O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

Vito Bambino i jego "Pracownia" – Boli boli mnie… dusza, ale w rytm tej muzy się ruszam - Recenzje płyt

Za chwilę minie rok od premiery „Pracowni”, czyli drugiego longplaya od Vita Bambino. Ten fakt plus ostatni wpis artysty po tym, jak pobił rekord nominacji na 30. Fryderykach, a nie otrzymał żadnej z ośmiu statuetek, stał się motorem napędowym do napisania tej recenzji. Co jednak zaskakujące, motywacją było też moje… pierwsze spotkanie z twórczością pana Bambino (szczególnie z jego występem w trakcie Gali Muzyki Rozrywkowej i Jazzu). I już, bez owijania w bawełnę, mogę rzec: „Pracownia” jest jedną z najlepszych płyt, jakie słyszałem w przeciągu ostatniej dekady.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (21172 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
233
Czas czytania:
297 min.
Kategoria:
Recenzje płyt
Autor:
aragorn136 (21172 pkt)
Dodano:
25 dni temu

Data dodania:
2024-03-27 12:36:32

Zanim jednak odkryję przed Wami całe spektrum wrażeń, wywołane słuchaniem owego krążka, najpierw parę słów na temat pewnej inby. Mowa oczywiście o dramie Mateusza Dopieralskiego, mężczyzny już dawno po trzydziestce, który przeszedł intrygującą drogę. Od niemieckiego aktora filmowego i telewizyjnego (urodzonego u nas, ale wychowywanego w tamtym kraju) do producenta muzycznego i współzałożyciela zespołu Bitamina, polskojęzycznego piosenkarza, autora tekstów, kompozytora. Czy jako aktor się spełnił? Nie wiem. Nie widziałem nawet „Sarajewa”, austriacko-czeskiej produkcji telewizyjnej z 2014 roku, w której Vito się pojawił. Lecz w roli solowego wokalisty jak najbardziej. O czym świadczy chociażby dobrze przyjęta, debiutancka płyta „Poczekalnia”.

 

Okładka albumu "Pracownia" (źródło: youtube/screenshot)

 

Na pełny odsłuch pierwszy album jeszcze u mnie poczeka, a teraz czas iść do „Pracowni”. To właśnie ten krążek sprawił, że ojczysta branża otworzyła się na Bambino. Ambitny, niezależny, niekomercyjny, niszowy artysta przeistoczył się w muzyka dumnego, kojarzonego i lubianego w szerszych kręgach. Ale – jak powiedział: „dałem się omamić. Dosłownie na moment opuściłem gardę – tylko po to, by dostać plombę prosto w ryj”. Powód? Lech Janerka i jego triumf. Co więcej dodał: „Dla mnie te statuetki stały się meblem. I to takim z antykwariatu. Dlatego pieniądze, które wygenerują w licytacji, chciałbym przekazać do domu opieki ludzi starszych…” (piosenkarz ma już dwa Fryderyki za utwory roku, ale jako solowy artysta). Rozgoryczony brakiem statuetki, wywołał tymi stwierdzeniami burzę w sieci. Z jednej strony da się zrozumieć takową reakcję, z drugiej przecież będzie mieć szansę nieraz, aby pokonać konkurencję. To o co Tobie chodzi buntowniku?

 

Ukrytą w metaforach i interpretacjach odpowiedź można odszukać na kolejnym krążku. „Pracownia” to złożony z 24 kawałków projekt. Opowieść o przedstawicielu alternatywy, który dojrzewał intensywnie i szybko. O mężczyźnie, który musiał podzielić się ze światem swoimi odczuciami. Tym razem, płynąc w głównym nurcie, ale nadal mając dystans do własnej osoby. Wszak mało kto ma odwagę nazwać siebie: „siwym śmieciem”. Vito Bambino ma zatem wszystko obmyślane – jego płyta to zbiór o relacjach: niełatwych, wymagających czujności.

 

Kiedy wreszcie usłyszałem „Etnę”, zdziwiłem się. Jak to możliwe, że 35-latek śpiewający niczym zblazowany nastolatek, nie wychodzi z mojego umysłu przez długie godziny? Jak to się dzieje, że ziomek z wokalem manierycznym, jakby potrzebował pomocy logopedy, tak wżera się w moją duszę? Autentyczność w tekstach proszę państwa! Oraz umiejętność komponowania chwytliwych melodii o mieszania gatunków: indie rocka, popu, muzyki alternatywnej i hip-hopu. A w przypadku „Pracowni” jeszcze zaproszenie do współpracy kreatywnych artystów, a także... Macieja Orłosia.

 

Wystarczy „wskoczyć” na skocznego „Mustanga”, by przekonać się, że dla Bambino dodatkowy styl nie jest obcy. Mowa o muzyce elektronicznej, inspirowanej disco lat 80. W tym pierwszym numerze wyśpiewanym do spółki z sanah, podbijającym stacje radiowe, syntezatory pieszczą ucho aż miło. Ale samo przesłanie miłe i słodkie nie jest – „Mustang” przygnębia historią gorzkich międzyludzkich nieporozumień. Bo wiecie – niewidoczny człowiek to „stara rzecz i niepoprawnie beczkowane wino”.

 

A dalej „Nudy”. Czyli spanko? Oj nie! Następny utwór, mimo takiego tytułu, nie przynudza. Ma wolniejsze tempo, ale pozwala zaprzyjaźnić się z wokalistą i tekściarzem o silnym, niejednoznacznym charakterze (jego „serce ma długi”, czy lubisz takich ludzi?). I jakoś „Poszło”. Kilka piosenek wystarczyło, bym poczuł jednak pozytywne wibracje. I jest! „Etna”! najbardziej energiczna, szczera, melodyjna, z chórkiem dodającym specyficznego klimatu. Smutna to pieśń, z refrenem, który zapamiętam na zawsze. „Czy ty lubisz chamów, jeśli tak to ja znam paru panów. I weź ty się zastanów, co powiesz w następnym zdaniu”. Prawda, że mądre? „Etna” nieprzypadkowo wzięła nazwę od słynnego wulkanu. Vito niby nie pochwali się głosiskiem rockowym, głośnym jak dzwon, lecz potrafi tak zaśpiewać o związkach i słowach, których możemy żałować, wypowiadając je do ukochanej osoby, że łapię się za głowę! To jest ten moment na krótko przed „erupcją emocjonalną”, nieodwracalny, bolesny...

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Ej, stop! Zanim ocenisz kolejne utwory, może wyjaśnisz, co do jasnej, ciasnej, na tym albumie robi wspomniany Maciej Orłoś? Odpowiadam zatem: Orłoś prowadzi „Teleniekspress”. Są to krótkie przerywniki, branżowo zwane skitami, w których słuchacz dowiaduje się o historii fikcyjnego zespołu Kumulus i poznaje newsy związane tematycznie z niektórymi utworami. Ciekawy zabieg! Pozwalający na chwilę oddechu.

 

Wracając do reszty piosenek, to one również powodują, że album ma swoją dramaturgię i odpowiedni rytm. Jest „Lekko”, lecz z wyraźnym bitem i basem (zmysłowy numer, gdzie Vito Bambino wraz z raperem Malikiem Montaną fascynują się płcią piękną, aż nogi miękną). W „Maju” za to nie jest zbyt wiosennie. Ta pora roku przez retro stylówę i neurotyczny wokal raczej zwija swoje liście. A dalej Vito marudzi, mając „uśmiech z żelbetonu”. A to na „podcinanie skrzydeł” i ciężką pracę („Widzimisie”), a to na na fakt, że to „Nie Mój Dzień” (choć w soulowy).

 

Marudzenia jest więcej, ale również sporo jest ironii. Bo przecież przy takim „Cyber PRL” (najlepszym obok „Etny”) nóżka chodzi, kontrolowany bit do głowy wchodzi. Artysta opowiada o tym, jak „kolorowe” było życie w PRL-u. „Jestem Polak dumny, oberwę za wszystkich” – śpiewa Bambino. Sarkastycznie wspomina minioną epokę, celując w aktualną sytuację społeczną.

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Kolejne tracki zaskakują różnorodnością brzmieniową, konwencją i tekstem. „Baba” to silna więź taty z małym synkiem, który przekazuje mu to, czego stety i niestety nauczył go jego ojciec. To jak pamiętnik na żywo, rytmiczna opowieść w rapowym stylu, „nawijka” do ucha dziecka, z instrumentalnym finałem przypominającym kompozycję… Vangelisa (!). Oparte na fortepianie „Memories of Nankatsu” o traceniu fanów, subów i podnoszeniu się z muzycznego upadku też zostaje ze słuchaczem. Ale dopiero cztery następne kawałki robią mi dobrze na sercu. Zaczynając od pełnego głębokich refleksji, bluesowego „Futurismo” (przemijanie niczym kosmiczny pył, więc czerpmy z życia, póki jesteśmy) pięknie wyśpiewanego z Ewą Bem; przez „In&out” (wybór odpowiedniej drogi, aby „z buta do nieba iść”); jakże inne, utrzymane w hawajskich, tanecznych dźwiękach „Luv tu da max” (klaszczemy, walczymy o dziewczynę, jesteśmy sobą, dużo kochamy) do „Ulka i Dawci”, gdzie Vita wspiera Dawid Podsiadło. Tam wspólnie, w sposób melancholijny, z trąbkami w tle, jako „złoci chłopcy”, kierują emocjonalne słowa do mamy/mam.

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Tak, „Pracownia” jest zakończona „Tymi samymi błędy, co starzy”, ale cały album nie dotyka tylko dziedziczenia kiepskich cech po rodzicach. Są inne przemyślenia. To jednak żadne arcydzieło. To czasem sprawiająca wrażenie lekkiej infantylności, ale jednak poważna i niebanalna historia. Angażujące doświadczenie. Dowód na to, że indywidualizm, ekspresja i liryczny duch połączone ze sobą tworzą coś ponadprzeciętnego. Smutnego, lecz dającego nadzieję.

 

Wiecie, do czego porównam drugi album Vita? Do „imprezy” u koleżanki. Ja samotny, ona samotna. Bujamy się, wzruszamy i uśmiechamy szczerze, wiedząc, że nie jesteśmy idealni, lecz warci poznania i przytulania. Czasem zaklniemy, czasem metaforą się najemy. Ot zwyczajność niezwykła. Wiele zwrotek, wiele pytań. I melodie, który czujemy instynktownie, ponownie i ponownie.

 

Ocena: 8/10

 

Album do odsłuchania na Spotify:

https://open.spotify.com/album/3yhpzS3EaSgNkPoTuvb8CR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - Vito Bambino i jego "Pracownia" – Boli boli mnie… dusza, ale w rytm tej muzy się ruszam

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

Muzykoholik
24 dni temu

Fajna recenzja fajnej płyty. Aż zachęca do posłuchania.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 153

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Civil War" – Dziewczynka z aparatem - Recenzje filmów

Długo zastanawiałem się nad tym, jak zatytułować recenzję najnowszego i podobno ostatniego filmu Alexa Garlanda (choć nie wierzę, że całkiem zrezygnuje z pisania scenariuszy). Tutaj pasują dziesiątki krótszych i dłuższych określeń, haseł, ostrzeżeń… No bo wiecie – „Civil War” to zarówno kino wojenne, przedstawiciel kina drogi, jak i opowieść inicjacyjna oraz niepokojąca dystopia. A zatem: „Apokalipsa teraz, zdjęcia na wieki”, „Wyprawa do jądra ciemności”, „Dziennikarze w ogniu”, „STOP WAR”… Ale ja podczas seansu czułem, że główną bohaterką jest młodziutka Jessie Cullen, a nie dojrzała Lee Smith. To za nią podążamy, to jej kibicujemy, to o nią się martwimy. „Dziewczynka z aparatem” wydaje się w tym kontekście idealne. Jednak czy sam film jest idealny?

Ukradłaś "Dziennik Śmierci", witaj w moim koszmarze! - Recenzje książek

Z polecenia koleżanki przeczytałem thriller autorstwa Chrisa Cartera (nie tego od „X Files”). Zachwalała, że ów pisarz ma pióro na tyle sprawne i klimat potrafi wykreować taki, że ciary na plecach murowane. Faktycznie – „Dziennik Śmierci” nie tylko samym tytułem budzi ciekawość i strach. To książka, którą wertuje się szybko, a w głowie zostaje masa szczegółów. Czy jednak jest to dzieło tej klasy, co „Milczenie owiec” Thomasa Harrisa?

"Problem trzech ciał" – Twarde Saj, miękkie faj, średnie wow - Seriale

Co to jest? Krótkie, ale długie. Zbite, choć rozciągliwe. Obce i prawdziwe. Fascynujące, lecz usypiające. Odpowiedź kryje się w jednym tytule. To „Problem trzech ciał”. Tak można podsumować ów serial na podstawie powieściowego bestselleru, cyklu „Wspomnienia o przeszłości Ziemi”. I w tym miejscu można by już przestać pisać, ale produkcja jest na tyle ciekawa, mimo stosu wad, że warto kontynuować tenże wykład…

"Silos" – Pogrzebani, ale żywi. Bez słońca, ale ze światłem w sercu - Recenzje książek

„Gdy Holston wspinał się ku swojej śmierci, dzieci bawiły się w najlepsze”. Wystarczy to pierwsze zdanie, aby uderzył w czytelnika potężny kontrast. Bo w „Silosie”, jak to w powieści dystopijnej, utrzymanej w klimacie postapo, nowa rzeczywistość ponura jest, choć ludzie starają się wieść „normalne” życie. Pod warunkiem, że będą przestrzegać ustalonych setki lat wcześniej nakazów i zakazów. W innym przypadku zostaną wysłani na zewnątrz, pod karą „czyszczenia”. Taki porządek rzeczy jednak nie może trwać wiecznie… Bunt wisi w powietrzu jak gęste toksyny, a kłamstwo musi wyjść z mroku. Czy jednak projektant tej przyszłości – Hugh Howey, potrafi na tyle przykuć naszą uwagę, abyśmy zechcieli odkrywać prawdy ukryte w zakamarkach podziemi?

 -

Odwiedzin: 943

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Diuna: Część druga" – Woda życia, religia zniszczenia - Recenzje filmów

„Mając władzę nad przyprawą, masz władzę na wszystkimi” – zniekształcony, brzmiący złowieszczo głos oznajmia takową prawdę na tle czarnego tła, a mi już po całym ciele „przebiegają mrówki”. Jestem wręcz obezwładniony, zahipnotyzowany. A przecież to nawet nie pierwsza scena. Później jest jeszcze lepiej/gorzej. Jakie tam później, tak jest przez 80% seansu, niemal do napisów końcowych. Oni (czyt. krytycy mający zaszczyt uczestniczyć w pokazie prasowym) nie kłamali. „Diuna: Część druga” to film monumentalny (kto napisze fatalny, ten niechaj zostanie strawiony przez czerwia). Atakujący wszystkie zmysły. Piękny. Na poziomie audiowizualnym rzecz jasna, bo z warstwą scenariuszową bywa różnie… Są jednak aktorzy, którzy windują tę opowieść do granic kosmosu.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 160

Autor: pjKultura

Jubileuszowe Fryderyki 2024: pięć statuetek dla Lecha Janerki! - Kultura

22 marca 2024 roku przechodzi do historii. Data to ważna dla rodzimej muzyki. W tym dniu przyznano bowiem Fryderyki. Po raz 30.! Jak zatem wyglądała jubileuszowa gala „polskich Grammy”? Na to pytanie odpowiedź pojawi się dopiero w kolejnej zwrotce (czyt. w środku artykułu). Ważniejszy jest sam „refren”. A wyśpiewał go sobie 70-letni Lech Janerka – artysta legendarny, kompozytor idealny, powracający na scenę po 18 latach! Na pięć nominacji otrzymał ostatecznie… pięć Fryderyków. Tym bardziej szkoda, że nie był obecny na uroczystości. Czy jego singiel pod jakże sugestywnym tytułem, którego podanie na wstępie mogłoby grozić banem w social mediach, faktycznie zasługuje na najlepszy utwór roku?

 -

Odwiedzin: 1501

Autor: aragorn136Recenzje płyt

Komentarze: 1

"IDEOLOGIAMOZILA" – Jego i nasz smuteczek! - Recenzje płyt

Był kiedyś taki czas. Jakby piękniejszy. Ludzie bardziej przyjaźni. Uśmiechów więcej. Bez zarazy. Bez tysięcy oskarżeń. Wtedy właśnie pierwszy raz przesłuchałem dwa utwory o jakże znamiennych tytułach. Jeden Czesław, co z Dani pochodzi, nie tylko moje życie posłodził. Wynalazł „Maszynkę do świerkania”, a później zaśpiewał pieśń o dzielnym, małym wojowniku. Dla lubiących muzykę alternatywną, wrażliwych ludzików. 26 listopada 2021 roku powrócił z kolejną płytą – najdojrzalszą i najbardziej osobistą, taką, przy której serduszko może ścisnąć. Oto #IDEOLOGIAMOZILA.

 -

Odwiedzin: 858

Autor: aragorn136Recenzje płyt

Komentarze: 1

"W każdym (polskim) domu" – Czuj się jak KRÓL - Recenzje płyt

Jeżeli Błażej Król prosi, by siadać i słuchać, to człowiek jest jak w transie. Minutowe preludium do jego osobistej, wydanej na początku lutego płyty pt. „W każdym (polskim) domu” sprawia, że chce się odłożyć na bok obowiązki i zanurzyć w historii, co smutki osładza, ale i zatruwa piękno codzienności. Opowiadaj zatem Królu drogi. Niech słuchacze zapętlają 13 utworów. Niech oddadzą się zadumie i melancholii, mimo że to Twój – jak wspomniałeś w jednym z wywiadów – najbardziej mainstreamowy, melodyjny projekt.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 233

Autor: aragorn136Recenzje płyt

Komentarze: 1

Vito Bambino i jego "Pracownia" – Boli boli mnie… dusza, ale w rytm tej muzy się ruszam - Recenzje płyt

Za chwilę minie rok od premiery „Pracowni”, czyli drugiego longplaya od Vita Bambino. Ten fakt plus ostatni wpis artysty po tym, jak pobił rekord nominacji na 30. Fryderykach, a nie otrzymał żadnej z ośmiu statuetek, stał się motorem napędowym do napisania tej recenzji. Co jednak zaskakujące, motywacją było też moje… pierwsze spotkanie z twórczością pana Bambino (szczególnie z jego występem w trakcie Gali Muzyki Rozrywkowej i Jazzu). I już, bez owijania w bawełnę, mogę rzec: „Pracownia” jest jedną z najlepszych płyt, jakie słyszałem w przeciągu ostatniej dekady.

 -

Odwiedzin: 2481

Autor: adminFotorelacje

Komentarze: 1

Czarujący koncert zespołu Pod Prąd - Fotorelacje

12 czerwca 2021 roku zaczął padać bardzo rzęsisty deszcz. Powodował, że na twarzy znikał uśmiech, a w duszy robiło się smutno. Na szczęście znalazło się idealne lekarstwo na taką szarą pogodową aurę. Jakie? Okazał się nim koncert zespołu Pod Prąd w Brześciu Kujawskim, w nowym Centrum Kultury i Historii „Wahadło”. Byliśmy jednym z patronów medialnych drugiej płyty tej brzesko-włocławskiej grupy. W związku z tym zapraszamy do galerii zdjęć uwieczniających owo niezwykłe i kameralne wydarzenie, dostarczające pozytywnej energii i pozwalające na chwilę refleksji.

 -

Odwiedzin: 43719

Autor: PaMIntrygujące

Komentarze: 11

Nikola Tesla – geniusz wyprzedzający swoją epokę - Intrygujące

Genialny wynalazca, umysł porównywalny do wielkiego Leonarda da Vinci. Zapomniany i jednocześnie oszukany przez ludzkość, a to przecież jemu zawdzięczamy istnienie prądu zmiennego, radia, internetu, telewizji, a to tylko kilka spośród 300 patentów jego autorstwa.

 -

Odwiedzin: 565

Autor: adminTechnologie

Komentarze: 2

Inteligentny ChatGPT na wszystko Ci odpowie! Na pewno? - Technologie

Sztuczna inteligencja weszła na nowe tory. W ostatnich miesiącach coraz częściej można bowiem usłyszeć nazwę ChatGPT. Pod tym określeniem ukrywa się „pewien” chatbot czy, jak kto woli, „rozumny, niewidzialny jegomość”. W niniejszym tekście wyjaśnimy, kim dokładnie, a raczej czym jest owo specjalne, uruchomione w listopadzie 2022 roku narzędzie i jakie ma ono możliwości. Co więcej, podzielimy się z Wami wynikami testów, a konkretniej pokażemy, jak na nasze pytania odpowiedział ChatGPT.

 -

Odwiedzin: 1643

Autor: pjE-sport

Intel Extreme Masters 2020 – Natus Vincere, emocje i koronawirus - E-sport

1 marca zakończył się wielki finał Intel Extreme Masters, czyli największej w Polsce imprezy e-sportowej. W czym była podobna do wcześniejszych? Na pewno pod względem emocji i pięknej rywalizacji, jakie wykazywali finaliści, grając w „Counter Strike: Global Offensive” i „Starcraft II”. Ale przejdzie do historii z innego powodu. Wojewoda śląski zdecydował, aby ją zamknięto dla publiczności – winowajcą okazał się koronawirus, a konkretniej strach przed epidemią. Fani mogli oglądać zmagania drużyn tylko online.

Nowości

 -

Odwiedzin: 81

Autor: adminKultura

Patronujemy I Wojewódzkiemu Konkursowi Plastyczno-Multimedialnemu w ramach projektu "HEJTLine"! - Kultura

Z przyjemnością informujemy, że jako patron medialny projektu społecznego „HEJTLine”, wsparliśmy jego fundamentalną część. To I Wojewódzki Konkurs Plastyczno-Multimedialny o nazwie „Cisza Nienawiści Nigdy hejt! Zawsze heart!”. Jakże ważna tematyka w dzisiejszych czasach!

"Ellie", czyli różne odcienie miłości w barwnym teledysku stworzonym przez AI! - Muzyczne Style

A gdyby tak wykorzystać sztuczną inteligencję do zrealizowania clipu, który będzie „pachniał” szczerą, intymną relacją zakochanej pary? Takie pytanie zadał sobie zapewne Tadeusz Seibert – finalista 10. edycji programu „The Voice of Poland”. Twierdząca odpowiedź z czasem zamieniła się w gotowy projekt. I pięknie, bo „Ellie” dzięki AI jeszcze bardziej wybrzmiewa jako słodko-gorzka piosenka o skrajnych emocjach towarzyszących związkom, wpadając nie tylko w ucho, ale i w oko.

 -

Odwiedzin: 153

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Civil War" – Dziewczynka z aparatem - Recenzje filmów

Długo zastanawiałem się nad tym, jak zatytułować recenzję najnowszego i podobno ostatniego filmu Alexa Garlanda (choć nie wierzę, że całkiem zrezygnuje z pisania scenariuszy). Tutaj pasują dziesiątki krótszych i dłuższych określeń, haseł, ostrzeżeń… No bo wiecie – „Civil War” to zarówno kino wojenne, przedstawiciel kina drogi, jak i opowieść inicjacyjna oraz niepokojąca dystopia. A zatem: „Apokalipsa teraz, zdjęcia na wieki”, „Wyprawa do jądra ciemności”, „Dziennikarze w ogniu”, „STOP WAR”… Ale ja podczas seansu czułem, że główną bohaterką jest młodziutka Jessie Cullen, a nie dojrzała Lee Smith. To za nią podążamy, to jej kibicujemy, to o nią się martwimy. „Dziewczynka z aparatem” wydaje się w tym kontekście idealne. Jednak czy sam film jest idealny?

Czterdziestolatek bez brzucha, czyli jak utrzymać formę w średnim wieku - Zdrowie i uroda

Łysienie czy siwienie może powodować kompleksy, ale jest tak naturalne w procesie starzenia, że nie warto się takimi zmianami bardzo przejmować. Gorsze jest tycie i tzw. „piwny brzuch” już po trzydziestce. Jeśli nic z tym nie zrobimy, to po zbliżeniu się do wieku średniego, staniemy się mniej atrakcyjni dla kobiet (tudzież mężczyzn, gdy mowa o innej orientacji). Czy jest jednak szansa, aby zmienić ten stan rzeczy i poprawić wygląd swojego ciała? Oczywiście, ale musimy uzbroić się w cierpliwość, motywację do działania i pozytywne myślenie.

Dokąd zmierza EleeS? Do lasu! Do świata cudów i przemyśleń... - Zespoły i Artyści

W singlu pt. „Idę do lasu” zabiera słuchaczy na przechadzkę na łono natury. Dosłownie i w przenośni promuje powrót do korzeni. Zaprasza do zdystansowania się od rzeczywistości. Zachęca do zwolnienia tempa i zatracenia się na łonie natury, do radosnego zagubienia się wśród konarów drzew. Zaplątana w gąszczu leśnych pajęczyn i metafor EleeS, pokazuje, że z dala od zgiełku miasta można poczuć się jak poza czasem, w odrealnieniu, w cudownej próżni, w której wreszcie jest czas na przemyślenia i podróż w głąb siebie.

Ukradłaś "Dziennik Śmierci", witaj w moim koszmarze! - Recenzje książek

Z polecenia koleżanki przeczytałem thriller autorstwa Chrisa Cartera (nie tego od „X Files”). Zachwalała, że ów pisarz ma pióro na tyle sprawne i klimat potrafi wykreować taki, że ciary na plecach murowane. Faktycznie – „Dziennik Śmierci” nie tylko samym tytułem budzi ciekawość i strach. To książka, którą wertuje się szybko, a w głowie zostaje masa szczegółów. Czy jednak jest to dzieło tej klasy, co „Milczenie owiec” Thomasa Harrisa?

Artykuły z tej samej kategorii

Jaki jest najlepszy album Coldplay i dlaczego jest to "X and Y"? - Recenzje płyt

Okej, zdaję sobie sprawę, że tytuł jest trochę kontrowersyjny i manipulacyjny. Ja to wszystko wiem. Jednak wszystko wyjaśnię. Spokojnie. Dziś zamienię się w osobistego adwokata tej płyty wydanej przez zespół Coldplay, który chyba nie trzeba nikomu przedstawiać.

 -

Odwiedzin: 7378

Autor: aragorn136Recenzje płyt

Komentarze: 7

"III" – Hanysy z Oberschlesien znowu dają ognia, ale z łagodnością anioła! - Recenzje płyt

Był rok 2012, kiedy zdobyli drugie miejsce w finale czwartej edycji „Must Be the Music. Tylko Muzyka”. Mowa o Hanysach tworzących zespół Oberschlesien. Panowie na czele z założycielem i perkusistą Marcelem Różanką oraz ówczesnym wokalistą Michałem Stawiński rozwalili polsatowską scenę. I udowodnili, że można w w nietuzinkowy sposób łączyć ciężkie brzmienia industrial metalu z rodzimym dziedzictwem gwary śląskiej. Niedawno, już w nowym składzie, wydali trzeci krążek. Czy „III” jest także godny postawienia na półce i odsłuchiwania go godzinami?

"Solum" – Samotny człowiek w krainie gitar - Recenzje płyt

„Non est bonum esse hominem solum” – głosi łacińska sentencja. Muzycy z pewnego alt-metalowego bandu wzięli sobie ją głęboko do serca. Tak bardzo, że na swojej, wydanej w maju, debiutanckiej płycie prezentują utwory, w których poza ostrymi dźwiękami gitar, wybrzmiewa krzyk. Wołanie zranionego. Zagubionego. Poszukującego lepszego miejsca. „Solum” to opowieść o tym, że nie jest dobrze człowiekowi być samemu, a jeszcze gorzej, gdy jego życiem kierują inni. Niewiele tu skomplikowanego i długiego tekstu, ale za to sporo symbolicznej treści.

Kwiat Jabłoni wykonuje "Niemożliwe", a świat staje się piękniejszy! - Recenzje płyt

„Niemożliwe nam się dostało. Nie ma powodów do łez. A każdy mówi, że mało. Musisz więcej niż chcesz” – śpiewa, w refrenie tytułowego, drugiego, singla debiutanckiego albumu, duet Kwiat Jabłoni. Faktycznie niemożliwe się im przydarzyło – mogą płakać, ale tylko ze szczęścia i osiągnęli to, co bardzo chcieli. Są młodym rodzeństwem. Zaczynali w marcu 2018 roku na YouTubie. I wtedy mało kto wiedział, że to dzieci pozytywnie pie*dolniętego, słynnego ojca – Kuby Sienkiewicza, lidera „Elektrycznych Gitar”. Dziś mają miliony wyświetleń, rzesze fanów, a na koncercie na PolAndRock Festival zaczarowali folkowo-popowym klimatem licznie zebraną publiczność, która mimo że na co dzień słucha ostrego rocka, wspólnie nuciła, że świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat…

"Pieśni współczesne" – Album jeden na milion - Recenzje płyt

Jakiś czas temu w Dzień Dobry TVN miałem okazję obejrzeć fragment wywiadu z pochodzącym z Katowic Miłoszem Boryckim. Nie słucham na co dzień hip hopu, jednak Miuosh (pseudonim artystyczny od imienia, oryginalnie napisany) na pierwszy rzut oka wydawał się całkowitym zaprzeczeniem stereotypowego rapera. Ale to nie wysoka inteligencja i empatyczne usposobienie przyciągnęły moją uwagę, tylko pewien utwór wykonywany przez Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”. Co ma wspólnego katowicki specjalista od melorecytacji z ludową tradycją, zapytacie? Otóż nawiązał ze „Śląskiem” współpracę i razem nagrali magiczną płytę pt. „Pieśni współczesne”, zapraszając gościnnie lubianych i utalentowanych artystów polskiej, bardziej niszowej, alternatywnej sceny muzycznej.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.656

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję