O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Pan Jangle i świąteczna podróż" – Dzwonią dzwonki sklepu pana Jangle - Recenzje filmów

Zima za pasem, sklepowe wystawy pełne już świątecznych ozdób, a Mikołaj pewnie strzyże wąsy oraz podcina brodę. Przegotowania przed Bożym Narodzeniem ruszyły pełną parą. Nic więc dziwnego, że w listopadowej ofercie platformy Netflix pojawiły się już pierwsze świąteczne produkcje, a wśród nich „Pan Jangle i świąteczna podróż”, która zwróciła moją uwagę jedynie ze względu na nazwisko Foresta Whitakera – legendarnego czarnoskórego aktora.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
bartoszkeprowski (3278 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 719
Czas czytania:
1 841 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
bartoszkeprowski (3278 pkt)
Dodano:
1293 dni temu

Data dodania:
2020-12-04 12:59:09

Szczerze, po obejrzeniu zwiastuna obrazu, moje serce momentalnie wypełniło się tęsknotą za zimowym krajobrazem oraz bożonarodzeniową atmosferą. Skuszony zapowiedzią, chwyciłem za produkcję już w dniu jej polskiej premiery na platformie Netflix i naprawdę nie żałuję swojego wyboru. Film „Pan Jangle i świąteczna podróż” okazał się świetną, familijną przygodą pełną magii, którą z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim widzom, ceniącym kino na wysokim poziomie.

 

Kadr z filmu "Pan Jangle i świąteczna podróż" (materiały prasowe/Netflix)

 

Po pierwsze w nowym obrazie Netflixa ujęła mnie naprawdę pomysłowa narracja. Otóż obserwujemy dwójkę przekomarzających się pomiędzy sobą dzieci, które następnie stają się odbiorcami pewnej nieprawdopodobnej świątecznej baśni, snutej przez starszą oraz, niech skonam, jakże intrygującą kobietę. Zasiadamy więc pomiędzy małoletnią widownią i razem z nimi zostajemy wciągnięci do magicznego świata pana Jangle. Przed naszymi oczami staje spowite w śniegu miasteczko tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Widzimy uradowanych mieszkańców oraz pewien niesamowity sklep z zabawkami. Pomimo znajdujących się w pomieszczeniu cudów techniki, to niewątpliwie intrygujący właściciel wraz z jego oddaną rodzin najbardziej przykuwa uwagę kupujących. Pełni życia, szczęścia oraz pasji wynalazcy, zarażają ludzi swoim pozytywnym nastrojem. Śpiewom i swawolom nie ma końca. Niestety nic nie trwa wiecznie. Gdy pan Jangle dostaje wyjątkową przesyłkę, dzięki której zrewolucjonizuje przemysł zabawkowy, nad jego domem zaczynają zbierać się ciemne chmury. Podczas gdy genialny wynalazca tworzy żywą zabawkę, jego osamotniony pomocnik jest rozgoryczony kolejnymi niepowodzeniami i brakiem zainteresowania ze strony swojego mentora. Zatem pod namową złotoustej laleczki – postanawia ukraść książkę z pomysłami utalentowanego wizjonera i zbiec razem z jego przełomowym dziełem, by utrzeć mu nosa. Od tego wydarzenia, życie pana Jangle gwałtownie legnie w gruzach… Bohater traci swój nadzwyczajny dar pozwalający mu tworzyć nietuzinkowe rzeczy, odseparowuje się od rodziny, jego sklep w końcu upada, a on sam pogrąża się w samotności, stając zgorzkniałym starcem. Lata mijają, aż pewnego dnia dostaje ultimatum – jeśli do kolejnych świąt Bożego Narodzenia nie wymyśli nowej, niezwykłej zabawki, ciążące na nim długi zbiorą swoje żniwo w postaci przejęcia zakładu bohatera… Wszystko wydaje się stracone… chyba że pewna mała dziewczynka, która właśnie zjawiła się u progu domu, wyciągnie Jangle’a z marazmu i rozbudzi w nim na nowo utraconą dawno temu pasję.

 

Powiem tak, mimo iż fabuła filmu w żadnym stopniu nie jest odkrywcza, to jej śledzenie sprawia ogrom przyjemności. Historia przede wszystkim koncentruje się na postaci pana Jangle. Obserwujemy jak niegdyś pełen pasji wynalazca, który obecnie przypomina cień tamtego człowieka, pod wpływem swojej wnuczki zaczyna na nowo żyć. Rezolutna dziewczynka powolutku ociepla zmarznięte serce staruszka. Dzięki niej Jangle ponownie otwiera się na ludzi i otaczający go świat, jak również zaczyna czerpać radość ze zwykłych i małych rzeczy. Wraca też wspomnieniami do porzuconej lata temu córki, którą przecież wciąż kocha z całego serca. Poza tym młoda dama przywraca mu dawno utraconą wiarę w jego umiejętności. Muszę przyznać, że wewnętrzną przemianę głównego bohatera ogląda się naprawdę bardzo dobrze. Dużo tutaj szczerych emocji – wzruszeń, śmiechu, czasem odrobiny nostalgii, tęsknoty i smutku, jak również nadziei oraz wiary.

 

Kadr z filmu "Pan Jangle i świąteczna podróż" (materiały prasowe/Netflix)

 

Przedstawiona w filmie historia jest przemyślana i umiejętnie poprowadzona. Bije od niej zniewalający świąteczny klimat, któremu trudno się oprzeć. Ponadto w produkcji ciągle coś się dzieje. Mimo iż jej głównym tematem jest przemiana pana Jangle, to występuje tutaj całkiem szeroki wachlarz wątków bocznych, zdecydowanie mniej istotnych, ale z powodzeniem rozbudowujących oglądaną przez nas opowieść. Za przykład może posłużyć zakochana po uszy w panu Jangle listonoszka Johnston, będąca główną siłą komediową obrazu. Sceny z jej udziałem są pełne wyolbrzymionego dramatyzmu, a co za tym idzie, niewymuszonego humoru, który pozwala rozładować napięcie po smutniejszych fragmentach omawianej opowieści. Kolejnym przykładem jest Gustafson. Zagubiony facet kierowany nieuzasadnioną nienawiścią do swojego mentora, Pana Jangle, napędzaną przez żywą zabawkę – Dona Juana Diego. To bardziej skomplikowany wątek, na podstawie którego możemy dojść do refleksji, iż czasem zbyt pochopnie oceniamy ludzi i zdecydowanie zbyt łatwo ulegamy wpływom. Ostatni przykład, jaki chce jeszcze omówić, dotyczy Jessicy Jangle – córki głównego bohatera. Mimo iż wynalazca odtrącił ją, z powodu rozpaczy, w której bezpowrotnie się zatracił, to nigdy nie przestał kochać. Jessica z kolei cała czas cierpliwie czekała. Chociaż zachowanie ojca sprawiło jej ból, to nie powstrzymała wnuczki przed spotkaniem z głównym bohaterem. Miała też nadzieję, że tata kiedyś jeszcze sobie o niej przypomni i ponownie będą szczęśliwą rodziną. To bardzo wzruszający wątek. I ku mojemu zaskoczeniu, bohaterowie nie obwiniają się, mimo że mają do tego uzasadnione podstawy. Owszem, dużo tutaj żalu i wylanych łez, lecz miłość łączącą tę dwójkę jest o wiele silniejsza niż doznane na skutek niewłaściwych wyborów cierpienia.

 

Kadr z filmu "Pan Jangle i świąteczna podróż" (materiały prasowe/Netflix)

 

Niewątpliwym atutem produkcji jest oprawa audiowizualna. Scenografia zwala z nóg. Świąteczne krajobrazy kontrastują z upadającym sklepem pana Jangle oraz prawdziwą fabryką snów Gustafsona. Do tego dochodzą rewelacyjnie zaprojektowane kostiumy. Po prostu bajka, dosłownie i w przenośni. Niemniej wisienką na torcie są tutaj taneczne oraz wokalne popisy. Netflix kolejny raz pokazuje, że ma talent do tworzenia musicali. Taneczne przedstawienia bez dwóch zdań zapierają dech w piersiach. Podobnie jest z piosenkami. Wszystkie zrealizowane są z przytupem. Niektóre są pełne radości – „This Day”, inne są wyrazem smutku i goryczy wykonujących je bohaterów – „Make It Work” czy „With Love”. Niestety polski przekład zupełnie nie trzyma poziomu oryginału. Nie zrozumcie mnie źle. Ogólnie piosenki w polskim przekładzie są w porządku, przetłumaczono je i zaśpiewano poprawnie. Niestety w porównaniu z pierwowzorem wypadają bardzo blado. Brakuje w nich magii, która czaruje w oryginalnym przekładzie oraz wyrazistych uczuć. Jeśli macie więc wybór pomiędzy polską lub pierwotną wersją filmu, zdecydowanie polecam drugą opcję. Nie będziecie zawiedzeni.

 

Warto również wspomnieć o efektach specjalnych. Tych w omawianej produkcji nie brakuje. Gadające lub szybujące zabawki, spektakularna ucieczka z fabryki snów Gustafson, a nawet bitwa na śnieżki. Efekty specjalne robią wrażenie i, co dla mnie jest dość zaskakujące, stoją na wyższym poziomie niż te, które mogliśmy oglądać w „Mulan”. Niezmierne przypadły mi do gustu przejścia pomiędzy kolejnymi rozdziałami snutej opowieści. Zostały zrealizowane w formie rozkładanej książki z ruchomymi elementami – coś pięknego. Do tego muszę wspomnieć o przedstawieniu nietuzinkowego daru głównego bohatera oraz jego wnuczki. Całkiem niezły pomysł.

 

Kadr z filmu "Pan Jangle i świąteczna podróż" (materiały prasowe/Netflix)

 

Być może na moją bardzo wysoką oceną filmu ma wpływ panująca już niemal od roku pandemia, skrywająca Ziemię niczym całun smutku i rozgoryczenia. Nietrudno zauważyć, że w dobie strachu przed nieznanym wirusem i wszechobecnej izolacji, mającej zapewnić bezpieczeństwo, na gwałt potrzebujemy drobnych gestów współczucia czy zwyczajnej ludzkiej życzliwości. „Pan Jangle i świąteczna podróż” dostarcza widzom tego, czego obecnie potrzebują najbardziej. Nadziei na lepsze jutro. Bohater filmu pogrążony w swoim smutku i rozpaczy wyzbył się wszelkich złudzeń na temat swojej przyszłości i z pokorą przyjmował to, co zgotował mu los. Niemniej dzięki małej dziewczynce odzyskał radość z życia, odmroził swoje serce i z nadzieją spojrzał w przyszłość, która otworzyła przed nim wachlarz nowych możliwości. Jeśli celem filmu „Pan Jangle i świąteczna podróż” miało być podniesienie ludzi na duchu i uświadomienie im, że życie, mimo iż nie zawsze jest różowe, to wspólnymi siłami jesteśmy w stanie pokonać wszystkie przeciwności losu oraz wyjść cało z każdej niedoli, to w mojej opinii zrealizował go w stu procentach. Nie sądzicie? I choć życie niewiele ma wspólnego ze świąteczną bajką, to żadna przeszkoda nie jest wieczna, a wzajemne wsparcie oraz zrozumienie potrafią zdziałać cuda!

 

Ocena: 9/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

*Autor recenzji publikuje też na portalu Filmweb.pl pod nickiem bartez13_17

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Pan Jangle i świąteczna podróż" – Dzwonią dzwonki sklepu pana Jangle

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora bartoszkeprowski

"Belle" – Piękna historia przemocy - Recenzje filmów

Gdybyś poznał czyjąś tajemnicę. Dostał możliwość zadecydowania o czymś losie. Co byś zrobił? Naraziłbyś swoje imię dla dobra tej osoby, a może zapomniał o całej sytuacji? Rzadko kiedy po obejrzeniu zwiastuna czuję, iż konkretną produkcję wręcz muszę obejrzeć. Tak było w przypadku tajemniczej animacji „Belle”. Zwiastuny przedstawiały przepiękną postać i zapowiadały porywającą historię. Skuszony zapowiedzią ruszyłem na seans i… nie żałuje ani chwili spędzonej z Belle. Tę randkę zapamiętam na długo. Było w niej coś magicznego, pouczającego i wzruszającego. To kolejna perełka z Kraju Kwitnącej Wiśni, która jest obowiązkową pozycją dla każdego szanującego się fana animacji.

 -

Odwiedzin: 621

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 2

"Super Mario Bros. Film" – Gdzie Księżniczka nie może, tam hydraulika z grzybem pośle! - Recenzje filmów

"Super Mario Bros. Film" to przykład, że można zrobić udaną ekranizację gry wideo, która nie tylko zaspokoi oczekiwania fanów pierwowzoru, lecz również przypadnie do gustu nieobeznanej z tematem widowni. Dlaczego zatem to właśnie Nintendo może się pochwalić wspomnianym powyżej wyczynem i z politowaniem spojrzeć w stronę pozostawionej daleko w tyle konkurencji? Otóż japoński gigant doskonale wiedział, w jaki sposób przekuć swoją wieloletnią serię o małym, wąsatym hydrauliku w pełną pasji oraz licznych odniesień do pierwowzoru animację, godną tytułu najlepszej adaptacji gry wideo.

 -

Odwiedzin: 782

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Suzume" – Taka Piękna katastrofa - Recenzje filmów

Nowe dzieło Makoto Shinkai to kolejna kinematograficzna perełka. Reżyser ma bowiem smykałkę do snucia angażujących historii wzbogaconych elementami fantasy oraz przepiękną stroną audiowizualną. Wszak nie od dziś wiadomo, że japońskie animacje cechują się zdecydowanie dojrzalszą, bardziej emocjonującą oraz pouczającą opowieścią niż obecne dzieła ogromnie popularnej fabryki Myszki Miki. Żałuję tylko, iż pomimo niewątpliwego sukcesu w Kraju Kwitnącej Wiśni, na zachodzie nie zyskują uzasadnionego rozgłosu. Nie wspominając o Polsce. Nie dawno mogliśmy gościć w kinach niezwykle wzruszającą „Belle”. Zakochałem się w bohaterce, jak i jej perypetiach, bez reszty. Byłem skłonny wówczas powiedzieć, iż żadna inna animacja nie wywrze już na mnie takiego samego wrażenia. Byłem w błędzie. „Suzume” od twórcy „Twojego imienia”, to jak dotąd najlepszy film tego roku i wcale nie przeszkadza mu w tym fakt, iż dla niektórych kinomanów będzie zwyczajną animacją.

 -

Odwiedzin: 1293

Autor: bartoszkeprowskiCiekawe miejsca

Komentarze: 1

Piękny Wrocław i niesamowite Skalne Miasto! - Ciekawe miejsca

Wrocław to jedno z najpiękniejszych polskich, jedynych w swoim rodzaju, miast, o czym mogłem się niedawno przekonać, spacerując po jego malowniczych uliczkach. Już dworzec potrafi ująć swoim wykonaniem. Przypomina bowiem z zewnątrz bardziej średniowieczny zabytek niż budynek codziennego użytku. Do tego atrakcyjność Wrocławia potęguje możliwość wybrania się do magicznego Skalnego Miasta położonego niedalekiej polskiej granicy, u naszych czeskich sąsiadów. W sezonie wiosennym i letnim dostaniemy się tam pociągiem Kolei Dolnośląskich. Mam nadzieję, że dzięki moim zdjęciom poczujecie czar wrocławskich krasnali oraz urok niezwykłego Skalnego Miasta!

"Raya i ostatni smok" – Przebaczenie, zaufanie i wiara! - Recenzje filmów

Jestem ogromnym zwolennikiem animacji. Szczególnie Disneya, zarówno tych klasycznych, jak i nowoczesnych. Nie da się ukryć, iż wspomniana wytwórnia potrafi tworzyć piękne animacje z bogatym światem oraz mądrym przesłaniem. Ponadto często zwalają z nóg pod względem audiowizualnym. Mająca premierę na początku lipca „Raya i ostatni smok” to kolejna pozycja na miarę „Krainy Lodu”, „Zaplątanych” czy „Zwierzogrodu”. Ogromnie pomysłowa, stworzono z pasją i zachwycająca pełnokrwistymi bohaterami.

Polecamy podobne artykuły

"Last Christmas" – Last Christmas I gave you my heart - Recenzje filmów

Grudzień zawsze napawa mnie optymizmem. Temperatura spada, na dworze zaczyna prószyć śnieg, a sklepy i okolica wypełniają się świątecznymi ozdobami. W takim czasie zwyczajnie nie mam ochoty na poruszające trudne tematy produkcje, ponieważ sama atmosfera zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia po prostu temu nie sprzyja. W tym wyjątkowym okresie poszukuję nieskomplikowanych, miłych dla oka, radosnych w odbiorze obrazów, które mnie rozbawią, może czasem wzruszą, ale przede wszystkim zapewnią dobrą, niewymagającą myślenia rozrywkę. A jeśli do tego natchną do zrobienia czegoś albo zmienią nieco mój dotychczasowy pogląd na dane sprawy, to już w ogóle będę usatysfakcjonowany. Takim obrazem okazał się „Last Christmas” z Matką Smoków w roli głównej.

"Wyprawa na Księżyc" – W drodze do własnego serca - Recenzje filmów

Jestem naprawdę ogromnym fanem wytwórni Disney, lecz muszę też przyznać, że ostatnie animacje będące dziełem platformy Netflix stanowią silną konkurencję dla rodziców myszki Miki. Takim przykładem jest „Wyprawa na Księżyc”, która pod wieloma względami, wręcz miażdży przereklamowany sequel „Krainy Lodu”. Nie wierzycie? Cóż, wystarczy sięgnąć po wspomniany obraz, aby szybko wyjść z błędnego przekonania.

Teraz czytane artykuły

"Pan Jangle i świąteczna podróż" – Dzwonią dzwonki sklepu pana Jangle - Recenzje filmów

Zima za pasem, sklepowe wystawy pełne już świątecznych ozdób, a Mikołaj pewnie strzyże wąsy oraz podcina brodę. Przegotowania przed Bożym Narodzeniem ruszyły pełną parą. Nic więc dziwnego, że w listopadowej ofercie platformy Netflix pojawiły się już pierwsze świąteczne produkcje, a wśród nich „Pan Jangle i świąteczna podróż”, która zwróciła moją uwagę jedynie ze względu na nazwisko Foresta Whitakera – legendarnego czarnoskórego aktora.

 -

Odwiedzin: 1657

Autor: pjKultura

Komentarze: 1

Cannes 2022 – "Trójkąt smutku" ze Złotą Palmą. Ruben Ostlund ponownie uśmiechnięty! - Kultura

Od 17 do 28 maja trwał, jubileuszowy 75. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes. Jak niemal co roku, okazał się wielkim świętem kina. Pokazano około 100 produkcji, w tym oczywiście nie tylko dzieła konkurujące ze sobą o najwyższy laur, ale także filmy dokumentalne i pozakonkursowe. Złotą Palmę otrzymała kąśliwa satyra na współczesne bogate społeczeństwo, czyli „Triangle of Sadness” w reżyserii Rubena Ostlunda. Co ciekawe, w 2017 roku ten szwedzki twórca zachwycił jury swoim „The Square”, także wygrywając Konkurs Główny i wypromował świetnego duńskiego aktora – Claesa Banga. Poza nim powody do zadowolenia mają m.in.: Jerzy Skolimowski i początkujący reżyser Lukas Dhont.

 -

Odwiedzin: 19070

Autor: pjReligia

"Święta" Inkwizycja - Religia

Nie było chyba instytucji równie mocno atakowanej przez wrogów Kościoła. Świętej Inkwizycji przypisuje się straszne zbrodnie: wysyłanie na stosy miliony niewinnych ofiar. Rodzi się pytanie: czy ta liczba nie jest zbyt przesadzona?

 -

"Hymn do Nikkal", czyli najstarsza melodia świata! - Muzyczne Style

XX wiek, roku 1972. Pani profesor Anne Kilmer z Uniwersytetu Kalifornijskiego, pełniąca również funkcję kuratora Muzeum Antropologii w Berkeley, jest szczęśliwa. Właśnie udaje się jej sfinalizować trwające 15 lat badania: rozszyfrować jeden z najstarszych znanych fragmentów notacji muzycznej na świecie, który znajdował się na jednej z 20 tys glinianych tablic wykopanych przez archeologów we wczesnych latach 50.

Jakub Hovitz i jego pełne wyobrażeń o pierwszym spotkaniu "VHS" - Zespoły i Artyści

Zanurzony w klimacie przebojów z lat 70., bogaty w analogowe dźwięki, z ciekawie opowiedzianą historią – taki jest najnowszy singiel Jakuba Hovitza zatytułowany „VHS”. Gościnnie zaśpiewał w nim Felix Piątek. Premierowego nagrania tej dwójki pozytywnych artystów z Wrocławia można posłuchać w serwisach streamingowych.

Nowości

"Tatuażysta z Auschwitz" – Miłość w piekle (jakby podkoloryzowana) - Seriale

Najpierw była książka. Choć bestsellerowa, to jej autorkę odsądzano od czci od wiary. Zarzucano, że urodzona w Nowej Zelandii Heather Morris kompletnie pominęła historyczno-edukacyjną rzetelność na rzecz ckliwego romansu w miejscu, w którym na miłostki nie było żadnych szans. Wiadomo, że w największym niemieckim obozie koncentracyjnym ginęły całe rodziny, a łącznie zamordowano ponad milion ludzi. Jaki więc mógł być miniserial na podstawie „Tatuażysty z Auschwitz”? Czy to dzieło, które należy szybko wymazać z pamięci? Nie! Ale do wybitnej produkcji telewizyjnej droga daleka.

Kameralnie, z pięknymi wartościami, przeciwko hejtowi! Tak było na gali I Wojewódzkiego Konkursu Plastyczno-Multimedialnego w Smólniku - Fotorelacje

12 czerwca 2024 roku w małej miejscowości odbyła się uroczystość o wielkim znaczeniu – I Wojewódzki Konkurs Plastyczno-Multimedialny o nazwie „Cisza Nienawiści Nigdy hejt! Zawsze heart!”. Do Centrum Integracji Wiejskiej w Smólniku przybyła kujawska młodzież, która wie, jak ważna jest jakakolwiek walka z mową nienawiści. Wystarczy wyrazić swoje zdanie i emocje za pomocą plastycznej wyobraźni. A więc rysunki, szkice, obrazy czy krótkie formy multimedialne. Takie prace zaprezentowali młodzi uczniowie z różnych szkół i za nie zostali docenieni. Poniższe galeria stu zdjęć jest dobrym podsumowaniem całej gali.

"Najniższy człowiek" wspomina kochaną babcię. Można się wzruszyć! - Zespoły i Artyści

Babcie są wspaniałe. Gdy odchodzą, codzienność zmienia barwy na szare. Wie o tym Tomasz Starzyk, który jako „najniższy człowiek” nagrał piosenkę „Dla B.”. 11 czerwca 2024, czyli data premiery owego utworu to jednocześnie czas pięknych wspomnień. To najczulsze opowiedzenie o stracie ukochanej osoby. Tekst chwyta za serducho tak bardzo, że warto mieć pod ręką kawałek chusteczki...

"Zmiana" – Koniec jest początkiem - Recenzje książek

Na początku trzeba wyraźnie zaznaczyć. Poniższa recenzja została napisana z myślą o pewnej grupie osób. Mowa o czytelnikach mających lekturę pierwszego tomu serii „Silos” za sobą. Oczywiście Hugh Howey tak wymyślił kolejną część, by nie zagubił się w niej „świeżak”, jednak mimo zupełnie oddzielnej historii, połączenia są wyraźne. A zatem lepiej doświadczyć „Zmiany” jako człowiek, który jadł już chleb z tego dystopijnego pieca. Czy ta powieść jest równie intrygująca i wciągająca jak poprzednia? Niestety nie, choć są w niej tematy fascynujące i jednocześnie przerażające.

"10 kroków do… śmierci" – opowiadanie inspirowane postacią Lusi Zarembianki - Autorzy/pisarze

"Z każdą sekundą coraz bardziej bezlitośnie docierało do niej, że to nie będzie zwykłe śledztwo. To, na co patrzyła, było obrzydliwe i chore" (Piotr Kuźniak -„Naprawiacz”).

"Trzymaj za rękę" Igę Kozacką, a Iga potrzyma ciebie! - Muzyczne Style

„Trzymaj za rękę” to najnowszy singiel Igi Kozackiej. Piosenka jest refleksją o potrzebie bycia ze swoimi emocjami i próbie nazwania ich. To wołanie o uwolnienie tego, co wewnątrz i pobycie z niewyrażonymi tęsknotami. To także piosenka o znaczeniu wsparcia i budowaniu bliskości i zaufania. Inspirowana stylem Alicii Keys.

Artykuły z tej samej kategorii

"Furiosa: Saga Mad Max" – Dziewczyna na pustynnej drodze zemsty - Recenzje filmów

„Pamiętasz mnie?”. Pytała tytułowa Furiosa już w zwiastunie. Pyta i w samym filmie. Ależ oczywiście, że Cię pamiętam. Gdy miałaś twarz dojrzalszej Charlize Theron. Kiedy z pomocą szalonego, małomównego Maxa realizowałaś swój plan w takim stylu, że szczęka opadała i piasek się do niej wsypywał. Okazało się jednak, że wcześniej też obrałaś podobny cel – jako dziecko porwana, skazana na tułaczkę z dziwnymi typami na jeszcze dziwniejszym pojazdach, myślałaś tylko o jednym – zemście! A więc prequel. A zatem spin-off z Anyą Taylor-Joy. Opowieść rozpisana na kilkanaście lat. Czy to się mogło udać? Czy o prawie 10 lat starszy George Miller powtórnie stworzył arcydzieło kina akcji w klimacie postapo?

 -

Odwiedzin: 1206

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Diuna: Część druga" – Woda życia, religia zniszczenia - Recenzje filmów

„Mając władzę nad przyprawą, masz władzę na wszystkimi” – zniekształcony, brzmiący złowieszczo głos oznajmia takową prawdę na tle czarnego tła, a mi już po całym ciele „przebiegają mrówki”. Jestem wręcz obezwładniony, zahipnotyzowany. A przecież to nawet nie pierwsza scena. Później jest jeszcze lepiej/gorzej. Jakie tam później, tak jest przez 80% seansu, niemal do napisów końcowych. Oni (czyt. krytycy mający zaszczyt uczestniczyć w pokazie prasowym) nie kłamali. „Diuna: Część druga” to film monumentalny (kto napisze fatalny, ten niechaj zostanie strawiony przez czerwia). Atakujący wszystkie zmysły. Piękny. Na poziomie audiowizualnym rzecz jasna, bo z warstwą scenariuszową bywa różnie… Są jednak aktorzy, którzy windują tę opowieść do granic kosmosu.

 -

Odwiedzin: 479

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Kos" – Gdzie generał, co chłopa szanował? O tu! - Recenzje filmów

„Pierwszy krok do zrzucenia niewoli to odważyć się być wolnym, pierwszy krok do zwycięstwa – poznać się na własnej sile” – przekonywał głośno Tadeusz Kościuszko. Pewni twórcy wzięli sobie drugą część tego cytatu mocno do serca. Jako pierwsi zdecydowali się zrealizować w Polsce film o wielkim bohaterze narodowym bez grama martyrologii, za to z wyraźnymi inspiracjami kinem Quentina Tarantino. Czy aby owa sztuka ich nie przerosła? Jaki jest „Kos”?

 -

Odwiedzin: 822

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Chłopi" – Wsi anielska, wsi diabelska - Recenzje filmów

„Cepelia, w której maczała swoje paluchy Sztuczna Inteligencja, malując każdą scenę w męczące oczy barwy”. Mniej więcej to sądzi o nowej adaptacji „Chłopów” Władysław Reymonta pewien znany krytyk filmowy. Powinien on uderzyć się w pierś i obejrzeć tę animację raz jeszcze. Tak, to ludowe rękodzieło, ale o dużej wartości artystycznej – choć bliskie książkowym opisom, to jednak na swój sposób uwspółcześnione, pozbawione kurzu osiadłego na dawnej księdze. Gdy kilka lat temu ponad 100 malarzy zabrało się do skrupulatnej pracy z pędzlem w dłoniach, to jeszcze nikt nie wiedział, że AI aż tak rozwinie się w roku 2023. Można zapytać po co? Czyż nie lepiej, aby powstał „zwykły” film fabularny bez tej otoczki? Nie, bo taki już nakręcono, a owa forma tylko dodała magii i innej, niepokojącej namacalności.

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.970

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję