O nasArtykułyPocztaZałóż bloga

"Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara" – Ahoj przygodo… po raz piąty! - Recenzje filmów

Święcący swego czasu triumfy gatunek piracki nie miał szczęścia w latach 90. Już dekadę wcześniej Romanowi Polańskiemu czkawką odbiła się porażka jego wysokobudżetowych „Piratów”, wiele lat później ten rodzaj kina został ostatecznie pogrzebany przez klęskę „Wyspy piratów”. Fani morskich perypetii musieli czekać szmat czasu na resuscytację gatunku, cierpliwość jednak popłaciła.

Strona
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły


kulak4 (416 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
897
Czas czytania:
1 205 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
kulak4 (416 pkt)
Dodano:
170 dni temu

Pamiętam jak dziś, jak wielkim wydarzeniem była premiera filmu „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły”. Kino nowej przygody prosto ze stajni Disneya przywróciło korsarzy na mapę Hollywood, zupełnie zasłużenie. Produkcja z 2003 r. zaskakiwała świeżością, rozmachem i niezwykłą kreacją Deppa. Niestety, o późniejszych odsłonach serii trudno wypowiadać się w samych superlatywach. Każda kolejny sequel był coraz bardziej odtwórczy, zamknięcie historii o tytule „Na nieznanych wodach” zaś to przykład bezwstydnego nabijania kabzy. Po wielu buńczucznych zapowiedziach zwiastujących powrót „Piratów z Karaibów” na właściwe tory, do kina trafiła w końcu piąta, i jakoby ostatnia, część cyklu. O ile „Zemsta Salazara” faktycznie klimatem najbardziej przypomina kultową „jedynkę”, tak po cichu liczę, iż twórcy dotrzymają słowa i wyślą zasłużoną serię na emeryturę. W końcu jak odchodzić, to niepokonanym... a przynajmniej w dobrym stylu, który najnowsza produkcja o przygodach Jacka Sparrowa na szczęście reprezentuje.

 

Kapitan Jack Sparrow (Johnny Depp) przez lata pozostaje wierny swojemu oddanemu kompanowi, tj. butelce z mocnym trunkiem. Znany i nieszanowany pirat wciąż nieustannie pakuje się w tarapaty, realizując coraz śmielsze pomysły postrzelonej załogi. Tym razem jednak nieudolność Sparrowa doprowadza go do utraty rangi na łajbie. Pech chce, że porzucony Jack szybko znajdzie się na celowniku okrutnego Kapitana Salazara (Javier Bardem), który obrał sobie za życiową misję posłanie wszystkich korsarzy do piachu. W tzw. międzyczasie syn Williama Turnera, Henry (Brenton Thwaites) przemierza morza w poszukiwaniu tajemniczego Trójzębu Posejdona. Mityczny artefakt ma bowiem posiadać moc będącą w stanie zdjąć klątwę z utrapionego ojca. W wyniku splotu wydarzeń Turner Jr. łączy siły ze Sparrowem i ponętną Cariną Smyth (Kaya Scodelario), by zdobyć cenny przedmiot i pokonać nikczemnego Salazara...

 

Wielka szkoda, iż wytwórni nie udało się doprowadzić do powrotu Gore'a Verbinskiego na stołek reżyserski, tym niemniej duet odpowiedzialny za piątą odsłonę zrobił wszystko, by nawiązać do korzeni serii. Nowi „Piraci z Karaibów” to kino głośne, wybuchowe, dynamiczne, ale i nie pozbawione sensownej fabuły. Już jedna z sekwencji otwierających dobitnie udowadnia, iż twórcy odcinają się od skromnej i pozbawionej werwy „czwórki”. Cała akcja z bankiem została zrealizowana w dużej mierze przy użyciu staroszkolnych efektów, co wyraźnie przekłada się na efektowność sceny. Zdmuchujący buty ze stóp prolog przypomina klimatem świetną „Maskę Zorro” (i mniej udaną kontynuację), idealnie wprowadzając widza w mający później miejsce wir wydarzeń. Oczywiście na parę trafionych pomysłów przypada co najmniej jeden chybiony, na czele z infantylną ucieczką przed upiornymi rekinami, aczkolwiek generalnie z ekranu rzadko kiedy wieje nudą.

 

Sam koncept zespojenia różnych wątków i postaci przewijających się przez filmową serię został dobrze przemyślany i równie wprawnie zrealizowany. Po raz kolejny pozwolę sobie nawiązać do nieszczęsnej „czwórki”, która oparła niemalże całą fabułę na postaci Jacka Sparrowa... i poległa z kretesem. W „Zemście Salazara” mamy spotkanie starych, dobrych znajomych, ba, nawet nowy „narybek” mocno przypomina poprzednią obsadę, o czym szerzej za chwilę. Poszukiwanie potężnego Trójzębu Posejdona udanie wpisuje się w konwencję cyklu i stanowi dobrą wymówkę na rzucanie bohaterów po różnych zakątkach mórz i oceanów. Równie ciekawym zabiegiem są retrospekcje ukazujące przeszłość demonicznego Salazara. Wspomniane flashbacki naświetlają jednak wydarzenia obejmujące nie tylko hiszpańskiego kapitana... Zapewniam, że na wiernych fanów serii czeka nie lada gratka ze strony scenarzystów i specjalistów od CGI.

 

Od strony wizualnej wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, co nie powinno nikogo dziwić. Efekty specjalne wymieszane z tradycyjnie nakręconymi sekwencjami robią solidne wrażenie, z kolei pieczołowicie dobrane kostiumy i scenografia pozwalają wczuć się w klimat awanturniczo-pirackiej przygody. Swoje zadanie w dopełnieniu wariackiej atmosfery spełnia i szata muzyczna, z nieśmiertelnym motywem przewodnim na czele. Miło jest usłyszeć po latach znajome dźwięki, które zwiastują początek kolejnej, szalonej wyprawy z nieznane.

 

Obsada produkcji stanowi ukłon w stronę fanów cyklu. Oczywiście powracają znani bohaterowie, ale i dla nowych śmiałków włodarze Dinseya znaleźli w swoim tytule miejsce. Obsadzenie Javiera Bardema w roli głównego przeciwnika Sparrowa i spółki było dobrym wyborem. Jak wiadomo, aktor sprawdza się idealnie w kreacjach złych do szpiku kości antagonistów, dlatego postać Salazara zdecydowanie pasuje do jego dotychczasowego repertuaru. Co ważne, motywacja kapitana jest ukazana w ciekawy sposób, dodając odrobinę głębi zacietrzewionemu Hiszpanowi. Świetnie wyglądają też pływające włosy czarnego charakteru, niczym zanurzone w morskiej toni, oraz wysuszone, popękane lico. To właśnie takie szczegóły budują demoniczność wilka morskiego polującego na piratów. W porównaniu do latynoskiego arcydroga wielbiony przez fanów Johnny Depp wypada nieco blado, ale być może to zwyczajnie wina „zmęczenia materiału”. Owszem, miło ogląda się wygłupy Sparrowa; jego specyficzna maniera mówienia to niemalże znak firmowy postaci, zaś mimika twarzy w sytuacjach kryzysowych (vide: gilotyna) jest bezbłędna. Aczkolwiek siłą rzeczy postrzelony kapitan nie ma prawa robić takiego wrażenia jak te paręnaście lat temu, w dodatku sprawy rozwodowe w prywatnym życiu Deppa podobno mocno wpływały na (nie)dyspozycję aktora na planie filmowym. Tak czy inaczej, ukochany Jack pokazuje się w „Zemście Salazara” z wielu stron, zapewniam.

 

Niezwykle sympatycznie wypadli nowi członkowie załogi. Wyraźnie widać, iż twórcy z jednej strony pragnęli wprowadzić świeżych bohaterów, z drugiej jednak chcieli stworzyć protagonistów na miarę duetu Bloom – Knightley z trylogii. Efektem łapania paru srok naraz są herosi jak żyw przypominający Willa Turnera i Elizabeth Swann. Henry to skóra ściągnięta z filmowego ojca, przebojowa Carina z kolei udanie wypełnia lukę po Keirze Knightley. Zazwyczaj nie lubię dosztukowywania nowych postaci do znanego uniwersum (patrz: „Przebudzenie Mocy”), ale w tym przypadku wspomniany zabieg zakończył się sukcesem.

 

Cóż więcej można rzec o „Zemście Salazara” poza tym, że film jest niczym powrót w rodzinne strony po latach rozłąki? Wszystko jest nowe, ale i znajome zarazem; te same twarze witają nas w tłumie nieznanych osób; w tle przygrywa kapela, której dźwięki nieodłącznie kojarzą nam się z dzieciństwem... Piąta odsłona „Piratów z Karaibów” nie ma prawa nikogo zaskoczyć, ot, wciąż jest to miks elementów charakterystycznych dla cyklu, jeno podanych w znacznie smakowitszej formie, niż ostatnio. Pomimo pewnych dłużyzn wynikających z rozciągniętej narracji, najnowszą część ogląda się przez większość czasu z zapartym tchem. Najważniejsze, iż twórcy podeszli z respektem do materiału i nie szarżowali ze scenariuszem, jeno skupili się na stałych składowych serii. Taka asekuracja to broń obosieczna, gdyż „Zemsta Salazara” hołduje protoplaście, ale i cierpi na brak jakiejkolwiek oryginalności. Mimo wszystko polecam wyprawę do multipleksu, gdyż kina korsarskiego zrobionego z humorem i biglem obecnie jak na lekarstwo. Oby jednak „piątka” faktycznie domknęła cykl, który już dawno począł zjadać własny ogon...

 

W telegraficznym skrócie: to samo, ale inaczej; stara gwardia powraca, choć ledwie w epizodzikach; nowi bohaterowie udanie przejmują pałeczkę po dawnych protagonistach; efektowne sceny, wiele udanych pomysłów fabularnych i parę chybionych; kino awanturnicze wysokiej klasy; odtwórczość odczuwalna, ale na to niewiele da się poradzić w przypadku „sequelomanii”; standardowo porządny Depp i udany debiut Bardema we franczyzie; całość utrzymana w duchu „Klątwy Czarnej Perły”, za co twórcom należą się podziękowania.

 

Ocena: 7/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

 

Autor recenzji publikuje również pod tym samym nickiem na portalu Filmweb.pl 

Galeria zdjęć - "Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara" – Ahoj przygodo… po raz piąty!

Temat / Nick:

Treść komentarza:

0 (0)

Jonny Deep
35 dni temu

Czy powstanie wersja z lektorem bo dubbing w wersji polskiej Johnny Deppa jest po prostu słaby i psuje całą kompozycję filmu. Całość by była piękna, ale zawsze musi być jakaś wisienka na torcie.
Dodaj opinię do tego komentarza

"Suburbicon" – Mroczna strona Pleasantville... - Recenzje filmów

autor:

kulak4

(416 pkt)

utworzony: 7 dni temu

liczba odwiedzin: 46

Niemalże ubóstwiam ugładzoną i przesłodzoną stylistykę amerykańskich lat 50. Wówczas bowiem krajem Wujka Sama rządziły takie zjawiska jak konformizm, sztuczna grzeczność czy wszędobylska cenzura. Okres zwieńczony seksualno-polityczną rewolucją, która eksplodowała z gigantyczną siłą w następnym dziesięcioleciu, parodiowany był już wielokrotnie w niezliczonych wytworach kultury popularnej. Aczkolwiek eksploatacja wdzięcznego materiału źródłowego dała w końcu o sobie znać.

"Suburbicon" – Mroczna strona Pleasantville...  - recenzja;Suburbicon;kryminał;komedia;groteska;George Clooney;bracia Coen;Matt Damon;Julianne Moore;Oscar Isaac;miasteczko;tło rasowe;prześladowanie;lokalna;społeczność;lata 50.

"Barry Seal: Król przemytu" – Wszystkie (nie)właściwe posunięcia - Recenzje filmów

autor:

kulak4

(416 pkt)

utworzony: 75 dni temu

liczba odwiedzin: 119

Kino biograficzne wyjątkowo dobrze sprawdza się w przypadku barwnych postaci, których życiowe dokonania balansują na granicy prawa, tudzież całkowicie ją przekraczają. Prawdziwe historie o brawurowych przemytnikach czy zdolnych fałszerzach pozwalają widzowi ujrzeć drugą stronę „amerykańskiego snu”, tę mroczniejszą i nierzadko kończącą się długą odsiadką w czterech ścianach zakładu penitencjarnego. Biografia niejakiego Barry'ego Seala to niemalże gotowy materiał na film.

"Barry Seal: Król przemytu" – Wszystkie (nie)właściwe posunięcia - recenzja;Barry Seal: Król przemytników;akcja;dramat;biograficzny;Tom Cruise;Doug Liman;CIA;kartel;przemytnik;Barry Seal

"Volta" – Lekcja historii wg Machulskiego - Recenzje filmów

autor:

kulak4

(416 pkt)

utworzony: 125 dni temu

liczba odwiedzin: 337

Nie na darmo Juliusza Machulskiego zwykło się kiedyś nazywać „najbardziej hollywoodzkim polskim reżyserem”. Za czasów PRL-u bowiem wspomniany twórca był niezwykłym wizjonerem dziesiątej muzy, który nie bał się eksperymentować z kinem zarówno pod względem treści jak i formy.

"Volta" – Lekcja historii wg Machulskiego - recenzja;Volta;komedia;kryminalna;Juliusz Machulski;Andrzej Zieliński;Michał Żurawski;Jacek Braciak;Cezary Pazura;Olga Bołądź;intryga;znalezisko;drogocenne;korona;lekcja;historia;Bruno Volta

"Kong: Wyspa Czaszki" – King Kong po wietnamsku - Recenzje filmów

autor:

kulak4

(416 pkt)

utworzony: 239 dni temu

liczba odwiedzin: 469

Najwyraźniej każda nacja musi mieć swojego własnego mitycznego potwora. Japończycy wymyślili Godzillę, część naszego kraju jakoby nawiedzał Smok Wawelski, Amerykanie zaś mogą pochwalić się King Kongiem. Przygody przerośniętej małpy przenoszone były na ekran kinowy wielokrotnie, z różnym skutkiem.

"Kong: Wyspa Czaszki" – King Kong po wietnamsku - recenzja;Kong: Wyspa Czaszki;King Kong;przygodowy;blockbuster;reboot;potwory;wyspa;lata 70;klimat;wojna w Wietnamie;wyprawa;małpa;Król dżungli;Tom Hiddleston;Brie Larson;Samuel L. Jackson;John C. Reilly;John Goodman

"John Wick 2" – Krwawy balet - Recenzje filmów

autor:

kulak4

(416 pkt)

utworzony: 260 dni temu

liczba odwiedzin: 436

Mało kto spodziewał się, że niepozorny „John Wick” okaże się kasowym sukcesem. Co odważniejsi widzowie po premierze poczęli nazywać produkcję z Keanu Reevesem renesansem „staroszkolnych” filmów akcji rodem z lat 80. i 90. Fakt faktem, że opisywany przedstawiciel kina sensacyjnego poza wybitnie pretekstową fabułą oferował świetnie wystylizowane strzelaniny i charyzmatycznego bohatera.

"John Wick 2" – Krwawy balet - recenzja;John Wick 2;sequel;akcja;kino akcji;thriller;Keanu Reeves;Chad Stahelski;płatny zabójca;balet;bohater

Zatrzymany czas na 50 lat, czyli Kapsuła Czasu na 800-lecie Raciborza - Intrygujące

autor:

admin

(1252 pkt)

utworzony: 4 dni temu

liczba odwiedzin: 49

50 firm, setki podpisów raciborzan pod listem do przyszłych pokoleń oraz wiele różnych gadżetów – znaków naszego czasu, w sobotę 11 listopada zamknięto w Kapsule Czasu u zbiegu ulic Długiej i Bankowej. Kapsuła trafiła do specjalnej, głębokiej na 100 centymetrów studni. Jej ponowne otwarcie planowane jest na 2067 r. Wydarzenie mocno wpisuje się w obchody 800-lecia nadania praw miejskich Raciborzowi.

 Zatrzymany czas na 50 lat, czyli Kapsuła Czasu na 800-lecie Raciborza - czas;zatrzymany;Racibórz;Kapsuła Czasu;list;gadżety;przyszłe pokolenia;2067;11 listopada;studnia

Nie żyje lubiana aktorka Alina Janowska – miała 94 lata - Ludzie kina

autor:

pj

(37 pkt)

utworzony: 6 dni temu

liczba odwiedzin: 37

W sędziwym wieku 94 lat zmarła Alina Janowska – popularna aktorka filmowa, teatralna, estradowa i telewizyjna, niezapomniana ciocia Irenka z „Wojny domowej” i Eleonora ze „Złotopolskich”. Tą przykrą informacją podzielił się prezes Związku Artystów Scen Polskich Olgierd Łukaszewicz.

Nie żyje lubiana aktorka Alina Janowska – miała 94 lata - Alina Janowska;aktorka;Wojna domowa;Złotopolscy;Skarb;artystka;lubiana;nie żyje;ciocia;Irena Kamińska;Eleonora Gabriel;Ostatnia misja

"Suburbicon" – Mroczna strona Pleasantville... - Recenzje filmów

autor:

kulak4

(416 pkt)

utworzony: 7 dni temu

liczba odwiedzin: 46

Niemalże ubóstwiam ugładzoną i przesłodzoną stylistykę amerykańskich lat 50. Wówczas bowiem krajem Wujka Sama rządziły takie zjawiska jak konformizm, sztuczna grzeczność czy wszędobylska cenzura. Okres zwieńczony seksualno-polityczną rewolucją, która eksplodowała z gigantyczną siłą w następnym dziesięcioleciu, parodiowany był już wielokrotnie w niezliczonych wytworach kultury popularnej. Aczkolwiek eksploatacja wdzięcznego materiału źródłowego dała w końcu o sobie znać.

"Suburbicon" – Mroczna strona Pleasantville...  - recenzja;Suburbicon;kryminał;komedia;groteska;George Clooney;bracia Coen;Matt Damon;Julianne Moore;Oscar Isaac;miasteczko;tło rasowe;prześladowanie;lokalna;społeczność;lata 50.

11 listopada – wspomnienie świętego Marcina z Tours - Religia

autor:

matusiak

(75 pkt)

utworzony: 1469 dni temu

liczba odwiedzin: 4513

11 listopada to nie tylko Święto Niepodległości. 11 listopada to również liturgiczne wspomnienie świętego Marcina z Tours, a gdzie świętować imieniny Marcina? Oczywiście tylko w stolicy Wielkopolski – Poznaniu...

 11 listopada – wspomnienie świętego Marcina z Tours - Marcin z Tours;święty;tradycja;rogale;Poznań

Uczta dla melomanów, czyli Palm Jazz Days Festiwal - Kultura

autor:

admin

(1252 pkt)

utworzony: 46 dni temu

liczba odwiedzin: 81

Już 18 listopada w Raciborzu rozpocznie się duże przedsięwzięcie kulturalne, czyli Palm Jazz Days – niezwykła uczta dla fanów muzyki jazzowej. Ze sceny RCK usłyszymy m.in. Wojtka Mazolewskiego, Yasmin Levy czy Manu Katche Trio!

Uczta dla melomanów, czyli Palm Jazz Days Festiwal - Palm Jazz Festiwal;Racibórz;pięć koncertów;uczta;muzyka jazzowa;Wojtek Mozelewski;Yasmin Levy;Krystyna Stańko;Manu Katche Trio;odnogi;renoma;wydarzenia;kulturalne;scena;Raciborski Dom Kultury

800-lecie! Co o tym wiecie?- Bilety na XVII Gwiazdkę Serc już dostępne - Kultura

autor:

admin

(1252 pkt)

utworzony: 10 dni temu

liczba odwiedzin: 51

Gwiazdka Serc to jedyny taki na Śląsku, a nawet w Polsce Koncert Charytatywny. W roli aktorów zobaczymy m.in. lokalnych samorządowców, przedsiębiorców, dziennikarzy czy nauczycieli. Tegoroczne hasło przewodnie to "800-lecie! Co o nim wiecie?". To trzeba zobaczyć!

800-lecie! Co o tym wiecie?- Bilety na XVII Gwiazdkę Serc już dostępne - Gwiazdka Serc;koncert;jedyny;800-lecie;Racibórz;bilety;XVII edycja;Raciborskie Centrum Kultury

"Thor: Ragnarok" – Jesteś bogiem młotków? - Recenzje filmów

autor:

Kamil0232

(128 pkt)

utworzony: 21 dni temu

liczba odwiedzin: 75

Cały świat zamarł w bezruchu. Marvel Studios wyprodukowało kolejny film, który okazał się hitem! Wszystkim się podoba, każdy krytyk jest zachwycony, a Box Office aż pęka od wpływających do kas biletowych zysków! Cóż za zaskoczenie, nikt się tego nie spodziewał… Zejdźmy na chwilę na ziemię.

"Thor: Ragnarok" – Jesteś bogiem młotków? - recenzja;Thor: Ragnarok;fantasy;przygodowy;komiksowy;Taika Waititi;Chris Hemsworth;Thor;Cate Blanchett;Hela;Hulk;humor;Marvel;MCU;rozwój;bohaterowie;seria;Asgard;Bóg Gromu

"Blade Runner 2049" – "Bardziej ludzcy niż ludzie" - Recenzje filmów

autor:

aragorn136

(1752 pkt)

utworzony: 43 dni temu

liczba odwiedzin: 234

„Blade Runner” z 1982 roku, przetłumaczony u nas nie do końca trafnie jako „Łowca androidów” (w filmie użyto nazwy replikanci) to obraz mający dziś status pełnego arcydzieła, które wyznaczyło nowe kierunki w science fiction. Co ciekawe, w dniu premiery nie był zbyt pozytywnie przyjęty i dopiero po latach, gdy pojawiło się kilka jego wersji, łącznie z reżyserską, został okrzyknięty objawieniem, kultowym przedstawicielem swojego gatunku. Jak na jego tle wypada sequel, czyli „Blade Runner 2049”? Czy sprostał oczekiwaniom i śmiało można postawić go na półce obok oryginału?

 "Blade Runner 2049" – "Bardziej ludzcy niż ludzie" - recenzja;Blade Runner 2049;science fiction;Łowca androidów;kult;dzieło;Denis Villeneuve;Ridley Scott;sequel;Ryan Gosling;Harrison Ford;Jared Leto;replikanci;człowieczeństwo;sztuczna inteligencja;granica;świat;cyberpunkowy;futurystyczny

"Mięso" – Na surowo, bez popitki - Recenzje filmów

autor:

aragorn136

(1752 pkt)

utworzony: 87 dni temu

liczba odwiedzin: 199

O francuskojęzycznym horrorze pt. „Mięso” zrobiło się głośno rok temu, kiedy był wyświetlany na Festiwalu Filmowym w Toronto. Jak donosiły nagłówki internetowe – niektórzy widzowie mdleli, inni potrzebowali torebek, aby oddać w nie zwartość dopiero co przetrawionego przez żołądek popcornu; a jeszcze inni opuszczali salę kinową w połowie seansu… Nawet już sam tytuł i krwawa zapowiedź sugerowały, że oto mamy do czynienia z jednym z najbardziej ostrych horrorów w historii. A jak jest w rzeczywistości?

 "Mięso" – Na surowo, bez popitki - recenzja;Mięso;Raw;horror;Julia Ducournau;Garance Marillier;przemiana;metamorfoza;francuskojęzyczny;film;mocny;temat;kanibalizm;studentka;wegetarianka;Justine;inicjacja;otrzęsiny;krwawe;uzależnienie;metafora;gore;stonowany

"Volta" – Lekcja historii wg Machulskiego - Recenzje filmów

autor:

kulak4

(416 pkt)

utworzony: 125 dni temu

liczba odwiedzin: 337

Nie na darmo Juliusza Machulskiego zwykło się kiedyś nazywać „najbardziej hollywoodzkim polskim reżyserem”. Za czasów PRL-u bowiem wspomniany twórca był niezwykłym wizjonerem dziesiątej muzy, który nie bał się eksperymentować z kinem zarówno pod względem treści jak i formy.

"Volta" – Lekcja historii wg Machulskiego - recenzja;Volta;komedia;kryminalna;Juliusz Machulski;Andrzej Zieliński;Michał Żurawski;Jacek Braciak;Cezary Pazura;Olga Bołądź;intryga;znalezisko;drogocenne;korona;lekcja;historia;Bruno Volta

"Transformers: Ostatni Rycerz" – Psorka z Brazzers i wielkie roboty - Recenzje filmów

autor:

pottero

(369 pkt)

utworzony: 144 dni temu

liczba odwiedzin: 728

Nie jestem jak te tępe bubki z superpoważanych gazet i stron internetowych, które wszystkie filmy oceniają tą samą miarką. Nie wychodzę z założenia, że kino ma dostarczać przeżyć duchowych – jego zadaniem jest również dostarczanie rozrywki. Dlatego zarówno „Obywatelowi Kane’owi”, jak i letniemu blockbusterowi mogę wystawić taką samą ocenę – nie oceniam ich przecież w jednej tylko skali. W przeciwieństwie do Wielce Poważnych Recenzentów, którzy z miażdżenia kina rozrywkowego uczynili swoje hobby, miałem nadzieję dostarczyć Wam pozytywną recenzję „Transformers: Ostatniego Rycerza”. Co prawda dalej mógłbym to zrobić, ale musiałbym kłamać, a tego robić nie chcę.

"Transformers: Ostatni Rycerz" – Psorka z Brazzers i wielkie roboty - 
recenzja;Transformers: Ostatni Rycerz;akcja;science fiction;seria;Transformers;Michael Bay;roboty;Mark Wahlberg;Anthony Hopkins;efekciarski;akcja;profesorka;Autoboty;blockbuster;Cade Yeager

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2017 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.322

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję