O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
GieHa (2560 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
260
Czas czytania:
486 min.
Kategoria:
Seriale
Autor:
GieHa (2560 pkt)
Dodano:
57 dni temu

Data dodania:
2022-03-20 15:36:47

To co Gunna jednak wyróżnia, to umiejętność świetnego wyczucia skali mikro, którą poznaliśmy już przy okazji obejrzenia obu części „Strażników Galaktyki” (które uważam za jedne z najlepszych filmów ze strony Marvel Studios). Mowa tu o zaplataniu i przerzucaniu więzi pomiędzy głównymi postaciami w historii, która sama w sobie okazuje się być ostatecznie fasadą dla poczynań naszej drużyny. Dlatego właśnie o wiele lepiej patrzyło się na „The Suicide Squad” pod tym kątem –mimo, że cała opowieść wyglądała na taką samą, przeciągniętą i krzykliwą pretensję do bycia szalonym kinem komiksowym, jak poprzedniczka.

 

Kadr z serialu "Peacemaker" (materiały prasowe/HBO Max)


No i w tym momencie, ubrany cały na biało pstrokato, wchodzi Chris Smith, a.k.a. Peacemaker, grany przez Johna Cene. Po akcji w Corto Maltese, rozpoczyna swój ostatni dzień na obserwacji w klinice, w swych rodzinnych stronach. Już przy okazji rozmowy z lekarką, podczas której Chris nalega na podkręcenie kontrastu w prześwietleniu jego klatki piersiowej, by uwidocznić zarys jego mięśni lub przekomarzanki o zaufaniu z nowo poznanym sprzątaczem Jamilem (która dotyka kwestii wspólnego palenia zioła) ustawiany jest przed widzem spodziewany ton serialu, dociśnięty tym bardziej przez wspomnienie ciekawej plotki na temat Aquamana, która z czasem znajdzie swoją konkluzję.

Peacemaker w „Legionie Samobójców” był jednowymiarową częścią większej układanki – z jedną sceną pokazującą, iż ta góra mięśni skrywa wszak w sobie coś więcej niż moglibyśmy się spodziewać – natomiast tutaj twórcy dostali czas na dookreślenie samej postaci, a to tworzy zupełnie nowy kontekst w zapoznawaniu się z nią. Wspomniane wcześniej, gęsto rzucane bezczelne/chamskie/suche żarty trafiają lepiej do widza, ponieważ są organiczną częścią poszczególnych elementów charakterystyki naszego (anty)bohatera. Sytuacje, w których przyjdzie mu się znaleźć wraz ze swym ukochanym przyjacielem (No.1) orzełkiem Eaglym i starym kumplem (No.2) Vigilante (Freddie Stroma) nie są w żadnym wypadku scenkami wrzuconymi "na sztukę", a każda z nich kryje za sobą pewną prawdę o tychże zuchach.

 

Kadr z serialu "Peacemaker" (materiały prasowe/HBO Max)


Komiksowe danie nie rozrzedza się nawet wówczas, gdy do fabularnego kociołka Gunn zacznie błyskawicznie wrzucać coraz to nowe postaci. Czteroosobowa grupa, zesłana przez quasi-rządową Agencję Amandy Waller (Viola Davis) do polowego projektu „Motyl”, może się z początku wydawać dość nijaka i boleśnie stereotypowa, bo oto do czynienia mamy ze sztywnym i beznamiętnym dowódcą grupy Murnem (Chukwudi Iwuji), piękną i ozięble formalną agentką Harcourt (Jennifer Holland), fajtłapowatym i marudzącym agentem Economos (Steve Agee) oraz niedoświadczoną prymuską Adebayo (Danielle Brooks). Każda z tych person wniesie swój wkład w historię, będziemy mogli wedle własnego sumienia osądzać ich wypowiedzi lub decyzje, a nasz główny bohater z biegiem czasu wkomponuje się w owe grono na swój (wyjątkowy oczywiście) sposób.

 

W wyjątkowy sposób potraktowano tutaj również pojęcie ojcowskiej figury, ponieważ pierwszy raz w szeroko rozumianym kinie superbohaterskim (chociaż mogę się mylić) tak bardzo bezpardonowo przedstawiono członka rodziny samego protagonisty, jako złego do szpiku kości antagonistę. Oczywiście poznaliśmy takie zgryzoty jak między Milesem Moralesem a Prowlerem („Spider-Man Uniwersum”), ale mimo wszystko i tak widzieliśmy przy okazji śledzenia tamtych wydarzeń wiele światła bijącego od czarnego charakteru. W serialu „Peacemaker” ojciec Chrisa Smitha (Robert Patrick) jest od początku do końca przedstawiany jako ktoś zły z definicji, bez żadnej nadziei na choćby iluzoryczne zwrócenie twarzy w stronę ścieżki dobra – coś w stylu Imperatora Palpatine. Jako Biały Smok przewodzi gangowi suprematystów i jak łatwo można się domyślić nie był na przestrzeni dekad najlepszym przykładem dla swojego syna. Jednak nawet taka postać spełnia bardzo ważną rolę (również za sprawą kunsztu aktorskiego) w samej historii, ponieważ dowiadujemy się kto jest autorem najgłębszych mentalnych blizn w psychice głównego bohatera i jak wiele kosztuje go zerwanie więzów krwi, krępujących jego poczciwą duszę.

 

Kadr z serialu "Peacemaker" (materiały prasowe/HBO Max)

 

Jest taka scena w serialu (okraszona bardzo piękną piosenką w tle), która momentalnie utwierdziła mnie w przekonaniu, że James Gunn rozumie Peacemakera i za wszelką cenę chce sprawić, by widzowie też go zrozumieli, a dodatkowo poznamy się tutaj na zaskakująco dużych możliwościach dramatycznych Johna Ceny. Nie wiem czy to ostateczna porażka, czy też ostateczne zwycięstwo kinematografii, że widz może w pełni się utożsamić lub nawet osiągnąć pewien stopień przywiązania do czwartoligowego bohatera komiksowego z polerowanym sedesem na głowie. Myślę, że powinniśmy uznać to za znak czasów i chyba nie ma w tym nic złego jeśli do takich zadań zabierają się odpowiedni ludzie – w odpowiedni sposób.

 

Kadr z serialu "Peacemaker" (materiały prasowe/HBO Max)


Żeby nie było za różowo – „Peacemaker” to nie jest tytuł, który trafi do każdego. Całe show jest prezentowane w oderwanej od rzeczywistości, przypowieściowej formie. Sama nazwa miasteczka Evergreen jest tu wymowna, ale poza tym na każdym kroku widać w jak bardzo niedookreślonych realiach obracają się wszystkie postaci. Przez to nie możemy, jako widzowie, przeżywać w należyty sposób stawki fabularnej, ponieważ z tyłu naszych głów cały czas tkwić będzie przeświadczenie, że mamy do czynienia z osobliwą krwawą bajką. Widać także, że budżet na tę produkcję jest zaledwie skrawkiem budżetu wielkich kinowych hitów od DC, po zdjęciach robionych przeważnie w trzech lokacjach i dość oszczędnych (może poza finałową) scenach walk. Jednakże, tak jak wspominałem wcześniej, perfekcyjnie rozegrana skala mikro rekompensuje te pomniejsze problemy serialu, a fanom komiksów i kina superbohaterskiego (zarówno tym niedzielnym, jak i tym na pełen etat) trafiła się gratka.

 

Ocena: 7,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Autor recenzji publikuje też na portalu Filmweb.pl pod nickiem _GsHock_

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:





Galeria zdjęć - "Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now"

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora GieHa

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

"The Plane Effect" – Ciemno, zimno i do domu daleko - Recenzje gier

Oczywiście, że jestem fanem produktów indie na rynku gamingowym. Smakowicie przyrządzony „indyk” to zawsze rarytas, przez swoje założenia budżetowe nie ma za zadanie (chociaż jak najbardziej może) trafić w gusta wielce szerokiego grona odbiorców, a to ogranicza liczbę kompromisów i rozwija skrzydła wizji artystycznej w procesie produkcyjnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy owe skrzydła stają się za duże względem środków i weryfikacyjne „podmuchy” zaczynają rzucać daną produkcją na wszystkie strony.

 -

Odwiedzin: 726

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 1

"Mare z Easttown" – Ogród Pamięci - Seriale

HBO ma już dawno za sobą złoty wiek, kiedy to w zasadzie każdy widz winien był odbierać w odpowiednio wielkim zachwycie każdą produkcję spod tego szyldu. Z kolei współczesny okres, w którym wydalane są rzeczy typu: „Watchmen”, „Kraina Lovecrafta” czy ostatnie dwa sezony „Gry o Tron”, nie może być uznany (mówiąc delikatnie) za nieskazitelny. Na szczęście, raz na jakiś czas HBO potrafi jeszcze przypomnieć sobie, jak stworzyć produkt pierwszej klasy. Zapraszam do Easttown.

 -

"Gods Will Be Watching" – Kosmiczne Puzzle - Recenzje gier

W zasadzie na świeżo po moim przejściu intrygującego „Don't Escape: 4 Days to Survive”, bliska osoba poleciła mi, abym spróbował swoich sił z kolejnym tytułem o (zdawać by się mogło) podobnej charakterystyce – „Gods Will Be Watching”. Tak jak wiele produktów indie, które akuratnie wam przybliżałem, również ten krąży na rynku od kilku ładnych lat. Gdy na najbardziej znanych platformach cyfrowych czytałem o mieszanych opiniach, które nieprzerwanie rezonują wokół produkcji Deconstructeam i Devolver Digital, brałem pod uwagę, że mogę się najzwyczajniej w świecie rozczarować.

 -

Odwiedzin: 3209

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 4

"Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra - Recenzje gier

"(...)Więc tędy albo tędy, chyba że tamtędy, na wyczucie, przeczucie, na rozum, na przełaj, na chybił trafił, na splątane skróty. Przez któreś z rzędu rzędy korytarzy, bram, prędko, bo w czasie niewiele masz czasu, z miejsca na miejsce do wielu jeszcze otwartych, gdzie ciemność i rozterka ale prześwit, zachwyt, gdzie radość, choć nieradość nieomal opodal, a gdzie indziej, gdzieniegdzie, ówdzie i gdzie bądź szczęście w nieszczęściu jak w nawiasie nawias, i zgoda na to wszystko i raptem urwisko, urwisko, ale mostek, mostek, ale chwiejny, chwiejny, ale jedyny, bo drugiego nie ma.(...)"*

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 886

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Legion Samobójców: The Suicide Squad" – Brygada R. Rekin idzie na żer! - Recenzje filmów

W 2016 roku pewien komiksowy film „popełnił samobójstwo” na oczach wielu widzów i krytyków. Przyniósł zyski, ale narzekano na CGI, zbyt mroczną (nocną) atmosferę, nieudanie rozpisane postacie i Jokera w wykonaniu Jareda Leto. Jedynie Harley Quinn – ukochana wspomnianego w poprzednim zdaniu złola jakoś ratowała „honor”, powodując, że „Legion samobójców” był dziełem, który – przynajmniej ja – oglądałem bez bólu tyłka. Średnim, ze swoimi minusami, ale jakościowo wcale nie gorszym od „Ligi Sprawiedliwości”. Okazało się, że to nie reżyser David Ayer „dał ciała”, tylko producent, który sam wiedział, jaki powinien być ten obraz. Po kilku latach w stajni DC i Warner Bros zebrały się jednak mądre głowy i postanowiły: wchodzimy znowu do tej samej rzeki, ale wpuśćmy tam również „piranie”…

 -

Odwiedzin: 5646

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Legion samobójców" – Oddział zamknięty - Recenzje filmów

„Oh, I'm not gonna kill you... I'm just gonna hurt you really, really bad.” Takie słowa wypowiada ikoniczny złoczyńca w wykonaniu Jareda Leto do jednej z filmowych postaci i wcale się nie zdziwię, gdy po premierze „Legionu samobójców” na fotelu przeznaczonym dla pacjentów psychopatycznego Księcia Zbrodni zasiądzie sam David Ayer, a w kolejce za nim ustawią się włodarze WB. Dlaczego?

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 260

Autor: GieHaSeriale

"Peacemaker" – "It’s the franchise, boy, I'm shining now" - Seriale

Być może mój głos znajduje się w mniejszości, wszak uważam, że zdecydowanie bardziej faworyzowany przez krytyków ubiegłoroczny „The Suicide Squad” Jamesa Gunna cierpiał na zasadniczo ten sam problem co „Legion Samobójców” zaproponowany niegdyś przez Davida Ayera, czyli formalną nielogiczność. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku mamy finalnie do czynienia z nadprzyrodzonym zagrożeniem o gigantycznej skali, więc jakim cudem lekiem na takie kabały ma być świruska z kijem baseballowym, gość z zestawem linek wspinaczkowych czy człowiek o wyglądzie łasicy – zamiast, no nie wiem, boga z odległej planety strzelającego laserami z oczu i rozwijającego w powietrzu prędkość czterech machów albo multimiliardera z technologią wyprzedzającą o dekady wszelki znany militarny know-how i tłukącego do nieprzytomności przestępców w pancerzu ze spiczastymi uszami?

 -

"Noc pożera świat" – Kameralna apokalipsa - Recenzje filmów

Wydawało się, że filmowa apokalipsa – szczególnie ta związana z żywymi trupami i globalną zarazą to temat, który został został już wyeksploatowany do cna. Jednak nie. W ramach 3. przeglądu Fest Makabra zostanie pokazana francuska niespodzianka – produkcja pt. „Noc pożera świat”. Nie jest co prawda tak krwawa, jak wiele wcześniejszych i znanych tego typu horrorów, ale stanowi „miłą” odmianę gatunkową.

 -

Odwiedzin: 1845

Autor: pjKultura

Komentarze: 1

Czy "Zimna wojna" – najlepszy europejski film roku 2018 zdobędzie Oscara? - Kultura

15 grudnia po raz 31. przyznano prestiżowe Europejskie Nagrody Filmowe (zwane też Europejskimi Oscarami). Podczas uroczystej gali w malowniczej Hiszpanii królował jeden film. Polski film. Mowa o „Zimnej wojnie” Pawła Pawlikowskiego. Zgarnął nagrody w niemal wszystkich najważniejszych kategoriach. A ostatnio znalazł się w grupie dziewięciu filmów nieanglojęzycznych typowanych przez amerykańską Akademię Filmową do Oscara!

 -

Odwiedzin: 15296

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 4

Jak napisać scenariusz filmowy? - Recenzje książek

Robin U. Russin oraz Wiliam M. Downs, dwaj amerykańscy scenarzyści całą swoją wiedzę zabrali w jednej książce. W przystępny sposób, dzieląc na poszczególne części, opisali wszystko: od techniki po ciekawostki. „Jak napisać scenariusz filmowy” to najlepsza pozycja na rynku zarówno dla laików jak i nieco doświadczonych pisarzy. To biblia dla scenarzystów.

 -

Odwiedzin: 2997

Autor: pjLudzie kina

Komentarze: 1

Hans Zimmer – Kompozytor forever - Ludzie kina

Hans Zimmer wypowiedział ważne słowa: „Gdyby stało się tak, że nie mógłbym pisać już nigdy więcej muzyki, to by mnie zabiło”. W wielu filmach można na własne uszy przekonać się jak bardzo kocha swoją pracę. Bez jego kompozycji byłyby pozbawione duszy i klimatu.

Nowości

 -

"Stefania" najlepsza, czyli przewidywalny finał Eurowizji 2022 - Festiwale muzyczne

14 maja późnym wieczorem zakończył się 66. Konkurs Piosenki Eurowizji w Turynie. Najwięcej, bo aż 631 punktów zdobyła Ukraina. Grupa Kalush Orchestra, która miesza folk z rapem, zdeklasowała zatem wszystkich rywali. Utwór pt. „Stefania” napisany dla matki jednego z członków, stał się alternatywnym hymnem ich ojczyzny, dedykowanym każdej matce. Gdyby decydowało samo jury, to pierwsze miejsce zająłby reprezentant Wielkiej Brytanii – Sam Ryder, ale widzowie oraz internauci zdecydowali inaczej. Piosenka nie jest kiepska, można nawet stwierdzić, że wpada w ucho (szczególnie część folkowa, gorzej z hip-hopowymi wstawkami), ale nie da się ukryć, że jak zawsze znaczenie miała polityka, sympatie, a tutaj dodatkowo wsparcie dla kraju ogarniętego wojną. Da się to zrozumieć. Jednak z tym, że ukraińskie jury nie przyznało Krystianowi Ochmanowi żadnego punktu, mimo że nasi eksperci sprezentowali „Stefanii” maksymalną notę, trudno się pogodzić. Polak, wnuk słynnego tenora, zajął dopiero 12. pozycję na liście, a jego kawałek pt. „River” zdobył tylko (albo aż) 151 punktów. A tak się chłopak starał, tak posługiwał się operowym głosem, walczył z rzecznymi demonami, lecz porwał go nurt. Znana tancerka – Ida Nowakowska uśmiechnięta w trakcie przekazywania wyników, powiedziała, że „kochamy Eurowizję, bo pokazuje siłę muzyki”. W przypadku 66. edycji tego konkursu bardziej chodziło jednak o siłę ludzkich serc.

 -

Kamera, akcja! Wchodzi Nicolas Cage! - Ludzie kina

Jest pewien gwiazdor, którego życie i kariera płynie sobie „drogą mleczną”. Bogactwo. Sława. Uwielbienie tłumów. Intrygujące role u znakomitych reżyserów. Jeden Oscar. Ale wraz z nadejściem nowego, XXI wieku coś się zaczęło psuć. Mleko się wylało. Dobre aktorstwo skonało. Nominacjami do Złotych zgniłych Malin zaśmierdziało. Gdy miliony dolarów z kieszeni uciekły, znany wujek nie pomógł bratankowi. Co zatem było czynić bankrutowi? Grać w filmach klasy B i C. Na szczęście jeszcze tliła się iskierka gdzieś, jeszcze miał się w pozytywnym świetle pokazać nam Nicolas „Wężowa Kurtka” Cage. Wystarczyło, że zaopiekował się świnią i zagrał samego siebie. Co sprawiło, że zadowolił widza w potrzebie.

 -

Edzio Rap ambasadorem projektu "Niebieskie Trampki – kroki ku życiu" - Zespoły i Artyści

Piotr Bylina, znany jako Edzio Rap, został ambasadorem projektu „Niebieskie Trampki – kroki ku życiu” Fundacji Oparcia Społecznego Aleksandry FOSA. Poprzez twórczość muzyczną będzie wspierać działania na rzecz dzieci i młodzieży z chorobami i zaburzeniami psychicznymi!

 -

Odwiedzin: 111

Autor: adminArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Pierwsza zapowiedź "Avatara: Istoty wody"! - Artykuły o filmach

Miał się pojawić nieco później w Internecie, ale jednak trafił tam 9 maja. Mowa o teaserze drugiej części „Avatara”, czyli najbardziej kasowego filmu w historii kina (dzięki ponownemu wyświetlaniu w Chinach). Wcześniejsze kadry sugerowały, że woda faktycznie będzie odgrywać w nim dużą rolę. Poza tym sam tytuł, który poznaliśmy w trakcie panelu Cinemacon również potwierdził, że bohaterowie przeprowadzą się w miejsce bardzo mokre, z dala od lądu w centrum księżyca Pandora. Jake (Sam Worthington), Neytiri (Zoe Saldana) i ich dzieci zamieszkają bowiem na rafie. Czy przyzwyczają się do specyficznego środowiska i poradzą sobie w walce z najeźdźcą? Odpowiedź odkryjemy 16 grudnia 2022 roku. Wydaje się jednak, że „The Way of Water” wejdzie na duże ekrany zbyt późno, po ponad dekadzie od premiery jedynki. Pierwsza zapowiedź zaprezentowana przed blockbusterem Marvela pt. „Doktor Strange w multiwersum obłędu”, zapewne wyglądała lepiej niż na YouTubie, ale nadal, nawet w sieci robi wrażenie (magiczna muzyka), choć mniejsze niż zwiastun filmu z 2009 roku. Mimo to James Cameron przekonuje, że przesunął granicę tego, co kino może zrobić. Czy jednak w erze komiksowych adaptacji i kolejnych „Gwiezdnych wojen”, kosztujący 250 mln dolarów „Avatar 2” będzie budził jeszcze ciekawość i zachwyt? Czy 3D na nowo rozpali wyobraźnię i przyniesie sukces? Czy obecność Kate Winslet podwyższy jakość fabularną? Pytania się mnożą…

 -

"365 dni: Ten dzień" – Fantazje Blanki Lipińskiej vol. 2 - Recenzje filmów

„Ten dzień” nastąpił. Ci umarli, którzy powstali, aby umrzeć przy okazji pierwszej części „365 dni”, tym razem wybrali golfa z samym Szatanem niż z Massimo i Laurą. Cóż po raz kolejny okazuje się, że niektórzy mają ciekawsze zajęcia niż oglądanie filmopodobnych tworów i to na kacu. Gdzie są brawa? No gdzie? Dobra, sam je sobie bije. Okazało się również, że znalazłem całkiem niezły sposób na zażegnanie skutków nocy poprzedniej. Uwierzcie (jeśli jeszcze nie widzieliście, a wydaje mi się, że pół wszechświata jest już po wszystkim) ból głowy, suchoty, poczucie bezsilności to najmniejsze problemy świata przy starciu z erotycznymi fantazjami Blanki Lipińskiej na srebrnym ekranie Netflixa.

 -

Uniwersalna maść z nagietka dobra na wszystko! - Zdrowie i uroda

Sucha cera, nie ważne czy to jest twarz, dłonie czy stopy, trądzik lub rozstępy to problemy, których każda z nas marzy żeby się pozbyć. Kupując kosmetyki można poniekąd zaradzić tym niedoskonałościom, ale oprócz dobrych składników, musimy też wcierać w siebie te złe, takie jak konserwanty, barwniki czy silikony. Na szczęście jest pewien bezpieczny specyfik, który będzie pomagał na wszystko. To cudowna maść z nagietka.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 2237

Autor: bonopasiakSeriale

Komentarze: 1

"Gambit królowej" – Kasparow bije brawo - Seriale

Czy serial o szachach może być ciekawy nawet dla osób uważających tę dyscyplinę sportu za nudną? Netflix udowadnia, że tak! „Gambit królowej”, czyli adaptacja powieści Waltera Tevisa o młodej, osieroconej dziewczynie – Beth Harmon, która zmaga się z nałogiem i próbuje zostać najlepszą szachistką świata, to fascynująca produkcja.

 -

"Peaky Blinders: Sezon 5" – Tommy Shelby: żywioł silniejszy niż faszyzm - Seriale

Według zapewnień Stevena Knighta, twórcy serialu pt. „Peaky Blinders”, opowieści o pewnej – faktycznie żyjącej i działającej w latach 20. XX wieku, rodzinie z Birmingham; jego piąty, mający niedawno premierę, sezon ma być tym najlepszym. I czy tak jest? Nie. Ale jako kibic gangsterskiej drużyny Thomasa Shelby’ego, jestem na tyle usatysfakcjonowany tym, co dostałem, że postawię go na równi z pierwszym, drugim i czwartym.

 -

Odwiedzin: 4459

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 2

"The Frankenstein Chronicles" - "Czerwonogardły gil, zamknięty. W klatce, wściekłością niebios sięga" - Seriale

Serial „The Frankenstein Chronicles”, który zbierał dobre recenzje od czasu pojawienia się na antenie brytyjskiej telewizji (ITV Encore) w 2015 roku, dał się poznać kilka miesięcy temu szerszej publiczności za sprawą (jakżeby inaczej) dystrybucji poprzez platformę Netflix. Czy odświeżona i reklamowana twarzą Seana Beana historia o rzuceniu wyzwania Bogu, mając za oręż nieugiętą wiarę w naukę, jest rzeczywiście tak dobra jak na Wyspach się uważa?

 -

Odwiedzin: 159

Autor: PontonSeriale

"Nasza bandera znaczy śmierć" – Fajnie być piratem z Taiką Waititi - Seriale

Czarnobrody wielkim piratem był. A przynajmniej tak podaje większość źródeł. Po szybkim researchu dowiedziałem się, że są tacy, którzy twierdzą, że nie był aż tak okrutnym typem, ale ksywka ładnie weszła, a legendy odpalania armat z jego brody stały się całkiem fajną opowiastką. Popkultura często wykorzystywała jego postać w pirackich produkcjach – moim ulubieńcem jest Ray Stevenson z serialu FX – „Piraci”, ale Ian McShane z „Piratów z Karaibów” też dawał radę. Jednak teraz czas na kolejne przedstawienie tego jegomościa. Panie i Panowie na pokład statku zgrabnym krokiem wbija sam Taika Waititi, a Ponton szybko pisze telegram jak reżyser/aktor/scenarzysta/producent/najwspanialszy człowiek na świecie wypadł w nowym serialu HBO MAX – „Nasza bandera oznacza śmierć”.

 -

Odwiedzin: 2604

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 3

"Król" – 8 na 10 syneczku, a jak! - Seriale

„Zachwyca”, „Najlepszy serial 2020 roku” – takie między innymi nagłówki pojawiły się w internecie na początku listopada. I – o dziwo – dotyczyły polskiej produkcji. Mowa o adaptacji bestsellerowej powieści Twardocha sprzed kilku lat, która rozeszła się w nakładzie ponad 100 tys. egzemplarzy. Czy „Król” faktycznie jest na na tyle królewski, że nie pozostaje nic, jak uścisnąć dłoń Janowi P. Matuszyńskiemu? Na to pytanie postanowiłem opowiedzieć dopiero po premierze finałowego odcinka, bowiem nie ma co oceniać dania tylko po talerzu, na którym jest podany. Trzeba zjeść wszystko, a na koniec popić piwem, porządnie beknąć i podziękować.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.766

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję