O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Wyprawa na Księżyc" – W drodze do własnego serca - Recenzje filmów

Jestem naprawdę ogromnym fanem wytwórni Disney, lecz muszę też przyznać, że ostatnie animacje będące dziełem platformy Netflix stanowią silną konkurencję dla rodziców myszki Miki. Takim przykładem jest „Wyprawa na Księżyc”, która pod wieloma względami, wręcz miażdży przereklamowany sequel „Krainy Lodu”. Nie wierzycie? Cóż, wystarczy sięgnąć po wspomniany obraz, aby szybko wyjść z błędnego przekonania.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
bartoszkeprowski (3146 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
3 001
Czas czytania:
3 684 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
bartoszkeprowski (3146 pkt)
Dodano:
769 dni temu

Data dodania:
2020-11-01 11:44:22

Wyprawa na Księżyc” przypomina najlepsze baśnie wytwórni Disney. Mnie osobiście nowe dzieło Netflixa skojarzyło się z „Coco” – mnóstwo wzruszających momentów, przewrotny finał, pełnokrwiści bohaterowie oraz historia koncentrująca się na rodzinie i małoletnich bohaterach. Zatem, jeśli włodarze jednego z największych aktualnie serwisów streamingowych na świecie, wzorowali się na rzeczonej animacji, to wykonali kawał solidnej roboty, stworzyli bowiem równie angażujący i poruszający film, zdecydowanie warty poświęconego na niego czasu.

 

Kadr z filmu "Wyprawa na Księżyc" (źródło: materiały prasowe/Netflix)

 

Historia „Wyprawy na Księżyc” przybliża losy młodej dziewczynki Fei Fei, która po stracie swojej matki znajduje ukojenie w opowiadanej przez rodzicielkę legendzie o samotnej kobiecie oczekującej na ponowne spotkanie z ukochanym. W bohaterce opowieści widzi swojego utraconego rodzica. W związku z tym, gdy pewnego dnia nagle dowiaduje się o nowej dziewczynie swojego taty, wpada w złość i zamyka przed światem. Nie zamierza wpuścić do własnego domu kogoś nowego, zupełnie obcego. Dla niej obecność zmarłej matki jest niemal namacalna. Widzi ją dosłownie wszędzie. Dom jest pełen wciąż żywych o niej wspomnień. Tak więc każdą zmianę odbiera jako profanację pamięci o jej zmarłej mamie. Do tego, pomimo młodego wieku, uważa się za samowystarczalną, przecież razem z ojcem doskonale sobie radzi i nie potrzeba im nikogo do pomocy. Niemniej tata Fei Fei zdążył się już pogodzić ze śmiercią żony i chce wreszcie ruszyć do przodu, z nadzieję spojrzeć przyszłość, a co za tym idzie stworzyć na powrót kompletną, kochającą się rodzinę. Córka z kolei woli tkwić w przeszłości i żyć wspomnieniami. Niestety nie potrafi zrozumieć, dlaczego jej ojciec nie zamierza, odmiennie w porównaniu do bogini Księżyca z legendy, czekać cierpliwe na ponowne spotkanie z ukochaną osobą. Nagłe zmiany w życiu Fei Fei i niefortunna kłótnia przy rodzinnym stole, podczas której jej wiarę w starą opowieść zostaje niespodziewanie wyśmiana, skutkują absurdalnym pomysłem – bohaterka postanawia odszukać swoją idolkę, a co za tym idzie, udać się na księżyc.

 

Kadr z filmu "Wyprawa na Księżyc" (źródło: materiały prasowe/Netflix)

 

Muszę przyznać, że fabuła animacji pozytywnie mnie zaskoczyła. Sam początek ukazuje nam kochającą się rodzinę, którą niestety dotyka straszna tragedia. Następnie obserwujemy, jak tata i córka radzą sobie ze stratą. Każdy na swój własny sposób. W momencie, gdy ojciec Fei Fei gotowy jest rozpocząć nowy etap w życiu, jego córka kurczowo trzyma się wspomnień. Obrażona na rodzica za to, jak szybko zapomniał o niej i jej mamie, postanawia go wyleczyć i ratować swoją rodzinę, nim wszystko bezpowrotnie się zmieni. Decyduje się zatem udać w potwornie długą i niebezpieczną podróż, na sam Księżyc. Tutaj pojawia się filmowa magia, a z nią kolorowy i zaskakujący świat, jak również misja odnalezienia podarku dla bogini naturalnego satelity Ziemi. Ta część przedstawionej przez twórców opowieści to zgrabna alegoria złożonego procesu radzenia sobie ze stratą i otwierania się na zmiany. Fei Fei wyruszyła na Księżyc uleczyć duszę taty, a tak naprawdę podjęła się misji odratowania samej siebie z nieprzeniknionej ciemności i samotności. Podczas swojego pobytu na satelicie Ziemi tak bardzo skupia się na osiągnięciu swojego celu, iż odtrąca pomoc, rani swoich przyjaciół oraz coraz bardziej zamyka w sobie. Zupełnie jak jej idolka. Dla zgorzkniałej bogini już dawno przestali się liczyć oddani poddani. W animacji twórcy dają jasno do zrozumienia, iż w życiu niezbędne są zmiany, a skupianie się tylko na przeszłości prowadzi jedynie do smutku, rozpaczy i samotności. Fei Fei podobnie jak jej idolka skrupulatnie odrzucała każdego, kto chciał się do niej zbliżyć. Obie nie dostrzegały czekających u ich boku przyjaciół, którzy zrobiliby dla nich wszystko. Szczęśliwie, jak to w każdej bajce dla dzieci bywa, bohaterki w końcu odnajdują swoją drogę, a ich krwawiące serca zostają uleczone. Oczywiście nie dałyby sobie rady bez ich wiernych towarzyszy, ale o tym przekonacie się już podczas seansu.

 

Kadr z filmu "Wyprawa na Księżyc" (źródło: materiały prasowe/Netflix)

 

W związku z powyższym fabuła filmu szczerze wzrusza, a łzy same napływają do oczu. Tak mocno poruszony byłem ostatnio na premierze animacji „Coco”. Podczas seansu „Wyprawy na Księżyc” łzy spływały mi policzkach szczególnie w trakcie samego zakończenia obrazu. Prawdziwym emocjonalny rollercoaster. Najpierw łzy smutku, a potem szczęścia… Niemniej okazji do wzruszeń znajdziecie tutaj o wiele więcej. Ponadto film potrafi również rozbawić. Rolę komediową pełnią w produkcji Chin, czyli zwariowany, niedoszły brat Fei Fei oraz nieco natrętne, lecz urocze psisko o imieniu Gobi. Warto też dodać, iż sama opowieść jest bardzo zaskakująca oraz pomysłowa, mimo iż kinomani z wieloletnim stażem z pewnością zauważą ogrom znanych im z innych produkcji motywów i wątków. Niemniej historia wydaje się na tyle umiejętnie rozpisana oraz poprowadzona, że trudno tutaj mówić o schematycznym lub powtórkowym scenariuszu.

 

Mocno stroną produkcji są wokalne popisy aktorów. Wow! Piosenki stoją na naprawdę wysokim poziomie i zapadają w pamięć, szczególnie popisowa prezentacja bogini Księżyca. Cóż za emocje. Myślę, że w tym momencie Elsa musi pewnie z zażenowania spuszczać głowę, bo mimo że w sequelu „Krainy Lodu” dwoiła się, a nawet troiła, śpiewając zdecydowanie częściej niż Chang’e, to z kretesem przegrała. Nic na siłę. W skomponowanych na potrzeby filmu „Wyprawa na Księżyc” utworach słuchać pasję i radość z tworzenia. Dzięki temu piosenki tak niesamowicie wpadają w ucho, dają ogrom radości, a przystrojone nieziemskimi efektami zachwycają również i cieszą oczy. A właśnie… Omawiany obraz jest ogromnie widowiskowy. Trzeba przyznać, że w kreacji księżycowej metropolii twórcy puścili wodze wyobraźni. Jest kolorowo, pięknie i zaskakująco, choć czasem niedorzecznie. To samo można powiedzieć o efektownych sekwencjach akcji. W „Wyprawie na Księżyc” dzieje się naprawdę dużo. Niebezpieczna podróż przez kosmos, neonowa metropolia na Księżycu, rajd na motocyklach w takcie deszczu meteorytów lub powrót do królestwa na grzbiecie ogromnych, świecących żab. Brzmi absurdalnie? Z pewnością, ale uwierzcie mi, naprawdę cudownie to się ogląda. Zatem na brak wrażeń czy nudę nie będziecie narzekać. Film jest dynamiczny i pełen prawdziwych emocji, dzięki czemu trudno zauważyć przy nim upływ czasu.

 

Kadr z filmu "Wyprawa na Księżyc" (źródło: materiały prasowe/Netflix)

 

Parę słów należy również poświęcić polskiemu dubbingowi, który kolejny raz stoi na wysokim poziomie. Rodacy brzmią przekonująco, a samo tłumaczenie jest bardzo dobre i wierne oryginałowi. Trudno się czegokolwiek przyczepić.

 

„Wyprawa na Księżyc” okazała się niezwykle ekscytującą podróżą pełną wrażeń. Jestem pełen podziwu dla włodarzy platformy Netflix, ponieważ ich nowa animacja bije na głowę ostatnie twory Disneya. Jest tutaj wszystko, czego można oczekiwać od dobrze skrojonej, familijnej bajki. Mamy więc wyrazistych bohaterów, mnóstwo wzruszających momentów, genialne przesłanie, pomysłowy świat przedstawiony oraz solidną i przemyślaną historię. Cieszę się, że miałem okazję zgłębić tę produkcję i liczę na kolejne, równie udane dzieła platformy Netflix. Takie bajki, to prawdziwy skarb i warto, aby dzieci czerpały z nich wzorce.

 

Ocena: 9/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Wyprawa na Księżyc" – W drodze do własnego serca

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora bartoszkeprowski

 -

Odwiedzin: 512

Autor: bartoszkeprowskiCiekawe miejsca

Komentarze: 1

Piękny Wrocław i niesamowite Skalne Miasto! - Ciekawe miejsca

Wrocław to jedno z najpiękniejszych polskich, jedynych w swoim rodzaju, miast, o czym mogłem się niedawno przekonać, spacerując po jego malowniczych uliczkach. Już dworzec potrafi ująć swoim wykonaniem. Przypomina bowiem z zewnątrz bardziej średniowieczny zabytek niż budynek codziennego użytku. Do tego atrakcyjność Wrocławia potęguje możliwość wybrania się do magicznego Skalnego Miasta położonego niedalekiej polskiej granicy, u naszych czeskich sąsiadów. W sezonie wiosennym i letnim dostaniemy się tam pociągiem Kolei Dolnośląskich. Mam nadzieję, że dzięki moim zdjęciom poczujecie czar wrocławskich krasnali oraz urok niezwykłego Skalnego Miasta!

 -

"Raya i ostatni smok" – Przebaczenie, zaufanie i wiara! - Recenzje filmów

Jestem ogromnym zwolennikiem animacji. Szczególnie Disneya, zarówno tych klasycznych, jak i nowoczesnych. Nie da się ukryć, iż wspomniana wytwórnia potrafi tworzyć piękne animacje z bogatym światem oraz mądrym przesłaniem. Ponadto często zwalają z nóg pod względem audiowizualnym. Mająca premierę na początku lipca „Raya i ostatni smok” to kolejna pozycja na miarę „Krainy Lodu”, „Zaplątanych” czy „Zwierzogrodu”. Ogromnie pomysłowa, stworzono z pasją i zachwycająca pełnokrwistymi bohaterami.

 -

"Luca" – Czy syreny śnią o pasących się rybkach? - Recenzje filmów

Studio Pixar nie przestaje zadziwiać. Ich kolejna animowana propozycja cieszy oko i daje ogrom radości. Mowa tu oczywiście o filmie „Luca”, którego bohaterem jest przesympatyczny chłopak. Nieco naiwny, troszkę bojaźliwy, ale o wielkim sercu i jeszcze większych marzeniach. Dacie się ponieść z falami morskiej opowieści, gdzie syren niczym Arielka wychodzi z wody naprzeciw swojemu losowi? Jeśli odpowiedzieliście twierdząco na zadanie pytanie, to trafiliście we właściwe miejsce.

 -

"Cruella" – Aby być niezastąpionym, zawsze trzeba być odmiennym - Recenzje filmów

Cruella? A któż to taki? Serio, tak dawno oglądałem „101 dalmatyńczyków”, że musiałem sobie najpierw odświeżyć bajkę, aby w pełni zrozumieć, do jakiej postaci nawiązuje opublikowany zwiastun film i skąd zrobił się wokół niego taki przeogromny szum. Szczerze? Sam pomysł nie za bardzo przypadł mi do gustu. O ile w przypadku „Czarownicy” idea ukazania złoczyńcy z zupełnie innej strony zdała egzamin, o tyle byłem przekonany, że „Cruella” okaże się niewypałem. Skąd takie negatywne podejście? Wieloletnie doświadczenie.

 -

Odwiedzin: 2230

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Mitchellowie kontra maszyny" – Virtual vs real life - Recenzje filmów

Macie mnie. Mimo iż jestem ogromnym miłośnikiem wytwórni Disney, to jej najnowsze twory wcale nie są czymś niepowtarzalnym, co zapadałoby w pamięć i do czego chciałoby się wracać. Jeszcze kilka lat temu fabryka snów znana z Myszki Miki i Kaczora Donalda deklasowała konkurencje. Obecnie jest z tym różnie. Oczywiście, animacje te wciąż trzymają bardzo dobry poziom, jednak czegoś im brakuje… może oryginalności i świeżości? Z opowieścią o pewnej rodzince Mitchellów, czyli wspólnym dziecku Columbia Pictures, Sony Pictures Animation oraz Lord Miller („Spider-Man: Uniwersum”) jest inaczej!

Polecamy podobne artykuły

 -

"Pan Jangle i świąteczna podróż" – Dzwonią dzwonki sklepu pana Jangle - Recenzje filmów

Zima za pasem, sklepowe wystawy pełne już świątecznych ozdób, a Mikołaj pewnie strzyże wąsy oraz podcina brodę. Przegotowania przed Bożym Narodzeniem ruszyły pełną parą. Nic więc dziwnego, że w listopadowej ofercie platformy Netflix pojawiły się już pierwsze świąteczne produkcje, a wśród nich „Pan Jangle i świąteczna podróż”, która zwróciła moją uwagę jedynie ze względu na nazwisko Foresta Whitakera – legendarnego czarnoskórego aktora.

 -

Odwiedzin: 2230

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Mitchellowie kontra maszyny" – Virtual vs real life - Recenzje filmów

Macie mnie. Mimo iż jestem ogromnym miłośnikiem wytwórni Disney, to jej najnowsze twory wcale nie są czymś niepowtarzalnym, co zapadałoby w pamięć i do czego chciałoby się wracać. Jeszcze kilka lat temu fabryka snów znana z Myszki Miki i Kaczora Donalda deklasowała konkurencje. Obecnie jest z tym różnie. Oczywiście, animacje te wciąż trzymają bardzo dobry poziom, jednak czegoś im brakuje… może oryginalności i świeżości? Z opowieścią o pewnej rodzince Mitchellów, czyli wspólnym dziecku Columbia Pictures, Sony Pictures Animation oraz Lord Miller („Spider-Man: Uniwersum”) jest inaczej!

 -

"Luca" – Czy syreny śnią o pasących się rybkach? - Recenzje filmów

Studio Pixar nie przestaje zadziwiać. Ich kolejna animowana propozycja cieszy oko i daje ogrom radości. Mowa tu oczywiście o filmie „Luca”, którego bohaterem jest przesympatyczny chłopak. Nieco naiwny, troszkę bojaźliwy, ale o wielkim sercu i jeszcze większych marzeniach. Dacie się ponieść z falami morskiej opowieści, gdzie syren niczym Arielka wychodzi z wody naprzeciw swojemu losowi? Jeśli odpowiedzieliście twierdząco na zadanie pytanie, to trafiliście we właściwe miejsce.

 -

Odwiedzin: 41577

Autor: lukasz_kulakIntrygujące

Komentarze: 4

Księżyc statkiem kosmicznym? - Intrygujące

Myśl, że Księżyc nie jest naturalnym satelitą ziemskim może wydaje się być kompletną bzdurą. Kiedy jednak dokładnie przyjrzymy się faktom na temat „Srebrnego globu”, nasze poglądy ulegną radykalnej zmianie.

 -

Odwiedzin: 13484

Autor: PaMNiewiarygodne, niewyjaśnione

Komentarze: 1

Czy byliśmy na Księżycu? - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Czy wysłaliśmy człowieka na Księżyc w 1969 roku? Czy była to tylko sprytna gra amerykańskich instytucji?

 -

"Kraina lodu 2" – Odgrzejemy dziś kotleta - Recenzje filmów

Jestem chyba jednym z nielicznych widzów, który stanowczo krzyczał: Nie!, gdy tylko dowiedział się o planach realizacji kolejnej odsłony mroźnej opowieści. I nie chodzi tutaj o głośną wrzawę wokół orientacji seksualnej Elsy. Od lat jestem fanem wytwórni Disneya i znam mnóstwo jej produkcji. W związku z powyższym, zauważyłem przez lata pewną niepokojącą tendencję. Disney tworzy piękne, oryginalne animacje. Przykładem mogą być klasyki, jak też ostatnie jej dzieła, do których zaliczają się „Zwierzogród”, „Zaplątani” czy właśnie „Kraina Lodu”. Czego nie robiła fabryka Myszki Miki od dawna, to kontynuacji swoich wielkich i kasowych animowanych przebojów. Nie zastanawialiście się, dlaczego?

 -

Odwiedzin: 4898

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 2

"Coco" – Marzenia bywają złudne - Recenzje filmów

Studio Pixar nigdy nie rozczarowuje swoich fanów. Dowodem na potwierdzenie moich słów może być ich najnowsze dzieło o niepozornym tytule „Coco”. Animacja zapowiadana jako przygoda chłopca pragnącego ziścić swoje marzenia wbrew jasnym zakazom rodziny, a co za tym idzie, udającego się do krainy umarłych, porwała miliony widzów na całym świecie. Czym tym razem wielki Pixar zachwycił kinomanów? Czyżby magia meksykańskiego Święta Zmarłych? Bądź urzekająca oprawa graficzna? A może emocjonalny wydźwięk dzieła? Sympatyczni bohaterowie? Nie? To może oryginalna i nieprzewidywalna linia fabularna?

Teraz czytane artykuły

 -

"Wyprawa na Księżyc" – W drodze do własnego serca - Recenzje filmów

Jestem naprawdę ogromnym fanem wytwórni Disney, lecz muszę też przyznać, że ostatnie animacje będące dziełem platformy Netflix stanowią silną konkurencję dla rodziców myszki Miki. Takim przykładem jest „Wyprawa na Księżyc”, która pod wieloma względami, wręcz miażdży przereklamowany sequel „Krainy Lodu”. Nie wierzycie? Cóż, wystarczy sięgnąć po wspomniany obraz, aby szybko wyjść z błędnego przekonania.

 -

Odwiedzin: 158366

Autor: PaMTradycje

Komentarze: 21

Przesądy – najciekawsze, najpopularniejsze, najważniejsze - Tradycje

Czy przesądy wpływają na nasze życie? Czy wierzymy w przesądy i czy się spełniają. Na co powinniśmy zwracać uwagę by uchronić się od zła i przyciągnąć dobro?

 -

"Resident Evil: Ostatni rozdział" – Paradise City - Recenzje filmów

Jaka jest seria adaptacji kultowej sagi survival horrorów opatrzonych szyldem „Resident Evil”, każdy widzi i słyszy. Twórcy kinowej wersji growego odpowiednika nigdy nie mierzyli zbyt wysoko, ich ambicją było dostarczenie widzom przede wszystkim prostego, czasami niezwykle absurdalnego kina rozrywkowego z przeogromną liczbą komputerowych sekwencji, czyli podsumowując jednym zdaniem: zaoferowanie sympatykom tematu zombie apocalypse efekciarskiego, chociaż bezmózgiego widowiska. I trzeba przyznać, że pomimo licznych uchybień i logicznych błędów, omawianą serię ogląda się całkiem przyjemnie.

 -

Odwiedzin: 174

Autor: adminZespoły i Artyści

Komentarze: 1

"Wiedziałam, że dużo stracę". Karolina Jop powraca z nowym, mocnym singlem pt.: "Na Zaś" - Zespoły i Artyści

Poniedziałek 12 września to dzień, w którym do sieci trafia utwór "Na Zaś". Warto o tym poinformować z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że współautorką słów jest Karolina Jop – dziewczyna z super potencjałem, która postanowiła dotykać niebanalnych tematów , dzięki czemu wiele osób może się z nimi identyfikować. A po drugie, gdyż ten konkretny, kolejny singiel opowiada o nostalgii antycypacyjnej, którą Karolina odczuwała przy swoim wyjeździe do Nowego Jorku. Jesteście ciekawi, co kryje się ze tym sformułowaniem i jak brzmi nowa piosenka tej artystki? No to zapraszamy!

 -

Odwiedzin: 3169

Autor: piterwm90Recenzje gier

Komentarze: 1

"Gone Home" – Żeńska interakcja - Recenzje gier

„Gone Home” to gra, która wystarczy na dwie godziny. Zastanawialiście się kiedyś, czy taka produkcja może zapaść w pamięć? Debiutanckie dzieło The Fullbright Company, choć trwa krótko, daje głęboką interakcję i precyzyjną narrację na poziomie „Dear Esther”.

Nowości

 -

Premiera: sibuku ustawia zegarek na godzinę "9:57"! - Muzyczne Style

Niezwykły męsko-damski duet o oryginalnej nazwie sibuku ponownie udowadnia, że pasja w połączeniu z kreatywnością może dać coś, co zostanie zapamiętane teraz i w przyszłości. Czas. Tym razem on odgrywa ważną rolę, bo w nowym, mającym premierę 9 grudnia, czwartym singlu pt. „9:57” mieszają się jego odcienie…

 -

Odwiedzin: 146

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

Odwiedzin: 65

Autor: adminKultura

Zapraszamy na jubileuszowy koncert Agnieszki Chrzanowskiej! - Kultura

10 grudnia o godzinie 19.00 na scenie Kalinowego Serca w Warszawie (przy ul. Zygmunta Krasińskiego 25) odbędzie się koncert pod nazwą „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Dlaczego warto się tam znaleźć? Odpowiedź brzmi: bo wystąpi Artystka świętująca 25 lat swojej muzycznej drogi. To Agnieszka Chrzanowska, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, która piosenkami aktorskimi czaruje jak najlepsza wróżka i zachęca do ważnej refleksji nad życiem.

 -

A.S.A. jest w "7. Niebie". Jej "Wspomnienia" zostaną z nami na zawsze! - Zespoły i Artyści

6 grudnia, wieczór. Mikołaj przyniósł upominki ludziom, ale tylko tym, którzy byli grzeczni. Anna Sokołowska-Alabrudzińska podarowała za to swój prezent wszystkim słuchaczom, bez względu, jak zachowywali się w ciągu całego roku. Już wcześniej zabrała ich do „7. Nieba”, ale to był dopiero przedsmak tego, co ich czeka. Piękne „Wspomnienia”, czyli album, gdzie A.S.A. chce być uśmiechem, łzami, oddechem na szybie i drogą pod stopami.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Psia Mać"! Miłość – więcej grzechów nie pamiętam… - Muzyczne Style

To się dopiero nazywa powrót po sześciu latach ciszy! Wydana na początku grudnia płyta „Psia Mać” jest bowiem bezsprzecznie najdojrzalszym albumem Dominiki Barabas, niezwykłej artystki wywodzącej się nurtu piosenki literackiej. Zarówno pod względem brzmieniowym, jak i tekstowym. Spójny, dopieszczony muzycznie w najdrobniejszym szczególe i całkowicie nieprzewidywalny. Nie wierzycie? Przesłuchajcie w streamie, a najlepiej go kupcie, to wtedy przyznacie nam rację.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Broad Peak" – Jak tu zimno, jak tu nudno - Recenzje filmów

Utalentowana obsada; reżyser mający debiut dawno za sobą, potrafiący pokazywać na ekranie skomplikowane ludzkie charaktery i historia oparta na faktach – wydawało, że z takiego połączenia wyjdzie film, którym można się chwalić w każdym zakątku naszej planety. Niestety, mimo że „Broad Peak” trafi do widzów w wielu krajach za sprawą Netflixa, nie będą oni głośno klaskać. Raczej założą rękawiczki, aby ogrzać swoje dłonie.

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 2627

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 4

Pierwsze lody... czyli jak to jest z "Polityką"? - Recenzje filmów

Chyba mało ludzi nie widziało jeszcze najnowszego tworu Patryka Vegi pt. „Polityka”. A wśród tych, którzy widzieli, opinie są raczej w miarę podobne. Bo mówią, że to gniot, że totalna porażka, że stracony czas no i czego innego się w sumie po Vedze można spodziewać?

 -

Odwiedzin: 5197

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Dziedzictwo. Hereditary" – Osaczeni - Recenzje filmów

„Dziedzictwo. Hereditary” to kolejny po „The Witch” oraz „To przychodzi po zmroku” znakomicie oceniany przez krytyków dreszczowiec od wytwórni A24, który stara się wyjść poza schematyczne gatunkowe ramy. Bo to bardziej duszny dramat o rodzinie zmagającej się z żałobą niż typowy straszak. Zrealizowany przez debiutanta przykład artystycznego kina, które z komercją ma niewiele wspólnego.

 -

Odwiedzin: 7069

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 5

"Tamte dni, tamte noce" – Nigdy Cię nie zapomnę! - Recenzje filmów

Niełatwe zadanie mają twórcy melodramatów, a jeszcze trudniejsze twórcy melodramatów opowiadających o uczuciu pomiędzy osobami płci męskiej. Czyha bowiem na nich wiele pułapek. Mogą wpaść w sidła banału, mogą podążać za wyznaczonymi wcześniej schematami – opowiedzieć historię większą niż życie, w której bohater boryka się z homofobią ze strony otoczenia i brakiem akceptacji rodziny albo, co gorsza ukrywa romans przed własną… żoną. „Tamte dni, tamte noce” to inny film, w pozytywnym znaczeniu oczywiście.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.655

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję