O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"W lesie dziś nie zaśnie nikt" – Biegnij Julek, biegnij! - Recenzje filmów

Polski slasher – przecież to brzmi, jak przerażający oksymoron. I gdyby ktoś kilka lat temu stwierdził, że zostanie zrealizowany, to bym mu powiedział, by więcej nie ćpał. A nawet, jeśli uwierzyłbym w te słowa, to na pewno jedyną obroną przed tą produkcją byłaby ucieczka, gdzie pieprz rośnie. Tymczasem nie dość, że slasher (towar deficytowy) się narodził, to jeszcze – w porównaniu chociażby do pierwszego polskiego erotyka: „365 dni” – okazał się nie kwaśnym, a zjadliwym kąskiem.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (15534 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
2 864
Czas czytania:
3 526 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aragorn136 (15534 pkt)
Dodano:
993 dni temu

Data dodania:
2020-03-21 15:02:37

Pierwsze zdjęcia z planu mogły zwiastować albo coś w stylu śmierdzącej filmowej kupy, albo coś powstałego z miłości do gatunku. Na szczęście trafiło się nam, widzom, to drugie, choć scenariuszowych ekskrementów głupoty też tutaj nie brakuje. „W lesie dziś nie zaśnie nikt” nie przeciera szlaków polskim horrorom – takowe przecież już w naszej kinematografii były. Niektóre lepsze, jak np. klimatyczne, okultystyczne „Medium” (1985), inne skazane na wieczne zapomnienie, jak „Pora mroku” (2008), która miała być polską odpowiedzią na gore i slasher w jednym, a po obejrzeniu której czułem się niczym pacjent psychiatryka – skołowany, zmęczony, zniechęcony, rwący włosy z głowy ze złości. Z obrazem „W lesie dziś...” sprawa ma się inaczej. Fotosy to jedno, ale później nadszedł plakat sugerujący, że film nie będzie paździerzem, że może czekać widzów fajna zabawa z przymrużeniem oka – no i tak właśnie ostatecznie jest.

 

Kadr z filmu „W lesie dziś nie zaśnie nikt” (źródło: materiały prasowe/ Next Film)

 

Kadr z filmu „W lesie dziś nie zaśnie nikt” (źródło: materiały prasowe/ Next Film)

 

Duża w tym zasługa reżysera i współscenarzysty – Bartosza M. Kowalskiego, człowieka, który w swoim życiu obejrzał chyba wszystkie amerykańskie „Piątki 13-go”, każdą część „Halloween”, „Martwego zła”, „Koszmaru z ulicy Wiązów” i dziesiątek innych opowieści, gdzie – najczęściej młodzi ludzie – stają się ofiarami szaleńca w masce i ostrym narzędziem w dłoni lub w jeszcze gorszym wypadku demonów z piekielnych czeluści. Czuć to, widać i słychać w trakcie seansu tego rodzimego przedstawiciela backwoods slashers. Filmowi Kowalskiego blisko też do „Wzgórz mających oczy” Wesa Cravena. Zresztą nawiązań i puszczania oka do widza jest więcej, i samo ich odszukiwanie jest już dobrym powodem, aby udać się w leśne ostępy z dala od cywilizacji.

 

Kowalski, który zaskoczył mnie swoim debiutanckim, opartym na faktach, dramatem pt. „Plac zabaw”, tutaj, w jakże innym anturażu, również pokazuje, że jest odważnym twórcą, który wie, jak dawkować napięcie i pracować z mało doświadczonymi aktorami. Ociera się o kicz, a kiedy wyjaśnia, skąd wzięło się zło i prześladujący bohaterów dziwny, potężny typ, idzie na łatwiznę. Ale nie ma co na to narzekać, ani też na wtórność czy przewidywalność toczącej się fabuły. Bo sam pomysł wyjściowy jest intrygujący. Trafiamy wraz z młodzieżą uzależnioną do smartfonów na obóz offline i poznajemy kolejne, potencjalne ofiary… odwyku, to znaczy makabrycznych mordów: Daniela, Bartka, Julka, Anielę oraz Zosię. Stereotypowe to postacie, ale takie mają być. Daniel to typowy macho i sportowiec. Bartek średnio czuje się z własną orientacją. Julek (najfajniejszy, najlepiej napisany – zagrany przez Michała Lupę – bohater, któremu się autentycznie kibicuje!) to pulchny nerd i miłośnik horrorów, Aniela jako seksowna blondyneczka kusi swoim nogami; a Zosia ukrywa traumę, z jaką się zmaga. Dziewczyny, a konkretniej aktorki się w nie wcielające, nie wszyscy lubią. Ale spokojnie: Julia Wieniawa i Wiktoria Gąsiewska nie należą już do „Rodzinki.pl” i udowadniają, że grać potrafią i zasady rządzące się gatunkiem znają. Szczególnie małomówna Wieniawa odnajduje się w nowym świecie, dalekim od rodzinnej sielanki. Wszyscy wspólnie z „twardą” opiekunką Izą (przekonująca Gabriela Muskała) opuszczają obóz. Tak wylosowali. Taka ma być terapia. Ale owa terapia dość szybko zamienia się w walkę o życie z czymś bardziej niebezpiecznym niż technologią i internetowym nałogiem. I jak to bywa w slasherach, zamiast połączyć siły, rozdzielają się. Na nic ostrzeżenia Julka. Kto by słuchał nerda. Biegnij więc Julek, biegnij!

 

Kadr z filmu „W lesie dziś nie zaśnie nikt” (źródło: materiały prasowe/ Next Film)

 

„W lesie dziś nie zaśnie nikt” ma to, co mieć musi samoświadomy horror. To po prostu letnia laurka od fana slasherów dla miłośników posoki, flaków i odrąbywanych kończyn, która dostarcza niewymagającej myślenia rozrywki. Reszta nie ma co tu szukać. Co ciekawe, większość scen rozgrywa się za dnia, las jest mroczny i gęsty (niestety, zahipnotyzowany wielkim Księżycem, nie pamiętam, gdzie dokładnie pracowała ekipa), a charakteryzacja – mimo braków budżetowych – nie wydaje się sztuczna i tania. Można się przestraszyć, można parsknąć ze śmiechu (tudzież z zażenowania). Muzyczna oprawa też daje radę. Prawda, chwilami jest to polsko-przaśne, drewniane dosłownie i w przenośni, ledwo słychać część dialogów, a scena seksu jest bez emocji, ale ogólnie nakręcone z polotem, dystansem oraz ze znajomością gatunkowych reguł. Do tego miodne epizody zaliczają Mirosław Zbrojewicz (choć mało wykorzystana postać), Piotr Cyrwus (jest księdzem, lecz nie żadnym Rysiem) i Olaf Lubaszenko – dla sceny z tym ostatnim warto „W lesie dziś nie zaśnie nikt” obejrzeć do końca!

 

Kadr z filmu „W lesie dziś nie zaśnie nikt” (źródło: materiały prasowe/ Next Film)

 

Czy to więc bardzo dobry film? Nie. Tylko lub aż całkiem niezły z potencjałem na sequel. Gdyby reżyser jeszcze bardziej zabawił się konwencją, bardziej docisnął pedał gazu i zszokował (wyobraźcie sobie np. krwawą jatkę na terenie obozu), to chętnie powtórzyłbym seans. A tak w jednej minucie to słabszy, w innej pomysłowy, horror, który – o zgrozo – sam stał się ofiarą potwora, czyli koronawirusa, przez co w kinie wczoraj i dziś nie ujrzał go niemal nikt. Na ratunek jednak ruszył Netlflix. I teraz już wszyscy – o ile opłacają konto na tej platformie streamingowej – mogą się z owym dziełem zapoznać.

 

Ocena: 6,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Pierwszy kilkunastosekundowy teaser filmu, który zapowiadał coś innego i coś więcej niż dostaliśmy (zwróćcie uwagę na „jegomościa”, który ukrywa się za cienkim drzewem…):

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "W lesie dziś nie zaśnie nikt" – Biegnij Julek, biegnij!

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

10 (10)

GieHa
992 dni temu

Czyli takie surowe przeniesienie "amerykańskich" tropów do polskiego lasu, gdzie główną rolę odgrywa Drewieniawa, natomiast polscy aktorzy posiadający umiejętności są zasadniczo niewykorzystani? :)
Dodaj opinię do tego komentarza

10 (10)

Aragorn136
992 dni temu

Tak, oczywiście :) Ale to i tak lepszy film niż polskie komedie romantyczne ;)
Dodaj opinię do tego komentarza

10 (10)

GieHa
992 dni temu

Więc "pokonał" poprzeczkę znajdującą się na poziomie kałuży :) Jest to zawsze jakiś progres - jednak zapewne inaczej go ocenimy (jak to często bywa).
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

Aragorn136
408 dni temu

Druga część wyszła 27 października 2021 roku i jest podobno jeszcze bardziej odjechana! Czas sprawdzić, w sam raz na Halloween.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 145

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

Odwiedzin: 181

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1899" – Choroba morska zagwarantowana - Seriale

Pisać długą, zawiłą, filozoficzną recenzję czy stworzyć krótszy tekst do połknięcia w pigułce. Oto narodziło się pytanie w głowie po seansie (niemalże spirytystycznym) serialu „1899”. Reklamowany jako skrzyżowanie horroru z dramatem historycznym dawał duże nadzieje na coś ponadprzeciętnego, a wyszło niestety przeciętnie, choć są tu sceny przyprawiające o gęsią skórkę i powodującą opad szczeny. Ale nie, to nie to samo, co niemieckie „Dark” od tych samych twórców. Lepiej zatem zapomnieć o recenzji na tysiące słów (taką warto poświęcić „Pierścieniom Władzy”), a skupić się na ogólnych wadach i kilku zaletach.

 -

Odwiedzin: 190

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

 -

"The Return" Palais Noire – Pełen relaks, pełne zanurzenie - Recenzje płyt

Sławek Semeniuk zabrał mnie jakiś czas temu na wycieczkę na Księżyc statkiem w kształcie saksofonu, by tam dać instrumentalny koncert w futurystycznym jazzowym klubie, gdzieś obok najgłębszego krateru. A teraz wręcza złoty bilet na jedną z rajskich plaż. Popijam więc drinka, siedzę na leżaku, czuję ciepły piasek pod nogami i widzę, jak tajemniczy, szczelnie ubrany nurek, wyławia z dna oceanu skarb – połączenie muzyki improwizowanej z teksturami elektronicznymi i rytmami takich gatunków, jak chociażby house i lounge. Słyszę też m.in. głos Patrycji Zarychty, która sprawia, że pobyt w Palais Noire jest niezapomnianym doświadczeniem.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 4922

Autor: adminLudzie kina

Komentarze: 1

Człowiek, który kocha horrory – rozmowa z reżyserem Bartoszem M. Kowalskim! - Ludzie kina

Ma dopiero 35 lat, a już dał się poznać, nie tylko jako idący pod prąd reżyser, ale także jako zdolny scenarzysta i ambitny człowiek. Z rodzinnej Gdyni wyruszył do Paryża i Los Angeles, aby tam ukończyć szkoły filmowe. Zaczynał od ciekawych dokumentów („Moja wola”, „Niepowstrzymani”), a w 2016 zaskoczył, a niektórych zszokował, „Placem zabaw” – zainspirowanym prawdziwymi zdarzeniami dramatem, za który otrzymał nagrodę dla najlepszego debiutanta na 41. Festiwalu Filmowym w Gdyni. Jego druga produkcja na długo przed rozpoczęciem zdjęć też wywołała dyskusję – oto bowiem Bartosz M. Kowalski postanowił nakręcić slasher z prawdziwego zdarzenia, jakiego w Polsce jeszcze nie było.

 -

Odwiedzin: 1747

Autor: adminKultura

Ośmiornica żyje! 3. edycja Octopus Film Festival nadciąga! - Kultura

Już w sierpniu ponownie Stocznia Gdańska i jej okolice zamienią się w jedyne w swoim rodzaju kino. Z oczywistych względów nadchodząca edycja będzie wyjątkowa, ale nie przeszkodzi to w ponownym zaserwowaniu porcji niezwykłych filmów i wrażeń. Oczywiście przy zachowaniu reżimu sanitarnego i wszelkich środków ostrożności.

 -

Odwiedzin: 856

Autor: MovieBrainRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Najmro" – Jak brawurowo okradać pewexy? - Recenzje filmów

Cieszy fakt, że polskie kino gatunkowe powoli zaczyna odżywać. I nic nie wskazuje na to, że owa fala obumrze i nie będziemy już jej doświadczać w rodzimych stronach. Szczególnie, gdy dostaliśmy taki film, jak, mający premierę pod koniec września, 2021 roku „Najmro”. To do tej pory zdecydowanie najciekawszy owoc eksperymentowania polskich twórców z gatunkiem. Dlaczego?

 -

Odwiedzin: 390

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Apokawixa" – Są zombie, jest impreza! - Recenzje filmów

Gasną światła. Na fotelach siedzą wygłodniali wrażeń i dobrego kina gatunkowego widzowie. A ja pomiędzy nimi i też burczy mi w brzuchu, lecz wiem, że już za moment się zacznie! Pojawią się pierwsze polskie żywe trupy i będą kroczyć, gryźć, przerażać… Ale zaraza! Ale zaraz, gdzie one. Tu matura, jakowaś w czasie pandemii bzdura, a po niej trzeba się śpieszyć na inbę nad Bałtykiem. Ktoś w kimś się kocha, ktoś robi focha… Bo „Apokawixa” to, jak się okazuje, żaden rasowy horror, a B-klasowiec, w którym Xawery Żuławski miesza satyrę z młodzieżową komedią imprezową, a w sam środek, choć dość późnawo, wrzuca zombiaki. Czekają Was śmiechu ataki i chwile cringowe. O mój Boże!

 -

"Halloween" – Szybciej, krwawiej, nowocześniej - Recenzje filmów

Czterdzieści lat minęło, odkąd John Carpenter i Debra Hill – poprzez jeden prosty jak budowa cepa scenariusz – raz na zawsze zdefiniowali kino slash. Morderca w krzakach, błysk ostrza w ciemności, krzyk przyłapanych na kopulacji nastolatków oraz jedyna ocalona, czyli final girl. Później nadeszły rzesze nie tyle naśladowców, co kontynuatorów tradycji; niektórym udało się nawet doścignąć sławą fantastyczne „Halloween” (1978) – weźmy chociażby kultowy „Piątek trzynastego” (1980).

 -

"Blair Witch" – Baba Jaga dalej w lesie straszy… - Recenzje filmów

Od razu na wstępie muszę zaznaczyć, że jestem ogromnym zwolennikiem horrorów. Ponadto dużym podziwem darzę podgatunek found footage, który przez wielu widzów uznawany jest za kino niskobudżetowe i zwyczajnie amatorskie, a co za tym idzie kiczowate. Pozornie może się wydawać, iż nakręcenie filmu zrealizowanego w rzeczonej konwencji to bułka z masłem, jednak twórcy kontynuacji głośnego i kultowego wręcz obrazu grozy zatytułowanego „Blair Witch Project” udowadniają, iż dobra produkcja found footage to coś więcej niż kamera i trzęsące się ręce.

 -

Odwiedzin: 3903

Autor: pjTradycje

Halloween – tam, gdzie straszą dyniowe głowy... - Tradycje

31 dzień października, a konkretniej pora wieczorna, to czas, kiedy dziatwa przebiera się w różnej maści zjawy, duchy i potwory, i wyrusza na łowy. Pukając od drzwi do drzwi, odważnie krzyczą „cukierek albo psikus”, tym samym nie dając większego wyboru mieszkańcom. Zabawa ta jest mocno zaakcentowana na zachodzie, szczególnie za oceanem, aczkolwiek i w Polsce od co najmniej kilku lat widać fascynację „przerażającym” Halloween (tzw. Wigilią Wszystkich Świętych).

 -

Odwiedzin: 2680

Autor: SurgeonRecenzje filmów

Komentarze: 2

"The Witch" – "To live deliciously" - Recenzje filmów

Nagroda za reżyserię na Festiwalu Filmowym Sundance otworzyła Robertowi Eggersowi oraz jego debiutanckiemu dziełu – „The Witch” – drzwi do mainstreamowego sukcesu. Zobaczywszy, jak krytycy rozpływają się nad tą produkcją, dystrybutorzy od razu ostro zabrali się do jej namiętnego promowania, i to na skalę dużo szerszą, niż początkowo planowano... Jednak niestety – jeśli widzowie nastawieni na Hollywood niespodziewanie dostają film niszowy, nie ma co oczekiwać entuzjastycznej reakcji z ich strony, nad czym można jedynie gorzko ubolewać, biorąc pod uwagę poziom, jaki niniejszy obraz sobą reprezentuje.

 -

"Baba Jaga" – I raz, i dwa - Recenzje filmów

Słowiański folklor w brytyjskim horrorze – czemu by nie? W końcu opowieści o Babie Jadze, w tym znana na całym świecie baśń braci Grimm „Jaś i Małgosia”, niejednemu pokoleniu urozmaiciły dzieciństwo, budząc paniczny strach przed zostaniem schrupanymi na śniadanie, jak również dozgonną niechęć do haczykowatego nosa. Niestety twórcy filmu nawiązującego do postaci popularnej czarownicy woleli nie roztrząsać się zbytnio nad tradycyjnym wizerunkiem staruszki z mrocznego lasu.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 2864

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 4

"W lesie dziś nie zaśnie nikt" – Biegnij Julek, biegnij! - Recenzje filmów

Polski slasher – przecież to brzmi, jak przerażający oksymoron. I gdyby ktoś kilka lat temu stwierdził, że zostanie zrealizowany, to bym mu powiedział, by więcej nie ćpał. A nawet, jeśli uwierzyłbym w te słowa, to na pewno jedyną obroną przed tą produkcją byłaby ucieczka, gdzie pieprz rośnie. Tymczasem nie dość, że slasher (towar deficytowy) się narodził, to jeszcze – w porównaniu chociażby do pierwszego polskiego erotyka: „365 dni” – okazał się nie kwaśnym, a zjadliwym kąskiem.

 -

Odwiedzin: 13441

Autor: adminWolny czas, przygoda

Komentarze: 1

Wywiad z Dariuszem Pachutem – ekstremalny góral kontra wodospad! - Wolny czas, przygoda

Pochodzi z wioski o nazwie Zabrzeż, położonej koło Łącka. Jako urodzony Sądeczanin, wygląda niczym Janosik lub Góra z „Gry o Tron”. Ale nie jest żadnym szlachetnym rozbójnikiem, ani czarnym charakterem z serialu fantasy. Jest Dawidem, który mierzył się z Goliatem. Nazywa się Dariusz Pachut. A jego przeciwnikiem był najwyższy wodospad świata – Salto Angel. Mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z tym odważnym i energicznym miłośnikiem sportów ekstremalnych. Opowiedział m.in. o swojej pasji i projekcie SLIDE Challenge!

 -

Polski duet anYkara upamiętnia włoską artystkę! - Zespoły i Artyści

Duet anYkara, czyli Karina i Andrzej Kita wziął udział w międzynarodowym projekcie, poświęconym pamięci znanej włoskiej piosenkarki Azzurry Lorenzini. Owocem współpracy z artystami z całego świata jest singiel „Letto 23”. To olbrzymie wyróżnienie i docenienie ich twórczości, bowiem na płycie znalazło się zaledwie 10 artystów z różnych krajów.

 -

Odwiedzin: 2353

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 2

"Gra o tron: finałowy sezon 8" – Zima i po zimie... - Seriale

Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Kwietniowy wieczór, roku 2011. Za chwilę zacznie się pilot „Gry o tron” – jednego z najbardziej oczekiwanych seriali w historii stacji HBO. Jako fan gatunku fantasy i czytelnik, który pochłonął wszystkie tomy G. R. R. Martina, siedzę jak na szpilkach. Czy dwaj showrunnerzy David Benioff (scenarzysta „Troi”) i D. B. Weiss dadzą radę oddać książkowy klimat? Czy udźwigną źródłowy materiał? Przede wszystkim te dwa pytania nie dają mi spać poprzedniej nocy. Bo o rozmach, znając choćby wcześniejszy „Rzym”, raczej się nie boję. Na szczęście już sama animowana czołówka i muzyka Ramina Djawadiego rozwiewa moje wątpliwości. A widząc zdjęcia, grę dobrze dobranych aktorów i namacalną grozę bijącą z ekranu telewizora, wszelkie obawy mijają. Koszmar zamienia się w piękny sen…

 -

"Wataha III" – Rebrow na tropie! - Seriale

Polskie seriale gatunkowe są coraz lepsze. Odważne stwierdzenie? Tak. Ale to żaden fake news, to prawda. Niechaj tego przykładem będzie niedawny „Ślepnąc od świateł”, „Rojst”, czy pierwszy sezon (kolejny podobno już nie tym samym poziomie) „Belfra”. „Wataha” od HBO także należy do grupy tych sprawnie nakręconych i intrygujących produkcji. Mająca własny europejski stempel – klimat gęsty niczym mgła wymieszana z dymem i odorem alkoholu, „Wataha III” spełnia oczekiwania widza.

Nowości

 -

Odwiedzin: 145

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

Odwiedzin: 62

Autor: adminKultura

Zapraszamy na jubileuszowy koncert Agnieszki Chrzanowskiej! - Kultura

10 grudnia o godzinie 19.00 na scenie Kalinowego Serca w Warszawie (przy ul. Zygmunta Krasińskiego 25) odbędzie się koncert pod nazwą „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Dlaczego warto się tam znaleźć? Odpowiedź brzmi: bo wystąpi Artystka świętująca 25 lat swojej muzycznej drogi. To Agnieszka Chrzanowska, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, która piosenkami aktorskimi czaruje jak najlepsza wróżka i zachęca do ważnej refleksji nad życiem.

 -

A.S.A. jest w "7. Niebie". Jej "Wspomnienia" zostaną z nami na zawsze! - Zespoły i Artyści

6 grudnia, wieczór. Mikołaj przyniósł upominki ludziom, ale tylko tym, którzy byli grzeczni. Anna Sokołowska-Alabrudzińska podarowała za to swój prezent wszystkim słuchaczom, bez względu, jak zachowywali się w ciągu całego roku. Już wcześniej zabrała ich do „7. Nieba”, ale to był dopiero przedsmak tego, co ich czeka. Piękne „Wspomnienia”, czyli album, gdzie A.S.A. chce być uśmiechem, łzami, oddechem na szybie i drogą pod stopami.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Psia Mać"! Miłość – więcej grzechów nie pamiętam… - Muzyczne Style

To się dopiero nazywa powrót po sześciu latach ciszy! Wydana na początku grudnia płyta „Psia Mać” jest bowiem bezsprzecznie najdojrzalszym albumem Dominiki Barabas, niezwykłej artystki wywodzącej się nurtu piosenki literackiej. Zarówno pod względem brzmieniowym, jak i tekstowym. Spójny, dopieszczony muzycznie w najdrobniejszym szczególe i całkowicie nieprzewidywalny. Nie wierzycie? Przesłuchajcie w streamie, a najlepiej go kupcie, to wtedy przyznacie nam rację.

 -

Anna Malek: Uwierzyła w szaloną miłość i "Zwariowała"! - Zespoły i Artyści

1 grudnia ukazał się nowy singiel Anny Malek, która dotarła m.in. do finału programu Voice Of Poland 11, a także z zespołem Soul City do półfinału X Factor. Porywa on refrenem, do którego pasują ciekawe zwrotki. Jest także teledysk, a sam utwór świetnie rokuje radiowo. Polecamy! Można „Zwariować” razem z Anną i uwierzyć, że szalona miłość jest możliwa.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Broad Peak" – Jak tu zimno, jak tu nudno - Recenzje filmów

Utalentowana obsada; reżyser mający debiut dawno za sobą, potrafiący pokazywać na ekranie skomplikowane ludzkie charaktery i historia oparta na faktach – wydawało, że z takiego połączenia wyjdzie film, którym można się chwalić w każdym zakątku naszej planety. Niestety, mimo że „Broad Peak” trafi do widzów w wielu krajach za sprawą Netflixa, nie będą oni głośno klaskać. Raczej założą rękawiczki, aby ogrzać swoje dłonie.

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 2625

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 4

Pierwsze lody... czyli jak to jest z "Polityką"? - Recenzje filmów

Chyba mało ludzi nie widziało jeszcze najnowszego tworu Patryka Vegi pt. „Polityka”. A wśród tych, którzy widzieli, opinie są raczej w miarę podobne. Bo mówią, że to gniot, że totalna porażka, że stracony czas no i czego innego się w sumie po Vedze można spodziewać?

 -

Odwiedzin: 5196

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Dziedzictwo. Hereditary" – Osaczeni - Recenzje filmów

„Dziedzictwo. Hereditary” to kolejny po „The Witch” oraz „To przychodzi po zmroku” znakomicie oceniany przez krytyków dreszczowiec od wytwórni A24, który stara się wyjść poza schematyczne gatunkowe ramy. Bo to bardziej duszny dramat o rodzinie zmagającej się z żałobą niż typowy straszak. Zrealizowany przez debiutanta przykład artystycznego kina, które z komercją ma niewiele wspólnego.

 -

Odwiedzin: 7065

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 5

"Tamte dni, tamte noce" – Nigdy Cię nie zapomnę! - Recenzje filmów

Niełatwe zadanie mają twórcy melodramatów, a jeszcze trudniejsze twórcy melodramatów opowiadających o uczuciu pomiędzy osobami płci męskiej. Czyha bowiem na nich wiele pułapek. Mogą wpaść w sidła banału, mogą podążać za wyznaczonymi wcześniej schematami – opowiedzieć historię większą niż życie, w której bohater boryka się z homofobią ze strony otoczenia i brakiem akceptacji rodziny albo, co gorsza ukrywa romans przed własną… żoną. „Tamte dni, tamte noce” to inny film, w pozytywnym znaczeniu oczywiście.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.807

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję