O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Legion Samobójców: The Suicide Squad" – Brygada R. Rekin idzie na żer! - Recenzje filmów

W 2016 roku pewien komiksowy film „popełnił samobójstwo” na oczach wielu widzów i krytyków. Przyniósł zyski, ale narzekano na CGI, zbyt mroczną (nocną) atmosferę, nieudanie rozpisane postacie i Jokera w wykonaniu Jareda Leto. Jedynie Harley Quinn – ukochana wspomnianego w poprzednim zdaniu złola jakoś ratowała „honor”, powodując, że „Legion samobójców” był dziełem, który – przynajmniej ja – oglądałem bez bólu tyłka. Średnim, ze swoimi minusami, ale jakościowo wcale nie gorszym od „Ligi Sprawiedliwości”. Okazało się, że to nie reżyser David Ayer „dał ciała”, tylko producent, który sam wiedział, jaki powinien być ten obraz. Po kilku latach w stajni DC i Warner Bros zebrały się jednak mądre głowy i postanowiły: wchodzimy znowu do tej samej rzeki, ale wpuśćmy tam również „piranie”…

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (19646 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 898
Czas czytania:
2 142 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aragorn136 (19646 pkt)
Dodano:
854 dni temu

Data dodania:
2021-08-10 17:15:48

…, gadającego, ciągle głodnego, niegrzeszącego inteligencją rekina oraz umiejące pływać szczury. Cały „akwen” posypmy ostrą przyprawą i rozczłonkowujmy członków obsady najbardziej szalonymi, obrzydliwymi metodami. A nad całością niechaj czuwa człowiek, który pracował dla konkurencji. Najlepiej James Gunn. Gość potrafił ogarnąć kosmiczną rozpierduchę ze „Strażnikami Galaktyki” w klimatach retro, malując kolorowankę dla starszej dzieciarni, to i zapanuje nad świrami i wyrzutkami zmuszonymi do misji niemożliwej na Ziemi. No i kurka wodna, to była dobra decyzja! Gunn to nerd i twardziel jednocześnie. Bierze wielkie wiosło i miesza w tej zabarwionej na czerwono filmowo-komiksowej rzece. Do wiosła przylepiają się flaki, a on się śmieje, ironicznie puszcza oko. Tak. Daliście mi autorską swobodę, pozwoliliście na kategorię wiekową R, wcielam w życie operację o kryptonimie „otwarte jelita”. Hura!

 

Kadr z filmu "Legion Samobójców: The Suicide Squad" (materiały prasowe)

 

Uspokajam jednak. Nie uważam, że Legion samobójców. The Suicide Squad” (długi tytuł, aby się ludziom filmy nie pomyliły) to dzieło, które zasługuje na przymiotniki: nowatorskie, świeże, wybitne. To tylko albo aż absurdalna krwawa demolka z czarnym niczym smoła humorem, pasująca do wspólnego kumpelskiego seansu, którą w świecie komiksowym widzieliśmy wcześniej kilka razy, choćby w „Deadpoolu” czy „Kick-Ass”. Różnica polega na tym, że zwariowana przemoc jest tu jeszcze bardziej zwariowana, a trup ściele się chyba w większej ilości – gęsto i często. „Legion 2021” to niby kontynuacja (co sugeruje np. pewien krótki dialog panny Quinn z Rickiem Flagiem), ale reklamowana jako całkiem nowe rozdanie.

 

Scenarzysta/reżyser James Gunn niektóre postacie wymienił, inne zostawił. Killer Croca zastąpił King Sharkiem, mówiącym głosem Sylwestra Stallone’a. Zamiast czarnoskórego Deadshota o twarzy Willa Smitha, mamy Bloodsporta o fizjonomii Idrisa Elby. Joel Kinnaman to nie tak już poważny pułkownik Flag jak dawniej, a Margot Robbie trzeci raz powtarza rolę Harley – dziewczyny, która niegdyś pomagała chorym psychicznie, a dziś sama widzi „różowe” motylki i nie zawaha się przed rozwaleniem czaszki znajdującego się w pobliżu uzbrojonego żołnierza. Jej wątek jest czarująco-brutalny. Aczkolwiek można odnieść wrażenie, że Robbie jest tutaj za słodka i marzy, aby już zerwać z komiksową łatką blondynki, dla której deszcz kojarzy się z… Stop! Tym żartem i wieloma innymi lepiej podzielić się w gronie znajomych przy piwie i grillu. Część – jak przekomarzanie się Bloodsporta z Peacemakerem (nowy antybohater, którego mógł zagrać tylko John Cena, człowiek z „połkniętym kijem”) na tematy męskości i dużych spluw trafiają w środek tarczy. Kolejne to suchary.

 

Kadr z filmu "Legion Samobójców: The Suicide Squad" (materiały prasowe)

 

Bywa więc żenująco, a fabularny trzon zbudowano z tego samego materiału, co „Legion Samobójców” w 2016 roku. Amand Waller (demoniczna i cyniczna Viola Davis) znowu zbiera drużynę popaprańców i socjopatów, którym wstrzykuje mikrobombę pod skórę z tyłu głowy i tym samym ma nad nimi kontrolę. Stawka także jest wysoka, ale wrogów można lepiej dostrzec, są namacalni, duzi, mali, w zielonych mundurach albo o barwach niebiesko-czerwonych (Z kim walczono kilka lat temu? Chyba z jakimś bytem. Czas odświeżyć film w reżyserii Ayera). Task Force X – tak nazwano grupę łotrów w komiksie. Brygada R – tak ja ich nazwałem. Wszak teraz wolno im więcej i mają rekina, który połyka w całości. Bestia to silna i lubiąca pożerać ludzi (mniam, mniam), jednak dla przyjaciół łagodna jak baranek. Przyda się więc na wyspie, w południowoamerykańskim Coro Maltese, gdzieś chyba koło San Escobar, w miejscu, gdzie rządy przejął wrogo nastawiony do USA generał Suarez wraz z żądnym władzy Luną. Ich wyeliminowanie wydaje się proste, ale gorzej z tajemniczym, naukowym projektem badawczym prowadzonym przez niejakiego Thinkera. Na szczęście do zespołu należą też władająca szczurami Ratcatcher 2 (sympatyczna Daniela Melchior) i rzucający kropkami (dosłownie) Polka-Dot Man (znany z filmu „Labirynt” David Dastmalchian). Tych dwoje dobrze wczuło się w filmową konwencję i zrozumiało wskazówki Gunna, ale aktorsko wygrywa tu Elba. Ze wszystkich blockbusterów, w jakich brał udział, dopiero tu wypada cholernie przekonująco. Pomaga mu zmęczona, spracowana twarz i dojrzały wiek. Widać, że jego superbohater, a raczej superłotr, to człek z bagażem doświadczeń. Mężczyzna z traumą, który dla dobra córki wykona każdy rozkaz… prawie każdy. Tylko w jego przypadku jesteśmy świadkami wewnętrznego konfliktu i rozwoju postaci.

 

Kadr z filmu "Legion Samobójców: The Suicide Squad" (materiały prasowe)

 

Kadr z filmu "Legion Samobójców: The Suicide Squad" (materiały prasowe)

 

Kolega, który był ze mną w kinie i czasem łapał się z głowę, spytał po napisach końcowych i dodatkowej scenie (jest taka, jak zwykle): „Przemek, podobało mi się, ale co my właściwie obejrzeliśmy, co to za gatunek filmowy?”. Moja odpowiedź nie zamknęła się w jednym zdaniu i brzmiała: „Połączenie wojennno-przygodowej >>Parszywej dwunastki<<, serialu „The Boys” i uwielbienia kiczowatej brutalności jak u Tarantino. Sarkastyczną, pstrokatą, campową, popieprzoną czarną komedią akcji, z dobrym tempem, umiejętnie dobraną muzą do poszczególnych scen w postaci raczej mało słynnych piosenek (chyba, że mowa o Johnnym Cashu) i kompozycji Johna Murphy’eho (autora soundtracku „W stronę słońca”) i sporą dawką groteski; podzieloną na poszczególne clipy, różniące się nieco tonalnie, do tego rozbuchany, efekciarski finał, zaskakujący początek, skoki w czasie i zabawę montażem. Uff”.

 

Podobnie jak podwładni Amandy, widzowie mogą licytować się przed seansem i w jego trakcie, kto przeżyje, a kto zginie. Produkcja jest niestety przewidywalna pod względem prowadzonej od punktu A do B fabuły i korzysta z typowych, wytartych klisz. Od ilości gagów, abstrakcji à la „Rick i Morty” i hektolitrów posoki niektórzy przedawkują (ja bym wolał tych elementów jeszcze więcej). Nie sposób jednak nie kibicować tej bandzie w lateksowych wdziankach i majtkach o nadzwyczajnych zdolnościach – niekoniecznie nadludzkich: wystarczą ostre szczęki, urok osobisty i strzelanie do celu. Gunn wie, jak skontrastować poważne zagrożenie z wisielczym humorem. Jak bezpośrednio przenieść komiksowy obrazek na język kina i kreatywnie zaprezentować sekwencje walk. Głupie to momentami, ale nie na tyle, aby dawać oceny 2 i 3 w dziesięciostopniowej skali, co uczynili moi dwaj znajomi, twierdząc dodatkowo, że się… wynudzili. Przecież w tym filmie czuć bijące serce fana komiksu. Jest nawet hołd dla serii „Obcy”. Lecza najważniejsze, że nie zabrakło chemii między bohaterami, do których tak łatwo można się przywiązać.

 

Ocena: 7,5/10                                            

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Legion Samobójców: The Suicide Squad" – Brygada R. Rekin idzie na żer!

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

Kumpel od seansu
854 dni temu

Odrobinę inaczej powiedziałem, ale co do zasady się zgadza XD. Także no, potwierdzam co kolega nakreślił. Jeżeli komuś nie przeszkadza absolutny brak zdrowego rozsądku większości postaci i lubi dużą ilość krwawej rozróby wymieszanej z niskim humorem, to ten odmóżdżacz jest idealny do resetu po męczącej pracy :D
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

GieHa
844 dni temu

Szczerze to ja osobiście nie widzę różnicy w "jakości" rozrywki między powyższym Legionem Samobójców a tym z 2016 roku. Może poniektóre postacie mają mocniej nakresloną charakterystykę przyznaję, ale w tym przypadku zdarzało mu się odczuwać przeciagnieta i niedorzeczną wręcz nudę wynikająca z dziwacznych rozwiązań fabularnych. Dziwacznych w złym tego słowa znaczeniu, niestety.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 156

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Godzilla Minus One" – Uciekać czy się pokłonić? - Recenzje filmów

Mówili: idź do kina na „Napoleona”. Nie posłuchałem. Zamiast cesarza Francji, wybrałem króla potworów. W niedalekiej przyszłości nadejdzie jeszcze sposobność, aby w dłuższej, 4-godzinnej wersji zmierzyć się z wielkością i kontrowersyjnością Bonapartego, i ostatecznie ocenić jakość filmu i aktorski popis (?) J. Phoenixa. Tymczasem na arenę wchodzi On – Godzilla. W 37 obrazie z ze słynnej japońskiej serii wygląda tak przerażająco i jednocześnie dostojnie, że nic tylko bić brawa albo strzelać z największych dział (cel: zabicie bestii lub oddanie hołdu). „Godzilla Minus One” to bowiem produkcja za skromne 15 mln dolarów, która zawstydza hollywoodzkie blockbustery o tej samej legendzie i ikonie japońskiej kultury. Widowisko kameralne, gdzie ważniejszy jest czynnik ludzki i metafora powojennych traum.

"Watch the Skies!" – Doctor Visor i jego elektroniczno-metalowe strachy! - Recenzje płyt

Grudzień to czas radości i czynienia dobra. Ale Doctor Visor wie, że nawet wtedy czają się potwory. Prezentuje więc 8 dnia tego miesiąca swój instrumentalny minialbum muzyczny. Początkowo jednak nie wiadomo, czy ów krążek ma chronić przed złem, czy opętać nim słuchaczy. Tym bardziej że Visor zaczyna swoje mroczną opowieść, siedząc na cmentarzysku i grając na potężnym syntezatorze… Jest niepokojąco, dziwnie, jakby za moment miał powstać z grobu Elektroniczno-Black Metalowy Bóg Zniszczenia i Kuszenia. Niby kilka utworów, a ja słyszę tam apokalipsę… „Watch the Skies” to EPka, która mimo jasnych jasnych dźwięków, nie powstrzyma nadciągającej burzy. Ona jest burzą!

"Niebieskooki samuraj" – Zemsta rysowana mieczem - Seriale

Słyszycie Netflix, myślicie „kolejny serial bez ikry, średniak, jakich wiele, z poprawnością polityczną wylewającą się z ekranu niczym woda po pęknięciu tamy na rzece”. Z produkcjami aktorskimi faktycznie tak się często mają sprawy, ale w przypadku animacji jest zgoła inaczej. Był już dowód w postaci „Arcane” (historii dziejącej się w świecie gier z serii „League of Legends”) i „Cyberpunk: Edgerunners” (opowieść z uniwersum „Cyberpunka 2077”). W 2023 roku dołączą do tych tytułów „Niebieskooki samuraj”. I jest najlepszy! Ma taki klimat XVII-wiecznej Japonii (ach ta muzyka!), tak brutalne walki i taką głębię psychologiczną głównego bohatera, że nic, tylko bić pokłony!

RIKA "888" – poczuj siłę anielskiej liczby w singlu debiutującej 17-latki! - Zespoły i Artyści

Pochodząca z Kozienic 17-letnia RIKA debiutuje singlem „888”. Młodziutka wokalistka sama skomponowała utwór i sama napisała do niego tekst. Aranżacją utworu zajęli się natomiast znani radomscy artyści – Tytuz i Aurelia.

 -

Odwiedzin: 177

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 1

"Brnąc przez Kosodrzewinę" – Złooo! - Recenzje książek

Zimne wieczory. Mgliste poranki. A ja siedzę i myślę, co by tu wrzucić na czytelniczy ruszt. Co przekartkować, aby dostać gęsiej skórki, aby się kunsztem pisarskim delektować. A może coś z polskiego podwórka, wszak dobrze jest polecać znane już nazwiska, choć jeszcze lepiej promować tych początkujących. I wiecie co? Z pomocą przybył Facebook. Jak ten wybawiciel na biał… czarnym rumaku. Oto bowiem nagle wyskoczyła mi przed oczami okładka przerażająca, a na niej postać niczym z najgorszych sennych koszmarów. Pół drzewo, pół kościotrup, a w tle majaczące góry skąpane w kolorze krwi. I ten tytuł dużą białą czcionką – „Brnąc przez kosodrzewinę”. Odważyłem się, skusiłem i zabrnąłem. Arturze Grzelaku, cóżeś mi uczynił… Po lekturze tych 16 opowiadań niełatwo będzie uwierzyć, że jeszcze jakieś dobro się tli w człowieku, że jego dusza złem nieskażona.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 859

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

Odwiedzin: 386

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Strażnicy Galaktyki: Volume 3" – Tu serducho mocno bije! - Recenzje filmów

Pewność, że po ostatnim „Ant-Manie” piąta faza MCU ma jeszcze rację bytu zmalała do jednego atomu. Aż tu wchodzi James Gunn cały na różowo, niebiesko, żółto, szaro, udowadniając, że kolejne filmy na podstawie komiksów nie muszą być powodem do wstydu. Jego trzecia część „Strażników Galaktyki” jest bowiem nie tylko jedną z najbarwniejszych odsłon z całej serii Marvela, ale też jednym z najbardziej intensywnych filmowych doznań ostatnich lat. Bo czy ktoś z Was wyobrażał sobie, że w kolejnej opowieści o drużynie złożonej m.in. z gadającego szopa, uroczej kosmitki z czułkami i drzewa będzie miejsce na wachlarz emocji: od płaczu po śmiech przez złość i radość? Co za zaskoczenie!

 -

Odwiedzin: 6681

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Legion samobójców" – Oddział zamknięty - Recenzje filmów

„Oh, I'm not gonna kill you... I'm just gonna hurt you really, really bad.” Takie słowa wypowiada ikoniczny złoczyńca w wykonaniu Jareda Leto do jednej z filmowych postaci i wcale się nie zdziwię, gdy po premierze „Legionu samobójców” na fotelu przeznaczonym dla pacjentów psychopatycznego Księcia Zbrodni zasiądzie sam David Ayer, a w kolejce za nim ustawią się włodarze WB. Dlaczego?

 -

Odwiedzin: 5585

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Deadpool" – Wymarzony (anty)bohater - Recenzje filmów

Nie jestem pewien, czy wszyscy kinomani, pomijając psychofanów komiksów oczywiście, dokładnie wiedzieli, czego spodziewać się po tym kolejnym produkcie ze stajni Marvela. Niektórzy mogą pomyśleć, że „Deadpool” to typowy akcyjniak z domieszką fantastyki, ot takie „mdłe kluchy” gotowane przez Kapitana Amerykę, czasem doprawione szczyptą gorzko-słodkiej riposty Iron Mana i podlane sosem z papryką pokrojoną przez Wolverine'a. Tymczasem ten film to tylko, a raczej aż dresiarsko-ironiczna jazda bez trzymanki, gdzie „poprawność polityczną” wszyscy, łącznie z główną postacią, mają głęboko w tylnej części ciała.

"Deadpool 2" – Każdy przyjemniaczek zasługuje na rodzinę - Recenzje filmów

Deadpool to idealny kumpel. Nigdy nie kłamie. Zawsze wszystko mówi prosto z mostu. Zdoła nas ochronić przed każdym zagrożeniem. Ma fajnych przyjaciół. Potrafi się bić (oczywiście w naszej obronie). Ma „sztosowy” kostium. Wyznaje zasadę „sprawiedliwości musi stać się zadość”. Można z nim pożartować w każdej sprawie. A w dodatku posługuje się pięknym słownictwem…

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 1898

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Legion Samobójców: The Suicide Squad" – Brygada R. Rekin idzie na żer! - Recenzje filmów

W 2016 roku pewien komiksowy film „popełnił samobójstwo” na oczach wielu widzów i krytyków. Przyniósł zyski, ale narzekano na CGI, zbyt mroczną (nocną) atmosferę, nieudanie rozpisane postacie i Jokera w wykonaniu Jareda Leto. Jedynie Harley Quinn – ukochana wspomnianego w poprzednim zdaniu złola jakoś ratowała „honor”, powodując, że „Legion samobójców” był dziełem, który – przynajmniej ja – oglądałem bez bólu tyłka. Średnim, ze swoimi minusami, ale jakościowo wcale nie gorszym od „Ligi Sprawiedliwości”. Okazało się, że to nie reżyser David Ayer „dał ciała”, tylko producent, który sam wiedział, jaki powinien być ten obraz. Po kilku latach w stajni DC i Warner Bros zebrały się jednak mądre głowy i postanowiły: wchodzimy znowu do tej samej rzeki, ale wpuśćmy tam również „piranie”…

Volvo XC90 – klasyczna linia, wizualne cudo! - Nowinki motoryzacyjne

No, to teraz będzie już zdecydowanie luksusowo. Koniec roku się zbliża, więc może ktoś szuka dla siebie lub dla kogoś bliskiego eleganckiego prezentu na czterech kołach? Jeśli tak, to z pewnością można zarekomendować „gift” w postaci auta produkowanego od 2002 r. przez koncern Volvo i oznaczonego jako XC90. Aktualnie mamy do czynienia z drugą generacją tego modelu, która na rynku pojawiła się w 2014 r. i co jakiś czas poddawana jest subtelnym liftingom.

O miłości, czyli nietypowe życzenia na walentynki - Erotyka, towarzyskie

Podobno małe dziewczynki marzą o księciu z bajki. Nastolatki jak zwykle marzą o bohaterach filmowych lub piosenkarzach. W wieku dwudziestu paru lat młoda kobieta, której wydaje się, że wie dość dużo spotyka mężczyznę, który (ponownie) wydaje się być jej ideałem. Po kilku latach mężczyzna okazuje się nie być jednak ideałem. Albo kobieciarz, albo leń, albo alkoholik lub inny holik. Rodzina trzyma się razem lub nie. Jeśli są nadal razem, to Bóg raczy wiedzieć dlaczego. Jeśli tak, to gratuluję odwagi którejś ze stron (tej od pozwu).

 -

Odwiedzin: 4519

Autor: pjZespoły i Artyści

Komentarze: 3

Przenieś się w świat Of Monsters and Men - Zespoły i Artyści

Daleko na północy, w zimnej Islandii powstał zespół muzyczny, o którym można napisać trzy słowa: folk, baśń i optymizm. Gdy raz posłuchasz Of Monsters and Men, będziesz pewny, że ich statek zawsze zaniesie cię bezpiecznie na brzeg (tłum. refrenu piosenki Little Talks).

Atrakcje lunaparku, czy boimy się karuzeli? - Wolny czas, przygoda

Czy boimy się karuzeli? Sprawdzimy, co obecnie oferują lunaparki. Jakie atrakcje wywołują strach, lęk a jakie podniecają śmiałków.

Nowości

The Game Awards 2023 – "Baldur's Gate 3" z główną nagrodą! - Artykuły o grach

Początek grudnia to czas, kiedy wręczane są najważniejsze nagrody w świecie gier. Są one tym dla dla tej branży, czym dla kina są Oscary. Chyba mało kogo dziwi, że najlepszą produkcją roku został pewien oczekiwany, potężny erpeg. Trzecia część słynnej serii stworzonej przez BioWare, znanej w Polsce pod tytułem „Wrota Baldura”! Czym się ona wyróżnia? Kogo jeszcze nagrodzono? Jakie były najciekawsze zapowiedzi? Pytania się mnożą, udzielmy zatem odpowiedzi.

Ñuña śpiewa, że życie jest chwilą. Zamyślona w singlu "Nigdy"! - Zespoły i Artyści

„Nigdy” to najnowszy, trzeci singiel wokalistki znanej jako Ñuña. Z niezwykłą trafnością i subtelnością porusza on trudny temat kruchości życia i mierzenia się z utratą kogoś bliskiego. Budzi melancholię, zatrzymuje, wzrusza i oczarowuje dźwiękiem, przypominając, że pielęgnowanie pamięci po tych, których już z nami nie ma, stanowi nasze niezatarte dziedzictwo.

 -

Odwiedzin: 156

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Godzilla Minus One" – Uciekać czy się pokłonić? - Recenzje filmów

Mówili: idź do kina na „Napoleona”. Nie posłuchałem. Zamiast cesarza Francji, wybrałem króla potworów. W niedalekiej przyszłości nadejdzie jeszcze sposobność, aby w dłuższej, 4-godzinnej wersji zmierzyć się z wielkością i kontrowersyjnością Bonapartego, i ostatecznie ocenić jakość filmu i aktorski popis (?) J. Phoenixa. Tymczasem na arenę wchodzi On – Godzilla. W 37 obrazie z ze słynnej japońskiej serii wygląda tak przerażająco i jednocześnie dostojnie, że nic tylko bić brawa albo strzelać z największych dział (cel: zabicie bestii lub oddanie hołdu). „Godzilla Minus One” to bowiem produkcja za skromne 15 mln dolarów, która zawstydza hollywoodzkie blockbustery o tej samej legendzie i ikonie japońskiej kultury. Widowisko kameralne, gdzie ważniejszy jest czynnik ludzki i metafora powojennych traum.

"Watch the Skies!" – Doctor Visor i jego elektroniczno-metalowe strachy! - Recenzje płyt

Grudzień to czas radości i czynienia dobra. Ale Doctor Visor wie, że nawet wtedy czają się potwory. Prezentuje więc 8 dnia tego miesiąca swój instrumentalny minialbum muzyczny. Początkowo jednak nie wiadomo, czy ów krążek ma chronić przed złem, czy opętać nim słuchaczy. Tym bardziej że Visor zaczyna swoje mroczną opowieść, siedząc na cmentarzysku i grając na potężnym syntezatorze… Jest niepokojąco, dziwnie, jakby za moment miał powstać z grobu Elektroniczno-Black Metalowy Bóg Zniszczenia i Kuszenia. Niby kilka utworów, a ja słyszę tam apokalipsę… „Watch the Skies” to EPka, która mimo jasnych jasnych dźwięków, nie powstrzyma nadciągającej burzy. Ona jest burzą!

ALHENA w premierowej "Scarlet" – zobaczcie zjawiskowy teledysk! - Muzyczne Style

O tej rockowo-metalowej grupie utalentowanych i doświadczonych instrumentalistów z Bydgoszczy już pisaliśmy. Wtedy ALHENA pochwaliła się swoją nową „Nemesis”. Po kilku miesiącach powraca z kolejnym singlem. „Scarlet” też zapowiada nadchodzącą płytę. Jak mówią muzycy: „Ten utwór to początek nowego rozdziału i drogi w muzycznym rozwoju zespołu. Wyznacza nam kierunek na przyszłość. Każdy z nas w tym utworze wyraża siebie, pokazuje swój kunszt, pomysły i precyzję w szczegółach”. Faktycznie, kunszt jest godny wszelkich pochwał, a videoclip do „Scarlet” tylko potwierdza ten profesjonalizm i dodaje odpowiedniego klimatu.

 -

Odwiedzin: 219

Autor: adminSprzęt

Komentarze: 1

Recenzja przenośnej konsoli Lenovo Legion Go! - Sprzęt

Ostatnio trafiło w moje ręce urządzenie, służące do grania przenośnego, od firmy Lenovo, a dokładnie Lenovo Legion Go. Jest ono konkurentem dla mobilnego Steam Decka, które przetarło szlaki w zakresie konsol przeznaczonych dla tego typu rozrywki. Czy, mimo wysokiej ceny (blisko 4 tys. złotych!), sprzęt ten wart jest zakupu i użytkowania? Jakimi elementami się wyróżnia?

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 156

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Godzilla Minus One" – Uciekać czy się pokłonić? - Recenzje filmów

Mówili: idź do kina na „Napoleona”. Nie posłuchałem. Zamiast cesarza Francji, wybrałem króla potworów. W niedalekiej przyszłości nadejdzie jeszcze sposobność, aby w dłuższej, 4-godzinnej wersji zmierzyć się z wielkością i kontrowersyjnością Bonapartego, i ostatecznie ocenić jakość filmu i aktorski popis (?) J. Phoenixa. Tymczasem na arenę wchodzi On – Godzilla. W 37 obrazie z ze słynnej japońskiej serii wygląda tak przerażająco i jednocześnie dostojnie, że nic tylko bić brawa albo strzelać z największych dział (cel: zabicie bestii lub oddanie hołdu). „Godzilla Minus One” to bowiem produkcja za skromne 15 mln dolarów, która zawstydza hollywoodzkie blockbustery o tej samej legendzie i ikonie japońskiej kultury. Widowisko kameralne, gdzie ważniejszy jest czynnik ludzki i metafora powojennych traum.

 -

Odwiedzin: 590

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Chłopi" – Wsi anielska, wsi diabelska - Recenzje filmów

„Cepelia, w której maczała swoje paluchy Sztuczna Inteligencja, malując każdą scenę w męczące oczy barwy”. Mniej więcej to sądzi o nowej adaptacji „Chłopów” Władysław Reymonta pewien znany krytyk filmowy. Powinien on uderzyć się w pierś i obejrzeć tę animację raz jeszcze. Tak, to ludowe rękodzieło, ale o dużej wartości artystycznej – choć bliskie książkowym opisom, to jednak na swój sposób uwspółcześnione, pozbawione kurzu osiadłego na dawnej księdze. Gdy kilka lat temu ponad 100 malarzy zabrało się do skrupulatnej pracy z pędzlem w dłoniach, to jeszcze nikt nie wiedział, że AI aż tak rozwinie się w roku 2023. Można zapytać po co? Czyż nie lepiej, aby powstał „zwykły” film fabularny bez tej otoczki? Nie, bo taki już nakręcono, a owa forma tylko dodała magii i innej, niepokojącej namacalności.

 -

Odwiedzin: 547

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 4

"Oppenheimer" – O człowieku, który stał się (anty)Prometeuszem - Recenzje filmów

Christopher Nolan zszedł na ziemię i zdetonował bombę – zrealizował film, w którym nie cofa bohaterów w czasie, nie każe im lecieć w kosmos ani zakradać się do snów. „Oppenheimer” to jego najbardziej ambitna produkcja, oparta na książce nagrodzonej Pulitzerem. Ale to żadne szpiegowskie kino czy rasowy thriller, choć pewne elementy takowych gatunków zostają tu przemycone. To bardziej opowieść o silnej jednostce, postawionej pod ścianą i mierzącej się z własnymi „demonami”. Trzygodzinny dramat, z polifoniczną narracją na trzech poziomach czasowych, gdzie istotne są przede wszystkim dialogi i monologi, a mimo to nie ma znużenia, nie patrzy się ciągle na zegarek (to robią postacie w filmie). Ma się natomiast poczucie obcowania z czymś, co ociera się o wybitność, lecz jednocześnie niektórzy mogą odnieść wrażenie, że do pełnej filmowej doskonałości czegoś zabrakło…

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 3107

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 4

Pierwsze lody... czyli jak to jest z "Polityką"? - Recenzje filmów

Chyba mało ludzi nie widziało jeszcze najnowszego tworu Patryka Vegi pt. „Polityka”. A wśród tych, którzy widzieli, opinie są raczej w miarę podobne. Bo mówią, że to gniot, że totalna porażka, że stracony czas no i czego innego się w sumie po Vedze można spodziewać?

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2023 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
1.008

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję