O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Nie czas umierać" – Spotkania i pożegnania - Recenzje filmów

Liczba 5 jest kluczowa w przypadku filmu pod znamiennym tytułem „Nie czas umierać”. Mamy bowiem do czynienia z piątą odsłoną przygód Jamesa Bonda o twarzy Daniela Craiga i jednocześnie z dwudziestą piątą produkcją związaną bezpośrednio z postacią agenta Jej Królewskiej Mości. Ale czy ten obraz zasługuje na szkolną ocenę 5 z plusem albo chociaż 5 z minusem? Tu już mam wątpliwości, mimo że seans zaliczam do udanych. Szczegóły poniżej.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (14169 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
619
Czas czytania:
679 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aragorn136 (14169 pkt)
Dodano:
274 dni temu

Data dodania:
2021-10-05 19:46:13

Nie będę Wam rozkładał na czynniki pierwsze całej serii z Craigiem. Wspomnę jedynie, że „No Time to Die” to dzieło, które postawiłbym na podium, ale wręczając brąz, a nie złoto czy srebro. To film lepszy niż „Spectre” czy „Quantum of Solace”, ale mniej ciekawy niż „Skyfall” (szczególnie w warstwie wizualnej – Deakins to bóg kamery) oraz „Casino Royal”, gdzie pojedynek w pokera z inteligentnym złoczyńcą o imieniu Le Chiffre okazał się bardziej emocjonujący od wielu walk na pięści. Trudno stwierdzić, jakie byłoby to kino akcji w szpiegowskim sosie, gdyby za reżyserię faktycznie odpowiadał doświadczony Danny Boyle („28 dni później”). Być może stałoby na nieco wyższym poziomie, ale Cary Joji Fukunaga i tak nie ma się czego wstydzić. Wcześniej dał się przecież poznać jako „Fincher” małego ekranu, a więc reżyser pierwszego sezonu „Detektywa”, serialu kryminalnego, w którym gęsty klimat aż dusił widza. W ostatnim, nostalgicznym filmie o przygodach Bonda nie ma podobnego mroku. Nic dziwnego. Wszak chyba nikt nie oczekiwał, że dostanie thriller psychologiczny przez duże P. Nawet „Skyfall”, choć ocierający się o ambitne kino sensacyjne dla dorosłego widza, nadal był tym, czy miał być – rozrywką ku zadowoleniu wszystkich fanów Bonda.

 

Dawniej nasz 007 był postrzegany jako ideał. Mężczyzna marzenie. Żaden alkoholik na dnie. Jeżeli już pił trunki, to tylko martini (koniecznie wstrząśnięte, nie zmieszane). Radzący sobie w każdej ekstremalnej okoliczności. Także w tej związanej z uwodzeniem młodszych, smukłych kobiet. I choć dziś oskarża się Jamesa w wykonaniu Seana Connery’ego o gwałty (!), to i tak nigdy nie zostanie wymazany z pamięci tamten wizerunek agenta stworzony przez pisarza Iana Fleminga i przeniesiony do świata filmu. W „Nie czas umierać” nie ma mowy o podrywaniu panienek i wskakiwaniu z nimi do łóżka. Nie pozwala na to nie tyle poprawność polityczna, co sama postać brytyjskiego szpiega widniejąca w scenariuszu. Ten James kocha jedną kobietę i jest jej wierny na wieki. Wybranką jego serca została, znana z poprzedniej części, Madeleine Swann. I tu jest główny problem, z który ja sam się zmagam. Otóż, nie potrafię uwierzyć w ich miłość. Nie umiem przyjąć do wiadomości, że gustujący wcześniej w niewiastach odsłaniających nogi, piersi i pośladki, z taką łatwością otworzył serce przed dziewczyną z sąsiedztwa. Bo tak właśnie wygląda Léa Seydoux. To bez wątpienia bardzo utalentowana francuska aktorka, ale nie dość, że tu gra średnio przekonująco, to jeszcze kojarzy mi się z „Życiem Adeli”, gdzie z kolei bardzo przekonująco wcieliła się w młodziutką, niebieskowłosą lesbijkę. Coś zgrzyta w relacji Daniel-Léa. Niby starali się pokazać na ekranie pulsujące uczucie, ale ja tej chemii nie dostrzegłem na tyle, aby melodramat wybrzmiał w pełni. Tak. Film Fukunagi można przypisać do takiego gatunku.

 

Kadr z filmu "Nie czas umierać" (źródło: materiały prasowe)

 

Kadr z filmu "Nie czas umierać" (źródło: materiały prasowe)

 

Ale spokojnie, znalazło się również miejsce na sceny akcji. Przecież nie samym spotkaniami z dawnymi przyjaciółmi i miłością Bond żyje. Musi od czasu do czasu przywalić komuś w mordę, skorzystać z gadżetów (wreszcie jest ich kilka), popisać się ukrytymi możliwościami swojego auta marki Aston Martin w malowniczym włoskim miasteczku oraz zmylić trop wrogów w mglistym norweskim lesie (najlepsze, co zaprezentował Linus Sandgren, bo niemal cały color grading nie pasuje do wcześniej obranej stylistyki). Oczywiście, można ponarzekać, że jak na długi metraż – 2,5 godzinny, rekordowy – to, tych wisienek na torcie jest za mało. Na szczęście, kiedy już się pojawiają, robi się intensywnie, dramaturgia chwili dopracowana jest do perfekcji, a widz siedzi na krawędzi fotela. To nie ten sam poziom atrakcji, co w ostatnich „Mission: Impossible”, ale nie zmuszajmy Daniela, aby biegał i skakał tak często, jak Tomek Cruise (ten jest kilka lat… starszy, jednak lepiej wyćwiczony i uwielbiający ryzyko). Tym bardziej że dwaj antagoniści w „Nie czas umierać” nie są raczej bardzo groźnymi przeciwnikami, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Jeden siedzi w pilnie strzeżonym więzieniu; drugi skrywa twarz za maską „Upiora w operze”, zachowując się jak szalony miłośnik… opery oraz igrania z ludzkimi słabościami. O dziwo epizodyczny Christoph Walt, czyli Ernst Stavro Blofeld, nie irytuje już swoim przerysowaniem. Jest stonowany, zaskakująco opanowany. Rami Malek gra z kolei tak, jak umie, i jak nakazuje mu scenariusz i sam reżyser. Nie ziębi i nie grzeje. Proste motywacje, diaboliczny plan (imię Lucyfer zobowiązuje). Ot typowy złol. Szkoda jednak, że nie tej klasy, co Le Chiffre Madsa Mikkelsena oraz Silva Javiera Bardema.

 

W internecie wrzucono mem, który podsumowuje, jaką przemianę przeszła postać Jamesa Bonda. Na obrazku numer jeden mamy kadr z „Jutro nie umiera nigdy” z 1997 roku – Pierce Brosnan kieruje potężnymi motocyklem, a za nim siedzi Michelle Yeoh. Ilustracja znajdująca się pod spodem przedstawia Daniel Craiga, który obejmuje czarnoskórą Lashanę Lynch, jadącą na starym skuterze. Takie podejście do słynnego bohatera może sprawiać, że wszystko opadnie (nie tylko ręce), ale z drugiej strony wydaje się odpowiednie, bo tym razem mamy do czynienia z dojrzałym, zmęczonym facetem, nazywającym siebie wrakiem. Lynch wypada okej w przekomarzaniach się z kolegą o dłuższym stażu pracy oraz strzelaniu z broni palnej, lecz wolałbym, aby następcę Craiga wykreował np. Richard Madden (Rob Stark z „Gry o tron”). Odmłodzić agenta 007 w nowych częściach, ale nie zmieniać płci. Była już „Atomic Blonde”. Żadna pani Bond nie jest potrzebna.

 

Kadr z filmu "Nie czas umierać" (źródło: materiały prasowe)

 

25. film z cyklu cierpi na naciągane fabularne elementy, brak Judi Dench (sorry Ralph, nie masz jej charyzmy) oraz schematycznego, zbyt karykaturalnego przeciwnika. Gubi tempo, a melodramatyczne wstawki przynudzają. Ale mimo tych wad, jest wart polecenia, bo niektóre dialogi wymyślone przez Phoebe Waller-Bridge wprowadzają specyficzny luz, a Danielowi się chce, szczególnie w porównaniu do „Spectre”. Marudziłem, że nie kupuje związku ustatkowanego mężczyzny, asa wywiadu MI6, z Madeleine, ale już pasję do rozpracowywania wrogich sił, jak najbardziej. Craig jest bardzo wiarygodny w interakcjach z resztą bohaterów (patrz Q oraz świetna, zjawiskowa, zabawna, zabójcza Paloma, czyli Ana Ana de Armas na, niestety, dalszym planie). Brawurowy w trakcie zadania polegającego na pojmaniu naukowca i uratowaniu świata oraz – co niezwykłe – potrafiący wywołać łezkę na twarzy wrażliwych osób.

 

*Na ocenę filmu miała wpływ jego znakomita czołówka (sama piosenka niekoniecznie) i miejsce, w którym go oglądałem. Mowa o starym kinie w gostynińskim Centrum Kultury. W tak klimatycznej sali poczułem się jak podróżnik w czasie, który tęskni za minionymi chwilami, w tym za pierwszymi produkcjami z Bondem. Najnowsza 25. połączyła styl lat 60. z nowoczesnością. Wyszło solidnie.

 

Ocena: 7/10 (szkolne 4)

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Nie czas umierać" – Spotkania i pożegnania

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

Filmowy33
274 dni temu

Zgadzam się. Dobry film. Nie brakuje też dużej dawki ironii. Czy można go było zrobić lepiej? Być może, gdyby miał lepszy scenariusz.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

"Stranger Things 4" – Rozstania i powroty - Seriale

Nie wiem, ile godzin dziennie sypiają bracia Duffer, ale widać, że chyba muszą pić sporo kawy, mieszać zioła i palić skręty. Wszak inaczej ich wyobraźnia zwiędłaby jak kwiaty po tamtej, mrocznej Drugiej Stronie. Panowie wpadają zatem na kolejne pomysły. Czy złapią one wszystkich widzów za serce i gardło? To już kwestia osobistej wrażliwości, oczekiwań i... zawieszenia niewiary. Bo czwarty sezon „Stranger Things” jest niczym złote jabłko ze smacznym miąższem, ale i kilkoma robakami w środku, przez które owoc nieco gnije. Niesamowity pod względem zastosowania równoległego montażu, wspaniale operujący nostalgią, z ciekawym złoczyńcą, lecz rozwleczony, z powtarzającymi się do granic wytrzymałości i cierpliwości motywami oraz scenami. Co oczywiście nie oznacza, że przygoda w Hawkins nie będzie bawić, straszyć i wzruszać. Wręcz przeciwnie.

 -

"Królowa" – Loretta światełkiem w tunelu! - Seriale

Polski serial Netflixa o drag queen dostępny dla widzów z całego świata, a w tytułowej roli Andrzej Seweryn – jeden z najlepszych aktorów swojego pokolenia. Przecież to brzmi tak intrygująco, że aż trudno w to uwierzyć. A jednak! O ile Seweryn prezentował się na zdjęciach promocyjnych niezwykle przekonująco (na ekranie na szczęście również), to już sama „Królowa”, która pod koniec czerwca dumnie weszła na wspomnianą platformę, okazała się produkcją średniej jakości, żeby nie powiedzieć poniżej oczekiwań. Lecz nie oznacza to, iż mamy tylko powody do wstydu. To serial jednocześnie niedobry i dobry, a o jego ocenie zadecyduje osobiste doświadczenie oraz wrażliwość.

 -

Odwiedzin: 118

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 1

"Jurassic Park" – Dinozaury na uwięzi? Wolne żarty! - Recenzje książek

Powieść Michaela Crichtona z początku lat 90. XX wieku to kolejne antidotum na ostatnie dwie części „Jurassic World”. Jak czyta się tę książkę dzisiaj? Czy wydana m.in. przez Amber w Srebrnej Serii zachwyci tych, którzy będą z nią obcować po raz pierwszy? I najważniejsze pytanie: jak bardzo i czym różni się od kasowej adaptacji w reżyserii Stevena Spielberga? Zapraszamy do „Parku Jurajskiego”, który miał stać się prehistorycznym zoo dla całych rodzin, ale okazał się pułapką dla naukowców.

 -

"Primal" – Z dinozaurem przez okrutny świat - Seriale

Kiedy przywędrowałem do jaskini…. wróć… do domu, byłem zmęczony. Zmęczony wcześniejszym seansem kinowym pewnego filmu o dinozaurach. „Jurassic World: Dominion” okazał się niestety skokiem na kasę. Wgryzał się w serca, aby zarazić widzów nostalgią, ale cierpiał na scenariuszowe bolączki. Nie było zatem innego wyjścia, jak rozpocząć poszukiwania leku na to hollywoodzkie zło. Ja znalazłem dwie odtrutki. Pierwsza to powieść Michaela Crichtona „Park Jurajski” z początku lat 90. XX wieku (wreszcie ją nadrobiłem i nie żałuję), a druga to serial animowany Genndy’ego Tartakovsky’ego o… przyjaźni neandertalczyka i tyranozaura. Niemożliwe? „Primal” pokazuje, że wręcz przeciwnie! Wszak to jedyna nadzieja na przetrwanie w brutalnym, pełnym śmierci, środowisku, w którym liczy się prawo dżungli. Dlatego – uwaga – nie dajcie się zwieść prostej kresce – to żadna bajka dla grzecznych dzieci. Tutaj w każdej chwili coś może urwać Wam głowę, pożreć żywcem albo rozczłonkować na drobne kawałeczki.

 -

"Solum" – Samotny człowiek w krainie gitar - Recenzje płyt

„Non est bonum esse hominem solum” – głosi łacińska sentencja. Muzycy z pewnego alt-metalowego bandu wzięli sobie ją głęboko do serca. Tak bardzo, że na swojej, wydanej w maju, debiutanckiej płycie prezentują utwory, w których poza ostrymi dźwiękami gitar, wybrzmiewa krzyk. Wołanie zranionego. Zagubionego. Poszukującego lepszego miejsca. „Solum” to opowieść o tym, że nie jest dobrze człowiekowi być samemu, a jeszcze gorzej, gdy jego życiem kierują inni. Niewiele tu skomplikowanego i długiego tekstu, ale za to sporo symbolicznej treści.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 3759

Autor: pjArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Wstrząśnięte, nie zmieszane. Bond i jego naśladowcy - Artykuły o filmach

Na ekrany kina zawitała najnowsza odsłona przygód agenta 007. Dobry to moment, by udać się w przeszłość i opisać fenomen jego niezwykłej popularności. Warto też wspomnieć o innych, nieco mniej sławnych, filmowych szpiegach.

 -

Odwiedzin: 3756

Autor: pjLudzie kina

Daniel Craig – Więcej niż Bond - Ludzie kina

Pamiętacie te głosy powszechnej krytyki, kiedy to Daniela Craiga wybrano do roli agenta 007? Wiele osób, szczególnie fanów cyklu o Jamesie Bondzie nie kryło swojego oburzenia. Za niski, za jasne włosy, nie ta twarz, nie ta uroda… Jednak po premierze „Casino Royale” na ich twarzach, zamiast grymasu złości, pojawiły się ulga i zadowolenie. Okazało się, że Craig nie tylko sprostał zadaniu, będą bardzo charyzmatycznym i wiarygodnym bohaterem, ale też nie brakowało mu stylu i wdzięku, którymi był obdarzony Sean Connery.

 -

Odwiedzin: 3411

Autor: pjLudzie kina

Odszedł Roger Moore – słynny „Święty”, niezapomniany James Bond - Ludzie kina

We wtorek 23 maja 2017 roku dotarła do nas smutna wieść o śmierci Rogera Moora – brytyjskiego aktora wcielającego się niegdyś w agenta Jamesa Bonda. Moor zmarł w Szwajcarii w wieku 89 lat. Chorował na raka. Dla wielu widzów był nie tylko bohaterem na ekranie. Również w życiu prywatnym często poświęcał się działalności charytatywnej. Cześć jego pamięci!

 -

"Spectre" – Upiory przeszłości - Recenzje filmów

„Spectre” – czwarta odsłona serii o Jamesie Bondzie z Danielem Craigiem w roli głównej jest jak stare wino swojej roboty zakopane w ogródku i pierwszy wypity drink Martini zarazem (koniecznie wstrząśnięte, nie zmieszane). Film działa orzeźwiająco, ale sprawia również wrażenie nieco „przeterminowanego”. Czy widz będzie nim totalnie odurzony? Umiarkowanie pozytywne recenzje sugerują, że nie, ale najważniejsze, że agent 007 nadal posiada licencję na… oglądanie.

 -

Odwiedzin: 2367

Autor: pjKultura

Grammy 2020. Billie Eilish najlepsza! - Kultura

Za nami kolejna, już 62. gala wręczenia „muzycznych Oscarów”. Wielką triumfatorką tegorocznych Grammy okazała się młodziutka piosenkarka Billie Eilish, która zdobyła pięć statuetek w najważniejszych kategoriach: album roku, najlepszy debiut, nagranie roku oraz najlepszy wokalny album pop! Z jednej strony ceremonię rozpromienił uśmiech tej szczęśliwej 18-latki, z drugiej zasmuciła wiadomość o tragicznej śmierci koszykarza Kobe’ego Bryanta. Trwająca bowiem cztery godziny gala odbywała się w Staplem Center, czyli w hali Los Angeles Lakers, klubu, w którym sportowiec odnosił swoje największe sukcesy.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 619

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Nie czas umierać" – Spotkania i pożegnania - Recenzje filmów

Liczba 5 jest kluczowa w przypadku filmu pod znamiennym tytułem „Nie czas umierać”. Mamy bowiem do czynienia z piątą odsłoną przygód Jamesa Bonda o twarzy Daniela Craiga i jednocześnie z dwudziestą piątą produkcją związaną bezpośrednio z postacią agenta Jej Królewskiej Mości. Ale czy ten obraz zasługuje na szkolną ocenę 5 z plusem albo chociaż 5 z minusem? Tu już mam wątpliwości, mimo że seans zaliczam do udanych. Szczegóły poniżej.

 -

Odwiedzin: 1244

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Mistrz" – Reanimacja duszy za pomocą pięści - Recenzje filmów

W 1989 roku pojawiła się amerykańska produkcja „Triumf ducha”, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami opowieść o greckim Żydzie, który po wywiezieniu do Auschwitz, wykorzystał swój talent, aby przetrwać. Salamo Arouch był bowiem bokserem. Walcząc ku pokrzepieniu serc współwięźniów, jednocześnie dawał rozrywkę nazistowskim oprawcom. Ponad 30 lat później otrzymujemy podobny, ale polski film. Czy „Mistrz” okazał się dziełem wartym długiego oczekiwania (premierę przesuwano ze względu na pandemię), a „Teddy” Pietrzykowski równie nieugiętym zawodnikiem?

 -

"Ekspozycja" – Po trupach do celu - Recenzje książek

Kryminał pt. „Ekspozycja” to moje drugie spotkanie z Remigiuszem Mrozem – młodym polskim, utalentowanym pisarzem, absolwentem Akademii im. Leona Kuźmińskiego w Warszawie. Tym razem opuściłem wojenną zawieruchę i udałem się do współczesnych czasów, aby wspólnie z niejakim komisarzem Forstem rozwikłać zagadkę makabrycznej zbrodni i ująć mordercę. Czy kryminalna atmosfera i niełatwe śledztwo pochłonęły mnie równie mocno, co przygody braci Zaniewskich w pierwszym tomie „Parabellum”? Za chwilę się przekonacie.

 -

Odwiedzin: 4172

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 3

"Przełęcz ocalonych" – Biblia zamiast karabinu! - Recenzje filmów

Mel Gibson – wróg numer jeden Hollywood wraca w chwale po 10 latach banicji. Jego pierwszy wojenny film w karierze „Przełęcz ocalonych” to opowieść, która zmiękczy serca i doprowadzi do wzruszeń najtwardszych facetów. Czy zatem mamy do czynienia z arcydziełem, które na nowo zdefiniuje kino gatunkowe z akcją umiejscowioną podczas drugiej wojny światowej? Otóż nie, ale z obrazem bardzo dobrym, w sam raz skrojonym pod Oscary (tu akurat jest to komplement) już tak!

 -

Odwiedzin: 2476

Autor: pjKultura

Przystanek Woodstock 2017 – kto zagra? - Kultura

Były obawy, że może się nie odbyć. Na szczęście stało się inaczej. Wielkimi krokami zbliża się kolejny – bo o nim mowa – Przystanek Woodstock. Będzie to już 23. edycja najpiękniejszego festiwalu świata! (jak nazywa go Jurek Owsiak). Z zagranicznych znanych grup mocnego grania scenę do czerwoności rozgrzeją m.in. mocny amerykański zespół Trivium oraz metalowo-skandynawski Amon Amarth. Wśród polskich artystów pojawią się natomiast: punkowo-funkowy Łąki Łan, romantyczno-refleksyjny Lemon i energetyczny, popularny Nocny Kochanek.

Nowości

 -

"Stranger Things 4" – Rozstania i powroty - Seriale

Nie wiem, ile godzin dziennie sypiają bracia Duffer, ale widać, że chyba muszą pić sporo kawy, mieszać zioła i palić skręty. Wszak inaczej ich wyobraźnia zwiędłaby jak kwiaty po tamtej, mrocznej Drugiej Stronie. Panowie wpadają zatem na kolejne pomysły. Czy złapią one wszystkich widzów za serce i gardło? To już kwestia osobistej wrażliwości, oczekiwań i... zawieszenia niewiary. Bo czwarty sezon „Stranger Things” jest niczym złote jabłko ze smacznym miąższem, ale i kilkoma robakami w środku, przez które owoc nieco gnije. Niesamowity pod względem zastosowania równoległego montażu, wspaniale operujący nostalgią, z ciekawym złoczyńcą, lecz rozwleczony, z powtarzającymi się do granic wytrzymałości i cierpliwości motywami oraz scenami. Co oczywiście nie oznacza, że przygoda w Hawkins nie będzie bawić, straszyć i wzruszać. Wręcz przeciwnie.

 -

Pyrkon 2022 – Wielki Powrót! - Fotorelacje

Cześć, jak leci? Dawno mnie tu nie było (podobnie jak naszego kochanego Pyrkonu). Czy jesteście ciekawi jak wyglądało, nieco spóźnione, 20-lecie Pyrkonu? Pewnie, że jesteście. Inaczej by Was tu nie było. Tak więc, miłego czytania, a przede wszystkim oglądania kilkudziesięciu fotosów mojego autorstwa, które zabiorą Was na największy Festiwal Fantastyki i będą jego podsumowaniem.

 -

Nie dla idiotów (czyli dla kobiet) - Prywatne - Mój Blog

Od zawsze wiadomo, że relacje damsko-męskie to jeden wieczny kocioł. Albo on chce, a ona nie, albo na odwrót. A może by tak przeanalizować sytuację? Kobiet nie będę analizować, bo sama nią jestem (nie ma więc powodów oczerniać), ale mężczyźni… To zupełnie inna bajka. Rozbiorę ich na czynniki pierwsze. Przedstawię typy i opiszę. Dla Waszego dobra, Kochane Kobiety!

 -

O.Y.S wraca ze zdwojoną mocą! Wznieca ogień, wzywa deszcz! - Zespoły i Artyści

Uwaga ludzie! Ukazał się jej najnowszy singiel Patrycji Orzeszyńskiej, który powstał we współpracy z BRAINFREEZEREM. Wszystkie „ZNAKI” wskazują, że te muzyczne kolaboracje nie przejdą bez echa, tym bardziej że O.Y.S powraca z podwójną premierą.

 -

"Elvis" – "Jeśli nie możesz czegoś powiedzieć, zaśpiewaj to!" - Recenzje filmów

Baz Luhrmann przyzwyczaił nas do tego, że o ile częstotliwość wypuszczania swoich filmów ma dosyć niską – średnio co jakieś 6/7 lat – o tyle, jak już pokaże konkretne dzieło, to jest ono dopracowane pod każdym względem. „Romeo i Julia” i „Moulin Rouge” to chyba najgłośniejsze i najbardziej charakterystyczne obrazy tego reżysera. Teraz, po 7 latach od zaprezentowania ostatniego filmu, jakim był „Wielki Gatsby”, zaszczycił nas historią legendarnego Elvisa Presleya. Nie, to nie jest typowy biopic. No, może po części, ale jakże warto go zobaczyć!

 -

Kobieto mieszadło mi przynieś, czyli na stacji benzynowej - Prywatne - Mój Blog

Mężczyzno, jeśli poczujesz się urażony to przepraszam. To nie o Tobie, tylko o całej reszcie. Ty jesteś z pewnością inny. Ty jesteś porządny i poukładany, ty szanujesz swoją kobietę w odróżnieniu od całej reszty.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 248

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Jurassic Park: Dominion" – Pogrzeb Tyranozaura - Recenzje filmów

Po obejrzeniu zwiastuna trzeciej części „Jurassic World” w mojej głowie narodziła się obawa i zadałem sobie pytanie – „czyżby znowu pokazali najlepsze sceny i zaprezentowali streszczenie całego filmu?”. Niestety tak. Ale nie to jest najgorsze. Obietnica, że ma to być epickie zwieńczenie w duchu kina nowej przygody uleciała wysoko do stratosfery, a na ziemi odbył się marsz żałobny. Oto bowiem „Dominion” okazał się generycznym i pozbawionym magii oraz napięcia letnim blockbusterem, w którym nie działa prawie nic, łącznie z reżyserią.

 -

Odwiedzin: 189

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Top Gun: Maverick" – Pasja, bijące serce, żołądek w gardle! - Recenzje filmów

Niechaj biją się w pierś ci, którzy nie wierzyli, że po 35 latach podchodzący pod sześćdziesiątkę Tom Cruise da radę. Że pokaże klasę. I da widzom taki prezent, że nic, tylko kłaniać się w pas albo zadzierać dumnie i wysoko głowę, patrząc się w niebo. Bo „Top Gun: Maverick” to film, w którym ego gwiazdora rozsadza ekran. Ale to dobrze. Inaczej nie trzymałbym się krawędzi fotela i nie miałbym łzy w oku, mimo że – co zaskakujące – nie jestem fanem oryginału z 1986 roku!

 -

"365 dni: Ten dzień" – Fantazje Blanki Lipińskiej vol. 2 - Recenzje filmów

„Ten dzień” nastąpił. Ci umarli, którzy powstali, aby umrzeć przy okazji pierwszej części „365 dni”, tym razem wybrali golfa z samym Szatanem niż z Massimo i Laurą. Cóż po raz kolejny okazuje się, że niektórzy mają ciekawsze zajęcia niż oglądanie filmopodobnych tworów i to na kacu. Gdzie są brawa? No gdzie? Dobra, sam je sobie bije. Okazało się również, że znalazłem całkiem niezły sposób na zażegnanie skutków nocy poprzedniej. Uwierzcie (jeśli jeszcze nie widzieliście, a wydaje mi się, że pół wszechświata jest już po wszystkim) ból głowy, suchoty, poczucie bezsilności to najmniejsze problemy świata przy starciu z erotycznymi fantazjami Blanki Lipińskiej na srebrnym ekranie Netflixa.

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 1833

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Tenet" – Paradoks Nolana - Recenzje filmów

Miał być „Mesjaszem”, który „zbawi” kina. Reklamowany tak, jakby już w dniu oczekiwanej, przesuwanej premiery, zasłużył na status dzieła kultowego – a może i wybitnego. I wreszcie 26 sierpnia 2020 roku „Tenet” przybył do polskich kin, o dziwo, szybciej niż w USA. No i co? No i nic. Nie jest to żadna słabiutka produkcja – imponuje spektakularnymi ujęciami (choć scena z samolotem trochę zawodzi), ale jest jednocześnie męcząca, bez emocji… Ot taki już paradoks (nie jedyny) ostatnich filmów Christophera Nolana.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.730

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję