O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"183 metry strachu" – Młoda dziewczyna i morze - Recenzje filmów

Przyzwoitego filmu z gatunku animal attack nie widziałem już od dobrych paru lat, a jedyne obrazy wliczające się w ten zaszczytny przecież, lecz niedarzony współcześnie szczególnymi względami kinomanów poczet, w których głównym bohaterem był rekin, wzbudzały pilotowanie swoją kiczowatością, wołającym o pomstę do nieba aktorstwem oraz uwłaczającymi wręcz, durnowatymi i wyjętymi z kosmosu rozwiązaniami fabularnymi. W tym morzu tandety pojawiła się jednak na mieliźnie, przysypana złocistym piaskiem, nieoszlifowana perła w postaci nowego dzieła Jaume'a Collet-Serra zatytułowanego „183 metry strachu”.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
bartoszkeprowski (3146 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
6 383
Czas czytania:
7 070 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
bartoszkeprowski (3146 pkt)
Dodano:
2320 dni temu

Data dodania:
2016-07-22 22:11:59

Obraz jest przykładem stojącej na najwyższej poziomie reżyserii idącej w parze z atmosferą ciągłego niepokoju rysującego się na malowniczych zdjęciach przedstawiających prawdziwy raj na ziemi. Nasuwają się jakieś skojarzenie? „183 metry strachu” to opowieść o pojedynku człowieka z krwiożerczą bestią, niezrównanym drapieżnikiem, przy którym drobny błąd może przedwcześnie zakończyć nasze życie, przedstawiona w odcieniach kultowego dreszczowca legendy kinematografii, Stevena Spielberga, a mowa tutaj oczywiście o „Szczękach”. Czyżby będący przedmiotem licznych drwin gatunek w końcu powrócił w blasku chwały na należne mu miejsce?

 

„183 metry strachu” podąża śladami wytyczonymi przez mistrzów budowania napięcia – Alfreda Hitchcocka w „Ptakach” i rzeczonego powyżej Spielberga w „Szczękach” – będąc wierne duchowi tamtych produkcji. Zatem na pierwszym miejscu znajduje się odpowiednia atmosfera oraz wywołanie szoku u widza śledzącego obraz poprzez niespodziewane zdarzenie. O tym jednak za chwilę... W filmie początkowo jesteśmy świadkami krótkiej i niezobowiązującej wymiany zdań pomiędzy bohaterką obrazu – piękną i nieco nieobecną dziewczyną o imieniu Nancy – oraz jej miejscowym przewodnikiem. Nic nie zwiastuje tutaj zbliżającej się dramatycznej walki o przetrwanie lub czającego się pod taflą turkusowej wody niebezpieczeństwa. Sielankowa atmosfera trwa w najlepsze! Twórcy doskonale usypiają naszą uwagę, popisując się dobrze zmontowanymi scenami widowiskowego surfingu oraz kilkoma, wydawałoby się zbędnymi, lecz wzbudzającymi ciekawość kinomanów rozmowami. Mimo to wraz z biegiem każdej kolejnej minuty, kadry wypełnione przepięknymi krajobrazami zaczynają ulegać zmąceniu, pojawia się subtelnie zarysowany drapieżnik, który natychmiastowo uderza z wielkim impetem, odsłaniając swoje ostre jak brzytwa kły. Gwałtownie pryska bańka iluzji, odsłaniając brutalną rzeczywistość, a pogrążeni wraz z bohaterką obrazu w szoku oraz panice widzowie obserwują dramatyczną walkę o przetrwanie dwudziestokilkuletniej, zdezorientowanej i potwornie zranionej kobiety. 


Na zawiązanie akcji oraz przedstawienie bohaterów twórcy poświęcają niezbędne minimum czasu, niemal od razu przechodząc do głównej atrakcji survivalowego show – zapomnijcie o jakichkolwiek dłużyznach. Scenarzysta w sprytny sposób rozpisał swoją historię, umiejętnie wciągając widzów w opowiadany przez niego, brutalny dramat młodej kobiety. Szczątkowo zarysowani bohaterowie i pozornie niewiele znacząca przeszłość Nancy są konsekwentnie rozbudowywane do samych napisów końcowych, co nieoczekiwanie, ogromnie angażuje. Niedopowiedzenia są tutaj zmyślnym posunięciem ze strony twórców, którzy dokładnie wiedzą, w którym kierunku pragną poprowadzić film – świadczy też o tym zastosowana przez nich inwersja czasowa. 

 

Podczas seansu niejednokrotnie przebiegną Wam ciarki po plecach. Jest to zasługa odpowiedniej modulacji dźwiękiem – nagłe skoki głośności podczas zupełnej ciszy – w połączeniu ze stopniowanym napięciem i poczuciem zupełnej bezradności. Na przykładzie głównej bohaterki produkcji twórcy obrazują potęgę natury oraz bezsilność człowieka. Nancy nie ma żadnych szans w bezpośrednim starciu ze swoim zwierzęcym oprawcą, którego może jedynie przechytrzyć dzięki własnemu sprytowi – niestety nie jest to wcale takie łatwe. Zatem muzyka zdecydowanie przyspiesza bicie serca, a obserwowane na ekranie wydarzenia to prawdziwa psychologiczna potyczka i gra na emocjach. Bohaterka musi w filmie na nowo się odnaleźć, zdefiniować ponownie pojęcie cierpienia i boleśnie przetestować granice swojej wytrzymałości, a nawet je niejednokrotnie przekroczyć, jeśli będzie chciała przeżyć. To, co dzieje się w głowie Nancy, to najlepszy aspekt filmu. Przerażenie przechodzące w zwątpienie, a następnie w niepohamowaną wolę walki. Dzięki chęci przetrwania, nieważne z jakich powodów, jesteśmy w stanie dokonać rzeczy pozornie niemożliwych. 

 

Ponadto należy też zwrócić uwagę na brak fabularnych przekłamań. Bohaterowie zachowują się racjonalnie, ponieważ w końcu nie brakuje w ich myśleniu, chociażby najmniejszej logiki. Tutaj każda scena i zwrot akcji ma swoje podłoże, uzasadnienie. Owszem, trafiają się naciągane sceny, a Nancy w finale można zarzucić zbytnie bohaterstwo, lecz jej postępowanie wolę tłumaczyć zwykłym szczęściem i przypadkiem niż celowym planem. Mimo to takiej przemyślanej, spójnej i racjonalnie opowiedzianej historii w filmie z gatunku animal attack można współcześnie naprawdę ze świecą szukać i nigdy nie znaleźć.

 

Wizytówką produkcji jest znakomita Blake Lively. Z pewnością niektórzy widzowie udadzą się na film do kina ze względu na ociekające błękitno-turkusową wodą, seksowne ciało aktorki, które w promieniach oślepiającego światła wygląda rewelacyjnie i jest ogromnym wabikiem na męską część publiczności, lecz szczęśliwie to nie jedyna zaleta omawianego dzieła, a nawet tylko drobny smaczek uatrakcyjniający solidnie wykonany survival, który pod wieloma względami jest godnym następcą kultowych już „Szczęk” Stevena Spielberga. Wracając jednak do aktorstwa… Omawiana produkcja to przedstawienie jednej osoby – Blake Lively. Na niej spoczywa ciężar powodzenia dzieła Jaume'a Collet-Serra i to właśnie ona jest klamrą łączącą prostą w gruncie rzeczy historię, komputerowo wygenerowanego rekina, a także misternie zbudowany klimat wraz z napięciem, naddającą opowieści wiarygodności i emocjonalnego wydźwięku. Początkowo odgrywana przez nią Nancy to trochę nieobecna i marzycielska dziewczyna, szukająca ucieczki od trapiących ją problemów, pragnąca cieszyć się dniem, a nawet każdą chwilą, z dala od oczu bliskich, izolując się od nich. Dopiero gdy staje w obliczu nieuchronnie zbliżającej się śmierci i zostaje doprowadzona na skraj załamania nerwowego, widzimy jej głęboko skrywaną przed widzem osobowość – skrzywdzoną, pełną bólu, gniewu i rozczarowań kobietę, lecz darzącą swoją rodzinę ogromną miłością i szacunkiem. Blake Lively jest tutaj nieoceniona. Kinomani mogą podczas seansu zobaczyć, jak na jej twarzy rysuje się rozpacz, cierpienie, zwątpienie, osamotnienie, a nawet, w końcowych minutach dramatycznego widowiska, zadziorność i pragnienie walki o swoje życie lub godną śmierć. W jej oczach można po prostu dostrzec przerażenie spowodowane wymykającą się spod kontroli sytuacją. Znakomita robota. 

 

Pod względem strony audiowizualnej film prezentuje nierówną formę. W towarzystwie bajecznych zdjęć i świetnej pracy kamery – przemieszane ujęcia bohaterki znajdującej się pod i nad powierzchnią wody zachwycają nieskazitelnym montażem i reżyserskim kunsztem, pojawiają się jedynie znośnie efekty CGI – wygenerowany komputerowo rekin burzy wrażenie realności dzieła. Szczęśliwie film nie jest nimi przeładowany, twórcy bowiem postawili przede wszystkim na emocjonalny wydźwięk obrazu, jego wymowę i wielokrotnie wspomniany klimat, odrzucając na drugi plan sekwencje akcji. Tej oczywiście tutaj nie brakuje i często mrozi krew w żyłach, lecz stanowi tylko dodatek do angażującej historii o przetrwaniu. Na uwagę zasługują również zastosowane w punkt zwolnienia akacji, pozwalające uchwycić widzom każdy moment dramatycznej walki o przeżycie bohaterki i kilka ciekawych pomysłów inscenizacyjnych. Mam tutaj głównie na myśli przedstawienie wideo rozmów, a także wykorzystanie kamer, pozwalające twórcom ukazać dziejące się wydarzenia bezpośrednio oczami występujących w produkcji postaci. Niestety brakuje też brutalności; ta zostaje przedstawiona jedynie w subtelny, choć nie pozostawiający złudzeń sposób. Mimo więc unoszącej się na wodzie krwi, o szokujących scenach mordów zapomnijcie, twórcy woleli posłużyć się półśrodkami. 

 

Na osobny akapit zasługuje ogromna dbałość twórców o detale. W filmie ogromny nacisk położono na charakteryzację. Piękna Blake Lively, im bliżej finału produkcji, więdnie w oczach. Zmaltretowana, sina z powodu utraty sporej ilości krwi, wycieńczenia i zimna Nancy wygląda po prostu koszmarnie oraz wzbudza szczerą litość. W potopie hollywoodzkich produkcji, w których przemierzający postapokaliptyczny świat bohaterowie mają na twarzy pełny makijaż i umyte włosy, ten drobny detal wydaje się nad wyraz warty odnotowania. 

 

„183 metry strachu” to niewątpliwie czarny koń tego roku. Niespodziewanie udane kino survivalowe, klimatem, wykonaniem oraz podjętą tematyką bezpośrednio nawiązujące do „Szczęk”. Można się czepiać detali, ganić przeciętne CGI lub wypominać prostotę historii, jednak jej wymowa, emocjonalny wydźwięk i towarzysząca otoczka nie pozwalają przejść obok filmu obojętnie. To solidne kino, które po prostu trzeba zobaczyć.  

 

Ocena: 7/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

 

 

Autor recenzji publikuje też na portalu MoviesRoom.pl oraz Filmweb.pl pod nickiem bartez13_17

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "183 metry strachu" – Młoda dziewczyna i morze

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora bartoszkeprowski

 -

Odwiedzin: 494

Autor: bartoszkeprowskiCiekawe miejsca

Komentarze: 1

Piękny Wrocław i niesamowite Skalne Miasto! - Ciekawe miejsca

Wrocław to jedno z najpiękniejszych polskich, jedynych w swoim rodzaju, miast, o czym mogłem się niedawno przekonać, spacerując po jego malowniczych uliczkach. Już dworzec potrafi ująć swoim wykonaniem. Przypomina bowiem z zewnątrz bardziej średniowieczny zabytek niż budynek codziennego użytku. Do tego atrakcyjność Wrocławia potęguje możliwość wybrania się do magicznego Skalnego Miasta położonego niedalekiej polskiej granicy, u naszych czeskich sąsiadów. W sezonie wiosennym i letnim dostaniemy się tam pociągiem Kolei Dolnośląskich. Mam nadzieję, że dzięki moim zdjęciom poczujecie czar wrocławskich krasnali oraz urok niezwykłego Skalnego Miasta!

 -

"Raya i ostatni smok" – Przebaczenie, zaufanie i wiara! - Recenzje filmów

Jestem ogromnym zwolennikiem animacji. Szczególnie Disneya, zarówno tych klasycznych, jak i nowoczesnych. Nie da się ukryć, iż wspomniana wytwórnia potrafi tworzyć piękne animacje z bogatym światem oraz mądrym przesłaniem. Ponadto często zwalają z nóg pod względem audiowizualnym. Mająca premierę na początku lipca „Raya i ostatni smok” to kolejna pozycja na miarę „Krainy Lodu”, „Zaplątanych” czy „Zwierzogrodu”. Ogromnie pomysłowa, stworzono z pasją i zachwycająca pełnokrwistymi bohaterami.

 -

"Luca" – Czy syreny śnią o pasących się rybkach? - Recenzje filmów

Studio Pixar nie przestaje zadziwiać. Ich kolejna animowana propozycja cieszy oko i daje ogrom radości. Mowa tu oczywiście o filmie „Luca”, którego bohaterem jest przesympatyczny chłopak. Nieco naiwny, troszkę bojaźliwy, ale o wielkim sercu i jeszcze większych marzeniach. Dacie się ponieść z falami morskiej opowieści, gdzie syren niczym Arielka wychodzi z wody naprzeciw swojemu losowi? Jeśli odpowiedzieliście twierdząco na zadanie pytanie, to trafiliście we właściwe miejsce.

 -

"Cruella" – Aby być niezastąpionym, zawsze trzeba być odmiennym - Recenzje filmów

Cruella? A któż to taki? Serio, tak dawno oglądałem „101 dalmatyńczyków”, że musiałem sobie najpierw odświeżyć bajkę, aby w pełni zrozumieć, do jakiej postaci nawiązuje opublikowany zwiastun film i skąd zrobił się wokół niego taki przeogromny szum. Szczerze? Sam pomysł nie za bardzo przypadł mi do gustu. O ile w przypadku „Czarownicy” idea ukazania złoczyńcy z zupełnie innej strony zdała egzamin, o tyle byłem przekonany, że „Cruella” okaże się niewypałem. Skąd takie negatywne podejście? Wieloletnie doświadczenie.

 -

Odwiedzin: 2182

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Mitchellowie kontra maszyny" – Virtual vs real life - Recenzje filmów

Macie mnie. Mimo iż jestem ogromnym miłośnikiem wytwórni Disney, to jej najnowsze twory wcale nie są czymś niepowtarzalnym, co zapadałoby w pamięć i do czego chciałoby się wracać. Jeszcze kilka lat temu fabryka snów znana z Myszki Miki i Kaczora Donalda deklasowała konkurencje. Obecnie jest z tym różnie. Oczywiście, animacje te wciąż trzymają bardzo dobry poziom, jednak czegoś im brakuje… może oryginalności i świeżości? Z opowieścią o pewnej rodzince Mitchellów, czyli wspólnym dziecku Columbia Pictures, Sony Pictures Animation oraz Lord Miller („Spider-Man: Uniwersum”) jest inaczej!

Polecamy podobne artykuły

 -

"Dżungla" – Staw czoła naturze! - Recenzje filmów

Daniel Radcliffe to aktor, który posiada smykałkę do wybierania nietypowych ról, a co za tym idzie, przeważnie interesujących produkcji. Parał się już m.in. magią (seria „Harry Potter”), walczył z upiornym duchem („Kobieta w czerni”), dorobił się diabelskiego poroża o niewyobrażalnej mocy („Rogi”), jak również gnił sobie na bezludnej wyspie, czekając na prawdziwego przyjaciela („Człowiek-scyzoryk”). Brzmi jak pomieszanie z poplątaniem? A to jedynie kilka produkcji z jego bogatej filmografii.

 -

"Głębia strachu" – Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji pośród czarnych mórz nieświadomości - Recenzje filmów

„Głębia strachu” to całkiem sprawnie zrealizowane kino katastroficzne z odcieniami grozy. Zapnijcie więc pasy, bo twórcy mają zamiar zabrać Was na intensywną, pełną wrażeń podróż z dreszczykiem emocji. Wycieczka szczególnie sprawdzi się w przypadku zagorzałych fanów nurkowania oraz zwolenników nieskomplikowanych opowieści, oczekujących po oglądanych przez siebie obrazach efektownej i niezobowiązującej rozrywki. Gotowi? Zatem, zaczynajmy!

 -

"Anihilacja" – Biolożka w samym środku "raju" - Recenzje filmów

Drugie filmowe dziecko Alexa Garlanda powtórnie otrzymuje od niego rodowód gatunku science fiction. W poprzednim pt. „Ex Machina” ten Brytyjski reżyser i scenarzysta poruszał temat szybko uczącej się sztucznej inteligencji – androida przypominającego żywą, pociągającą kobietę. I robił to naprawdę przekonująco. Zadawał pytania, hipnotyzował finalnym twistem. W „Anihilacji” też bawi się w „boga”, ale tym razem adaptując powieść autorstwa Jeffa VanderMeera. I tym samym udowadnia, że jest dziś w czołówce najoryginalniejszych twórców szeroko pojętej fantastyki naukowej.

 -

"Kong: Wyspa Czaszki" – King Kong po wietnamsku - Recenzje filmów

Najwyraźniej każda nacja musi mieć swojego własnego mitycznego potwora. Japończycy wymyślili Godzillę, część naszego kraju jakoby nawiedzał Smok Wawelski, Amerykanie zaś mogą pochwalić się King Kongiem. Przygody przerośniętej małpy przenoszone były na ekran kinowy wielokrotnie, z różnym skutkiem.

 -

"Mumia" – Plaga egipska - Recenzje filmów

Dziwne czasy nastały dla kina zachodniego. Gdzie się nie obrócisz, tam jakieś uniwersum. Marvel Studios ma swój ogromny świat komiksowych superbohaterów, w jego ślady stara się iść zdyszane ze zmęczenia Warner Bros z postaciami DC i „Harrym Potterem”, Disney rozbudowuje i tak już ogromny wszechświat „Gwiezdnych Wojen”, a Paramount Pictures planuje kilkanaście kolejnych produkcji z cyklu „Transformers”. Wymieniać można by długo. Pojedyncze filmy nie są już samodzielnymi tworami, a raczej odcinkami ogromnych seriali, na które nie składają się już jedynie następujące kolejno po sobie sequele, ale również spin-offy, prequele i inne produkcje poboczne.

 -

"Godzilla II: Król potworów" – Niech żyje Król, niech umrą ludzie - Recenzje filmów

Najsłynniejszy filmowy tytan powrócił (tak, to zdecydowanie samiec; jaj nie zniesie). I zgodnie z prawami, jakimi rządzą się sequele – szybciej, głośniej, bardziej widowisko; on też jest szybszy, głośniejszy i bardziej widowiskowy, czy raczej zjawiskowy. Godzilla, leżąc sobie w legowisku na dnie oceanu, czekał na swój kolejny moment chwały. Ale nie próżnował. Bo od samego nic nie robienia mięśni nie przybędzie. W ukryciu przed światem zewnętrznym zapewne jakieś podwodne ćwiczenia wykonywał – co potwierdzą obserwujący go badacze z agencji Monarch. I to właśnie dla niego warto wybrać się do kina lub, jeśli ktoś czasu nie ma, w przyszłości zasiąść przed ekrany telewizorów.

 -

"Pacific Rim" – Zapasy z potworami - Recenzje filmów

Przed wami nieco spóźniona recenzja „Pacific Rim” – hołdu złożonego klasycznym japońskim filmom o potworach (głównie „Godzilli vs Mechagodzilli”). Czy twórca „Hellboya” i „Labiryntu Fauna” kolejny raz udowodnił, że jest wizjonerem kina i świetnym rzemieślnikiem?

 -

"Godzilla" – Ryk, który przeszywa na wskroś - Recenzje filmów

Godzilla - słynny Król potworów powrócił. Silny, potężny, dumnie kroczy przed siebie. Jest jak Bóg, którego nic ani nikt jest w stanie powstrzymać. A gdy otworzy pysk, budzi strach i respekt, powodując, że nasze ciało jest całe w dreszczach. Odczuwamy to każdą kostką i mięśniem. Nie wierzycie? Odważnie więc usiądźcie przed kinowym ekranem.

 -

Odwiedzin: 21527

Autor: pjArtykuły o filmach

Komentarze: 5

Najgroźniejsze i najpotężniejsze filmowe potwory - Artykuły o filmach

„Monster movie” od jakiegoś czasu przeżywa drugą młodość. W roku 2013 w filmie „Pacific Rim” na ziemską scenę z oceanicznych czeluści wypełzły olbrzymie Kaiju, by siać strach i zniszczenie. Po mniej więcej dziesięciu miesiącach w kinach pojawiła się odświeżona „Godzilla”, a w 2019 roku jej kolejna część. Co sprawia, że tak kochamy filmowe monstra?

Teraz czytane artykuły

 -

"183 metry strachu" – Młoda dziewczyna i morze - Recenzje filmów

Przyzwoitego filmu z gatunku animal attack nie widziałem już od dobrych paru lat, a jedyne obrazy wliczające się w ten zaszczytny przecież, lecz niedarzony współcześnie szczególnymi względami kinomanów poczet, w których głównym bohaterem był rekin, wzbudzały pilotowanie swoją kiczowatością, wołającym o pomstę do nieba aktorstwem oraz uwłaczającymi wręcz, durnowatymi i wyjętymi z kosmosu rozwiązaniami fabularnymi. W tym morzu tandety pojawiła się jednak na mieliźnie, przysypana złocistym piaskiem, nieoszlifowana perła w postaci nowego dzieła Jaume'a Collet-Serra zatytułowanego „183 metry strachu”.

 -

Audycja: Mars – wymarła cywilizacja - Niewiarygodne, niewyjaśnione

25 lipca 1976 – sonda Viking 1 robi zdjęcie, która rozpala wyobraźnię naukowców z NASA, a także tysięcy ludzi wierzących w istnienie kosmitów. Mowa oczywiście o słynnej, wielkiej marsjańskiej twarzy. Z czasem okazuje się, że to raczej złudzenie optyczne. Ale czy na pewno? 17 stycznia 2021 – publikuję na swoim kanale materiał, z którego może wynikać coś innego. Umysł płata figle i często podsuwa nam nierzeczywiste obrazy. To prawda. Warto jednak poddać ponownej analizie ową fotografią oraz resztę zdjęć przesłanych przez różne sondy, gdzie widać zastanawiające obrazy kojarzące się z budowlami wymarłej cywilizacji. Wszak Czerwona Planeta nadal przyciąga tajemnicami, a nietopowe struktury niekoniecznie muszą mieć naturalne pochodzenie. Sam dr John Brandenburg przekonywał, że mogło dojść tam do użycia broni jądrowej! Zapraszam zatem czytelników portalu Altao.pl do przesłuchania podcastu także w tym miejscu. A jeżeli ktoś chce dowiedzieć się więcej o zagadkach Marsa, to zachęcam do zapoznania się z jego pierwszą częścią pt. „Wymarła planeta”, dostępną tylko na kanale Nieznana Historia Świata, który już subskrybuje 40,1 tysięcy internautów (z czego jestem bardzo dumny i za co bardzo dziękuję).

 -

"Hymn do Nikkal", czyli najstarsza melodia świata! - Muzyczne Style

XX wiek, roku 1972. Pani profesor Anne Kilmer z Uniwersytetu Kalifornijskiego, pełniąca również funkcję kuratora Muzeum Antropologii w Berkeley, jest szczęśliwa. Właśnie udaje się jej sfinalizować trwające 15 lat badania: rozszyfrować jeden z najstarszych znanych fragmentów notacji muzycznej na świecie, który znajdował się na jednej z 20 tys glinianych tablic wykopanych przez archeologów we wczesnych latach 50.

 -

Odwiedzin: 8575

Autor: adminCiekawe miejsca

Komentarze: 1

Galeria Kujawska w Kowalu – Królestwo Minionego Czasu - Ciekawe miejsca

Na budynku, w którym mieści się owo prywatne muzeum, przeczytamy piękną sentencję: „Szanując przeszłość, budujemy przyszłość”. Tacy są właśnie państwo Antoni Benedykt i Halina Łukaszewiczowie – właściciele tegoż Królestwa Minionego Czasu.

 -

Odwiedzin: 5672

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Modlitwy za Bobby’ego" – Inny - Recenzje filmów

W tym dziale pojawiają się głównie recenzje niektórych kinowych premier. Postanowiłem jednak umieścić także tekst o filmie pt. „Modlitwy za Bobby’ego” z 2009 roku, który zrealizowano na potrzeby telewizji i tym samym zachęcić wielu młodych ludzi i ich rodziców do zapoznania się z nim. Dlaczego?

Nowości

 -

Lika i Antek Smykiewicz razem? "Nie pytaj". Posłuchaj! - Zespoły i Artyści

Czasem w świecie muzyki dojdzie do ciekawego spotkania. Zaiskrzy. I wtedy dwoje artystów spłodzi fajne „dziecko”. Oczywiście to muzyczne, jak w przypadku Liki oraz Antka Smykiewicza. Angelika Wdowczyk, laureatka Szansy na Sukces zaprosiła tego popularnego wokalistę, aby nagrać z nim utwór pt. „Nie pytaj”. O czym wspólnie śpiewają? Dobre pytanie. Poniżej znajdziecie odpowiedź na nie.

 -

Odwiedzin: 114

Autor: adminSeriale

"Jak tu ciemno" i klimatycznie, w tym trzecim "Kruku"! - Seriale

Jak najlepiej wypromować serial, który opowiada mroczną historię rozgrywającą się na Podlasiu? I to taką, która przedstawia trudne śledztwo dotyczące porwania chłopca i jednocześnie osobistą zemstę. Odpowiedź może być tylko jedna. Nagrać utwór, który w pełni odda emocje kłębiące się w głowie bohatera i zajrzeć głęboko w jego duszę, aby przekonać się „Jak tu ciemno”. Tak zrobiono przy okazji zbliżającej się wielkimi krokami, a raczej rozłożystymi skrzydłami premiery trzeciej serii „Kruka” w Canal+.

 -

"Koniec" nowym początkiem Szymona Pejskiego! - Zespoły i Artyści

Wydaje się, że jak ktoś nazwie swój singiel „Koniec” to będzie oznaczać tylko jedno – koniec kariery. W przypadku Szymona Pejskiego nawet nie ma o tym mowy. Artysta ten wyznacza bowiem nowy początek. Robi to dwa lata pod wydaniu „Piosenek i miłości”, czyli pierwszej płyty. Co ważne i ciekawe, singiel jeszcze przed premierą zdobył uznanie szefów stacji muzycznych w całej Polsce!

 -

Magda Steczkowska w szczerej rozmowie z portalem Altao.pl - Zespoły i Artyści

Wydała 6 solowych albumów. Wykonuje zarówno własne, autorskie piosenki, jak i znane i lubiane covery. Jest matką trzech córek i kochającą żoną. A niedawno wyczarowała „Deszcz”, czyli najnowszy, jakże otulający duszę singiel. Można zatem powiedzieć, że Magda Steczkowska to kobieta spełniona i szczęśliwa, jeżeli chodzi o życie artystyczne oraz rodzinne. Czy faktycznie tak jest, a może wokalistka ma jakieś marzenia? O czym jeszcze opowiedziała Portalowi dla ludzi z pasją? Odkryjcie sami!

 -

Odwiedzin: 124

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1899" – Choroba morska zagwarantowana - Seriale

Pisać długą, zawiłą, filozoficzną recenzję czy stworzyć krótszy tekst do połknięcia w pigułce. Oto narodziło się pytanie w głowie po seansie (niemalże spirytystycznym) serialu „1899”. Reklamowany jako skrzyżowanie horroru z dramatem historycznym dawał duże nadzieje na coś ponadprzeciętnego, a wyszło niestety przeciętnie, choć są tu sceny przyprawiające o gęsią skórkę i powodującą opad szczeny. Ale nie, to nie to samo, co niemieckie „Dark” od tych samych twórców. Lepiej zatem zapomnieć o recenzji na tysiące słów (taką warto poświęcić „Pierścieniom Władzy”), a skupić się na ogólnych wadach i kilku zaletach.

 -

Odwiedzin: 149

Autor: MovieBrainArtykuły o filmach

Komentarze: 1

"Epoka sequelozy" - Artykuły o filmach

Tworzenie dzisiaj kina rozrywkowego hollywoodzkim gigantom przychodzi nadzwyczaj prosto. Każde większe studio typu Disney czy Warner Bros. zdobyło kilka własnych potężnych franczyz filmowych i po prostu w miarę czasu wypluwa kolejne nowe produkcje, które jedynie dostawiają kolejną cyferkę obok dobrze znanego nam loga...

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 361

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Apokawixa" – Są zombie, jest impreza! - Recenzje filmów

Gasną światła. Na fotelach siedzą wygłodniali wrażeń i dobrego kina gatunkowego widzowie. A ja pomiędzy nimi i też burczy mi w brzuchu, lecz wiem, że już za moment się zacznie! Pojawią się pierwsze polskie żywe trupy i będą kroczyć, gryźć, przerażać… Ale zaraza! Ale zaraz, gdzie one. Tu matura, jakowaś w czasie pandemii bzdura, a po niej trzeba się śpieszyć na inbę nad Bałtykiem. Ktoś w kimś się kocha, ktoś robi focha… Bo „Apokawixa” to, jak się okazuje, żaden rasowy horror, a B-klasowiec, w którym Xawery Żuławski miesza satyrę z młodzieżową komedią imprezową, a w sam środek, choć dość późnawo, wrzuca zombiaki. Czekają Was śmiechu ataki i chwile cringowe. O mój Boże!

 -

"Broad Peak" – Jak tu zimno, jak tu nudno - Recenzje filmów

Utalentowana obsada; reżyser mający debiut dawno za sobą, potrafiący pokazywać na ekranie skomplikowane ludzkie charaktery i historia oparta na faktach – wydawało, że z takiego połączenia wyjdzie film, którym można się chwalić w każdym zakątku naszej planety. Niestety, mimo że „Broad Peak” trafi do widzów w wielu krajach za sprawą Netflixa, nie będą oni głośno klaskać. Raczej założą rękawiczki, aby ogrzać swoje dłonie.

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 2614

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 4

Pierwsze lody... czyli jak to jest z "Polityką"? - Recenzje filmów

Chyba mało ludzi nie widziało jeszcze najnowszego tworu Patryka Vegi pt. „Polityka”. A wśród tych, którzy widzieli, opinie są raczej w miarę podobne. Bo mówią, że to gniot, że totalna porażka, że stracony czas no i czego innego się w sumie po Vedze można spodziewać?

 -

Odwiedzin: 5152

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Dziedzictwo. Hereditary" – Osaczeni - Recenzje filmów

„Dziedzictwo. Hereditary” to kolejny po „The Witch” oraz „To przychodzi po zmroku” znakomicie oceniany przez krytyków dreszczowiec od wytwórni A24, który stara się wyjść poza schematyczne gatunkowe ramy. Bo to bardziej duszny dramat o rodzinie zmagającej się z żałobą niż typowy straszak. Zrealizowany przez debiutanta przykład artystycznego kina, które z komercją ma niewiele wspólnego.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.724

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję