O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"183 metry strachu" – Młoda dziewczyna i morze - Recenzje filmów

Przyzwoitego filmu z gatunku animal attack nie widziałem już od dobrych paru lat, a jedyne obrazy wliczające się w ten zaszczytny przecież, lecz niedarzony współcześnie szczególnymi względami kinomanów poczet, w których głównym bohaterem był rekin, wzbudzały pilotowanie swoją kiczowatością, wołającym o pomstę do nieba aktorstwem oraz uwłaczającymi wręcz, durnowatymi i wyjętymi z kosmosu rozwiązaniami fabularnymi. W tym morzu tandety pojawiła się jednak na mieliźnie, przysypana złocistym piaskiem, nieoszlifowana perła w postaci nowego dzieła Jaume'a Collet-Serra zatytułowanego „183 metry strachu”.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
bartoszkeprowski (2982 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
5 767
Czas czytania:
6 422 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
bartoszkeprowski (2982 pkt)
Dodano:
2014 dni temu

Data dodania:
2016-07-22 22:11:59

Obraz jest przykładem stojącej na najwyższej poziomie reżyserii idącej w parze z atmosferą ciągłego niepokoju rysującego się na malowniczych zdjęciach przedstawiających prawdziwy raj na ziemi. Nasuwają się jakieś skojarzenie? „183 metry strachu” to opowieść o pojedynku człowieka z krwiożerczą bestią, niezrównanym drapieżnikiem, przy którym drobny błąd może przedwcześnie zakończyć nasze życie, przedstawiona w odcieniach kultowego dreszczowca legendy kinematografii, Stevena Spielberga, a mowa tutaj oczywiście o „Szczękach”. Czyżby będący przedmiotem licznych drwin gatunek w końcu powrócił w blasku chwały na należne mu miejsce?

 

„183 metry strachu” podąża śladami wytyczonymi przez mistrzów budowania napięcia – Alfreda Hitchcocka w „Ptakach” i rzeczonego powyżej Spielberga w „Szczękach” – będąc wierne duchowi tamtych produkcji. Zatem na pierwszym miejscu znajduje się odpowiednia atmosfera oraz wywołanie szoku u widza śledzącego obraz poprzez niespodziewane zdarzenie. O tym jednak za chwilę... W filmie początkowo jesteśmy świadkami krótkiej i niezobowiązującej wymiany zdań pomiędzy bohaterką obrazu – piękną i nieco nieobecną dziewczyną o imieniu Nancy – oraz jej miejscowym przewodnikiem. Nic nie zwiastuje tutaj zbliżającej się dramatycznej walki o przetrwanie lub czającego się pod taflą turkusowej wody niebezpieczeństwa. Sielankowa atmosfera trwa w najlepsze! Twórcy doskonale usypiają naszą uwagę, popisując się dobrze zmontowanymi scenami widowiskowego surfingu oraz kilkoma, wydawałoby się zbędnymi, lecz wzbudzającymi ciekawość kinomanów rozmowami. Mimo to wraz z biegiem każdej kolejnej minuty, kadry wypełnione przepięknymi krajobrazami zaczynają ulegać zmąceniu, pojawia się subtelnie zarysowany drapieżnik, który natychmiastowo uderza z wielkim impetem, odsłaniając swoje ostre jak brzytwa kły. Gwałtownie pryska bańka iluzji, odsłaniając brutalną rzeczywistość, a pogrążeni wraz z bohaterką obrazu w szoku oraz panice widzowie obserwują dramatyczną walkę o przetrwanie dwudziestokilkuletniej, zdezorientowanej i potwornie zranionej kobiety. 


Na zawiązanie akcji oraz przedstawienie bohaterów twórcy poświęcają niezbędne minimum czasu, niemal od razu przechodząc do głównej atrakcji survivalowego show – zapomnijcie o jakichkolwiek dłużyznach. Scenarzysta w sprytny sposób rozpisał swoją historię, umiejętnie wciągając widzów w opowiadany przez niego, brutalny dramat młodej kobiety. Szczątkowo zarysowani bohaterowie i pozornie niewiele znacząca przeszłość Nancy są konsekwentnie rozbudowywane do samych napisów końcowych, co nieoczekiwanie, ogromnie angażuje. Niedopowiedzenia są tutaj zmyślnym posunięciem ze strony twórców, którzy dokładnie wiedzą, w którym kierunku pragną poprowadzić film – świadczy też o tym zastosowana przez nich inwersja czasowa. 

 

Podczas seansu niejednokrotnie przebiegną Wam ciarki po plecach. Jest to zasługa odpowiedniej modulacji dźwiękiem – nagłe skoki głośności podczas zupełnej ciszy – w połączeniu ze stopniowanym napięciem i poczuciem zupełnej bezradności. Na przykładzie głównej bohaterki produkcji twórcy obrazują potęgę natury oraz bezsilność człowieka. Nancy nie ma żadnych szans w bezpośrednim starciu ze swoim zwierzęcym oprawcą, którego może jedynie przechytrzyć dzięki własnemu sprytowi – niestety nie jest to wcale takie łatwe. Zatem muzyka zdecydowanie przyspiesza bicie serca, a obserwowane na ekranie wydarzenia to prawdziwa psychologiczna potyczka i gra na emocjach. Bohaterka musi w filmie na nowo się odnaleźć, zdefiniować ponownie pojęcie cierpienia i boleśnie przetestować granice swojej wytrzymałości, a nawet je niejednokrotnie przekroczyć, jeśli będzie chciała przeżyć. To, co dzieje się w głowie Nancy, to najlepszy aspekt filmu. Przerażenie przechodzące w zwątpienie, a następnie w niepohamowaną wolę walki. Dzięki chęci przetrwania, nieważne z jakich powodów, jesteśmy w stanie dokonać rzeczy pozornie niemożliwych. 

 

Ponadto należy też zwrócić uwagę na brak fabularnych przekłamań. Bohaterowie zachowują się racjonalnie, ponieważ w końcu nie brakuje w ich myśleniu, chociażby najmniejszej logiki. Tutaj każda scena i zwrot akcji ma swoje podłoże, uzasadnienie. Owszem, trafiają się naciągane sceny, a Nancy w finale można zarzucić zbytnie bohaterstwo, lecz jej postępowanie wolę tłumaczyć zwykłym szczęściem i przypadkiem niż celowym planem. Mimo to takiej przemyślanej, spójnej i racjonalnie opowiedzianej historii w filmie z gatunku animal attack można współcześnie naprawdę ze świecą szukać i nigdy nie znaleźć.

 

Wizytówką produkcji jest znakomita Blake Lively. Z pewnością niektórzy widzowie udadzą się na film do kina ze względu na ociekające błękitno-turkusową wodą, seksowne ciało aktorki, które w promieniach oślepiającego światła wygląda rewelacyjnie i jest ogromnym wabikiem na męską część publiczności, lecz szczęśliwie to nie jedyna zaleta omawianego dzieła, a nawet tylko drobny smaczek uatrakcyjniający solidnie wykonany survival, który pod wieloma względami jest godnym następcą kultowych już „Szczęk” Stevena Spielberga. Wracając jednak do aktorstwa… Omawiana produkcja to przedstawienie jednej osoby – Blake Lively. Na niej spoczywa ciężar powodzenia dzieła Jaume'a Collet-Serra i to właśnie ona jest klamrą łączącą prostą w gruncie rzeczy historię, komputerowo wygenerowanego rekina, a także misternie zbudowany klimat wraz z napięciem, naddającą opowieści wiarygodności i emocjonalnego wydźwięku. Początkowo odgrywana przez nią Nancy to trochę nieobecna i marzycielska dziewczyna, szukająca ucieczki od trapiących ją problemów, pragnąca cieszyć się dniem, a nawet każdą chwilą, z dala od oczu bliskich, izolując się od nich. Dopiero gdy staje w obliczu nieuchronnie zbliżającej się śmierci i zostaje doprowadzona na skraj załamania nerwowego, widzimy jej głęboko skrywaną przed widzem osobowość – skrzywdzoną, pełną bólu, gniewu i rozczarowań kobietę, lecz darzącą swoją rodzinę ogromną miłością i szacunkiem. Blake Lively jest tutaj nieoceniona. Kinomani mogą podczas seansu zobaczyć, jak na jej twarzy rysuje się rozpacz, cierpienie, zwątpienie, osamotnienie, a nawet, w końcowych minutach dramatycznego widowiska, zadziorność i pragnienie walki o swoje życie lub godną śmierć. W jej oczach można po prostu dostrzec przerażenie spowodowane wymykającą się spod kontroli sytuacją. Znakomita robota. 

 

Pod względem strony audiowizualnej film prezentuje nierówną formę. W towarzystwie bajecznych zdjęć i świetnej pracy kamery – przemieszane ujęcia bohaterki znajdującej się pod i nad powierzchnią wody zachwycają nieskazitelnym montażem i reżyserskim kunsztem, pojawiają się jedynie znośnie efekty CGI – wygenerowany komputerowo rekin burzy wrażenie realności dzieła. Szczęśliwie film nie jest nimi przeładowany, twórcy bowiem postawili przede wszystkim na emocjonalny wydźwięk obrazu, jego wymowę i wielokrotnie wspomniany klimat, odrzucając na drugi plan sekwencje akcji. Tej oczywiście tutaj nie brakuje i często mrozi krew w żyłach, lecz stanowi tylko dodatek do angażującej historii o przetrwaniu. Na uwagę zasługują również zastosowane w punkt zwolnienia akacji, pozwalające uchwycić widzom każdy moment dramatycznej walki o przeżycie bohaterki i kilka ciekawych pomysłów inscenizacyjnych. Mam tutaj głównie na myśli przedstawienie wideo rozmów, a także wykorzystanie kamer, pozwalające twórcom ukazać dziejące się wydarzenia bezpośrednio oczami występujących w produkcji postaci. Niestety brakuje też brutalności; ta zostaje przedstawiona jedynie w subtelny, choć nie pozostawiający złudzeń sposób. Mimo więc unoszącej się na wodzie krwi, o szokujących scenach mordów zapomnijcie, twórcy woleli posłużyć się półśrodkami. 

 

Na osobny akapit zasługuje ogromna dbałość twórców o detale. W filmie ogromny nacisk położono na charakteryzację. Piękna Blake Lively, im bliżej finału produkcji, więdnie w oczach. Zmaltretowana, sina z powodu utraty sporej ilości krwi, wycieńczenia i zimna Nancy wygląda po prostu koszmarnie oraz wzbudza szczerą litość. W potopie hollywoodzkich produkcji, w których przemierzający postapokaliptyczny świat bohaterowie mają na twarzy pełny makijaż i umyte włosy, ten drobny detal wydaje się nad wyraz warty odnotowania. 

 

„183 metry strachu” to niewątpliwie czarny koń tego roku. Niespodziewanie udane kino survivalowe, klimatem, wykonaniem oraz podjętą tematyką bezpośrednio nawiązujące do „Szczęk”. Można się czepiać detali, ganić przeciętne CGI lub wypominać prostotę historii, jednak jej wymowa, emocjonalny wydźwięk i towarzysząca otoczka nie pozwalają przejść obok filmu obojętnie. To solidne kino, które po prostu trzeba zobaczyć.  

 

Ocena: 7/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

 

 

Autor recenzji publikuje też na portalu MoviesRoom.pl oraz Filmweb.pl pod nickiem bartez13_17

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "183 metry strachu" – Młoda dziewczyna i morze

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora bartoszkeprowski

 -

"Raya i ostatni smok" – Przebaczenie, zaufanie i wiara! - Recenzje filmów

Jestem ogromnym zwolennikiem animacji. Szczególnie Disneya, zarówno tych klasycznych, jak i nowoczesnych. Nie da się ukryć, iż wspomniana wytwórnia potrafi tworzyć piękne animacje z bogatym światem oraz mądrym przesłaniem. Ponadto często zwalają z nóg pod względem audiowizualnym. Mająca premierę na początku lipca „Raya i ostatni smok” to kolejna pozycja na miarę „Krainy Lodu”, „Zaplątanych” czy „Zwierzogrodu”. Ogromnie pomysłowa, stworzono z pasją i zachwycająca pełnokrwistymi bohaterami.

 -

"Luca" – Czy syreny śnią o pasących się rybkach? - Recenzje filmów

Studio Pixar nie przestaje zadziwiać. Ich kolejna animowana propozycja cieszy oko i daje ogrom radości. Mowa tu oczywiście o filmie „Luca”, którego bohaterem jest przesympatyczny chłopak. Nieco naiwny, troszkę bojaźliwy, ale o wielkim sercu i jeszcze większych marzeniach. Dacie się ponieść z falami morskiej opowieści, gdzie syren niczym Arielka wychodzi z wody naprzeciw swojemu losowi? Jeśli odpowiedzieliście twierdząco na zadanie pytanie, to trafiliście we właściwe miejsce.

 -

"Cruella" – Aby być niezastąpionym, zawsze trzeba być odmiennym - Recenzje filmów

Cruella? A któż to taki? Serio, tak dawno oglądałem „101 dalmatyńczyków”, że musiałem sobie najpierw odświeżyć bajkę, aby w pełni zrozumieć, do jakiej postaci nawiązuje opublikowany zwiastun film i skąd zrobił się wokół niego taki przeogromny szum. Szczerze? Sam pomysł nie za bardzo przypadł mi do gustu. O ile w przypadku „Czarownicy” idea ukazania złoczyńcy z zupełnie innej strony zdała egzamin, o tyle byłem przekonany, że „Cruella” okaże się niewypałem. Skąd takie negatywne podejście? Wieloletnie doświadczenie.

 -

Odwiedzin: 1129

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Mitchellowie kontra maszyny" – Virtual vs real life - Recenzje filmów

Macie mnie. Mimo iż jestem ogromnym miłośnikiem wytwórni Disney, to jej najnowsze twory wcale nie są czymś niepowtarzalnym, co zapadałoby w pamięć i do czego chciałoby się wracać. Jeszcze kilka lat temu fabryka snów znana z Myszki Miki i Kaczora Donalda deklasowała konkurencje. Obecnie jest z tym różnie. Oczywiście, animacje te wciąż trzymają bardzo dobry poziom, jednak czegoś im brakuje… może oryginalności i świeżości? Z opowieścią o pewnej rodzince Mitchellów, czyli wspólnym dziecku Columbia Pictures, Sony Pictures Animation oraz Lord Miller („Spider-Man: Uniwersum”) jest inaczej!

 -

"Randki od święta" – Książę od święta z telefonicznej listy kontaktów - Recenzje filmów

Czy kiedykolwiek byliście jedyną osobą bez swojej drugiej połówki na świątecznej imprezie rodzinnej? Doświadczyliście tego uczucia skrępowania i zażenowania ciągłymi pytaniami o Twoją przyszłość oraz narzekania na wciąż wolny stan związku? Ile już razy musieliście słuchać, że człowiek stworzony jest do łączenia się w pary, a single to przecież nieszczęśliwe i zgorzkniałe przez samotność istoty. Bzdura. Przecież do spełnienia marzeń i radości z życia nie potrzeba nam drugiej osoby.

Polecamy podobne artykuły

 -

"Dżungla" – Staw czoła naturze! - Recenzje filmów

Daniel Radcliffe to aktor, który posiada smykałkę do wybierania nietypowych ról, a co za tym idzie, przeważnie interesujących produkcji. Parał się już m.in. magią (seria „Harry Potter”), walczył z upiornym duchem („Kobieta w czerni”), dorobił się diabelskiego poroża o niewyobrażalnej mocy („Rogi”), jak również gnił sobie na bezludnej wyspie, czekając na prawdziwego przyjaciela („Człowiek-scyzoryk”). Brzmi jak pomieszanie z poplątaniem? A to jedynie kilka produkcji z jego bogatej filmografii.

 -

"Głębia strachu" – Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji pośród czarnych mórz nieświadomości - Recenzje filmów

„Głębia strachu” to całkiem sprawnie zrealizowane kino katastroficzne z odcieniami grozy. Zapnijcie więc pasy, bo twórcy mają zamiar zabrać Was na intensywną, pełną wrażeń podróż z dreszczykiem emocji. Wycieczka szczególnie sprawdzi się w przypadku zagorzałych fanów nurkowania oraz zwolenników nieskomplikowanych opowieści, oczekujących po oglądanych przez siebie obrazach efektownej i niezobowiązującej rozrywki. Gotowi? Zatem, zaczynajmy!

 -

"Anihilacja" – Biolożka w samym środku "raju" - Recenzje filmów

Drugie filmowe dziecko Alexa Garlanda powtórnie otrzymuje od niego rodowód gatunku science fiction. W poprzednim pt. „Ex Machina” ten Brytyjski reżyser i scenarzysta poruszał temat szybko uczącej się sztucznej inteligencji – androida przypominającego żywą, pociągającą kobietę. I robił to naprawdę przekonująco. Zadawał pytania, hipnotyzował finalnym twistem. W „Anihilacji” też bawi się w „boga”, ale tym razem adaptując powieść autorstwa Jeffa VanderMeera. I tym samym udowadnia, że jest dziś w czołówce najoryginalniejszych twórców szeroko pojętej fantastyki naukowej.

 -

"Kong: Wyspa Czaszki" – King Kong po wietnamsku - Recenzje filmów

Najwyraźniej każda nacja musi mieć swojego własnego mitycznego potwora. Japończycy wymyślili Godzillę, część naszego kraju jakoby nawiedzał Smok Wawelski, Amerykanie zaś mogą pochwalić się King Kongiem. Przygody przerośniętej małpy przenoszone były na ekran kinowy wielokrotnie, z różnym skutkiem.

 -

"Mumia" – Plaga egipska - Recenzje filmów

Dziwne czasy nastały dla kina zachodniego. Gdzie się nie obrócisz, tam jakieś uniwersum. Marvel Studios ma swój ogromny świat komiksowych superbohaterów, w jego ślady stara się iść zdyszane ze zmęczenia Warner Bros z postaciami DC i „Harrym Potterem”, Disney rozbudowuje i tak już ogromny wszechświat „Gwiezdnych Wojen”, a Paramount Pictures planuje kilkanaście kolejnych produkcji z cyklu „Transformers”. Wymieniać można by długo. Pojedyncze filmy nie są już samodzielnymi tworami, a raczej odcinkami ogromnych seriali, na które nie składają się już jedynie następujące kolejno po sobie sequele, ale również spin-offy, prequele i inne produkcje poboczne.

 -

"Godzilla II: Król potworów" – Niech żyje Król, niech umrą ludzie - Recenzje filmów

Najsłynniejszy filmowy tytan powrócił (tak, to zdecydowanie samiec; jaj nie zniesie). I zgodnie z prawami, jakimi rządzą się sequele – szybciej, głośniej, bardziej widowisko; on też jest szybszy, głośniejszy i bardziej widowiskowy, czy raczej zjawiskowy. Godzilla, leżąc sobie w legowisku na dnie oceanu, czekał na swój kolejny moment chwały. Ale nie próżnował. Bo od samego nic nie robienia mięśni nie przybędzie. W ukryciu przed światem zewnętrznym zapewne jakieś podwodne ćwiczenia wykonywał – co potwierdzą obserwujący go badacze z agencji Monarch. I to właśnie dla niego warto wybrać się do kina lub, jeśli ktoś czasu nie ma, w przyszłości zasiąść przed ekrany telewizorów.

 -

"Pacific Rim" – Zapasy z potworami - Recenzje filmów

Przed wami nieco spóźniona recenzja „Pacific Rim” – hołdu złożonego klasycznym japońskim filmom o potworach (głównie „Godzilli vs Mechagodzilli”). Czy twórca „Hellboya” i „Labiryntu Fauna” kolejny raz udowodnił, że jest wizjonerem kina i świetnym rzemieślnikiem?

 -

"Godzilla" – Ryk, który przeszywa na wskroś - Recenzje filmów

Godzilla - słynny Król potworów powrócił. Silny, potężny, dumnie kroczy przed siebie. Jest jak Bóg, którego nic ani nikt jest w stanie powstrzymać. A gdy otworzy pysk, budzi strach i respekt, powodując, że nasze ciało jest całe w dreszczach. Odczuwamy to każdą kostką i mięśniem. Nie wierzycie? Odważnie więc usiądźcie przed kinowym ekranem.

 -

Odwiedzin: 19322

Autor: pjArtykuły o filmach

Komentarze: 5

Najgroźniejsze i najpotężniejsze filmowe potwory - Artykuły o filmach

„Monster movie” od jakiegoś czasu przeżywa drugą młodość. W roku 2013 w filmie „Pacific Rim” na ziemską scenę z oceanicznych czeluści wypełzły olbrzymie Kaiju, by siać strach i zniszczenie. Po mniej więcej dziesięciu miesiącach w kinach pojawiła się odświeżona „Godzilla”, a w 2019 roku jej kolejna część. Co sprawia, że tak kochamy filmowe monstra?

Teraz czytane artykuły

 -

"183 metry strachu" – Młoda dziewczyna i morze - Recenzje filmów

Przyzwoitego filmu z gatunku animal attack nie widziałem już od dobrych paru lat, a jedyne obrazy wliczające się w ten zaszczytny przecież, lecz niedarzony współcześnie szczególnymi względami kinomanów poczet, w których głównym bohaterem był rekin, wzbudzały pilotowanie swoją kiczowatością, wołającym o pomstę do nieba aktorstwem oraz uwłaczającymi wręcz, durnowatymi i wyjętymi z kosmosu rozwiązaniami fabularnymi. W tym morzu tandety pojawiła się jednak na mieliźnie, przysypana złocistym piaskiem, nieoszlifowana perła w postaci nowego dzieła Jaume'a Collet-Serra zatytułowanego „183 metry strachu”.

 -

Odwiedzin: 2349

Autor: pjPrzepisy

Zupa grzybowa z makaronem - Przepisy

Polecamy zupę grzybową z makaronem. Szybka i posiadająca swój specyficzny zapach potrawa, dzięki odpowiednio dobranym i dodatkowym składnikom, zachwyci każdego miłośnika tych leśnych przysmaków.

 -

Odwiedzin: 7541

Autor: adminCiekawe miejsca

Komentarze: 1

Galeria Kujawska w Kowalu – Królestwo Minionego Czasu - Ciekawe miejsca

Na budynku, w którym mieści się owo prywatne muzeum, przeczytamy piękną sentencję: „Szanując przeszłość, budujemy przyszłość”. Tacy są właśnie państwo Antoni Benedykt i Halina Łukaszewiczowie – właściciele tegoż Królestwa Minionego Czasu.

 -

Odwiedzin: 1696

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 2

"Cobra Kai" – Nostalgia kopie aż miło! - Seriale

Czy w serialu nie będącym typowym sitcomem, a którego odcinki trwają po 20-30 minut da się opowiedzieć spójną, wciągającą historię? Oczywiście! Wystarczy tu wymienić chociażby: „The End of the F***ing World” czy „Fleabag”, a ostatnio wyprodukowane przez Sony Pictures Television dwa sezony „Cobra Kai”, które prosto z YouTube Premium trafiają na platformę Netflix. Nie jest to w pełni oryginalna opowieść jak wymienione wcześniej, ale uczucie nostalgii w niej silne jest młody padawanie!

 -

Odwiedzin: 5319

Autor: adminWolny czas, przygoda

Komentarze: 1

Wywiad z Dariuszem Pachutem – ekstremalny góral kontra wodospad! - Wolny czas, przygoda

Pochodzi z wioski o nazwie Zabrzeż, położonej koło Łącka. Jako urodzony Sądeczanin, wygląda niczym Janosik lub Góra z „Gry o Tron”. Ale nie jest żadnym szlachetnym rozbójnikiem, ani czarnym charakterem z serialu fantasy. Jest Dawidem, który mierzył się z Goliatem. Nazywa się Dariusz Pachut. A jego przeciwnikiem był najwyższy wodospad świata – Salto Angel. Mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z tym odważnym i energicznym miłośnikiem sportów ekstremalnych. Opowiedział m.in. o swojej pasji i projekcie SLIDE Challenge!

Nowości

 -

T.Love powracają – w ich dłoniach "Pochodnia", a u boku Kasia Sienkiewicz! - Zespoły i Artyści

Blisko 100 tysięcy wyświetleń w serwisie YouTube w momencie, kiedy publikowany był ten artykuł. Taką liczbą, która będzie wzrastać, może się pochwalić Muniek Staszczyk. Muzyk wraz ze swoim zespołem T.Love wraca po sześciu latach przerwy i pod koniec stycznia 2022 roku prezentuje singiel pt. „Pochodnia”. Mimo choroby, jaką przeszedł, nadal jest w formie, co bardzo cieszy wszystkich fanów. Nic więc dziwnego, że promujący nowy album „Hau! Hau!” (plus za oryginalny tytuł), utwór i zrealizowany do niego clip, wzbudzają spore zainteresowanie. Słuchacze tęsknili za klasycznym składem grupy, magnetyzmem Muńka i wpadającym w ucho refrenem. I to otrzymali, a nawet jeszcze więcej! Gościnnie wystąpiła bowiem Kasia Sienkiewicz.

 -

Odwiedzin: 262

Autor: adminLudzie Youtuba

Komentarze: 1

Marta i jej "Bulldog in Yellow Submarine". Nostalgiczny rejs dla fanów The Beatles! - Ludzie Youtuba

„Więc żeglowaliśmy w stronę słońca. Aż znaleźliśmy morze zieleni. I żyliśmy poniżej fal. W naszej żółtej łodzi podwodnej” – śpiewali wiele lat temu Beatlesi. To samo chciał zrobić Peter Jackson. Zrealizował zatem trzyczęściowy film dokumentalny pt. „The Beatles: Get Back”. Niestety owa produkcja nie jest u nas jeszcze oficjalnie dostępna. To kiepska wiadomość. Ale jest też dobra. Marta Pawlikowska, młoda, również wielka miłośniczka muzyki Czwórki z Liverpoolu, jakiś czas temu założyła kanał na YouTubie, gdzie płynie żółtą łodzią podwodną, publikując materiały typu podcast. Opowiada z pasją o piosenkach „Żuczków”, przedstawia ciekawostki z nimi związane itd. Warto wsiąść na ten pokład i popłynąć na wyspę nostalgii.

 -

Odwiedzin: 144

Autor: adminArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Co do obejrzenia w kinie w roku 2022? Wybieramy Top 10! - Artykuły o filmach

Ostatnie lata dały się we znaki producentom i dystrybutorom. Wiele premier było przekładanych, kina były zamknięte. Ludzie siedzieli w domach i oglądali seriale na serwisach streamingowych, mając z tyłu głowy jedną myśl – wreszcie pomaszerować do multipleksu, usiąść przed wielkim ekranem i dopiero tam poczuć magię. Wszak dźwięk dochodzący z głośników domowych oraz obraz pojawiający się nawet na 50-calowym telewizorze nigdy nie zastąpią tego, co daje nam sala kinowa. Dlatego, kiedy obostrzenia zelżały, a do repertuaru zawitała „Diuna” czy nowy „Spider-Man” i „James Bond”, w kolejce po bilet stanęły tłumy kinomanów. Można zatem powiedzieć, że końcówka roku 2021 była owocna pod względem filmowych propozycji (szczególnie tych wysokobudżetowych). A jakie prezenty przyniesie dla widzów obecny, 2022 rok? Tytułów będzie cała chmara, ale my wybraliśmy dla Was 10, jeżeli nie najlepszych, to chyba najciekawiej zapowiadających się produkcji.

 -

Odwiedzin: 2475

Autor: pjTradycje

Dzień Babci i Dziadka, czyli szczególny czas bliskości, szacunku i miłości - Tradycje

Są takie dwa piękne dni w roku, o których nie tyle warto, co trzeba pamiętać. Mowa o 21 i 22 stycznia. Wtedy swoje święto obchodzą polskie babcie i dziadkowie, którzy są równie ważni, jak rodzice. Wychowują nas od najmłodszych lat oraz przekazują niezbędną wiedzę, rozpieszczają i czytają bajki, przytulają i kochają bezgraniczną miłością. Oddajmy im więc należny hołd, za to, że zawsze są i byli w pobliżu.

 -

"Rówieśnicy" – licealiści z Krakowa świętują 18 lat Polski w UE! - Organizacje

Komisja Europejska ogłosiła 2022 rok Europejskim Rokiem Młodzieży. Jest to także rok, w którym członkostwo Polski w Unii Europejskiej osiąga pełnoletniość. W związku z tym troje uczniów liceum postanowiło stworzyć kampanię o nazwie „Rówieśnicy/Peers”. Marysia, Wojtek i Oliwia chcą przy tej okazji edukować i uświadamiać młodzież w całej Polsce, jak duże znaczenie ma słowo wspólnota i przynależność do UE.

 -

Odwiedzin: 98

Autor: adminKultura

Paszporty Polityki za rok 2021 – Terpińska, Kamiński, Barys! - Kultura

Był rok 1993, kiedy dziennikarz i krytyk filmowy – Zdzisław Pietrasik (nieżyjący już niestety) zainicjował przyznawanie pewnej nagrody kulturalnej. Mowa oczywiście o Paszporcie „Polityki”, czyli poczytnego tygodnika. Jaka idea przyświecała temu pomysłowi? Odpowiadamy – „nieuleganie modom i środowiskowym naciskom, uważne wysupływanie najbardziej wartościowych dokonań, ale i przekonanie, że młoda kultura jest dobrem, które należy wspierać i promować”. Ważne, piękne słowa. Tym bardziej cieszy fakt, że ową nagrodę przyznano 29. raz. Kto został laureatem Paszportów za rok 2021? Sami fantastyczni ludzie!

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Dziewczyny z Dubaju" – Plastiki z DODAbaju - Recenzje filmów

Seks, kokaina, Karl Urban, Kształt wody, Profesor X, lustra, Metamorfozy oraz seks. Co łączy te wszystkie słowa? Otóż są to części składowe pewnego filmu, będącego kolejnym szczytem polskiej kinematografii. Chciałbym teraz wprowadzić jakiś element zaskoczenia, stopniować napięcie, ale niestety – grafika wszystko zdradza. Co tu dużo „dodzić” – czas na nieco spóźnioną recenzję „Dziewczyn z Dubaju”.

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 1418

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Tenet" – Paradoks Nolana - Recenzje filmów

Miał być „Mesjaszem”, który „zbawi” kina. Reklamowany tak, jakby już w dniu oczekiwanej, przesuwanej premiery, zasłużył na status dzieła kultowego – a może i wybitnego. I wreszcie 26 sierpnia 2020 roku „Tenet” przybył do polskich kin, o dziwo, szybciej niż w USA. No i co? No i nic. Nie jest to żadna słabiutka produkcja – imponuje spektakularnymi ujęciami (choć scena z samolotem trochę zawodzi), ale jest jednocześnie męcząca, bez emocji… Ot taki już paradoks (nie jedyny) ostatnich filmów Christophera Nolana.

 -

Odwiedzin: 1786

Autor: donkichotRecenzje filmów

Komentarze: 4

"Rambo: Ostatnia krew" – Trzymam za słowo - Recenzje filmów

Co mają wspólnego „Kevin Sam W Domu”, „Głupi i Głupszy”, „Król Lew” oraz kultowy „The Room”? Czym jest Rambo? Nie Twoja sprawa, bambo. Nie Twoja, nie moja, a już na pewno nie Sylvestra Stallone’a, po którego twarzy nie widać w ogóle zainteresowania odgrywaną rolą, co powinno dziwić, kiedy zajmuje się również scenariuszem do najnowszej części z serii filmów o weteranie wojny w Wietnamie.

 -

Odwiedzin: 1910

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 4

Pierwsze lody... czyli jak to jest z "Polityką"? - Recenzje filmów

Chyba mało ludzi nie widziało jeszcze najnowszego tworu Patryka Vegi pt. „Polityka”. A wśród tych, którzy widzieli, opinie są raczej w miarę podobne. Bo mówią, że to gniot, że totalna porażka, że stracony czas no i czego innego się w sumie po Vedze można spodziewać?

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.639

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję