O nasArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Hardcore Henry" – Pozdrowienia z Moskwy - Recenzje filmów

Zestaw skomplikowanych czynności rzędu przeprowadzania testu sprawności motorycznej pacjenta, podłączania mu brakujących mechanicznych członków do reszty ciała oraz próby nawiązania łączności ze świeżo aktywowanym cyborgiem, ukazane z perspektywy pierwszej osoby i przy akompaniamencie metalicznych dźwięków, to motywy niestanowiące żadnego novum w amerykańskim kinie. Ot, weźmy choćby na tapetę pierwszego „RoboCopa”, w którym to długa sekwencja przedstawiająca dramatyczne wydarzenia z oczu zmasakrowanego Alexa Murphy'ego swego czasu wgniatała widza w fotel.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
kulak4 (899 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 957
Czas czytania:
2 213 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
kulak4 (899 pkt)
Dodano:
1650 dni temu

Data dodania:
2016-04-19 10:55:23

W dziele Verhoevena jednak po skomplikowanej chirurgicznej procedurze kamera opuszczała głowę bohatera, by zaprezentować jego budzącą respekt sylwetkę w pełnym majestacie. W odważnym obrazie „Hardcore Henry” akcja zaś ani na moment nie porzuca widoku z oczu tytułowego herosa... co nie znaczy jednocześnie, iż obiektyw pozostaje w czaszce cyborga przez cały seans. Abstrahując od pozycji kamery, na usta ciśnie się pytanie o samą jakość filmu pana Naishullera, który podjął się reżyserii nietypowej pozycji. Cóż, pozostaje mi jedynie gorąco zaprosić do zapoznania się z krótką, lecz treściwą recenzją mojego autorstwa, by poznać możliwą odpowiedź na wspomniane zagadnienie. 
 

Henry, dzięki pomocy swojej żony, pomyślnie przechodzi zabieg cyborgizacji. Niestety, ledwie nieszczęśnik opuszcza chirurgiczny stół, a już zmuszony zostaje do ucieczki przed maniakiem o potężnych telekinetycznych mocach. Henry ze swoją partnerką cudem uchodzą z życiem dzięki wykorzystaniu kapsuły ratunkowej. Po twardym lądowaniu tajemniczy nemezis porywa lubą herosa, sam cyborg zaś musi stawić czoła niezmierzonym zastępom wroga. Pomocnej dłoni bohaterowi ochoczo udziela Jimmy (Sharlto Copley), który zdaje się być jedynym sprzymierzeńcem Henry'ego. Niestety, okazuje się, że cyborg ma ograniczony czas na uwolnienie swej ukochanej z rąk szaleńca. Rozpoczyna się brawurowy wyścig z tarczą zegara, wskazówki, której nieubłaganie wskazują zbliżający się koniec herosa... 

 

Adaptacji kultowych serii gier video było w historii Hollywood bez liku. Większość z nich zazwyczaj mocno rozczarowywała, za jedyny wspólny mianownik z cyfrowym odpowiednikiem mając wyłącznie sam tytuł. O ile „Hardcore Henry” nie jest bezpośrednim przeniesieniem żadnej konkretnej marki na srebrny ekran, tak film z powodzeniem reprezentuje kinową wizję dowolnej „strzelanki” przynależnej do gatunku FPS. Obraz Naishullera wygląda niczym gameplay z „Call of Duty” czy innego „Battlefielda” puszczony w wysokiej jakości w sali kinowej, przerywany krótkimi cut-scenkami budującymi fabułę. Nie da się ukryć, iż użycie kamery z perspektywy pierwszej osoby wyraźnie podniosło dynamikę wszelkich scen akcji. Równie oczywisty pozostaje także i fakt, że kurczowe trzymanie się widoku „z oczu” protagonisty na dłuższą metę ma prawo znużyć, u co wrażliwszej publiczności powodując dodatkowo niechciane skutki uboczne mające związek z zaburzeniem percepcji świata (zawroty głowy i nudności). Tak czy inaczej, nietypowa dla kina popularnego narracja może ochrzczona zostać powiewem świeżości w skostniałych ramach gatunku od lat powielającego bliźniaczo podobne schematy. 
 

Zanim przejdę do wrażeń czysto wizualnych, nie omieszkam nadmienić w paru słowach o historii ukazanej, dosłownie i w przenośni, w filmie. Przed seansem obawiałem się, iż „Hardcore Henry” będzie klasycznym przykładem przerostu formy nad treścią, w którym fabuła jest mocno pretekstowa i ma za zadanie zaledwie łączyć w miarę spójną całość kolejne przeładowane akcją sekwencję. Ku mojemu zaskoczeniu, skrypt produkcji został całkiem zgrabnie napisany, oferując widzowi parę ciekawych niespodzianek i zaskakujących twistów. Zapomnijcie o banalnej „Adrenalinie” z nieposkromionym Jasonem Stathamem, aczkolwiek nie oczekujcie broń Boże „szczękopadu” na miarę „Podziemnego kręgu”. Jak na film eksperymentujący z konwencją, scenarzysta i reżyser pozycji „Hardcore Henry” wyszedł z zadania obronną ręką, dostarczając przemyślany scenariusz w zasmażce science fiction podlanej groteskowym humorem w osobie niezrównanego Jimmy'ego. 
 

Dzięki użytej w filmie perspektywie immersja w następujące po sobie wydarzenia jest iście niespotykana. Sojusznicy i wrogowie biednego Henry'ego zwracają się bezpośrednio do widza; brak dialogów toczonych z bohaterem (mogących ową immersję niweczyć) został zaś wytłumaczony w prosty, lecz satysfakcjonujący sposób. Co więcej, gdy tylko cyborg rusza w śmiertelny tan z przeważającymi siłami wroga, dynamika obrazu uderza w kinomana z całym impetem. Śmiganie po gzymsach, szaleńcze rajdy między ciasnymi uliczkami, ostrzeliwanie się z szybkostrzelnych spluw czy nierzadkie starcia wręcz dzięki widokowi „z oczu” zyskują nowe życie, pozwalając zasmakować czegoś innego w wyświechtanym kinie akcji. Dodatkowo komputerowy rodowód filmu daje o sobie znać w trakcie wielu sekwencji, czy to w nadmienionych już kaskaderskich wyczynach Henry'ego („Mirror's Edge” się kłania) czy w scenie potraktowania jednego z gierojów ołowiem po wystosowaniu mu siarczystego kopniaka prosto w klatę piersiową (à la polska produkcja „Bulletstorm”). Na pewno jest efektownie, momentami aż do przesady. 
 

Pan Naishuller najwyraźniej lubuje się w dziełach Rodrigueza i jemu podobnych, „Hardcore Henry” bowiem oferuje sporo nieskrępowanej niczym przemocy. Film zyskał (nie)chlubną kategorię „R” bynajmniej nie za ładne oczy, lecz za krew co rusz bryzgająca po seriach z karabinu oraz inne pochodne atrakcje. Na szczęście ekranowa brutalność zaserwowana została widzowi z humorem, przeradzając się w uroczą makabreskę w stylu horrorów klasy C i D. Pamiętacie zjazd na jelitach świeżo rozprutego najemnika w pierwszej „Maczecie”? Tego typu przerysowanych akcji jest w recenzowanym obrazie wiele, parę scen zaś miażdży, tak wykonaniem (podwójna wizja), jak i zamysłem (musical). Wyraźnie widać, iż Naishuller chciał, by jego dzieło zostało zapamiętane nie tylko ze względu na samą perspektywę, ale i znacznie ważniejsze aspekty. Szczytem wszystkiego jest zaś scena totalnej naparzanki, podczas której to w kinowych głośnikach radośnie rozbrzmiewa... jeden z hitów zespołu Queen. 


Co w takim razie nie do końca zagrało w przebojowym filmie? W myśl zasady „eksperyment się udał, pacjent nie przeżył”, „Hardcore Henry” padł na poły ofiarą własnej innowacyjności. Przyjęta przez twórcę perspektywa zaczyna z czasem nużyć, widz zaś z każdą kolejną minutą seansu ma wszelkie prawo łaknąć standardowo poprowadzonej narracji, z pięknymi panoramami, zbliżeniami i mistrzowskim montażem scen dialogowych. Siłą rzeczy Naishuller musiał zrezygnować z większości atutów dotychczasowego, tradycyjnego kina na rzecz nowatorskiego, bo i pełnometrażowego, podejścia do tematu. W sumie dobrze się stało, że film ma stosunkowo krótki czas trwania, gdyż bite dwie godziny w skórze cyborga Henry'ego mogłyby zmęczyć nawet najtwardszych zawodników. 
 

Nawet w obliczu nie do końca udanego rezultatu, daleki jestem od odsączania od czci i wiary „kinowego FPS-a”. Osadzenie akcji w surowych murach Rosji okazało się być strzałem w dziesiątkę, zróżnicowanie miejscówek odwiedzanych przez protagonistę stanowi przejaw walki z monotonią, liczne sceny akcji z kolei zaskakują energicznością i długimi ujęciami (bez cięć i przyspieszeń się jednak nie obeszło). Specyficzny humor i komiksowa brutalność dodatkowo podkreślają campowy charakter produkcji, która już weszła do annałów historii ze względu na formę. Nie wszystkie elementy recenzowanej pozycji zasługują na tak zacne wyróżnienie, tym niemniej całościowo można obraz „Hardcore Henry” polecić nie tylko jako kuriozalną ciekawostkę. Ciekawe, choć nierówne, kino. 

W telegraficznym skrócie: niekoniecznie typowy przerost formy nad treścią, chociaż cechą charakterystyczną filmu faktycznie pozostaje widok z pierwszej osoby; całkiem ciekawa fabułka powleczona nicią fantastycznonaukową ma parę zgrabnych zwrotów akcji; sceny wszelkich starć i wymian ognia zdmuchują swą dynamiką czapki z głów; po godzinie obserwowania wydarzeń z perspektywy bohatera występuje jednak zmęczenie materiału, które przechodzi w zwykłe znużenie; obserwowanie „gry komputerowej” z żywymi aktorami na wielgachnym ekranie kinowym to mimo wszystko bezcenne przeżycie. 

 

Ocena: 7/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

 

 

Autor recenzji publikuje również pod tym samym nickiem na portalu Filmweb.pl 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Hardcore Henry" – Pozdrowienia z Moskwy

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora kulak4

 -

"Disaster Artist" – Zróbmy sobie film - Recenzje filmów

Wiele złego powiedziano już o niesławnym obrazie „The Room” z 2003 r., który to po latach obrósł niespotykanym wręcz kultem. Dziwaczny, na wpół amatorski twór zdecydowanie miał niewiele cech świadczących na jego korzyść. Bzdurny scenariusz, tragiczne dialogi i drętwe aktorstwo sprawiły, iż mało kto był w stanie brać ów film na poważnie. Jak się jednak okazało, wszelkie słabości produkcji zostały obrócone przez jej fanów w niezaprzeczalne zalety.

 -

"Jumanji: Przygoda w dżungli" – Do tanga trzeba czworga - Recenzje filmów

Pierwsze „Jumanji” z 1995 r. to sympatyczna, familijna produkcja, której niezaprzeczalną zaletą jest udział nieodżałowanego Robina Williamsa. Dzieło Johnstona stanowi ciekawy miks lekkiego kina przygodowego z elementami komedii doprawionej dobrymi efektami specjalnymi. Pomimo iż wizualnie niektóre filmowe atrakcje nieco nadgryzł ząb czasu, przebój kasowy sprzed ponad dwóch dekad ogląda się z niekłamaną przyjemnością po dziś dzień.

 -

"Volta" – Lekcja historii wg Machulskiego - Recenzje filmów

Nie na darmo Juliusza Machulskiego zwykło się kiedyś nazywać „najbardziej hollywoodzkim polskim reżyserem”. Za czasów PRL-u bowiem wspomniany twórca był niezwykłym wizjonerem dziesiątej muzy, który nie bał się eksperymentować z kinem zarówno pod względem treści jak i formy.

 -

"Barry Seal: Król przemytu" – Wszystkie (nie)właściwe posunięcia - Recenzje filmów

Kino biograficzne wyjątkowo dobrze sprawdza się w przypadku barwnych postaci, których życiowe dokonania balansują na granicy prawa, tudzież całkowicie ją przekraczają. Prawdziwe historie o brawurowych przemytnikach czy zdolnych fałszerzach pozwalają widzowi ujrzeć drugą stronę „amerykańskiego snu”, tę mroczniejszą i nierzadko kończącą się długą odsiadką w czterech ścianach zakładu penitencjarnego. Biografia niejakiego Barry'ego Seala to niemalże gotowy materiał na film.

 -

"Suburbicon" – Mroczna strona Pleasantville... - Recenzje filmów

Niemalże ubóstwiam ugładzoną i przesłodzoną stylistykę amerykańskich lat 50. Wówczas bowiem krajem Wujka Sama rządziły takie zjawiska jak konformizm, sztuczna grzeczność czy wszędobylska cenzura. Okres zwieńczony seksualno-polityczną rewolucją, która eksplodowała z gigantyczną siłą w następnym dziesięcioleciu, parodiowany był już wielokrotnie w niezliczonych wytworach kultury popularnej. Aczkolwiek eksploatacja wdzięcznego materiału źródłowego dała w końcu o sobie znać.

Teraz czytane artykuły

 -

"Hardcore Henry" – Pozdrowienia z Moskwy - Recenzje filmów

Zestaw skomplikowanych czynności rzędu przeprowadzania testu sprawności motorycznej pacjenta, podłączania mu brakujących mechanicznych członków do reszty ciała oraz próby nawiązania łączności ze świeżo aktywowanym cyborgiem, ukazane z perspektywy pierwszej osoby i przy akompaniamencie metalicznych dźwięków, to motywy niestanowiące żadnego novum w amerykańskim kinie. Ot, weźmy choćby na tapetę pierwszego „RoboCopa”, w którym to długa sekwencja przedstawiająca dramatyczne wydarzenia z oczu zmasakrowanego Alexa Murphy'ego swego czasu wgniatała widza w fotel.

 -

"Pan Lodowego Ogrodu" – Obcy na „Nowej Ziemi” - Recenzje książek

Ludzka wyobraźnia nie zna granic. Szczególnie gdy włada nią pisarz kreujący światy fantasy. Wówczas słowo „niemożliwe” nie istnieje. Takim twórcą jest Jarosław Grzędowicz i szczerze trzeba przyznać, że obok Andrzeja Sapkowskiego należy do najoryginalniejszych mistrzów swojej dziedziny, a jego „Pan Lodowego Ogrodu” Tom I (łącznie są cztery części, ostatnia trafiła do księgarń w 2012 roku) może śmiało stawać w szranki z „Wiedźminem”.

 -

Odwiedzin: 219941

Autor: PaMDom i ogród

Komentarze: 52

Bojler elektryczny, najbardziej ekonomiczne ustawienie i ogrzanie wody - Dom i ogród

Jaką temperaturę ustawić na termostacie bojlera, aby zminimalizować opłaty za prąd? Opiszemy kilka ważnych zasad związanych z oszczędna pracą bojlera. Zmniejsz swoje rachunki za prąd.

 -

Kamil Jakubowski i jego gitarowy "Breakthrough" - Zespoły i Artyści

Nazywa się Kamil Jakubowski. Mieszka w Poznaniu. To uzdolniony gitarzysta i kompozytor oraz cierpliwy nauczyciel przekazujący wiedzę nie tylko na temat gitarowego grania, ale też rytmiki i obycia scenicznego. Z ciężką muzą rockową i black metalową jest za pan brat (zalicza europejskie trasy m.in. z polskim Behemothem). Obecnie nagrywa demo ze swoim bandem, a także pracuje nad solowym albumem – o czym szerzej napiszemy wkrótce (czekajcie cierpliwie). W 2019 roku następuje przełom w jego życiu w postaci wydanego singla o nazwie nomen omen „Breakthrough”.

 -

Odwiedzin: 2975

Autor: pjLudzie kina

Komentarze: 1

Vin Diesel – Twardziel o gołębim sercu - Ludzie kina

Muskuły, chrypa i łysina – oto znaki rozpoznawcze tego popularnego aktora. Dla części widzów jego występy są drewniane (był nawet drzewem i to w niemal dosłownym tego słowa znaczeniu; patrz Groot w „Strażnikach Galaktyki”) i pozbawione krztyny talentu. Vin Diesel, a właściwie Mark Sinclair Vincent krytyką się jednak nie przejmuje. Wie, że ma oddanych fanów uważających, że nie brakuje mu ogromnej charyzmy. Produkcje, w których gra, dostarczają wielu godzin adrenaliny.

 -

Odwiedzin: 1301

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Kontrola" – Mini opowieść, maksymalne uczucie - Seriale

Choć średnio z serwisu YouTube korzystam kilka razy dziennie – czy to szukając zwiastunów, czy nowych teledysków, tudzież dobrego kabaretu, to przyznam, że na króciutki, 2-minutowy film pt. „Kontrola” natrafiłem przypadkiem. Ot, niedawno na stronie głównej wyświetlił mi się ów tytuł w „polecajkach”. Klikam w miniaturkę, oglądam do końca i wiecie co? Pragnę zostać w tej kameralnej opowieści znacznie dłużej.

 -

Odwiedzin: 6157

Autor: matusiakZespoły i Artyści

Komentarze: 13

Shazza – po co tyle złych słów … - Zespoły i Artyści

… po co tyle tych łez, nic się już nie zmieni. Zamknij oczy i spójrz niebo pełne jest gwiazd i słońca na Ziemi

 -

Odwiedzin: 1030

Autor: adminFotografia/Malarstwo

Komentarze: 1

"The Moment" – świstak i lis na najlepszym zdjęciu Wildlife Photographer of the Year 2019! - Fotografia/Malarstwo

„The Moment” (pol. „Moment”) – tak została zatytułowana, na pierwszy rzut oka zabawna, ale tak naprawdę przerażająca fotografia autorstwa Chińczyka Yongqing Bao. I to właśnie ją 16 października wybrało jako tę najlepszą jury międzynarodowego 55. międzynarodowego konkursu Wildlife Photographer of the Year. O zwycięstwo powalczyło aż 48 tys. innych niesamowitych zdjęć nadesłanych ze 100 krajów zarówno przez zawodowców, jak i amatorów.

 -

Niekończąca się opowieść Mad Maxa - Artykuły o filmach

Już po premierze „Mad Maxa: Na drodze gniewu”, jednak obłoki piasku nie zdążyły jeszcze opaść na skąpaną w słonecznym żarze ziemię, a ryk rozgrzanych do czerwoności silników ciągle rozbrzmiewa w uszach. Produkcja Millera zatrzęsła w posadach całym kinem rozrywkowym, zbierając rekordową liczbę pozytywnych recenzji oraz zdobywając same wysokie noty. Z racji niebywałego sukcesu nowego „Mad Maxa” oraz powrotu serii na srebrny ekran po bez mała trzydziestoletniej przerwie, postanowiliśmy przedstawić krętą drogę powstawiania filmu, jak również zestawić go z poprzednimi częściami.

 -

Odwiedzin: 27654

Autor: PaMCzłowiek

Komentarze: 1

Jakie zawody będą potrzebne w przyszłości? - Człowiek

Wielu absolwentów szkół średnich zadaje sobie pytanie: jaki zawód wybrać, by w przyszłości znaleźć wymarzoną pracę? Przedstawimy porady i prognozy jakimi możemy kierować się dziś, by lepiej zaplanować własną przyszłość.

 -

"Wampir z M-3" – Niełatwe życie krwiopijcy w czasach późnego PRL-u - Recenzje książek

Ten, kto już miał do czynienia z twórczością Andrzeja Pilipiuka, dobrze wie, czego się spodziewać po wydanym w 2011 roku pierwszym tomie „Cyklu z Wampirem”. Bo „Wampir z M-3” to żaden gotycki horror w stylu „Drakuli” Brama Stokera ani romans jak u Anny Rice. Książce Pilipiuka bliżej do lekkiej formy i absurdalnego humoru „żywcem” wyjętego ze scenariusza nowozelandzkiej komedii „Co robimy w ukryciu” Taiki Waititi. To publikacja w sam raz na zabicie wolnego czasu!

 -

Odwiedzin: 436

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Król tygrysów" – Szalony Joe i jego kociaki - Seriale

Ta dziwna, patologiczna Ameryka i jej mieszkańcy chciałoby się rzec. Z łatwością kupujący broń i hodujący, nie zawsze zgodnie z prawem, dzikie zwierzęta. Taką właśnie rzeczywistość pokazują Eric Goode i Rebecca Chaiklin w swoim „Królu tygrysów”. I mimo że nie jest to produkcja fabularna, to ogląda się ją jak najlepsze seriale Netflixa, w których intryga goni intrygę. Nie wierzycie? Zapraszam więc na głębokie południe Stanów Zjednoczonych, gdzie fascynacja miesza się z obrzydzeniem, a ludzie to skurczybyki zadzierający z Matką Naturą. Tu jedynymi istotami, którym się współczuje są zamknięte w klatkach wielkie koty z martwą „duszą” i smutnymi oczami.

 -

Wspominamy Milosa Formana – wybitnego czeskiego reżysera, twórcę "Lotu nad kukułczym gniazdem" - Ludzie kina

13 kwietnia 2018 roku w Stanach Zjednoczonych zmarł Milos Forman. Tę smutną informację przekazały następnego dnia czeskie media. Reżyser miał 86 lat. Był artystą, który – jak słusznie stwierdził krytyk Tomasz Raczek – w swoich dziełach przekazywał ponadczasowe wartości. Zdobył dwa Oscary, trzy Złote Globy i wiele innych prestiżowych nagród.

 -

Odwiedzin: 10461

Autor: adminDegustacja

Komentarze: 2

Smak wigilijnych potraw - Degustacja

Wigilia to nie tylko czas radości, rodzinnej atmosfery i prezentów. To również wieczór, kiedy na stole królują przeróżne, barwne potrawy. Wybraliśmy kilka z nich. Wszystkie zostały przygotowane przez panie z Klubu Kobiet Kreatywnych z gminy Baruchowo (kujawsko-pomorskie) na Powiatową Wystawę Stołów Wigilijnych w Smólniku.

 -

Inowrocław – miasto soli, zdrowia i zieleni - Ciekawe miejsca

Z cyklu Ciekawe miejsca w regionie i nie tylko, tym razem polecamy Wam wycieczkę do Inowrocławia. Miasto znane jest z Parku Solankowego i uzdrowiskowych tężni.

 -

"Rogi" – W szponach Szatana - Recenzje filmów

Długo wyczekiwana ekranizacja książki „Rogi” autorstwa Joe’ego Hilla, syna niekwestionowanego mistrza grozy Stephena Kinga, opowieść o żądzach i pragnieniach oraz wyrównywaniu rachunków nareszcie wkracza na ekrany kin. Jednak czy produkcja Alexandre’a Aji chociaż w połowie zaspokoi wymagania fanów? A może podzieli los wielu nieudolnie wykonanych ekranizacji genialnych powieści Stephena Kinga?

 -

Odwiedzin: 10762

Autor: lukasz_kulakKosmos

Komentarze: 1

Wielowymiarowość Wszechświata - Kosmos

Od lat słyszymy na temat występowania odmiennych od naszego wymiarów rzeczywistości. Dzisiejsza nauka, jasno daje do zrozumienia, że podróżowanie w czasie jest możliwe. Dla naukowców słowo wszechświat oznacza coś zupełnie innego, niż mogłoby się wydawać.

 -

Groza i strach nadciąga z Hiszpanii - Artykuły o filmach

Zanim zaczniemy krwawą opowieść o fenomenie hiszpańskich dreszczowców, należy zadać pytanie. Dlaczego w Polsce nikt nie potrafi zrealizować klimatyczny film grozy? (mająca kilka lat temu swoją premierę Pora mroku nie zachwyciła). Czyżby u nas brakowało talentu na miarę Guillermo del Toro? (nie mylić z Benicio). Trudno jednoznacznie stwierdzić i chyba tylko duchy znają prawidłową odpowiedź. Tymczasem, zostawiając dyskusję o polskich horrorach, zapraszamy do świata, w którym słowo strach nabierze bardzo realnego znaczenia.

Nowości

 -

Tomik "Esencja" – Ziarno zasiano - Recenzje książek

Czego poszukuję w poezji? Niebanalnej obserwacji i krytyki (samokrytyki również). Uwielbiam, gdy poeta bawi się słowem i emocje stają się słowami. Tych wszystkich cech można szukać u mistrzów: Szymborskiej, Miłosza, Herberta czy Verleine’a. Ich już z nami nie ma, ale ich twórczość trwa i trwa. Zasadzili ziarno, które dzisiaj również kiełkuje w postaci młodych twórców.

 -

Wojciech Pszoniak – wybitny, pełen energii aktor i skromny człowiek! - Ludzie kina

„Dziś o 6:08 zmarł Wojciech Pszoniak. Przeżył 78 lat. Jeden z tych największych! Jeden z kolosów powojennego polskiego teatru i filmu. Wspaniały aktor i artysta” – taką smutną informację na łamach czasopisma „Więź” przekazał ksiądz Andrzej Luter. Pan Wojciech niestety przegrał swoją długą walkę z nowotworem.

 -

Odwiedzin: 91

Autor: pjTechnologie

Komentarze: 4

Misje Apollo w Full HD dla niedowiarków! - Technologie

Ziemia jest płaska, a lądowania na Księżycu nigdy nie było! Każda misja Apollo to przecież odpowiednio zmontowana w studiu filmowym mistyfikacja. Tak dziś powie wielu sceptyków. Po czym stwierdzą jeszcze z pełnym przekonaniem, że materiały archiwalne są tak stare i tak kiepskiej jakości, że nie mogą posłużyć za dowód. Na przeciw tym ludziom i ich poglądom wychodzi pewien youtuber, który owe filmy „odświeżył”.

 -

"Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli" – Ten wąż mnie ugryzł - Recenzje książek

Najważniejsza polska Nagroda Literacka NIKE 2020 została przyznana Radkowi Rakowi, który w zeszłym roku zaprezentował czytelnikom swoją najnowszą powieść pt. „Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli”. Niestety, przed usłyszeniem werdyktu nawet nie kojarzyłem jego nazwiska. Na szczęście szybko nadrobiłem wielką stratę. Pragnę więc podzielić się z Wami opinią na temat tej książki.

 -

Nanocząstki kontra komórki rakowe. Czy to będzie wygrana walka? - Genetyka i Biologia

Gdyby Doktor Quinn przeniosła się w czasie do roku 2020, złapałaby się za głowę. Z jednej strony byłaby świadkiem pandemii koronawirusa, a co za nią idzie medialnego strachu i nierównej walki z niewidzialnym wrogiem. Z drugiej odkryłaby jak medycyna poszła do przodu w radzeniu sobie z nowotworami. I jak może robić to jeszcze lepiej za sprawą nanocząsteczki, która niczym „koń trojański” rozsadzi komórkę rakową od środka!

 -

Heavymetalowy Eddie Van Halen – pożegnalny artykuł o wirtuozie gitary - Zespoły i Artyści

Eddie Van Halen był legendą w świecie heavymetalu. Niech o tym świadczy fakt, że magazyn Rolling Stone zamieścił go na liście 100 najlepszych gitarzystów wszech czasów, gdzie zajął 8. miejsce. Co więcej, w 2004 roku wszedł na jeszcze wyższą – 5. pozycję (niemal blisko podium) w zestawieniu przygotowanym przez Guitar World. Kiedy w 1978 roku Amerykanie usłyszeli go na albumie pt. „Van Halen” (diamentowa płyta w USA) już wiedzieli, że ten muzyk zmieni oblicze rocka, tego rocka.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 614

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Tenet" – Paradoks Nolana - Recenzje filmów

Miał być „Mesjaszem”, który „zbawi” kina. Reklamowany tak, jakby już w dniu oczekiwanej, przesuwanej premiery, zasłużył na status dzieła kultowego – a może i wybitnego. I wreszcie 26 sierpnia 2020 roku „Tenet” przybył do polskich kin, o dziwo, szybciej niż w USA. No i co? No i nic. Nie jest to żadna słabiutka produkcja – imponuje spektakularnymi ujęciami (choć scena z samolotem trochę zawodzi), ale jest jednocześnie męcząca, bez emocji… Ot taki już paradoks (nie jedyny) ostatnich filmów Christophera Nolana.

 -

Odwiedzin: 722

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga" – Jaja Ding Dong - Recenzje filmów

Z związku z tym, że pandemia koronawirusa pozamykała kina, człowiek taki jak Ja, czyli miłośnik filmów wszelakich, musi się „ratować”. Znaleźć zamiennik w postaci platformy streamingowej i tam oglądać pełnometrażowe „cudeńka”. Padło na Netflixa. Fakt – wybitnych filmów próżno tam szukać („Roma” to wyjątek od reguły), ale co pewien czas produkowane jest dzieło, które potrafi być niezłym przedstawicielem określenia guilty pleasure. Takim jest właśnie „Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga”.

 -

"The Lighthouse" – Morskie opowieści - Recenzje filmów

Kino grozy w ostatnich latach może być kojarzone na dwa sposoby. Pierwszymi z nich są filmy komercyjne, nastawione wyłącznie na zysk, często kiczowate („Zakonnica”, „Annabelle: Narodziny zła”). Jednak na szczęście na scenie mamy graczy świetnych, którzy już od jakiegoś czasu darzą nas swoimi wybitnymi horrorami. Mowa tu o Arim Asterze („Dziedzictwo. Hereditary”, „Midsommar. W biały dzień”) oraz Jordanie Peele’u („Uciekaj”, „To my”). Zdecydowanie są to przodownicy, jeśli chodzi o artystyczne horrory, w których można wyczuć filozoficzne wątki. Jak się okazało, na tej scenie pojawił się trzeci zawodnik – Robert Eggers.

 -

Odwiedzin: 1027

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 2

"Terminator: Mroczne przeznaczenie” – On(a) wrócił(a)! - Recenzje filmów

Któż by się spodziewał w takim krótkim odstępie czasu premiery kolejnej odsłony „Terminatora” po koszmarnie źle przyjętym przez krytyków „Genisys”, który miał być początkiem nowej trylogii, lecz ostatecznie został zamieciony pod dywan (rozczarowujący dla twórców i wytwórni wynik box-office’owy). Niemniej finansowa porażka nie zniechęciła producentów do następnej próby wskrzeszenia wyświechtanej, niegdyś przecież legendarnej marki. I tak powstał „Terminator: Mroczne przeznaczenie”, w którym za kamerą zasiadł sam Tim Miller, człowiek odpowiedzialny za „Deadpoola”. Z kolei w obsadzie znaleźli się starzy znajomi: Arnold Schwarzenegger, co chyba nikogo nie dziwi, a także, i tu miłe zaskoczenie, odtwórczyni Sarah Connor z dwóch pierwszych odsłon, Linda Hamilton.

 -

Odwiedzin: 1058

Autor: donkichotRecenzje filmów

Komentarze: 4

"Rambo: Ostatnia krew" – Trzymam za słowo - Recenzje filmów

Co mają wspólnego „Kevin Sam W Domu”, „Głupi i Głupszy”, „Król Lew” oraz kultowy „The Room”? Czym jest Rambo? Nie Twoja sprawa, bambo. Nie Twoja, nie moja, a już na pewno nie Sylvestra Stallone’a, po którego twarzy nie widać w ogóle zainteresowania odgrywaną rolą, co powinno dziwić, kiedy zajmuje się również scenariuszem do najnowszej części z serii filmów o weteranie wojny w Wietnamie.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2020 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.398

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję