O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Dziewczyna z pociągu" – Rachel po drugiej stronie "lustra" - Recenzje książek

Bestseller Empiku 2015, najszybciej sprzedający się debiut w historii brytyjskiego rynku – głoszą informacje na okładce. Do tego wypowiedź Stephena Kinga, który uważa, iż jest to znakomity thriller psychologiczny, kryminał, od którego nie mógł się oderwać przez całą noc. Taka rekomendacja nie może być bezpodstawna. Musiałem więc sprawdzić, co spowodowało, że debiut Pauli Hawkins z wielkim przytupem wkroczył w literacki świat.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (21566 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
2 513
Czas czytania:
2 836 min.
Autor:
aragorn136 (21566 pkt)
Dodano:
2460 dni temu

Data dodania:
2017-08-27 14:51:19

Okładka (źródło: www.swiatksiazki.pl)Wydana w 2015 roku powieść przez 14 tygodni utrzymywała się na 1 miejscu listy bestsellerów New York Timesa. Do marca sprzedały się ponad 3 miliony jej egzemplarzy w USA i ponad 1 milion w Wielkiej Brytanii! W 2016 roku światło dzienne ujrzała z kolei ekranizacja z utalentowaną Emily Blunt w roli głównej (zaznaczam, że owej filmowej wersji nie widziałem). Książka zdobyła sporo entuzjastycznych recenzji, porównywano ją nawet do „Zaginionej dziewczyny” Gillian Flynn! Czyli dostaliśmy arcydzieło, które przejdzie do historii beletrystki… Otóż nie! Jak dla mnie to zdecydowanie przereklamowana pozycja, która nie zachwyca i nie zaskakuje samą intrygą i jej rozwiązaniem. Popularność wynika zapewne z tego, że ma tytułową bohaterkę, z którą wiele kobiet może się zidentyfikować.

 

Jest nią 30-letnia Rachel – mieszkanka Londynu, która w zaciszu wynajmowanego u koleżanki pokoiku topi smutki, czyt. zalewa depresję mocno procentowym trunkiem. Brzydzi się sobą. Utyła. Czuje się nikomu niepotrzebna i bezwartościowa. „Na szczęście” robi coś jeszcze. Codziennie o godzinie 8:04 wsiada do wolno poruszającego się pociągu, pokonując tę sam trasę. Wycisza się wtedy, odstawia na bok kieliszek whisky, uspokaja emocje, próbuje zapomnieć o zakończonym niedawno związku z Tomem – wymarzonym mężczyzną, który porzucił ją dla Anny. I marzy. O wyjściu na prostą. O ponownym szczęściu w miłości, znalezieniu dobrze płatnej posady i całkowitym zerwaniu z nałogiem. Jest jak Alicja po drugiej stronie lustra, odrzucana przez realne otoczenie – uwięziona w innym świecie, lecz takim, któremu daleko do baśniowej krainy. Niczym niechciany pies, który przez całe życie był źle traktowany.

 

Metaforycznym lustrem jest także okno przedziału w pociągu. Z niego obserwuje bowiem stojący przy torach dom numer 15. Dzień w dzień przygląda się jego lokatorom – zakochanej młodej parze. Nadaje im imiona: Jess i Jason. Zawsze wtuleni, zawsze uśmiechnięci. Zazdrości im pięknego uczucia. I powraca do chwil, gdy w bliźniaczo podobnym domu znajdującym się na tej samej ulicy mieszkała razem z ukochanym. Cierpi, wiedząc, że obecnie to ciepłe gniazdko należy do Toma, jego nowej żony i małej córeczki… Czy sama doświadczy rodzinnego ciepła, czy przejdzie przez lustro do lepszego wymiaru?

 

Moment. To przecież brzmi jak fabuła obyczajowej opowieści dla gospodyń domowych i pań w różnych wieku. Opowieści o zdradzie i poszukiwaniu miłości. Ale dlaczego owa książka jest zaliczana do gatunku kryminał/thriller? Bo nagle ten obrazek przedstawiający idylliczny związek pary spod piętnastki, który utrwalił się w głowie Rachel, pryska jak mydlana bańka! Dziewczyna widzi Jess w objęciach obcego faceta, a w kolejnym dniach nie widzi już jej wcale… Jess, a właściwie Megan (bo takie imię podały wiadomości) znika bez śladu. Uciekła z kochankiem, została zamordowana, wyprowadziła się do innego miasta. Rachel snuje różne domysły. I nie poprzestaje tylko na tym. Bierze sprawę w swoje ręce. Rozwikła tę zagadkę.

 

Dziewczyna z pociągu” nie jest słabą powieścią. Czyta się ją dobrze. I choć styl czasem zahacza o scenariusz losowego odcinka polsatowskich „Trudnych spraw”, to i tak wciąga. Podobał mi się sposób narracji. Poszczególne rozdziały nazwane są imionami bohaterek – głównej oraz drugoplanowych. Czytelnik śledzi losy każdej z nich – jednocześnie pierwszoosobowej narratorki, opisującej swoje przeżycia, myśli, problemy. Ciekawy jest punkt widzenia tych trzech niewiast o różnorodnych charakterach: Rachel, Anny oraz Megan (retrospekcje prowadzące do teraźniejszości – ciepłej letniej pory roku 2013). Niby osobny, a jednak znajdujący wspólne ujście. Ze strony na stronę dowiadujemy się, że kobiety łączy więcej niż początkowo się wydaje, że mają sekrety, które nie pozostaną zbyt długo w ukryciu. Anna obawia się Rachel, bo ta jest natrętna. Wchodzi z buciorami za próg idealnego życia, burzy ułożony rodzinny świat. Artystyczna dusza drobnej Megan nie pozwala jej na bycie silną i zagojenie ran z przeszłości. Scott (zwany przez Rachel Jasonem) jest zadowolony, że wreszcie udała się na spotkania terapeutyczne do chwalonego, pochodzącego z Bośni, tajemniczego psychologa Kamala Abdica. Rachel szuka odpowiedzi. Gdy je nareszcie odnajdzie, nic już nie będzie takie jak kiedyś. Alkohol nie ukoi kolejnej potężnej traumy.

 

Paula Hawkins wychodzi obronną ręką, nakreślając wyraziste portrety kobiet, lecz koniec końców nie otrzyma tytułu jednej z lepszych pisarek swojego pokolenia. Jej „Dziewczyna z pociągu” w połowie zaczyna gubić umiejętnie budowane napięcie. Staje się… monotonna, jak pociąg, który jedzie z tą samą prędkością i mija te same krajobrazy i budynki. I można by było jeszcze na ów mankament przymknąć oko, podnieść szlaban i jechać dalej, lecz… im bliżej finału, tym główny wątek staje się coraz bardziej przewidywalny. Pojawiający się stróże prawa zaczynają przypominać stereotypowe figury londyńskich gliniarzy, a fabularny twist nie spowoduje opadu szczęki. Doświadczony czytelnik, który ma na swoim setki przetrawionych od deski do deski kryminałów dość łatwo i szybko odkryje, co stało się z Megan i kto jest oprawcą.

 

Jednak i tak będzie kibicować Rachel. Nie jakiejś tam superbohaterce, a dziewczynie z problemami, która pragnie iść tropem Megan, pomóc w śledztwie, a przy okazji zmienić swoją egzystencję. „Ludzie, z którymi coś nas kiedyś łączyło, nie pozwalają nam odejść i żebyśmy nie wiem, jak bardzo próbowali, nie wyplączemy się z tego, nie uwolnimy”. Jednak Rachel spróbuje jednak odciąć pępowinę od dawnej dzielnicy, dawnej miłości życia, wyjść na prostą i gdzieś na końcu ciemnego tunelu odnaleźć światło – nowe szczęście, bez butelek wina u boku i alkoholowych awantur. Książka uzmysławia nam też i przypomina, że w czasach sprzed ery komórek, SMS-ów oraz e-maili, czyli wszelakich elektronicznych śladów życie zazdrosnych pijaczek było o wiele łatwiejsze…

 

Ocena: 5,5/10

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:





Galeria zdjęć - "Dziewczyna z pociągu" – Rachel po drugiej stronie "lustra"

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora aragorn136

"Reniferek" – „Zawse bendziemy razem” - Seriale

„On kłamie, oni też kłamią. Przedstawili to jako prawdziwą historię, podobnie jak on, ale tak nie jest. To rażąca nieprawda” – powiedziała stalkerka, będąca pierwowzorem postaci w serialu pt. „Reniferek”. Nie dziwią te słowa, wszak Netflix zgadza się na ubarwianie każdego scenariusza, by zwiększyć oglądalność. Ale czy to złe w tym przypadku? Niekoniecznie, bo Richardowi Gaddowi udało się w siedmiu krótkich odcinkach opowiedzieć o swoim życiu w sposób tak dramatyczny, dojrzały i kreatywny, że tę hiperbolę można mu wybaczyć.

 -

Odwiedzin: 414

Autor: aragorn136Recenzje płyt

Komentarze: 2

"The Kada" – Na taki punk rock czekałem dekadę! - Recenzje płyt

„Co ja tu robię, na co jeszcze czekam? Co ja tu robię, dlaczego nie uciekam?”. Odpowiadam więc. Już nie czekam, bo dostałem, co chciałem. Nie uciekam, bo na ten album nie można narzekać. „The Kada” od punkrockowej grupy The Bill to jedna z najlepszych płyt ostatnich lat. Na niej nie ma słabego kawałka. Nie ma żadnej „lipy”. To dzieło w pełni profesjonalne, z mocnymi brzmieniami, wokalami i przekazem. I tak wydane, że sama obrazowa okładka (czacho-klepsydra wygenerowana przy pomocy AI) jest wstępem do tego, co wewnątrz.

 -

Odwiedzin: 212

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Szōgun" – Toranaga sama, co skrywasz w swoich oczach? - Seriale

Bezlistna gałąź na wietrze. Niezbadane ścieżki przede mną. Ostrze śmierci tak blisko. Takimi oto słowami, a raczej haiku można by określić „przygodę”, jaką jest seans nowej adaptacji „Szoguna” Jamesa Clavella. Bo to serial „otulający” barwami i zapachami kwitnącej wiśni, a jednocześnie przerażający dla zachodniego widza ze względu na brutalne obyczaje i rytuały. Gdzie bardziej od widowiskowości liczy się to, co siedzi w głowach lordów. Japonia przełomu XVI i XVII wieku chyba nigdy nie była tak ukazana na małym ekranie, choć przecież jeden „Szogun” już do nas zawitał dekady temu. Ale czy nowsza wersja faktycznie wygrywa, będąc dziełem wybitnym na każdym poziomie?

 -

Odwiedzin: 274

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Civil War" – Dziewczynka z aparatem - Recenzje filmów

Długo zastanawiałem się nad tym, jak zatytułować recenzję najnowszego i podobno ostatniego filmu Alexa Garlanda (choć nie wierzę, że całkiem zrezygnuje z pisania scenariuszy). Tutaj pasują dziesiątki krótszych i dłuższych określeń, haseł, ostrzeżeń… No bo wiecie – „Civil War” to zarówno kino wojenne, przedstawiciel kina drogi, jak i opowieść inicjacyjna oraz niepokojąca dystopia. A zatem: „Apokalipsa teraz, zdjęcia na wieki”, „Wyprawa do jądra ciemności”, „Dziennikarze w ogniu”, „STOP WAR”… Ale ja podczas seansu czułem, że główną bohaterką jest młodziutka Jessie Cullen, a nie dojrzała Lee Smith. To za nią podążamy, to jej kibicujemy, to o nią się martwimy. „Dziewczynka z aparatem” wydaje się w tym kontekście idealne. Jednak czy sam film jest idealny?

Ukradłaś "Dziennik Śmierci", witaj w moim koszmarze! - Recenzje książek

Z polecenia koleżanki przeczytałem thriller autorstwa Chrisa Cartera (nie tego od „X Files”). Zachwalała, że ów pisarz ma pióro na tyle sprawne i klimat potrafi wykreować taki, że ciary na plecach murowane. Faktycznie – „Dziennik Śmierci” nie tylko samym tytułem budzi ciekawość i strach. To książka, którą wertuje się szybko, a w głowie zostaje masa szczegółów. Czy jednak jest to dzieło tej klasy, co „Milczenie owiec” Thomasa Harrisa?

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 5720

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Zaginiona dziewczyna" – "Niezwykła" Amy - Recenzje filmów

No to się doczekaliśmy. David Fincher powraca po trzech latach do thrillera w iście, jeśli nie olimpijskiej, to bez wątpienia w bardzo solidnej formie i raz jeszcze udowadnia, że w tym gatunku nie ma sobie równych. „Zaginiona dziewczyna” nie jest tak mocno wsiąkającym w nasz umysł filmem, jak „Podziemny krąg”, ale będąc adaptacją uznanej przez „New York Timesa” za bestseller powieści Gillian Flynn, wypada lepiej niż remake „Dziewczyny z tatuażem”.

Teraz czytane artykuły

"Dziewczyna z pociągu" – Rachel po drugiej stronie "lustra" - Recenzje książek

Bestseller Empiku 2015, najszybciej sprzedający się debiut w historii brytyjskiego rynku – głoszą informacje na okładce. Do tego wypowiedź Stephena Kinga, który uważa, iż jest to znakomity thriller psychologiczny, kryminał, od którego nie mógł się oderwać przez całą noc. Taka rekomendacja nie może być bezpodstawna. Musiałem więc sprawdzić, co spowodowało, że debiut Pauli Hawkins z wielkim przytupem wkroczył w literacki świat.

"Poranek Tillie K." Opowiadanie o kobiecie, która miała dość! - Autorzy/pisarze

„Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą” – Éric-Emmanuel Schmitt ("Małe zbrodnie małżeńskie")

 -

Odwiedzin: 5616

Autor: PaMIntrygujące

Komentarze: 3

Pirackie radio MAX z Włocławka - Intrygujące

Dziś przypomnę Wam pirackie radio MAX z Włocławka - w późniejszym okresie znane jako radio MNS (Muzyka Non Stop).

Marco Hietala śpiewa o kamieniach, ale tym razem po angielsku! - Zespoły i Artyści

24 maja 2019, 53-letni Marko „Marco” Tapani Hietala – założyciel zespołu „Tarot”, znany także z występów z zespołem Nightwish (od 2001 roku), fiński gitarzysta basowy, który ma jeden z ciekawszych, mocniejszych, męskich głosów w świecie rocka i metalu, wydał swój pierwszy solowy album „Mustan Sydämen Rovio”. Krążek (do posłuchania na Spotify) składa się z 10 autorskich utworów, a promował go balladowy singiel „Isäni ääni”. Charyzmatyczny kompozytor pracował nad całością przez… kilkanaście lat, uwalniając swoje osobiste, skrywane odczucia. I wiecie co? To słychać. Ma świetne, gitarowe riffy i chwytliwe refreny. A teksty? Trudno określić, bo język fiński jest trudny. Na szczęście Marco podaruje fanom w Polsce i innych krajach prezent w postaci anglojęzycznej wersji tej płyty. „Pyre of the Black Heart” ukaże się na rynku 24 stycznia 2020 roku. A 8 lutego będziecie mogli posłuchać brodatego „wikinga” we Wrocławiu w Centrum Koncertowym A2. Drugim numerem, który promuje album jest „Kiviä” (ang. „Stones”), i to właśnie teledysk do tej mocarnej piosenki pojawił się na YouTubie 22 listopada. Widać, że Marco razem ze swoimi muzykami dają z siebie wszystko. Szkoda tylko że nie zrealizowali clipu gdzieś w malowniczych terenach Finlandii, bo wtedy byłby dużo bardziej ognisty, magiczny i klimatyczny. Hietala z „Tarotem” wydał 10 albumów studyjnych z pogranicza hard-rocka i heavy metalu, a w 2007 roku z trzema fińskimi wokalistami metalowymi założył grupę Northern Kings wykonującą metalowe covery hitów. Śpiewa też w zespole Sapattivuosi numery Black Sabbath po fińsku. Jak więc widać, facet rozwija się w najlepsze!

Eksperymentuj z Kwazzy'm w jego muzycznym laboratorium! - Muzyczne Style

13 kwietnia wieczorem – oto data, kiedy śmiało możesz wejść do coraz większego świata tego oryginalnego artysty. Jeśli szukasz alternatywnych brzmień, to zrób to bez wahania. Bo Kwazzy i jego niekonwencjonalne podejście do tworzenia muzyki sprawia, że każdy utwór to prawdziwa niespodzianka, która zaskoczy Twoje zmysły. Podobnie jak nowa „Wizja Świata”, która została właśnie wykreowana w pewnym... laboratorium.

Nowości

"Poranek Tillie K." Opowiadanie o kobiecie, która miała dość! - Autorzy/pisarze

„Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą” – Éric-Emmanuel Schmitt ("Małe zbrodnie małżeńskie")

Żyj jak najlepiej potrafisz. Żyj komfortowo! - Zdrowie i uroda

Obecne tempo życia wymaga od nas skuteczności, wytrzymałości i do tego końskiej psychiki. Od kiedy zaczęliśmy mieć tyle rzeczy na głowie? Od kiedy nie mamy chwili dla siebie? Mimo tylu udogodnień, nadal brakuje czasu. Jak więc sobie poradzić w tym zwariowanym świecie? Poniżej kilka podpowiedzi, jak żyć bardziej komfortowo.

Brutalny metal w najlepszym wydaniu! Prawdziwe "Degeneration"! - Muzyczne Style

Co połączyło trzech facetów z warszawskiego Grochowa? Pasja do ciężkiego, szybkiego grania okraszonego melodią oraz pisania tekstów mrocznych i życiowych, choć nieoczywistych. Dlatego wspólnie założyli kapelę o nazwie NITOA. A niedawno wydali nagrany w JNS Studio utwór skomponowany przez Tomasza Luberta, zatytułowany ‘Degeneration’.

 -

Odwiedzin: 104

Autor: Radek_GryczkaLudzie kina

Komentarze: 1

Życie i twórczość HARRISONA FORDA - Ludzie kina

Harrison Ford to aktor, który na zawsze zapisał się w historii kinematografii. Role Indiana Jonesa czy Hana Solo z biegu stały się kultowe. Zapraszam na rozmowę z Bartkiem z Pasem po czole, w której porozmawiamy właśnie o tym niezwykłym człowieku, a także obsadzimy nowego hipotetycznego Indianę Jonesa.

Chłopak, który podziwia ptaki i piękno natury. Mateusz Piesiak o swojej fotograficznej pasji! - Fotografia/Malarstwo

Ta mewa zachwyciła zarówno doświadczonych fotografów jak i „zwykłych” miłośników dzikich ptaków. Nie. Nie stała grzecznie na jednej nóżce, aby pozować do zdjęcia. Leciała sobie w trakcie huraganu, omijając fale na Islandii, „nie wiedząc”, że ktoś ją obserwuje i pragnie ją w tych zmaganiach uwiecznić. Mateusz Piesiak – wrocławianin z potężnym obiektywem w dłoniach tego dokonał. I otrzymał laur w konkursie Wildlife Photographer of the Year w kategorii „Zwierzęta w środowisku”. Koniecznie musieliśmy zadać Mateuszowi kilka pytań, wyrazić podziw dla jego pracy, pasji, cierpliwości i umiejętności.

"Po drugiej stronie…" - Autorzy/pisarze

„Wolał patrzeć na drugą stronę Wisły, gdzie za wapiennym wzgórzem raz na raz pokazywało się coś wysokiego i czarnego”. – Bolesław Prus, "Antek".

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 711

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 3

"Droga Królów" – Niech Cię Burza Sanderson! - Recenzje książek

W pierwszym tygodniu od premiery znalazła się na 7. miejscu listy bestsellerów The New York Times. Zdobyła nagrodę Davida Gemmella Legend Award dla najlepszej powieści fantasy. Każdy fan gatunku musi ją znać i przeczytać od deski do deski – jak pewna Polka, która to uczyniła w dwa dni (!). Po takich rekomendacjach oraz informacjach decyzja o pójściu „Drogą Królów” jest oczywista. I co z tego, że na rynku wydawniczym jest wiele nowości – lepiej zmierzyć się z dawniejszą, 1000-stronicową, wychwalaną powieścią Brandona Sandersona. I niestety… Oj ciężka to była lektura… Ani ona wybitna, ani wciągającą swoją intrygą. Rzekłem to na wstępie Ja – Przemek „Aragorn” Jankowski, który w różnych królestwach już bywał.

 -

Odwiedzin: 849

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 3

"Rebecca Thompson. Król Upiorów" – Młodzi wybrańcy kontra potężne zło! - Recenzje książek

Kiedy ujrzałem to oblicze siedzącej na tronie potężnej, ponurej, przesiąkniętej nikczemnością postaci, to nie było innego wyjścia jak… brać nogi za pas. Nie. Nie tym razem. Czas się z nią zmierzyć, a dokładniej z debiutancką, młodzieżową opowieścią urban fantasy wymyśloną przez R. K. Jaworowskiego – inżyniera informatyka. Tym bardziej, że to zupełna nowość na rynku wydawniczym, stworzona w gatunku „Filmowy styl książkowy” („Movie Book”), w której swoje „palce” maczała... Sztuczna Inteligencja.

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

"Deman" – Polski superbohater w kolorach szarości - Recenzje książek

Co ten Artur Urbanowicz ze mną zrobił! Łapanie się za głowę; rzucanie cichych, a czasem głośnych przekleństw; drętwienie rąk; mrówki chodzące po plecach; pot spływający po szyi – między innymi to przytrafiło mi się podczas czytania powieści pt. „Deman”. Już sam tytuł mrozi krew w żyłach, a co dopiero skąpana w czerwieni twarda okładka. Autor skrzyżował horror pełną gębą z fantastyczną, obszytą psychologicznym aspektem, historią superhero. Dokonał tego w polskich realiach, główną akcję osadził we współczesnej Warszawie. Z trzech ostatnich literackich kolubryn, ta pozycja jest jego najlepszą. A dlaczego, o tym dowiecie się, wchodząc głęboko w niniejszą recenzję. Ostrzegam! Jej lektura będzie prawie jak podpisanie paktu z demonem…

 -

Odwiedzin: 4900

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 2

"Ciemno, prawie noc" – Złe Kotojady wychodzą z nory! - Recenzje książek

„Był czarny czarny las. W tym czarnym czarnym lesie był czarny czarny dom. W tym czarnym czarnym domu był czarny czarny pokój, a w tym czarnym czarnym pokoju był czarny czarny stół, a na tym czarnym czarnym stole była czarna czarna trumna, a w tej czarnej czarnej trumnie był biały biały… trup!” – cytują na YouTubie aktorzy wcielający się w poszczególnych bohaterów w adaptacji „Ciemno, prawie noc”, jednej z najgłośniejszych polskich powieści ostatnich lat. A ja mam dreszcze, kiedy ich słucham. Tak bardzo, że zostaje przekonany, ale nie do obejrzenia filmu, a do lektury książki.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.583

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję