O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Mare z Easttown" – Ogród Pamięci - Seriale

HBO ma już dawno za sobą złoty wiek, kiedy to w zasadzie każdy widz winien był odbierać w odpowiednio wielkim zachwycie każdą produkcję spod tego szyldu. Z kolei współczesny okres, w którym wydalane są rzeczy typu: „Watchmen”, „Kraina Lovecrafta” czy ostatnie dwa sezony „Gry o Tron”, nie może być uznany (mówiąc delikatnie) za nieskazitelny. Na szczęście, raz na jakiś czas HBO potrafi jeszcze przypomnieć sobie, jak stworzyć produkt pierwszej klasy. Zapraszam do Easttown.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
GieHa (2754 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 073
Czas czytania:
1 289 min.
Kategoria:
Seriale
Autor:
GieHa (2754 pkt)
Dodano:
537 dni temu

Data dodania:
2021-06-12 10:44:08

Mamy tu do czynienia z serialem, którego moc tkwi w prostocie i przyziemności. Sam szkielet fabularny wydaje się być z początku standardem, do którego przywykliśmy na przestrzeni lat, przy okazji oglądania wielu kryminałów: oto detektyw Mare Sheehan (Kate Winslet), rozwódka mieszkająca w małym miasteczku w Pensylwanii ze swoją matką (Jean Smart), córką (Angourie Rice) i wnuczkiem, wciąż nie może wyleczyć traumy związanej z samobójstwem swojego syna. Na domiar złego od roku prowadzi ciężkie śledztwo w sprawie zaginięcia nastolatki – owe śledztwo stoi w martwym punkcie i nie zanosi się na rychły przełom w tej sprawie, co nie uchodzi oczywiście uwadze lokalnych mediów, jak i samej matki porwanej dziewczyny. 

 

Kadr z serialu "Mare z Easttown" (źródło: materiały prasowe/HBO)

 

Kadr z serialu "Mare z Easttown" (źródło: materiały prasowe/HBO)


Podobnie niski próg wejścia widziałem ostatnio tylko przy okazji udanego pierwszego sezonu „True Detective”, ale im bardziej zagłębiałem się w opowieść „Mare z Easttown”, tym usilniej opuszczała mnie myśl o bliskim pokrewieństwie między tymi pozycjami, gdyż przygody Rusty'ego i Marty'ego, choć uszyte z bardzo podobnej materii, posiadały gdzieniegdzie sceny wydatnie brawurowe (oczywiście podawane w bardzo rozsądnych dawkach) oraz doczepioną podszewkę metafizycznej kontemplacji, która w finale świeciła nam już przed twarzą w swej pełnej krasie. Mówiąc wobec tego, że historia z Easttown jest przyziemna, nie mam na myśli: „przyziemna jak na hollywoodzkie standardy” – jest przyziemna jak tylko przyziemne potrafi być życie.

 

Owszem, nasza bohaterka jest detektywem, ale zamiast prowadzenia ostrej wymiany ognia z przestępcami pod wejściem do banku musi przykładowo sporządzić rysopis zakapturzonego „człowieka-fretki”, który zdaje się podglądać nocami wnuczkę sędziwych sąsiadów. Ma również lekką nadwagę, rzadko kiedy zdrowo jada, lubi popijać piwko i skręci sobie kostkę podczas przeskakiwania przez siatkę, gdy będzie gonić podejrzanego. 
 

Kadr z serialu "Mare z Easttown" (źródło: materiały prasowe/HBO)


Był tylko jeden sposób na to, aby twórcy tegoż show uniknęli twardego jak skała lądowania – należało bezsprzecznie uwiarygodnić wyżej wymienioną postać. W innym wypadku widz mógłby zacząć podświadomie podejrzewać niezamierzoną autoparodię lub (co gorsza) po prostu znudzić się śledzeniem poczynań takiej bohaterki. Na szczęście z pomocą przybyła Kate Winslet. W tym momencie to oczywiście jaskrawy truizm, ale dla porządku potwierdzę tylko, że jej kreacja jest najwyższej próby. Nie pomyślałem choćby przez moment, iż widzimy na ekranie tę samą osobę, która grała niegdyś rolę wymuskanej panienki z wyższych sfer, nie chcącej podzielić się miejscem na drzwiach z Leonardem DiCaprio. Reżyser Craig Zobel podeśle nam co prawda kilka scen, jak wypad na kolację z szarmanckim pisarzem (Guy Pearce) czy młodszym o kilkanaście lat partnerem w śledztwie (Quicksilver Evan Peters), abyśmy mogli doświadczyć swoistej metamorfozy u bohaterki – przemieniającej się z przemęczonej wdowy w kobietę wciąż zaskakująco urodziwą – lecz myślę, iż ukazywanie „ostrzejszych rysów” w charakterystyce Mare ma tutaj zadanie czysto nominalne, jakby w zgodzie z annałami w opowieściach tego typu.

 

Kadr z serialu "Mare z Easttown" (źródło: materiały prasowe/HBO)

 

Kadr z serialu "Mare z Easttown" (źródło: materiały prasowe/HBO)

 

Wszak nie tylko główna rola zasługuje tu na brawa  zasadniczo wszystkie postacie z Easttown przedstawione zostały bardzo dobrze. Zbudowano naprawdę bardzo rzeczywiste wrażenie społeczności funkcjonującej na małomiasteczkowym planie. Zdaję sobie sprawę, że może się wam to wydać niebezpiecznie dalekie, ale chcąc nie chcąc, kojarzyło mi się to wszystko z mniej przerysowaną wersją przypadków znanych z Wisteria Lane („Desperate Housewives”). Przecież również tutaj, podczas zwiedzania każdego domu da się wyczuć „wypełzające” spod łóżek czy kuchennych zlewów mroczne tajemnice, skrzętnie ukrywane za codziennym, uprzejmym sąsiedzkim uśmiechem. Sęk w tym, że w tym przypadku nie spotkamy się z nowelkową konstrukcją odcinków czy beztroskim humorem, który mógłby przełamać gęstą atmosferę.

 

Coś bardzo pociągającego siedzi też w samej muzyce. Być może trochę za bardzo ponosi mnie tutaj wyobraźnia, ale podkład muzyczny pierwszego odcinka subtelnie różnił się od pozostałych – wychwyciłem tam nawet vibe z utworu „Bells of Laguna Bend”, który odgrywany jest przy okazji pewnej podwodnej sekwencji w grze „Cyberpunk 2077”. To trochę tak, jakby twórcy chcieli od samego początku wpłynąć na podświadomość widza za pomocą delikatnej sugestii, by ten dostrzegł nieprzeniknioną głębię skrywającą się pod gładziutką „taflą” szeregu wiadomych.

 

Kadr z serialu "Mare z Easttown" (źródło: materiały prasowe/HBO)

 

Kadr z serialu "Mare z Easttown" (źródło: materiały prasowe/HBO)


Uznacie to za szukanie dziury w całym, lecz odnoszę wrażenie, że ta zarzucona od pierwszej minuty „kotwica” przyziemności jest również małą wadą – zaobserwowałem w pewnych momentach kilka niepotrzebnych wątków, które kończyły ostatecznie w ślepych zaułkach i sądzę, że sama fabuła nie straciłaby niczego, gdyby całościowo skrócić ją o „pół odcinka”.

Nie gubmy jednak istoty sprawy. „Mare z Easttown” to świetny serial, łamiący współczesne schematy i wciągający widza w swoją opowieść za pomocą bardzo prostych narzędzi. Nic tego nie zapowiadało, a spotkałem się z jednym z lepszych tytułów cyfrowej dystrybucji w ostatnim czasie.

Ocena: 8,5/10



źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)


Autor recenzji publikuje też na portalu Filmweb.pl pod nickiem _GsHock_

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:





Galeria zdjęć - "Mare z Easttown" – Ogród Pamięci

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

15 (15)

Aragorn136
537 dni temu

Zgadzam się. Bardzo dobry serial. Ostatni odcinek to emocjonalny strzał prostu w twarz. Kate wybitna!
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora GieHa

 -

"Darkwood" – Czarna Koza z Lasu nuci kołysankę dla Tysiąca swoich Młodych - Recenzje gier

Być może to już tradycja, że co jakiś czas natknę się na kilkuletnią grę niezależną, która okazuje się wartą polecenia innym graczom ze względu na swe ponadczasowe zalety. Omawiany tytuł od polskiego Acid Wizard Studio jak najbardziej wpisuje się do tego wzorca, ale docelowy gracz, pragnący czerpać przyjemność z tej rozgrywki, będzie musiał tym razem niepodważalnie spełniać kilka warunków.

 -

Odwiedzin: 500

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

"The Plane Effect" – Ciemno, zimno i do domu daleko - Recenzje gier

Oczywiście, że jestem fanem produktów indie na rynku gamingowym. Smakowicie przyrządzony „indyk” to zawsze rarytas, przez swoje założenia budżetowe nie ma za zadanie (chociaż jak najbardziej może) trafić w gusta wielce szerokiego grona odbiorców, a to ogranicza liczbę kompromisów i rozwija skrzydła wizji artystycznej w procesie produkcyjnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy owe skrzydła stają się za duże względem środków i weryfikacyjne „podmuchy” zaczynają rzucać daną produkcją na wszystkie strony.

 -

"Gods Will Be Watching" – Kosmiczne Puzzle - Recenzje gier

W zasadzie na świeżo po moim przejściu intrygującego „Don't Escape: 4 Days to Survive”, bliska osoba poleciła mi, abym spróbował swoich sił z kolejnym tytułem o (zdawać by się mogło) podobnej charakterystyce – „Gods Will Be Watching”. Tak jak wiele produktów indie, które akuratnie wam przybliżałem, również ten krąży na rynku od kilku ładnych lat. Gdy na najbardziej znanych platformach cyfrowych czytałem o mieszanych opiniach, które nieprzerwanie rezonują wokół produkcji Deconstructeam i Devolver Digital, brałem pod uwagę, że mogę się najzwyczajniej w świecie rozczarować.

Polecamy podobne artykuły

 -

"Klangor" – Zimno i smutno w tym Świnoujściu - Seriale

Ubrany w żółtą kurtkę Arkadiusz Jakubik sprawia wrażenie zagubionego i przestraszonego – powodem zapewne nie jest jesienna aura. Takim kadrem reklamowany jest najnowszy serial Canal+ pt. „Klangor”. Nie daje się jednak skusić, mimo że jest w nim jakiś element wspólny z niemieckim „Dark”. Uważam, że lepiej stracić cenny czas na, zbierającą doskonałe recenzje, amerykańską produkcję „Mare of Easttown”. Polski kryminał w odcinkach miałby być równie wciągający i perfekcyjny aktorsko jak opowieść o policjantce z małego miasteczka w Pensylwanii, która musi sobie poradzić z dramatami w życiu rodzinnym i trudnym śledztwem? „To nie możliwe” – słowa wypowiedziane w marcu. „I znowu się kurka wodna pomyliłem!” – zdanie wykrzyczane po obejrzeniu finałowego epizodu.

 -

Odwiedzin: 4344

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 3

"Prawo Ulicy" – Blaski i cienie Baltimore - Seriale

Rok 2002. Stacja HBO wyświetla w USA pierwszy z 13 odcinków serialu „The Wire”. Jego twórca – David Simon, były reporter policyjny, nie spodziewa się aż tak pozytywnej reakcji krytyków. Pisze więc scenariusze do kolejnych sezonów. I czyta jeszcze więcej pochwał. Produkcja jest bowiem porównywana do książkowych dzieł Dostojewskiego czy Dickensa, określana jako niezwykle głęboka, ambitna, smakowana przez nielicznych, jedyna w swoim rodzaju. Mało tego, większość jest zgodna – to najlepszy serial kryminalny w historii telewizji.

 -

"W głębi lasu" – Coben na polskiej ziemi - Seriale

Netflix to skarbnica seriali. Filmy też się tam (co jakiś czas) pojawiają, ale to właśnie odcinkowe produkcje są tymi jakościowo lepszymi i chętniej oglądanymi. Wystarczy wspomnieć o „Stranger Things” czy „Narcos” (oraz dziesiątkach innych tytułów). Cieszy fakt, że ostatnio znajduje się tam miejsce i na polskie akcenty. „1983” do Agnieszki Holland podobno było dość… dziwnym gatunkowym tworem, ale już „W głębi lasu” stanowi przykład standardowego kryminału, który nie przynosi wstydu, choć wyjątkowy też nie jest.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 1073

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 1

"Mare z Easttown" – Ogród Pamięci - Seriale

HBO ma już dawno za sobą złoty wiek, kiedy to w zasadzie każdy widz winien był odbierać w odpowiednio wielkim zachwycie każdą produkcję spod tego szyldu. Z kolei współczesny okres, w którym wydalane są rzeczy typu: „Watchmen”, „Kraina Lovecrafta” czy ostatnie dwa sezony „Gry o Tron”, nie może być uznany (mówiąc delikatnie) za nieskazitelny. Na szczęście, raz na jakiś czas HBO potrafi jeszcze przypomnieć sobie, jak stworzyć produkt pierwszej klasy. Zapraszam do Easttown.

 -

"Fortuna i namiętności: Tom I – Klątwa" – Jam cię pragnę miłować moja waćpani! - Recenzje książek

Wyznam jak na spowiedzi, że jestem zagorzałym miłośnikiem twórczości Henryka Sienkiewicza. Szczególnym afektem darzę jego Trylogię („Ogniem i Mieczem” od dawna jest w moich top 10 ulubionych powieści). Tym bardziej, dodatkowo zachęcony przez aktorkę Magdalenę Zawadzką, sięgnąłem po pierwszy tom przygodowo-historycznego romansu Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk pt. „Fortuna i namiętności: Klątwa”. I już mogę Wam zakomunikować, że owej książki nie pokocham, ale to i tak była nad wyraz udana i promienna randka.

 -

Ni To Ponk z ważnym przekazem w clipie nagranym w autobusie! - Zespoły i Artyści

Założony w 2018 roku we Włocławku zespół o intrygującej nazwie Ni To Ponk zaprezentował teledysk nakręcony w miejskim autobusie elektrycznym. Materiał powstał do piosenki pt. „W oczach mamy strach”. Utwór napisany i skomponowany kilka lat temu, zanim ludzie zaczęli unikać dotyku, dziś nabiera nowego znaczenia! „Od mowy bez czynienia gorsze czyny bez zastanowienia” – śpiewa lider tej bratersko-przyjacielskiej ekipy, także tekściarz i gitarzysta, Grzegorz Walczak. Po czym dodaje w refrenie: „W oczach mamy strach, czasu coraz mniej, coraz bliżej piach”. Wymowne to słowa w obecnej sytuacji – epidemii koronawirusa. Na basie słychać Andrzeja Krupińskiego, a na perkusji Olka Walczaka. Teledysk miał premierę 24 maja na YouTubie, a wzięli w nim udział mieszkańcy Włocławka, którzy udali się w wspólną podróż po mieście z miłą panią za kierownicą. Ale szczególnie rzuca się w oczy wytatuowany jegomość na pierwszy planie. Nic dziwnego, że wokalista swoją piosenkę dedykuje „wszystkim, którzy się boją, ale są odważni, i tym, którzy wychodzą poza strefę komfortu i chcą cieszyć się życiem, dopóki jest na to czas”. Walczak nie martwi się o wszystko, jego serce jest jak ognisko, sam gra ni to ponk ni to disco. Bo niełatwo ich zaszufladkować. Trochę rocka, elektroniki, jest też pop i zacięcie punkowe. Grunt, że wpada w ucho. To drugi teledysk kręcony przez laureata Festiwalu Lipa 2019 (organizowanego przez Stowarzyszenie Zielona Lipa w miejscowości Lipno). W styczniu tego roku nagrali w basenie Delfin „Parabole fraz”. A co Wy sądzicie o drugim clipie?

 -

Cywilizacja sumeryjska i jej kosmiczne pochodzenie - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Cywilizacja sumeryjska oraz jej kontynuatorki uchodziły za niezwykle rozwinięte pod wieloma względami. Sumerowie, a raczej bogowie wnieśli ogromną wiedzę do świata ludzkiego, przyczyniając się do rozkwitu nauki: architektury, astronomii, astrologii, budownictwa, matematyki, geografii, geometrii, a także zagadnień dotyczących metafizyki.

 -

"Pingwiny z Madagaskaru" – Mam genialny plan panowie - Recenzje filmów

Wyglądają jak małe, kochane przytulanki, ale nie dajcie się zwieść. Tworzą czteroosobowy oddział do tzw. mission impossible. Unieszkodliwią każdego przeciwnika, włamią się do najpilniej strzeżonych miejsc na świecie; uratują kruche, bezbronne istoty i co najważniejsze, wyznają zasadę muszkieterów – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Kto jeszcze ich nie zna, niechaj ze wstydu się spali. To pingwiny: dowodzący Skipper, naukowiec Kowalski, osiłek z „głębokim” żołądkiem Rico i ugodowy Szeregowy, którzy w umysłach panów ze studia DreamWorks powstali.

Nowości

 -

"Dusk Tiil Down" – gdy ta dziewczyna śpiewa i zabiera nas w podróż, wierzymy w siłę bezgranicznej miłości! - Muzyczne Style

Pewna dziewczyna wsiadła za kierownicę, odpaliła silnik i pojechała w siną dal, śpiewając „Dusk Till Down”. Nie, nie chodzi o przestraszoną, młodą bohaterkę „From Dusk Till Down”. Mowa o uśmiechniętej Klaudii Trzepizur. Nie dajcie się zwieść. Ma drapieżny głos, ale i romantyczne serce, co udowodniła już w balladzie „Hold On”, a teraz robi to w kolejnym utworze i powstałym do niego teledysku – autorskiej propozycji grupy Clödie (nazwa od imienia wokalistki). Tytuł podobny jak horroru z lat 90., oraz identyczny jak kawałek z filmu „Ciemniejsza strona Greya”, jednak tu żadne wampiry nie atakują i mroczny kochanek nie jest przypadkowym pasażerem. Klaudia wciska gaz do dechy, pragnąc szybko dotrzeć do mety – prawdziwej, wymarzonej, pięknej miłości.

 -

Poronin, Zakopane, Kraków – czym późną jesienią zachwyca ta południowa trójca? - Ciekawe miejsca

Listopadowy mrok. Pobudka o 4.00 nad ranem. Prawie 6 godzin jazdy. Ale i tak młodzież z Kujaw była zachwycona wycieczką na południe Polski. Być może nie jest to najlepszy czas, aby odwiedzić Poronin, Zakopane i Kraków – grudzień czy styczeń byłyby lepszymi miesiącami, ze względu na zimową aurę i większy mroźny „survival”. Jednak, jak pokazują zdjęcia zaprzyjaźnionego z naszym portalem nauczyciela, nawet w połowie listopada, tamtejsze tereny i zabytki prezentują się przepięknie – górski, południowy klimat aż się z nich wylewa!

 -

Lika i Antek Smykiewicz razem? "Nie pytaj". Posłuchaj! - Zespoły i Artyści

Czasem w świecie muzyki dojdzie do ciekawego spotkania. Zaiskrzy. I wtedy dwoje artystów spłodzi fajne „dziecko”. Oczywiście to muzyczne, jak w przypadku Liki oraz Antka Smykiewicza. Angelika Wdowczyk, laureatka Szansy na Sukces zaprosiła tego popularnego wokalistę, aby nagrać z nim utwór pt. „Nie pytaj”. O czym wspólnie śpiewają? Dobre pytanie. Poniżej znajdziecie odpowiedź na nie.

 -

Odwiedzin: 140

Autor: adminSeriale

"Jak tu ciemno" i klimatycznie, w tym trzecim "Kruku"! - Seriale

Jak najlepiej wypromować serial, który opowiada mroczną historię rozgrywającą się na Podlasiu? I to taką, która przedstawia trudne śledztwo dotyczące porwania chłopca i jednocześnie osobistą zemstę. Odpowiedź może być tylko jedna. Nagrać utwór, który w pełni odda emocje kłębiące się w głowie bohatera i zajrzeć głęboko w jego duszę, aby przekonać się „Jak tu ciemno”. Tak zrobiono przy okazji zbliżającej się wielkimi krokami, a raczej rozłożystymi skrzydłami premiery trzeciej serii „Kruka” w Canal+.

 -

"Koniec" nowym początkiem Szymona Pejskiego! - Zespoły i Artyści

Wydaje się, że jak ktoś nazwie swój singiel „Koniec” to będzie oznaczać tylko jedno – koniec kariery. W przypadku Szymona Pejskiego nawet nie ma o tym mowy. Artysta ten wyznacza bowiem nowy początek. Robi to dwa lata pod wydaniu „Piosenek i miłości”, czyli pierwszej płyty. Co ważne i ciekawe, singiel jeszcze przed premierą zdobył uznanie szefów stacji muzycznych w całej Polsce!

 -

Magda Steczkowska w szczerej rozmowie z portalem Altao.pl - Zespoły i Artyści

Wydała 6 solowych albumów. Wykonuje zarówno własne, autorskie piosenki, jak i znane i lubiane covery. Jest matką trzech córek i kochającą żoną. A niedawno wyczarowała „Deszcz”, czyli najnowszy, jakże otulający duszę singiel. Można zatem powiedzieć, że Magda Steczkowska to kobieta spełniona i szczęśliwa, jeżeli chodzi o życie artystyczne oraz rodzinne. Czy faktycznie tak jest, a może wokalistka ma jakieś marzenia? O czym jeszcze opowiedziała Portalowi dla ludzi z pasją? Odkryjcie sami!

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Peaky Blinders: Sezon 5" – Tommy Shelby: żywioł silniejszy niż faszyzm - Seriale

Według zapewnień Stevena Knighta, twórcy serialu pt. „Peaky Blinders”, opowieści o pewnej – faktycznie żyjącej i działającej w latach 20. XX wieku, rodzinie z Birmingham; jego piąty, mający niedawno premierę, sezon ma być tym najlepszym. I czy tak jest? Nie. Ale jako kibic gangsterskiej drużyny Thomasa Shelby’ego, jestem na tyle usatysfakcjonowany tym, co dostałem, że postawię go na równi z pierwszym, drugim i czwartym.

 -

Odwiedzin: 500

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

Odwiedzin: 8323

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

Dexter Morgan – seryjny morderca, którego podziwiamy! - Seriale

Przeczytaliście tytuł i zastanawiacie się zapewne jak to możliwe, by kibicować komuś, kto z zimną krwią zabija innych? Wystarczy zrozumieć i poznać fenomen amerykańskiego serialu, który obiegł cały świat. Oryginalność, ciekawy scenariusz, nagłe zwroty akcji i On – Dexter!

 -

Odwiedzin: 3164

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 3

"Król" – 8 na 10 syneczku, a jak! - Seriale

„Zachwyca”, „Najlepszy serial 2020 roku” – takie między innymi nagłówki pojawiły się w internecie na początku listopada. I – o dziwo – dotyczyły polskiej produkcji. Mowa o adaptacji bestsellerowej powieści Twardocha sprzed kilku lat, która rozeszła się w nakładzie ponad 100 tys. egzemplarzy. Czy „Król” faktycznie jest na na tyle królewski, że nie pozostaje nic, jak uścisnąć dłoń Janowi P. Matuszyńskiemu? Na to pytanie postanowiłem opowiedzieć dopiero po premierze finałowego odcinka, bowiem nie ma co oceniać dania tylko po talerzu, na którym jest podany. Trzeba zjeść wszystko, a na koniec popić piwem, porządnie beknąć i podziękować.

 -

Odwiedzin: 14001

Autor: AnimeholikSeriale

10 seriali anime z sezonu letniego 2019, na które warto zwrócić uwagę - Seriale

Tegoroczne lato przyniosło kilkadziesiąt premier nowych seriali anime – kontynuacji znanych tytułów, serii opartych na znanych mangach i lekkich powieściach, a także dzieł opartych na oryginalnych scenariuszach. Po które z nich warto sięgnąć? W rozwinięciu artykułu znajdziecie dziesięć seriali anime, które do tej pory zgromadziły wokół siebie dużą widownię, uzyskując przy tym bardzo wysokie noty po emisji pierwszych odcinków.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.630

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję