Wybitny pod wieloma względami, także narracyjnymi, odcinek 4, to coś, na co czekało miliony fanów. Szkoda tylko, że wywołujący ciary na plecach motyw muzyczny (początkowo zastosowany prześmiewczo, tu nie), nie wybrzmiewa częściej. Inaczej: nie ma godnego następcy, jakiegoś wpadającego w ucho main theme Dunka i Jajo, który będzie przewijaj się w trakcie ich interakcji. Bo te są odgrywane tak wiarygodnie, że nie trzeba składać ofiar bogom, aby owe relacje poprawić. Obserwując te postaci, wreszcie jesteśmy w miejscu przyziemnym i prostym, choć też niekiedy skomplikowanym. Grunt, że z dala od dworskich intryg, setek nazwisk i patetycznych przemów (wróć, ta jedna zapiera dech w piersiach!).
„Rycerz siedmiu królestw” właśnie obsadą stoi (głównie brytyjską). Wszystkimi rolami! Na pierwszym planie nieopatrzone twarze, na drugim także (poza Sam Spruellem, wcielającym się w – jak narzekają miłośnicy opowiadań – zmienionego charakterologicznie Maekara Targaryena, Sam pojawił się też np. w 5. „Fargo” jako mega dziwny i niebezpieczny jegomość). Błyszczy królewskim majestatem Bertie Carvel (Tony Blair z „The Crown”; tu mądry, charyzmatyczny sprawiedliwy Baelor Targaryen). Wspomnę także Finna Bennetta – na co dzień miłego chłopaka (np. policjanta pomagającego Jodie Foster w śledztwie, w „Krainie nocy”), a tutaj typowego, okrutnego Targaryena (syna Maekara; antagonistę, z którym nie radzę zadzierać). Lecz absolutnym „zwycięzcą” tego show jest Daniel Ings. Daniel grał w serialowych, kryminalno-komediowych „Dżentelmenach”. W „Rycerzu…” jest ser Lyonelem Baratheonem. Czy też człekiem z klasą? Niekoniecznie, jego maniery pozostawiają sporo do życzenia. To lekkoduch, „Burza Śmiechu”, ale i znakomity wojownik, mający najwspanialszy hełm i zbroję (w sumie tu każdy taką ma). Nie da się również pominąć Shauna Thomasa (Raymun Fossoway), jedynego, który bardzo rozumie starania Duncana i mu szczerze kibicuje.

Kadr z serialu „Rycerz siedmiu królestw” (materiały prasowe/Photograph by Steffan Hill/HBO)
Zaiste, gdyby nie powyżsi aktorzy, to… Ej! Są przecież Ci najważniejsi, bez których serial nie ma prawa bytu. To prawda. Irlandczyk Peter Claffey – były zawodowy rugbysta, który zakończył karierę sportową w 2019 roku, by poświęcić się aktorstwu (wystąpił np. na drugim planie jako robotnik „Drobiazgach takich jak te” z Cillianem Murphy). 11-letni Dexter Sol Ansell, którego niektórzy znają z roli młodego Coriolanusa Snowa w filmie „Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży”. Kiedy Peter/Dunk i Dexter/Jajo „wchodzą na arenę” (lokacji tu mało, lecz ta jest najbardziej centralna), to bije ogromne serducho. Ich dialogi z innymi postaciami są przekonujące, chwilami dwuznaczne, ale dopiero, gdy są wspólnie (oko w oko), serial nabiera odpowiedniego tonu i zyskuje tę kameralną, kumpelską, choć na na zasadzie – nauczyciel/uczeń, atmosferę. Casting trafiony w punkt! Claffey jest niezwykle naturalny, łączy siłę z wrażliwością. Bywa nieporadny, naiwny, zbyt ufny i szlachetny, ale znajomość z tajemniczym Jajem sprowadzi go na ziemię, przemieni. Z kolei Ansell zaskakuje dojrzałością, wnosząc „cichą intensywność”, głębię i żywą radość. To dzieciak, lecz jednocześnie ktoś, kto wydaje się nauczycielem w tej dwuosobowej drużynie. W bonusie od HBO Max, czyli wywiadach itp., Dexter i Peter pokazują, że autentyczną, ujmującą więź zbudowali też poza ekranem.
Przechodząc do podsumowania, uważam, że „Rycerza siedmiu królestw” śmiało da się umieścić obok niektórych sezonów „Gry o tron” (nie wliczając 8!) albo chociaż jej wybranych epizodów. Zasadne jest marudzenie na format owego „prequela”. Półgodzinny metraż powoduje, że jest niedosyt. Jednak paradoksalnie, zamiast dodania dziesięciu minut, powinno się, w celu lepszego zbalansowania fabuły, pięć minut odjąć. To nie jest serial dla niecierpliwych, którzy nie chcą czekać tydzień na kolejną część. Oczywiście teraz już mogą go „zbindżować” i ocenić, lecz w dniu premiery takowej możliwości nie mieli.

Kadr z serialu „Rycerz siedmiu królestw” (materiały prasowe/Photograph by Steffan Hill/HBO)

Kadr z serialu „Rycerz siedmiu królestw” (materiały prasowe/Photograph by Steffan Hill/HBO)
Ty jeszcze nie zacząłeś tej przygody (pozbawionej tu pierwiastka fantasy)? Get up! To królestwo potrzebuje dobrych ludzi, a honorowy rycerz musi dokończyć swoją historię, a nie iść ginąć za swego lorda jako zapomniany i zapijaczony mężczyzna z wielkim… (ostrzeżenie: tu są odważne zbliżenia kamerą na różne organy). Czy po seansie sam zapragniesz stać się rycerzem, czy giermkiem, to już Twoja decyzja. Ja bym wybrał funkcję władcy, lecz takiego, który dostrzega złożone warstwy życia, rozumie znaczenie symboliki i emanuje aurą, nie wypowiadając mnóstwa słów, a wskazując na to, co istotne. I raz „przygrywając na… saksofonie”. Jak ten serial.
Ocena: 8/10
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję
