O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Avatar: Istota wody" – Przytul wieloryba - Recenzje filmów

O „Avatarze. Istocie wody” można opowiadać godzinami, a można też napisać zaledwie kilka akapitów. Ale ja zacznę od innej historii… W 2009 roku wspólnie z koleżanką wybrałem się na seans pierwszego „Avatara”, oczywiście w trójwymiarze. Wyszliśmy z kina zachwyceni. Niestety, przez kolejne wiosny i zimy nasza przyjaźń zaczęła słabnąć. Wiecie – ona założyła rodzinę, skupiła się na pracy. Ja robiłem swoje rzeczy. Mim to po 13 latach udało się nam wrócić na Pandorę, a dokładnie do pobliskiego multipleksu. Liczba ta nie okazała się pechowa. „Istota wody” stała się klamrą naszej znajomości. Łza się pojawiła. Więź na nowo się wzmocniła. Czy to faktycznie sprawka filmu Camerona?

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (20588 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
944
Czas czytania:
1 106 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aragorn136 (20588 pkt)
Dodano:
425 dni temu

Data dodania:
2022-12-30 18:40:54

Wybaczcie tę prywatę na wstępie, lecz czułem potrzebę, aby się nią z Wami podzielić. A co do nowego „Avatara”, to jest on kinowym doświadczeniem, w którym jakość obrazu i dźwięku osiąga rewolucyjny poziom. Tylko że, podobnie jak poprzednio, fabuła nie jest w stanie nadążyć za formą. Jednak mimo sztampy, są tam szczere emocje, potrafiące wywołać wzruszenie. O ile film z 2009 był krytykowany za kopiowanie niemal jeden do jednego motywów z animowanego „Pocahontas” czy „Tańczącego w wilkami”, tak ten może przynudzać kliszami związanymi z relacją na linii – rodzice/dzieci. „Istota wody”, choć powtórnie dotyka tematów kolonializmu i ekologii, to idzie przede wszystkim w kierunku rodzinnych relacji. Prosty skrypt ratują postacie… dzieciaków, szczególnie adoptowana Kiri (rewelacyjna Sigourney Weaver) oraz prawdziwy syn Jake’a Sully’ego i Neytiri – Lo’ak. Im kibicujemy, o nich się martwimy. Sam Worthington i Zoe Saldana nie mają za to dużo do grania. Ot, wychowują niebieskie córki i synów zgodnie z przekonaniami, i rolami. Tata uczy strzelać z łuku. Mama w sumie także, ale dodatkowo otacza troską. Saldana jest zdecydowanie bardziej wyrazista od drewnianego, papierowego Worthingtona, który znów staje się narratorem, specjalistą od ekranowej ekspozycji – bez energii, bez charyzmy. Jej matczyna miłość bierze niestety górę nad rozsądkiem.

 

Kadr z filmu "Avatar: Istota wody" (materiały prasowe)

 

Przeszło trzygodzinny spektakl początkowo wygląda jak pocztówka z wakacji, a następnie film przyrodniczy, gdzie funkcję Sama W. powinna przejąć Krystyna Czubówna. „Proszę państwa, a teraz widzimy majestatyczne podwodne stworzenia, które za moment wejdą w fazę godową… Spójrzcie jeszcze na te zielone drzewa i wysoką trawę oraz kosmiczne świetliki…”. Kontynuacja „Avatara” to nie droga bohatera jak u Campbella. To trzyaktowe dzieło, w którym James Cameron powoli zaprasza do świata już znanego, ale mającego jeszcze wiele do odkrycia. Rozwija go (to dobrze), sprawdza cierpliwość widza (tu jest ryzyko) i mało czym zaskakuje w warstwie fabularnej. Zanim akcja ruszy z kopyta, a raczej z płetwy, mijają godziny… W tym czasie podziwiam krajobrazy Pandory, podpatruje życie rodzinne Sull’ych i nieco podskakuje (budzę się) na fotelu, gdy pułkownik Miles Quaritch (Stephen Lang) zszokowany, ale i zadowolony z tego, że stał się Avatarem, pragnie zemścić się na Toruku Makto. Wraz z niebieskim oddziałem tropi więc ślady, dążąc tylko do jednego, wyznaczonego celu, nie spodziewając się, że ktoś uśpi jego złość. Ludzie pod przywództwem generał Ardmore (znana z „Rodziny Soprano” Edie Falco) są zajęci wtedy czymś innym – przygotowywaniem księżyca (bo to żadna planeta, a jeden z wielu naturalnych satelitów Polifema) do zamieszkania. Życie na Ziemi jest bowiem po kilkunastu latach trudniejsze niż w momencie, kiedy zwerbowano Jake’a. Szkoda, że mimo długiego metrażu, Cameron i spółka nie pokazali chociaż pojedynczej sceny opisującej ową sytuację. Ba! Nawet wątek przeobrażania terytoriów i atmosfery jest całkiem pozrzucany. Oczywiście, w kilku ujęciach mamy walkę Na’vi z ziemskim najeźdźcą, ale najważniejsze jest domowe ognisko. Skala makro ustępuje miejsca skali mikro. A już wyjątkowo kameralnie robi się, gdy zmuszeni do przeprowadzki, Sully z partnerką i potomstwem uczą się koegzystować z nadmorskim plemieniem – klanem Metkayina.

 

Archipelag w rejonie pandorańskich raf jest cudem doliny niesamowitości. Teraz rozumiem, czemu produkcja trwała tyle czasu. Cameron zmajstrował nowe kamery do zdjęć podwodnych, a procesory zapewne zastąpił szybszymi, by nie uległy przegrzaniu. Woda jest przepiękna, ale i niebezpieczna – prawie się „utopiłem”. CGI tak doskonałe, że raczej przez następne dekady się tu nic nie zestarzeje, mimo że tamten „Avatar” dzisiaj wygląda gorzej (choć nadal lepiej od wszystkich wysokobudżetowych gigantów). Grymasy na twarzach postaci są wiarygodniejsze, a stojący obok Na’vi Ziemianie nie prezentują się jak wklejone kukiełki. Ale nie mogłoby być inaczej, skoro tym statkiem kieruje James Cameron – megaloman i perfekcjonista. Człowiek bezgranicznie zakochany w swoim uniwersum, które stworzył na początku nowego tysiąclecia, uciekając od projektów science fiction, gdzie motywacje części bohaterów byłyby ciekawiej wygrane, a intrygi i stawka charakteryzowały się większym ciężarem (patrz. „Terminator 2”, „Aliens”). Scenariusz, tym razem napisany z pomocą Rick Jaffa (specjalisty od małpiej serii) kuleje. Wątki są urywane, ktoś się pojawia i nagle znika. Montaż nie ukryje, że coś ważnego dla przebiegu wydarzeń wycięto. Lecz z drugiej strony nie można odmówić reżyserowi kreatywności w budowaniu ekranowego świata, jakże „prawdziwszego” od planet ze „Strażników Galaktyki” i innych miejsc kojarzonych z adaptacjami Marvela, które rażą sztucznością na kilometr. Wiadomo, że całość oparta jest na efektach komputerowych, ale bez utalentowanego autora zdjęć, film nie prezentowałby się aż tak kosmicznie. Mauro Fiore nie nurkował pod wodą. Jego funkcję przejął Russell Carpenter. Nic dziwnego. Był na „Titanicu”, zdobył Oscara. Na planie czuł się jak ryba w wodzie, podobnie jak Kate Winslet, która wstrzymała oddech na 7 minut i kilkanaście sekund, pokonują tym samym rekord Toma Cruisa. Nawiązań do „Titanica” jest zresztą więcej.

 

Kadr z filmu "Avatar: Istota wody" (materiały prasowe)

 

Tworząc tę, lekko spóźnioną, recenzję, dowiedziałem się, że film przekroczył miliard dolarów zysków. To dobra wiadomość, bo ogromny budżet (większy niż pierwszego „Avatara”) nie poszedł na marne. Kolejne części, a już na sto procent trzecia i raczej czwarta, są w drodze. Niech tylko James Cameron wymyśli ciekawszą opowieść, z mocniejszą dramaturgią i twistami oraz nowym antagonistą. Wtedy zapamiętam z seansu więcej niż banalny slogan, że „rodzina to twierdza” itp. Tak, miałem łzę w oku. Tak, siedziałem jak zahipnotyzowany. Trzymałem kciuki, aby zachowujące się jak ludzkie nastolatki, błękitne latorośle przezwyciężyły swoje lęki. Tuliłem wieloryba. Łapałem rybki wypływające z ekranu (wydawało się, że 3D to echo przeszłości, ale nie, ta technologia nadal fascynuje, pozwalając na głębszą immersję). Cieszyłem się kolorystyką. Do zakochania było dość blisko. Ostatecznie skończyło się na polubieniu, gdyż mielizny nie pozwalały płynąć dalej, wyzwolić w pełni radosne, wewnętrzne dziecko.

 

„Avatar: Istota wody” ma dość dobre tempo – tylko raz spojrzałem na zegarek. Nie znajdzie się mimo to na moim osobistym podium najlepszych filmów roku 2022, choć w kategorii blockbuster mało kto może z nim konkurować. Jest jednak warunek. Należy go obejrzeć na dużym ekranie albo przynajmniej na wielkim telewizorze z porządnym nagłośnieniem. W innym przypadku o żadnym olśnieniu nie ma co marzyć.

 

Kadr z filmu "Avatar: Istota wody" (materiały prasowe)

 

Kadr z filmu "Avatar: Istota wody" (materiały prasowe)

 

Po zapalonym świetle na twarzy przyjaciółki i części widzów zauważyłem ekscytację. Film dostarczył im tego, co oczekiwali. Niby szablonową, przewidywalną, historię o porzuceniu nieistotnych różnic na rzecz budowy wspólnoty potrzebnej do stawienia oporu niszczycielskiej wrogiej sile, ale w nietypowym anturażu. Uniwersalną, zaplanowaną, powstałą z potrzeby serca, i pasji. Z efektownym, czytelnym finałem. Jej rozmach zachwyca i przytłacza jednocześnie, lecz ważne, iż zdaje egzamin z eskapizmu. Wszak po to stworzono kino.

 

PS Nie wiem, czy 48 klatek na sekundę w trakcie scen akcji, w wybranych salach IMAX, wyrzucało z filmu, czy może jednak wzmacniało doznania? Jak ktoś wie, ten niech napisze w komentarzu.

 

Ocena: 7,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Avatar: Istota wody" – Przytul wieloryba

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)


425 dni temu

Trudno się nie zgodzić z recenzentem, Avatar po raz kolejny zdał egzamin z eskapizmu. Choć fabularnie nie jest niczym odkrywczym to w kwestii immersji dalej z tym światem może tylko Środziemie rywalizować i kilka rejonów z Gwiezdnych Wojen.
Fajna prywatna historia piszącego ja sam wybrałem się z siostrzeńcami którzy wcześniej mieli po naście lat a teraz już zakładają rodziny i film do nich trafił mocniej. Czy ktoś planuje jeszcze raz przytulić w kinie Wieloryba i Pandorę?
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

Aragorn136
425 dni temu

Ta "nudna" godzina o życiu w wodzie to balsam na dzisiejsze skołatane nerwy... lek na problemy.
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

Filmowy33
421 dni temu

Bałem się o muzykę, bo Jamesa Hornera już dawno nie ma na tym świecie, ale na szczęście nie jest źle. Nadal działa dobrze i dość dobrze buduje klimat Pandory.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

"100N" – Jego refleksja i wrażliwość w całej tej muzyce! - Recenzje płyt

Słuchacze! Osoby poszukujące muzycznych nowości, które powstają w czterech ścianach domowego studia. Chłopaki i dziewczyny lubiący subtelność wokalu połączoną z dzikością dźwięku. Odkryłem coś dla Was. Coś, co zrobiło mi dobrze na serduchu i w głowie. Co uspokoiło rozbiegane myśli. Mowa o dostępnym na Spotify albumie pt. „100N”, nagranym przez Lucasa Flinta. Stali czytelnicy Altao.pl, zaglądający do kategorii Muzyka mieli już okazję się zapoznać z tym utalentowanym chłopakiem (prezentowane były dwa jego polskojęzyczne single: „Zostań” oraz „Wieczór Filmowy). „100N” jest w całości po angielsku, co nie znaczy, że nie będą go w stanie docenić ludzie na co dzień słuchający tylko w rodzimym języku.

"Detektyw: Kraina nocy" – Coś za ciepło na tym mrozie… - Seriale

„Jodie Foster jako policjantka gdzieś w małym, fikcyjnym, odciętym od świata, miasteczku na Alasce mierzy się z traumą i najtrudniejszym śledztwem w całej karierze”. Wystarczy takie zdanie, aby fani „Milczenia Owiec” zacierali rączki. Ale „Kraina nocy” to nie sequel rzeczonego thrillera, a kolejny miniserial osadzony w uniwersum „Detektywa”. Po wszystkich, sześciu odcinkach można dojść tylko do jednego wniosku: niepotrzebnie osadzony. Bo o ile prolog zapowiada prawie wybitny kawał telewizji, tak już finał sprawia, że wszystko odmarza…

 -

Odwiedzin: 538

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 3

"Droga Królów" – Niech Cię Burza Sanderson! - Recenzje książek

W pierwszym tygodniu od premiery znalazła się na 7. miejscu listy bestsellerów The New York Times. Zdobyła nagrodę Davida Gemmella Legend Award dla najlepszej powieści fantasy. Każdy fan gatunku musi ją znać i przeczytać od deski do deski – jak pewna Polka, która to uczyniła w dwa dni (!). Po takich rekomendacjach oraz informacjach decyzja o pójściu „Drogą Królów” jest oczywista. I co z tego, że na rynku wydawniczym jest wiele nowości – lepiej zmierzyć się z dawniejszą, 1000-stronicową, wychwalaną powieścią Brandona Sandersona. I niestety… Oj ciężka to była lektura… Ani ona wybitna, ani wciągającą swoją intrygą. Rzekłem to na wstępie Ja – Przemek „Aragorn” Jankowski, który w różnych królestwach już bywał.

 -

Odwiedzin: 325

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Kos" – Gdzie generał, co chłopa szanował? O tu! - Recenzje filmów

„Pierwszy krok do zrzucenia niewoli to odważyć się być wolnym, pierwszy krok do zwycięstwa – poznać się na własnej sile” – przekonywał głośno Tadeusz Kościuszko. Pewni twórcy wzięli sobie drugą część tego cytatu mocno do serca. Jako pierwsi zdecydowali się zrealizować w Polsce film o wielkim bohaterze narodowym bez grama martyrologii, za to z wyraźnymi inspiracjami kinem Quentina Tarantino. Czy aby owa sztuka ich nie przerosła? Jaki jest „Kos”?

 -

Odwiedzin: 276

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"W nich cała nadzieja" – "ARTUR" i Ewa (!) - Recenzje filmów

„Z kinem fantastyko-naukowym w Polsce od dawna nie jest za dobrze proszę państwa, to temat martwy, przysypany grubą warstwą gliny” – powiedziałby zapewne jakiś sędziwy profesor w trakcie wykładu z filmoznawstwa. Po obejrzeniu „W nich cała nadzieja” sprostowałby to stwierdzenie następującymi słowami: „przepraszam, myliłem się”. Bo ten pełnometrażowy debiut Piotra Biedronia, choć zrealizowany za niewielkie pieniądze, stanowi wyraźny zwrot w tym kierunku. Nie jest propozycją dla fanów dynamicznej akcji i tzw. blockbusterów. Ale koneserzy kina kameralnego, stojącego na swoich nogach, opartego na relacji dwojga bohaterów – dziewczyny i robota, powinni być zadowoleni.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 483

Autor: pjKultura

Komentarze: 2

Prawie "Wszystko wszędzie naraz", czyli 7 Oscarów dla zwariowanego filmu! - Kultura

Nikt nikogo nie bił po twarzy. Nikt nie zaliczył poważnej wpadki. Było spokojnie. Wzruszająco (przemowa Ke Huy Quana). A Lady Gaga wystąpiła w dżinsach i bez makijażu. 95. Gala Oscarów przechodzi zatem do historii. O dziwo, tym razem nie triumfował film artystyczny, z psychologicznymi niuansami i melodramatycznym scenami. Owszem, owych elementów też można się tam doszukać, ale „Wszystko wszędzie naraz” to przede wszystkim szalona niezależna komedia science fiction, w której matczyną siłę nie jest w stanie powstrzymać żadne multiwersum! Obraz ten na 11 nominacji zgarnął aż 7 statuetek. To spory sukces i otwarta droga dla kolejnych twórców z bogatą wyobraźnią. Niestety nasz osiołek „IO” wrócił do domu bez Oscara, uznając wyższość wojennego „Na zachodzie bez zmian”. A czy Wy jesteście zadowoleni z tegorocznych wyborów Akademii? Czy Brendan Fraser faktycznie był najlepszy?

 -

Odwiedzin: 339

Autor: adminFotografia/Malarstwo

Komentarze: 1

Wildlife Photographer of the Year 2023 – Istota starsza od dinozaurów uchwycona na zdjęciu! - Fotografia/Malarstwo

Dzika przyroda to świat, w którym ludzie nie są mile widziani. A jednak czasem udaje się z bliska zaobserwować zwyczaje zwierząt, nawet tych dziwnych, mieszkających na dnie morza. Francuski biolog i fotograf Laurent Ballesta uwiecznił na swojej fotografii taką istotę – „nieziemskiego” ostrogona. I to właśnie jego zdjęcie zwyciężyło (już drugi raz) w konkursie Wildlife Photographer of the Year 2023.

 -

Odwiedzin: 834

Autor: adminArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Pierwsza zapowiedź "Avatara: Istoty wody"! - Artykuły o filmach

Miał się pojawić nieco później w Internecie, ale jednak trafił tam 9 maja. Mowa o teaserze drugiej części „Avatara”, czyli najbardziej kasowego filmu w historii kina (dzięki ponownemu wyświetlaniu w Chinach). Wcześniejsze kadry sugerowały, że woda faktycznie będzie odgrywać w nim dużą rolę. Poza tym sam tytuł, który poznaliśmy w trakcie panelu Cinemacon również potwierdził, że bohaterowie przeprowadzą się w miejsce bardzo mokre, z dala od lądu w centrum księżyca Pandora. Jake (Sam Worthington), Neytiri (Zoe Saldana) i ich dzieci zamieszkają bowiem na rafie. Czy przyzwyczają się do specyficznego środowiska i poradzą sobie w walce z najeźdźcą? Odpowiedź odkryjemy 16 grudnia 2022 roku. Wydaje się jednak, że „The Way of Water” wejdzie na duże ekrany zbyt późno, po ponad dekadzie od premiery jedynki. Pierwsza zapowiedź zaprezentowana przed blockbusterem Marvela pt. „Doktor Strange w multiwersum obłędu”, zapewne wyglądała lepiej niż na YouTubie, ale nadal, nawet w sieci robi wrażenie (magiczna muzyka), choć mniejsze niż zwiastun filmu z 2009 roku. Mimo to James Cameron przekonuje, że przesunął granicę tego, co kino może zrobić. Czy jednak w erze komiksowych adaptacji i kolejnych „Gwiezdnych wojen”, kosztujący 250 mln dolarów „Avatar 2” będzie budził jeszcze ciekawość i zachwyt? Czy 3D na nowo rozpali wyobraźnię i przyniesie sukces? Czy obecność Kate Winslet podwyższy jakość fabularną? Pytania się mnożą…

 -

Odwiedzin: 6333

Autor: pjLudzie kina

James Cameron - sadysta na planie, czarodziej na ekranie - Ludzie kina

Zapoznacie się z sylwetką słynnego reżysera Titanica. Jak dokonuje rzeczy praktycznie niemożliwych - realizując dwa najbardziej kasowe hity w historii kina? Jakie były początki jego kariery?

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 944

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 3

"Avatar: Istota wody" – Przytul wieloryba - Recenzje filmów

O „Avatarze. Istocie wody” można opowiadać godzinami, a można też napisać zaledwie kilka akapitów. Ale ja zacznę od innej historii… W 2009 roku wspólnie z koleżanką wybrałem się na seans pierwszego „Avatara”, oczywiście w trójwymiarze. Wyszliśmy z kina zachwyceni. Niestety, przez kolejne wiosny i zimy nasza przyjaźń zaczęła słabnąć. Wiecie – ona założyła rodzinę, skupiła się na pracy. Ja robiłem swoje rzeczy. Mim to po 13 latach udało się nam wrócić na Pandorę, a dokładnie do pobliskiego multipleksu. Liczba ta nie okazała się pechowa. „Istota wody” stała się klamrą naszej znajomości. Łza się pojawiła. Więź na nowo się wzmocniła. Czy to faktycznie sprawka filmu Camerona?

 -

Odwiedzin: 4315

Autor: pjLudzie kina

Charlize Theron – Pokonać demony przeszłości i spełnić marzenia - Ludzie kina

Ta urodzona w 1975 roku w Republice Południowej Afryki wysoka (177 cm) piękność, zdobywczyni Oscara, należy dziś do czołówki światowej sławy aktorek. Dawno temu, kiedy była jeszcze dzieckiem, a później nastolatką doświadczyła domowego piekła. Mimo to nie załamała się, a silna wola, determinacja i głęboka wiara w siebie pomogły przezwyciężyć traumę. W tym roku można podziwiać jej drugą najlepszą w karierze rolę – Furiosy w filmie „Mad Max: Na drodze gniewu”. Tym samym pokazała, że i w kinie akcji czuje się jak ryba w wodzie i niewiele aktorek może się z nią równać.

 -

Odwiedzin: 41992

Autor: pjNiewiarygodne, niewyjaśnione

Komentarze: 7

Tajemnicze i straszne stworzenia - Niewiarygodne, niewyjaśnione

„Mamusia zawsze powtarzała, że potwory nie istnieją. Nie prawdziwe. Ale one istnieją…” (z filmu „Aliens”, mała Newt w rozmowie z Ripley). I nie trzeba lecieć w odległe zakamarki kosmosu, by je spotkać. One są tu, na Ziemi. Ukryte w głębinach oceanu, górskich jaskiniach i w leśnej głuszy. Nie mówimy tylko o znanych ludziom drapieżcach, lecz również o tajemniczych niezbadanych „bestiach”.

"Rdza" – Wszystko będzie dobrze Szymek… - Recenzje książek

„Czas na coś inne niż thriller. Muszę przeczytać kameralną, najlepiej polską, książkę, która da mi chwilę wytchnienia, refleksji i wzruszy. Gdzie zamiast kryminalnej zagadki lub bohaterów >>mielonych<< przez historyczno-polityczną machinę, ważniejsze będą małe ludzkie dramaty dziejące się tu i teraz” – pomyślałem na początku 2020 roku. Sięgnąłem więc pierwszy raz po autora, który podobno doskonale potrafi opowiadać o sile przyjaźni i radzeniu sobie z traumą. To Jakub Małecki i jego „Rdza”.

 -

Odwiedzin: 3456

Autor: pjZespoły i Artyści

Komentarze: 1

"Królowa łez", czyli wielki powrót Agnieszki Chylińskiej! - Zespoły i Artyści

Pod koniec września 2016 roku po siedmiu latach przerwy ukazał się nowy album Agnieszki Chylińskiej pt. „Forever Child”. „Królowa łez” to bardzo wpadający w ucho, nowoczesny, utrzymany w rockowym klimacie singiel promujący tę płytę. To jednocześnie powrót do korzeni. Tego, co najlepsze w brzmieniach piosenek Agi! Nietuzinkowy, mocny głos, dawny image rockowej chłopczycy plus mądry tekst mogą stworzyć tylko jedno – mieszankę wybuchowo-refleksyjną. Oby tak dalej! A jak Wam się podoba ten utwór i teledysk?

Nowości

"100N" – Jego refleksja i wrażliwość w całej tej muzyce! - Recenzje płyt

Słuchacze! Osoby poszukujące muzycznych nowości, które powstają w czterech ścianach domowego studia. Chłopaki i dziewczyny lubiący subtelność wokalu połączoną z dzikością dźwięku. Odkryłem coś dla Was. Coś, co zrobiło mi dobrze na serduchu i w głowie. Co uspokoiło rozbiegane myśli. Mowa o dostępnym na Spotify albumie pt. „100N”, nagranym przez Lucasa Flinta. Stali czytelnicy Altao.pl, zaglądający do kategorii Muzyka mieli już okazję się zapoznać z tym utalentowanym chłopakiem (prezentowane były dwa jego polskojęzyczne single: „Zostań” oraz „Wieczór Filmowy). „100N” jest w całości po angielsku, co nie znaczy, że nie będą go w stanie docenić ludzie na co dzień słuchający tylko w rodzimym języku.

 -

Odwiedzin: 79

Autor: adminKultura

Silesia Writing Camp – kreatywne i muzycznie kwitnące warsztaty! - Kultura

Na początku kwietnia tego roku w Katowicach zostanie zorganizowane otwarte spotkanie topowych twórców piosenek, artystów, producentów z całego świata. Silesia Wrirting Camp to szansa dla początkujących songwriterów i pasjonatów pragnących poznać tajniki produkcji muzycznej i dać się poznać słuchaczom. To również wspólna praca nad nad kompozycjami. Wszystko to pod czujnym okiem wyjątkowych gości! Jakich? O tym w poniższym, krótkim tekście.

Nowy talent na horyzoncie: Kasia Chałdaś! - Zespoły i Artyści

Jakiś czas temu w serwisach streamingowych miał swoją premierę utwór, którym powinny zainteresować się wszystkie media. Dlaczego? Z kilku powodów! To debiutancki singiel. Napisany i skomponowany przez młodą artystkę z Kozienic w ciągu jednego wieczora. I zaśpiewany anielskim, ciepłym, kojącym głosem. „With You”. Tak. Od teraz wielu słuchaczy zapragnie spędzać czas „z Tobą”, a konkretniej z Twoją muzyką Kasiu Chałdaś.

"Detektyw: Kraina nocy" – Coś za ciepło na tym mrozie… - Seriale

„Jodie Foster jako policjantka gdzieś w małym, fikcyjnym, odciętym od świata, miasteczku na Alasce mierzy się z traumą i najtrudniejszym śledztwem w całej karierze”. Wystarczy takie zdanie, aby fani „Milczenia Owiec” zacierali rączki. Ale „Kraina nocy” to nie sequel rzeczonego thrillera, a kolejny miniserial osadzony w uniwersum „Detektywa”. Po wszystkich, sześciu odcinkach można dojść tylko do jednego wniosku: niepotrzebnie osadzony. Bo o ile prolog zapowiada prawie wybitny kawał telewizji, tak już finał sprawia, że wszystko odmarza…

 -

Odwiedzin: 538

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 3

"Droga Królów" – Niech Cię Burza Sanderson! - Recenzje książek

W pierwszym tygodniu od premiery znalazła się na 7. miejscu listy bestsellerów The New York Times. Zdobyła nagrodę Davida Gemmella Legend Award dla najlepszej powieści fantasy. Każdy fan gatunku musi ją znać i przeczytać od deski do deski – jak pewna Polka, która to uczyniła w dwa dni (!). Po takich rekomendacjach oraz informacjach decyzja o pójściu „Drogą Królów” jest oczywista. I co z tego, że na rynku wydawniczym jest wiele nowości – lepiej zmierzyć się z dawniejszą, 1000-stronicową, wychwalaną powieścią Brandona Sandersona. I niestety… Oj ciężka to była lektura… Ani ona wybitna, ani wciągającą swoją intrygą. Rzekłem to na wstępie Ja – Przemek „Aragorn” Jankowski, który w różnych królestwach już bywał.

"Bez słów", ale z energią! Nowa i melodyjna piosenka od Cheap Tobacco! - Zespoły i Artyści

Zespół Cheap Tobacco podąża własną, niezależną muzyczną ścieżką, unikając kompromisów brzmieniowych, konsekwentnie realizując swoją wizję tworzenia muzyki. Wymykają się schematom, łącząc niekiedy skrajne gatunki muzyczne w całość. Charyzmatyczna wokalistka i zawsze szukający świeżych dźwięków muzycy z Cheap Tobacco to ogniste połączenie nieokiełznanej energii i melodyjnych piosenek. Właśnie taki jest najnowszy utwór zespołu - ,,Bez słów”.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 325

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Kos" – Gdzie generał, co chłopa szanował? O tu! - Recenzje filmów

„Pierwszy krok do zrzucenia niewoli to odważyć się być wolnym, pierwszy krok do zwycięstwa – poznać się na własnej sile” – przekonywał głośno Tadeusz Kościuszko. Pewni twórcy wzięli sobie drugą część tego cytatu mocno do serca. Jako pierwsi zdecydowali się zrealizować w Polsce film o wielkim bohaterze narodowym bez grama martyrologii, za to z wyraźnymi inspiracjami kinem Quentina Tarantino. Czy aby owa sztuka ich nie przerosła? Jaki jest „Kos”?

 -

Odwiedzin: 276

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"W nich cała nadzieja" – "ARTUR" i Ewa (!) - Recenzje filmów

„Z kinem fantastyko-naukowym w Polsce od dawna nie jest za dobrze proszę państwa, to temat martwy, przysypany grubą warstwą gliny” – powiedziałby zapewne jakiś sędziwy profesor w trakcie wykładu z filmoznawstwa. Po obejrzeniu „W nich cała nadzieja” sprostowałby to stwierdzenie następującymi słowami: „przepraszam, myliłem się”. Bo ten pełnometrażowy debiut Piotra Biedronia, choć zrealizowany za niewielkie pieniądze, stanowi wyraźny zwrot w tym kierunku. Nie jest propozycją dla fanów dynamicznej akcji i tzw. blockbusterów. Ale koneserzy kina kameralnego, stojącego na swoich nogach, opartego na relacji dwojga bohaterów – dziewczyny i robota, powinni być zadowoleni.

 -

Odwiedzin: 433

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 3

"Godzilla Minus One" – Uciekać czy się pokłonić? - Recenzje filmów

Mówili: idź do kina na „Napoleona”. Nie posłuchałem. Zamiast cesarza Francji, wybrałem króla potworów. W niedalekiej przyszłości nadejdzie jeszcze sposobność, aby w dłuższej, 4-godzinnej wersji zmierzyć się z wielkością i kontrowersyjnością Bonapartego, i ostatecznie ocenić jakość filmu i aktorski popis (?) J. Phoenixa. Tymczasem na arenę wchodzi On – Godzilla. W 37 obrazie z ze słynnej japońskiej serii wygląda tak przerażająco i jednocześnie dostojnie, że nic tylko bić brawa albo strzelać z największych dział (cel: zabicie bestii lub oddanie hołdu). „Godzilla Minus One” to bowiem produkcja za skromne 15 mln dolarów, która zawstydza hollywoodzkie blockbustery o tej samej legendzie i ikonie japońskiej kultury. Widowisko kameralne, gdzie ważniejszy jest czynnik ludzki i metafora powojennych traum.

 -

Odwiedzin: 703

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Chłopi" – Wsi anielska, wsi diabelska - Recenzje filmów

„Cepelia, w której maczała swoje paluchy Sztuczna Inteligencja, malując każdą scenę w męczące oczy barwy”. Mniej więcej to sądzi o nowej adaptacji „Chłopów” Władysław Reymonta pewien znany krytyk filmowy. Powinien on uderzyć się w pierś i obejrzeć tę animację raz jeszcze. Tak, to ludowe rękodzieło, ale o dużej wartości artystycznej – choć bliskie książkowym opisom, to jednak na swój sposób uwspółcześnione, pozbawione kurzu osiadłego na dawnej księdze. Gdy kilka lat temu ponad 100 malarzy zabrało się do skrupulatnej pracy z pędzlem w dłoniach, to jeszcze nikt nie wiedział, że AI aż tak rozwinie się w roku 2023. Można zapytać po co? Czyż nie lepiej, aby powstał „zwykły” film fabularny bez tej otoczki? Nie, bo taki już nakręcono, a owa forma tylko dodała magii i innej, niepokojącej namacalności.

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.735

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję