O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Konwój" – "Supermarket" na kółkach - Recenzje filmów

Trudno do końca przytaknąć malkontentom twierdzącym, iż polskie kino bezsprzecznie umarło. Na rodzimy rynek raz po raz trafiają perełki i ciche hity, które wybijają się z morza przeciętnych produkcji. Owszem, duża część tych filmowych niespodzianek cierpi na mniejsze bądź większe niedostatki, mimo wszystko drobne potknięcia nie powinny przekreślać danego tytuły w oczach widzów.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
kulak4 (899 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
2 675
Czas czytania:
2 976 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
kulak4 (899 pkt)
Dodano:
2142 dni temu

Data dodania:
2017-01-23 10:07:57

Jednym z takich solidnych obrazów z potencjałem był thriller „Supermarket” sprzed ponad czterech lat, który to miałem przyjemność recenzować. Naciągana fabuła filmu była na tyle dobrze zakamuflowana gęstą atmosferą i rosnącym napięciem, że seans wciągał do ostatniej minuty. Podobnie ma się sprawa z najnowszym „Konwojem”, który przynależy do tego samego gatunku, co i wspomniana wcześniej produkcja. Bliźniaczy charakter obu tytułów nie dziwi jednak nic, gdy spojrzy się na nazwisko reżysera. Maciej Żak ponownie dostarcza kino wysokiej klasy, które bryluje wykonaniem. 

 

Sierżant Zawada (Robert Więckiewicz), dzięki wstawiennictwu Nowackiego (Janusz Gajos), dyrektora placówki więziennej, obejmuje pieczę nad konwojem. Ściągnięty na ostatnią chwilę funkcjonariusz, wraz z pozostałymi członkami ekipy, ma przetransportować pewnego więźnia do szpitala psychiatrycznego. Nagła zmiana jest nie w smak sierżantowi Bergowi (Przemysław Bluszcz), który zaczyna mieć zastrzeżenia co do zadania. Jeszcze większe podejrzenia budzi tajemniczy „Czarny” (Łukasz Simlat), antyterrorysta mający wspomagać konwój. Na domiar złego ekipę uzupełnia kompletny „żółtodziób”, Feliks (Tomasz Ziętek), chłopak córki Nowackiego. Jak się okaże, pozornie rutynowa misja szybko wzbogaci się o szereg nieoczekiwanych zwrotów akcji, które poddadzą w wątpliwość słuszność sprawy... 

 

Najwyraźniej Pan Maciej Żak ma rękę do thrillerów, gdyż tak „Supermarket”, jak i „Konwój” udały mu się nad wyraz dobrze. W najnowszym filmie reżyser postawił na pomysł wyjściowy skupiający się na transporcie groźnego więźnia umieszczonego w czterech ścianach opancerzonego auta. Ograniczona przestrzeń i klaustrofobiczna ciasnota z kolei niemalże z miejsca zagwarantowały sporą dawkę klimatu. Na szczęście poza świetną koncepcją, scenarzyści produkcji zaoferowali widzom cały kolektyw barwnych postaci, z których każda ma odmienne motywacje i poglądy na sprawę. Cały skrypt oparty jest w przeważającej mierze na konfliktach wewnętrznych i zewnętrznych członków ekipy. Jak przystało na rasowy kryminał, sytuacja zmienia się niczym w kalejdoskopie, raz po raz obierając dramatyczny zwrot. W filmie znalazło się miejsce również i na retrospekcje (w tym jeden wybieg wprzód), które na szczęście dobrze wpisują się w całość. Niestety, wraz z kolejnymi minutami seansu na jaw wychodzą pewne uproszczenia scenariusza, które są wytykane przez większość recenzentów (np. czy nie można było tego załatwić jeszcze w więzieniu?) Podobnie jak w przypadku „Supermarketu”, skłonny jestem jednak przymknąć oko na momentami niejasne i naciągane wątki, jeśli rozwój fabuły trzyma widza na krawędzi fotela. A tak ma się sprawa z „Konwojem” właśnie. 


Już od pierwszych ujęć prezentujących wnętrza zakładu penitencjarnego widać niezwykłe umiejętności Michała Sobocińskiego odpowiedzialnego za zdjęcia. Pod czujnym okiem Pana Żaka operator świetnie dobrał kardy, prowadząc kamerę w niebanalny sposób. A to obiektyw sunie leniwie po suficie za więźniem, zerkając nań przez kraty; a to z kolei soczewka jest niemalże „przylepiona” do butelki z wodą podanej skazanemu... Dzięki wizualnej kreatywności, nawet z pozoru „nudne” ujęcia zdecydowanie zyskują koloryt, pieszcząc oko widza obrazem. Polska szkoła operatorska udowadnia, iż „nasze” produkcje wcale nie muszą odbiegać wykonaniem od zagranicznych filmów z pokaźniejszym zapleczem finansowym. 


Kino zamknięte głównie w czterech ścianach, czy to mieszkania czy rozpędzonego wozu, ma prawo zadziałać tylko wówczas, gdy aktorzy utrzymają na swoich barkach ciężar produkcji. Na szczęście gra aktorska w „Konwoju” to koronkowa robota, która w żadnym wypadku nie wytrąca publiczności ze snutej narracji. Dla polskiego kinomana nie będzie żadną niespodzianką fakt, iż Janusz Gajos jako rzucający na lewo i prawo mięsem ordynator czy Robert Więckiewicz w roli gliniarza z mocno szemraną przeszłością tworzą kreacje trzymające poziom. Bardzo udanie wypadł również Łukasz Simlat jako małomówny „Czarny”, którego chłodny profesjonalizm budzi w kolegach po fachu coraz większą trwogę. Tomasz Ziętek sprawnie odgrywa świeżo upieczonego konwojenta o wzniosłych ideałach, Ireneusz Czop także dostaje swoje 5 minut na zabłyśnięcie przed kamerą. Tym niemniej z ręką na sercu przyznaję, iż największe wrażenie wywarł na mnie doświadczony i ceniony aktor Przemysław Bluszcz. Być może wynika to z tego, iż zarówno Gajos jak i Więckiewicz są bardziej medialnymi osobami, których duże role nie przechodzą bez echa. W przypadku „Konwoju” Pan Bluszcz wypadł niezwykle naturalnie jako służbista, który dba głównie o własny interes... i nierzadko robi użytek z „podwórkowej łaciny”. Na fanów Mirosława Zbrojewicza czeka z kolei miła niespodzianka... 

 

Powierzenie Antoniemu Łazarkiewiczowi warstwy muzycznej produkcji było strzałem w dziesiątkę. Kompozytor filmowy, który zjadł wszystkie zęby na swoim zawodzie (stosowna oprawa „Kopii mistrza”, „W ciemności” czy „Miasta 44”), nie bez kozery współpracuje z największymi w biznesie. Muzyka towarzysząca rozwojowi wydarzeń jest dobrana z wyczuciem, w żadnym wypadku nie rażąc pompatycznością czy nadęciem znanym z wielu blockbusterów. Być może żaden z utworów nie zapada głęboko w pamięć, mimo to kompozycje do spółki z obrazem tworzą solidny duet. 

 

Z niektórych filmów na papierze wyziera ogromny potencjał, po ich premierze natomiast kinomanów ogarnia fala niezadowolenia wynikająca z wygórowanych oczekiwań. „Konwój” jest tym chlubnym kinematograficznym wyjątkiem, który intryguje zwiastunem i szczątkowym opisem, jednocześnie dotrzymując złożonej obietnicy w praktyce. Oczywiście gdyby począć rozkładać scenariusz na czynniki pierwsze, na jaw wyszyłoby zapewne jeszcze więcej niedoróbek, niż te dostrzeżone w trakcie seansu. Tak czy inaczej jeśli niegdyś udzieliłem „Supermarketowi” (całkiem zasłużenie) taryfy ulgowej, tak nie wypada mi czepiać się nadmiernie „Konwoju”. Najnowsze dzieło Pana Żaka od samego początku hipnotyzuje ciekawymi ujęciami, które budują grunt pod intensywnie poprowadzoną historię przeplataną tajemnicami z przeszłości wywlekanymi na światło dzienne. Nawet jeśli film nie do końca trzyma się przysłowiowej „kupy”, przewaga pozytywnych elementów nad wadami wypada na korzyść tak obrazu, jak i spragnionego dobrego thrillera widza. Dobre, bo polskie. 

W telegraficznym skrócie: akcja „Teraz Polska” trwa w najlepsze; Pan Żak najwyraźniej rozsmakował się w kameralnych thrillerach... które oparte są na lekko naciąganej fabule; świetna praca kamery poparta nastrojową muzyką pozwalają tknąć życie nawet w przestojowe momenty skryptu; dobry motyw z retrospekcjami podbija walory filmu; godne pochwały aktorstwo dodatkowo buduje gęsty klimat „Konwoju”.

 

Ocena: 7/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

 

 

Autor recenzji publikuje również pod tym samym nickiem na portalu Filmweb.pl 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Konwój" – "Supermarket" na kółkach

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora kulak4

 -

"Disaster Artist" – Zróbmy sobie film - Recenzje filmów

Wiele złego powiedziano już o niesławnym obrazie „The Room” z 2003 r., który to po latach obrósł niespotykanym wręcz kultem. Dziwaczny, na wpół amatorski twór zdecydowanie miał niewiele cech świadczących na jego korzyść. Bzdurny scenariusz, tragiczne dialogi i drętwe aktorstwo sprawiły, iż mało kto był w stanie brać ów film na poważnie. Jak się jednak okazało, wszelkie słabości produkcji zostały obrócone przez jej fanów w niezaprzeczalne zalety.

 -

"Jumanji: Przygoda w dżungli" – Do tanga trzeba czworga - Recenzje filmów

Pierwsze „Jumanji” z 1995 r. to sympatyczna, familijna produkcja, której niezaprzeczalną zaletą jest udział nieodżałowanego Robina Williamsa. Dzieło Johnstona stanowi ciekawy miks lekkiego kina przygodowego z elementami komedii doprawionej dobrymi efektami specjalnymi. Pomimo iż wizualnie niektóre filmowe atrakcje nieco nadgryzł ząb czasu, przebój kasowy sprzed ponad dwóch dekad ogląda się z niekłamaną przyjemnością po dziś dzień.

 -

"Volta" – Lekcja historii wg Machulskiego - Recenzje filmów

Nie na darmo Juliusza Machulskiego zwykło się kiedyś nazywać „najbardziej hollywoodzkim polskim reżyserem”. Za czasów PRL-u bowiem wspomniany twórca był niezwykłym wizjonerem dziesiątej muzy, który nie bał się eksperymentować z kinem zarówno pod względem treści jak i formy.

 -

"Barry Seal: Król przemytu" – Wszystkie (nie)właściwe posunięcia - Recenzje filmów

Kino biograficzne wyjątkowo dobrze sprawdza się w przypadku barwnych postaci, których życiowe dokonania balansują na granicy prawa, tudzież całkowicie ją przekraczają. Prawdziwe historie o brawurowych przemytnikach czy zdolnych fałszerzach pozwalają widzowi ujrzeć drugą stronę „amerykańskiego snu”, tę mroczniejszą i nierzadko kończącą się długą odsiadką w czterech ścianach zakładu penitencjarnego. Biografia niejakiego Barry'ego Seala to niemalże gotowy materiał na film.

 -

"Suburbicon" – Mroczna strona Pleasantville... - Recenzje filmów

Niemalże ubóstwiam ugładzoną i przesłodzoną stylistykę amerykańskich lat 50. Wówczas bowiem krajem Wujka Sama rządziły takie zjawiska jak konformizm, sztuczna grzeczność czy wszędobylska cenzura. Okres zwieńczony seksualno-polityczną rewolucją, która eksplodowała z gigantyczną siłą w następnym dziesięcioleciu, parodiowany był już wielokrotnie w niezliczonych wytworach kultury popularnej. Aczkolwiek eksploatacja wdzięcznego materiału źródłowego dała w końcu o sobie znać.

Teraz czytane artykuły

 -

"Konwój" – "Supermarket" na kółkach - Recenzje filmów

Trudno do końca przytaknąć malkontentom twierdzącym, iż polskie kino bezsprzecznie umarło. Na rodzimy rynek raz po raz trafiają perełki i ciche hity, które wybijają się z morza przeciętnych produkcji. Owszem, duża część tych filmowych niespodzianek cierpi na mniejsze bądź większe niedostatki, mimo wszystko drobne potknięcia nie powinny przekreślać danego tytuły w oczach widzów.

 -

Lemuria – zaginiony kontynent - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Kilkanaście tysięcy lat temu na Ziemi istniały lądy i miasta, które dziś znajdują się w głębinach morskich. Jednym z zatopionych kontynentów jest Lemuria, zwana też Mu. W niniejszym artykule przedstawię dowody na poparcie teorii istnienia w przeszłości ogromnego kontynentu na Oceanie Spokojnym.

 -

Odwiedzin: 793

Autor: pjElektronika

Adran i Ameca – roboty o ludzkiej twarzy! - Elektronika

Grudzień to miesiąc cudów. Dowodem na to stwierdzenie jest to, że przy wigilijnym stole może dojść do pojednania zwaśnionych rodzin (chociaż części z nich). Jednak ostatni miesiąc 2021 roku dał nam jeszcze jeden powód, by tak myśleć. Oto bowiem brytyjska firma Engineered Arts pokazała światu swoje „dzieci” – najpierw Amecę, a później Adrana. Co prawda, „rodzeństwo” jeszcze nie potrafi się kłócić i godzić ze sobą, ale chwali się innymi zdolnościami, jak na obecnie najbardziej zaawansowane… roboty humanoidalne przystało!

 -

Legendarny Keith Flint i jego szalony świat muzyki rave - Zespoły i Artyści

Lider słynnego zespołu The Prodigy został znaleziony martwy w swoim domu w Dunmow w hrabstwie Essex. Ten dzień – poniedziałek 4 marca 2019 roku był prawdziwym szokiem dla jego wiernych fanów, a kolejne informacje zadały jeszcze większy cios. Keith Flint popełnił bowiem samobójstwo w wieku 49 lat!

 -

Odwiedzin: 2467

Autor: adminKultura

Krzysztof Penderecki laureatem nagrody Grammy 2017! - Kultura

Za nami już 59. edycja rozdania muzycznych Oscarów, jak zwykło się mówić o nagrodach Grammy. Mamy powód do radości. Statuetkę otrzymał nasz rodak – kompozytor Krzysztof Penderecki. To nie jedyny Polak w historii, który otrzymał tę prestiżową nagrodę. W 2014 roku doceniono pianistę jazzowego Włodka Pawlika.

Nowości

 -

"Psia Mać"! Miłość – więcej grzechów nie pamiętam… - Muzyczne Style

To się dopiero nazywa powrót po sześciu latach ciszy! Wydana na początku grudnia płyta „Psia Mać” jest bowiem bezsprzecznie najdojrzalszym albumem Dominiki Barabas, niezwykłej artystki wywodzącej się nurtu piosenki literackiej. Zarówno pod względem brzmieniowym, jak i tekstowym. Spójny, dopieszczony muzycznie w najdrobniejszym szczególe i całkowicie nieprzewidywalny. Nie wierzycie? Przesłuchajcie w streamie, a najlepiej go kupcie, to wtedy przyznacie nam rację.

 -

Anna Malek: Uwierzyła w szaloną miłość i "Zwariowała"! - Zespoły i Artyści

1 grudnia ukazał się nowy singiel Anny Malek, która dotarła m.in. do finału programu Voice Of Poland 11, a także z zespołem Soul City do półfinału X Factor. Porywa on refrenem, do którego pasują ciekawe zwrotki. Jest także teledysk, a sam utwór świetnie rokuje radiowo. Polecamy! Można „Zwariować” razem z Anną i uwierzyć, że szalona miłość jest możliwa.

 -

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

"Dusk Tiil Down" – gdy ta dziewczyna śpiewa i zabiera nas w podróż, wierzymy w siłę bezgranicznej miłości! - Muzyczne Style

Pewna dziewczyna wsiadła za kierownicę, odpaliła silnik i pojechała w siną dal, śpiewając „Dusk Till Down”. Nie, nie chodzi o przestraszoną, młodą bohaterkę „From Dusk Till Down”. Mowa o uśmiechniętej Klaudii Trzepizur. Nie dajcie się zwieść. Ma drapieżny głos, ale i romantyczne serce, co udowodniła już w balladzie „Hold On”, a teraz robi to w kolejnym utworze i powstałym do niego teledysku – autorskiej propozycji grupy Clödie (nazwa od imienia wokalistki). Tytuł podobny jak horroru z lat 90., oraz identyczny jak kawałek z filmu „Ciemniejsza strona Greya”, jednak tu żadne wampiry nie atakują i mroczny kochanek nie jest przypadkowym pasażerem. Klaudia wciska gaz do dechy, pragnąc szybko dotrzeć do mety – prawdziwej, wymarzonej, pięknej miłości.

 -

Poronin, Zakopane, Kraków – czym późną jesienią zachwyca ta południowa trójca? - Ciekawe miejsca

Listopadowy mrok. Pobudka o 4.00 nad ranem. Prawie 6 godzin jazdy. Ale i tak młodzież z Kujaw była zachwycona wycieczką na południe Polski. Być może nie jest to najlepszy czas, aby odwiedzić Poronin, Zakopane i Kraków – grudzień czy styczeń byłyby lepszymi miesiącami, ze względu na zimową aurę i większy mroźny „survival”. Jednak, jak pokazują zdjęcia zaprzyjaźnionego z naszym portalem nauczyciela, nawet w połowie listopada, tamtejsze tereny i zabytki prezentują się przepięknie – górski, południowy klimat aż się z nich wylewa!

 -

Lika i Antek Smykiewicz razem? "Nie pytaj". Posłuchaj! - Zespoły i Artyści

Czasem w świecie muzyki dojdzie do ciekawego spotkania. Zaiskrzy. I wtedy dwoje artystów spłodzi fajne „dziecko”. Oczywiście to muzyczne, jak w przypadku Liki oraz Antka Smykiewicza. Angelika Wdowczyk, laureatka Szansy na Sukces zaprosiła tego popularnego wokalistę, aby nagrać z nim utwór pt. „Nie pytaj”. O czym wspólnie śpiewają? Dobre pytanie. Poniżej znajdziecie odpowiedź na nie.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Broad Peak" – Jak tu zimno, jak tu nudno - Recenzje filmów

Utalentowana obsada; reżyser mający debiut dawno za sobą, potrafiący pokazywać na ekranie skomplikowane ludzkie charaktery i historia oparta na faktach – wydawało, że z takiego połączenia wyjdzie film, którym można się chwalić w każdym zakątku naszej planety. Niestety, mimo że „Broad Peak” trafi do widzów w wielu krajach za sprawą Netflixa, nie będą oni głośno klaskać. Raczej założą rękawiczki, aby ogrzać swoje dłonie.

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 2620

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 4

Pierwsze lody... czyli jak to jest z "Polityką"? - Recenzje filmów

Chyba mało ludzi nie widziało jeszcze najnowszego tworu Patryka Vegi pt. „Polityka”. A wśród tych, którzy widzieli, opinie są raczej w miarę podobne. Bo mówią, że to gniot, że totalna porażka, że stracony czas no i czego innego się w sumie po Vedze można spodziewać?

 -

Odwiedzin: 5175

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Dziedzictwo. Hereditary" – Osaczeni - Recenzje filmów

„Dziedzictwo. Hereditary” to kolejny po „The Witch” oraz „To przychodzi po zmroku” znakomicie oceniany przez krytyków dreszczowiec od wytwórni A24, który stara się wyjść poza schematyczne gatunkowe ramy. Bo to bardziej duszny dramat o rodzinie zmagającej się z żałobą niż typowy straszak. Zrealizowany przez debiutanta przykład artystycznego kina, które z komercją ma niewiele wspólnego.

 -

Odwiedzin: 7041

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 5

"Tamte dni, tamte noce" – Nigdy Cię nie zapomnę! - Recenzje filmów

Niełatwe zadanie mają twórcy melodramatów, a jeszcze trudniejsze twórcy melodramatów opowiadających o uczuciu pomiędzy osobami płci męskiej. Czyha bowiem na nich wiele pułapek. Mogą wpaść w sidła banału, mogą podążać za wyznaczonymi wcześniej schematami – opowiedzieć historię większą niż życie, w której bohater boryka się z homofobią ze strony otoczenia i brakiem akceptacji rodziny albo, co gorsza ukrywa romans przed własną… żoną. „Tamte dni, tamte noce” to inny film, w pozytywnym znaczeniu oczywiście.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.514

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję