O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Last Christmas" – Last Christmas I gave you my heart - Recenzje filmów

Grudzień zawsze napawa mnie optymizmem. Temperatura spada, na dworze zaczyna prószyć śnieg, a sklepy i okolica wypełniają się świątecznymi ozdobami. W takim czasie zwyczajnie nie mam ochoty na poruszające trudne tematy produkcje, ponieważ sama atmosfera zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia po prostu temu nie sprzyja. W tym wyjątkowym okresie poszukuję nieskomplikowanych, miłych dla oka, radosnych w odbiorze obrazów, które mnie rozbawią, może czasem wzruszą, ale przede wszystkim zapewnią dobrą, niewymagającą myślenia rozrywkę. A jeśli do tego natchną do zrobienia czegoś albo zmienią nieco mój dotychczasowy pogląd na dane sprawy, to już w ogóle będę usatysfakcjonowany. Takim obrazem okazał się „Last Christmas” z Matką Smoków w roli głównej.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
bartoszkeprowski (3146 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
2 149
Czas czytania:
2 369 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
bartoszkeprowski (3146 pkt)
Dodano:
1087 dni temu

Data dodania:
2019-12-17 16:08:52

Last Christmas” kręci się wokół atrakcyjnej, lecz w gruncie rzeczy odpychającej, jasnowłosej bohaterki o imieniu Kate, której życie to pasmo ciągłych niepowodzeń oraz błędnych decyzji. W związku z tym wygadana, acz niezdarna dziewczyna niezbyt dobrze się prowadzi – często wchodzi do łóżek przypadkowych facetów, niszczy sobie relacje z kolejnymi przyjaciółmi, mieszka niemalże w kartonie na dworcu i pakuje w coraz to gorsze kłopoty. Jednakże nie zawsze tak było. Wszystko popsuło się w momencie, gdy bohaterka dostała od życia drugą szansę, zdrowe serce. Jak to możliwe? Tym razem nie było książkowego happy endu… a może to sprawdzian, w drodze do upragniona szczęścia? Zatem nim lnianowłosa, młoda kobieta zdążyła ostatecznie postawić krzyżyk na swoim marnym i rozczarowującym, oczywiście jej zdaniem, życiu, spotyka, całkiem przypadkiem, nieco zdziwaczałego, a także ogromnie irytującego gościa, kręcącego się przed sklepem, w którym to sprząta i obsługuje ludzi. Niepozorne zderzenie dwóch, obcych przecież ludzi, pozostawia w jej sercu ślad. Okruch szczęścia, który z biegiem czasu, odpowiednio pielęgnowany, rozwija się, dając owoce w postaci zmiany dotychczasowego spojrzenia na świat i stanu psychicznego bohaterki. Czyżby życie nie było tak zupełnie do bani, a spotkany jegomość, skrywał jednak w sobie magnetyzujący czar, któremu trudno się oprzeć?

 

Kadr z filmu "Last Christmas" (źródło: materiały prasowe)

 

To pokrzepiająca i błyskotliwa komedia romantyczna o życiu. Paul Feig nie zawiódł. Dostarczył fanom lekką, świąteczną produkcję, pełną niewymuszonego śmiechu oraz prawdziwych uczuć, z nawet niegłupim przesłaniem. W centrum uwagi mamy protagonistkę zmęczoną życiem, która wreszcie zaczyna dbać o siebie i pomagać innym. Jednym słowem, wracają jej chęci do życia. Schemat, goni schemat, czyż nie? Tak, twórcy (za scenariusz odpowiada m.in. aktorka Emma Thompson) nawet nie silili się udawać, że film jest czymś więcej niż zwyczajnym melodramatem osadzonym w świątecznym klimacie. Niemniej, zimowa atmosfera, ciekawe postacie i zgrabnie poprowadzona historia owocują wystarczająco atrakcyjnym seansem. Feig dość sprawnie wymieszał ze sobą śmiech i łzy, przez co produkcja na przemian bawi oraz wzrusza. Ponadto scenarzyści obrazu dysponują jednym, lecz niezaprzeczalnie udanym zwrotem akcji, który bez wątpienia zaskoczy większość widzów i momentalnie sprawi, że ich oczy staną szkliste. Mowa tutaj o poruszającym zakończeniu.

 

Do gustu przypadł mi mocny brytyjski humor. Śmiałem się, czy to z niezdarnego zachowania Kate, czy z kąśliwych uwag padających pomiędzy rzeczoną blondynką i jej nowo poznanym kolegą. Są tu też romantyczne sceny, przy których można się rozmarzyć, a także rozczulające – rozmowa dwudziestokilkuletniej protagonistki z Tomem, w jego mieszkaniu, kiedy to załamana dziewczyna, leżąc na podłodze, zwierzała się troskliwemu partnerowi z ciążących na jej sercu problemów. Różnorodność emocji zdecydowanie wpływa na korzyść filmu, tworząc angażującą, chociaż prostą historię.

 

Kadr z filmu "Last Christmas" (źródło: materiały prasowe)

 

Ogromnym plusem jest bajeczna oprawa audiowizualna. Londyn w okresie zimowym, pierwsze płatki śniegu, przystrojone ozdobami sklepy, urokliwe parki, a także przechadzki Kate z Tomem w blasku księżyca…. Wszystkie opisane powyżej elementy budują niesamowity, świąteczny klimat, który czaruje, szczególnie jeśli zaliczacie się do grona zwolenników sezonu zimowego. Dodajmy do tego największe przeboje George’a Michaela – między innymi tytułowe „Last Christmas”, i mamy święta pełną parą. Zresztą soundtrack oparty praktycznie wyłącznie na hitach wspomnianej gwiazdy sceny muzycznej to strzał w dziesiątkę.

 

Zaskoczyła mnie całkiem ciekawa wymowa obrazu. Ten, ku mojemu zdziwieniu, wcale nie próbuje nam opchnąć kolejnej łzawej historyjki o miłości. Owszem, pojawia się tu lekko zarysowany romans, ale jego wymowa traktuje o akceptacji siebie samego i miłości do życia. Bohaterka przez cały film zmaga się i siłuje sama ze sobą. Po wypadku nie wie kim jest i czuje się obco we własnym ciele. Straciła też cel w życiu. W wyniku tego odgrodziła się wysokim murem od znajomych i przestała mieć wobec siebie jakiekolwiek, nawet te podstawowe, oczekiwania. Kate zaczęła podchodzić do życia w bardzo płytki sposób. Chciała, aby każdy był nią zainteresowany, poświęcał jej czas, jednakże nie dając od siebie nic w zamian. Bardzo wygodne, lecz również lekkomyślne postępowanie. Tak bardzo więc skupiła się na sobie oraz pragnieniu bycia zawsze w centrum uwagi, że zapomniała o tym, ile szczęścia można czerpać pomagając innym i nie oczekując niczego w zamian. Zdała sobie sprawę, iż ona także potrzebna jest swojej rodzinie – mamie, tacie, a nawet siostrze. O czym więc jest film? Scenarzyści starają się nam powiedzieć, iż źródło szczęścia nie leży tylko w zaspokajaniu własnych potrzeb. Te można odnaleźć pomagając innym, a co za tym idzie, również lepiej zrozumieć samego siebie.

 

Kadr z filmu "Last Christmas" (źródło: materiały prasowe)

 

Film może się również poszczycić przyzwoitymi aktorskimi występami. Emilia Clarke to jednocześnie odpychający darmozjad i urocza, dobroduszna niezdara. W trakcie seansu przeobraża się z brzydkiej gąsienicy w pięknego motyla. Dosłownie. Emerytowana Matka Smoków doskonale radzi sobie w omawianym filmie kreując postać, która po pierwszym, niezbyt dobrym wrażeniu, wraz z biegiem czasu bez problemu zyskuje sympatię widzów. Aktorka dobrze przedstawiła przemianę swojej bohaterki. Wypadła wiarygodnie zarówno w roli pyskatej, rozwiązłej, a także gardzącej życiem oraz potrzebami innych ludzi złośnicy, jak i uczuciowej, nieco zagubionej czy też poszukującej celu i zrozumienia, sympatycznej dziewczyny. Brawo. Na ekranie towarzyszy jej Henry Golding, który stanowi silną podporę. Jego postać to nie tylko atrakcyjny, uroczy facet, ale też nieco ekscentryczny, a co za tym, intrygujący mężczyzna, o niejasnych motywach działania. W tle znajdują się Emma Thompson i Michelle Yeoh, które pełnią przede wszystkim rolę humorystyczną. Ich postacie są stereotypowe, ale umiejętnie zastosowane przez scenarzystów, potrafią szczerze rozbawić.

 

„Last Christmas” to miła, kilkudziesięciominutowa rozrywka cechująca się świetnym, gwiazdkowym klimatem, która jest, jak znalazł na grudniowy, niewymagający seans. Jeśli szukacie romantycznej historii ze szczyptą niewymuszonego humoru i nutką prawdziwych wzruszeń, to czym prędzej bierzcie za rękę swoją drugą połówkę i ruszajcie dziarskim krokiem do kina lub zasiądźcie kiedyś przed ekranami telewizora. Spędzicie razem przyjemne 90 minut, nastroicie się odpowiednio do świąt Bożego Narodzenia oraz odpoczniecie po długim i męczącym roku.

 

 

Ocena: 6,5/10

 

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

 

*Autor recenzji publikuje też na portalu MoviesRoom.pl oraz Filmweb.pl pod nickiem bartez13_17

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Last Christmas" – Last Christmas I gave you my heart

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora bartoszkeprowski

 -

Odwiedzin: 504

Autor: bartoszkeprowskiCiekawe miejsca

Komentarze: 1

Piękny Wrocław i niesamowite Skalne Miasto! - Ciekawe miejsca

Wrocław to jedno z najpiękniejszych polskich, jedynych w swoim rodzaju, miast, o czym mogłem się niedawno przekonać, spacerując po jego malowniczych uliczkach. Już dworzec potrafi ująć swoim wykonaniem. Przypomina bowiem z zewnątrz bardziej średniowieczny zabytek niż budynek codziennego użytku. Do tego atrakcyjność Wrocławia potęguje możliwość wybrania się do magicznego Skalnego Miasta położonego niedalekiej polskiej granicy, u naszych czeskich sąsiadów. W sezonie wiosennym i letnim dostaniemy się tam pociągiem Kolei Dolnośląskich. Mam nadzieję, że dzięki moim zdjęciom poczujecie czar wrocławskich krasnali oraz urok niezwykłego Skalnego Miasta!

 -

"Raya i ostatni smok" – Przebaczenie, zaufanie i wiara! - Recenzje filmów

Jestem ogromnym zwolennikiem animacji. Szczególnie Disneya, zarówno tych klasycznych, jak i nowoczesnych. Nie da się ukryć, iż wspomniana wytwórnia potrafi tworzyć piękne animacje z bogatym światem oraz mądrym przesłaniem. Ponadto często zwalają z nóg pod względem audiowizualnym. Mająca premierę na początku lipca „Raya i ostatni smok” to kolejna pozycja na miarę „Krainy Lodu”, „Zaplątanych” czy „Zwierzogrodu”. Ogromnie pomysłowa, stworzono z pasją i zachwycająca pełnokrwistymi bohaterami.

 -

"Luca" – Czy syreny śnią o pasących się rybkach? - Recenzje filmów

Studio Pixar nie przestaje zadziwiać. Ich kolejna animowana propozycja cieszy oko i daje ogrom radości. Mowa tu oczywiście o filmie „Luca”, którego bohaterem jest przesympatyczny chłopak. Nieco naiwny, troszkę bojaźliwy, ale o wielkim sercu i jeszcze większych marzeniach. Dacie się ponieść z falami morskiej opowieści, gdzie syren niczym Arielka wychodzi z wody naprzeciw swojemu losowi? Jeśli odpowiedzieliście twierdząco na zadanie pytanie, to trafiliście we właściwe miejsce.

 -

"Cruella" – Aby być niezastąpionym, zawsze trzeba być odmiennym - Recenzje filmów

Cruella? A któż to taki? Serio, tak dawno oglądałem „101 dalmatyńczyków”, że musiałem sobie najpierw odświeżyć bajkę, aby w pełni zrozumieć, do jakiej postaci nawiązuje opublikowany zwiastun film i skąd zrobił się wokół niego taki przeogromny szum. Szczerze? Sam pomysł nie za bardzo przypadł mi do gustu. O ile w przypadku „Czarownicy” idea ukazania złoczyńcy z zupełnie innej strony zdała egzamin, o tyle byłem przekonany, że „Cruella” okaże się niewypałem. Skąd takie negatywne podejście? Wieloletnie doświadczenie.

 -

Odwiedzin: 2222

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Mitchellowie kontra maszyny" – Virtual vs real life - Recenzje filmów

Macie mnie. Mimo iż jestem ogromnym miłośnikiem wytwórni Disney, to jej najnowsze twory wcale nie są czymś niepowtarzalnym, co zapadałoby w pamięć i do czego chciałoby się wracać. Jeszcze kilka lat temu fabryka snów znana z Myszki Miki i Kaczora Donalda deklasowała konkurencje. Obecnie jest z tym różnie. Oczywiście, animacje te wciąż trzymają bardzo dobry poziom, jednak czegoś im brakuje… może oryginalności i świeżości? Z opowieścią o pewnej rodzince Mitchellów, czyli wspólnym dziecku Columbia Pictures, Sony Pictures Animation oraz Lord Miller („Spider-Man: Uniwersum”) jest inaczej!

Polecamy podobne artykuły

 -

"Pan Jangle i świąteczna podróż" – Dzwonią dzwonki sklepu pana Jangle - Recenzje filmów

Zima za pasem, sklepowe wystawy pełne już świątecznych ozdób, a Mikołaj pewnie strzyże wąsy oraz podcina brodę. Przegotowania przed Bożym Narodzeniem ruszyły pełną parą. Nic więc dziwnego, że w listopadowej ofercie platformy Netflix pojawiły się już pierwsze świąteczne produkcje, a wśród nich „Pan Jangle i świąteczna podróż”, która zwróciła moją uwagę jedynie ze względu na nazwisko Foresta Whitakera – legendarnego czarnoskórego aktora.

 -

"Randki od święta" – Książę od święta z telefonicznej listy kontaktów - Recenzje filmów

Czy kiedykolwiek byliście jedyną osobą bez swojej drugiej połówki na świątecznej imprezie rodzinnej? Doświadczyliście tego uczucia skrępowania i zażenowania ciągłymi pytaniami o Twoją przyszłość oraz narzekania na wciąż wolny stan związku? Ile już razy musieliście słuchać, że człowiek stworzony jest do łączenia się w pary, a single to przecież nieszczęśliwe i zgorzkniałe przez samotność istoty. Bzdura. Przecież do spełnienia marzeń i radości z życia nie potrzeba nam drugiej osoby.

 -

Odwiedzin: 1006

Autor: MovieBrainRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Malcolm i Marie" – Pojedynek na słowa - Recenzje filmów

Czułem, że to będzie moje kino. I faktycznie, już po pierwszych pięciu minutach byłem tego pewien, więc spodziewajcie się samych superlatywów i pełnego subiektywizmu z mojej strony. Jeśli jesteście na to gotowi, to czytajcie dalej. Przed Wami melodramat rozpisany na dwie role, czyli „Malcolm i Marie”.

 -

Odwiedzin: 9236

Autor: paulinakinga97Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Zanim się pojawiłeś" – Miłość, życie i śmierć - Recenzje filmów

Powieść autorstwa Jojo Moyes światło dzienne po raz pierwszy ujrzała w 2012 roku. Wielu osobom klimatem przypominać może twórczość Nicholasa Sparksa lub Cecelii Ahern. Ich książki również doczekały się własnych, lepszych bądź gorszych ekranizacji. Po czterech latach oczekiwania „Zanim się pojawiłeś” doczekała się własnego miejsca w kinematografii. Co więcej, na plakacie filmu znaleźć można dobrze znane wszystkim nazwiska. Co kryje się więc pod tą estetycznie dopracowaną przykrywką?

Teraz czytane artykuły

 -

"Last Christmas" – Last Christmas I gave you my heart - Recenzje filmów

Grudzień zawsze napawa mnie optymizmem. Temperatura spada, na dworze zaczyna prószyć śnieg, a sklepy i okolica wypełniają się świątecznymi ozdobami. W takim czasie zwyczajnie nie mam ochoty na poruszające trudne tematy produkcje, ponieważ sama atmosfera zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia po prostu temu nie sprzyja. W tym wyjątkowym okresie poszukuję nieskomplikowanych, miłych dla oka, radosnych w odbiorze obrazów, które mnie rozbawią, może czasem wzruszą, ale przede wszystkim zapewnią dobrą, niewymagającą myślenia rozrywkę. A jeśli do tego natchną do zrobienia czegoś albo zmienią nieco mój dotychczasowy pogląd na dane sprawy, to już w ogóle będę usatysfakcjonowany. Takim obrazem okazał się „Last Christmas” z Matką Smoków w roli głównej.

 -

Odwiedzin: 70651

Autor: pjPrzepisy

Komentarze: 3

Udka w sosie tatarskim - Przepisy

Tym razem prezentujemy coś pysznego na obiad. Potrawę, którą już po pierwszym kęsie nigdy nie zapomnicie. Ten smak i zapach są nie do opisania. Zaskoczcie gości i rodzinę. Przygotujcie udka w sosie tatarskim!

 -

Odwiedzin: 2956

Autor: PaMIntrygujące

Komentarze: 3

Najwęższe domy polskiego architekta – rozwiązanie dla przeludnionych miast - Intrygujące

Zbudowane w Warszawie – najwęższy budynek na świecie zaprojektowany przez Jakuba Szczęsnego.

 -

Odwiedzin: 10317

Autor: marmir83Historia

Lidice – kolejny żywy przykład hitlerowskiej agresji - Historia

Oświęcim, Treblinka czy Majdanek każdemu Polakowi kojarzy się z niewyobrażalnym okrucieństwem hitlerowców. Liczba ofiar obozów koncentracyjnych do dziś jest kwestią dyskusyjną. Lecz nie tylko Polska ucierpiała na skutek hitlerowskiej agresji. Mała wioska w Czechach stała się symbolem zniszczenia a zarazem dumą Niemiec.

 -

Teotihuacán – miasto stworzone przez „kosmitów”? - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Kultury starożytnych ludów zamieszkujących dawniej naszą planetę od zawsze stanowią tajemnicę – w większym lub mniejszym stopniu. Jedną z największych zagadek świata stanowi miasto Teotihuacan. Bardzo prawdopodobnym jest, iż przy wznoszeniu tego ośrodka miejskiego ingerowali przybysze z kosmosu.

Nowości

 -

Odwiedzin: 37

Autor: adminKultura

Zapraszamy na jubileuszowy koncert Agnieszki Chrzanowskiej! - Kultura

10 grudnia o godzinie 19.00 na scenie Kalinowego Serca w Warszawie (przy ul. Zygmunta Krasińskiego 25) odbędzie się koncert pod nazwą „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Dlaczego warto się tam znaleźć? Odpowiedź brzmi: bo wystąpi Artystka świętująca 25 lat swojej muzycznej drogi. To Agnieszka Chrzanowska, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, która piosenkami aktorskimi czaruje jak najlepsza wróżka i zachęca do ważnej refleksji nad życiem.

 -

A.S.A. jest w "7. Niebie". Jej "Wspomnienia" zostaną z nami na zawsze! - Zespoły i Artyści

6 grudnia, wieczór. Mikołaj przyniósł upominki ludziom, ale tylko tym, którzy byli grzeczni. Anna Sokołowska-Alabrudzińska podarowała za to swój prezent wszystkim słuchaczom, bez względu, jak zachowywali się w ciągu całego roku. Już wcześniej zabrała ich do „7. Nieba”, ale to był dopiero przedsmak tego, co ich czeka. Piękne „Wspomnienia”, czyli album, gdzie A.S.A. chce być uśmiechem, łzami, oddechem na szybie i drogą pod stopami.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Psia Mać"! Miłość – więcej grzechów nie pamiętam… - Muzyczne Style

To się dopiero nazywa powrót po sześciu latach ciszy! Wydana na początku grudnia płyta „Psia Mać” jest bowiem bezsprzecznie najdojrzalszym albumem Dominiki Barabas, niezwykłej artystki wywodzącej się nurtu piosenki literackiej. Zarówno pod względem brzmieniowym, jak i tekstowym. Spójny, dopieszczony muzycznie w najdrobniejszym szczególe i całkowicie nieprzewidywalny. Nie wierzycie? Przesłuchajcie w streamie, a najlepiej go kupcie, to wtedy przyznacie nam rację.

 -

Anna Malek: Uwierzyła w szaloną miłość i "Zwariowała"! - Zespoły i Artyści

1 grudnia ukazał się nowy singiel Anny Malek, która dotarła m.in. do finału programu Voice Of Poland 11, a także z zespołem Soul City do półfinału X Factor. Porywa on refrenem, do którego pasują ciekawe zwrotki. Jest także teledysk, a sam utwór świetnie rokuje radiowo. Polecamy! Można „Zwariować” razem z Anną i uwierzyć, że szalona miłość jest możliwa.

 -

Odwiedzin: 137

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Broad Peak" – Jak tu zimno, jak tu nudno - Recenzje filmów

Utalentowana obsada; reżyser mający debiut dawno za sobą, potrafiący pokazywać na ekranie skomplikowane ludzkie charaktery i historia oparta na faktach – wydawało, że z takiego połączenia wyjdzie film, którym można się chwalić w każdym zakątku naszej planety. Niestety, mimo że „Broad Peak” trafi do widzów w wielu krajach za sprawą Netflixa, nie będą oni głośno klaskać. Raczej założą rękawiczki, aby ogrzać swoje dłonie.

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 2624

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 4

Pierwsze lody... czyli jak to jest z "Polityką"? - Recenzje filmów

Chyba mało ludzi nie widziało jeszcze najnowszego tworu Patryka Vegi pt. „Polityka”. A wśród tych, którzy widzieli, opinie są raczej w miarę podobne. Bo mówią, że to gniot, że totalna porażka, że stracony czas no i czego innego się w sumie po Vedze można spodziewać?

 -

Odwiedzin: 5192

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Dziedzictwo. Hereditary" – Osaczeni - Recenzje filmów

„Dziedzictwo. Hereditary” to kolejny po „The Witch” oraz „To przychodzi po zmroku” znakomicie oceniany przez krytyków dreszczowiec od wytwórni A24, który stara się wyjść poza schematyczne gatunkowe ramy. Bo to bardziej duszny dramat o rodzinie zmagającej się z żałobą niż typowy straszak. Zrealizowany przez debiutanta przykład artystycznego kina, które z komercją ma niewiele wspólnego.

 -

Odwiedzin: 7061

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 5

"Tamte dni, tamte noce" – Nigdy Cię nie zapomnę! - Recenzje filmów

Niełatwe zadanie mają twórcy melodramatów, a jeszcze trudniejsze twórcy melodramatów opowiadających o uczuciu pomiędzy osobami płci męskiej. Czyha bowiem na nich wiele pułapek. Mogą wpaść w sidła banału, mogą podążać za wyznaczonymi wcześniej schematami – opowiedzieć historię większą niż życie, w której bohater boryka się z homofobią ze strony otoczenia i brakiem akceptacji rodziny albo, co gorsza ukrywa romans przed własną… żoną. „Tamte dni, tamte noce” to inny film, w pozytywnym znaczeniu oczywiście.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.723

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję