O nasArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga

"Disaster Artist" – Zróbmy sobie film - Recenzje filmów

Wiele złego powiedziano już o niesławnym obrazie „The Room” z 2003 r., który to po latach obrósł niespotykanym wręcz kultem. Dziwaczny, na wpół amatorski twór zdecydowanie miał niewiele cech świadczących na jego korzyść. Bzdurny scenariusz, tragiczne dialogi i drętwe aktorstwo sprawiły, iż mało kto był w stanie brać ów film na poważnie. Jak się jednak okazało, wszelkie słabości produkcji zostały obrócone przez jej fanów w niezaprzeczalne zalety.

Informacje o artykule
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
kulak4 (872 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
258
Czas czytania:
287 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
kulak4 (872 pkt)
Dodano:
327 dni temu

Data dodania:
2018-02-27 20:45:25

The Room” niechybnie dołączył do zaszczytnego grona kinematograficznej rodziny „guilty pleasure”, tj. dzieł tak złych, że aż dobrych. Niewiele tytułów pasuje do seansu w radosnym gronie znajomych tak jak film Pana Tommyego Wiseau. Punktowanie kolejnych nonsensów skryptu przy akompaniamencie gromkiego śmiechu przyjaciół raczących się napojami wyskokowymi to niezapomniane przeżycie, za które wielu kinomanów dozgonnie dziękuje niespełnionemu reżyserowi o polskich korzeniach.

 

Pojęcia nie mam, co pchnęło Jamesa Franco do realizacji biograficznego obrazu traktującego o perypetiach towarzyszących powstawaniu „The Room”. Owszem, Wiseau stał się poniekąd rozpoznawalną postacią, mimo to choćby w takiej Polsce jego opus magnum nie jest zbyt szeroko kojarzone. Można by zatem zaryzykować stwierdzenie, iż sława pechowego filmowca sięga głównie granic Stanów Zjednoczonych, w których to zmiażdżony przez krytykę tytuł jest wyświetlany w kinach po dziś dzień. Tak czy inaczej, na papierze wydawać by się mogło, iż produkcja przybliżająca (nie)chlubny wycinek z życia Wiseau nie ma zbyt dużego potencjału. Aczkolwiek powszechnie wiadomo, że teoria sobie, a praktyka sobie... Twórcom „Disaster Artist” udało się tchnąć w film tyle energii oraz świetnie wyważonych elementów dramatu i komedii, że efekt końcowy przeszedł najśmielsze oczekiwania nawet najzacieklejszych przeciwników pozornie cudacznego pomysłu.

 

Tommy Wiseau (James Franco) to ekscentryczny artysta, która za wszelką cenę pragnie odnieść sukces w Hollywood. Co prawda Matka Natura nie obdarzyła go talentem aktorskim, tym niemniej ambitny mężczyzna nie ma zamiaru poddać się bez walki. Wiseau namiętnie pobiera lekcje gry na scenie, dając z siebie wszystko przed publicznością. Podczas jednych z zajęć Tommy poznaje Grega Sestero (Dave Franco), modela marzącego o sławie. Obaj panowie szybko znajdują wspólny język i postanawiają wyruszyć na podbój Fabryki Marzeń. Niestety, w kolebce gwiazdorstwa zapał początkujących aktorów rozbija się o ścianę obojętności. O ile Sestero nadrabia braki warsztatowe wyglądem, tak specyficzny fizys Wiseau na niewiele się zdaje podczas castingów. Koniec końców, Tommy wpada na szatański plan – skoro nikt nie chce go zatrudnić do filmu, to nakręci on własną produkcję. Reżyser i scenarzysta w jednym szybko wysmaża skrypt oraz kompletuje obsadę, w której nie może zabraknąć najlepszego kumpla, Grega. Jak się wkrótce okaże, droga do gwiazd prowadzi przez ból twórczy, mękę oraz liczne przeciwności losu...

 

Osobiście mam słabość do pozycji biograficznych pod warunkiem, iż są one zrobione z werwą i biglem. Tak się na szczęście składa, że scenarzyści "Disaster Artist" z niepozornej historii wydobyli niespotykane pokłady dramaturgii oraz komizmu, ostatecznie oferując film o prawdziwej męskiej przyjaźni zdolnej pokonać najrozmaitsze przeszkody. Jak nietrudno wywnioskować, gros fabuły skupia się na realizacji zdjęć do projektu z piekła rodem ochrzczonego jako „The Room”. Począwszy od nieudanych prób bohaterskiego duetu na zaistnienie w światku filmowym, przez przygotowanie wiekopomnego skryptu, aż po ciągnące się w nieskończoność dni na planie produkcji; dzieło Pana Franco pieczołowicie ukazuje kolejne etapy „hartowania stali”. Kręcenie wyklinanego przez recenzentów obrazu obfitowało w rozmaite przygody, które w większości wypadków wynikały z trudnego charakteru samego Wiseau. Jego burzliwa relacja z Gregiem, oparta na chorobliwej zazdrości ze strony Tommyego, w bolesny sposób przekładała się na zachowanie reżysera przed i za kamerą. Problemy z zapamiętaniem choćby najprostszych linii dialogowych to pikuś przy braku elementarnej wiedzy z zakresu aktorstwa. Skrupulatne odtworzenie scen z oryginalnego „The Room” w „Disaster Artist” wraz z komentarzem odautorskim zdradzającym kulisy prac na planie stanowi główne źródło komizmu, który idealnie współgra z warstwą obyczajową przeboju.

 

Ku memu zaskoczeniu, recenzowany tytuł sprawdza się szalenie dobrze jako pełnokrwisty dramat z niebanalnym przesłaniem. Podobnie jak „Thelma i Louise” była opowieścią o damskiej solidarności, tak i „Disaster Artist” gloryfikuje niemalże braterską więź między dwoma kumplami różnymi pod prawie każdym względem. Dynamika relacji łączącej władczego, pewnego siebie Tommyego z nieco wycofanym Gregiem dobitnie udowadnia jak ważne jest wsparcie bliskich osób w procesie twórczym. Pomimo odmiennych poglądów na pewne sprawy, nieprzebranych kłótni oraz wielu chwil zwątpienia, obaj panowie podążają ramię w ramię do upragnionego celu. Punktem kulminacyjnym wątku nietypowej przyjaźni jest z kolei chwytające za serce zakończenie, które udowadnia, iż nawet największą porażkę można przekuć w sukces... o ile ma się u boku wiernego towarzysza podnoszącego na duchu podczas kryzysu.

 

James Franco to aktor młodszego pokolenia, która to generacja zdążyła jednak już nieco dorosnąć. Co ciekawe, naczelny przystojniak Hollywood udanie kieruje swoją karierą, przeplatając role wybitnie komediowe z kreacjami dramatycznymi dającymi mu szerze pole do popisu. Najwyraźniej doświadczenie zdobyte w obu gatunkach w końcu zaprocentowało, gdyż osoba Tommyego to postać tragiczna i zabawna zarazem. Franco nie tylko przeistoczył się fizycznie w Wiseau, kopiując jego charakterystyczny wygląd niemal co do joty, ale i z niezwykłą skrupulatnością oddał typowe dla reżysera gesty, powiedzonka i niegramatyczną składnię zdań. Co ciekawe, pomimo licznych wad, główny bohater momentalnie wzbudza w widzach sympatię, w związku z powyższym zaś publiczność trzyma kciuki za powodzenie Tommyego niemalże od samego początku seansu. Komediodramat rozpisany głównie na dwóch aktorów trzyma się w ryzach również dzięki udanemu występowi Dave'a Franco. Młody artysta czaruje odbiorców chłopięcą charyzmą uzupełnianą rozbrajającym uśmiechem. Postać odgrywana przez Franco juniora stanowi idealną przeciwwagę, tak wizualną jak i scenariuszową, dla postrzelonego Wiseau.

 

Przed premierą opisywanego obrazu gotów byłem wylać nań wiadro pomyj. Osobiście nie lubię sytuacji, gdy niczym z taśmociągu „na siłę” zostają wypuszczone filmy podpinające się pod znaną postać lub rozpoznawalne wydarzenie. Historia kinematografii zna wiele przypadków, gdy na fali danego zjawiska powstawał nikomu niepotrzebny tytuł zrealizowany jedynie z chęci czystego zysku. Z tym większą przyjemnością spieszę poinformować, iż „Disaster Artist” to produkcja stworzona z duszą; produkcja, która emanuje blaskiem świadczącym o fanowskim wręcz zaangażowaniu w nią twórców. Świetne zespolenie komedii i dramatu wplecione w historię o dwóch kumplach z przypadku wymyka się z ram produkcji li tylko do zaliczenia. Opowieść o duecie ścigającym marzenia pewnikiem uskrzydli każdego widza mającego zapędy artystyczne. Jak bowiem udowadnia „Disaster Artist”, chcieć to móc... o ile tylko ma się niezliczone środki finansowe na koncie w banku.

 

W telegraficznym skrócie: „Disaster Artist” mógł być kolejnym biograficznym filmem zrealizowanym po linii najmniejszego oporu, na szczęście scenarzyści do spółki z reżyserem włożyli w projekt całe serce; powstał komediodramat płynnie mieszający oba gatunki; „Ty druha we mnie masz”, niechybnie mógłby głosić marketingowy slogan produkcji; James Franco, w przeciwieństwie do odgrywanego przezeń Wiseau, sprawdził się przed i za obiektywem; jak widać warto walić do przemysłu filmowego drzwiami i oknami, a nuż szczęście się do kogoś uśmiechnie.

 

Ocena: 7,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Galeria zdjęć - "Disaster Artist" – Zróbmy sobie film

Temat / Nick:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora kulak4

autor:kulak4(872 pkt)

utworzony: 377 dni temu

liczba odwiedzin: 711

autor:kulak4(872 pkt)

utworzony: 552 dni temu

liczba odwiedzin: 979

autor:kulak4(872 pkt)

utworzony: 434 dni temu

liczba odwiedzin: 443

Teraz czytane artykuły

"Disaster Artist" – Zróbmy sobie film - Recenzje filmów

Wiele złego powiedziano już o niesławnym obrazie „The Room” z 2003 r., który to po latach obrósł niespotykanym wręcz kultem. Dziwaczny, na wpół amatorski twór zdecydowanie miał niewiele cech świadczących na jego korzyść. Bzdurny scenariusz, tragiczne dialogi i drętwe aktorstwo sprawiły, iż mało kto był w stanie brać ów film na poważnie. Jak się jednak okazało, wszelkie słabości produkcji zostały obrócone przez jej fanów w niezaprzeczalne zalety.

Teotihuacán – miasto stworzone przez „kosmitów”? - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Kultury starożytnych ludów zamieszkujących dawniej naszą planetę od zawsze stanowią tajemnicę – w większym lub mniejszym stopniu. Jedną z największych zagadek świata stanowi miasto Teotihuacan. Bardzo prawdopodobnym jest, iż przy wznoszeniu tego ośrodka miejskiego ingerowali przybysze z kosmosu.

Tajemnice Pacyfiku - Niewiarygodne, niewyjaśnione

W moim poprzednim artykule na temat legendarnego kontynentu Mu/Lemurii przedstawiałem anomalia występujące na poszczególnych wyspach na Oceanie Spokojnym, które wskazują na istnienie niegdyś wielkiego kontynentu na Pacyfiku. Teraz przejdę do omówienia dwóch niezwykłych miejsc, czyli Yonaguni i Nan Madol.

Odwiedzin: 12281

Autor: PaMTechnologie

Czy elektrownie jądrowe są niebezpieczne? - Technologie

Polska od wielu lat próbuje wdrożyć plany budowy elektrowni jądrowej. Często czynnikiem odrzucającym pomysł jest bezpieczeństwo. Czy elektrownia jądrowa może być niebezpieczna? Boimy się tego czego nie znamy – zatem spójrzmy na temat z naukowego punktu widzenia.

"33" – Zdani na (nie)łaskę polityków - Recenzje filmów

Najnowsza produkcja Patricii Riggen (twórczyni młodzieżowego przeboju „Lemoniada gada” i chłodno przyjętego filmu „Edukacja Grace”) opowiada opartą na faktach historię tytułowych trzydziestu trzech górników, którzy w wyniku tąpnięcia w kopalni miedzi i złota San Jose w Chile znaleźli się w praktycznie beznadziejnej sytuacji, przysypani tonami skał i gruzu. Uwięzieni robotnicy spędzili pod ziemią rekordową liczbę 69 dni, po czym dzięki zakrojonej na szeroką skalę akcji ratunkowej wydostali się na zewnątrz.

"Mad Max: Na drodze gniewu" – Pustynne wysokooktanowe szaleństwo - Recenzje filmów

To nie mogło się nie udać. Lata przygotowań i realizacji. Ten sam reżyser. Wielomilionowy budżet. Kolejna część serii „Mad Max” to nie arcydzieło kina akcji, ale i tak bije na głowę komercyjną konkurencję na przestrzeni minionej dekady. Adrenalina i energia przy równoczesnym szacunku dla klasyki z Gibsonem – to tylko kilka z długiej listy zalet. Warto było czekać, powiadam Wam.

"W imię..." – Wyobcowanie według Szumowskiej - Recenzje filmów

W Polsce - państwie hermetycznym i piętnującym odmienność powstaje film, który odmienia wizerunek homoseksualistów. A reżyserka, Małgorzata (Małgośka) Szumowska udowadnia, że jest twórcą coraz bardziej dojrzalszym. "W imię…" to najlepsze, jak do tej pory, jej dzieło.

Odwiedzin: 167771

Autor: PaMDom i ogród

Bojler elektryczny, najbardziej ekonomiczne ustawienie i ogrzanie wody - Dom i ogród

Jaką temperaturę ustawić na termostacie bojlera, aby zminimalizować opłaty za prąd? Opiszemy kilka ważnych zasad związanych z oszczędna pracą bojlera. Zmniejsz swoje rachunki za prąd.

"Pod Mocnym Aniołem" – Wódka – mój przyjaciel, mój wróg - Recenzje filmów

Wojtek Smarzowski jest jak kucharz mieszający chochlą w wielkim kotle, zawierającym najgorsze cechy Polaków. I tak od lat, reżyser pozostaje niezmienny – składniki do potrawy te same: gorzkie, ostre, niełatwe do przełknięcia. Adaptując powieść Pilcha pt. „Pod Mocnym Aniołem” doprawia wszystko sosem o smaku wymiocin i ekskrementów. Dosłownie, bezpośrednio, odważnie podaje na tacy problem alkoholizmu.

Odwiedzin: 936

Autor: pjLudzie kina

Timothée Chalamet – new gold boy of Hollywood - Ludzie kina

Raz na kilka lat za oceanem odkrywane są nowe męskie aktorskie talenty. Wśród dzieciaków takim objawieniem był niedawno Jacob Trembley („Pokój”). A w grupie starszych chłopaków widzów i krytyków zachwyca, nazwany przez koleżankę z planu – młodym Danielem Day-Lewisem sympatyczny „Timmy” Timothée Chalamet. Nominowany do Oscara miał ogromną szansę zostać najmłodszym w historii kina aktorem odbierającym tę prestiżową statuetkę (do tej pory był nim Adrien Brody). Ostatecznie przegrał jednak z Garym Oldmanem. Oto lśniący złoty chłopiec Hollywood!

"Riddick" – Za martwego płacą podwójnie - Recenzje filmów

Galaktyczny, uwielbiany przez widzów i nienawidzony przez łowców nagród, zabijaka Riddick powraca. W trzeciej części filmowej sagi, zdradzony i pozostawiony na obcej, nieprzyjaznej planecie walczy o przetrwanie.

Kim jesteśmy, skąd pochodzimy? - Niewiarygodne, niewyjaśnione

„Istnieje teoria, że w prehistorycznych czasach Ziemię nawiedzili kosmici”- F.Mulder (D.Duchovny, "Z Archiwum X", „The end”, seria 5.). W dzisiejszych czasach, jeśli ktoś wysuwa teorię dotyczącą istot pozaziemskich, uważany jest za osobę dziwną. Jednak wystarczy poczytać starożytne teksty, by dojść do wniosku, że historia naszej planety nie musi być taka oczywista, jak wmawiają nam naukowe autorytety. Według dawnych mieszkańców Ziemi, człowiek stworzony został przez bogów z nieba ...

Człowiek pochodzi od gadów - Intrygujące

W kręgach akademickich przyjął się pogląd, iż człowiek pochodzi od małp. Jednak gdy skrupulatnie przeanalizujemy poszczególne cechy ludzkiego ciała, okazuje się, że w pewnych przypadkach zdecydowanie bliżej jest nam do gadów.

Rosyjska muzyka ludowa - Gatunki i Style

Rosyjska muzyka rozwijała się dwutorowo - jako obrzędowa muzyka instrumentalna i świecka wokalna (pieśni wojenne w X i XI w., w późniejszym okresie ujmowane w cykle bylin, pieśni dworskie wykonywane przez tzw. bajanów na dworach książęcych) oraz jednogłosowa muzyka cerkiewna (znamiennyj razspiew - nazwa pochodzi od znamion, znaków pisma muzycznego).

Rozmawiamy z Damianem i Wiktorem Ignaczakami o ich zakończonej sukcesem podróży Skrajnie Fiatem 126p - Wolny czas, przygoda

Misja wykonana! Damian i Wiktor Ignaczakowie spełnili swoje marzenie. Szczęśliwie i zgodnie z planem powrócili w połowie lipca do rodzinnego Włocławka. Co ciekawego mieli nam do powiedzenia?

"Nebraska" – Wiara w ludzką szczerość - Recenzje filmów

Wielce ubolewam nad pewnym stanem faktycznym. Otóż są skromne filmy (nawet amerykańskie i nominowane do Oscara), które ze sporym opóźnieniem lub wcale nie są dopuszczane w Polsce do szerokiej dystrybucji. Dzieje się tak przez kwestię oglądalności (czyt. liczby widzów), a co za tym idzie znikomej szansy na zarobek. Jedyna możliwość zapoznania się z nimi (poza - nie zawsze legalnym - odszukaniem w sieci ) to kina studyjne, kluby filmowe i festiwale kina niezależnego. „Nebraska” to kolejny przykład takiej strategii naszych rodzimych dystrybutorów.

"Blair Witch" – Baba Jaga dalej w lesie straszy… - Recenzje filmów

Od razu na wstępie muszę zaznaczyć, że jestem ogromnym zwolennikiem horrorów. Ponadto dużym podziwem darzę podgatunek found footage, który przez wielu widzów uznawany jest za kino niskobudżetowe i zwyczajnie amatorskie, a co za tym idzie kiczowate. Pozornie może się wydawać, iż nakręcenie filmu zrealizowanego w rzeczonej konwencji to bułka z masłem, jednak twórcy kontynuacji głośnego i kultowego wręcz obrazu grozy zatytułowanego „Blair Witch Project” udowadniają, iż dobra produkcja found footage to coś więcej niż kamera i trzęsące się ręce.

"Mechanik: Konfrontacja" – Szlachetny łysol w aksamitnej koszuli - Recenzje filmów

Jason Statham kolejny raz próbuje szturmem zdobyć kina, lecz tym razem w letniej produkcji akcji z niezniszczalnym i niewybaczającym bohaterem w roli głównej. Brzmi znajomo? A jakże! „Mechanik: Konfrontacja” to idealny pożeracz wolnego czasu, nastawiony na czystą rozrywkę po męczącym dniu pracy.

autor:aragorn136(4241 pkt)

utworzony: 2 dni temu

liczba odwiedzin: 28

autor:Filmaniak01(314 pkt)

utworzony: 5 dni temu

liczba odwiedzin: 46

autor:admin(4658 pkt)

utworzony: 7 dni temu

liczba odwiedzin: 100

autor:admin(4658 pkt)

utworzony: 16 dni temu

liczba odwiedzin: 283

autor:Filmaniak01(314 pkt)

utworzony: 25 dni temu

liczba odwiedzin: 158

autor:Filmaniak01(314 pkt)

utworzony: 25 dni temu

liczba odwiedzin: 158

autor:aragorn136(4241 pkt)

utworzony: 204 dni temu

liczba odwiedzin: 1099

autor:aragorn136(4241 pkt)

utworzony: 358 dni temu

liczba odwiedzin: 1906

autor:Filmaniak01(314 pkt)

utworzony: 5 dni temu

liczba odwiedzin: 46

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2019 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.506

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję