O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Projekt Hail Mary" – Czy Przyjaźń większa niż kosmos, pytam? - Recenzje filmów

Uwaga! Niniejsza recenzja (napisana tydzień po premierze) ujawnia ważny szczegół filmu. Ale zrobił już to – niepotrzebnie – zwiastun, więc się usprawiedliwiam. Dlatego to bardziej tekst dla osób, które znają pierwowzór literacki i oglądają trailery. A zatem zapinamy pasy i lecimy, a raczej otwieramy z przerażeniem oczy i myślimy, co tu do jasnej cholerci robimy. A jesteśmy na statku kosmicznym, gdzie brodaty mężczyzna budzi się z kriogenicznego snu. Nie pamięta nic. Świetny i tajemniczy wstęp, prawda? Dalej jest równie ciekawie! Bo „Projekt Hail Mary” to kino eskapistyczne, choć stawka w nim wysoka. I jednocześnie film, który jest lekki w odbiorze, wręcz rozczulający. Czy to wada? Czy adaptacja, rządząca się swoimi prawami, „wygrywa” z książkowym pierwowzorem? Pytania się mnożą jak „astrofagi”, lecz najważniejszym pozostaje to zadanie w tytule recenzji.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły

Ryland Grace to sympatyczny i lubiany nauczyciel. Nawet gdy tłumaczy uczniom, że za 30 lat spora część populacji wymrze, to nie popada w dramatyczną przesadę. Ziemia się ochłodzi, ponieważ Słońce (a konkretniej jego energia) jest „pożerane” przez niedawno wykryte mikroorganizmy, których nazwa pojawiła się już we wstępie tekstu. Cóż. Trzeba się z tym pogodzić. Grace, niegdyś biolog molekularny, mimo wszystko się uśmiecha (i mimo tego, że dla środowiska naukowego jest „wyklęty” z powodu swoich badań i wniosków: woda niekonieczna do powstania i rozwoju życia). Eva Stratt się nie uśmiecha. Jako szefowa międzynarodowego projektu „Hail Mary”, zamierza uratować ludzkości przed zagładą. Zdaje sobie sprawę, że czasu jest coraz mniej…

 

Kadr z filmu "Projekt Hail Mary" (materiały prasowe)

 

Kadr z filmu "Projekt Hail Mary" (materiały prasowe)

 

Wracamy na statek i przypatrujemy się jemu. Nie, to żaden pasażer na gapę. To właśnie Grace. Samotny facet w przestrzeni kosmicznej. Zapewne przyszły bohater. Tylko czy z przypadku, czy wyboru? Leci w kierunku gwiazdy, która „jakimś cudem” nie znajduje się w menu astrofagów. Wydaje się, że będziemy świadkami jednoosobowej, samobójczej misji, a fabuła uderzy w poważne i filozoficzne tony, jak w „Interstellar” Nolana. A tu… niespodzianka. Czytelnicy o niej wiedzą, widzowie będą zaskoczeni. „Projekt Hail Mary” przeradza się bowiem w skrzyżowanie gatunków, motywów i stylów. Kino Nowej Przygody i feel-good movie mkną przez kosmos z komediowym buddy movie. Mamy też bromance, a jakże! Czyli można rzec, że otrzymujemy dzieło cieszące tłumy, ludzi w różnym wieku. Pobudzające wyobraźnię, wychwalające i podkreślające siłę przyjaźni w ekstremalnych warunkach. I to przyjaźni… między przedstawicielami tak odmiennych pod każdym aspektem cywilizacji. Nie zaśniecie, będziecie czuwać i patrzeć, jak owa relacja się zacieśnia. Jest ona bijącym głośno sercem filmu w tej cichej pustce. A zatem Ryland nie będzie sam. Wraz z poznanym towarzyszem, który wygląda niczym połączenie krabo-pająka ze skałą (stąd nadał mu imię Rocky) „wykmini”, jakie kroki podjąć, aby uratować nie jedną, a dwie planety.

 

Co zadzieje się dalej na ekranie, odkryjecie. I albo się w owym filmie zakochacie (wzruszeni, otuleni, rozbawieni), albo się od niego, jak od szklanej ściany, odbijecie. Ja jestem w gronie tych, może nie totalnie zauroczonych, ale z grubsza zadowolonych. Książkę oceniłem na 8/10, przekonując się, że mimo nieco „stępionego pióra” i infantylno-krindżowych momentów/dialogów, Andy Weir zaraził pasją do nauki w taki nerdowski, przystępny sposób. Twórcy ekranizacji: Phil Lord, Christopher Miller (reżyserski duet, który podarował nam wcześniej animowanego „Spider-Mana”) i Drew Goddard (scenarzysta poprzedniej adaptacji Weira – „Marsjanina”) zdecydowali (z aprobatą autora książki), aby naukowy żargon i przeprowadzane eksperymenty zredukować na rzecz interakcji głównych postaci. Grace jest nieporadny, jakby za chwilę miał się poślizgnąć na skórce od banana. I bardziej zamienia się w tchórzliwego, poczciwego „stand-upera” niż naukowca. Z kolei inżynier Rocky zachowuje się jak Stich ze znanej animacji, mając szansą na zostanie nową ulubioną filmową figurką. Oczywiście nie cały czas, ale może to przeszkadzać. Czy jednak na tyle, żeby wychodzić w trakcie seansu, jak uczynił to Karol Wójcicki? Ten popularyzator astronomii, miłośnik powieści, zaufawszy reżyserom, liczył na coś bliższego science z domieszką fiction (patrzę na Ciebie „Marsjaninie”) niż „galaktycznych heheszków” i zbijania „żółwika”.

 

Ja, znając styl Lorda i Millera, spodziewałem się „typowych dla nich rozwiązań”. Panowie pragnęli zrealizować film, który spodoba się ludziom, którzy kierują się w życiu sercem, a mniej rozumem. Nie zapomnieli na szczęście całkiem o budowaniu tajemnicy, napięcia, emocji. Stwierdzili, że naukowe wstawki źle wpłyną na tempo i feeling filmu. Rozumiem. Szanuję. A jednak gdzieś w tych założeniach gubi się poczucie stawki – końca wszystkiego i wszystkich. Jakby balans nie był idealnie zachowany, jakby było o te kilka żartów za dużo.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

aragorn136 (26260 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin: 127
Czas czytania: 150 min.
Kategoria: Recenzje filmów
Dodano: 1 dni temu [2026-03-28]

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

Filmowy33
1 dni temu

Zwiastun pokazał aż tyle, bo było to dobre z punktu widzenia marketingu (promocji). Aby przyciągnąć miłośników bliskich spotkań itp. Ale faktycznie pokazał za dużo, jeśli chodzi i wygląd itd., mimo że to druga ważna postać.
Dodaj opinię do tego komentarza

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2026 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.319

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję