O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

Sir Sean Connery – od agenta do awanturnika - Ludzie kina

31 października 2020 roku BBC przekazało smutną informację. Dotyczyła ona śmierci jednego z najbardziej charyzmatycznych i lubianych aktorów w historii kina. Szkocki gwiazdor, sir Sean Connery pod koniec sierpnia skończył 90 lat. Wtedy gratulowałem mu tak pięknego wieku. Ale jednocześnie wiedziałem, że z dnia na dzień stawał się coraz słabszy. Niestety, nie będzie obchodził setnych urodzin. Aktor zmarł we śnie, w Nassau, na Bahamach (tam nakręcono niegdyś większość scen do „Operacji Piorun”).

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
pj (9920 pkt)
Ilość odwiedzin:
1 262
Czas czytania:
1 390 min.
Kategoria:
Ludzie kina
Autor:
pj (9920 pkt)
Dodano:
566 dni temu

Data dodania:
2020-11-02 10:04:23

Niech ten artykuł będzie krótkim podsumowaniem jego pięknej kariery i wielu (wliczając te gościnne i epizodyczne – nawet 140) ról na koncie. Jeżeli chcecie dowiedzieć się o Connerym więcej anegdot, to zachęcam do sięgnięcia po książkę pt. „Być Szkotem”. Dzięki niej odkryjecie także co nieco na temat historii Szkocji – sztuki, kultury czy sportu. Najważniejsze jednak, że jasno wynika z lektury, że mierzący prawie metr 90, Sean Connery był wielkim patriotą, a swój tytuł szlachecki otrzymał w roku 2000 od królowej Elżbiety II nieprzypadkowo.

 

89-letni Sean Connery w 2019 roku (źródło: wikimedia.org)

 

Sir Connery od dawna miał problemy ze zdrowiem. Chorował na zaawansowane stadium Alzheimera. Po ulicach chodził o lasce, zawsze w towarzystwie opiekuna. Do tego usunięto mu zaćmę z obojga oczu. Dla wielu pozostanie najlepszym odtwórcą postaci agenta 007 – Jamesa Bonda. Jednak moim zdaniem ta kreacja była tylko przedsmakiem jego możliwości aktorskich (mimo że nie był zawodowcem w tej profesji).

 

Mawiano o nim, że był jak wino. Im starszy, tym lepszy – bardziej przystojny (co potwierdził magazyn „People”, przyznając mu tytuł „najseksowniejszego mężczyzny stulecia”), utalentowany, doświadczony. Często żartował, tak mówiąc publicznie: „pewnie nie jestem dobrym aktorem, ale gdybym robił coś innego, byłbym jeszcze gorszy”. Tymi słowami udowadniał, że miał dystans do siebie. Mylił się jednak. Był znakomitym aktorem, a jeden Oscar w karierze, za drugoplanową kreację stróża prawa – Jima Malone w „Nietykalnych”, to stanowczo za mało!

 

Bardzo podoba mi się to, co powiedział do Seana jego filmowy syn – Harrison „Indiana Jones Junior” Ford: „John Wayne dał nam Dziki Zachód, ty dałeś nam cały świat”. I jak tu się nie zgodzić z takim stwierdzeniem. Nawet w ostatnim filmie z 2003 roku, po którym zdecydował się przejść na aktorską emeryturę, pokazał „to coś” – magnetyzm, hipnotyzująco-niski głos, jedyne swoim rodzaju spojrzenie. Może i „Liga niezwykłych dżentelmenów” była średnim filmem przygodowym na podstawie komiksu (krytycy mieszali go z błotem, poniósł finansową porażkę), lecz wartym obejrzenia dla samego, 73-letniego wówczas, Seana, który wcielił się w słynnego poszukiwacza przygód i awanturnika – Alana Quatermaina (odkrywcy kopalni króla Salomona, znanego też z kilkunastu książek autorstwa Henry’ego Ridera Haggarda – wcześniej tego bohatera odgrywał Richard Chamberlain). Wielu fanów aktora wierzyło, że jeszcze się pojawi na dużym ekranie. Niestety, po ukończeniu 80 lat, ogłosił, że rezygnuje ze swojej profesji na dobre.

 

Sean Connery w "Lidze niezwykłych dżentelmenów" (źródło: materiały prasowe)

 

Jak wyglądała zatem droga Connery’ego na szczyt?

 

Ten największy, według sondażu przeprowadzonego przez dziennik „The Sunday Herald” w 2004 roku, żyjący Szkot (oraz skarb narodowy) zwykł mawiać, że „nienawidzi cholernego Jamesa Bonda i najchętniej by go zabił”. Cóż, po siedmiu filmach ze szpiegowskiej serii (wliczając niekanoniczne „Nigdy nie mów nigdy” z 1983) pewnie każdy miałby dość tej roli. Na szczęście, wyszedł z szufladki – przyjmował świetne propozycje, trafiał na ciekawe scenariusze, tworzył charyzmatyczne postacie.

 

Thomas Connery urodził się 25 sierpnia 1930 roku w dzielnicy Fountainbridge w Edynburgu w Szkocji. Wychowywał się razem z bratem Neilem (też późniejszym aktorem) w biednej rodzinie z klasy robotniczej, w mieszkaniu bez łazienki. Jego matka – Euphemia Maclean „prowadziła” dom. Natomiast ojciec – Joseph prowadził ciężarówki i pracował w firmie przeróbki kauczuku. Brakowało im pieniędzy, dlatego dorastający Thomas już w wieku 9 lat zaczął pracować – zajmował się roznoszeniem mleka. Gdy skończył 13, zrezygnował z dalszej edukacji, aby zarabiać w hucie oraz jako pomocnik rzeźnika. Szybko wstąpił do wojska. Ale 16-letni Connery nie umiał się jednak odnaleźć w marynarce wojennej. Odszedł z niej ostatecznie, kiedy wykryto u niego wrzody żołądka. Pamiątką po odbytej służbie były dwa tatuaże (jeden w hołdzie rodzicom, drugi Szkocji). Czym się parał w późniejszym czasie? Pomagał produkować trumny, był m.in.: ratownikiem na basenie, ochroniarzem, a dorywczo także modelem dla studentów rzeźbiarstwa. No i zajął się na poważnie kulturystyką. Na tyle, że osiągnął wysokie, trzecie miejsce w konkursie Mister Universum w 1953 roku. Śpiewał też w chórku marynarzy. Był do tego urodziwym chłopakiem. Ten fakt plus siła fizyczna, mimo zerowego pojęciu o tańcu, miały pewien wpływ na to, że dostał malutką rolę w musicalu pt. „Południowy Pacyfik” (1949), gdzie na casting zgłosił się podobno dla żartu.

 

Co ciekawe, po głowie chodziła mu myśl, aby zostać piłkarzem. Wybrał jednak aktorstwo. I chwała mu za to po wieki. Zaczynał od epizodów w telewizyjnych spektaklach. W jednym z nich pt. „Requiem for a Heavyweight” pojawił się w roli boksera. Tu, w środowisku teatralnym spotkał wiele oczytanych i wykształconych osób. Aby im dorównać, sam zaczął sporo czytać. Przesiedział aż 18 miesięcy w bibliotece publicznej, poznając dzieła klasyków, aż wreszcie zmienił swoje imię na Sean. Na dużym ekranie pierwszy raz pojawił się w 1954 roku w obrazie „Lilacs in the Spring”, ale nie został wymieniony w czołówce. Z kolei w 1959 roku bardziej zapadł w pamięć. W produkcji Disneya „Darby O'Gill i krasnoludki” był śpiewającym, nieopierzonym młodzieńcem. Nie spodobał się (choć do końca nie wiem, czy widzom, czy krytykom). Ale co z tego, jak już na początku lat 60., jego kariera wystrzeliła jak pociski z karabinu maszynowego.

 

Najpierw dał się poznać jako brytyjski Szeregowiec Flanagan w wojennym, czarno-białym klasyku „Najdłuższy dzień” (1962) na podstawie książki Corneliusa Ryana pod tym samym tytułem. To filmowa rekonstrukcja przygotowań i przebiegu lądowania w Normandii 6 czerwca 1944 z perspektywy aliantów i Niemców. W tym samym roku na dużym ekranie wypowiedział jedno zdanie, które zapewniło mu kinową nieśmiertelność. „My name is Bond. James Bond” – właśnie o te słowa chodzi. Sean wygrywał przez lata w rankingu na najlepszego odtwórcę agenta Jej Królewskiej Mości. Nie dziwi mnie to. Bo kurczę, był idealny. Łączył wszystkie cechy, jakie powinien mieć Bond – urok osobisty, siłę, odwagę, błysk w oku. A tak wielu miało wtedy wątpliwości. Że przecież kompletnie się nie nadaje, że za wysoki, za mało elegancki. Craig też niby początkowo nie pasował, a jak się okazało, wszyscy wiemy – wprowadził powiew świeżości do tej postaci.

 

Sean Connery w "Doktor No" (źródło: materiały prasowe)

 

Connery w 1961 roku pokonał w castingu… Rogera Moore’a (swoją drogą, też dobrego, kolejnego Jamesa Bonda). Pierwszy film z serii miał premierą rok później. „Doktor No” był wielkim hitem. Tu bohater wyruszył na Jamajkę, aby wyjaśnić morderstwo jednego z tajniaków brytyjskiego wywiadu. Sean – kobieciarz na ekranie i w życiu prywatnym – zachwycił jednak kinomanów na całym świecie. Dalej potoczyło się jak z górki: „Pozdrowienia z Rosji” (1963), najlepszy „Goldfinger” (1964), „Operacja Piorun” (1965) i „Żyje się tylko dwa razy” (1967). Nie będę opisywał fabuły każdej z tych części przynoszących krocie ani robił osobistego rankingu. Napiszę tylko, że po ostatnim z wymienionych epizodów, Connery miał zrezygnować z roli. Powód? Nie chciał być utożsamiany tylko z tym bohaterem. Dlatego przez kolejne 4 lata odpoczywał. Oddawał się grze w golfa i okazjonalnie pojawiał się w filmach, np. w romansowym thrillerze „Marnie” Alfreda Hitchcocka czy „Wzgórzu” (z miejscem akcji w północnoafrykańskim obozie karnym dla brytyjskich żołnierzy) i „Taśmach prawdy” Sidneya Lumeta. U Hitchcocka był szefem wydawnictwa Rutland, dla którego zaczyna pracować uwodząca, zimna i nałogowa złodziejka.

 

W międzyczasie Bondem na jeden raz został nieznany nikomu George Lazenby („W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”). Australijski aktor nie sprawdził się w tej kreacji – swoje kwestie wypowiadał z niedowierzaniem, do tego brakowało mu obycia przed kamerą i nie dogadywał się z reżyserem i filmową partnerką. Stąd w 1971 roku Connery powrócił namówiony przez producentów gażą wynoszącą ponad milion dolarów. Sporo, jak na tamte czasy! „Diamenty są wieczne” były najbardziej kasową z dotychczasowych części o przygodach 007. A Sean pokaźną, zarobioną kwotę przeznaczył Scottish International Educational Trust – organizację, która pomagała biednym i utalentowanym szkockim dzieciom.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:





Galeria zdjęć - Sir Sean Connery – od agenta do awanturnika

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

Filmowy33
566 dni temu

Autor zapomniał dodać jeszcze m.in. katastroficzny "Meteor". A moje ulubione role, to poza Bondem, te w "Imieniu Róży", "Twierdzy" i "Nietykalnych". Ale absolutnie najlepsze to kreacja w "Indianie Jonesie".
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

Fan
564 dni temu

No i jeszcze należy napisać o bardzo dobrej roli w kryminale pt. "Agresja" z 1972 roku w reżyserii Lumeta, gdzie Connery wcielił się w rolę detektywa.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora pj

 -

Odwiedzin: 48

Autor: pjKultura

Orange Warsaw Festival powraca po dwóch latach – gwiazdą Florence + The Machine! - Kultura

Dwa lata – tyle czasu minęło od poprzedniej edycji Orange Warsaw Festival. Tak długa przerwa była spowodowana pandemicznymi obostrzeniami. Na szczęście największa impreza muzyczna, odbywająca się od 2008 roku, wraca w chwale. Wydarzenie uświetni bowiem niezwykły, brytyjski zespół indie rockowy z czarującą i hipnotyzującą na scenie, charyzmatyczną, liderką Florence Welch. Fani zacierają ręce i nie mogą doczekać się 4 czerwca. Jednak nie tylko oni już kupili bilety. Okazuje się, że 15. edycja festiwalu to także gratka dla miłośników hip-hopu – zarówno polskiego, jak i zagranicznego, a także możliwość ocenienia talentu wokalnego Julii Wieniawy.

 -

Odwiedzin: 123

Autor: pjLudzie kina

Kamera, akcja! Wchodzi Nicolas Cage! - Ludzie kina

Jest pewien gwiazdor, którego życie i kariera płynie sobie „drogą mleczną”. Bogactwo. Sława. Uwielbienie tłumów. Intrygujące role u znakomitych reżyserów. Jeden Oscar. Ale wraz z nadejściem nowego, XXI wieku coś się zaczęło psuć. Mleko się wylało. Dobre aktorstwo skonało. Nominacjami do Złotych zgniłych Malin zaśmierdziało. Gdy miliony dolarów z kieszeni uciekły, znany wujek nie pomógł bratankowi. Co zatem było czynić bankrutowi? Grać w filmach klasy B i C. Na szczęście jeszcze tliła się iskierka gdzieś, jeszcze miał się w pozytywnym świetle pokazać nam Nicolas „Wężowa Kurtka” Cage. Wystarczyło, że zaopiekował się świnią i zagrał samego siebie. Co sprawiło, że zadowolił widza w potrzebie.

 -

Odwiedzin: 145

Autor: pjKultura

Fryderyki 2022 – Kaśka Sochacka z dwiema statuetkami! - Kultura

29 kwietnia w piątkowy wieczór poznaliśmy laureatów 28. edycji Fryderyków, czyli najbardziej prestiżowych, polskich nagród muzycznych. Ceremonia rozdania statuetek odbyła się drugi raz w Szczecinie, jednak bez kontrowersyjnych czynności (pamiętacie pewien pocałunek?). Było wzruszająco, klimatycznie i bardzo artystycznie. Wykonująca pop alternatywny Kaśka Sochacka miała szczególny powód do szczęścia. Była bowiem nominowana w czterech kategoriach, a ostatecznie wręczono jej dwie nagrody – za fonograficzny debiut minionego roku oraz za najlepszy album indie pop (mowa o płycie pt. „Ciche dni”). Co wiemy o tej wokalistce? Kto jeszcze cieszył się, odbierając znakomite laury?

 -

Odwiedzin: 187

Autor: pjKultura

Komentarze: 1

Węże 2022: To po prostu "Ściema po polsku"! - Kultura

Co prawda nie był to piątek trzynastego, tylko środa, ale Mariusz Pujszo i tak miał pecha. Zabrał bowiem do domu pięć węży. Czy syczały i kąsały? Na szczęście nie, bo to polskie gady były, Mowa oczywiście o statuetkach w kształcie węży, które niekoniecznie dumnie można postawić na półce. Są to przecież antynagrody dla najgorszych twórców filmowych i ich dzieł. Najsłabszą produkcją roku 2021 okazała się zatem komedia pt. „Ściema po polsku”. Sprawdźcie, za co jeszcze ją doceniono i kto także znalazł się wśród laureatów.

 -

Odwiedzin: 193

Autor: pjKultura

Grammy 2022: Jon Batiste nagrodzony pięcioma statuetkami! - Kultura

Za nami już 64. ceremonia wręczenia Grammy. Z nagród tych, zwanych w także „muzycznymi Oscarami”, szczególnie cieszy się w tym roku amerykański piosenkarz, gwiazda telewizyjna i aktywista w jednym, czyli Jon Batiste. Jego płytę pt. „We Are” wybrano najlepszym albumem. Poza tym, artysta ten pokonał swoich rywali w czterech, innych kategoriach. Jakich dokładnie? I kto jeszcze otrzymał statuetki? Odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 1987

Autor: pjLudzie kina

Kirk Douglas I Wielki w Złotej Krainie Hollywood! - Ludzie kina

6 lutego 2020 roku aktor Michael Douglas przekazał światu smutną informację. W wieku 103 lat zmarł jego ukochany tata i zarazem jeden z największych gwiazdorów „Złotej Ery Hollywood”. Kirk Douglas dożył niezwykłego wieku, tak jak sobie życzył. O takim aktorze można napisać jeszcze setki książek i publikacji, a napisano już wiele. Niechaj ten artykuł także będzie kolejną cegiełką i hołdem dla Kirka – wielkiego artysty, wielkiego człowieka.

 -

Odwiedzin: 3710

Autor: pjArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Wstrząśnięte, nie zmieszane. Bond i jego naśladowcy - Artykuły o filmach

Na ekrany kina zawitała najnowsza odsłona przygód agenta 007. Dobry to moment, by udać się w przeszłość i opisać fenomen jego niezwykłej popularności. Warto też wspomnieć o innych, nieco mniej sławnych, filmowych szpiegach.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 1262

Autor: pjLudzie kina

Komentarze: 2

Sir Sean Connery – od agenta do awanturnika - Ludzie kina

31 października 2020 roku BBC przekazało smutną informację. Dotyczyła ona śmierci jednego z najbardziej charyzmatycznych i lubianych aktorów w historii kina. Szkocki gwiazdor, sir Sean Connery pod koniec sierpnia skończył 90 lat. Wtedy gratulowałem mu tak pięknego wieku. Ale jednocześnie wiedziałem, że z dnia na dzień stawał się coraz słabszy. Niestety, nie będzie obchodził setnych urodzin. Aktor zmarł we śnie, w Nassau, na Bahamach (tam nakręcono niegdyś większość scen do „Operacji Piorun”).

 -

Halina Mlynkova w niezwykłym teledysku do utworu "Szkło"! - Zespoły i Artyści

W pierwszej połowie marca 2021 roku światło dziennie ujrzał teledysk do nowej piosenki Haliny Mlynkovej. I trzeba przyznać, że nietypowa forma tego trwającego trzy minuty i czterdzieści sekund videoclipu idealnie łączy się z przekazem i słowami, a także ze zjawiskowym wizerunkiem artystki. Zgadzamy się z komentarzem fana, że „Szkło” to sensualność na najwyższym poziomie! I te przepiękne brzmienie skrzypiec na początku…

 -

"Słowo na M" – The right one - Recenzje filmów

„Słowo na M” rozpoczyna się od przedstawienia widzom głównego bohatera produkcji Wallace’a. Poznajemy go w dość przykrym dla niego okresie. Młody chłopak po rozstaniu ze swoją dziewczyną, nie jest w stanie powrócić do normalnego trybu życia. Rozbity i przygnębiony postanowił definitywnie odizolować się od społeczeństwa. Decyduje się zamieszkać ze swoją siostrą oraz jej dzieckiem. Po upływie roku, niemal pustelniczego życia, Wallace pozwala się wyciągnąć znajomemu na imprezę, gdzie poznaje urokliwą oraz zjawiskową Chantry.

 -

Odwiedzin: 7906

Autor: adminCiekawe miejsca

Komentarze: 1

Galeria Kujawska w Kowalu – Królestwo Minionego Czasu - Ciekawe miejsca

Na budynku, w którym mieści się owo prywatne muzeum, przeczytamy piękną sentencję: „Szanując przeszłość, budujemy przyszłość”. Tacy są właśnie państwo Antoni Benedykt i Halina Łukaszewiczowie – właściciele tegoż Królestwa Minionego Czasu.

 -

Drzewo Ludojad! Wytwór wyobraźni czy prawdziwy wróg? - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Zapewne wszyscy z Was słyszeli lub czytali o muchołówce, która nęci potencjalne ofiary (owady) kolorem i słodkim nektarem, by następnie trawić je przez kilka dni. Są nawet takie rośliny, które potrafią zjeść… mysz lub ptaka. A co powiecie na drzewa wysysające wszystkie soki z… ludzi, tak że pozostanie z nich tylko szkielet? Podobno takie właśnie rosły w dżunglach południowej Afryki i Ameryki, a zwane były „sidłami diabła”.

Nowości

 -

"Wołyniacy. Jedno życie" – Tułaczy los - Recenzje książek

„Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” – głosi jedno z bożych przykazań. Niestety bezustanne konflikty w różnych rejonach świata pokazują, że wiele osób zapomina o tych słowach (do ciebie mówię putinie!). W trwającej od końca lutego 2022 roku wojnie w Ukrainie miłość również jest niszczona przez nienawiść. Uśpione demony zła obudziły się, a tysiące rodzin zostało zmuszone do ucieczki z bombardowanych domów. W latach 40. XX wieku było podobnie, ale szczególnego bestialstwa, ludobójstwa i zezwierzęcania ze strony nacjonalistów (wtedy ukraińskich) doświadczyli Wołyniacy. Jan Kuriata nie obrał sobie jednak za cel opisania tamtych strasznych wydarzeń w reporterskim, dokumentalnym stylu. Tego dokonali już inni. Urodzony we Wrocławiu doktor nauk humanistycznych postanowił przedstawić losy swoich rodziców, którym cudem udało się przeżyć czas łez. Na podstawie ich wspomnień napisał książkę, którą śmiało da się nazwać powieścią historyczno-obyczajową – jakże wzruszającą, intrygującą i powodują mocne bicie serca.

 -

Najlepsze motywy filmowe zmarłego Vangelisa – wirtuoza syntezatorów - Muzyczne Style

Milczący geniusz – tak o nim mówiono. Grek, który podarował słuchaczom utwory o niepowtarzalnym klimacie i nastroju. Kompozytor/samouk, który należał do grona tych najbardziej elitarnych i utalentowanych (zaczął zajmować się muzyką już jako czterolatek). Niestety, nie ma go już z nami. Vangelis, a właściwie Ewangelos Odiseas Papatanasiu odszedł w wieku 79 lat w szpitalu we Francji. Taką smutną informację podano 19 maja 2022 roku. Jego twórczość pozostanie w pamięci na zawsze. Wszak nikt, tak jak on, nie wykorzystywał syntezatorów, aby ich brzmienia stawały się naturalne (była to unikalna technika). Vangelis nagrał ponad 10 albumów z muzyką do filmów i jeszcze więcej solowych płyt. Swoimi kompozycjami zabierał słuchaczy na wyprawę do raju, do świata androidów, do czasów Alexandra Wielkiego i oczywiście tam, gdzie najważniejszych był duch walki i sportowa rywalizacja. To właśnie za „Rydwany ognia” – film o prawdziwej historii dwóch brytyjskich biegaczy, otrzymał jedynego Oscara. Z kolei za „1492” (opowieść o Kolumbie) i „Blade Runnera” był nominowany do Złotych Globów. Wystarczą pierwsze dźwięki, a każdy rozpozna te tematy. Tak samo, jak po początkowych nutach odgadnie tytuł hitu „„I'll Find My Way Home”, który powstał z owocnej współpracy kompozytora z Jonem Andersonem z zespołu Yes. Należy też wspomnieć o muzycznym dziele powstałym jako piękna oprawa odsłonięcia oficjalnego symbolu Igrzysk Olimpijskich 2004 oraz monumentalnej „Mythodei”, symfonii chóralnej zagranej w Olimpijskiej Świątyni Zeusa w Atenach, towarzyszącej misji Mars Odyssey. Więcej o tym mistrzu przeczytacie w wielu ciekawych artykułach. Tymczasem przed Wami Top 10 najlepszych main theme z filmów, które skomponował Vangelis, a które wybrał i zmontował w trwającym przeszło 6 minut materiale jego fan na kanale MyCountdownz.

 -

Odwiedzin: 48

Autor: pjKultura

Orange Warsaw Festival powraca po dwóch latach – gwiazdą Florence + The Machine! - Kultura

Dwa lata – tyle czasu minęło od poprzedniej edycji Orange Warsaw Festival. Tak długa przerwa była spowodowana pandemicznymi obostrzeniami. Na szczęście największa impreza muzyczna, odbywająca się od 2008 roku, wraca w chwale. Wydarzenie uświetni bowiem niezwykły, brytyjski zespół indie rockowy z czarującą i hipnotyzującą na scenie, charyzmatyczną, liderką Florence Welch. Fani zacierają ręce i nie mogą doczekać się 4 czerwca. Jednak nie tylko oni już kupili bilety. Okazuje się, że 15. edycja festiwalu to także gratka dla miłośników hip-hopu – zarówno polskiego, jak i zagranicznego, a także możliwość ocenienia talentu wokalnego Julii Wieniawy.

 -

Odwiedzin: 65

Autor: PontonRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Punkt wrzenia" – Z kamerą wśród kucharzy - Recenzje filmów

„Punkt wrzenia” kipi od emocji, intensywnie gotuje się „tabaką” w kuchni, doprowadza to mniejszych poparzeń, jak i wylewa garnek wrzącej wody prosto na twarz. Nowa pozycja w bibliotece HBO MAX pochłonęła mnie bez reszty. Jest to świetnie zrealizowane kino od strony technicznej. Praca kamery, która sprawia, że mamy wrażenie, że całość jest nakręcona na jednym ujęciu. Totalnie żywe kino – dosłownie i w przenośni jesteśmy świadkami jak wygląda praca w gastronomii „od kuchni”. Jesteśmy cichymi obserwatorami – przyglądamy się wizycie sanepidu, otwarciu restauracji, przyjęciu pierwszych klientów, przyjmowaniu zamówień, tempie wykonywanych posiłków, pierwszym i kolejnym problemom oraz rozmowom między pracownikami, którzy stoją na różnych stopniach w hierarchii restauracyjnej.

 -

Odwiedzin: 94

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Rozdzielenie" – W cyferki klikaj i o nic nie pytaj! - Seriale

Nie wiem, jak jest w USA, ale u nas „pracownik jest zobowiązany w szczególności dbać o dobro firmy, chronić jej mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić właściciela na szkodę”. Czworo rafinerów makrodanych Lumon Industries raczej nie czytało polskiego kodeksu, a mimo to i tak wprowadzają te słowa w biurowe życie. I robią to w stu procentach. Mark, Irving, Dylan i „świeża” Helly siedzą więc wygodnie na krzesłach przed małymi, białymi, podłużnymi monitorami, gapiąc się w ekran i używając niebieskiej klawiatury do niszczenia „złych” liczb. To bohaterowie nowego serialu Apple Tv+, „thrillera korporacyjnego” skrzyżowanego z dramatem obyczajowym i wyraźnym elementem science fiction. „Rozdzielenie” sprawia, że mózgi widzów przez 9 odcinków też ulegną rozszczepieniu. Twórcy chowają asy w rękawie i tak zapętlają fabułę, że nie da się wyplątać.

 -

"Stefania" najlepsza, czyli przewidywalny finał Eurowizji 2022 - Festiwale muzyczne

14 maja późnym wieczorem zakończył się 66. Konkurs Piosenki Eurowizji w Turynie. Najwięcej, bo aż 631 punktów zdobyła Ukraina. Grupa Kalush Orchestra, która miesza folk z rapem, zdeklasowała zatem wszystkich rywali. Utwór pt. „Stefania” napisany dla matki jednego z członków, stał się alternatywnym hymnem ich ojczyzny, dedykowanym każdej matce. Gdyby decydowało samo jury, to pierwsze miejsce zająłby reprezentant Wielkiej Brytanii – Sam Ryder, ale widzowie oraz internauci zdecydowali inaczej. Piosenka nie jest kiepska, można nawet stwierdzić, że wpada w ucho (szczególnie część folkowa, gorzej z hip-hopowymi wstawkami), ale nie da się ukryć, że jak zawsze znaczenie miała polityka, sympatie, a tutaj dodatkowo wsparcie dla kraju ogarniętego wojną. Da się to zrozumieć. Jednak z tym, że ukraińskie jury nie przyznało Krystianowi Ochmanowi żadnego punktu, mimo że nasi eksperci sprezentowali „Stefanii” maksymalną notę, trudno się pogodzić. Polak, wnuk słynnego tenora, zajął dopiero 12. pozycję na liście, a jego kawałek pt. „River” zdobył tylko (albo aż) 151 punktów. A tak się chłopak starał, tak posługiwał się operowym głosem, walczył z rzecznymi demonami, lecz porwał go nurt. Znana tancerka – Ida Nowakowska uśmiechnięta w trakcie przekazywania wyników, powiedziała, że „kochamy Eurowizję, bo pokazuje siłę muzyki”. W przypadku 66. edycji tego konkursu bardziej chodziło jednak o siłę ludzkich serc.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 676

Autor: adminLudzie kina

Komentarze: 2

"Sercem kina jest kabina". Marcin Gontarski o swojej pasji i tajnikach pracy kinooperatora! - Ludzie kina

Idąc do kina, rzadko zastanawiamy się, jak działa projektor filmowy i na czym w szczegółach polega praca kinooperatora. Siadamy po prostu w wygodnym fotelu i czekamy, aż zacznie się seans. I jednocześnie modlimy się, aby wszystko działało, jak należy – bez żadnych problemów z obrazem czy dźwiękiem. Właśnie nad tym czuwa człowiek, który znajduje się w oddzielnym, mniejszym, pomieszczeniu. Znamy takiego specjalistę! To zaprzyjaźniony z portalem Altao.pl Marcin Gontarski.

 -

Odwiedzin: 5740

Autor: pjLudzie kina

Robert Downey Jr. – Upadki i zwycięstwa - Ludzie kina

Buntownik na ekranie, buntownik w życiu prywatnym. To stwierdzenie najlepiej opisuje tego hollywoodzkiego gwiazdora. Robert Downey Jr. niegdyś był na samym dnie. Dziś ciągle na topie zyskuje coraz więcej fanów. Obecny sukces zawdzięcza bez wątpienia dwóm filmowym rolom. To Iron Man i Sherlock Holmes – postaci, w które chyba nikt inny nie wcieliłby się lepiej niż on.

 -

Odwiedzin: 1713

Autor: adminLudzie kina

Komentarze: 1

Wywiad z Oskarem Sawickim – nastoletnim, kreatywnym twórcą krótkometrażówek! - Ludzie kina

Kiedy na Facebooku pojawił się post reklamujący krótkometrażowy film pt. „Sparring”, nie było innego wyboru, jak kliknąć w link. Już sam logline („wewnętrzna rywalizacja w dużym klubie piłkarskim pomiędzy nowym zawodnikiem a kapitanem”) zaintrygował i zachęcił do obejrzenia tego dzieła. I mimo że to produkcja amatorska, to widać, że nakręcona za pomocą profesjonalnego sprzętu. Ale to, co najbardziej zaskakujące, to fakt, że za scenariusz, jak i reżyserię odpowiada chłopak urodzony w 2003 roku. Mowa o Oskarze Sawickim. Człowieku z ogromną pasją. Twórcy, którego rozpiera energia, i który w swoje filmy wkłada całe serce. Koniecznie musieliśmy z nim porozmawiać!

 -

Odwiedzin: 6263

Autor: pjLudzie kina

Komentarze: 1

Bruce Lee – sukces i klątwa mistrza kung-fu - Ludzie kina

Bruce Lee. Ikona i legenda, którą nikomu przedstawiać nie trzeba. Nie ma na świecie człowieka (chyba że mieszka w głębokim buszu), który o nim nie słyszał. Na początku lat 90. zekranizowano biografię aktora w udanym filmie pt. „Smok: historia Bruce’a Lee” z doskonałą rolą Jasona Scotta… Lee (zbieżność nazwisk przypadkowa). A w roku 2019 jego nieśmiertelny duch ponownie mocno daje o sobie znać. Najpierw za sprawą opisywanego już na łamach portalu Altao.pl serialu pt. „Wojownik” i dzięki Quentinowi Tarantino, który to wprowadził postać mistrza kung-fu do swojego filmu „Pewnego razu w… Hollywood”.

 -

Odwiedzin: 3471

Autor: pjLudzie kina

Anton Yelchin – dlaczego tak wcześnie, dlaczego tak pechowo? - Ludzie kina

Nie był gwiazdą światowego formatu, bożyszczem nastolatek ani artystą wybitnym, ale zagrał kilka charakterystycznych ról, którymi udowodnił swój talent. Świat filmu był mu pisany. Mógł jeszcze stworzyć wiele kreacji, ale jego młode życie zostało brutalnie przerwane, i to w sposób dziwny, i straszny. Pochodzący z Rosji 27-letni Anton Yelchin został bowiem zmiażdżony przez własne auto!

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
2.472

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję