O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Zmorojewo" – Nerd na granicy światów… - Recenzje książek

Jakubie Żulczyk. Tak, do Pana się zwracam, szanowny autorze. Przyznam, że kiedy pierwszy raz obejrzałem odcinkową adaptację powieści „Ślepnąć od świateł”, to byłem zaskoczony. Pozytywnie rzecz jasna. Krzysztof Skonieczny wycisnął z pańskiego dzieła wszystkie soki – oddał klimat, dosadny język, poetykę i brutalny świat, w którym tapla się narkotykowy diler. A ja ucieszyłem się, że dzięki niemu, odkryłem Pana – utalentowanego pisarza, blogera, felietonistę i wzorowego odbiorcę kultury masowej. Później się jednak bałem… Bałem sięgnąć po wcześniejszą książkę pt. „Zmorojewo”. Czy człowiek, który świetnie czuje się w prowincjonalnym thrillerze czy warszawskiej gangsterce, potrafi napisać coś skierowanego do młodszego odbiorcy? Owszem!

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (15604 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
848
Czas czytania:
911 min.
Autor:
aragorn136 (15604 pkt)
Dodano:
800 dni temu

Data dodania:
2020-09-30 19:43:14

Gdybym był 15-letnim nerdem, to bym dał ocenę 10/10 i basta! „Zmorojewo” czytane przez przez ucznia gimnazjum (sorry, podstawówki) jest po prostu zaje… Emocje, przygoda, pierwsza miłość, ratowanie świata, niezapomniane wakacje, przeobrażenie się w dzielnego wybrańca – powiernika. Cóż chcieć więcej. Ale kiedy jest się doświadczonym czytelnikiem, który zwraca uwagę na szczegóły, a swoje szkolne „piekiełko” przeżył dawno, to wtedy nie ma wyjścia. Te kilka punktów należy odjąć. Mocna 4 – taka ocena szkolna będzie idealna.

 

Jeżeli ktoś (starszy mol książkowy), spodziewa się, że „Zmorojewo” to grzeczna baśń, gdzie nie ma mowy o krwi, łamaniu kości czy pożeraniu… samego siebie (dosłownie), to złapie się z głowę. Wycieczka rowerowa przez las do innego wymiaru, na jaką zaprasza Żulczyk, nie jest przechadzką do piernikowej chatki Baby Jagi. Choć takowa tu się pojawia i jest bardzo nasza, polska, swojska, słowiańska, ale i bardzo… sympatyczna. Nie ma złych zamiarów jak jej koleżanka z książki o „Jasiu i Małgosi”. Nikogo do pieca nie wrzuci, potrawki z dziecka nie ugotuje. Gorsze rzeczy będą udziałem przerażającego Strzępowatego, Gangreny i innych poczwar Leszego – władcy Ciemności.

 

 

Swoją powieść Jakub Żulczyk wydał w 2011 roku. Ale do moich rąk dotarło wznowienie z 2019. Nie ma na tej okładce postaci ze świata Mroku i Jasności. To dobrze. Wtedy wyobraźnia podziała lepiej. Jest za to leśna, zabarwiona na czerwono rzeczywistość i sylwetka chłopca na rowerze, którego próbują dorwać w swoje szpony złe istoty. Następnie zagląda się na pierwszą stronę i kolejno ponumerowane rozdziały. I wsiąka się w tę fabułę. Akceptuje w pełni i podziwia – zarówno pomysł, jak i lekki styl pisarza. „Trochę straszna, trochę śmieszna, trochę romantyczna, książka dla każdego” – tak reklamowane jest „Zmorojewo”. To prawda. A najlepiej prezentuje się tutaj przymiotnik – straszna.

 

Poznajcie więc Tytusa Grójeckiego. Ma 15 lat. Mieszka w Szczytnie i jest jeszcze przed wyborem szkoły średniej. Jednak daleko mu do typowego rówieśnika. Sporty ruchowe? Nie. Podrywanie koleżanek? Też niezbyt. Interesują go gry komputerowe, a jeszcze bardziej nadprzyrodzone zjawiska. Co tu dużo mówić. Jest chudym nerdem w okularach. Ma tylko dwóch kumpli, którzy starają się akceptować owe zainteresowania. Lubi spędzać z nimi czas, ale nie aż tak, jak z Kingiem. No wiecie, tym pisarzem od horrorów. Grójecki poznał już wszystkie jego książki. I ewentualnie tym może się pochwalić jakiejś dziewczynie, jeżeli odważy się zaprosić ją do kina, a one nie ucieknie z krzykiem…

 

Zbliżają się wakacje. Jedynak Tytus, oczko w głowie młodych rodziców, nie uda się do Meksyku. Mama i tata wolą jechać sami, a syna „dostarczyć” do pełnej energii babci i posępnego dziadka. Lato na wsi? Nudaaa… Nie był tam od dawna. Oby tylko mieli dostęp do WiFi. Tylko wtedy będzie mógł oglądać program o duchach i kosmitach, prowadzony przez Adolfa Błyska (szybko rozpoznacie, na kim wzorował się pisarz, tworząc tę postać). Początkowo faktycznie Głuszyce wydają się mu „zabitą dechami dziurą“. Do czasu, aż stanie się mazursko-warmińskim Harry Potterem walczącym ze leśnymi sługusami naszego Lorda Voldemorta. Do momentu aż spotka pewną siebie Ankę, która także spędza tu wakacje. I namówi ją na wyprawę do pobliskiej Kolonii Głuszyce i starego domu Wirdały. Wyprawy, która zmieni jego życie na zawsze…

 

 

 

Tytus Grójecki szybko przekona się, że „Ludzie są prości. Patrzą na to, co ogromne, co zawęża im pole widzenia. Nawet im do głowy nie przyjdzie, że to, co wielkie, ma jedynie przysłonić coś o wiele potężniejszego”. W legendzie jest bowiem więcej niż ziarnko prawdy. Zło, które czai się i czeka na odpowiednią chwilę, aby zburzyć ład i ludzką cywilizację, to nie żadne tam dementorzy. To nie „Wakacje z duchami” (choć da się wywąchać klimat lat 70.). To coś znacznie straszniejszego – nie wiem, jak Wy, ale ja kilka razy poczułem się głodny i chciałem posmakować kawałka skóry z łokcia… Żulczyk nie bierze jeńców. Krwawe opisy czasem szokują. To niej jest książka dla bardzo młodych ludzi. Jeno dla starszej młodzieży! Ludzie giną, mrok wylewa się z każdej dziury, a miasto widmo raczej nie będzie dobrym miejscem na nocleg. Jaki będzie wynik wojny dobra z agentami ciemności, którzy pragną zdobyć Trzy Klucze do całkowitego zniewolenia śmiertelnych?

 

Przerażające opowieści snute przy ognisku – pamiętacie zapewne takie, bywając na harcerskim obozie. Czytając „Zmorojewo” można też poczuć podobny dreszczyk emocji. Przez połowę z niemal 500 stron, byłem oblepiony gęstą mgłą. A to dobrze świadczy o pisarzu. Oczami wyobraźni widziałem wymyślone miasto. Jego barwni mieszkańcy, ze Strąkiem na czele, byli na wyciągnięcie ręki. Lecz ja ledwo mogłem poruszyć dłonią. Zdrętwiałem. Żulczyk sprawnie czerpie z głębokiej misy, gdzie zanurzona jest: słowiańska mitologia, film fantasy w stylu „Niekończącej się opowieści”, polski „Przyjaciel wesołego diabła” (tylko straszniejszy) czy „Za niebieskimi drzwiami” Szczygielskiego. Książka może i trochę schematyczna, jednak na swój sposób oryginalna. Dziwna. Niepokojąca. Intrygująca. Równie ciekawa, choć lepsza warsztatowo niż wcześniej zrecenzowany przeze mnie debiut Krzysztofa Niedziałkowskiego – „Mateusz i kamienny krąg”, z którym „Zmorojewo” łączy młodziutki bohater i jego podróż do nieznanego świata. Jej problemem jest jednak naciągany, choć uroczy, wątek romantyczny (no nie wiem, czy zbuntowana, paląca fajki nastolatka tak łatwo zadurzyłaby się w nerdzie). Przemiana głównego bohatera też nie jest do końca wiarygodna, a fabularne tempo kuleje. Ale to przecież powieść z elementami dark fantasy w sam raz na wakacyjne, a nawet te jesienne dni. Najważniejsza jest przygoda!

 

Ocena: 7/10

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Zmorojewo" – Nerd na granicy światów…

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 146

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

Odwiedzin: 183

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1899" – Choroba morska zagwarantowana - Seriale

Pisać długą, zawiłą, filozoficzną recenzję czy stworzyć krótszy tekst do połknięcia w pigułce. Oto narodziło się pytanie w głowie po seansie (niemalże spirytystycznym) serialu „1899”. Reklamowany jako skrzyżowanie horroru z dramatem historycznym dawał duże nadzieje na coś ponadprzeciętnego, a wyszło niestety przeciętnie, choć są tu sceny przyprawiające o gęsią skórkę i powodującą opad szczeny. Ale nie, to nie to samo, co niemieckie „Dark” od tych samych twórców. Lepiej zatem zapomnieć o recenzji na tysiące słów (taką warto poświęcić „Pierścieniom Władzy”), a skupić się na ogólnych wadach i kilku zaletach.

 -

Odwiedzin: 193

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

 -

"The Return" Palais Noire – Pełen relaks, pełne zanurzenie - Recenzje płyt

Sławek Semeniuk zabrał mnie jakiś czas temu na wycieczkę na Księżyc statkiem w kształcie saksofonu, by tam dać instrumentalny koncert w futurystycznym jazzowym klubie, gdzieś obok najgłębszego krateru. A teraz wręcza złoty bilet na jedną z rajskich plaż. Popijam więc drinka, siedzę na leżaku, czuję ciepły piasek pod nogami i widzę, jak tajemniczy, szczelnie ubrany nurek, wyławia z dna oceanu skarb – połączenie muzyki improwizowanej z teksturami elektronicznymi i rytmami takich gatunków, jak chociażby house i lounge. Słyszę też m.in. głos Patrycji Zarychty, która sprawia, że pobyt w Palais Noire jest niezapomnianym doświadczeniem.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 1449

Autor: MovieBrainRecenzje książek

Komentarze: 1

"Informacja zwrotna" – Instynkt alkoholika - Recenzje książek

Wydana w maju 2021 roku przez Świat Książki kolejna powieść Jakuba Żulczyka, autora m.in. „Ślepnąc od świateł”, zaskakuje. To historia o nagłym zniknięciu syna byłego muzyka. Marcin Kania, który obecnie żyje z tantiemów, a niegdyś stworzył wielki hit, ma niestety jeszcze jeden problem – często nie pamięta, co się działo poprzedniego dnia (Kania uzależniony jest bowiem od wysokoprocentowych trunków). Jaka jest więc „Informacja zwrotna”? Czy czytelnik będzie ją pamiętał? Czy wybierze ją zamiast butelki whisky?

 -

"Diamentowy cierń" – Na zewnątrz uśmiech, w środku smutek - Recenzje książek

Zalęknione dziwadła, ludzie palcami wytykani i dzień w dzień upokarzani, nieustannie stygmatem przykryci, strachem podszyci. Niełatwe mają życie, o nie! Cierpią każdego dnia. Nie budzą się rankiem jak wiosna za oknem. Są jesienią, mglistą, deszczową, pozbawioną nadziei. Niektórzy jednak nie oddają się w objęcia depresji i próbują zawalczyć o lepsze jutro. Takim człowiekiem jest nastoletni Dominik. Jego losy opisuje w swojej pierwszej (wydanej w wersji papierowej) książce niewiele starszy Dawid Hałajda. I robi to w taki sposób, że ma się ściśnięte gardło i serca, a nogi jak z waty.

 -

Odwiedzin: 2935

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 1

"Mateusz i Kamienny krąg" – Witajcie w Wislandii chłopcy! - Recenzje książek

„Polacy nie gęsi, swoje książki fantasy dla dzieci mają” – można sparafrazować słynne słowa Mikołaja Reja. I trzeba zaznaczyć, iż są to nie byle jakie książki. Wymienię tu m.in. „Za niebieskimi drzwiami” Marcina Szczygielskiego (jej ekranizację mogliśmy w listopadzie tego roku oglądać na ekranach kin) czy choćby wielopokoleniową „Akademią Pana Kleksa” Brzechwy. Do grona najlepszych baśniowych powieści dla najmłodszych bez chwili wahania zaliczę też debiut urodzonego w Skępem na Kujawach Krzysztofa Niedziałkowskiego.

Teraz czytane artykuły

 -

"Zmorojewo" – Nerd na granicy światów… - Recenzje książek

Jakubie Żulczyk. Tak, do Pana się zwracam, szanowny autorze. Przyznam, że kiedy pierwszy raz obejrzałem odcinkową adaptację powieści „Ślepnąć od świateł”, to byłem zaskoczony. Pozytywnie rzecz jasna. Krzysztof Skonieczny wycisnął z pańskiego dzieła wszystkie soki – oddał klimat, dosadny język, poetykę i brutalny świat, w którym tapla się narkotykowy diler. A ja ucieszyłem się, że dzięki niemu, odkryłem Pana – utalentowanego pisarza, blogera, felietonistę i wzorowego odbiorcę kultury masowej. Później się jednak bałem… Bałem sięgnąć po wcześniejszą książkę pt. „Zmorojewo”. Czy człowiek, który świetnie czuje się w prowincjonalnym thrillerze czy warszawskiej gangsterce, potrafi napisać coś skierowanego do młodszego odbiorcy? Owszem!

 -

"Chłopiec na szczycie góry" – Uczeń diabła - Recenzje książek

Pamiętam do dziś, jak silnie emocjonalny był film „Chłopiec w pasiastej piżamie” – ekranizacja znakomitej powieści pod tym samym tytułem. Podobnie, jak papierowy pierwowzór, swoje zadanie spełnił – sugestywnie ukazał, jak nazistowska ideologia wpływa na umysł dziecka. Wydany w 2017 roku przez Replikę „Chłopiec w na szczycie góry” to kolejna książka Johna Boyne’a opowiadająca o kilkulatku wrzuconym do krainy zła.

 -

Afrykańscy Dogonowie i ich zagadkowa wiedza! - Niewiarygodne, niewyjaśnione

W Afryce Zachodniej, w Mali, mieszka lud Dogonów. Plemię to okazuje się być wyjątkowe na tle innych „prymitywnych” mieszkańców Czarnego Lądu. Dlaczego? Bo mitologia dogońska zawiera niezwykłą wiedzę z zakresu... biologii i astronomii, której nie można zdobyć ot tak, nawet zakładając kontakt z naukowcami świata zachodniego!

 -

"Wonder Woman 1984" – Z księżniczką Dianą przez lukrowany tor przeszkód - Recenzje filmów

Kiedy Warner Bros w grudniu 2019 roku pierwszy raz wyświetlił zwiastun „Wonder Woman 1984”, moje serducho zabiło szybciej. Ejtisowy klimat, „podrasowana” brzmieniowo melodia refrenu „Blue Monday”, ogolony Pedro Pascal, pstrokate stroje i Cudowna Kobieta zręcznie wywijającą świetlistym biczem. „Drugi film o przygodach Amazonki znanej z kart DC nie może być kiepski” – tak pomyślałem. Tymczasem rzeczywistość pokazała środkowy palec.

 -

"Minionki" – Banana! - Recenzje filmów

Dawno, dawno temu, kiedy na Ziemi rodziło się życie, światło słoneczne ujrzały również Minionki. Miały jedno, no może dwa pragnienia: służyć komuś złemu do szpiku kości i pożreć… banana. Bo przecież to żadne krwiożercze bestie. To małe, sympatyczne, zwariowane, aczkolwiek nieprzewidywalne i dokuczliwe stworki. Nowy, kolejny film z ich udziałem jest nadal zabawny, ale niestety można odczuć, że co za dużo żółtego, to nie zdrowo.

Nowości

 -

Premiera: sibuku ustawia zegarek na godzinę "9:57"! - Muzyczne Style

Niezwykły męsko-damski duet o oryginalnej nazwie sibuku ponownie udowadnia, że pasja w połączeniu z kreatywnością może dać coś, co zostanie zapamiętane teraz i w przyszłości. Czas. Tym razem on odgrywa ważną rolę, bo w nowym, mającym premierę 9 grudnia, czwartym singlu pt. „9:57” mieszają się jego odcienie…

 -

Odwiedzin: 146

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

Odwiedzin: 66

Autor: adminKultura

Zapraszamy na jubileuszowy koncert Agnieszki Chrzanowskiej! - Kultura

10 grudnia o godzinie 19.00 na scenie Kalinowego Serca w Warszawie (przy ul. Zygmunta Krasińskiego 25) odbędzie się koncert pod nazwą „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Dlaczego warto się tam znaleźć? Odpowiedź brzmi: bo wystąpi Artystka świętująca 25 lat swojej muzycznej drogi. To Agnieszka Chrzanowska, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, która piosenkami aktorskimi czaruje jak najlepsza wróżka i zachęca do ważnej refleksji nad życiem.

 -

A.S.A. jest w "7. Niebie". Jej "Wspomnienia" zostaną z nami na zawsze! - Zespoły i Artyści

6 grudnia, wieczór. Mikołaj przyniósł upominki ludziom, ale tylko tym, którzy byli grzeczni. Anna Sokołowska-Alabrudzińska podarowała za to swój prezent wszystkim słuchaczom, bez względu, jak zachowywali się w ciągu całego roku. Już wcześniej zabrała ich do „7. Nieba”, ale to był dopiero przedsmak tego, co ich czeka. Piękne „Wspomnienia”, czyli album, gdzie A.S.A. chce być uśmiechem, łzami, oddechem na szybie i drogą pod stopami.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Psia Mać"! Miłość – więcej grzechów nie pamiętam… - Muzyczne Style

To się dopiero nazywa powrót po sześciu latach ciszy! Wydana na początku grudnia płyta „Psia Mać” jest bowiem bezsprzecznie najdojrzalszym albumem Dominiki Barabas, niezwykłej artystki wywodzącej się nurtu piosenki literackiej. Zarówno pod względem brzmieniowym, jak i tekstowym. Spójny, dopieszczony muzycznie w najdrobniejszym szczególe i całkowicie nieprzewidywalny. Nie wierzycie? Przesłuchajcie w streamie, a najlepiej go kupcie, to wtedy przyznacie nam rację.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 4090

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 2

"Ciemno, prawie noc" – Złe Kotojady wychodzą z nory! - Recenzje książek

„Był czarny czarny las. W tym czarnym czarnym lesie był czarny czarny dom. W tym czarnym czarnym domu był czarny czarny pokój, a w tym czarnym czarnym pokoju był czarny czarny stół, a na tym czarnym czarnym stole była czarna czarna trumna, a w tej czarnej czarnej trumnie był biały biały… trup!” – cytują na YouTubie aktorzy wcielający się w poszczególnych bohaterów w adaptacji „Ciemno, prawie noc”, jednej z najgłośniejszych polskich powieści ostatnich lat. A ja mam dreszcze, kiedy ich słucham. Tak bardzo, że zostaje przekonany, ale nie do obejrzenia filmu, a do lektury książki.

 -

"Deman" – Polski superbohater w kolorach szarości - Recenzje książek

Co ten Artur Urbanowicz ze mną zrobił! Łapanie się za głowę; rzucanie cichych, a czasem głośnych przekleństw; drętwienie rąk; mrówki chodzące po plecach; pot spływający po szyi – między innymi to przytrafiło mi się podczas czytania powieści pt. „Deman”. Już sam tytuł mrozi krew w żyłach, a co dopiero skąpana w czerwieni twarda okładka. Autor skrzyżował horror pełną gębą z fantastyczną, obszytą psychologicznym aspektem, historią superhero. Dokonał tego w polskich realiach, główną akcję osadził we współczesnej Warszawie. Z trzech ostatnich literackich kolubryn, ta pozycja jest jego najlepszą. A dlaczego, o tym dowiecie się, wchodząc głęboko w niniejszą recenzję. Ostrzegam! Jej lektura będzie prawie jak podpisanie paktu z demonem…

 -

"Naziści? Jeńcy niemieccy w Ameryce" – Uwięzieni w "raju" - Recenzje książek

Bardzo wiele zostało napisanych książek dotyczących bezpośrednio mrocznych wydarzeń z okresu II wojny światowej. Jednak jest pewien, dość przemilczany temat, pomijany nawet przez filmowców. Mowa o jeńcach, a konkretniej żołnierzach niemieckich pojmanych przez amerykańskie wojsko i przetrzymywanych na amerykańskiej obcej ziemi.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Solaris" – Sens życia i człowieczeństwa - Recenzje książek

„Solaris” to powieść nie dla każdego. Najprościej mówiąc, to książka fantastyczno-naukowa o kontakcie z obcą inteligencją. Jednak za tym kryje się coś więcej. Jest bardzo metafizyczna, wielowarstwowa, tajemnicza i może być interpretowana na wiele sposobów.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.630

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję