O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Kos" – Gdzie generał, co chłopa szanował? O tu! - Recenzje filmów

„Pierwszy krok do zrzucenia niewoli to odważyć się być wolnym, pierwszy krok do zwycięstwa – poznać się na własnej sile” – przekonywał głośno Tadeusz Kościuszko. Pewni twórcy wzięli sobie drugą część tego cytatu mocno do serca. Jako pierwsi zdecydowali się zrealizować w Polsce film o wielkim bohaterze narodowym bez grama martyrologii, za to z wyraźnymi inspiracjami kinem Quentina Tarantino. Czy aby owa sztuka ich nie przerosła? Jaki jest „Kos”?

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (21885 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
480
Czas czytania:
654 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aragorn136 (21885 pkt)
Dodano:
142 dni temu

Data dodania:
2024-01-29 13:54:55

Dziwy jakieś na tym Filmwebie. Film w reżyserii Pawła Maślony, nagrodzony Złotymi Lwami na Festiwali w Gdyni, otrzymuje również wyróżnienie od redakcji rzeczonego portalu. Znak jakości. Tak nawet powiedziały „kości”. A jednak jeden z recenzentów płynie pod prąd, „będąc blisko depresji” i dając 4/10. Nisko? Schodźmy głębiej, bo oto pewna kinomanka, mająca na koncie około 10 tysięcy ocenionych produkcji, komentuje, że „obejrzała farsę, a nie film” (3/10). Z kolei znajomy, z którym niegdyś zaliczaliśmy kinowe seanse, zachwycając się chociażby „Grawitacją” w 3D, wydaje najsurowszy surowy werdykt: 1/10! (oczywiście bez stosownego uzasadnienia). Chciałoby się zakrzyknąć – potwarz! Lecz spokojnie, „Kos” to nie dzieło dla każdego. Zrozumiałe zatem jest, że niektóre waćpanny i waszmościowie nosami kręcą, bo ich oczekiwania mijają się z tym, co prezentuje im scenariusz debiutanta – Michała A. Zielińskiego.

 

Kadr z filmu "Kos" (materiały prasowe/fot. Łukasz Bąk)

 

A ten kosi dialogami ostrymi jak brzytwa. Słowami, które raz brzmią w ustach wybitnych aktorów bardzo osiemnastowiecznie, aby za chwilę zaskoczyć iście współczesnym, nieco wybijającym z minionej epoki, acz humorystycznym, pomagającym odetchnąć, zaśpiewem (czarnoskóry kompan Tadeusza mieszkał chyba wcześniej na Brooklynie i rapował na dzielni). Zieliński nie dość, że epizodycznego szlachcica nazywa… Zielińskim, to jeszcze pozwala sobie na wariacją na temat losów słynnego generała, uciekając od czystych faktów z książek historycznych. Aprobuje to równie młody reżyser, który potrafi w sposób kreatywny naśladować światowej sławy twórców (wcześniej Almodóvara), dodając nieco własnej autorskiej wizji. Tym razem nie dostaniecie jednak ataku paniki, ale szybsze krążenie krwi w scenach budujących napięcie jest możliwe.

 

Paweł Maślona to fan Tarantino oraz Smarzowskiego, mimo że wstęp jeszcze na to nie wskazuje. Jeśli więc ktoś zwiastuna „nie odpalił”, plakatu nie spostrzegł, a nawet żadnej opinii „nie zakosztował”, to zostanie postawiony pod ścianą. Patrz, jakie mamy niespodzianki! Kule świstają, szabelki idąc w tańce? Też. Ale przede wszystkim oni w dyskurs uderzają. Bo „Kos” dzieje się przed insurekcją. I choć jest miejsce na szerokie kadry, to koniec końców rządzi kameralność. Co nie oznacza, że energii brak. Tej jest pod dostatkiem. Finezji w blokowaniu aktorów w kadrze i narracyjnych woltach także. I choć początkowa scena wydaje się być niemal żywcem wyjęta z „Ogniem i mieczem”, to ostatnia już jasno podsumowuje – „Kos” to „Anty-Potop”.

 

Kadr z filmu "Kos" (materiały prasowe/fot. Łukasz Bąk)

 

Oparty na dialogach, powinien zaczynać się hasłem: „Quentin Smarzowski przedstawia”. W nim bowiem kroczą ramię w ramię, a następnie siadają: „Bękarty wojny”, „Django” i „Nienawistna ósemka”, a gdzieś w rogu stodoły czai się okrutny duch niczym z „Wołynia”. Bo ta Polska prawie cała to nie ukochana córa mateczki Rosji. To „Dom zły”, w którym zjednoczyć się trudno, a otrzymać baty łatwo – też od rodziny. Rozumie to sam Tadeusz Kościuszko przybywający do Rzeczypospolitej jako bohater narodowy Stanów Zjednoczonych. Za oceanem przybijał piątkę z prezydentem, w ojczyźnie jest poszukiwany przez niejakiego rotmistrza Dunina. Tam zaprzyjaźnił się z czarnoskórym, byłym niewolnikiem. Tu musi najpierw wytrzaskać po mordzie jednego szlachcica, a później przekonywać resztę panów, że bez ich chłopów o udanym powstaniu nie ma mowy. A jego kompan – Domingo przy okazji odkryje, że niewolnictwo i pańszczyzna to synonimy.

 

Jednak w „Kosie” – co jednych zadowoli, a innych odrzuci – to nie Kościuszko wysuwa się na pierwszy plan, a chłop, co go zwą Ignacem. Chudy chłopak o przestraszonym, acz pewnym siebie licu Bartosza Bieleni równolegle to Tadeusza wykonuje własny plan. Jako bękart Duchnowskiego pragnie ziemi i herbu, na co nie zgadza się prawowity syn – Stanisław (demoniczny, szalony Piotr Pacek). Wydaje się, że drogi Ignaca Sikory i Tadeusza Kościuszki wreszcie się przetną…

 

Kadr z filmu "Kos" (materiały prasowe/fot. Łukasz Bąk)

 

„Kos” to taki film, który sprawia, że jestem jednocześnie spełniony i odczuwam niedosyt. Tak właśnie zatytułowałbym dwa rozdziały w swej księdze pochwał i zażaleń. Lecz więcej zapisanych kartek będzie w części pochwalnej. Wszak wszyscy aktorzy dają występ na miarę najwyższych odznaczeń. Jacek Braciak nie ma zadartego nosa jak „Kos” i nie jest w takim wieku, bo ten w roku 1794 miał około 30 lat, ale to nie przeszkadza. Dlaczego? Gdyż szybko można się z nim „zbratać”. Gra na wyciszonych nutach, lecz czasem wybuchnie i swoją charyzmą porwie do działania. Dostrzec można w nim rozpierający patriotyzm. Na drugim biegunie znakomity Robert Więckiewicz, który „bawi się” rolą, konstruując niby typowego, aczkolwiek po bliższym poznaniu, ciekawego i nieprzewidywalnego antagonistę – Iwana Dunina (polskiego Hansa Landę). Zaiste drugi akt filmu, kiedy to Jacek i Robert badają się wzrokiem przy nikłym blasku świec, przykuwa do ekranu i nie pozwala się oderwać. Widz znajduje się wtedy w szczękach międzynarodowego i klasowego ucisku/uścisku, obgryzając paznokcie (skojarzenia słuszne, choć to nie ta skala kinowych emocji, co w dziełach Tarantino). Zimno? No to dorzucić trza do pieca, o co zadba Agnieszka Grochowska (Pułkownikowa Maria Giżyńska), wspomniany Bartosz Bielenia i Jason Mitchell, który – powtórzę – ze sporym luzem podchodzi do swej kreacji, jakby nie wyszedł z planu „Straight Outta Compton”. I jeszcze Ci na dalszym planie – choć na ekranie krótko, zostają w głowie na długo (Simlat jako stereotypowy, najgorszy szlachcic Wąsowski!).

 

Jest w „Kosie” nieco jednostronnie w sensie ukazania tamtych czasów. „Amerykańscy plantatorzy są dokładnie jak polscy panowie” – tłumaczy Kościuszko przyjacielowi. W filmie stricte historycznym takie stwierdzenie mogłyby oczywiście budzić sprzeciw, prowokować do dyskusji. Lecz ten film raczej przynależy do innego gatunku. Jest kinem atrakcji spod znaku płaszcza i szpady z „pachnącą”, brutalną przyprawą à la Tarantino – niedosoloną, acz wystarczająco gorzką. Wycinkiem z barwnego życia Kościuszki, bez wątków miłosnych, za to ze specjalnie wybraną konwencją. Z muzyką Mikołaja Trzaski pasującą do takowego klimatu; ze zdjęciami Piotra Sobocińskiego Juniora które zarówno w dzień, jak i w nocy (kłania się „Barry Lyndon”), przenoszą do końca XVIII wieku. Realizm waszmościowie! A zatem i kostiumy jeszcze pomięte, uszyte jak trzeba; wnętrza odpowiednio przygotowane – ponad 20 mln złotych nie poszło na marne. Wszelkie wady scenariuszowe (np. postać Pocztylionki wpisana na siłę) wybaczone, gdy tempo takie, że na zegarek nikt nie spogląda, mając mętlik w oczach w finałowych scenach walk – wina kamery z ręki.

 

Kadr z filmu "Kos" (materiały prasowe/fot. Łukasz Bąk)

 

„Od nas samych zależy poprawa rządu. Od obyczajów naszych”, zwykł mawiać Kościuszko, co chłopa szanował i na siodle szarżował. Podobnie jest z tym filmem. Od nas samych – widzów zależy, czy kupimy na niego bilety albo wypożyczymy na VOD, wpływając na rozwój polskiego kina gatunkowego. Już „Filip” pokazał, że da się inaczej, odważnie, magnetycznie, snuć opowieść osadzoną w historycznej epoce. „Kos” kontynuuje ten trend. Fabularnie chciałoby się więcej, bo potencjał był na coś bardziej epickiego... Ale nie ma w Polsce budżetów umożliwiających hollywoodzki rozmach. Poproszę jednak o sequel lub prequel w ramach większej koprodukcji międzynarodowej, bo kto jak kto, ale Kościuszko to człek wyprzedzający swoją epokę, i zasługuje na rozbudowaną, skupioną głównie na nim filmową opowieść.

 

Ocena: 7,5/10, ale z tatą na seansie byłem, a po wszystkim wina się napiłem. Serce i rozum więc podpowiada – daj 8, bo to nie wypada!

 

No to 8/10

 

PS W „Kosie” występuje dwóch aktorów z serialu „1670”. Nie sposób, się nie uśmiechnąć na ich widok, mimo że mają małe, dramatyczne „rólki”.

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Kos" – Gdzie generał, co chłopa szanował? O tu!

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

Filmowy33
142 dni temu

Fajna recenzja, ale mi się aż tak bardzo film nie podobał. Chciałem, aby w punkcie centralnym był cały czas Kos, aby było bardziej kreatywnie.
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

Kinoman
141 dni temu

Po tym filmie chce się więcej dowiedzieć o tytułowym Kosie! Świetna rola Braciaka.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

"Tatuażysta z Auschwitz" – Miłość w piekle (jakby podkoloryzowana) - Seriale

Najpierw była książka. Choć bestsellerowa, to jej autorkę odsądzano od czci od wiary. Zarzucano, że urodzona w Nowej Zelandii Heather Morris kompletnie pominęła historyczno-edukacyjną rzetelność na rzecz ckliwego romansu w miejscu, w którym na miłostki nie było żadnych szans. Wiadomo, że w największym niemieckim obozie koncentracyjnym ginęły całe rodziny, a łącznie zamordowano ponad milion ludzi. Jaki więc mógł być miniserial na podstawie „Tatuażysty z Auschwitz”? Czy to dzieło, które należy szybko wymazać z pamięci? Nie! Ale do wybitnej produkcji telewizyjnej droga daleka.

"Zmiana" – Koniec jest początkiem - Recenzje książek

Na początku trzeba wyraźnie zaznaczyć. Poniższa recenzja została napisana z myślą o pewnej grupie osób. Mowa o czytelnikach mających lekturę pierwszego tomu serii „Silos” za sobą. Oczywiście Hugh Howey tak wymyślił kolejną część, by nie zagubił się w niej „świeżak”, jednak mimo zupełnie oddzielnej historii, połączenia są wyraźne. A zatem lepiej doświadczyć „Zmiany” jako człowiek, który jadł już chleb z tego dystopijnego pieca. Czy ta powieść jest równie intrygująca i wciągająca jak poprzednia? Niestety nie, choć są w niej tematy fascynujące i jednocześnie przerażające.

"Mad Max" – Aż kontroler parzy! - Recenzje gier

Gdy tworzysz coś na bazie popularnego filmowego uniwersum, to musisz sobie zdawać sprawę, że porywasz się z motyką na słońce. Deweleporzy powinni zapisać sobie to stwierdzenie pomiędzy linijkami kodu. A jednak biorą się do roboty – przelewają pomysły do cyfrowej rzeczywistości, kuszą fanów. Finał bywa różny. Raz lepszy (przykład polskiego „RoboCopa: Rogue City”), innym razem gorszy („Avatar: The Game”). W 2015 roku z warsztatu szwedzkiego Avalanche Studios wyjechał jednak tytuł, który mimo wad, wychodzi na prowadzenie w wyścigu o najlepszą grę na podstawie filmowego hitu. Mowa o „Mad Maxie” wydanym między innymi na konsolę PS4.

"Furiosa: Saga Mad Max" – Dziewczyna na pustynnej drodze zemsty - Recenzje filmów

„Pamiętasz mnie?”. Pytała tytułowa Furiosa już w zwiastunie. Pyta i w samym filmie. Ależ oczywiście, że Cię pamiętam. Gdy miałaś twarz dojrzalszej Charlize Theron. Kiedy z pomocą szalonego, małomównego Maxa realizowałaś swój plan w takim stylu, że szczęka opadała i piasek się do niej wsypywał. Okazało się jednak, że wcześniej też obrałaś podobny cel – jako dziecko porwana, skazana na tułaczkę z dziwnymi typami na jeszcze dziwniejszym pojazdach, myślałaś tylko o jednym – zemście! A więc prequel. A zatem spin-off z Anyą Taylor-Joy. Opowieść rozpisana na kilkanaście lat. Czy to się mogło udać? Czy o prawie 10 lat starszy George Miller powtórnie stworzył arcydzieło kina akcji w klimacie postapo?

"Reniferek" – „Zawse bendziemy razem” - Seriale

„On kłamie, oni też kłamią. Przedstawili to jako prawdziwą historię, podobnie jak on, ale tak nie jest. To rażąca nieprawda” – powiedziała stalkerka, będąca pierwowzorem postaci w serialu pt. „Reniferek”. Nie dziwią te słowa, wszak Netflix zgadza się na ubarwianie każdego scenariusza, by zwiększyć oglądalność. Ale czy to złe w tym przypadku? Niekoniecznie, bo Richardowi Gaddowi udało się w siedmiu krótkich odcinkach opowiedzieć o swoim życiu w sposób tak dramatyczny, dojrzały i kreatywny, że tę hiperbolę można mu wybaczyć.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 1156

Autor: adminLudzie kina

Komentarze: 1

O tym, jak Michał A. Zieliński "Kosa" napisał! Ciekawy wywiad z debiutantem-scenarzystą - Ludzie kina

Kiedy rotmistrz Dunin zaczyna wytykać wady Polaków, szydząc z kolejności słów w powiedzeniu „Bóg, Honor, Ojczyzna”, atmosfera robi się gorąca jak w ostatnim kręgu piekła. Gdy natomiast były niewolnik Domingo zostaje sam na sam z chłopem Ignacem, powaga miesza się z „czarnym” humorem. Bo taki jest „Kos”. Film niebanalny, przełomowy, gatunkowy. Z dialogami ostrymi jak szabla i soczystymi jak dojrzałe, polskie jabłko. Stworzony na papierze przez Michała utalentowanego, co o Kościuszce dowiedział się wszystkiego. Jak to możliwe – zastanawiają się chłopi i waszmościowie? Michał A. Zieliński Wam o tym opowie!

 -

Odwiedzin: 177

Autor: pjKultura

Komentarze: 1

"Zielona granica", a nad nią i dla niej Orzeł! - Kultura

W poniedziałkowy wieczór karty zostały odkryte. Rozdano Orły, czyli Polskie Nagrody Filmowe. Mimo że „Kos” uzyskał aż 16 rekordowych nominacji, w tym za najlepszy film 2023 roku, to główna statuetka powędrowała na ręce twórców „Zielonej granicy”. Czy to była rzeczywiście najbardziej udana polska produkcja, czy jednak zadecydowały względy polityczne i atmosfera, jaka panowała w naszym kraju? Na te pytania niech odpowiedzą sami widzowie.

 -

Odwiedzin: 547

Autor: pjKultura

48. Festiwal Filmowy w Gdyni – Kos "kosi" konkurencję i zgarnia Złote Lwy! - Kultura

Wiosna 1794 roku, w Polsce wrze. Jesień 2023 roku, w Polsce… rozdano ważne nagrody. Nie politykom, lecz filmowcom rzecz jasna. W mieście Gdynia, które od dawien dawna kojarzone jest z pięknym, prestiżowym festiwalem. O dziwo, tym razem Złote Lwy „pogłaskała” nie artystyczna produkcja, a dzieło zgoła inne. Oto bowiem jak rycerz na białym koniu wjechał, choć najpierw przypłynął z wiernym czarnoskórym towarzyszem, „Kos”, czyli western kościuszkowski. Opowieść o generale Tadeuszu Kościuszce nie należy do patetycznych, pełnych martyrologii, historycznych eposów. To zdecydowanie kino gatunkowe, ale takie, którego nie powstydziłby się sam mistrz Tarantino! Zachwyciło się nim większość krytyków, nie ganiąc go za zapożyczenia. Podobnie jury 48. FPFF pod przewodnictwem Filipa Bajona. Stąd główna nagroda do „Kosa” zawędrowała! Lecz nie zapominajmy o reszcie laureatów.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 480

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Kos" – Gdzie generał, co chłopa szanował? O tu! - Recenzje filmów

„Pierwszy krok do zrzucenia niewoli to odważyć się być wolnym, pierwszy krok do zwycięstwa – poznać się na własnej sile” – przekonywał głośno Tadeusz Kościuszko. Pewni twórcy wzięli sobie drugą część tego cytatu mocno do serca. Jako pierwsi zdecydowali się zrealizować w Polsce film o wielkim bohaterze narodowym bez grama martyrologii, za to z wyraźnymi inspiracjami kinem Quentina Tarantino. Czy aby owa sztuka ich nie przerosła? Jaki jest „Kos”?

"Castlevania: Lords of Shadow" – Oblivium sempiternum daemonis - Recenzje gier

"Castlevania: Lords of Shadow" jest odświeżoną wersją serii, zapoczątkowanej w 1986 roku przez japońską firmę Konami. Pierwowzór był typowym połączeniem gry zręcznościowej z platformówką (podobnie, jak i kolejne części wydany na konsole). Recenzowana tu produkcja jest pierwszą odsłoną, która pojawia się także na komputery stacjonarne. Przekazanie tego kultowego cyklu mało znanemu studiu wydaje się sporym ryzykiem. Bez obaw, błędu nie stwierdzono.

 -

Odwiedzin: 2001

Autor: pjKultura

Fryderyki 2019 wręczone. Dawid Podsiadło znowu królem polskiej muzyki! - Kultura

Wieczór 9 marca 2019 roku należał do polskiej muzyki. Wtedy bowiem mogliśmy oglądać relację na żywo z 25. już edycji przyznania Fryderyków. Tegoroczna gala była wyjątkowa. Pierwszy raz odbyła się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. I pierwszy raz z udziałem 5-tysięcznej publiczności, która zakupiła bilety na tę uroczystość. Wielkim wygranym okazał się Dawid Podsiadło, który otrzymał najwięcej statuetek: za album roku pop „Małomiasteczkowy”, jako najlepszy autor roku i najlepszy kompozytor wraz z Bartoszem Dziedzicem.

 -

Odwiedzin: 3496

Autor: sebastiandziudaMuzyczne Style

Komentarze: 1

Król przybywa – historia koncertu Michaela Jacksona w Polsce! - Muzyczne Style

Lata 90. XX wieku były w Polsce szalonym okresem niebywale intensywnego rozwoju muzyki rozrywkowej. Jedną z najważniejszych dat w koncertowym kalendarzu jest ta z 20 września 1996 roku, która trwale przeszła do historii występów najpopularniejszych zagranicznych artystów w naszym kraju. Tego dnia na warszawskim lotnisku Bemowo swój koncert dała największa gwiazda w dziejach muzyki rozrywkowej – Michael Jackson!

Tajna baza Obcych na Europie – pewien ufolog ma "dowody"! - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Dwa lata temu pisałem artykuł o możliwości istnienia życia na Enceladusie – jednym z księżyców Saturna. Fascynujące prawda? Mimo że chodziło jedynie o mikroorganizmy. To co w takim razie powiecie na rewelacje badacza UFO – Scotta C. Waringa, który uważa, ba!, jest nawet pewien, że na innym, szóstym co co wielkości, satelicie w naszym Układzie Słonecznym, ale należącym do Jowisza, rozwinięci technologicznie kosmici zbudowali swoją bazę?!

Nowości

Wywiad: Karolina Fryt o swojej muzycznej przyszłości! - Zespoły i Artyści

Karolina Fryt to wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka tworząca jako LoLa. Połowę swojego dwudziestojednoletniego życia poświęciła muzyce. Ale najlepsza muzyczna droga dopiero przed nią. Co opowiedziała o swoje pasji i przyszłości?

"Tatuażysta z Auschwitz" – Miłość w piekle (jakby podkoloryzowana) - Seriale

Najpierw była książka. Choć bestsellerowa, to jej autorkę odsądzano od czci od wiary. Zarzucano, że urodzona w Nowej Zelandii Heather Morris kompletnie pominęła historyczno-edukacyjną rzetelność na rzecz ckliwego romansu w miejscu, w którym na miłostki nie było żadnych szans. Wiadomo, że w największym niemieckim obozie koncentracyjnym ginęły całe rodziny, a łącznie zamordowano ponad milion ludzi. Jaki więc mógł być miniserial na podstawie „Tatuażysty z Auschwitz”? Czy to dzieło, które należy szybko wymazać z pamięci? Nie! Ale do wybitnej produkcji telewizyjnej droga daleka.

Kameralnie, z pięknymi wartościami, przeciwko hejtowi! Tak było na gali I Wojewódzkiego Konkursu Plastyczno-Multimedialnego w Smólniku - Fotorelacje

12 czerwca 2024 roku w małej miejscowości odbyła się uroczystość o wielkim znaczeniu – I Wojewódzki Konkurs Plastyczno-Multimedialny o nazwie „Cisza Nienawiści Nigdy hejt! Zawsze heart!”. Do Centrum Integracji Wiejskiej w Smólniku przybyła kujawska młodzież, która wie, jak ważna jest jakakolwiek walka z mową nienawiści. Wystarczy wyrazić swoje zdanie i emocje za pomocą plastycznej wyobraźni. A więc rysunki, szkice, obrazy czy krótkie formy multimedialne. Takie prace zaprezentowali młodzi uczniowie z różnych szkół i za nie zostali docenieni. Poniższe galeria stu zdjęć jest dobrym podsumowaniem całej gali.

"Najniższy człowiek" wspomina kochaną babcię. Można się wzruszyć! - Zespoły i Artyści

Babcie są wspaniałe. Gdy odchodzą, codzienność zmienia barwy na szare. Wie o tym Tomasz Starzyk, który jako „najniższy człowiek” nagrał piosenkę „Dla B.”. 11 czerwca 2024, czyli data premiery owego utworu to jednocześnie czas pięknych wspomnień. To najczulsze opowiedzenie o stracie ukochanej osoby. Tekst chwyta za serducho tak bardzo, że warto mieć pod ręką kawałek chusteczki...

"Zmiana" – Koniec jest początkiem - Recenzje książek

Na początku trzeba wyraźnie zaznaczyć. Poniższa recenzja została napisana z myślą o pewnej grupie osób. Mowa o czytelnikach mających lekturę pierwszego tomu serii „Silos” za sobą. Oczywiście Hugh Howey tak wymyślił kolejną część, by nie zagubił się w niej „świeżak”, jednak mimo zupełnie oddzielnej historii, połączenia są wyraźne. A zatem lepiej doświadczyć „Zmiany” jako człowiek, który jadł już chleb z tego dystopijnego pieca. Czy ta powieść jest równie intrygująca i wciągająca jak poprzednia? Niestety nie, choć są w niej tematy fascynujące i jednocześnie przerażające.

"10 kroków do… śmierci" – opowiadanie inspirowane postacią Lusi Zarembianki - Autorzy/pisarze

"Z każdą sekundą coraz bardziej bezlitośnie docierało do niej, że to nie będzie zwykłe śledztwo. To, na co patrzyła, było obrzydliwe i chore" (Piotr Kuźniak -„Naprawiacz”).

Artykuły z tej samej kategorii

"Furiosa: Saga Mad Max" – Dziewczyna na pustynnej drodze zemsty - Recenzje filmów

„Pamiętasz mnie?”. Pytała tytułowa Furiosa już w zwiastunie. Pyta i w samym filmie. Ależ oczywiście, że Cię pamiętam. Gdy miałaś twarz dojrzalszej Charlize Theron. Kiedy z pomocą szalonego, małomównego Maxa realizowałaś swój plan w takim stylu, że szczęka opadała i piasek się do niej wsypywał. Okazało się jednak, że wcześniej też obrałaś podobny cel – jako dziecko porwana, skazana na tułaczkę z dziwnymi typami na jeszcze dziwniejszym pojazdach, myślałaś tylko o jednym – zemście! A więc prequel. A zatem spin-off z Anyą Taylor-Joy. Opowieść rozpisana na kilkanaście lat. Czy to się mogło udać? Czy o prawie 10 lat starszy George Miller powtórnie stworzył arcydzieło kina akcji w klimacie postapo?

 -

Odwiedzin: 1207

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Diuna: Część druga" – Woda życia, religia zniszczenia - Recenzje filmów

„Mając władzę nad przyprawą, masz władzę na wszystkimi” – zniekształcony, brzmiący złowieszczo głos oznajmia takową prawdę na tle czarnego tła, a mi już po całym ciele „przebiegają mrówki”. Jestem wręcz obezwładniony, zahipnotyzowany. A przecież to nawet nie pierwsza scena. Później jest jeszcze lepiej/gorzej. Jakie tam później, tak jest przez 80% seansu, niemal do napisów końcowych. Oni (czyt. krytycy mający zaszczyt uczestniczyć w pokazie prasowym) nie kłamali. „Diuna: Część druga” to film monumentalny (kto napisze fatalny, ten niechaj zostanie strawiony przez czerwia). Atakujący wszystkie zmysły. Piękny. Na poziomie audiowizualnym rzecz jasna, bo z warstwą scenariuszową bywa różnie… Są jednak aktorzy, którzy windują tę opowieść do granic kosmosu.

 -

Odwiedzin: 822

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Chłopi" – Wsi anielska, wsi diabelska - Recenzje filmów

„Cepelia, w której maczała swoje paluchy Sztuczna Inteligencja, malując każdą scenę w męczące oczy barwy”. Mniej więcej to sądzi o nowej adaptacji „Chłopów” Władysław Reymonta pewien znany krytyk filmowy. Powinien on uderzyć się w pierś i obejrzeć tę animację raz jeszcze. Tak, to ludowe rękodzieło, ale o dużej wartości artystycznej – choć bliskie książkowym opisom, to jednak na swój sposób uwspółcześnione, pozbawione kurzu osiadłego na dawnej księdze. Gdy kilka lat temu ponad 100 malarzy zabrało się do skrupulatnej pracy z pędzlem w dłoniach, to jeszcze nikt nie wiedział, że AI aż tak rozwinie się w roku 2023. Można zapytać po co? Czyż nie lepiej, aby powstał „zwykły” film fabularny bez tej otoczki? Nie, bo taki już nakręcono, a owa forma tylko dodała magii i innej, niepokojącej namacalności.

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 3303

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 4

Pierwsze lody... czyli jak to jest z "Polityką"? - Recenzje filmów

Chyba mało ludzi nie widziało jeszcze najnowszego tworu Patryka Vegi pt. „Polityka”. A wśród tych, którzy widzieli, opinie są raczej w miarę podobne. Bo mówią, że to gniot, że totalna porażka, że stracony czas no i czego innego się w sumie po Vedze można spodziewać?

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.912

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję