O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Willow" – Wyczaruj nastoletniego focha, zabij dziecięcą nostalgię - Seriale

Rzecz to niebywała! Tak bardzo, że aż głowa się kurczy i robi się za mała. Bo jak to pojąć rozumem, że amerykańcy krytycy niemalże pokochali serial pt. „Willow” (patrzcie: oceny na RT i Metacritic), nie idąc za rozwścieczonym tłumem. Że filmu z lat 80. nie lubią, a historię w odcinkach hołubią. Produkcja Disneya, której premiera odbyła się pod koniec listopada 2022, jest przecież czymś, o czym zapomnieć trzeba, mimo że jest kilka zalet, unoszących się z dymem do nieba.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (20588 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
618
Czas czytania:
729 min.
Kategoria:
Seriale
Autor:
aragorn136 (20588 pkt)
Dodano:
412 dni temu

Data dodania:
2023-01-12 17:57:00

Do serialowego „Willowa” podchodziłem jak pies do jeża. Wszak oryginał sprzed kilka dekad ukształtował mój gust filmowo. Niby zwiastun nie zapowiadał sporej katastrofy, ale podskórnie czułem wbite kolce. Niestety. O ile jeszcze pilot nie sprawił, że krwawiłem, tak już po seansie ośmiu odcinków mogę wyznać jedno: niechaj twórcy płoną na stosie z całą tą poprawnością polityczną i nowym światem. Zamordowali nie tylko moje dzieciństwo. Zdeptali nostalgię i tęsknotę milionom dojrzałych dziś miłośników dobrego high fantasy. Ludziom, którzy dorastając, „katowali” kasetę VHS z kultowym dziełem z 1988 roku. 

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Lata 80. XX wieku to Era Kina Nowej Przygody. Nic więc dziwnego, że w trakcie przeprowadzania ulicznej sondy na ulubiony film, kilkudziesięcioletni widzowie wskażą jakiś tytuł z tamtego okresu (najczęściej jest to „Indiana Jones”). „Willow” bez wątpienia znajduje się wśród najbardziej magicznych, sentymentalnych opowieści. To taki pierwszy, ekranowy, fabularny, aktorski „Władca Pierścieni”, w którym w zastępstwie pierścienia do zniszczenia mamy MacGuffin w postaci niemowlęcia do uratowania. Dziewczynka w przyszłości ma stać się czarodziejką, która pokona złą królową Bavmordę. Ochronić ją może niskorosły, młody rolnik z plemienia Nelwynów – Willow Ufgood, z pomocą skazanego na gnicie w klatce mistrza miecza, łamacza damskich serc i łotrzyka z królestwa Galladoorn (Madmartigan to jednak nie Aragorn) oraz dwóch maleńkich skrzatów/elfów. Ot cała fabuła – typowa walka dobra ze złem – „mieczem i różdżką”. Słuszna nominacja do Oscara za najlepsze efekty specjalne i dyskusyjna nominacja do Złotej Maliny za scenariusz – tak środowisko filmowe odebrało tę produkcję w roku 1988. Dużego sukcesu nie było, ale z czasem, dzięki dystrybucji na innych nośnikach baśń zdobywała kolejnych fanów.

 

Wydaje się, że stary „Willow” to słodka, familijna historia dla najmłodszych. Nic z tych rzeczy. Nie pozwala przecież na to mroczna atmosfera, chropowata faktura obrazu i „koszmarne” stwory (wejście wielkich psów, realistyczne trolle!) oraz generał Kael i jego królowa Bavmorda – kobieta demoniczna, zdeterminowana do zrealizowania celu. Dziś te elementy wciąż działają, zatem drodzy rodzice: ostrożnie z pokazywaniem filmu kilkulatkom, lepiej zasiądźcie przed ekranem telewizora ze „starszakami”. Należą się podziękowania platformie Disney+, że dodała do swej obszernej biblioteki dzieło George’a Lucasa i Rona Howarda. Jednak za kontynuację nic więcej poza laniem pasem po gołym tyłku.

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Okej, po wielu latach, tak kochany przeze mnie „Willow” ma problemy. Wreszcie widzę momenty, w których nawet zawieszenie niewiary nie zdaje egzaminu. Dostrzegam głupotki, uproszczenia, skróty. Lecz nadal „jestem kupiony” świetnie wykreowanymi bohaterami, tajemniczymi krainami, cudownie brzmiącym soundtrackiem świętej pamięci Jamesa Hornera. Chcę ponownie dać się porwać przygodzie, nakarmić wyobraźnię. A później naciskam play i oglądam dalsze losy Willowa Ufgooda. Czerwienię się ze złości…

 

Sequel w formie serialu mógł rozbudować uniwersum Świata Matki, pokazać więcej miejsc, postaci. I w sumie to robi, ale gdyby nie parę nawiązań fabularnych, sam Warwick Davis powracający do tytułowej roli oraz Joanne Whalley jako Sorsha, to fan poprzedniego filmu pomyślałby, że tu ma do czynienia z jakimś generycznym, młodzieżowym fantasy, lśniącym, czystym, pastelowym, lukrowanym, gdzie ważniejsze od podróży pieszej i konnej z punktu A do B są problemy sercowe nastolatków – zarówno tych homoseksualnych, jak i heteroseksualnych. Takie czasy. Różnorodność, tolerancja, zagubienie, nieufność, kwestia wyborów – dobrze, że taka tematyka jest podejmowana w każdym gatunku filmowym, lecz można odnieść wrażenie, że ten „Willow” zbytnio wpada w pułapkę hollywoodzkich rozwiązań lewicowych producentów. Nie stanowiłoby to bardzo wielkiej przeszkody, jeśli aktorzy wypadaliby w swoich kreacjach tak świetnie, jak w pierwszym filmie. Ale nie. Tutaj albo ktoś nie wie, że jest na planie baśniowego widowiska, albo jest na tyle znudzony, że najchętniej odpocząłby gdzieś przy ognisku, upiekł kiełbasę i zasnął w śpiworze.

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

A propos spania. Wiecie, ile razy śniła mi się kontynuacja „Willowa”? Co najmniej kilkadziesiąt. Ta od Jonathana Kasdana – reżysera niezłego przecież „Hana Solo” w niczym jej nie przypomina. Magiczne czary mary prezentują się wiarygodnie, a praktyczne efekty cieszą oko, ale co z tego, skoro są one użyte w serialu karykaturalnym. To bardziej komediowy Pratchett skrzyżowany z lekką opowieścią o sile miłości i przyjaźni. O tym, że wspólnie można zdziałać cuda. Szarość z roku 1988 wyparowała. Zamiast niej w tle, pod koniec epizodów przygrywają popowe i rockowe kawałki.

 

Aż dziwne, że przy paru odcinkach pracował Bob Dolman („Za Horyzontem”), scenarzysta oryginału. Jeżeli jego dawny skrypt nominowano do Złotej Maliny, to ten powinni zakopać głęboko pod ziemią. Tu mało co się klei. Co krok twórcy wyjmują z kapelusza elementy, które kompletnie nie pasują do tego świata. Poza sarkastycznym, drągalem – Boormanem (wygląd Hindusa ma uzasadnienie, bo już w poprzednim filmie była wspomniana nazwa Kaszmir), większość bohaterów jest irytująca. Warwick Davis ubrany w koszulę dżinsową w scenach retrospekcji chyba pomylił imprezy, tj. zamki. Dzieci filmowej Sorshy (Joanne Whalley jak wino) niby tęsknią za zaginionym w akcji ojcem (schorowany Val Kilmer – największa zaleta jedynki, tu niestety nie mógł wystąpić), lecz są zajęte własnymi motylkami w brzuchu i pierwszymi razami. Ogólnie sielanka w tym Tir Asleen, aż do chwili, gdy Airk zostaje porwany przez potwornych wysłanników pewnej wiedźmy. Wtedy przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę. Szkoda tylko, że nie jest ona taka „fajna”, jak w grze RPG. Jakaś ciamajdowata blondyneczka/kuchareczka o imieniu Wróbelek (Ellie Bamber); rudowłosa, piegowata, ciemnoskóra wojowniczka Jade; książę sąsiedniego królestwa Graydon; wiecznie naburmuszona bliźniaczka porwanego – Kit; zamknięty wcześniej w lochu „olbrzym” Thraxus i Willow, który przez wszystkie odcinki znajduje się raczej na drugim planie. Nelwyn nie może się skupić – denerwuje się, że jego uczennica jest bardzo niekumata i jednocześnie rozmyśla o pozostawionej w „wiosce” córce.

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Gdy postacie idą przed siebie, a kamera „pokazuje” otoczenie, to jeszcze fabuła jakoś angażuje. Gdy zaczynają rozmawiać, czar pryska. A kiedy jedna z bohaterek spotyka w lesie dwie panie ubrane w stroje wyjęte prosto z Dzikiego Zachodu, które nie zdążą zjednać sympatii widza, to pragnę tylko... „przytulić” i „pocieszyć” Ralpha Inesona. Ten charakterystyczny aktor, znany chociażby z „Czarownicy: Bajki ludowej z Nowej Anglii” i „Zielonego Rycerza” swoją „paskudną” twarzą i charyzmą nie był w stanie uratować knypka przed „linczem” tłumu niezadowolonych.

 

Oczywiście, nie jest to serial na 1/10. Da się go oglądać bez zgrzytania zębów, lecz będąc świadomym, że to jakiś rodzaj pastiszu i kolorowej zabawy z oczekiwaniami. W innym wypadku omijać z daleka, bo to jak kroczenie, męczącą, ciernistą ścieżką.

 

Ocena: 3/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Willow" – Wyczaruj nastoletniego focha, zabij dziecięcą nostalgię

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

10 (10)

Krzak
412 dni temu

Zgadzam się z recenzją. Nie dam rady obejrzeć całego (5 czy 6 odcinków obejrzałem). Momentami miałem ochotę wydłubać sobie oczy z zażenowania. Za dużo tu licealnej teen dramy a za mało akcji. Lepiej gdyby z tego zrobili solidne 3-4 odcinki niż takie popłuczyny o niczym.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

"100N" – Jego refleksja i wrażliwość w całej tej muzyce! - Recenzje płyt

Słuchacze! Osoby poszukujące muzycznych nowości, które powstają w czterech ścianach domowego studia. Chłopaki i dziewczyny lubiący subtelność wokalu połączoną z dzikością dźwięku. Odkryłem coś dla Was. Coś, co zrobiło mi dobrze na serduchu i w głowie. Co uspokoiło rozbiegane myśli. Mowa o dostępnym na Spotify albumie pt. „100N”, nagranym przez Lucasa Flinta. Stali czytelnicy Altao.pl, zaglądający do kategorii Muzyka mieli już okazję się zapoznać z tym utalentowanym chłopakiem (prezentowane były dwa jego polskojęzyczne single: „Zostań” oraz „Wieczór Filmowy). „100N” jest w całości po angielsku, co nie znaczy, że nie będą go w stanie docenić ludzie na co dzień słuchający tylko w rodzimym języku.

"Detektyw: Kraina nocy" – Coś za ciepło na tym mrozie… - Seriale

„Jodie Foster jako policjantka gdzieś w małym, fikcyjnym, odciętym od świata, miasteczku na Alasce mierzy się z traumą i najtrudniejszym śledztwem w całej karierze”. Wystarczy takie zdanie, aby fani „Milczenia Owiec” zacierali rączki. Ale „Kraina nocy” to nie sequel rzeczonego thrillera, a kolejny miniserial osadzony w uniwersum „Detektywa”. Po wszystkich, sześciu odcinkach można dojść tylko do jednego wniosku: niepotrzebnie osadzony. Bo o ile prolog zapowiada prawie wybitny kawał telewizji, tak już finał sprawia, że wszystko odmarza…

 -

Odwiedzin: 535

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 3

"Droga Królów" – Niech Cię Burza Sanderson! - Recenzje książek

W pierwszym tygodniu od premiery znalazła się na 7. miejscu listy bestsellerów The New York Times. Zdobyła nagrodę Davida Gemmella Legend Award dla najlepszej powieści fantasy. Każdy fan gatunku musi ją znać i przeczytać od deski do deski – jak pewna Polka, która to uczyniła w dwa dni (!). Po takich rekomendacjach oraz informacjach decyzja o pójściu „Drogą Królów” jest oczywista. I co z tego, że na rynku wydawniczym jest wiele nowości – lepiej zmierzyć się z dawniejszą, 1000-stronicową, wychwalaną powieścią Brandona Sandersona. I niestety… Oj ciężka to była lektura… Ani ona wybitna, ani wciągającą swoją intrygą. Rzekłem to na wstępie Ja – Przemek „Aragorn” Jankowski, który w różnych królestwach już bywał.

 -

Odwiedzin: 325

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Kos" – Gdzie generał, co chłopa szanował? O tu! - Recenzje filmów

„Pierwszy krok do zrzucenia niewoli to odważyć się być wolnym, pierwszy krok do zwycięstwa – poznać się na własnej sile” – przekonywał głośno Tadeusz Kościuszko. Pewni twórcy wzięli sobie drugą część tego cytatu mocno do serca. Jako pierwsi zdecydowali się zrealizować w Polsce film o wielkim bohaterze narodowym bez grama martyrologii, za to z wyraźnymi inspiracjami kinem Quentina Tarantino. Czy aby owa sztuka ich nie przerosła? Jaki jest „Kos”?

 -

Odwiedzin: 276

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"W nich cała nadzieja" – "ARTUR" i Ewa (!) - Recenzje filmów

„Z kinem fantastyko-naukowym w Polsce od dawna nie jest za dobrze proszę państwa, to temat martwy, przysypany grubą warstwą gliny” – powiedziałby zapewne jakiś sędziwy profesor w trakcie wykładu z filmoznawstwa. Po obejrzeniu „W nich cała nadzieja” sprostowałby to stwierdzenie następującymi słowami: „przepraszam, myliłem się”. Bo ten pełnometrażowy debiut Piotra Biedronia, choć zrealizowany za niewielkie pieniądze, stanowi wyraźny zwrot w tym kierunku. Nie jest propozycją dla fanów dynamicznej akcji i tzw. blockbusterów. Ale koneserzy kina kameralnego, stojącego na swoich nogach, opartego na relacji dwojga bohaterów – dziewczyny i robota, powinni być zadowoleni.

Polecamy podobne artykuły

"Carnival Row" – Źle się mają sprawy w tym mieście! - Seriale

Tytuł niniejszej recenzji nie napawa optymizmem. To fakt. Ale powiadam Wam – wystarczy jeden odcinek, abyście dostrzegli, że oto narodził się serial bijący na głowę konkurenta z tej samej stajni, czyli „Rings of Power”. Mało tego, „Carnival Row” od Amazona jest jak księga znaleziona gdzieś na strychu. Zakurzona, oblepiona pajęczyną, lekko naddarta zębem czasu, a jednak po otwarciu kusząca zapachem… zgnilizny i zachęcająca do zagłębienia się w szereg intryg i zagadek, zarówno natury społeczno-politycznej, jak i typowo kryminalnej. W streamingu można oglądać jeszcze lepszy, drugi sezon owej steampunkowej produkcji, która i tak jest słabiej oceniana od takiego chociażby śmieszkowatego, infantylnego, „uwspółcześnionego”, problematycznego „Willowa”.

 -

Odwiedzin: 1387

Autor: adminZabawne

Komediowy "Wiedźmin" od nowozelandzkich youtuberów! - Zabawne

Z filmami fanowskimi bywa różnie – jedne są udane i warte uwagi, inne są tak tanie i byle jakie, że od ich oglądania bolą oczy. Polacy też próbowali takowe projekty tworzyć – ostatnio szczególnie zabierali się za gatunek fantasy. Wychodziło im to raz lepiej (patrz. „Pół wieku poezji później” z niezłą rolą Mariusza Drężka wcielającego się w kumpla Geralta – Lamberta), a raz gorzej (patrz. czarna komedia „Magnacie i Czarodzieje”, gdzie jedyną zaletą był Stachu Jones, wielbiciel czerwonego wina). Swoje trzy grosze postanowili dorzucić także twórcy z Nowej Zelandii znani jako Viva La Dirt League. Wspólnie nakręcili serial, będący parodią „Wiedźmina” – zarówno tego od Netflixa, jak i gry od CD Projekt RED. Już pokazany zwiastun sugerował, że panowie stanęli na wysokości zadania. A jak wypada pierwszy epizod „The Witcher Logic”?

 -

Odwiedzin: 2606

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 1

"The Witcher" – Okruchy Lodu - Seriale

Stało się! Lecąc na skrzydłach dalekosiężnego rozgłosu (wciąż dość świeżego), jakim CD PROJEKT RED obdarował dzieła autorstwa Andrzeja Sapkowskiego oraz poprzedzając wszystko świetną kampanią reklamową, Netflix oddaje w nasze ręce pierwszy sezon przygód profesjonalnego łowcy potworów – Geralta z Rivii.

"Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" – Ach! Ech… - Seriale

Najdroższy serial w historii niedawno dobiegł końca, a przynajmniej jego pierwsza ośmioodcinkowa seria, a ja czuję się jak te dwie harfootki na głównym kadrze ilustrującym niniejszą recenzję. Niby pragnę zobaczyć, co kryje się tuż za drzewem i wyruszyć w świat pełen niesamowitych przygód, jednak mam pewne obawy, że po drodze utknę w bagnie i wciągną mnie jakoweś rusałki… Wróć, to nie „Wiedźmin”, to tylko, albo aż „Władca Pierścieni”, ale wiecie, o co mi chodzi. Obietnice były wielkie, gotowa produkcja okazała się niestety co najwyżej średnia pod względem scenariusza, acz z przebłyskami wizualnego „geniuszu”.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 618

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Willow" – Wyczaruj nastoletniego focha, zabij dziecięcą nostalgię - Seriale

Rzecz to niebywała! Tak bardzo, że aż głowa się kurczy i robi się za mała. Bo jak to pojąć rozumem, że amerykańcy krytycy niemalże pokochali serial pt. „Willow” (patrzcie: oceny na RT i Metacritic), nie idąc za rozwścieczonym tłumem. Że filmu z lat 80. nie lubią, a historię w odcinkach hołubią. Produkcja Disneya, której premiera odbyła się pod koniec listopada 2022, jest przecież czymś, o czym zapomnieć trzeba, mimo że jest kilka zalet, unoszących się z dymem do nieba.

 -

Odwiedzin: 13754

Autor: PaMSprzęt

Komentarze: 2

Jaki wybrać dekoder telewizji naziemnej DVB-T? - Sprzęt

Czy do odbierania programów z telewizji naziemnej potrzebujemy specjalnego urządzenia? Od 2013 roku w Polsce przejdziemy do nadawania telewizji naziemnej cyfrowym sygnałem.

Poznań Motor Show 2023 – podsumowanie wielkiej imprezy dla pasjonatów aut i motocykli! - Targi motoryzacyjne

Ostatnie trzy lata nie okazały się dobrym czasem dla Targów Motoryzacyjnych w Poznaniu. Pandemia koronawirusa sprawiła, że to wydarzenie (jak i wiele innych w naszym kraju) odwołano aż dwa razy z rzędu. Z kolei w roku 2022 z powodu utrzymujących się jeszcze obostrzeń Motor Show, choć z ciekawym motywem przewodnim (elektromobilność), było imprezą uboższą, mającą charakter lokalny, a nie międzynarodowy. Na szczęście w tym roku nastąpił wielki powrót. Maseczki na twarzy nie były potrzebne – chyba że tylko, aby uchronić płuca przed „spalinami z rury wydechowej”. Trwające od 30 marca do 2 kwietnia targi odwiedziło prawie 100 tysięcy gości oraz przeszło 100 wystawców! To mniej niż w najlepszych edycjach, ale i tak wystarczająco, by Motor Show znowu nazwać największym i jednocześnie najważniejszym świętem branży motoryzacyjnej w Europie Środkowo-Wschodniej. Jakie marki zobaczyliśmy? Jakie gwiazdy? Jakie nowości? Mnożą się pytania, lecz spokojnie, odpowiedzi znajdziecie w poniższym podsumowaniu całej imprezy.

 -

Odwiedzin: 3768

Autor: pjZespoły i Artyści

Komentarze: 2

Florence and the Machine – magia muzyki - Zespoły i Artyści

„Chciałabym, żeby moja muzyka brzmiała jak upadek z drzewa lub wysokiego budynku albo wessanie w głąb oceanu, gdzie nie można złapać tchu, by przytłaczała, ogarniała i przepełniała, a słuchacz eksplodował albo po prostu zniknął”.

 -

"Drwale" – Osadnicy w kanadyjskiej dziczy! - Seriale

Na niektóre seriale trafiam przypadkiem, na jeszcze inne – wchodząc na Top 10 najlepiej ocenianych tytułów na Netflixie czy HBO. W przypadku „Drwali” (nie mylić z „Innymi opowieściami Bieszczadu”) pomogli Sfilmowani. Oglądam ich kanał w miarę regularnie, mamy podobny gust. Kiedy więc Dawid i Agnieszka zrecenzowali „Barkskins” (bo tak brzmi oryginalny, angielski tytuł – wiecie: kora z drzewa, oskórowanie itp.), nie było innego wyjścia, jak zasiąść przed małym ekranem i zanurzyć się w dzikich lasach Ameryki Północnej.

Nowości

"100N" – Jego refleksja i wrażliwość w całej tej muzyce! - Recenzje płyt

Słuchacze! Osoby poszukujące muzycznych nowości, które powstają w czterech ścianach domowego studia. Chłopaki i dziewczyny lubiący subtelność wokalu połączoną z dzikością dźwięku. Odkryłem coś dla Was. Coś, co zrobiło mi dobrze na serduchu i w głowie. Co uspokoiło rozbiegane myśli. Mowa o dostępnym na Spotify albumie pt. „100N”, nagranym przez Lucasa Flinta. Stali czytelnicy Altao.pl, zaglądający do kategorii Muzyka mieli już okazję się zapoznać z tym utalentowanym chłopakiem (prezentowane były dwa jego polskojęzyczne single: „Zostań” oraz „Wieczór Filmowy). „100N” jest w całości po angielsku, co nie znaczy, że nie będą go w stanie docenić ludzie na co dzień słuchający tylko w rodzimym języku.

 -

Odwiedzin: 76

Autor: adminKultura

Silesia Writing Camp – kreatywne i muzycznie kwitnące warsztaty! - Kultura

Na początku kwietnia tego roku w Katowicach zostanie zorganizowane otwarte spotkanie topowych twórców piosenek, artystów, producentów z całego świata. Silesia Wrirting Camp to szansa dla początkujących songwriterów i pasjonatów pragnących poznać tajniki produkcji muzycznej i dać się poznać słuchaczom. To również wspólna praca nad nad kompozycjami. Wszystko to pod czujnym okiem wyjątkowych gości! Jakich? O tym w poniższym, krótkim tekście.

Nowy talent na horyzoncie: Kasia Chałdaś! - Zespoły i Artyści

Jakiś czas temu w serwisach streamingowych miał swoją premierę utwór, którym powinny zainteresować się wszystkie media. Dlaczego? Z kilku powodów! To debiutancki singiel. Napisany i skomponowany przez młodą artystkę z Kozienic w ciągu jednego wieczora. I zaśpiewany anielskim, ciepłym, kojącym głosem. „With You”. Tak. Od teraz wielu słuchaczy zapragnie spędzać czas „z Tobą”, a konkretniej z Twoją muzyką Kasiu Chałdaś.

"Detektyw: Kraina nocy" – Coś za ciepło na tym mrozie… - Seriale

„Jodie Foster jako policjantka gdzieś w małym, fikcyjnym, odciętym od świata, miasteczku na Alasce mierzy się z traumą i najtrudniejszym śledztwem w całej karierze”. Wystarczy takie zdanie, aby fani „Milczenia Owiec” zacierali rączki. Ale „Kraina nocy” to nie sequel rzeczonego thrillera, a kolejny miniserial osadzony w uniwersum „Detektywa”. Po wszystkich, sześciu odcinkach można dojść tylko do jednego wniosku: niepotrzebnie osadzony. Bo o ile prolog zapowiada prawie wybitny kawał telewizji, tak już finał sprawia, że wszystko odmarza…

 -

Odwiedzin: 535

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 3

"Droga Królów" – Niech Cię Burza Sanderson! - Recenzje książek

W pierwszym tygodniu od premiery znalazła się na 7. miejscu listy bestsellerów The New York Times. Zdobyła nagrodę Davida Gemmella Legend Award dla najlepszej powieści fantasy. Każdy fan gatunku musi ją znać i przeczytać od deski do deski – jak pewna Polka, która to uczyniła w dwa dni (!). Po takich rekomendacjach oraz informacjach decyzja o pójściu „Drogą Królów” jest oczywista. I co z tego, że na rynku wydawniczym jest wiele nowości – lepiej zmierzyć się z dawniejszą, 1000-stronicową, wychwalaną powieścią Brandona Sandersona. I niestety… Oj ciężka to była lektura… Ani ona wybitna, ani wciągającą swoją intrygą. Rzekłem to na wstępie Ja – Przemek „Aragorn” Jankowski, który w różnych królestwach już bywał.

"Bez słów", ale z energią! Nowa i melodyjna piosenka od Cheap Tobacco! - Zespoły i Artyści

Zespół Cheap Tobacco podąża własną, niezależną muzyczną ścieżką, unikając kompromisów brzmieniowych, konsekwentnie realizując swoją wizję tworzenia muzyki. Wymykają się schematom, łącząc niekiedy skrajne gatunki muzyczne w całość. Charyzmatyczna wokalistka i zawsze szukający świeżych dźwięków muzycy z Cheap Tobacco to ogniste połączenie nieokiełznanej energii i melodyjnych piosenek. Właśnie taki jest najnowszy utwór zespołu - ,,Bez słów”.

Artykuły z tej samej kategorii

"Niebieskooki samuraj" – Zemsta rysowana mieczem - Seriale

Słyszycie Netflix, myślicie „kolejny serial bez ikry, średniak, jakich wiele, z poprawnością polityczną wylewającą się z ekranu niczym woda po pęknięciu tamy na rzece”. Z produkcjami aktorskimi faktycznie tak się często mają sprawy, ale w przypadku animacji jest zgoła inaczej. Był już dowód w postaci „Arcane” (historii dziejącej się w świecie gier z serii „League of Legends”) i „Cyberpunk: Edgerunners” (opowieść z uniwersum „Cyberpunka 2077”). W 2023 roku dołączą do tych tytułów „Niebieskooki samuraj”. I jest najlepszy! Ma taki klimat XVII-wiecznej Japonii (ach ta muzyka!), tak brutalne walki i taką głębię psychologiczną głównego bohatera, że nic, tylko bić pokłony!

 -

Odwiedzin: 816

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1670" – To jest mój chłop, mój serial i mój rok! - Seriale

Takiego serialu jeszcze nie było! W Polsce rzecz jasna. No bo wiecie – mieszanka to iście wybuchowa. Kostiumowe danie główne z satyrycznym mięchem, szczyptą ostrej przyprawy i żyd… żytem. A w tym kotle chłopów szlachcice gotują i tą chochlą w lewo i prawo, pod nosem wąsy poprawiając i się szczerze uśmiechając. Bo „1670” to czas, gdy Rzeczpospolita była terytorialną potęgą, a panowie na włościach musieli bardzo ciężko nie pracować, by godnie żyć.

 -

"Peaky Blinders: Sezon 5" – Tommy Shelby: żywioł silniejszy niż faszyzm - Seriale

Według zapewnień Stevena Knighta, twórcy serialu pt. „Peaky Blinders”, opowieści o pewnej – faktycznie żyjącej i działającej w latach 20. XX wieku, rodzinie z Birmingham; jego piąty, mający niedawno premierę, sezon ma być tym najlepszym. I czy tak jest? Nie. Ale jako kibic gangsterskiej drużyny Thomasa Shelby’ego, jestem na tyle usatysfakcjonowany tym, co dostałem, że postawię go na równi z pierwszym, drugim i czwartym.

 -

Odwiedzin: 8846

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

Dexter Morgan – seryjny morderca, którego podziwiamy! - Seriale

Przeczytaliście tytuł i zastanawiacie się zapewne jak to możliwe, by kibicować komuś, kto z zimną krwią zabija innych? Wystarczy zrozumieć i poznać fenomen amerykańskiego serialu, który obiegł cały świat. Oryginalność, ciekawy scenariusz, nagłe zwroty akcji i On – Dexter!

"Detektyw: Kraina nocy" – Coś za ciepło na tym mrozie… - Seriale

„Jodie Foster jako policjantka gdzieś w małym, fikcyjnym, odciętym od świata, miasteczku na Alasce mierzy się z traumą i najtrudniejszym śledztwem w całej karierze”. Wystarczy takie zdanie, aby fani „Milczenia Owiec” zacierali rączki. Ale „Kraina nocy” to nie sequel rzeczonego thrillera, a kolejny miniserial osadzony w uniwersum „Detektywa”. Po wszystkich, sześciu odcinkach można dojść tylko do jednego wniosku: niepotrzebnie osadzony. Bo o ile prolog zapowiada prawie wybitny kawał telewizji, tak już finał sprawia, że wszystko odmarza…

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.707

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję