O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Kurier z Warszawy" – Cichociemny bohater i jego mission impossible - Recenzje książek

Okładka najnowszego wydania „Kuriera z Warszawy” przyciąga wzrok. Widzimy na niej młodego, przystojnego mężczyznę. Swoim ubiorem i posturą przypomina Jamesa Bonda. W dłoni trzyma pistolet, a nad jego głową z płomieni wyłania się samolot. Czytelnik, który nie zna tego bohatera i tej historii pomyśli, że ma do czynienia z sensacyjno-szpiegowską powieścią w stylu Alistaira MacLeana i Iana Fleminga. I faktycznie tak jest, ale w jej filmowej adaptacji w reżyserii Władysława Pasikowskiego. Bo książka to już nieco inna para kaloszy, choć i w niej nie brakuje dramaturgii…

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (15604 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 666
Czas czytania:
1 823 min.
Autor:
aragorn136 (15604 pkt)
Dodano:
1311 dni temu

Data dodania:
2019-05-09 11:55:13

Jan Nowak-Jeziorański – bohater, emisariusz, patriota. To on jest autorem i tytułowym, legendarnym kurierem z Warszawy. Kłaniali mu się prezydenci. W wielu miejscach na świecie oddawano mu hołd. Niniejszy pamiętnik – bo taką formę ma owe dzieło – to napisana z sercem, pasją i rozmachem, oparta na prawdziwych wydarzeniach i życiu, historia człowieka niezłomnego, dla którego miłość od ojczyzny była najwyższą wartością.

 

Pierwsze wydanie ukazało się 1978 w Londynie. Jeziorański miał 64 lata. I bardzo dobrą pamięć. Niedawno odszedł z funkcji dyrektora Radia Wolna Europa, którą pełnił nieprzerwanie od zakończenia II wojny światowej. Wolny czas poświęcił na pisanie… I tak powstała książka – z jednej strony porywająca, z drugiej wymagająca skupienia.

 

Mamy rok 2019. Marzec. Do kin trafia wyczekiwany „Kurier”. Niestety, jest przyjęty chłodno. Pasikowski – nasz najlepszy człowiek od kina sensacyjnego chciał dobrze, ale tym razem nie podołał. Materiał źródłowy stał się dla niego inspiracją do nakręcenia trzymającego w napięciu akcyjniaka z bohaterem na miarę agenta 007, w którego wcielił się Philippe Tłokiński. Ale scenariuszowo obraz legł w gruzach jak zbombardowana Warszawa. Mimo tych wszystkich swoich wad (jak donosiły polskie media) film ma jednak pewną niewątpliwą zaletę. Otóż dzięki niemu młodzi ludzie mogą zainteresować się osobą Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Artur „Kinomaniak” Pietras też odkrył ową zaletę. I zachęcił do przeczytania losów tajnego kuriera Armii Krajowej. Co wreszcie nadrobiłem, i za co mu serdecznie dziękuje.

 

Jan Nowak-Jeziorański w 1936 roku jako podchorąży artylerii (źródło: wikimedia.org); W tle kadr z filmu "Kurier z Warszawy"  (fot. Bartosz Mrozowski/materiały prasowe Kino Świat)

 

Prawie 700 stron, wliczając oryginalne raporty i opracowania. Dziewięć części. Liczne fotografie ludzi, których spotykał na swej drodze autor. „Kurier z Warszawy” to zaiste potężna publikacja, która może odstraszyć swoimi gabarytami (i nawet okładka nie pomoże). Jednak wystarczy zerknąć na pierwsze kartki i zmieni się zdanie. Dedykowana poległym i zapomnianym, rozpoczęta przedmową prezydenta RP na uchodźstwie – Edwarda Raczyńskiego, jest biblią patriotyzmu.

 

Podporucznik Zdzisław Antoni Jeziorański to razem z m.in. Janem Karskim (także słynnym emisariuszem) czy rotmistrzem Witoldem Pileckim kwiat najlepszych polskich bohaterów okresu II wojny światowej. Tych najodważniejszych, będących wzorem do naśladowania. Lecz zanim będziemy podążać jego śladem, najpierw „ujrzymy” szczęśliwego i jednocześnie przerażonego kilkulatka siedzącego na kolanach ojca, wsłuchanego w huk dział i błagalnych modlitw uczestników procesji. Bolszewicy są już prawie u bram… Wychowywany w patriotycznym duchu mały Zdzisio, już wówczas wie kim byli polscy legioniści i polscy powstańcy. I wie, co to niepodległość.

 

Okładka (źródło: www.znak.com.pl)

 

Na kolejnych kartach Zdzisio powoli przeobraża się w Zdzisława. Kończy warszawskie gimnazjum. Przeprowadza do Poznania i studiuje ekonomię. Karierę naukową przerywa wybuch II wojny światowej. Jeziorański walczy. I ma niesamowitego farta. Bo pisana mu misja, o jakiej nawet wówczas mu się nie śniło. Zdzisław zostaje Janem Nowakiem (równocześnie Zychem). W nowej roli kuriera Komendy AK aktywnie działa podziemiu. W mundurze kolejarza, z podrobioną kenkartą, przemyca bibułę w ramach Akcji „N”. Widmo śmierci wisi nad nim jak miecz Damoklesa. Gestapo niczym oko Saurona może go wypatrzeć w każdej chwili. Odszukać na „melinie”, ale on się nie podda. Kocha Matkę, kocha brata, kocha też Polskę. I dla niej wyruszy do Wielkiej Brytanii, aby osobiście opowiedzieć rządowi RP w Londynie oraz premierowi Churchillowi o sytuacji w okupowanej ojczyźnie.

 

I to właśnie ta część książki fascynuje najbardziej, przyspieszając bicie serca. W jaki sposób odbywała się jego pierwsza podróż? Morzem czy powietrzem? Jak bardzo była niebezpieczna? Nie zdradzę. Napiszę tylko, że na moment kulminacyjny – spotkanie z Winstonem Churchillem czeka się, obgryzając paznokcie. Bo rzeczywiście Jeziorański miał literacki sznyt. Pisał obrazowo, sugestywnie. Potrafił pobudzać emocje. Czytelnik bez przerwy mu kibicuje. Oczywiście, czasem niełatwo przedrzeć się przez niektóre rozdziały – szczególnie te pełne konspiracyjnych nazw i nazwisk, dat i miejsc. Można się pogubić w tym dzienniku. Ale gdy cichociemny Jan z wypiętą piersią, z narażeniem życia ponownie udowadnia swoją bohaterskość, czytelnikowi udziela się patriotyczna euforia. Kolejna arcyważna misja do Londynu, nowe przeszkody, nowe znajomości. Wkrada się nawet wątek romantyczny. Jan zakochuje się od pierwszego wejrzenia w pewnej kurierce. I ten fakt sprawia, że jego heroiczne czyny nabierają znamion przygód postaci rodem z Sienkiewiczowskiej Trylogii.

 

Bardzo intrygujące są także akapity poświęcone politycznym gierkom w kręgu władz, szczególnie napięcie na linii Naczelny Wódz Sosnkowski-premier Mikołajczyk. Ale tym, co mnie najbardziej porwało i najmocniej odcisnęło w pamięci, było Powstanie Warszawskie widziane oczyma Jeziorańskiego (warto wtedy posłuchać utworu „Uprising” zespołu Sabaton; emocje będą jeszcze silniejsze). Poprzez radiostację „Błyskawica” prowadził audycję, docierając daleko poza warszawskie piekło. Swoim głosem dodawał otuchy walczącym, a także pozdrawiał wszystkich wolność miłujących ludzi świata! W epilogu książki autor snuje rozważania na temat słuszności rozpoczęcia tego trwającego 63 dni zrywu. Powstaniu przyglądali się stacjonujący za Wisłą Sowieci. Czekali aż się wykrwawi, aby wkrótce położyć łapska na zniszczonej Warszawie. Niepodległość na wiele lat została stracona, ale Polska przetrwała wolna w swej nieśmiertelnej duszy.

 

Jan Nowak-Jeziorański w 1952 roku przemawia w Radiu Wolna Europa (źródło: wikimedia.org)

 

W czasach PRL-u „Kurier z Warszawy” był książką zakazaną. Przemycaną niczym „bibuła” podczas wojny. Na szczęście dziś każdy może ją mieć. I poznać Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Kawalera Orderu Orła Białego, kierującego się stwierdzeniem historyka Joachima Lelewela, że „ostatnią twierdzą Narodu jest jego serce – twierdzą nie do zdobycia”!

 

Ocena: 8/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Kurier z Warszawy" – Cichociemny bohater i jego mission impossible

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 146

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

Odwiedzin: 183

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1899" – Choroba morska zagwarantowana - Seriale

Pisać długą, zawiłą, filozoficzną recenzję czy stworzyć krótszy tekst do połknięcia w pigułce. Oto narodziło się pytanie w głowie po seansie (niemalże spirytystycznym) serialu „1899”. Reklamowany jako skrzyżowanie horroru z dramatem historycznym dawał duże nadzieje na coś ponadprzeciętnego, a wyszło niestety przeciętnie, choć są tu sceny przyprawiające o gęsią skórkę i powodującą opad szczeny. Ale nie, to nie to samo, co niemieckie „Dark” od tych samych twórców. Lepiej zatem zapomnieć o recenzji na tysiące słów (taką warto poświęcić „Pierścieniom Władzy”), a skupić się na ogólnych wadach i kilku zaletach.

 -

Odwiedzin: 193

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

 -

"The Return" Palais Noire – Pełen relaks, pełne zanurzenie - Recenzje płyt

Sławek Semeniuk zabrał mnie jakiś czas temu na wycieczkę na Księżyc statkiem w kształcie saksofonu, by tam dać instrumentalny koncert w futurystycznym jazzowym klubie, gdzieś obok najgłębszego krateru. A teraz wręcza złoty bilet na jedną z rajskich plaż. Popijam więc drinka, siedzę na leżaku, czuję ciepły piasek pod nogami i widzę, jak tajemniczy, szczelnie ubrany nurek, wyławia z dna oceanu skarb – połączenie muzyki improwizowanej z teksturami elektronicznymi i rytmami takich gatunków, jak chociażby house i lounge. Słyszę też m.in. głos Patrycji Zarychty, która sprawia, że pobyt w Palais Noire jest niezapomnianym doświadczeniem.

Polecamy podobne artykuły

 -

"Ochotnik do Auschwitz" – Rotmistrz Pilecki – bohaterski więzień numer 4859 - Recenzje książek

Noc, z 21 na 22 września roku 1940. Wyładowany po brzegi Polakami pociąg zatrzymuje się na stacji w Oświęcimiu. Ktoś z zewnątrz otwiera drzwi wagonów. Ciężko oddychający (wcześniej przewożono wapno) ludzie wreszcie mogą nacieszyć się powietrzem. Jednak radość nie trwa długo. Mimo powitalnego napisu na głównej bramie: „praca czyni wolnym”, przerażeni, popychani i bici kolbami karabinów, nie mają złudzeń. Przybyli do niemieckiego obozu koncentracyjnego. Przybyli do piekła. A wśród nich Witold Pilecki – według historyków jeden z sześciu najdzielniejszych ludzi europejskiego ruchu oporu, bohater książki „Ochotnik do Auschwitz”.

Teraz czytane artykuły

 -

"Kurier z Warszawy" – Cichociemny bohater i jego mission impossible - Recenzje książek

Okładka najnowszego wydania „Kuriera z Warszawy” przyciąga wzrok. Widzimy na niej młodego, przystojnego mężczyznę. Swoim ubiorem i posturą przypomina Jamesa Bonda. W dłoni trzyma pistolet, a nad jego głową z płomieni wyłania się samolot. Czytelnik, który nie zna tego bohatera i tej historii pomyśli, że ma do czynienia z sensacyjno-szpiegowską powieścią w stylu Alistaira MacLeana i Iana Fleminga. I faktycznie tak jest, ale w jej filmowej adaptacji w reżyserii Władysława Pasikowskiego. Bo książka to już nieco inna para kaloszy, choć i w niej nie brakuje dramaturgii…

 -

Trzy kubki – magiczny efekt czy narzędzie oszustów? - Intrygujące

Zdaniem jednego z najsłynniejszych iluzjonistów Harrego Houdiniego osoba, która nie opanowała triku z trzema kubkami, nie może uważać się za iluzjonistę. Iluzja oparta na kubkach i kulkach towarzyszy ludzkości od tysięcy lat. Nikt chyba nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania: kto i kiedy wymyślił jej pierwszą wersję i czy rozpowszechniła się ona wraz z migracją ludzkości, czy niezależnie na przestrzeni wieków i w różnych częściach świata po prostu zostały wymyślone podobnie wyglądające triki magiczne?

 -

Odwiedzin: 60674

Autor: PaMElektronika

Komentarze: 1

Zasilacz uniwersalny lub modelarski zrobiony z komputerowego zasilacza ATX - Elektronika

Czy posiadacie stary komputer z zasilaczem AT lub ATX? Często bywa, że taki komputer jest już nam niepotrzebny. Można jednak wykorzystać część jego elementów, aby zbudować coś przydatnego. Dziś pokażę jak ze starego zasilacza ATX zbudować własny zasilacz, do celów modelarskich lub hobbistycznych, a nawet na potrzeby elektronicznych projektów.

 -

Tajemniczy Indianie Anasazi - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Amerykański Wielki Dziki Zachód uważany jest przez wielu za miejsce wręcz ekstremalne, gdzie duchy i legendy dawnych Indian są tak żywe jak w odległej przeszłości. Ten niegdyś opisywany obszar Ziemi zamieszkiwała bardzo zagadkowa kultura – Anasazi. I to właśnie jej poświęcam swoją kolejną audycję - którą możecie także obejrzeć na moim kanale na YouTubie oraz blogu Alternatywna Rzeczywistość.

 -

Antybiotyki - lekarstwo czy trucizna? - Zdrowie i uroda

Czy antybiotyk jest lekarstwem na każdy rodzaj grypy? Czy powinniśmy stosować go do leczenia zwykłego przeziębienia? W dzisiejszych czasach lekarze coraz chętniej przepisują ten rodzaj leku na wszystkie grypowe problemy. Czy słusznie?

Nowości

 -

Premiera: sibuku ustawia zegarek na godzinę "9:57"! - Muzyczne Style

Niezwykły męsko-damski duet o oryginalnej nazwie sibuku ponownie udowadnia, że pasja w połączeniu z kreatywnością może dać coś, co zostanie zapamiętane teraz i w przyszłości. Czas. Tym razem on odgrywa ważną rolę, bo w nowym, mającym premierę 9 grudnia, czwartym singlu pt. „9:57” mieszają się jego odcienie…

 -

Odwiedzin: 146

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

Odwiedzin: 65

Autor: adminKultura

Zapraszamy na jubileuszowy koncert Agnieszki Chrzanowskiej! - Kultura

10 grudnia o godzinie 19.00 na scenie Kalinowego Serca w Warszawie (przy ul. Zygmunta Krasińskiego 25) odbędzie się koncert pod nazwą „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Dlaczego warto się tam znaleźć? Odpowiedź brzmi: bo wystąpi Artystka świętująca 25 lat swojej muzycznej drogi. To Agnieszka Chrzanowska, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, która piosenkami aktorskimi czaruje jak najlepsza wróżka i zachęca do ważnej refleksji nad życiem.

 -

A.S.A. jest w "7. Niebie". Jej "Wspomnienia" zostaną z nami na zawsze! - Zespoły i Artyści

6 grudnia, wieczór. Mikołaj przyniósł upominki ludziom, ale tylko tym, którzy byli grzeczni. Anna Sokołowska-Alabrudzińska podarowała za to swój prezent wszystkim słuchaczom, bez względu, jak zachowywali się w ciągu całego roku. Już wcześniej zabrała ich do „7. Nieba”, ale to był dopiero przedsmak tego, co ich czeka. Piękne „Wspomnienia”, czyli album, gdzie A.S.A. chce być uśmiechem, łzami, oddechem na szybie i drogą pod stopami.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Psia Mać"! Miłość – więcej grzechów nie pamiętam… - Muzyczne Style

To się dopiero nazywa powrót po sześciu latach ciszy! Wydana na początku grudnia płyta „Psia Mać” jest bowiem bezsprzecznie najdojrzalszym albumem Dominiki Barabas, niezwykłej artystki wywodzącej się nurtu piosenki literackiej. Zarówno pod względem brzmieniowym, jak i tekstowym. Spójny, dopieszczony muzycznie w najdrobniejszym szczególe i całkowicie nieprzewidywalny. Nie wierzycie? Przesłuchajcie w streamie, a najlepiej go kupcie, to wtedy przyznacie nam rację.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 4090

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 2

"Ciemno, prawie noc" – Złe Kotojady wychodzą z nory! - Recenzje książek

„Był czarny czarny las. W tym czarnym czarnym lesie był czarny czarny dom. W tym czarnym czarnym domu był czarny czarny pokój, a w tym czarnym czarnym pokoju był czarny czarny stół, a na tym czarnym czarnym stole była czarna czarna trumna, a w tej czarnej czarnej trumnie był biały biały… trup!” – cytują na YouTubie aktorzy wcielający się w poszczególnych bohaterów w adaptacji „Ciemno, prawie noc”, jednej z najgłośniejszych polskich powieści ostatnich lat. A ja mam dreszcze, kiedy ich słucham. Tak bardzo, że zostaje przekonany, ale nie do obejrzenia filmu, a do lektury książki.

 -

"Deman" – Polski superbohater w kolorach szarości - Recenzje książek

Co ten Artur Urbanowicz ze mną zrobił! Łapanie się za głowę; rzucanie cichych, a czasem głośnych przekleństw; drętwienie rąk; mrówki chodzące po plecach; pot spływający po szyi – między innymi to przytrafiło mi się podczas czytania powieści pt. „Deman”. Już sam tytuł mrozi krew w żyłach, a co dopiero skąpana w czerwieni twarda okładka. Autor skrzyżował horror pełną gębą z fantastyczną, obszytą psychologicznym aspektem, historią superhero. Dokonał tego w polskich realiach, główną akcję osadził we współczesnej Warszawie. Z trzech ostatnich literackich kolubryn, ta pozycja jest jego najlepszą. A dlaczego, o tym dowiecie się, wchodząc głęboko w niniejszą recenzję. Ostrzegam! Jej lektura będzie prawie jak podpisanie paktu z demonem…

 -

"Naziści? Jeńcy niemieccy w Ameryce" – Uwięzieni w "raju" - Recenzje książek

Bardzo wiele zostało napisanych książek dotyczących bezpośrednio mrocznych wydarzeń z okresu II wojny światowej. Jednak jest pewien, dość przemilczany temat, pomijany nawet przez filmowców. Mowa o jeńcach, a konkretniej żołnierzach niemieckich pojmanych przez amerykańskie wojsko i przetrzymywanych na amerykańskiej obcej ziemi.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Solaris" – Sens życia i człowieczeństwa - Recenzje książek

„Solaris” to powieść nie dla każdego. Najprościej mówiąc, to książka fantastyczno-naukowa o kontakcie z obcą inteligencją. Jednak za tym kryje się coś więcej. Jest bardzo metafizyczna, wielowarstwowa, tajemnicza i może być interpretowana na wiele sposobów.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.692

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję