O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Przemytnik" – Droga odkupienia - Recenzje filmów

Clint Eastwood to chodząca legenda. Facet zbliża się już do dziewięćdziesiątki, a mimo to ma końskie zdrowie. A to jeszcze nie koniec, bo poza dobrym samopoczuciem w porównaniu do wielu swoich rówieśników w dalszym ciągu nie zrezygnował z kręcenia kolejnych filmów i w związku z tym co pewien czas możemy w kinie natrafić na kolejne widowisko od tego absolutnie legendarnego aktora oraz reżysera filmowego.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
Filmaniak01 (1931 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
2 568
Czas czytania:
2 723 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
Filmaniak01 (1931 pkt)
Dodano:
1882 dni temu

Data dodania:
2019-03-24 11:41:29

Eastwood w swojej dotychczasowej karierze zaliczył wiele znakomitych ról aktorskich. Bez niego bowiem nigdy byśmy nie otrzymali kultowego Bezimiennego Rewolwerowca z trylogii dolarowej Sergio Leone, niezapomnianego Inspektora Harry’ego Calahana w „Brudnym Harry’m”, czy w końcu Williama Chodzącą Zemstę w rewelacyjnym westernie „Bez przebaczenia”. Zresztą, tych wszystkich przykładów można by było jeszcze wymieniać godzinami…

 

Jednym z największych sukcesów w całej dotychczasowej karierze Eastwooda, było bez wątpienia wyreżyserowanie i wystąpienie w jednej z głównych ról w filmie „Za wszelką cenę”, za który w 2005 roku udało mu się otrzymać aż 4 Nagrody Akademii Filmowej, w tym za Najlepszy Film. A niedługo potem przyszła jego znakomita kreacja rasistowskiego weterana wojny w Korei o polskim pochodzeniu, czyli Walta Kowalskiego w „Gran Torino”. Po tym jednak filmie nietrudno było nie zauważyć pewnego przestoju w karierze Eastwooda, która coraz bardziej dotyczyła już fachu reżyserskiego, niż a jeżeli kolejnych popisów aktorskich na wielkim ekranie. Jedynym właściwie wyjątkiem odchodzącym od reszty był „Snajper” z Bradleyem Cooperem w roli głównej, ale tak poza tym to jak igły w stogu siana można było szukać solidnego rzemiosła filmowego. Czterokrotny zdobywca Oscara częściej wolał skupiać się na pompatycznych i pełnych patosu historiach, w których społeczeństwo amerykańskie było napiętnowane kolejnymi wadami. Być może taka zupełnie odmienna postawa wynikała z przekroczenia przez niego całkiem surowego wieku i w związku z tym chęci zwrócenia młodszym uwagi, ale nawet jeśli, to niestety zamiast ambitnych widowisk zdarzały mu się także czasami nudne i kompletnie niezrozumiałe bełkoty na miarę „Medium”, bądź „J. Edgara”. Czy więc w przypadku jego najnowszego filmu, czyli „Przemytnika” opowiadającego o dramatycznej historii 80-letniego kierowcy, w końcu widoczna jest pewna poprawa w stosunku do ostatnich jego nieudanych produkcji? I czy tym samym dawna gwiazda Clinta Eastwooda na nowo się rozżarzyła, czy wręcz odwrotnie – jeszcze bardziej pogłębiła się w ciemności?

 

Kadr z filmu "Przemytnik" (źródło: materiały prasowe)

 

Earl Stone (Clint Eastwood) to podstarzały mężczyzna, który od lat trudni się hodowlą lilii. Powszechnie szanowany, często pojawiał się na specjalnych uroczystościach, gdzie był nagradzany za swoją miłość i przywiązanie do pracy. Z czasem jednak na świecie zapanowała moda na coraz to bardziej nowoczesne próby zdobywania informacji, posługiwania się internetem oraz komunikacji , w związku z czym hodowla kwiatów zeszła na psy i przestała kogokolwiek obchodzić. W ten właśnie sposób Earl stracił swoje wypracowane uznanie wśród społeczeństwa, dawnych przyjaciół, a nawet dach nad głową. Postanawia zatem poszukać pomocy w ostatnim możliwym miejscu – domu swojej rodziny, którą opuścił w przeszłości. Powrót nie kończy optymistycznie – córka Iris (Alison Eastwood – tak, to córka samego Clinta) nawet nie chce z nim rozmawiać, a z kolei była żona Mary (Dianne West) traktuje go z rezerwą. I tym momencie jak grom z jasnego nieba przychodzi do niego nowa propozycja – ma zostać zwykłym kierowcą, przewożącym bezpiecznie ładunki z punktu A do punktu B. W krótkim czasie stan materialny Earla nagle się poprawia, dawni przyjaciele na nowo zwracają się do niego z prośbami, a on sam usilnie próbuje polepszyć swoje kontakty z rodziną. Tkwi tu jednak jeden szkopuł, bo Earl wbrew swojej niewiedzy w rzeczywistości przewozi narkotyki wpływowego kartelu Latona (Andy Garcia), szybko stając się ich głównym dostawcą, pieszczotliwie nazywanym „Tatą”. W dodatku na jego trop wpada młody i ambitny Agent DEA Colin Bates (Bradley Cooper). W porównaniu jednak do niego Earl ma wiele do stracenia. Czy zatem uda mu się naprawić błędy popełnione w przeszłości nim będzie na to za późno?

 

W ostatnich latach Eastwood z niegdyś niezniszczalnego rewolwerowca z Dzikiego Zachodu, przeistoczył się w spowolniałego filozofa, próbującego w każdym ze swoich kolejnych dzieł podjąć jakiś ważny wątek społeczny, potępiając w dosłownym tego słowa znaczeniu wszelkie wady systemu państwowego. Można by rzec, że mamy tu do czynienia z mężczyzną, który niegdyś był dla ludzi gwiazdorem, a teraz sam próbuje przeciwstawić się swojemu wizerunkowi, dając młodym ludziom lekcje na temat życia. Problem polega jednak na tym, że samo założenie, że Clint kiedykolwiek był „gwiazdorem”, w ogólnym tego słowa znaczeniu mogłoby mijać się z sensem. W całej bowiem dotychczasowej swojej karierze słynny Rewolwerowiec zaliczył parę naprawdę niezwykle emocjonalnych ról aktorskich, które wcale nie ograniczały się do kolejnych aktów zemsty na Dzikim Zachodzie. Bo choć widowiska te rzeczywiście były często przeładowane akcją, to jednak z drugiej strony nie można było im odmówić tego, że nawet w nich zawsze znajdowało się miejsce na poruszenie jakiś ważnych wątków społecznych. Obecnie natomiast to właśnie te poważne i pompatyczne historie stały się głównym wyznacznikiem filmów Eastwooda. I niestety, ale w ten właśnie sposób stały się standardowe i… po prostu nudne. A jak ma się to w przypadku „Przemytnika”, który w zwiastunach zapowiadał historię trzymającą w napięciu aż do samego końca? I tu mam jedną dobrą informację i jedną złą. Najpierw zacznę od tej gorszej. W filmie nie ma zbyt wielu zwrotów akcji. A jaka informacja jest natomiast dobra? Otóż mimo ciągłej powagi, w „Przemytniku” znalazło się także miejsce na chwile rozluźnienia. I nawet w tym przypadku pewna wciąż dostrzegalna maniera Eastwooda do poruszania tematów w sposób pompatyczny sprawdziła się naprawdę doskonale.

 

Kadr z filmu "Przemytnik" (źródło: materiały prasowe)

 

„Przemytnik” sam w sobie nie jest zresztą typowym kinem akcji. To bardziej film drogi wymieszany z pogłębieniem tragicznej historii głównego bohatera, który przez całe swoje życie ciężko harował na jedzenie i dom, by koniec końców w erze rozwoju internetu zostać z niczym. Nie bez przyczyny zatem ma problemy z przystosowaniem się do nowego środowiska i przejawia doprawdy spore problemy z przyswojeniem podstawowych reguł rządzących światem, co jest choćby dostrzegalne w przekomicznych scenach wyjaśniania Earlowi zasad posługiwania się telefonem. Oglądając tego niepozornego, zagubionego staruszka ciężko bowiem się nie uśmiechnąć na jego kolejne „wybryki” oraz pewne przyzwyczajenia, które dla wielu w trakcie seansu okażą się przestarzałe. Ta poruszona przez Eastwooda metafora życia starca sprawdza się jednak w życiu większości emerytów, co niesie za sobą w ten sposób głębszy sens. Im dłużej ogląda się „Przemytnika”, tym mocniej w trakcie seansu na samym sobie można się przekonać, że to wcale nie jest obraz kierowcy przewożącego narkotyki, a podstarzałego mężczyzny, próbującego uratować siebie samego przed życiem w nędzy i samotności. Sami emeryci często kojarzą się ludziom z osobami osowiałymi i prowadzącymi monotonny tryb życia. I Earl Stone również wpisuje się w te cechy 80-latka. W ostatnich filmach Eastwooda widzów mogło razić zdecydowanie zbyt powolne tempo akcji. W przypadku „Przemytnika” ta osowiałość znajduje jednak swoje uzasadnienie, bo poprzez tą powtarzalność w wykonywaniu kolejnych zleceń przez głównego bohatera Eastwood ukazuje cechy typowego monotonnego życia starców.

 

To co najważniejsze w filmie Clinta Eastwooda, to fakt, że dostajemy tutaj swoisty portret Earla Stone’a, podstarzałego człowieka po osiemdziesiątce, który próbuje przystosować się do świata, którego zupełnie nie rozumie. Niegdyś był szanowanym człowiekiem i żył w świecie, gdzie to praca, a nie technologia odgrywała kluczową rolę i to właśnie dzięki niej można było osiągnąć jakikolwiek sukces. A teraz po latach, gdy to Internet przejął władzę nad życiem człowieka, on już nic nie jest w stanie sam poradzić. Clint zwraca uwagę na te i inne problemy współczesnego świata, ale co ważne nie robi tego w sposób nachalny, a zamiast tego akcentuje podjęte przez niego tematy w postaci żartobliwych scen. Zresztą samego Earla łączą cechy wspólne z Waltem Kowalskim z „Gran Torino”. Podobnie jak on ma pewne przestarzałe przyzwyczajenia, jest rasistą, odczuwa wielki sentyment do starych samochodów i nie lubi, gdy ktoś mu każe, co ma zrobić. Istotną rolę w filmie pełni także wątek rodzinny. Szkoda że Eastwood nie wykorzystał w pełni jego potencjału, bo relacje z kolejnymi członkami rodziny zostały sprowadzone do minimum, a późniejsze ich przemiany nie wypadają zbyt wiarygodnie. Bardzo okrojony pod tym względem został wątek ojca z córką, który aż się prosił o lepsze potraktowanie.

 

Kadr z filmu "Przemytnik" (źródło: materiały prasowe)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Przemytnik" – Droga odkupienia

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora Filmaniak01

"Dark: sezon 3" – Alfa i Omega - Seriale

„Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. A ziemia była pustkowiem i chaosem”. Na przestrzeni wielu wieków człowiek próbował, próbuje i zapewne będzie dalej próbować bezskutecznie pojąć materię czasu i to, co go kształtuje. Jedni z nas odnoszą się więc do nauki, a drudzy w różnych kulturach próbują pogodzić się z tą niewiedzą poprzez zawierzenie swojej całej wiary Bogu. Jedno łączy obie te ścieżki: W dalszym ciągu nie wiemy kiedy i w jaki sposób doszło do początku świata… i kiedy ma dojść do zakończenia. To istne metafizyczne, tak nam bliskie, a zarazem odległe Alfa oraz Omega prześladuje nas od zawsze. Dawna Ziemia, która była pustkowiem, w końcu się więc z powrotem, w wyniku apokalipsy, w niego przerodzi. Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. I z tego właśnie powodu czas ma nad nami nieograniczoną władzę.

"Westworld" - sezon 3" – Ziemia obiecana? - Seriale

Ludzie od zawsze dążą do doskonałości. To jest jak kod wpisany w naszych rozumach: Chcemy ciągle zwyciężać. Jak tego dokonać? Coraz częściej właśnie poprzez udoskonalanie się i budowanie porządku, który by przewidział możliwe porażki. I to nie tylko w pracy, czy w rodzinie, ale też w całym społeczeństwie. Ten porządek ma na celu utrzymywanie kontroli nad chaosem, tak by się nie rozprzestrzenił. Jest on jednak jedynie pozorny, bo w człowieku wpisane są też emocje, które wpływają na jego decyzje. Jak to powiedział jeden z głównych bohaterów jednego z najciekawszych seriali ostatnich lat, Dr Ford: „You can’t play God without being acquainted with the Devil”.

"Wojny Klonów": finałowy 7. sezon – Mroczny świt - Seriale

Pamiętam, gdy jako młody chłopiec, który chodził do szkoły, co piątek w zniecierpliwieniu wyczekiwałem chwili, gdy skończą się lekcje i wrócę do domu, by o 19.00 usiąść przed telewizorem. Wówczas na ekranie pojawiały się charakterystyczne żółte napisy, główny motyw muzyczny, motto odcinka, wspólnie oznajmiające jedno – nadejście nowego odcinka „Wojen Klonów”. Odkąd pamiętam, zawsze byłem fanem „Star Wars”. Z czego to wynika? Nie wiem, ale na pewno, że duży udział w tym mieli moi rodzice, którzy zabrali mnie do kina na „Zemstę Sithów”. Od tamtej pory zacząłem interesować się odległą Galaktyką i właśnie „Wojny Klonów” sprawiły, że moja początkowa pasja przerodziła się w miłość. A teraz razem z finałowym 7 sezonem nadszedł czas na koniec serialu, który zapewne dla wielu też był wspomnieniem dzieciństwa.

 -

Odwiedzin: 3984

Autor: Filmaniak01Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Sala samobójców. Hejter" – Toxic Wave - Recenzje filmów

To tendencja: Gdy uczniowie wracają do szkoły we wrześniu, żałują że ich ferie letnie się skończyły i już odliczają dni do następnych. I nie ma w tym absolutnie nic dziwnego, bo podobnie ma się sprawa w przypadku dorosłych i ich urlopów. Jedne jednak wakacje nigdy się nie kończą, a żeby ich zaznać w życiu wcale nie potrzeba wiele. Wystarczy włączyć komórkę, wpisać hasło, a następnie wejść do sieci – niezwykłego miejsca, nazywanego Internetem. Skarbnica wiedzy? Raj, w którym spełniają się marzenia? Dla wielu, w tym Tomka – głównego bohatera najnowszego filmu Jana Komasy, pewnie tak.

"Mesjasz" – Posłaniec prawdy? - Seriale

Każdy iluzjonista ma inny sposób działania, sztuczki i sposoby na to, by widzowie mogli go docenić, ale łączy ich jedna zasada, która nigdy się nie zmienia: „W magicznej sztuczce nie chodzi o to, jak ją zrobić. Prawdziwa sztuka polega na tym, by ludzie w nią uwierzyli”. Dla magików ta zasada jest jak przykazanie, którego zawsze należy się trzymać, bo inaczej pokaz nie ma szans powodzenia. A jak można odnieść to do naszej wiary? Czy istnieje zasada, określająca to, jak powinniśmy się zachować, byśmy zawsze byli silni wiarą? Wydaje się, że zależy to od naszego osobistego zrozumienia prawdy. A jednak ci, którzy wierzyli w proroków, w momencie pojawienia się Jezusa Chrystusa, przybili go do krzyża.

Polecamy podobne artykuły

"Snajper" – W moim sercu ojczyzna - Recenzje filmów

W roku 2014 w amerykańskich i brytyjskich kinach pojawiły się co najmniej dwie biografie o ludziach czynu, wybitnych jednostkach w swojej dziedzinie, którzy na stałe przeszli do annałów historii. Wystarczy wspomnieć filmy: „Grę tajemnic”, „Teorię wszystkiego”, a także „Selmę” i ich główne postaci, czyli naukowców Alana Turinga, Stephena Hawkinga oraz działacza na rzecz praw czarnoskórych – Martina Luthera Kinga. „Snajper” wpisuje się w ten biograficzny nurt.

 -

Odwiedzin: 4342

Autor: pjLudzie kina

Clint Eastwood – Emeryturze mówię stanowcze nie! - Ludzie kina

Biografia tej legendy kina to temat rzeka. I niełatwo w jednym artykule przedstawić ją w pigułce. Jestem jednym z wielu ludzi, którzy podziwiają talent, pracę i karierę Clinta Eastwooda, który mimo swoich już ponad 80 lat nie zwalnia tempa. Gdy inni w jego wieku chętnie przeszliby na zasłużony odpoczynek, On nie rezygnuje z zawodu i robi to, co kocha. Nadal jest płodnym i chwalonym reżyserem. Czego dowodem jest m.in. film pt. „Snajper”, o którym szerzej możecie poczytać w dziale Recenzje Filmów.

"Barry Seal: Król przemytu" – Wszystkie (nie)właściwe posunięcia - Recenzje filmów

Kino biograficzne wyjątkowo dobrze sprawdza się w przypadku barwnych postaci, których życiowe dokonania balansują na granicy prawa, tudzież całkowicie ją przekraczają. Prawdziwe historie o brawurowych przemytnikach czy zdolnych fałszerzach pozwalają widzowi ujrzeć drugą stronę „amerykańskiego snu”, tę mroczniejszą i nierzadko kończącą się długą odsiadką w czterech ścianach zakładu penitencjarnego. Biografia niejakiego Barry'ego Seala to niemalże gotowy materiał na film.

Teraz czytane artykuły

"Przemytnik" – Droga odkupienia - Recenzje filmów

Clint Eastwood to chodząca legenda. Facet zbliża się już do dziewięćdziesiątki, a mimo to ma końskie zdrowie. A to jeszcze nie koniec, bo poza dobrym samopoczuciem w porównaniu do wielu swoich rówieśników w dalszym ciągu nie zrezygnował z kręcenia kolejnych filmów i w związku z tym co pewien czas możemy w kinie natrafić na kolejne widowisko od tego absolutnie legendarnego aktora oraz reżysera filmowego.

"Solum" – Samotny człowiek w krainie gitar - Recenzje płyt

„Non est bonum esse hominem solum” – głosi łacińska sentencja. Muzycy z pewnego alt-metalowego bandu wzięli sobie ją głęboko do serca. Tak bardzo, że na swojej, wydanej w maju, debiutanckiej płycie prezentują utwory, w których poza ostrymi dźwiękami gitar, wybrzmiewa krzyk. Wołanie zranionego. Zagubionego. Poszukującego lepszego miejsca. „Solum” to opowieść o tym, że nie jest dobrze człowiekowi być samemu, a jeszcze gorzej, gdy jego życiem kierują inni. Niewiele tu skomplikowanego i długiego tekstu, ale za to sporo symbolicznej treści.

 -

Odwiedzin: 6881

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Za niebieskimi drzwiami" – W krainie dziecięcej wyobraźni - Recenzje filmów

„Za niebieskimi drzwiami” to polski film fantasy, który jeszcze przed wejściem na ekrany kin został okrzyknięty przez media rodzimym odpowiednikiem popularnych „Opowieści z Narnii”. Obie produkcje są bowiem adaptacjami książek dla najmłodszych, zawierają element charakterystyczny w postaci bajkowego świata, a także opierają się na przeżyciach i doświadczeniach nikogo innego, jak dzieci. Czyżbyśmy doczekali się stającego na wysokim poziomie obrazu fantasy made in Poland? Zainteresowanych odpowiedzią na zadane pytanie zapraszam do lektury poniższego tekstu.

Anielka idzie przez "Miasto" i wręcza muzyczny skarb! - Zespoły i Artyści

Latem 2021 roku pewna młoda artystka o jakże ciepłym głosie podbiła serca publiczności i słuchaczy debiutanckim singlem pt. „Sen”. Już w tamtym utworze pokazała swoją wrażliwość i lekkość w pisaniu słów oraz komponowaniu dźwięków. Wiosna 2022 to dla Anielki, bo o niej mowa, kolejny piękny rozdział w księdze o nazwie: Kariera, Pasja i Emocje. 2 maja wokalista wydała bowiem trzeci singiel. „Miasto”, podobnie jak „Sen” czy „PS Jestem” także zaskakuje dojrzałością muzyczną. Ponownie refleksja kroczy pod rękę z melancholią oraz ważnym przekazem.

Legendarny Keith Flint i jego szalony świat muzyki rave - Zespoły i Artyści

Lider słynnego zespołu The Prodigy został znaleziony martwy w swoim domu w Dunmow w hrabstwie Essex. Ten dzień – poniedziałek 4 marca 2019 roku był prawdziwym szokiem dla jego wiernych fanów, a kolejne informacje zadały jeszcze większy cios. Keith Flint popełnił bowiem samobójstwo w wieku 49 lat!

Nowości

"Po drugiej stronie…" - Autorzy/pisarze

„Wolał patrzeć na drugą stronę Wisły, gdzie za wapiennym wzgórzem raz na raz pokazywało się coś wysokiego i czarnego”. – Bolesław Prus, "Antek".

Fanfilm na pustyni, czyli klimatyczny "Mad Max: Hope and Glory"! - Artykuły o filmach

Z filmami nakręconymi przez fanów za grosze bywa różnie. Mowa oczywiście o samej jakości – zdjęciach, grze aktorskiej czy scenariuszu. Jedno jest za to pewne, wszystkie łączy wielkie bijące serce pasjonatów – miłość do danego uniwersum albo bohatera. Było to już widać w polskiej produkcji o Wiedźminie, czyli „Pół wieku poezji później”. Podobnie jest przy „Hope and Glory” od Brightstone Pictures. Tutaj też zadziałał mniej lub bardziej każdy element. W oczekiwaniu na kolejne części sagi George’a Millera, w tym „Furiosę”, warto obejrzeć ten dostępny na YouTube fanfilm. Twórcom udało się bowiem zachować klimat postapo z kinowych widowisk o Mad Maxie i zgrabnie połączyć znane tropy. Inspirowali się przecież nie tylko wysokooktanowym „Fury Road”, ale także „Wojownikiem szos” i grą z 2015 roku od Avalanche Studios.

"Kobieta (nie)wyzwolona" - Prywatne - Mój Blog

„Strażniczka domowego ogniska, kapłanka, kura domowa…” któż nie zna tych jakże poetyckich określeń kobiety zajmującej się domem. I choć wydawać by się mogło, że odeszły już do lamusa, to wciąż tkwią w podświadomości zbiorowej milionów Polek i Polaków niczym cierń.

Maryjka mówi "dobranoc", ale to dopiero początek! - Zespoły i Artyści

„Maryjka”, czyli Marika Bocewicz, zaprezentowała swój pierwszy, solowy projekt kobiecy. Działa on na zasadzie kontrastu. Łączy go delikatność z psychodelią, miłość z lękiem. To ogólnie jeden wielki „bezwstyd”. A zatem dziękujemy, i „dobranoc”!

"Reniferek" – „Zawse bendziemy razem” - Seriale

„On kłamie, oni też kłamią. Przedstawili to jako prawdziwą historię, podobnie jak on, ale tak nie jest. To rażąca nieprawda” – powiedziała stalkerka, będąca pierwowzorem postaci w serialu pt. „Reniferek”. Nie dziwią te słowa, wszak Netflix zgadza się na ubarwianie każdego scenariusza, by zwiększyć oglądalność. Ale czy to złe w tym przypadku? Niekoniecznie, bo Richardowi Gaddowi udało się w siedmiu krótkich odcinkach opowiedzieć o swoim życiu w sposób tak dramatyczny, dojrzały i kreatywny, że tę hiperbolę można mu wybaczyć.

 -

Odwiedzin: 179

Autor: pjFestiwale muzyczne

Komentarze: 2

O zwycięstwie Szwajcarii na Eurowizji 2024. Czy zachwyt jest uzasadniony? - Festiwale muzyczne

„Pozwól mi posmakować nizin i wyżyn. Pozwól mi poczuć ten palący strach. Ta historia jest moją prawdą”. Śpiewa Nemo – reprezentant Szwajcarii. No i pięknie – bo tekst osobisty, historia bliska dla wielu osób niebinarnych mierzących się z życiem codziennym, słowa motywujące do działania, dające dużo pozytywnej energii. Ale czy na pewno „The Code” to najlepsza piosenka?

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 1096

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Diuna: Część druga" – Woda życia, religia zniszczenia - Recenzje filmów

„Mając władzę nad przyprawą, masz władzę na wszystkimi” – zniekształcony, brzmiący złowieszczo głos oznajmia takową prawdę na tle czarnego tła, a mi już po całym ciele „przebiegają mrówki”. Jestem wręcz obezwładniony, zahipnotyzowany. A przecież to nawet nie pierwsza scena. Później jest jeszcze lepiej/gorzej. Jakie tam później, tak jest przez 80% seansu, niemal do napisów końcowych. Oni (czyt. krytycy mający zaszczyt uczestniczyć w pokazie prasowym) nie kłamali. „Diuna: Część druga” to film monumentalny (kto napisze fatalny, ten niechaj zostanie strawiony przez czerwia). Atakujący wszystkie zmysły. Piękny. Na poziomie audiowizualnym rzecz jasna, bo z warstwą scenariuszową bywa różnie… Są jednak aktorzy, którzy windują tę opowieść do granic kosmosu.

 -

Odwiedzin: 448

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Kos" – Gdzie generał, co chłopa szanował? O tu! - Recenzje filmów

„Pierwszy krok do zrzucenia niewoli to odważyć się być wolnym, pierwszy krok do zwycięstwa – poznać się na własnej sile” – przekonywał głośno Tadeusz Kościuszko. Pewni twórcy wzięli sobie drugą część tego cytatu mocno do serca. Jako pierwsi zdecydowali się zrealizować w Polsce film o wielkim bohaterze narodowym bez grama martyrologii, za to z wyraźnymi inspiracjami kinem Quentina Tarantino. Czy aby owa sztuka ich nie przerosła? Jaki jest „Kos”?

 -

Odwiedzin: 568

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 3

"Godzilla Minus One" – Uciekać czy się pokłonić? - Recenzje filmów

Mówili: idź do kina na „Napoleona”. Nie posłuchałem. Zamiast cesarza Francji, wybrałem króla potworów. W niedalekiej przyszłości nadejdzie jeszcze sposobność, aby w dłuższej, 4-godzinnej wersji zmierzyć się z wielkością i kontrowersyjnością Bonapartego, i ostatecznie ocenić jakość filmu i aktorski popis (?) J. Phoenixa. Tymczasem na arenę wchodzi On – Godzilla. W 37 obrazie z ze słynnej japońskiej serii wygląda tak przerażająco i jednocześnie dostojnie, że nic tylko bić brawa albo strzelać z największych dział (cel: zabicie bestii lub oddanie hołdu). „Godzilla Minus One” to bowiem produkcja za skromne 15 mln dolarów, która zawstydza hollywoodzkie blockbustery o tej samej legendzie i ikonie japońskiej kultury. Widowisko kameralne, gdzie ważniejszy jest czynnik ludzki i metafora powojennych traum.

 -

Odwiedzin: 790

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Chłopi" – Wsi anielska, wsi diabelska - Recenzje filmów

„Cepelia, w której maczała swoje paluchy Sztuczna Inteligencja, malując każdą scenę w męczące oczy barwy”. Mniej więcej to sądzi o nowej adaptacji „Chłopów” Władysław Reymonta pewien znany krytyk filmowy. Powinien on uderzyć się w pierś i obejrzeć tę animację raz jeszcze. Tak, to ludowe rękodzieło, ale o dużej wartości artystycznej – choć bliskie książkowym opisom, to jednak na swój sposób uwspółcześnione, pozbawione kurzu osiadłego na dawnej księdze. Gdy kilka lat temu ponad 100 malarzy zabrało się do skrupulatnej pracy z pędzlem w dłoniach, to jeszcze nikt nie wiedział, że AI aż tak rozwinie się w roku 2023. Można zapytać po co? Czyż nie lepiej, aby powstał „zwykły” film fabularny bez tej otoczki? Nie, bo taki już nakręcono, a owa forma tylko dodała magii i innej, niepokojącej namacalności.

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.874

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję