O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Święto Ognia" – Mam poroże i chcę żyć, tańczyć, kochać... - Recenzje książek

Pamiętacie film z doskonałym Dawidem Ogrodnikiem, gdzie przekonująco ukazano codzienność chłopaka cierpiącego na porażenie mózgowe? Z podobnym tematem zmaga się pisarz Jakub Małecki w swojej kolejnej powieści. „Święto Ognia” to nieprzypadkowy tytuł i ma związek z ważnym wydarzeniem jednej z bohaterek, gibkiej i upartej Łucji. Jednak metaforycznie pasuje także do tej drugiej – młodszej Anastazji. Ma ona piękne imię i nazwisko, brzmiące niemal anielsko, ale ciągle siłuje się ze swoim ciałem, próbując je zmusić do czegoś, czego ono wcale nie chce. I tak mijają dni i godziny. Jak z ową rzeczywistością radzi sobie tata niepełnosprawnej Nastki i zdrowej baletnicy? Małecki udziela odpowiedzi na te i inne pytania, odsłaniając zasłony trudnego życia. Tylko, czy robi to na tyle ciekawie i wiarygodnie, z odpowiednią dawką refleksji, aby książkę nazwać dziełem totalnie wzruszającym? Hmm…

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (20505 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
956
Czas czytania:
1 176 min.
Autor:
aragorn136 (20505 pkt)
Dodano:
672 dni temu

Data dodania:
2022-04-20 14:25:09

Autor „Horyzontu”, „Rdzy” i „Dygotu” chyba nigdy nie napisze powieści z science fiction, choć w tej publikacji ma się wrażenie kontaktu z metafizyką. Bardziej interesuje go zwykła, lecz rzadko usłana różami, ludzka egzystencja tu i teraz, albo tam i kiedyś. W „Święcie Ognia” ponownie operuje piórem w taki sposób, że można powiedzieć o bliskości z literaturą głęboką, muskającą zmysły. A dodatkowo stosuje pewien zabieg, który powoduje, że książka ta różni się od niektórych historii przedstawiających osoby niepełnosprawne i ich relacje z kochaną rodziną. Poszczególne rozdziały to po prostu kolejne cyfry. Zapomnijcie zatem o podtytułach, nawet metaforycznych, sugerujących, co będzie się działo u Anastazji, a konkretniej w jej umyśle. No właśnie… Umysł jest tu bardzo ważny. Okazuje się bowiem, że Jakub Małecki postanowił opowiedzieć wszystkim „Święto Ognia” z perspektywy trzech postaci, w narracji pierwszoosobowej. Przenikamy zatem na przemian do głowy Nastki, jej siostry oraz ojca. I choć to „mająca poroże” (tak żartobliwe określana jest ta choroba) dziewczyna wydaje się początkowo główną bohaterką, to dość szybko pisarz ściąga czytelnika na ziemię, przeobrażając się w smutnego tatę – palącego po kryjomu urodzinowe widokówki albo w starszą siostrę – pragnącą przekraczać granice własnych możliwości tanecznych w Polskim Balecie Narodowym, bez względu na cenę.

 

Okładka (źródło: www.wsqn.pl)

 

Co ciekawe, w powieści nie ma wielu dialogów. Szczerze, to pojawiają się raz na kilka stron. Ale, gdy już są, to „łechtają”, „koją”, „kąsają”. Uważam, że tak faktycznie porozumiewają się ze sobą ludzie mieszkający w jednym domu, których życie wygląda jak wspinaczka na Mount Everest. Mąż wspomina niezwykłą żonę i jednocześnie nie umie „dyskutować” z niepełnosprawną „Królewną” równie dobrze jak Łucja. Bo wiecie – siostrzana miłość to coś więcej niż więź taty z córką. Często mówi do niej – „Nieterazkrólewno” (podoba mi się taki pomysł, aby wybranych, kilka słów zbić w jeden wyraz). A mimo to córeczka stara się zrozumieć, że jeszcze nie teraz, że może kiedyś porozmawiają bez tajemnic. Tak, „Milordzie”, może już niedługo się obudzę i będziemy znowu razem. Bo przecież „z dorosłymi trzeba postępować ostrożnie, bo są trochę jak niedogotowane jajko i jak za szybko ich dotkniesz, to wszystko się nagle rozlewa na boki, nie da się tego cofnąć, ani posprzątać, jest ogólnie nieprzyjemnie i zostają plamy” (chyba, że obok siedzi pani Józefina – bezpośrednia, pachnąca wyrazistymi perfumami, przebojowa sąsiadka).

 

„Święto Ognia” czyta się błyskawicznie. Szkoda tylko, że na tych, ponad dwustu pięćdziesięciu, stronach Małecki nie wrzucił więcej fabularnych twistów i powodów do wzruszeń. Chciałem być zaskakiwanym, płakać i śmiać się, smucić i przytulać. Tymczasem codzienność płynie tu dość jednostajnym rytmem, z dala od częstych kłótni. Anastazja nie narzeka. Wygląda przez okno, szuka wzrokiem Mateusza, oczekuje listonosza, przykrywa się kocem, który nazwała męskim imieniem oraz marzy, aby pobiec przez miasto. Ma też „dzikie życzenia” przed urodzinami, a w głowie specjalny przełącznik, który służy do tego, żeby usunąć ze świata wszystkie rzeczy oprócz jednej, tej, którą sobie wybierze. Czuję jej wnętrze. Bywa też tak, że przez moment sam jestem osobą niepełnosprawną – autor bardzo namacalnie ukazuje porażenie mózgowe, poruszanie się na wózku i proste czynności, które człowiek bez czucia w nogach i rękach musi wykonywać wiele godzin. Jednak nie do końca polubiłem Łucję Łabendowicz. To dziewczyna, za którą trzyma się kciuki, ale ta jej pasja i dążenie do doskonałości sprawiają, że wyczuwa się w powietrzu zbliżającą się konfrontację z niemożliwym. Dlatego głośno mówię: „weź odpuść dziewczyno, wiem, że chcesz uciec, zapomnieć o czymś traumatycznym, lecz nie warto się tak katować”. Tata też zachowuje się dziwnie, wzbudzając niepokój Nastki. Wychodzi. Długo nie wraca. Co tak naprawdę stało się dawno temu? Co go jeszcze uwiera?

 

Wydana we wrześniu 2021 roku przez SQN kameralna, subtelna powieść zwyciężyła w plebiscycie portalu Lubimy Czytać w kategorii Literatura piękna, a prawa do jej ekranizacji zakupiła wytwórnia Opus Film. Nie jest to jednak książka wybitna. Ważne natomiast, że pochylając się nad nią, udajemy się w przeszłość, oswajamy się z teraźniejszością i z nadzieją wypatrujemy przyszłości w świecie, gdzie E=mc² działa zawsze i bez zarzutu. Łucja uważa, „że gdyby wszyscy ludzie po kolei na chwilę zamienili się z Anastazją Łabendowicz na życia, a potem wrócili bezpiecznie w swoje ciała, ten świat (wcześniej, teraz, za kilka lat) stałby się nieporównywalnie lepszy”. Zgadzam się zarówno z tą myślą, jak i z tym, że jak marzyć, to na całego! Byleby dobrze patrzeć, dać wygrać miłości i czerpać przyjemność z czegoś nieuchwytnego.

 

Ocena: 7/10

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:





Galeria zdjęć - "Święto Ognia" – Mam poroże i chcę żyć, tańczyć, kochać...

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 301

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Kos" – Gdzie generał, co chłopa szanował? O tu! - Recenzje filmów

„Pierwszy krok do zrzucenia niewoli to odważyć się być wolnym, pierwszy krok do zwycięstwa – poznać się na własnej sile” – przekonywał głośno Tadeusz Kościuszko. Pewni twórcy wzięli sobie drugą część tego cytatu mocno do serca. Jako pierwsi zdecydowali się zrealizować w Polsce film o wielkim bohaterze narodowym bez grama martyrologii, za to z wyraźnymi inspiracjami kinem Quentina Tarantino. Czy aby owa sztuka ich nie przerosła? Jaki jest „Kos”?

 -

Odwiedzin: 256

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"W nich cała nadzieja" – "ARTUR" i Ewa (!) - Recenzje filmów

„Z kinem fantastyko-naukowym w Polsce od dawna nie jest za dobrze proszę państwa, to temat martwy, przysypany grubą warstwą gliny” – powiedziałby zapewne jakiś sędziwy profesor w trakcie wykładu z filmoznawstwa. Po obejrzeniu „W nich cała nadzieja” sprostowałby to stwierdzenie następującymi słowami: „przepraszam, myliłem się”. Bo ten pełnometrażowy debiut Piotra Biedronia, choć zrealizowany za niewielkie pieniądze, stanowi wyraźny zwrot w tym kierunku. Nie jest propozycją dla fanów dynamicznej akcji i tzw. blockbusterów. Ale koneserzy kina kameralnego, stojącego na swoich nogach, opartego na relacji dwojga bohaterów – dziewczyny i robota, powinni być zadowoleni.

"Brudne sprawki wujaszka Hana" – Czytaj, smakuj i demona o drogę nie pytaj! - Recenzje książek

Przyznam się do czegoś. Zostałem przekupiony. Dostałem tajemniczą kopertę, z której wyjąłem książkę z okładką tak hipnotyzującą i jednocześnie przerażającą, że nie od razu zajrzałem na pierwszą stronę. Pomogły mi w tym azjatyckie słodycze, które z owej paczki się wysypały. I jeszcze ta czerwona kartka, a niej tylko podpis „twój wujaszek Han”. Co to za „Brudne sprawki”? Dokąd mam pójść? Do mrocznej chińskiej dzielnicy? Do mglistego lasu w Singapurze? Dobra, to idę! A po drodze odkrywam blaski i cienie owego zbioru opowiadań autorstwa Aleksandry Bednarskiej, który, przynajmniej początkowo, wydaje się skrzyżowaniem mistyki południowokoreańskich dzieł w stylu „Lamentu” z zabawą motywami demonicznymi jak z „Wielkiej draki w chińskiej dzielnicy”.

"Clint. Życie i Legenda" – Rysa na pomniku, czyli tajemnice rewolwerowca Hollywood - Recenzje książek

„On nawet sobie nie uświadamia, ile jest w nim z Brudnego Harry’ego. To dziwna postać. Woziłby broń w schowku na rękawiczki, ale wciśnie hamulec, żeby nie przejechać wiewiórki, która wyskoczy na szosę. Bardzo interesujący człowiek, który zachowuje się jak 50-letni, rozwydrzony bachor”. Tak o Clincie Eastwoodzie wypowiedział się podpułkownik Peck, który pomagał jako konsultant przez realizacji „Wzgórza rozdartych serc”. I na tym w sumie można skończyć recenzję książki autorstwa Patricka McGilligana, bo w kilku zdaniach ów wojskowy zawarł charakterystykę sławnego reżysera i aktora. Ale ja nie potrafię, muszę się z Wami podzielić swoimi przemyśleniami, a także odnieść się do słów wstępu. Czy Clint uchodzący za nieskazitelnego, prywatnie faktycznie „strzelał do ludzi ślepakami”, często jednak raniąc? Biografia pt. „Clint. Życie i Legenda” sporo w tej kwestii wyjaśnia.

 -

Odwiedzin: 794

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1670" – To jest mój chłop, mój serial i mój rok! - Seriale

Takiego serialu jeszcze nie było! W Polsce rzecz jasna. No bo wiecie – mieszanka to iście wybuchowa. Kostiumowe danie główne z satyrycznym mięchem, szczyptą ostrej przyprawy i żyd… żytem. A w tym kotle chłopów szlachcice gotują i tą chochlą w lewo i prawo, pod nosem wąsy poprawiając i się szczerze uśmiechając. Bo „1670” to czas, gdy Rzeczpospolita była terytorialną potęgą, a panowie na włościach musieli bardzo ciężko nie pracować, by godnie żyć.

Polecamy podobne artykuły

"Rdza" – Wszystko będzie dobrze Szymek… - Recenzje książek

„Czas na coś inne niż thriller. Muszę przeczytać kameralną, najlepiej polską, książkę, która da mi chwilę wytchnienia, refleksji i wzruszy. Gdzie zamiast kryminalnej zagadki lub bohaterów >>mielonych<< przez historyczno-polityczną machinę, ważniejsze będą małe ludzkie dramaty dziejące się tu i teraz” – pomyślałem na początku 2020 roku. Sięgnąłem więc pierwszy raz po autora, który podobno doskonale potrafi opowiadać o sile przyjaźni i radzeniu sobie z traumą. To Jakub Małecki i jego „Rdza”.

"Dygot" – Biały demon, czarne życie - Recenzje książek

Po lekturze „Rdzy”, już wiedziałem, że z Jakubem Małeckim tak łatwo się nie rozstanę. Że prędzej, czy później ponownie wejdę do jego świata spraw codziennych. Małecki to pisarz, który potrafi niemalże poetycko ukazywać małe ludzkie dramaty, to zwykłe/niezwykłe życie ze wszystkimi barwami i odcieniami, wzlotami i bolesnymi upadkami. Starszy „Dygot”, czy nowszy „Horyzont”? Takie zadałem samemu sobie pytanie na progu miejscowej biblioteki. Obie książki miały znakomite opinie, ale wybrałem jednak tą pierwszą. I właśnie o niej pragnę Wam na łamach portalu Altao.pl opowiedzieć.

"Chce się żyć" – Nie poddaj się, bierz życie jakim jest - Recenzje filmów

Nie przypadkowo przytoczyłem tekst refrenu znanej piosenki zespołu Myslovitz (nomen omen użytej z zwiastunie). Bowiem film „Chce się żyć” jak żadna inna polska produkcja goszcząca na ekranach kin, bardzo gra na emocjach i wpaja mocno w naszą głowę hasło: „nigdy się nie poddawaj”!

Teraz czytane artykuły

"Święto Ognia" – Mam poroże i chcę żyć, tańczyć, kochać... - Recenzje książek

Pamiętacie film z doskonałym Dawidem Ogrodnikiem, gdzie przekonująco ukazano codzienność chłopaka cierpiącego na porażenie mózgowe? Z podobnym tematem zmaga się pisarz Jakub Małecki w swojej kolejnej powieści. „Święto Ognia” to nieprzypadkowy tytuł i ma związek z ważnym wydarzeniem jednej z bohaterek, gibkiej i upartej Łucji. Jednak metaforycznie pasuje także do tej drugiej – młodszej Anastazji. Ma ona piękne imię i nazwisko, brzmiące niemal anielsko, ale ciągle siłuje się ze swoim ciałem, próbując je zmusić do czegoś, czego ono wcale nie chce. I tak mijają dni i godziny. Jak z ową rzeczywistością radzi sobie tata niepełnosprawnej Nastki i zdrowej baletnicy? Małecki udziela odpowiedzi na te i inne pytania, odsłaniając zasłony trudnego życia. Tylko, czy robi to na tyle ciekawie i wiarygodnie, z odpowiednią dawką refleksji, aby książkę nazwać dziełem totalnie wzruszającym? Hmm…

 -

"Sofia", czyli taneczny hit w hiszpańskich rytmach - Muzyczne Style

Teledysk do piosenki pt. „Sofia”. Miał on premierę w kwietniu roku 2016. Jeśli mielibyśmy wybrać coś w sam raz na gorące dni i prywatkę ze znajomymi, to tenże wpadający w ucho hit młodego Alvaro Solera byłby idealną propozycją. Aż nogi same podrywają się do tańca! Soler to urodzony w 1991 roku syn Niemca i Hiszpanki. Zasłynął singlem pt. „El mismo sol”, który dotarł na szczyty list przebojów m.in. we Włoszech i Szwajcarii. Wkrótce pojawiła się też wersja tej piosenki z udziałem Jennifer Lopez. Bardziej taneczna „Sofia” ma szansę stać się jeszcze bardziej popularnym utworem!

 -

Odwiedzin: 1717

Autor: pjFotografia/Malarstwo

Komentarze: 2

Piękna Pani Zima na Kujawach - Fotografia/Malarstwo

Wyglądając przez okno w czwartkowy poranek 7 stycznia, można było wreszcie poczuć się jak w bajce. Zapomnieć o koronawirusie, codziennych troskach i niepowodzeniach. Narodziła się nowa nadzieja w sercu. Taka myśl, że może rok 2021 będzie znacznie lepszy od poprzedniego. Oto bowiem spadł pierwszy śnieg. Biały puch, który w Polsce w ostatnich czasach jest rzadkością. Zobaczcie zatem piękne zdjęcia wykonane na Kujawach, gdzie obecność Pani Zimy w tym dniu jest aż nadto widoczna.

 -

Odwiedzin: 946

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Elvis" – "Jeśli nie możesz czegoś powiedzieć, zaśpiewaj to!" - Recenzje filmów

Baz Luhrmann przyzwyczaił nas do tego, że o ile częstotliwość wypuszczania swoich filmów ma dosyć niską – średnio co jakieś 6/7 lat – o tyle, jak już pokaże konkretne dzieło, to jest ono dopracowane pod każdym względem. „Romeo i Julia” i „Moulin Rouge” to chyba najgłośniejsze i najbardziej charakterystyczne obrazy tego reżysera. Teraz, po 7 latach od zaprezentowania ostatniego filmu, jakim był „Wielki Gatsby”, zaszczycił nas historią legendarnego Elvisa Presleya. Nie, to nie jest typowy biopic. No, może po części, ale jakże warto go zobaczyć!

Administratorr Electro namawia, aby pójść z nim w "Rzepak" jeszcze raz - Muzyczne Style

Głęboki oddech jeszcze raz. Chcesz będę mierzył tobie czas. Bez słów namówię cię i pójdziemy w rzepak jeszcze raz – to nie żadne słowa do piosenki disco polo. Tak bowiem śpiewa Warszawski Administratorr Electro. Artysta powraca w ten sposób z nowym materiałem po sukcesie ostatniego albumu „Biznesy i romanse” i ogłasza rozszerzoną wersję płyty, oznaczoną symbolem „+”. Tytuł singla to – jak się zapewne domyślacie – „Rzepak 2”. Możecie go słuchać od 6 października. Możecie nawet go zapętlać i brać głęboki oddech jeszcze raz.

Nowości

 -

Odwiedzin: 59

Autor: adminZespoły i Artyści

Komentarze: 1

"Nowa Majka Jeżowska". Ciocia Aga podbija serca małych słuchaczy! - Zespoły i Artyści

Ciocia Aga to bezapelacyjnie fenomen na rynku piosenki dziecięcej! Bezwarunkowo kocha dzieci i muzykę, a owocem tej miłości są piosenki, których ilość na dziś wystarczy na trzy albumy długogrające. Po udanym debiucie telewizyjnym z utworem „Kolorowe święta” w DD TVN media okrzyknęły ją ... „nową Majką Jeżowską”. Kanał Cioci Agi na YouTube w krótkim czasie uzyskał blisko 40 tys. subskrypcji, a każdy singiel to dziesiątki i setki tysięcy odtworzeń. Właśnie ukazał się najnowszy singiel tej nietuzinkowej artystki zatytułowany „Ciocia Aga”.

 -

Odwiedzin: 114

Autor: pjTechnologie

Sora potrafi! Fotorealizm przez wielkie F - Technologie

Kiedy opublikowaliśmy artykuł na temat Chata GPT, wielu czytelników zapewne poczuło, że oto są świadkami rewolucji w świecie AI. Od tamtego czasu minął prawie rok. I co? I okazuje się, że Sztuczna Inteligencja nie spała. Oto bowiem pojawiła się Sora, będąca jeszcze większą rewelacją. Imię żeńskie, ale rodzaj narzędzia męski. To przecież fotorealistyczny generator wideo z opisów tekstowych, który tworzy minutowe filmy. Zaiste trudno rozpoznać, w którym momencie mamy do czynienia z fikcją.

Wywiad: Bartosz Chajdecki – kompozytor filmowy, który swoimi utworami wywołuje emocje! - Ludzie kina

Wojciech Kilar, Krzysztof Komeda, Krzesimir Dębski, Michał Lorenc – dla wielu miłośników muzyki filmowej to mistrzowie. Kompozytorzy z takim dorobkiem i takimi dziełami, że mało kto może im dorównać. Wydaje się zatem, że dzisiaj nie ma wirtuozów o identycznej wrażliwości, potrafiących wywoływać w widzu gamę uczuć, których utwory (funkcjonujące też poza ekranem, budujące dramaturgię) przeżywa się całym sobą. A jednak są! Wystarczy przesłuchać kilka soundtracków autorstwa Bartosza Chajdeckiego, aby przekonać się, że ten kompozytor to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Już jego muzyka do biograficznych „Bogów” czy historycznego „Czas honoru” była dowodem na słuszność tego stwierdzenia. Dodajmy jeszcze dokonania między innymi w filmach „Mistrz”, „Święto ognia” czy „Różyczka 2" (ścieżka dźwiękowa z tego filmu w grudniu ukazała się w serwisach streamingowych), a nie będzie żadnych wątpliwości. Chajdecki to także mistrz! Jak to możliwe, że odnajduje się w odmiennych gatunkach filmowych, niemal za każdym razem tworząc melodie zapadające w pamięć? Jak wygląda jego praca? Między innymi o to zapytaliśmy Bartosza Chajdeckiego.

 -

Odwiedzin: 122

Autor: adminMuzyczne Style

Komentarze: 1

Walentynkowa "Wystawa" Mateusza Ciawłowskiego dostępna dla słuchających i zakochanych! - Muzyczne Style

Co się stało kilka dni przed Walentynkami? Mateusz Ciawłowski opublikował swój premierowy utwór zatytułowany „Wystawa”, w którym śpiewa o miłości w niezwykle przejmujący i autentyczny sposób. Dzięki tej idealnej na Święto Zakochanych propozycji, artysta dał się poznać publiczności z dojrzalszej i jeszcze bardziej emocjonalnej strony, czym z pewnością pozytywnie zaskoczył fanów swojej dotychczasowej twórczości.

Taki "Psychostan", ale może "Gdzieś obok"... Yanish wierzy w miłość! - Muzyczne Style

...ciągle czekamy, ciągle szukamy i nieustannie mamy nadzieję, że ją znajdziemy... Miłość. Miłość, która może mieć różne oblicza i intensywność. Wciąż jednak jest nam potrzebna jak tlen, by nasza dusza mogła oddychać! Szczęśliwy ten, kto ją znajdzie. Ja wiem, że jesteś gdzieś obok. Ja wierzę, że stoisz koło mnie… – śpiewa Yanish w swojej autorskiej piosence. „Gdzieś obok” to jego drugi singiel promujący płytę pt. „Psychostan”.

 -

Odwiedzin: 429

Autor: adminLudzie kina

Komentarze: 1

O tym, jak Michał A. Zieliński "Kosa" napisał! Ciekawy wywiad z debiutantem-scenarzystą - Ludzie kina

Kiedy rotmistrz Dunin zaczyna wytykać wady Polaków, szydząc z kolejności słów w powiedzeniu „Bóg, Honor, Ojczyzna”, atmosfera robi się gorąca jak w ostatnim kręgu piekła. Gdy natomiast były niewolnik Domingo zostaje sam na sam z chłopem Ignacem, powaga miesza się z „czarnym” humorem. Bo taki jest „Kos”. Film niebanalny, przełomowy, gatunkowy. Z dialogami ostrymi jak szabla i soczystymi jak dojrzałe, polskie jabłko. Stworzony na papierze przez Michała utalentowanego, co o Kościuszce dowiedział się wszystkiego. Jak to możliwe – zastanawiają się chłopi i waszmościowie? Michał A. Zieliński Wam o tym opowie!

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 743

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 3

"Rebecca Thompson. Król Upiorów" – Młodzi wybrańcy kontra potężne zło! - Recenzje książek

Kiedy ujrzałem to oblicze siedzącej na tronie potężnej, ponurej, przesiąkniętej nikczemnością postaci, to nie było innego wyjścia jak… brać nogi za pas. Nie. Nie tym razem. Czas się z nią zmierzyć, a dokładniej z debiutancką, młodzieżową opowieścią urban fantasy wymyśloną przez R. K. Jaworowskiego – inżyniera informatyka. Tym bardziej, że to zupełna nowość na rynku wydawniczym, stworzona w gatunku „Filmowy styl książkowy” („Movie Book”), w której swoje „palce” maczała... Sztuczna Inteligencja.

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

"Deman" – Polski superbohater w kolorach szarości - Recenzje książek

Co ten Artur Urbanowicz ze mną zrobił! Łapanie się za głowę; rzucanie cichych, a czasem głośnych przekleństw; drętwienie rąk; mrówki chodzące po plecach; pot spływający po szyi – między innymi to przytrafiło mi się podczas czytania powieści pt. „Deman”. Już sam tytuł mrozi krew w żyłach, a co dopiero skąpana w czerwieni twarda okładka. Autor skrzyżował horror pełną gębą z fantastyczną, obszytą psychologicznym aspektem, historią superhero. Dokonał tego w polskich realiach, główną akcję osadził we współczesnej Warszawie. Z trzech ostatnich literackich kolubryn, ta pozycja jest jego najlepszą. A dlaczego, o tym dowiecie się, wchodząc głęboko w niniejszą recenzję. Ostrzegam! Jej lektura będzie prawie jak podpisanie paktu z demonem…

 -

Odwiedzin: 4806

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 2

"Ciemno, prawie noc" – Złe Kotojady wychodzą z nory! - Recenzje książek

„Był czarny czarny las. W tym czarnym czarnym lesie był czarny czarny dom. W tym czarnym czarnym domu był czarny czarny pokój, a w tym czarnym czarnym pokoju był czarny czarny stół, a na tym czarnym czarnym stole była czarna czarna trumna, a w tej czarnej czarnej trumnie był biały biały… trup!” – cytują na YouTubie aktorzy wcielający się w poszczególnych bohaterów w adaptacji „Ciemno, prawie noc”, jednej z najgłośniejszych polskich powieści ostatnich lat. A ja mam dreszcze, kiedy ich słucham. Tak bardzo, że zostaje przekonany, ale nie do obejrzenia filmu, a do lektury książki.

"Naziści? Jeńcy niemieccy w Ameryce" – Uwięzieni w "raju" - Recenzje książek

Bardzo wiele zostało napisanych książek dotyczących bezpośrednio mrocznych wydarzeń z okresu II wojny światowej. Jednak jest pewien, dość przemilczany temat, pomijany nawet przez filmowców. Mowa o jeńcach, a konkretniej żołnierzach niemieckich pojmanych przez amerykańskie wojsko i przetrzymywanych na amerykańskiej obcej ziemi.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.582

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję