O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Willow" – Wyczaruj nastoletniego focha, zabij dziecięcą nostalgię - Seriale

Rzecz to niebywała! Tak bardzo, że aż głowa się kurczy i robi się za mała. Bo jak to pojąć rozumem, że amerykańcy krytycy niemalże pokochali serial pt. „Willow” (patrzcie: oceny na RT i Metacritic), nie idąc za rozwścieczonym tłumem. Że filmu z lat 80. nie lubią, a historię w odcinkach hołubią. Produkcja Disneya, której premiera odbyła się pod koniec listopada 2022, jest przecież czymś, o czym zapomnieć trzeba, mimo że jest kilka zalet, unoszących się z dymem do nieba.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (22189 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
731
Czas czytania:
844 min.
Kategoria:
Seriale
Autor:
aragorn136 (22189 pkt)
Dodano:
556 dni temu

Data dodania:
2023-01-12 17:57:00

Do serialowego „Willowa” podchodziłem jak pies do jeża. Wszak oryginał sprzed kilka dekad ukształtował mój gust filmowo. Niby zwiastun nie zapowiadał sporej katastrofy, ale podskórnie czułem wbite kolce. Niestety. O ile jeszcze pilot nie sprawił, że krwawiłem, tak już po seansie ośmiu odcinków mogę wyznać jedno: niechaj twórcy płoną na stosie z całą tą poprawnością polityczną i nowym światem. Zamordowali nie tylko moje dzieciństwo. Zdeptali nostalgię i tęsknotę milionom dojrzałych dziś miłośników dobrego high fantasy. Ludziom, którzy dorastając, „katowali” kasetę VHS z kultowym dziełem z 1988 roku. 

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Lata 80. XX wieku to Era Kina Nowej Przygody. Nic więc dziwnego, że w trakcie przeprowadzania ulicznej sondy na ulubiony film, kilkudziesięcioletni widzowie wskażą jakiś tytuł z tamtego okresu (najczęściej jest to „Indiana Jones”). „Willow” bez wątpienia znajduje się wśród najbardziej magicznych, sentymentalnych opowieści. To taki pierwszy, ekranowy, fabularny, aktorski „Władca Pierścieni”, w którym w zastępstwie pierścienia do zniszczenia mamy MacGuffin w postaci niemowlęcia do uratowania. Dziewczynka w przyszłości ma stać się czarodziejką, która pokona złą królową Bavmordę. Ochronić ją może niskorosły, młody rolnik z plemienia Nelwynów – Willow Ufgood, z pomocą skazanego na gnicie w klatce mistrza miecza, łamacza damskich serc i łotrzyka z królestwa Galladoorn (Madmartigan to jednak nie Aragorn) oraz dwóch maleńkich skrzatów/elfów. Ot cała fabuła – typowa walka dobra ze złem – „mieczem i różdżką”. Słuszna nominacja do Oscara za najlepsze efekty specjalne i dyskusyjna nominacja do Złotej Maliny za scenariusz – tak środowisko filmowe odebrało tę produkcję w roku 1988. Dużego sukcesu nie było, ale z czasem, dzięki dystrybucji na innych nośnikach baśń zdobywała kolejnych fanów.

 

Wydaje się, że stary „Willow” to słodka, familijna historia dla najmłodszych. Nic z tych rzeczy. Nie pozwala przecież na to mroczna atmosfera, chropowata faktura obrazu i „koszmarne” stwory (wejście wielkich psów, realistyczne trolle!) oraz generał Kael i jego królowa Bavmorda – kobieta demoniczna, zdeterminowana do zrealizowania celu. Dziś te elementy wciąż działają, zatem drodzy rodzice: ostrożnie z pokazywaniem filmu kilkulatkom, lepiej zasiądźcie przed ekranem telewizora ze „starszakami”. Należą się podziękowania platformie Disney+, że dodała do swej obszernej biblioteki dzieło George’a Lucasa i Rona Howarda. Jednak za kontynuację nic więcej poza laniem pasem po gołym tyłku.

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Okej, po wielu latach, tak kochany przeze mnie „Willow” ma problemy. Wreszcie widzę momenty, w których nawet zawieszenie niewiary nie zdaje egzaminu. Dostrzegam głupotki, uproszczenia, skróty. Lecz nadal „jestem kupiony” świetnie wykreowanymi bohaterami, tajemniczymi krainami, cudownie brzmiącym soundtrackiem świętej pamięci Jamesa Hornera. Chcę ponownie dać się porwać przygodzie, nakarmić wyobraźnię. A później naciskam play i oglądam dalsze losy Willowa Ufgooda. Czerwienię się ze złości…

 

Sequel w formie serialu mógł rozbudować uniwersum Świata Matki, pokazać więcej miejsc, postaci. I w sumie to robi, ale gdyby nie parę nawiązań fabularnych, sam Warwick Davis powracający do tytułowej roli oraz Joanne Whalley jako Sorsha, to fan poprzedniego filmu pomyślałby, że tu ma do czynienia z jakimś generycznym, młodzieżowym fantasy, lśniącym, czystym, pastelowym, lukrowanym, gdzie ważniejsze od podróży pieszej i konnej z punktu A do B są problemy sercowe nastolatków – zarówno tych homoseksualnych, jak i heteroseksualnych. Takie czasy. Różnorodność, tolerancja, zagubienie, nieufność, kwestia wyborów – dobrze, że taka tematyka jest podejmowana w każdym gatunku filmowym, lecz można odnieść wrażenie, że ten „Willow” zbytnio wpada w pułapkę hollywoodzkich rozwiązań lewicowych producentów. Nie stanowiłoby to bardzo wielkiej przeszkody, jeśli aktorzy wypadaliby w swoich kreacjach tak świetnie, jak w pierwszym filmie. Ale nie. Tutaj albo ktoś nie wie, że jest na planie baśniowego widowiska, albo jest na tyle znudzony, że najchętniej odpocząłby gdzieś przy ognisku, upiekł kiełbasę i zasnął w śpiworze.

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

A propos spania. Wiecie, ile razy śniła mi się kontynuacja „Willowa”? Co najmniej kilkadziesiąt. Ta od Jonathana Kasdana – reżysera niezłego przecież „Hana Solo” w niczym jej nie przypomina. Magiczne czary mary prezentują się wiarygodnie, a praktyczne efekty cieszą oko, ale co z tego, skoro są one użyte w serialu karykaturalnym. To bardziej komediowy Pratchett skrzyżowany z lekką opowieścią o sile miłości i przyjaźni. O tym, że wspólnie można zdziałać cuda. Szarość z roku 1988 wyparowała. Zamiast niej w tle, pod koniec epizodów przygrywają popowe i rockowe kawałki.

 

Aż dziwne, że przy paru odcinkach pracował Bob Dolman („Za Horyzontem”), scenarzysta oryginału. Jeżeli jego dawny skrypt nominowano do Złotej Maliny, to ten powinni zakopać głęboko pod ziemią. Tu mało co się klei. Co krok twórcy wyjmują z kapelusza elementy, które kompletnie nie pasują do tego świata. Poza sarkastycznym, drągalem – Boormanem (wygląd Hindusa ma uzasadnienie, bo już w poprzednim filmie była wspomniana nazwa Kaszmir), większość bohaterów jest irytująca. Warwick Davis ubrany w koszulę dżinsową w scenach retrospekcji chyba pomylił imprezy, tj. zamki. Dzieci filmowej Sorshy (Joanne Whalley jak wino) niby tęsknią za zaginionym w akcji ojcem (schorowany Val Kilmer – największa zaleta jedynki, tu niestety nie mógł wystąpić), lecz są zajęte własnymi motylkami w brzuchu i pierwszymi razami. Ogólnie sielanka w tym Tir Asleen, aż do chwili, gdy Airk zostaje porwany przez potwornych wysłanników pewnej wiedźmy. Wtedy przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę. Szkoda tylko, że nie jest ona taka „fajna”, jak w grze RPG. Jakaś ciamajdowata blondyneczka/kuchareczka o imieniu Wróbelek (Ellie Bamber); rudowłosa, piegowata, ciemnoskóra wojowniczka Jade; książę sąsiedniego królestwa Graydon; wiecznie naburmuszona bliźniaczka porwanego – Kit; zamknięty wcześniej w lochu „olbrzym” Thraxus i Willow, który przez wszystkie odcinki znajduje się raczej na drugim planie. Nelwyn nie może się skupić – denerwuje się, że jego uczennica jest bardzo niekumata i jednocześnie rozmyśla o pozostawionej w „wiosce” córce.

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Kadr z serialu "Willow" (materiały prasowe/Disney)

 

Gdy postacie idą przed siebie, a kamera „pokazuje” otoczenie, to jeszcze fabuła jakoś angażuje. Gdy zaczynają rozmawiać, czar pryska. A kiedy jedna z bohaterek spotyka w lesie dwie panie ubrane w stroje wyjęte prosto z Dzikiego Zachodu, które nie zdążą zjednać sympatii widza, to pragnę tylko... „przytulić” i „pocieszyć” Ralpha Inesona. Ten charakterystyczny aktor, znany chociażby z „Czarownicy: Bajki ludowej z Nowej Anglii” i „Zielonego Rycerza” swoją „paskudną” twarzą i charyzmą nie był w stanie uratować knypka przed „linczem” tłumu niezadowolonych.

 

Oczywiście, nie jest to serial na 1/10. Da się go oglądać bez zgrzytania zębów, lecz będąc świadomym, że to jakiś rodzaj pastiszu i kolorowej zabawy z oczekiwaniami. W innym wypadku omijać z daleka, bo to jak kroczenie, męczącą, ciernistą ścieżką.

 

Ocena: 3/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:





Galeria zdjęć - "Willow" – Wyczaruj nastoletniego focha, zabij dziecięcą nostalgię

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

10 (10)

Krzak
556 dni temu

Zgadzam się z recenzją. Nie dam rady obejrzeć całego (5 czy 6 odcinków obejrzałem). Momentami miałem ochotę wydłubać sobie oczy z zażenowania. Za dużo tu licealnej teen dramy a za mało akcji. Lepiej gdyby z tego zrobili solidne 3-4 odcinki niż takie popłuczyny o niczym.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

"Ciche miejsce: Dzień pierwszy" – Ta ostatnia pizza w szklanym mieście - Recenzje filmów

Kiedy reżyser o polsko brzmiącym nazwisku „przekazuje” innemu reżyserowi o podobnym nazwisku opiekę nad wymyśloną przez siebie franczyzą, to nic tylko się cieszyć. Mimo że przecież mamy do czynienia nie z komedią, a horrorem o czułych na wszelkie dźwięki, najeźdźcach z kosmosu. Kliszowym. Fakt. Ale jednocześnie jakże kreatywnym na poziomie inscenizacyjnym i trzymającym ciągle za gardło. Czy „Ciche miejsce: Dzień pierwszy” od Michaela Sarnoskiego wstrzykuje w żyły widza równie potężną dawkę adrenaliny, wzbudzając strach przed odzywaniem się i chrupaniem w kinie? A może to bardziej dramat o jednostce wrzuconej w sytuację bez wyjścia, której wnętrze jest ważniejsze od apokalipsy?

"Projekt Hail Mary" – One Space Mission Impossible - Recenzje książek

Ryland Grace to nie skacowany mężczyzna, który otwiera szeroko oczy po całonocnej imprezie z pytaniem: „gdzie ja kurczę jestem?”. Grace budzi się w dziwniejszym miejscu niż wanna w tanim hotelu. Wokół migają jakieś światełka, a w ciele ma liczne rurki. Nic nie pamięta. Jednak, gdy już w głowie „zapali się lampka”, to okaże się, że Mark „Marsjanin” Watney nie był wcale w tak strasznej sytuacji. Ryland też jest samotny, ale w bezkresnym kosmosie… I ma do wykonania ważne zadanie, od którego zależy przetrwanie gatunku ludzkiego. Czy „astrotrudna” misja się powiedzie?

"Tatuażysta z Auschwitz" – Miłość w piekle (jakby podkoloryzowana) - Seriale

Najpierw była książka. Choć bestsellerowa, to jej autorkę odsądzano od czci od wiary. Zarzucano, że urodzona w Nowej Zelandii Heather Morris kompletnie pominęła historyczno-edukacyjną rzetelność na rzecz ckliwego romansu w miejscu, w którym na miłostki nie było żadnych szans. Wiadomo, że w największym niemieckim obozie koncentracyjnym ginęły całe rodziny, a łącznie zamordowano ponad milion ludzi. Jaki więc mógł być miniserial na podstawie „Tatuażysty z Auschwitz”? Czy to dzieło, które należy szybko wymazać z pamięci? Nie! Ale do wybitnej produkcji telewizyjnej droga daleka.

"Zmiana" – Koniec jest początkiem - Recenzje książek

Na początku trzeba wyraźnie zaznaczyć. Poniższa recenzja została napisana z myślą o pewnej grupie osób. Mowa o czytelnikach mających lekturę pierwszego tomu serii „Silos” za sobą. Oczywiście Hugh Howey tak wymyślił kolejną część, by nie zagubił się w niej „świeżak”, jednak mimo zupełnie oddzielnej historii, połączenia są wyraźne. A zatem lepiej doświadczyć „Zmiany” jako człowiek, który jadł już chleb z tego dystopijnego pieca. Czy ta powieść jest równie intrygująca i wciągająca jak poprzednia? Niestety nie, choć są w niej tematy fascynujące i jednocześnie przerażające.

"Mad Max" – Aż kontroler parzy! - Recenzje gier

Gdy tworzysz coś na bazie popularnego filmowego uniwersum, to musisz sobie zdawać sprawę, że porywasz się z motyką na słońce. Deweleporzy powinni zapisać sobie to stwierdzenie pomiędzy linijkami kodu. A jednak biorą się do roboty – przelewają pomysły do cyfrowej rzeczywistości, kuszą fanów. Finał bywa różny. Raz lepszy (przykład polskiego „RoboCopa: Rogue City”), innym razem gorszy („Avatar: The Game”). W 2015 roku z warsztatu szwedzkiego Avalanche Studios wyjechał jednak tytuł, który mimo wad, wychodzi na prowadzenie w wyścigu o najlepszą grę na podstawie filmowego hitu. Mowa o „Mad Maxie” wydanym między innymi na konsolę PS4.

Polecamy podobne artykuły

"Carnival Row" – Źle się mają sprawy w tym mieście! - Seriale

Tytuł niniejszej recenzji nie napawa optymizmem. To fakt. Ale powiadam Wam – wystarczy jeden odcinek, abyście dostrzegli, że oto narodził się serial bijący na głowę konkurenta z tej samej stajni, czyli „Rings of Power”. Mało tego, „Carnival Row” od Amazona jest jak księga znaleziona gdzieś na strychu. Zakurzona, oblepiona pajęczyną, lekko naddarta zębem czasu, a jednak po otwarciu kusząca zapachem… zgnilizny i zachęcająca do zagłębienia się w szereg intryg i zagadek, zarówno natury społeczno-politycznej, jak i typowo kryminalnej. W streamingu można oglądać jeszcze lepszy, drugi sezon owej steampunkowej produkcji, która i tak jest słabiej oceniana od takiego chociażby śmieszkowatego, infantylnego, „uwspółcześnionego”, problematycznego „Willowa”.

 -

Odwiedzin: 1476

Autor: adminZabawne

Komediowy "Wiedźmin" od nowozelandzkich youtuberów! - Zabawne

Z filmami fanowskimi bywa różnie – jedne są udane i warte uwagi, inne są tak tanie i byle jakie, że od ich oglądania bolą oczy. Polacy też próbowali takowe projekty tworzyć – ostatnio szczególnie zabierali się za gatunek fantasy. Wychodziło im to raz lepiej (patrz. „Pół wieku poezji później” z niezłą rolą Mariusza Drężka wcielającego się w kumpla Geralta – Lamberta), a raz gorzej (patrz. czarna komedia „Magnacie i Czarodzieje”, gdzie jedyną zaletą był Stachu Jones, wielbiciel czerwonego wina). Swoje trzy grosze postanowili dorzucić także twórcy z Nowej Zelandii znani jako Viva La Dirt League. Wspólnie nakręcili serial, będący parodią „Wiedźmina” – zarówno tego od Netflixa, jak i gry od CD Projekt RED. Już pokazany zwiastun sugerował, że panowie stanęli na wysokości zadania. A jak wypada pierwszy epizod „The Witcher Logic”?

 -

Odwiedzin: 2717

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 1

"The Witcher" – Okruchy Lodu - Seriale

Stało się! Lecąc na skrzydłach dalekosiężnego rozgłosu (wciąż dość świeżego), jakim CD PROJEKT RED obdarował dzieła autorstwa Andrzeja Sapkowskiego oraz poprzedzając wszystko świetną kampanią reklamową, Netflix oddaje w nasze ręce pierwszy sezon przygód profesjonalnego łowcy potworów – Geralta z Rivii.

"Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" – Ach! Ech… - Seriale

Najdroższy serial w historii niedawno dobiegł końca, a przynajmniej jego pierwsza ośmioodcinkowa seria, a ja czuję się jak te dwie harfootki na głównym kadrze ilustrującym niniejszą recenzję. Niby pragnę zobaczyć, co kryje się tuż za drzewem i wyruszyć w świat pełen niesamowitych przygód, jednak mam pewne obawy, że po drodze utknę w bagnie i wciągną mnie jakoweś rusałki… Wróć, to nie „Wiedźmin”, to tylko, albo aż „Władca Pierścieni”, ale wiecie, o co mi chodzi. Obietnice były wielkie, gotowa produkcja okazała się niestety co najwyżej średnia pod względem scenariusza, acz z przebłyskami wizualnego „geniuszu”.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 731

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Willow" – Wyczaruj nastoletniego focha, zabij dziecięcą nostalgię - Seriale

Rzecz to niebywała! Tak bardzo, że aż głowa się kurczy i robi się za mała. Bo jak to pojąć rozumem, że amerykańcy krytycy niemalże pokochali serial pt. „Willow” (patrzcie: oceny na RT i Metacritic), nie idąc za rozwścieczonym tłumem. Że filmu z lat 80. nie lubią, a historię w odcinkach hołubią. Produkcja Disneya, której premiera odbyła się pod koniec listopada 2022, jest przecież czymś, o czym zapomnieć trzeba, mimo że jest kilka zalet, unoszących się z dymem do nieba.

 -

Odwiedzin: 81024

Autor: pjPrzepisy

Komentarze: 3

Udka w sosie tatarskim - Przepisy

Tym razem prezentujemy coś pysznego na obiad. Potrawę, którą już po pierwszym kęsie nigdy nie zapomnicie. Ten smak i zapach są nie do opisania. Zaskoczcie gości i rodzinę. Przygotujcie danie, jakim są udka w sosie tatarskim!

 -

Odwiedzin: 658

Autor: pjTradycje

Komentarze: 1

Jak wyglądają Święta Bożego Narodzenia w Japonii? - Tradycje

Kontynuujemy cykl tekstów, w których możecie poznawać kulturę Kraju Kwitnącej Wiśni. Były wiersze haiku, recenzja gry „Ghost of Tsushimy”, animacji „Niebieskooki samuraj” i najnowszej "Godzilli". A skoro zbliża się Boże Narodzenie, to warto też przybliżyć, jak bardzo i czym różni się to święto w Japonii. Niektórzy pewno zdziwieni, że tam też mają „Gwiazdkę”. Ano mają i jedzą dużo kurczaka z KFC, i jeszcze więcej randkują.

"Szybcy i wściekli 8" – Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu - Recenzje filmów

Dominic Toretto zaprasza na kolejne globalne tournée, podczas którego zwiedzicie lodowe pustkowia Islandii, skąpane w słońcu nowojorskie ulice i rozpaloną do czerwoności wysokimi temperaturami i skąpo odzianymi, przepięknymi Latynoskami, Kubę. Zainteresowani? Pora więc zapiąć pasy… wróć, wyzwolić w sobie żądną prędkości bestię i wcisnąć gaz do dechy. Liczy się przecież jedynie te kilka minut pomiędzy startem a metą, towarzyszące tym chwilom uczucie wolności, przy którym bledną wszystkie wartości i ideały… nawet rodzina.

Groza i strach nadciąga z Hiszpanii - Artykuły o filmach

Zanim zaczniemy krwawą opowieść o fenomenie hiszpańskich dreszczowców, należy zadać pytanie. Dlaczego w Polsce nikt nie potrafi zrealizować klimatyczny film grozy? (mająca kilka lat temu swoją premierę Pora mroku nie zachwyciła). Czyżby u nas brakowało talentu na miarę Guillermo del Toro? (nie mylić z Benicio). Trudno jednoznacznie stwierdzić i chyba tylko duchy znają prawidłową odpowiedź. Tymczasem, zostawiając dyskusję o polskich horrorach, zapraszamy do świata, w którym słowo strach nabierze bardzo realnego znaczenia.

Nowości

Michał Sieńkowski zaprasza na wakacyjną imprezę do rana! - Muzyczne Style

Kojarzony dotąd z indie-popowymi dźwiękami Michał Sieńkowski przedstawia pierwszy w autorskim repertuarze utwór, który może porwać do tańca niejednego słuchacza. Mający swoją premierę singiel zatytułowany „Nieskończony”, jest doskonałą propozycją do playlist, odtwarzanych podczas letnich imprez na plaży i w klubach.

 -

Odwiedzin: 195

Autor: adminKultura

Pierwsza edycja British Film Festival w Kinie Muza w Poznaniu! - Kultura

13 listopada 2024 roku w poznańskim Kinie Muza zadebiutuje pierwsza edycja British Film Festival – pierwszego w Polsce i jednego z niewielu w Europie festiwalu filmowego poświęconego w całości kinematografii brytyjskiej. Znamy już szczegóły programu, które zostały wyjawione na konferencji prasowej. Na te kilka dni organizatorzy zapraszają na ciekawe retrospektywy filmowe, jednak z nich to przegląd filmów mistrza suspensu, legendarnego Alfreda Hitchcocka w 125. rocznicę jego urodzin. Do tego specjalny pokaz „Rydwanów ognia”! I pewne niespodzianki związane z nietypowym seansem kinowym! Jakie konkretnie? O tym w artykule!

 -

Odwiedzin: 198

Autor: adminArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Pierwszy zwiastun "Gladiatora II" z polskimi napisami! Hit czy kit? - Artykuły o filmach

Do serwisu YouTube niczym rydwan na arenę wjechał pierwszy trailer drugiego "Gladiatora". Czy klimat klasyki z roku 2000 został zachowany? Czy Paul Mescal (do tej pory same niszowe produkcje) jako Lucjusz (siostrzeniec Kommodusa) i następca Russella Crowe'a pokaże siłę aktorstwa, będąc magnetycznym bohaterem, za którym będą podążać inni? Zwiastun nie odpowiada w pełni na te pytania, choć scenografia i kostiumy "rządzą" w tym pogrążonym w chaosie Imperium Rzymskim! Niestety jest coś, co psuje widowiskowe sceny. Jasne, że Denzel Washington to czarnoskóry aktor wcielający się tutaj w byłego gladiatora, który zdobył bogactwo, ale czy to oznacza, żeby wciskać w montaż rapowy kawałek? Tak brakuje dobrego motywu Hansa Zimmera (tu go zastępuję Harry Gregson-Williams). Niechaj 86-letni Ridley Scott pamięta - „To, co uczyni, odbije się echem w wieczności”. Niechaj więc podaruje nam co najmniej solidne kino historyczne, mimo że na pokładzie ma Davida Scarpę, scenarzystę byle jakiego "Napoleona". Premiera "Gladiatora II" w połowie listopada 2024 roku! Co by nie powiedzieć, to Joseph Quinn (Eddie ze "Stranger Things") jako imperator wygląda tak, że lepiej się modlić, by nie pokazał kciuka w dół. Taki rzymski Joker... A Wy co przeczuwacie? Będzie hit czy kit?

"Maluje emocje na różowo w pierwszym singlu". Kto? Roztańczona VEROA! - Zespoły i Artyści

VEROA, czyli Weronika Fedor to nie tylko wokalistka, ale też multiinstrumentalistka. Gra na skrzypcach, fortepianie i ukulele. Co więcej, sama pisze teksty i muzykę prosto z nastrojowych inspiracji. W swojej twórczości cechuje się dużą różnorodnością stylistyczną oraz pomysłowością. Właśnie zadebiutowała energiczną piosenką „Róż”.

Przepiękna wydmuszka, czyli szczerze o Pyrkonie 2024 - Fotorelacje

Któż o nie słyszał o sławnym i niezwykle modnym współcześnie Pyrkonie, odbywającym się w przepięknym mieście Poznań? Ten niech wstanie i podniesie rękę, a raczej napisze komentarz pod poniższą relacją. Niemniej dla osób, które nigdy nie słyszały o tym niezwykłym fenomenie, kilka słów wstępu. Pyrkon jest festiwalem dotyczącym szeroko pojętej fantastyki, który od pewnego momentu wyrósł na największe wydarzenie o wspomnianej tematyce w Polsce. Liczba uczestników konwentu nieprzerwanie wzrasta i aktualnie wynosi ponad 50000 osób, corocznie odwiedzających Międzynarodowe Tragi Poznańskie. Uzyskany wynik to naprawdę imponujące osiągnięcie. Niestety od czasów pandemii COVID-19 wydaje się, że renoma Pyrkonu jest coraz bardziej niezasłużona, a bicie kolejnych rekordów popularności to mocno pompowana i niestety myląca strategia organizatorów. Niemniej zacznijmy od początku.

 -

Odwiedzin: 309

Autor: adminKultura

Soundtrack Bartosza Chajdeckiego z "Różyczki 2" wśród najlepszych na świecie! - Kultura

Bartosz Chajdecki („Różyczka 2”) znalazł się w gronie wspaniałych kompozytorów walczących o nagrodę WSA Public Choice Award 2024, która przyznawana jest podczas prestiżowego festiwalu filmowego w Gandawie. W gronie pretendentów do wyróżnienia są m.in. John Williams, Hans Zimmer, Alexandre Desplat, James Newton Howard i Joe Hisaishi!

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 1168

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1670" – To jest mój chłop, mój serial i mój rok! - Seriale

Takiego serialu jeszcze nie było! W Polsce rzecz jasna. No bo wiecie – mieszanka to iście wybuchowa. Kostiumowe danie główne z satyrycznym mięchem, szczyptą ostrej przyprawy i żyd… żytem. A w tym kotle chłopów szlachcice gotują i tą chochlą w lewo i prawo, pod nosem wąsy poprawiając i się szczerze uśmiechając. Bo „1670” to czas, gdy Rzeczpospolita była terytorialną potęgą, a panowie na włościach musieli bardzo ciężko nie pracować, by godnie żyć.

 -

"Peaky Blinders: Sezon 5" – Tommy Shelby: żywioł silniejszy niż faszyzm - Seriale

Według zapewnień Stevena Knighta, twórcy serialu pt. „Peaky Blinders”, opowieści o pewnej – faktycznie żyjącej i działającej w latach 20. XX wieku, rodzinie z Birmingham; jego piąty, mający niedawno premierę, sezon ma być tym najlepszym. I czy tak jest? Nie. Ale jako kibic gangsterskiej drużyny Thomasa Shelby’ego, jestem na tyle usatysfakcjonowany tym, co dostałem, że postawię go na równi z pierwszym, drugim i czwartym.

 -

Odwiedzin: 9038

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

Dexter Morgan – seryjny morderca, którego podziwiamy! - Seriale

Przeczytaliście tytuł i zastanawiacie się zapewne jak to możliwe, by kibicować komuś, kto z zimną krwią zabija innych? Wystarczy zrozumieć i poznać fenomen amerykańskiego serialu, który obiegł cały świat. Oryginalność, ciekawy scenariusz, nagłe zwroty akcji i On – Dexter!

 -

Odwiedzin: 5514

Autor: GieHaSeriale

Komentarze: 2

"The Frankenstein Chronicles" - "Czerwonogardły gil, zamknięty. W klatce, wściekłością niebios sięga" - Seriale

Serial „The Frankenstein Chronicles”, który zbierał dobre recenzje od czasu pojawienia się na antenie brytyjskiej telewizji (ITV Encore) w 2015 roku, dał się poznać kilka miesięcy temu szerszej publiczności za sprawą (jakżeby inaczej) dystrybucji poprzez platformę Netflix. Czy odświeżona i reklamowana twarzą Seana Beana historia o rzuceniu wyzwania Bogu, mając za oręż nieugiętą wiarę w naukę, jest rzeczywiście tak dobra jak na Wyspach się uważa?

 -

Odwiedzin: 15100

Autor: AnimeholikSeriale

10 seriali anime z sezonu letniego 2019, na które warto zwrócić uwagę - Seriale

Tegoroczne lato przyniosło kilkadziesiąt premier nowych seriali anime – kontynuacji znanych tytułów, serii opartych na znanych mangach i lekkich powieściach, a także dzieł opartych na oryginalnych scenariuszach. Po które z nich warto sięgnąć? W rozwinięciu artykułu znajdziecie dziesięć seriali anime, które do tej pory zgromadziły wokół siebie dużą widownię, uzyskując przy tym bardzo wysokie noty po emisji pierwszych odcinków.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.671

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję