O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Nerve" – Czy Ty też już jesteś zalogowany? - Recenzje filmów

Jeśli uważacie, że wyrażenie ambitny film młodzieżowy jest idealnym przykładem oksymoronu, to po „Nerve” z pewnością zmienicie swoje zdanie. Oczywiście kino ostatnimi czasy zdominowane jest przez liczne adaptacje przeróżnych powieści dedykowanych osobom znajdującym się w przedziale wiekowym od 15 do 20 lat, szczególnie gdy mówimy o nurcie Young Adult Science Fiction (YA), które powolutku zaczynają zjadać własny ogon, będąc kalkę samych siebie.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
bartoszkeprowski (2973 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
2 132
Czas czytania:
2 415 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
bartoszkeprowski (2973 pkt)
Dodano:
1957 dni temu

Data dodania:
2016-09-10 11:44:32

Szczęśliwie „Nerve” wybija się z tego bezkresnego morza jednolitych i tendencyjnych projektów, stanowiąc błyskotliwe i krytyczne spojrzenie na współczesną młodzież i szeroko pojęte media społecznościowe. Nie wierzycie? Zapraszam zatem do cyfrowego systemu rozrywki, zabawy naśladującej popularną w ubiegłych dekadach grę „prawda czy wyzwanie”, lecz tym razem skoncentrowanej jedynie na jej drugim członie. Czeka Was ogrom zabawy, pieniądze, popularność i uznanie wśród znajomych, jak również odrobina adrenaliny. Zatem, czym wobec chwilowego splendoru jest realne zagrożenie skrywające się w cieniu bogactwa i chwały, konieczność zabicia kogoś lub możliwość utraty życia. Jesteście gotowi? Wystarczy, że wybierzecie odpowiedni przycisk. Jesteś więc graczem, czy może obserwatorem, czas ucieka… pora na decyzję…

 

Witajcie w Nerve… to Wasze pierwsze zadanie… W dobie telefonów komórkowych, iPhone'ów, tabletów oraz komputerów ogromną popularność zyskuje prosta w założeniach gra oparta na systemie wyzwań, która właśnie uruchomiła nową edycję w Nowym Jorku, z biegu zyskując sporo nowych fanów i angażując do rozgrywki ogrom spragnionych wrażeń dzieciaków. W to całe cyfrowe szaleństwo zostaje uwikłana młoda, ambitna i inteligentna dziewczyna, sprawiająca pozory nieśmiałej oraz wycofanej ze społeczeństwa osoby. Stanowiąca cień swojej wyszczekanej oraz niezwykle popularnej przyjaciółki, nie dostaje okazji, aby zaistnieć w towarzystwie, co zresztą nie bardzo jej przeszkadza… do czasu, gdy za sprawą kumpeli zostaje publicznie ośmieszona. Mając dość ciągłych ocen swojej osobowości i zaszufladkowania jako przeciętna dziewczyna bez wyrazu, decyduje się dołączyć do gry Nerve. Od tej pory przewraca do góry nogami całe swoje życie, które przeobraża się w śledzone przez tysiące internautów przedstawienie spontanicznych wydarzeń okraszone wątkiem romansowym oraz sporą dawką adrenaliny, zmierzające do przerażającego epilogu, w którym Vee zmuszona będzie podjąć najodważniejszą i najbardziej odpowiedzialną z dotychczasowych swoich decyzji. Czy wytrzyma presję i zniszczy kontrolujący umysły nastolatków system?

 

Fabuła filmu jest niezwykle pomysłowa, chociaż została uszyta grubymi nićmi. Muszę przyznać, że już od pierwszych minut twórcy skutecznie potrafią przyciągnąć uwagę widza za pośrednictwem tajemniczego programu Nerve. Razem z bohaterką zostajemy wciągnięci do mamiącego pięknymi obrazami oraz satysfakcjonującymi nagrodami cyfrowego świata, skrupulatnie manipulującego naszym życiem. Umiejętnie poprowadzona historia nie pozwala się nudzić i nabiera coraz większego tempa wraz z każdą kolejną minutą seansu. Obserwowane przez widzów widowisko to napędzająca się kula tocząca z wysokiej góry. Napięcie i adrenalina nie opuszczają widzów od połowy filmu ani na krok, dlatego też z przejęciem i zapartym tchem obserwuje się dziejące na ekranie wydarzenia, a w końcowym akcie show twórcy dosłownie ściskają kinomanów za gardło. Taki stan rzeczy zawdzięczamy przede wszystkim efektownym scenom akcji, w których biorą udział ryzykujący życiem nastolatkowie, nie do końca zdający sobie sprawę z wiszącego nad nimi niebezpieczeństwa, jak również muzyce, do czego niebawem jeszcze wrócimy… Poza tym historia wymyślona przez scenarzystkę obrazu, Jessicę Sharzer, potrafi niejednokrotnie zaskoczyć, szczególnie podwójnie przewrotny finał młodzieżowego spektaklu. 

 

Początkowo wiemy jedynie strzępki informacji o Nerve czy charyzmatycznym Ianie, bowiem twórcy starają się związać widzów z Vee, tak aby patrzyli na świat przez pryzmat jej doświadczeń. Dopiero z czasem dowiadujemy się coraz ciekawszych informacji na temat bohaterów oraz prawdziwych zasad „niewinnej” gierki na telefony. Fabuła okazuje się więc znacznie bardziej skomplikowana, postaci są wyraźne i cechują się ciekawym bagażem doświadczeniem, a co za tym idzie, intrygującą osobowością, której zgłębianie sprawia wiele przyjemności. Oczywiście można się tutaj doszukać kilku drażniących elementów związanych z kreacją świata – filmowcy niekiedy mocno naciągają fabułę, chodzi mi tutaj o sam program Nerve i nietykalność ich twórców, lecz zabieg ten wydaje się usprawiedliwiony ze względu na podjęty przez nich temat i konkluzję całego widowiska.

 

Na uwagę zasługuje dojrzały oraz niezwykle trafny przekaz, będący jednoznaczną krytyką wymierzoną nie tylko w serwisy internetowe, co w samo społeczeństwo. Owszem, wszelkiego rodzaju takie portale, których przedstawicielami są Instagram, Twitter czy chociażby Facebook stanowią potężne i niebezpieczne narzędzie, kreujące mentalność młodych ludzi. Są wylęgarnią rozmaitych problemów, między innymi zaniżonej samooceny, zaszufladkowania, a także braku własnej woli. Młodzież jest więźniem mediów społecznościowych, podporządkowanym opiniom internautów. „Nerve” doskonale obrazuje zagrożenia wynikające z owych portali. Gdy współcześnie odcinamy się od serwisów internetowych, lądujemy na marginesie społeczeństwa, podobnie jak bohaterka obrazu. Chcąc zdobyć sławę i uznanie, musimy aktywnie uczestniczyć w internetowym szaleństwie, dzieląc się na obserwatorów i graczy. Drudzy zrobią wszystko, aby zaistnieć i trudno się temu dziwić, czy ich za to osądzać. Dla pieniędzy, gdy jest się biednym, lub akceptacji, w przypadku klasowego błazna, każda okazja, nawet najbardziej niebezpieczna i absurdalna, na odmianę swojego życia wydaje się zbawieniem. Zdecydowanie gorsi są ci pierwsi, którzy pociągają za sznurki całego show, podglądają i decydują o losie obcych im osób bez mrugnięcia okiem. Dla nich gracze to tylko pionki, których poświęcenie przecież nic nie kosztuje. Wystarczy tutaj przywołać pojawiające się komentarze na temat rozbierającej się bohaterki, do których żaden z obserwatorów nie posunąłby się w realnym życiu. To szokująca refleksja uderzająca we współczesne społeczeństwo i nie mam tutaj na myśli jedynie nastolatków, przecież o życiu Vee decydują w filmie również kilkuletnie dziewczynki czy kochający tatuś. Warto też wspomnieć, że twórcy jawnie dają do zrozumienia, że nie jesteśmy w sieci anonimowi, często dobrowolnie i nieświadomie udostępniając o sobie ogrom prywatnych informacji, a te mogą zostać użyte przeciwko nam. Warto o tym pamiętać. Ponadto przekaz został zrealizowany w bardzo prostej formie, odmiennie od „Igrzysk Śmierci”, gdzie za pośrednictwem brutalności i symboliki starano się ukazać degradację społeczeństwa. Tutaj mamy zwyczajną gierkę, na której podstawie zobrazowano największą plagę XXI wieku – media społecznościowe – i jej wymierny wpływ na ludzi oraz daleko idące konsekwencje. 

 

„Nerve” zachwyca przede wszystkim pod względem oprawy audiowizualnej. Inscenizacyjne pomysły twórców związane z naniesieniem na realny świat nakładki w postaci mobilnych aplikacji oraz cyfrowych programów komputerowych doprawdy imponują. Ponadto dobra dynamika sekwencji akcji, czyli odpowiednie prowadzenie kamery i nieskazitelny montaż, w połączeniu z hipnotyzującą wręcz muzyką nie pozwala się nudzić, idealnie stopniując napięcie. Wykorzystane przez filmowców zabiegi pozwalają doświadczyć przeżyć biorących udział w wyzwaniach bohaterów. Mamy więc np. sceny przedstawione z oczu danych postaci, co dodaje produkcji jedynie widowiskowości. Wracając do muzyki… Soundtrack jest zdecydowanie elementem wyróżniającym „Nerve” i ma niebotyczne znacznie dla produkcji, budując jej niecodzienny klimat i zapewniając widzom emocjonalną sinusoidę. W doskonały wręcz sposób obrazuje uczucia bohaterów w każdej ze scen filmu i próżno szukać tak niecodziennego zestawienia kawałków na płytach promujących inne młodzieżowe dzieła. Uzupełnieniem całości jest dobre aktorstwo opierające się na dwójce głównych bohaterów odgrywanych przez Emmę Roberts i Dave’a Franco. Wspomniana dziewczyna jest na wskroś naturalna, a jej ekranowy partner – pełen tajemnic i zniewalającego uroku. Razem tworzą przekonującą parę, której przygody i rozkwitający romans śledzi się z dużą przyjemnością.

 

„Nerve” to porywające młodzieżowe kino spełniające funkcje zarówno absorbującego kina rozrywkowego, jak i ciekawego, a co najważniejsze, krytycznego spojrzenia na współczesne społeczeństwo oraz media internetowe. Sam nieco się dziwię własnym słowom, ponieważ spodziewałem się przeciętnego widowiska dla nastolatków z obowiązkowym wątkiem romansowym na pierwszym planie. Tymczasem otrzymałem pełen napięcia i przemyśleń obraz, warty uwagi każdego kinomana.

 

Ocena: 7,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

 

Autor recenzji publikuje też na portalu MoviesRoom.pl oraz Filmweb.pl pod nickiem bartez13_17

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Nerve" – Czy Ty też już jesteś zalogowany?

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora bartoszkeprowski

 -

"Raya i ostatni smok" – Przebaczenie, zaufanie i wiara! - Recenzje filmów

Jestem ogromnym zwolennikiem animacji. Szczególnie Disneya, zarówno tych klasycznych, jak i nowoczesnych. Nie da się ukryć, iż wspomniana wytwórnia potrafi tworzyć piękne animacje z bogatym światem oraz mądrym przesłaniem. Ponadto często zwalają z nóg pod względem audiowizualnym. Mająca premierę na początku lipca „Raya i ostatni smok” to kolejna pozycja na miarę „Krainy Lodu”, „Zaplątanych” czy „Zwierzogrodu”. Ogromnie pomysłowa, stworzono z pasją i zachwycająca pełnokrwistymi bohaterami.

 -

"Luca" – Czy syreny śnią o pasących się rybkach? - Recenzje filmów

Studio Pixar nie przestaje zadziwiać. Ich kolejna animowana propozycja cieszy oko i daje ogrom radości. Mowa tu oczywiście o filmie „Luca”, którego bohaterem jest przesympatyczny chłopak. Nieco naiwny, troszkę bojaźliwy, ale o wielkim sercu i jeszcze większych marzeniach. Dacie się ponieść z falami morskiej opowieści, gdzie syren niczym Arielka wychodzi z wody naprzeciw swojemu losowi? Jeśli odpowiedzieliście twierdząco na zadanie pytanie, to trafiliście we właściwe miejsce.

 -

"Cruella" – Aby być niezastąpionym, zawsze trzeba być odmiennym - Recenzje filmów

Cruella? A któż to taki? Serio, tak dawno oglądałem „101 dalmatyńczyków”, że musiałem sobie najpierw odświeżyć bajkę, aby w pełni zrozumieć, do jakiej postaci nawiązuje opublikowany zwiastun film i skąd zrobił się wokół niego taki przeogromny szum. Szczerze? Sam pomysł nie za bardzo przypadł mi do gustu. O ile w przypadku „Czarownicy” idea ukazania złoczyńcy z zupełnie innej strony zdała egzamin, o tyle byłem przekonany, że „Cruella” okaże się niewypałem. Skąd takie negatywne podejście? Wieloletnie doświadczenie.

 -

Odwiedzin: 1077

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Mitchellowie kontra maszyny" – Virtual vs real life - Recenzje filmów

Macie mnie. Mimo iż jestem ogromnym miłośnikiem wytwórni Disney, to jej najnowsze twory wcale nie są czymś niepowtarzalnym, co zapadałoby w pamięć i do czego chciałoby się wracać. Jeszcze kilka lat temu fabryka snów znana z Myszki Miki i Kaczora Donalda deklasowała konkurencje. Obecnie jest z tym różnie. Oczywiście, animacje te wciąż trzymają bardzo dobry poziom, jednak czegoś im brakuje… może oryginalności i świeżości? Z opowieścią o pewnej rodzince Mitchellów, czyli wspólnym dziecku Columbia Pictures, Sony Pictures Animation oraz Lord Miller („Spider-Man: Uniwersum”) jest inaczej!

 -

"Randki od święta" – Książę od święta z telefonicznej listy kontaktów - Recenzje filmów

Czy kiedykolwiek byliście jedyną osobą bez swojej drugiej połówki na świątecznej imprezie rodzinnej? Doświadczyliście tego uczucia skrępowania i zażenowania ciągłymi pytaniami o Twoją przyszłość oraz narzekania na wciąż wolny stan związku? Ile już razy musieliście słuchać, że człowiek stworzony jest do łączenia się w pary, a single to przecież nieszczęśliwe i zgorzkniałe przez samotność istoty. Bzdura. Przecież do spełnienia marzeń i radości z życia nie potrzeba nam drugiej osoby.

Polecamy podobne artykuły

 -

"Nerve" – Graj lub giń - Recenzje filmów

Żyjemy w dobie wielkich możliwości. Kto jeszcze parę lat temu mówił o zakupach przez Internet lub konwersacjach z użyciem kamerki? O takich luksusach naszym przodkom się nie śniło. Co jednak, kiedy świat wirtualny przenika do rzeczywistego? Czy to nie szaleństwo? „Nerve” pokazuje, że tak. Duet Joost – Schulman kreuje świat bez zasad. Uczestnicy rozgrywki dla pieniędzy nie cofną się przed niczym.

Teraz czytane artykuły

 -

"Nerve" – Czy Ty też już jesteś zalogowany? - Recenzje filmów

Jeśli uważacie, że wyrażenie ambitny film młodzieżowy jest idealnym przykładem oksymoronu, to po „Nerve” z pewnością zmienicie swoje zdanie. Oczywiście kino ostatnimi czasy zdominowane jest przez liczne adaptacje przeróżnych powieści dedykowanych osobom znajdującym się w przedziale wiekowym od 15 do 20 lat, szczególnie gdy mówimy o nurcie Young Adult Science Fiction (YA), które powolutku zaczynają zjadać własny ogon, będąc kalkę samych siebie.

 -

Odwiedzin: 6444

Autor: PaMTechnologie

Skuteczne wygłuszanie dźwięku czyli Acoustiblok - Technologie

Czy istnieje materiał, który jest idealnym izolatorem akustycznym? Do tej pory wygłuszenie np. pomieszczeń było bardzo trudnym zadaniem. Nie było materiału budowlanego, który by miał doskonałe właściwości pochłaniające fale dźwiękowe. Czy współczesna chemia poradziła sobie i z tym problemem?

 -

Odwiedzin: 38407

Autor: lukasz_kulakIntrygujące

Komentarze: 4

Księżyc statkiem kosmicznym? - Intrygujące

Myśl, że Księżyc nie jest naturalnym satelitą ziemskim może wydaje się być kompletną bzdurą. Kiedy jednak dokładnie przyjrzymy się faktom na temat „Srebrnego globu”, nasze poglądy ulegną radykalnej zmianie.

 -

Odwiedzin: 2885

Autor: pjZespoły i Artyści

Komentarze: 4

Beast in Black atakuje melodyjnym power metalem! - Zespoły i Artyści

Kraje skandynawskie to jednak potęga w dziedzinie muzyki metalowej. Od lat, jak grzyby po deszczu, wyrastają zespoły grające taki właśnie gatunek. Każdy obiera własny styl. Od strojów po klipy i okładki płyt stara się być na swój sposób oryginalny. Niektórym udaje się wyjść do szerszego grona słuchaczy.

 -

"Żeby nie było śladów" – Komuchy! - Recenzje filmów

Polski kandydat do Oscara pokazywany w Wenecji. Zdobywca Srebrnych Lwów na Festiwalu w Gdyni. I wreszcie film, którym zachwycił się jeden z redaktorów na Filmwebie, dając mu ocenę 9/10. Po takim wstępie można spodziewać się, że dramat pt. „Żeby nie było śladów” to dzieło bez wad, rozliczające dawny system w odważny sposób, polecane koniecznie do obejrzenia wszystkim Polakom i nadal dość aktualne w swojej wymowie. W dużej części to prawda, ale jako dojrzały widz spodziewałem się opowieści nieco bardziej przeszywającej serce i powodującej wewnętrzną złość oraz bezsilność. A więc po kolei…

Nowości

 -

"Rówieśnicy" – licealiści z Krakowa świętują 18 lat Polski w UE! - Organizacje

Komisja Europejska ogłosiła 2022 rok Europejskim Rokiem Młodzieży. Jest to także rok, w którym członkostwo Polski w Unii Europejskiej osiąga pełnoletniość. W związku z tym troje uczniów liceum postanowiło stworzyć kampanię o nazwie „Rówieśnicy/Peers”. Marysia, Wojtek i Oliwia chcą przy tej okazji edukować i uświadamiać młodzież w całej Polsce, jak duże znaczenie ma słowo wspólnota i przynależność do UE.

 -

Odwiedzin: 70

Autor: adminArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Co do obejrzenia w kinie w roku 2022? Wybieramy Top 10! - Artykuły o filmach

Ostatnie lata dały się we znaki producentom i dystrybutorom. Wiele premier było przekładanych, kina były zamknięte. Ludzie siedzieli w domach i oglądali seriale na serwisach streamingowych, mając z tyłu głowy jedną myśl – wreszcie pomaszerować do multipleksu, usiąść przed wielkim ekranem i dopiero tam poczuć magię. Wszak dźwięk dochodzący z głośników domowych oraz obraz pojawiający się nawet na 50-calowym telewizorze nigdy nie zastąpią tego, co daje nam sala kinowa. Dlatego, kiedy obostrzenia zelżały, a do repertuaru zawitała „Diuna” czy nowy „Spider-Man” i „James Bond”, w kolejce po bilet stanęły tłumy kinomanów. Można zatem powiedzieć, że końcówka roku 2021 była owocna pod względem filmowych propozycji (szczególnie tych wysokobudżetowych). A jakie prezenty przyniesie dla widzów obecny, 2022 rok? Tytułów będzie cała chmara, ale my wybraliśmy dla Was 10, jeżeli nie najlepszych, to chyba najciekawiej zapowiadających się produkcji.

 -

Odwiedzin: 199

Autor: adminLudzie Youtuba

Komentarze: 1

Marta i jej "Bulldog in Yellow Submarine". Nostalgiczny rejs dla fanów The Beatles! - Ludzie Youtuba

„Więc żeglowaliśmy w stronę słońca. Aż znaleźliśmy morze zieleni. I żyliśmy poniżej fal. W naszej żółtej łodzi podwodnej” – śpiewali wiele lat temu Beatlesi. To samo chciał zrobić Peter Jackson. Zrealizował zatem trzyczęściowy film dokumentalny pt. „The Beatles: Get Back”. Niestety owa produkcja nie jest u nas jeszcze oficjalnie dostępna. To kiepska wiadomość. Ale jest też dobra. Marta Pawlikowska, młoda, również wielka miłośniczka muzyki Czwórki z Liverpoolu, jakiś czas temu założyła kanał na YouTubie, gdzie płynie żółtą łodzią podwodną, publikując materiały typu podcast. Opowiada z pasją o piosenkach „Żuczków”, przedstawia ciekawostki z nimi związane itd. Warto wsiąść na ten pokład i popłynąć na wyspę nostalgii.

 -

Ruby Run w piosence "Kiedyś" - Muzyczne Style

Jest dopiero na początku drogi muzycznej, ale już zaskakuje oryginalnością. Mowa o artystce przedstawiającej się jako Ruby Run. Dlaczego warto zapoznać się z jej muzyką? Odpowiadamy – bo umiejętnie miesza gatunki i bawi się słowem. Wystarczy posłuchać najnowszego singla owej wokalistki pt. „Kiedyś”. Stanowi on doskonały dowód na powyższego stwierdzenia!

 -

Odwiedzin: 102

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Dexter: New Blood" – Tata, obywatel, morderca - Seriale

Moda na kontynuacje i powroty po latach trwa. Nostalgia wydaje się kluczem do sukcesu, ale nie zawsze przykrywa wszystkie wady (patrz: „El Camino: Film Breaking Bad”). W tym przypadku ów przepis okazuje się jednak udany, choć w trakcie seansu dziesięciu odcinków nie tylko śnieg zgrzyta pod stopami – błędy logiczne także czekają na widza niczym ukryte miny. Trzeba kroczyć ostrożnie, chcąc spotkać się z Dexterem. Nie tym okularnikiem, co miał swoje laboratorium, tylko z byłym, policyjnym analitykiem krwi. Czy po tak długim rozstaniu ze swoimi fanami ten (anty)bohater ma jeszcze w sobie sporo ikry i sprytu?

 -

"Dziewczyny z Dubaju" – Plastiki z DODAbaju - Recenzje filmów

Seks, kokaina, Karl Urban, Kształt wody, Profesor X, lustra, Metamorfozy oraz seks. Co łączy te wszystkie słowa? Otóż są to części składowe pewnego filmu, będącego kolejnym szczytem polskiej kinematografii. Chciałbym teraz wprowadzić jakiś element zaskoczenia, stopniować napięcie, ale niestety – grafika wszystko zdradza. Co tu dużo „dodzić” – czas na nieco spóźnioną recenzję „Dziewczyn z Dubaju”.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Dziewczyny z Dubaju" – Plastiki z DODAbaju - Recenzje filmów

Seks, kokaina, Karl Urban, Kształt wody, Profesor X, lustra, Metamorfozy oraz seks. Co łączy te wszystkie słowa? Otóż są to części składowe pewnego filmu, będącego kolejnym szczytem polskiej kinematografii. Chciałbym teraz wprowadzić jakiś element zaskoczenia, stopniować napięcie, ale niestety – grafika wszystko zdradza. Co tu dużo „dodzić” – czas na nieco spóźnioną recenzję „Dziewczyn z Dubaju”.

 -

Odwiedzin: 174

Autor: PontonRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Matrix Zmartwychwstania" – Czy warto wziąć pigułkę o nazwie "Nostalgia"? - Recenzje filmów

Często robię rewatch i to samo uczyniłem przed seansem „Matrixa Zmartwychwstań”. „Matrix” rodzeństwa Wachowski to dzieło przełomowe, wizjonerskie. Robi wrażenie nawet teraz, po ponad 20 latach. „Reaktywacja” i „Rewolucje” mają znacznie niższy poziom, ale bronią się paroma interesującymi elementami. Uwielbiam chociażby sekwencję pościgu na autostradzie czy doceniam zmianę tonu podczas intensywnej walki o Syjon, która potrafi przykuć uwagę (nie zauważamy braku Neo przez jakieś 40 minut seansu). Techniczne niuanse są siłą serii i pomimo tego, że dwójka i trójka miały problemy fabularne, to były audiowizualnym odlotem i popisówką. I to bez czerwonej tabletki. Moje oczekiwania względem kolejnego rozdziału „Matrixa” były w zasadzie zerowe – to dosłownie zmartwychwstanie, tylko czy potrzebne i ładnie wykonane?

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 1367

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Tenet" – Paradoks Nolana - Recenzje filmów

Miał być „Mesjaszem”, który „zbawi” kina. Reklamowany tak, jakby już w dniu oczekiwanej, przesuwanej premiery, zasłużył na status dzieła kultowego – a może i wybitnego. I wreszcie 26 sierpnia 2020 roku „Tenet” przybył do polskich kin, o dziwo, szybciej niż w USA. No i co? No i nic. Nie jest to żadna słabiutka produkcja – imponuje spektakularnymi ujęciami (choć scena z samolotem trochę zawodzi), ale jest jednocześnie męcząca, bez emocji… Ot taki już paradoks (nie jedyny) ostatnich filmów Christophera Nolana.

 -

Odwiedzin: 1740

Autor: donkichotRecenzje filmów

Komentarze: 4

"Rambo: Ostatnia krew" – Trzymam za słowo - Recenzje filmów

Co mają wspólnego „Kevin Sam W Domu”, „Głupi i Głupszy”, „Król Lew” oraz kultowy „The Room”? Czym jest Rambo? Nie Twoja sprawa, bambo. Nie Twoja, nie moja, a już na pewno nie Sylvestra Stallone’a, po którego twarzy nie widać w ogóle zainteresowania odgrywaną rolą, co powinno dziwić, kiedy zajmuje się również scenariuszem do najnowszej części z serii filmów o weteranie wojny w Wietnamie.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.629

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję