z nim współżyć. O czym wie jego żona Janet. Kobieta dwoi i się troi, aby stać na straży domowego ogniska. Wychowuje dzieci. Panuje nad stresem i ciągłym zamartwianiem się o Neila. Czy powróci z kolejnej misji? Czy synowie nadal będą mieć ojca? Bardzo wymowna jest scena pożegnania przy stole tuż przed lotem na Księżyc, którą Neil traktuje prawie jak kolejną konferencję prasową – to jeden z najbardziej wzruszających momentów w filmie, gdzie wybrzmiewa charakter głównej postaci. Kreująca Panią Armstrong Claire Foy (serial „The Crown”) równie przekonująco wypada w scenie zbesztania pracowników NASA lub, kiedy pociesza załamaną sąsiadkę. To rola godna nominacji do Oscara! Kariera Foy od teraz ruszy do przodu z kosmiczną prędkością. Na drugim planie uwagę zwraca m.in. Jason Clarke. Jako Ed White, także astronauta, próbuje – co jest trudne – wspomóc kumpla w wyjściu z żałoby, choćby zwykłą rozmową. Z kolei Neil nie daje po sobie poznać, że zazdrości Edowi w jego zawodowych sukcesach. W relacji obu panów nie brakuje chemii, a kiedy dojdzie do tragedii, tytułowy bohater jeszcze bardziej będzie zdeterminowany do stuprocentowego wykonania założonego planu. Kamera podąża za nim co krok. Jest blisko twarzy. Zagląda w oczy, ukazuje grymasy. Są takie chwile, gdy ta intymność postaci z widzem pozwala niemal na podróż w głąb duszy, przełamując bijący z ekranu chłód.

 

„Pierwszy człowiek” nie jest dramatyczną petardą. Nie powoduje, że niektórym co kilkanaście minut lecą łzy, a innych skręca od nadmiaru patosu. Nie jest też polityczną agitką. Zamiast rywalizacji między mocarstwami, przybliża tę między kolegami z pracy. To nie ten typ filmu, gdzie stawką jest ratowanie świata, a prezydenci zagrzewają do walki podniosłymi przemówieniami. To oryginalna produkcja skierowana bardziej do koneserów niż zjadaczy popcornu. Tak. Przedstawia pracowników NASA niczym dorosłych chłopców bawiących się zabawkami i ludzkim życiem. I mało czasu ekranowego przeznacza na rozbudowanie kilku postaci, chociażby Buzza Aldrina czy Michaela Collinsa – towarzyszy Armstronga w wyprawie na Księżyc. I nie. Nie przekona zwolenników teorii spiskowych, wierzących w sfingowanie misji Apollo 11. Ci nadal będą utwierdzeni w słuszności swoich poglądów.

 

Lecz reżyser, podobnie jak Armstrong, osiąga swój cel. Rozedrgana kamera z ręki zbliżona na detale, ziarnisty filtr i oświetlenie sprawiają, że obraz w wymiarze makro ma znamiona dokumentu i przypomina dzieła kręcone w latach 70. XX wieku. Największe wrażenie robi dźwięk. Kiedy widz wchodzi do „nowoczesnego” kokpitu statku wraz z astronautami i słyszy te wszystkie tarcia blachy o blachę, pikanie przyrządów i popękane śruby, faktycznie może się przestraszyć! A sceny w kosmosie? Jedna (dokowanie) wygląda niczym… taniec kochanków. A te kulminacyjne, realistyczne sekwencje, czyli lądowanie na księżycu przejdą do historii kina. To już zupełny „odlot”. Cechuje je kontrast. Z jednej strony wyciszone, z drugiej mocarne i widowiskowe. Raz będziecie siedzieć spokojnie bez żadnego ruchu, a za chwilę trzymać kurczowo fotela, aby z niego nie wypaść. Towarzysząca im kompozycja Justina Hurwitza („La La Land”) podobnie jak ta z „Odysei Kosmicznej 2001” wpasowuje się tu idealnie i nie wyobrażam sobie, aby mógł ją zastąpić jakiś inny utwór. Zresztą czapki z głów za cały soundtrack – uderzający zarówno w liryczne nuty, jak i potężniejsze tony (do przesłuchania w zaciszu domowym).

 

„Pierwszy człowiek” chwyta za serce, gdy kamera skierowana jest na Neila, stojącego samotnie na powierzchni Srebrnego Globu, a w tle widać naszą malutką planetę. Symbolika tej sceny i jej piękno uświadamiają, jak samotni jesteśmy w bezkresnym kosmosie i jak wiele musimy pokonać przeszkód, aby stać się spełnionym i wreszcie szczęśliwym człowiekiem.

 

Ocena: 8,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Pierwszy człowiek" – Tu Baza Spokoju. "Orzeł" wylądował

Temat / Nick:

Treść komentarza:

0 (0)

Filmowy33
211 dni temu

Zgadzam się. Film super. A patos w scenie lądowania i wyprawy na Księżyc potrzebny! Świetna muzyka. Posłuchajcie koniecznie.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 1 dni temu

liczba odwiedzin: 61

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 9 dni temu

liczba odwiedzin: 192

Polecamy podobne artykuły

autor:admin(5582 pkt)

utworzony: 918 dni temu

liczba odwiedzin: 1585

autor:lukasz_kulak(1042 pkt)

utworzony: 1660 dni temu

liczba odwiedzin: 4658

autor:lukasz_kulak(1042 pkt)

utworzony: 1675 dni temu

liczba odwiedzin: 10983

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2336 dni temu

liczba odwiedzin: 10091

autor:pj(3211 pkt)

utworzony: 2315 dni temu

liczba odwiedzin: 26907

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2269 dni temu

liczba odwiedzin: 18347

autor:pj(3211 pkt)

utworzony: 2260 dni temu

liczba odwiedzin: 19963

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2255 dni temu

liczba odwiedzin: 3761

autor:pj(3211 pkt)

utworzony: 2234 dni temu

liczba odwiedzin: 12991

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2221 dni temu

liczba odwiedzin: 6245

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2191 dni temu

liczba odwiedzin: 13748

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2161 dni temu

liczba odwiedzin: 8189

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2001 dni temu

liczba odwiedzin: 9488

autor:admin(5582 pkt)

utworzony: 1717 dni temu

liczba odwiedzin: 4025

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 1637 dni temu

liczba odwiedzin: 2610

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 1332 dni temu

liczba odwiedzin: 1659

autor:bartoszkeprowski(1882 pkt)

utworzony: 912 dni temu

liczba odwiedzin: 1529

autor:pj(3211 pkt)

utworzony: 907 dni temu

liczba odwiedzin: 5417

autor:pj(3211 pkt)

utworzony: 465 dni temu

liczba odwiedzin: 741

autor:admin(5582 pkt)

utworzony: 309 dni temu

liczba odwiedzin: 705

Teraz czytane artykuły

"Pierwszy człowiek" – Tu Baza Spokoju. "Orzeł" wylądował - Recenzje filmów

„Zdecydowaliśmy się w ciągu nadchodzących dziesięciu lat polecieć na Księżyc i dokonać innych rzeczy nie dlatego, że są łatwe, ale właśnie dlatego, że są trudne, a przez to zmuszą nas do lepszej organizacji i wykorzystania wszystkich naszych umiejętności” – przekonywał obywateli na początku lat 60. John F. Kennedy. I miał rację. Amerykanie dotarli na księżyc 20 lipca 1969 roku, a wydarzenie to śledziło kilkaset milionów Ziemian, na zawsze zapamiętując słowa Neila Armstronga: „To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”.

Ałła Pugaczowa – primadonna rosyjskiej muzyki - Zespoły i Artyści

Ilość sprzedanych płyt w Rosji jak i na świecie daje Pugaczowej czwartą pozycję w rankingu ogólnoświatowym, wyprzedzają ją The Beatles, Elvis Presley i Abba. Szacuje się ze przez cały okres pracy twórczej Primadonna rosyjskiej estrady sprzedała ponad 300 milionów płyt.

"Call of Juarez: Gunslinger" – Polski Dziki Zachód - Recenzje gier

"Call of Juarez: Gunslinger" to shooter polskiego studia Techland znanego z poprzednich odsłon tego cyklu, a także gier z serii "Dead Island". Poprzednie części były bardzo dobrymi produktami. Zarówno pierwsza "Call of Juarez" jak i druga "Call of Juarez: Więzy krwi" pokazały, że dobre gry o dzikim zachodzie nie skończyły się na takich tytułach jak "Gun" czy "Red Dead Redemption".

"Zwierzogród" – Lisek z króliczkiem, czyli lekcja tolerancji - Recenzje filmów

Kto jak kto, ale wytwórnie Disney i Pixar potrafią realizować filmy animowane, które jednocześnie rozbawią, wzruszą i nauczą milusińskich ważnych wartości. Tym samym bezustannie ze sobą konkurują. Ta druga pokazała jakiś czas temu pomysłowe „W głowie się nie mieści”, a Disney zaprosił widzów 19 lutego 2016 roku do barwnego „Zwierzogrodu”. I ponownie wspólnie z zebranymi na sali kinowej dziećmi i ich rodzicami śmiałem się głośno i podziwiałem niezwykle precyzyjną, dopracowaną do perfekcji animację (łącznie z każdym włoskiem na futerku).

Skąd pochodzi intuicja? - Intrygujące

W życiu człowieka często dochodzi do sytuacji, gdy podejmujemy pewne działania, ponieważ czujemy wewnętrznie, że akurat tak trzeba. Nieraz odczuwamy, nie wiedząc dlaczego, silne wrażenie, że dokądś należy się udać, coś napisać, z kimś się skontaktować itd. Niejednokrotnie nieznana nam bliżej moc działa w zupełnie odwrotnym kierunku i zdaje się nam podpowiadać: „nie idź”, „nie dzwoń”, „nie jedź”. W obu przypadkach nie potrafimy logicznie wytłumaczyć, skąd pochodzi to intuicyjne wiedzenie. Po prostu czujemy nieodpartą potrzebę, aby podążyć za głosem tajemnicy.

Odwiedzin: 14425

Autor: PaMElektronika

Zasilacz uniwersalny lub modelarski zrobiony z komputerowego zasilacza ATX - Elektronika

Czy posiadacie stary komputer z zasilaczem AT lub ATX? Często bywa, że taki komputer jest już nam niepotrzebny. Można jednak wykorzystać część jego elementów, aby zbudować coś przydatnego. Dziś pokażę jak ze starego zasilacza ATX zbudować własny zasilacz, do celów modelarskich lub hobbistycznych, a nawet na potrzeby elektronicznych projektów.

"Lincoln" – Przed wami prezydent Abraham Lincoln - Recenzje filmów

Historia Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, choć krótka, nie pozbawiona była wzniosłych chwil, krwawych wojen i zdarzeń, które stały się kamieniem milowym, odmieniając jej oblicze. Takim momentem było zniesienie niewolnictwa. W oczekiwaniu na zbliżającą się galę rozdania Oscarów (24 lutego), nieco spóźniona recenzja filmu "Lincoln".

Tajemnice Strefy 51 - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Strefa 51 to ogromy obszar, na którym znajduje się najbardziej strzeżona baza wojskowa na terenie USA. Nie jest zaznaczony na żadnej mapie. Ale z powietrza jest doskonale widoczny. Czy rząd coś tam ukrywa? Obcych? Wraki UFO?

"Zaginiona dziewczyna" – "Niezwykła" Amy - Recenzje filmów

No to się doczekaliśmy. David Fincher powraca po trzech latach do thrillera w iście, jeśli nie olimpijskiej, to bez wątpienia w bardzo solidnej formie i raz jeszcze udowadnia, że w tym gatunku nie ma sobie równych. „Zaginiona dziewczyna” nie jest tak mocno wsiąkającym w nasz umysł filmem, jak „Podziemny krąg”, ale będąc adaptacją uznanej przez „New York Timesa” za bestseller powieści Gillian Flynn, wypada lepiej niż remake „Dziewczyny z tatuażem”.

Gwiezdne Wojny – magia, fenomen, religia - Artykuły o filmach

"Gwiezdne wojny" to kosmiczna saga, która na stałe wpisała się w annały kina popularnego. Co ma takiego w sobie, że była i nadal jest tak wielkim fenomenem kulturowym?

"Wampir z M-3" – Niełatwe życie krwiopijcy w czasach późnego PRL-u - Recenzje książek

Ten, kto już miał do czynienia z twórczością Andrzeja Pilipiuka, dobrze wie, czego się spodziewać po wydanym w 2011 roku pierwszym tomie „Cyklu z Wampirem”. Bo „Wampir z M-3” to żaden gotycki horror w stylu „Drakuli” Brama Stokera ani romans jak u Anny Rice. Książce Pilipiuka bliżej do lekkiej formy i absurdalnego humoru „żywcem” wyjętego ze scenariusza nowozelandzkiej komedii „Co robimy w ukryciu” Taiki Waititi. To publikacja w sam raz na zabicie wolnego czasu!

"Bone Tomahawk" – Jeszcze bardziej Dziki Zachód - Recenzje filmów

Upał, wręcz żar, sucha, spieczona słońcem ziemia, drżący horyzont i grupa jegomościów, konno przemierzająca Dziki Zachód... Przez większość czasu trwania „Bone Tomahawk”, debiutu reżyserskiego S. Craiga Zahlera, towarzyszy nam właśnie taka sceneria. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że opis pasuje do pełnego suspense'u, rasowego westernu (wystarczy spojrzeć na plakat filmu)... I częściowo obraz zalicza się do tego gatunku, lecz gwoździem programu nie są honorowe pojedynki, zemsta za śmierć bliskich, ucieczka przed prawem czy inne, typowe dla nurtu motywy, a czysta, żywcem wzięta z pełnokrwistego horroru groza.

"Witaj w klubie" – Zapraszam po szczepionkę ze słowem nadzieja - Recenzje filmów

Zacznę od banalnego stwierdzenia. W życiu człowieka jedna chwila i jedno ryzykowne zachowanie może przyczynić się, że owo życie zaczyna przybierać całkiem inny obrót. Uśmiech zamienia się w smutek, szczęście pryska jak bańka mydlana, a psychika obraca się w gruzowisko. Nad człowiekiem zawisa wyrok wydany przez lekarza: „jesteś nosicielem wirusa HIV, masz AIDS”. Taki los spotyka Rona Woodroofa (Matthew McConaughey ) w filmie pt. „Witaj w klubie”.

"Ewolucja planety małp" – Caesar – Władca Małp - Recenzje filmów

Należy rozpocząć od apelu do doświadczonych twórców hollywoodzkich hitów: panowie (szczególnie tyczy się to niejakiego M. Baya) patrzcie i uczcie się, jak robić jednocześnie rozrywkowe i inteligentne kino na wysokim poziomie. Właśnie takim filmem jest „Ewolucja planety małp” w reżyserii Matta Reevesa („Projekt: Monster”) i bez cienia wątpliwości można go polecić wszystkim miłośnikom poprzedniej części. To nie tylko dotychczas najlepsza wysokobudżetowa produkcja tego roku, ale również jeden z ciekawszych przedstawicieli science fiction ostatnich lat.

"183 metry strachu" – Młoda dziewczyna i morze - Recenzje filmów

Przyzwoitego filmu z gatunku animal attack nie widziałem już od dobrych paru lat, a jedyne obrazy wliczające się w ten zaszczytny przecież, lecz niedarzony współcześnie szczególnymi względami kinomanów poczet, w których głównym bohaterem był rekin, wzbudzały pilotowanie swoją kiczowatością, wołającym o pomstę do nieba aktorstwem oraz uwłaczającymi wręcz, durnowatymi i wyjętymi z kosmosu rozwiązaniami fabularnymi. W tym morzu tandety pojawiła się jednak na mieliźnie, przysypana złocistym piaskiem, nieoszlifowana perła w postaci nowego dzieła Jaume'a Collet-Serra zatytułowanego „183 metry strachu”.

"Rogi" – W szponach Szatana - Recenzje filmów

Długo wyczekiwana ekranizacja książki „Rogi” autorstwa Joe’ego Hilla, syna niekwestionowanego mistrza grozy Stephena Kinga, opowieść o żądzach i pragnieniach oraz wyrównywaniu rachunków nareszcie wkracza na ekrany kin. Jednak czy produkcja Alexandre’a Aji chociaż w połowie zaspokoi wymagania fanów? A może podzieli los wielu nieudolnie wykonanych ekranizacji genialnych powieści Stephena Kinga?

"Słowo na M" – The right one - Recenzje filmów

„Słowo na M” rozpoczyna się od przedstawienia widzom głównego bohatera produkcji Wallace’a. Poznajemy go w dość przykrym dla niego okresie. Młody chłopak po rozstaniu ze swoją dziewczyną, nie jest w stanie powrócić do normalnego trybu życia. Rozbity i przygnębiony postanowił definitywnie odizolować się od społeczeństwa. Decyduje się zamieszkać ze swoją siostrą oraz jej dzieckiem. Po upływie roku, niemal pustelniczego życia, Wallace pozwala się wyciągnąć znajomemu na imprezę, gdzie poznaje urokliwą oraz zjawiskową Chantry.

"Atlas chmur" – Spadająca gwiazda - Recenzje filmów

"Atlas chmur" nie należał do czołówki najbardziej oczekiwanych filmów roku 2012. A jednak wywołał więcej dyskusji niż "Prometeusz". Zadziwia fakt, że były bardzo skrajne: od chwalebnych peanów po miażdżącą krytykę.

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 1 dni temu

liczba odwiedzin: 61

autor:admin(5582 pkt)

utworzony: 3 dni temu

liczba odwiedzin: 113

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2191 dni temu

liczba odwiedzin: 13748

autor:lukasz_kulak(1042 pkt)

utworzony: 1197 dni temu

liczba odwiedzin: 5111

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 1 dni temu

liczba odwiedzin: 61

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 9 dni temu

liczba odwiedzin: 192

autor:Surgeon(600 pkt)

utworzony: 22 dni temu

liczba odwiedzin: 231

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 58 dni temu

liczba odwiedzin: 503

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2019 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.440

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję