O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Broad Peak" – Jak tu zimno, jak tu nudno - Recenzje filmów

Utalentowana obsada; reżyser mający debiut dawno za sobą, potrafiący pokazywać na ekranie skomplikowane ludzkie charaktery i historia oparta na faktach – wydawało, że z takiego połączenia wyjdzie film, którym można się chwalić w każdym zakątku naszej planety. Niestety, mimo że „Broad Peak” trafi do widzów w wielu krajach za sprawą Netflixa, nie będą oni głośno klaskać. Raczej założą rękawiczki, aby ogrzać swoje dłonie.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (15604 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
283
Czas czytania:
402 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aragorn136 (15604 pkt)
Dodano:
75 dni temu

Data dodania:
2022-09-26 18:26:25

Opowieść o Macieju Berbece być może na papierze prezentowała się nad wyraz dobrze. Nie przerodziła się jednak w bardzo udany film górski – gęsty dramat, gdzie emocje są tak gęste, że nic tylko kroić je survivalowym nożem. Scenariusz, jak słusznie napisała recenzentka Kaja Klimek, leży w dolinie. Czy to oznacza, że „Broad Peak” to projekt kiepski? Niekoniecznie. Leszek Dawid („Jesteś Bogiem”) wspólnie z operatorem filmowym – Łukaszem Guttem („Kamerdyner”, „Wszystkie nasze strachy”) skupili się bowiem na tym, aby chwycić widza za gardło czymś innym. Chodzi oczywiście o niesamowite, mogące konkurować z hollywoodzkimi produkcjami („Granicami wytrzymałości”, „K2”, „Everestem”) zdjęcia. To właśnie dla nich warto podjąć się „wspinaczki górskiej” z Maćkiem, Aleksandrem i innymi członkami polsko-kanadyjskiej wyprawy, jaka odbyła się po koniec lat 80. pod kierownictwem Andrzej Zawady (gra tu tutaj Tomasz Sapryk). Ale pamiętajcie – należy to zrobić na jak największym telewizorze z Full HD. Na ekranie laptopa zimowe wejście na dwunastą pod względem wysokości górę na świecie okaże się mniej efektowne.

 

Kadr z filmu "Broad Peak" (źródło: East Studio)

 

Reżyser od razu rzuca nas na głęboką wodę, a raczej wielkie pasmo górskie. Nie ma czasu na ekspozycję i wyjaśnienie, co i jak, i po co. Nic na temat samej organizacji wyprawy ani szczegółów miejsca akcji. Wiatr wieje tak mocno, że nawet namioty nie dają idealnego schronienia. Cały pierwszy akt to atak szczytowy. Widoczność średnia, ale początkowa pogoda nie najgorsza. Obserwujemy Maćka – polskiego himalaistę, zdobywcę ośmiotysięczników (o tym, że jest też artystą malarzem, grafikiem i scenografem nie dowiecie się wcale), a tak naprawdę śledzimy Ireneusza Czopa (znanego chociażby w „Pokłosia”), który dwoi i się troi, aby wiarygodnie oddać pasję Berbeki, jego miłość do gór oraz odwagę i determinację. Z kolegą Lwowem (Piotrem Głowackim) wspina się, będąc coraz bliżej mety. To co, że dłonie marzną, sople w nosie wiszą, śnieg lepi się do brody i łatwo o odmrożenia stóp.

 

Może nie ma tu aż tak spektakularnych ujęć jak w wysokobudżetowych amerykańskich filmach, ale nie ma też byle jakiego blue screena. Oni faktycznie kręcili w Karakorum, z tym że na 5600 metrach nad poziomem morza (w Courmayeur). Jest bardzo zimno. To widać i czuć. Są momenty, kiedy traci się dech w piersiach. Szkoda tylko, że muzyka Łukasza Targosza („Wataha”) nie powoduje, że tytułowa góra staje się jeszcze bardziej trudniejszym i okazalszym przeciwnikiem – tu akurat przydałby się większy patos. Lecz to nie motyw muzyczny jest szczególnym problemem, a narastające napięcie oraz dramaturgia chwili. Te elementy wyraźnie kuleją.

 

Kadr z filmu "Broad Peak" (źródło: Netflix)

 

Mamy bowiem akt drugi, w którym zamiast obgryzać paznokcie na odmrożonych palcach z powodu rodzinnych nieporozumień, kłótni związanych z niezrozumiałą pasją męża czy punktu kulminacyjnego – katalizatora napędzającego bohatera do ponownej wspinaczki, siedzimy i ziewamy znużeni, patrząc na zegarek i pasek w netflixowym odtwarzaczu. Czop i Maja Ostaszewska ogrywają swoje role na subtelnościach. Bez ekspresji, ale i bez budowania emocji, które udzielą się innym. Do tego słabo jest zarysowana relacja ojca z dorastającym synem – nawet scena w szkole, gdy szczęśliwy Berbeka wyświetla uczniom zdjęcia z Karakorum, nie sprawia, że to gość, którego łatwo zrozumieć, podziwiać za odwagę i któremu da się kibicować. Leszka Dawida i scenarzystę Łukasz Ludkowskiego ciągnie w góry, a nie do wnętrza ich protagonisty/alpinisty.

 

Dlaczego Maciek opuszcza rodzinę i idzie mierzyć się siłami natury i własnymi słabościami? Nie wiem. Ale wierzę, że końcowe długie minuty, bo tak potężnym skoku czasowym, zaangażują mnie na tyle, że krzyknę z radości razem Berbeką, a później zasmucę się, bo jak wielu Polaków, znam epilog. Niestety, „Broad Peak” nagle się urywa – bohater jest na szczycie, a dalej już tylko czarna plansza, wyjaśniające napisy i archiwalne nagrania, gdzie słychać „Maciek, zgłoś się”.

 

Kadr z filmu "Broad Peak" (źródło: East Studio)

 

To ładny film górsko-zimowy, ale zbyt pusty i chłodny w sensie emocjonalnym. Niby czuć, że Berbeka kochał góry (czy narracja z offu i owa miłość wystarczą, aby go usprawiedliwiać?), jednak wolałbym, aby nie tylko szedł i odpoczywał na tle białego, porażającego pejzażu. Chciałbym czegoś więcej od tak intrygującej postaci oraz reszty nijakich ludzi na dalszym planie (ej, co Wy żeście zrobili z tym epizodycznym, mającym potencjał, Ogrodnikiem?). Ktoś skrytykował, że sama historia to faktycznie Karakorum, ale cały film to co najwyżej Karkonosze. Jeśli miał jedynie na myśli prowadzoną fabułę, to trudno nie przyznać temu człowiekowi racji. Mimo wszystko podziwiam zapał twórców i ogrom włożonej pracy. Może i góra zagrała najlepiej, przytłaczając aktorów, ale za ten himalajski (polski) rozmach należą się jakieś brawa.

 

Ocena: 5,5/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Broad Peak" – Jak tu zimno, jak tu nudno

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 150

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

Odwiedzin: 183

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1899" – Choroba morska zagwarantowana - Seriale

Pisać długą, zawiłą, filozoficzną recenzję czy stworzyć krótszy tekst do połknięcia w pigułce. Oto narodziło się pytanie w głowie po seansie (niemalże spirytystycznym) serialu „1899”. Reklamowany jako skrzyżowanie horroru z dramatem historycznym dawał duże nadzieje na coś ponadprzeciętnego, a wyszło niestety przeciętnie, choć są tu sceny przyprawiające o gęsią skórkę i powodującą opad szczeny. Ale nie, to nie to samo, co niemieckie „Dark” od tych samych twórców. Lepiej zatem zapomnieć o recenzji na tysiące słów (taką warto poświęcić „Pierścieniom Władzy”), a skupić się na ogólnych wadach i kilku zaletach.

 -

Odwiedzin: 193

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

 -

"The Return" Palais Noire – Pełen relaks, pełne zanurzenie - Recenzje płyt

Sławek Semeniuk zabrał mnie jakiś czas temu na wycieczkę na Księżyc statkiem w kształcie saksofonu, by tam dać instrumentalny koncert w futurystycznym jazzowym klubie, gdzieś obok najgłębszego krateru. A teraz wręcza złoty bilet na jedną z rajskich plaż. Popijam więc drinka, siedzę na leżaku, czuję ciepły piasek pod nogami i widzę, jak tajemniczy, szczelnie ubrany nurek, wyławia z dna oceanu skarb – połączenie muzyki improwizowanej z teksturami elektronicznymi i rytmami takich gatunków, jak chociażby house i lounge. Słyszę też m.in. głos Patrycji Zarychty, która sprawia, że pobyt w Palais Noire jest niezapomnianym doświadczeniem.

Polecamy podobne artykuły

 -

"Sanctity of Space", czyli Sanktuarium ludzkiej siły - Wolny czas, przygoda

Czymże jest świętość? Kiedyś dostałem bardzo ciekawy list na ten temat. Oczywiście recenzuję film, a ja już wyjeżdżam z jakąś prywatą. Trudno, posłuchacie też o mojej korespondencji – w razie czego można przescrollować niżej. Wyczytałem w jednym z tych akapitów, że świętość można najlepiej odczuć podczas pieszych wycieczek po górach. Sam niestety nie miałem przyjemności odbyć takich za dużo, ale wszystko przede mną. Jednak rozumiem tę perspektywę, ponieważ najpiękniejszą muzyką dla mnie jest cisza. A wiatr jest wyjątkową metaforą. Uwielbiam jego szum...

 -

Odwiedzin: 13483

Autor: adminWolny czas, przygoda

Komentarze: 1

Wywiad z Dariuszem Pachutem – ekstremalny góral kontra wodospad! - Wolny czas, przygoda

Pochodzi z wioski o nazwie Zabrzeż, położonej koło Łącka. Jako urodzony Sądeczanin, wygląda niczym Janosik lub Góra z „Gry o Tron”. Ale nie jest żadnym szlachetnym rozbójnikiem, ani czarnym charakterem z serialu fantasy. Jest Dawidem, który mierzył się z Goliatem. Nazywa się Dariusz Pachut. A jego przeciwnikiem był najwyższy wodospad świata – Salto Angel. Mieliśmy okazję przeprowadzić wywiad z tym odważnym i energicznym miłośnikiem sportów ekstremalnych. Opowiedział m.in. o swojej pasji i projekcie SLIDE Challenge!

Teraz czytane artykuły

 -

"Broad Peak" – Jak tu zimno, jak tu nudno - Recenzje filmów

Utalentowana obsada; reżyser mający debiut dawno za sobą, potrafiący pokazywać na ekranie skomplikowane ludzkie charaktery i historia oparta na faktach – wydawało, że z takiego połączenia wyjdzie film, którym można się chwalić w każdym zakątku naszej planety. Niestety, mimo że „Broad Peak” trafi do widzów w wielu krajach za sprawą Netflixa, nie będą oni głośno klaskać. Raczej założą rękawiczki, aby ogrzać swoje dłonie.

 -

Odwiedzin: 6514

Autor: piterwm90Recenzje gier

Komentarze: 1

"Tom Clancy’s Splinter Cell: Blacklist" – Cichociemny - Recenzje gier

„Tom Clancy’s Splinter Cell: Blacklist” należy do gatunku skradanek z widokiem trzecio-osobowym (momentami pierwszoosobowym). Za jej stworzenie odpowiedzialne jest francuskie studio Ubisoft, które stworzyło takie wielkie serie jak „Assassin’s Creed”, „Prince of Persia”, czy „Far Cry". Po niezbyt udanych poprzednich odsłonach wielu oczekiwało powrotu serii na właściwe tory. Czy się udało ?

 -

Ruby Run w piosence "Kiedyś" - Muzyczne Style

Jest dopiero na początku drogi muzycznej, ale już zaskakuje oryginalnością. Mowa o artystce przedstawiającej się jako Ruby Run. Dlaczego warto zapoznać się z jej muzyką? Odpowiadamy – bo umiejętnie miesza gatunki i bawi się słowem. Wystarczy posłuchać najnowszego singla owej wokalistki pt. „Kiedyś”. Stanowi on doskonały dowód na powyższego stwierdzenia!

 -

"Rówieśnicy" – licealiści z Krakowa świętują 18 lat Polski w UE! - Organizacje

Komisja Europejska ogłosiła 2022 rok Europejskim Rokiem Młodzieży. Jest to także rok, w którym członkostwo Polski w Unii Europejskiej osiąga pełnoletniość. W związku z tym troje uczniów liceum postanowiło stworzyć kampanię o nazwie „Rówieśnicy/Peers”. Marysia, Wojtek i Oliwia chcą przy tej okazji edukować i uświadamiać młodzież w całej Polsce, jak duże znaczenie ma słowo wspólnota i przynależność do UE.

 -

Odwiedzin: 563

Autor: adminKultura

Paszporty Polityki za rok 2021 – Terpińska, Kamiński, Barys! - Kultura

Był rok 1993, kiedy dziennikarz i krytyk filmowy – Zdzisław Pietrasik (nieżyjący już niestety) zainicjował przyznawanie pewnej nagrody kulturalnej. Mowa oczywiście o Paszporcie „Polityki”, czyli poczytnego tygodnika. Jaka idea przyświecała temu pomysłowi? Odpowiadamy – „nieuleganie modom i środowiskowym naciskom, uważne wysupływanie najbardziej wartościowych dokonań, ale i przekonanie, że młoda kultura jest dobrem, które należy wspierać i promować”. Ważne, piękne słowa. Tym bardziej cieszy fakt, że ową nagrodę przyznano 29. raz. Kto został laureatem Paszportów za rok 2021? Sami fantastyczni ludzie!

Nowości

 -

The Game Awards 2022 – "Elden Ring" pokonał konkurencję! - Artykuły o grach

Kratos musiał uklęknąć i skinąć głową. Bo oto nie „God of Wars: Ragnarok” zwyciężył w tej bitwie, a „Elden Ring” – również gra w konwencji fantasy, ale od japońskiego studia FromSofware. Osadzona w świecie pełnym tajemnic i niebezpieczeństw, gdzie doszło do rozbicia źródła życie Złotego Drzewa… Kto jeszcze podbił serce graczy i jury w innych kategoriach? Jakie pokazano zapowiedzi, poza nowym „Death Stranding” i kolejnym „Cyberpunkiem”? Przed Wami, odbywające się późno w nocy czasu polskiego, z 8 na 9 grudnia, The Game Awards 2022 w pigułce.

 -

Premiera: sibuku ustawia zegarek na godzinę "9:57"! - Muzyczne Style

Niezwykły męsko-damski duet o oryginalnej nazwie sibuku ponownie udowadnia, że pasja w połączeniu z kreatywnością może dać coś, co zostanie zapamiętane teraz i w przyszłości. Czas. Tym razem on odgrywa ważną rolę, bo w nowym, mającym premierę 9 grudnia, czwartym singlu pt. „9:57” mieszają się jego odcienie…

 -

Odwiedzin: 150

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

Odwiedzin: 71

Autor: adminKultura

Zapraszamy na jubileuszowy koncert Agnieszki Chrzanowskiej! - Kultura

10 grudnia o godzinie 19.00 na scenie Kalinowego Serca w Warszawie (przy ul. Zygmunta Krasińskiego 25) odbędzie się koncert pod nazwą „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Dlaczego warto się tam znaleźć? Odpowiedź brzmi: bo wystąpi Artystka świętująca 25 lat swojej muzycznej drogi. To Agnieszka Chrzanowska, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, która piosenkami aktorskimi czaruje jak najlepsza wróżka i zachęca do ważnej refleksji nad życiem.

 -

A.S.A. jest w "7. Niebie". Jej "Wspomnienia" zostaną z nami na zawsze! - Zespoły i Artyści

6 grudnia, wieczór. Mikołaj przyniósł upominki ludziom, ale tylko tym, którzy byli grzeczni. Anna Sokołowska-Alabrudzińska podarowała za to swój prezent wszystkim słuchaczom, bez względu, jak zachowywali się w ciągu całego roku. Już wcześniej zabrała ich do „7. Nieba”, ale to był dopiero przedsmak tego, co ich czeka. Piękne „Wspomnienia”, czyli album, gdzie A.S.A. chce być uśmiechem, łzami, oddechem na szybie i drogą pod stopami.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 2628

Autor: pytonznadwislyRecenzje filmów

Komentarze: 4

Pierwsze lody... czyli jak to jest z "Polityką"? - Recenzje filmów

Chyba mało ludzi nie widziało jeszcze najnowszego tworu Patryka Vegi pt. „Polityka”. A wśród tych, którzy widzieli, opinie są raczej w miarę podobne. Bo mówią, że to gniot, że totalna porażka, że stracony czas no i czego innego się w sumie po Vedze można spodziewać?

 -

Odwiedzin: 5199

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Dziedzictwo. Hereditary" – Osaczeni - Recenzje filmów

„Dziedzictwo. Hereditary” to kolejny po „The Witch” oraz „To przychodzi po zmroku” znakomicie oceniany przez krytyków dreszczowiec od wytwórni A24, który stara się wyjść poza schematyczne gatunkowe ramy. Bo to bardziej duszny dramat o rodzinie zmagającej się z żałobą niż typowy straszak. Zrealizowany przez debiutanta przykład artystycznego kina, które z komercją ma niewiele wspólnego.

 -

Odwiedzin: 7069

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 5

"Tamte dni, tamte noce" – Nigdy Cię nie zapomnę! - Recenzje filmów

Niełatwe zadanie mają twórcy melodramatów, a jeszcze trudniejsze twórcy melodramatów opowiadających o uczuciu pomiędzy osobami płci męskiej. Czyha bowiem na nich wiele pułapek. Mogą wpaść w sidła banału, mogą podążać za wyznaczonymi wcześniej schematami – opowiedzieć historię większą niż życie, w której bohater boryka się z homofobią ze strony otoczenia i brakiem akceptacji rodziny albo, co gorsza ukrywa romans przed własną… żoną. „Tamte dni, tamte noce” to inny film, w pozytywnym znaczeniu oczywiście.

 -

Odwiedzin: 9981

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 4

"Hobbit: Bitwa Pięciu Armii" – Czarodziej ze złamanym kosturem - Recenzje filmów

Nie wiem, ile fajkowego ziela wypalił i grzybków Radagasta zjadł Peter Jackson, ale wyraźnie przedawkował. Już sam tytuł zobowiązywał. Miało być spektakularnie, tymczasem nie doszło ani do zdetronizowania z podium „Władcy Pierścieni: Powrotu króla”, ani tylnej części ciała nie urwało. Czy jest bardzo źle? Bez obaw, duch Tolkiena w kliku momentach czuwa.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.534

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję