O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Babyteeth" – Australijska szczepionka - Recenzje filmów

Kiedy na stronie internetowej Multikina pojawiła się informacja, że od 7 sierpnia w jego repertuarze nie zabraknie skromnej, docenionej na festiwalu w Wenecji, produkcji z dalekiej Australii, aż serducho zabiło szybciej. Nie dość, że duże sieci wreszcie ruszyły, to nie obawiają się wyświetlać filmów ambitnych. Choć z drugiej strony zastanawiam się, czy „Babyteeth” nie lepiej sprawdziłby się tylko w kinach studyjnych. Dlaczego? Bo mimo lekkiej formy, to dość wymagająca opowieść. Skierowana do widzów dostrzegających to, co pod „powierzchnią”.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (16096 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 597
Czas czytania:
1 781 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aragorn136 (16096 pkt)
Dodano:
908 dni temu

Data dodania:
2020-08-05 12:31:54

W zalewie kina made in America, co jakiś czas przeciskają się „perły” z krainy kangurów. I dobrze. Jaki nie byłby to gatunek, taki obraz jest zawsze na swój sposób oryginalny, inny niż typowe hollywoodzkie produkcje. Podobnie jest z „Babyteeth”. Okej. Nakręcono już amerykański film, zarówno tematycznie zbliżony, jaki przefiltrowany przez reżyserską wrażliwość. „Earl, ja i umierająca dziewczyna” (jego recenzję znajdziecie także na portalu Altao.pl) też wyciskał łzy, ale bez emocjonalnego szantażu (choć się o niego ocierał). I także próbował zrewolucjonizować gatunek nastoletnich dramatów ze śmiertelną chorobą na pierwszym planie. A jednak „Zęby mleczne” to historia, która jeszcze bardziej zaskakuje podejściem do tak trudnej tematyki.

 

Symboliczny tytuł i pierwsze ujęcie nie są przypadkowe. Również wpleciony w obraz słynny utwór „Golden Brown” brytyjskiego zespołu The Stranglers w pięknej wersji smyczkowej. Już wiadomo, że film będzie daleki od banału. To prawda. Australijska reżyserka Shannon Murphy (wcześniej pracowała przy serialach, m.in. „Obsesji Eve”) oraz scenarzystka Rita Kalnejais (kiedyś zagrała epizod w „Ghost Rider”!) opowiadają w taki sposób, że w trakcie seansu czuję się, jakbym dostał morfinę. Szczepionkę, której zawartość rozpływa się po moim organizmie. Już się nie boję, nie odczuwam lęku związanego z chorobą mojego ojca. Ten film oczyszcza duszę i ciało z zalegających toksyn i sprawia, że na życie zaczynamy patrzeć w jaśniejszych barwach.

 

Kadr z filmu "Babyteeth" (źródło: materiały prasowe)

 

Fabuła jest prosta: śmiertelnie chora nastolatka Milla poznaje przypadkiem starszego od siebie Mosesa – niegrzecznego chłopaka z problemami, wytatuowanego dilera narkotyków. Jej życie zmienia się o 180 stopni. Wreszcie nie będzie odliczać dni do nieuniknionego końca. Wreszcie odkryje, czym jest pierwsza miłość. A jej rodzice odzyskają nieco nadziei, widząc uśmiechniętą córkę. Mimo że Mojżesz (pozwólcie, że użyje spolszczonego imienia) początkowo nie daje się lubić. Jest niczym taran, bomba z opóźnionym zapłonem. Nie „otwiera morza”, prędzej może zalać mieszkanie i je okraść. Kto wie, co takiemu jeszcze uderzy do głowy… Ten opis sugeruje, że przekroczenie granicy sztampy było prawdopodobne, jednak Shannon Murphy jest wierna swojej wizji. Uff… Ulga.

 

Jest tak, jak mówił Tomasz Raczek w swojej recenzji. „Babyteeth” należy oglądać przez metaforyczne szkła progresywne. To, co dostrzega się z bliska, to jedynie zwykły film o chorej dziewczynie, jakich wiele. Ale już poszerzając kąt widzenia, można ujrzeć więcej. Na przykład Henry’ego, Annę i ich relacje. On – psychiatra. Wydaje się więc, że łatwo pogodzi się z tym, co spotkało Millę. Ona – uzdolniona pianistka i skrzypaczka. Jednak muzyka nie sprawia jej radości. Czy jeszcze zagra z córką? Jest też przyjaciel rodziny, nauczyciel Milli, który stara się dźwiękiem skrzypiec podarować jej jakiś cel i uśmiech, mimo że nie wie (podobnie jak widzowie), ile dni i godzin tej nastolatce zostało. Co ciekawe, reżyserka i scenarzystka nie zdradzają nawet, jaki dokładnie nowotwór zaatakował bohaterkę filmu. Nie ma scen szpitalnych. Nie to jest tutaj najważniejsze.

 

Kadr z filmu "Babyteeth" (źródło: materiały prasowe)

 

Najważniejsze to zdążyć poznać piękno, szczęście i sens życia. Teraz, na skróty. Bo może nie być już okazji. Milla nie jest jeszcze dorosła, ale dzieckiem też nie – straciła swój mleczny ząb. I chyba „Babyteeth” nie byłby tak ciepłym i godnym uwagi filmem, gdyby nie kreacja Elizy Scanlen. Młodziutka aktorka, która oczarowała niedawno w „Małych kobietkach”, ponownie to robi. Ten jej urok i delikatność w połączeniu z energią, odwagą i siłą charakteru – coś fantastycznego! Toby Wallace (serial „The Society”) to z kolei moje tegoroczne aktorskie odkrycie. Jak on wciela się w Mojżesza! Hipnotyzuje i odpycha jednocześnie. Między nim a Elizą jest taka chemia, że niemal czuć jej „zapach” przez ekran. Nie dziwi mnie nagroda im. Marcello Mastroianniego w kategorii najlepszy debiut, jaką Toby otrzymał na festiwal w Wenecji. Przekonujący są także Ben Mendelsohn i Essie Davis. Jego do tej pory większość widzów kojarzyła z ról przebiegłych antagonistów w „Player One” i „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”. Tutaj pokazuje się z zupełnie innej strony. Jako mąż i ojciec musi jednocześnie pocieszać córkę oraz przepisywać stos tabletek żonie. Nie da się mu nie kibicować w jego codziennej wewnętrznej walce. Davis, znana z psychologicznego horroru „Babadook”, w tym filmie też przechodzi totalny kryzys. Z otumanioną lekami Anną widz utożsamia się równie mocno.

 

Kadr z filmu "Babyteeth" (źródło: materiały prasowe)

 

Będę twardy, dam radę”. Tak powtarzałem sobie w myślach. Nie ma tu przecież wielkich i tanich melodramatycznych chwytów w stylu Hollywood. A jednak się wzruszyłem, a po moim policzku spływały łzy – jedna za drugą. Aktorzy to sprawili, a konkretniej to, co dzieje się na ich twarzach w finale. Podobała mi się też budowa narracyjna filmu w formie prowadzonego pamiętnika (inne tytuły dla poszczególnych rozdziałów/dni). Może i ociera się o groteskę i przerysowanie (patrz: np. postać sąsiadki), ale i tak działa lepiej niż niejedna, znieczulająca miejscowo, pastylka. „Babyteeh” to obraz nieoczywisty, rozmywający podział na czarne i białe, złe i dobre. Autentyczny. Starający się odczarować śmierć. I do tego mający świetnie dobraną ścieżkę dźwiękową, ze wspomnianym „Golden Brown”, a także „Diamond Day” i innymi wpadającymi w ucho kompozycjami (także klasycznymi).

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

PS. Zamiast łykać tabletkę na nerwicę i stres, lepiej obejrzeć ten film. Polecam. Przetestowałem i działa naprawdę dobrze! Powikłań brak.

 

Ocena: 8/10

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Babyteeth" – Australijska szczepionka

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

Filmowy33
907 dni temu

Niezwykły film. Warto obejrzeć. Zgadzam sie.
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

"IO" – Barwna Odyseja Pewnego Osiołka - Recenzje filmów

Niektórzy mówili, że banał. Inni twierdzili, że zbyt dziwne, a manieryzmy nie pozwalają wejść w tę historię. Jeszcze ktoś zauważył przeładowanie obrazami i nadmiarem interpretacji przy tak minimalistycznej narracji (niemalże braku dialogów). Cóż. Polskim krytykom filmowym czasem niełatwo dogodzić, ale za to Ci zza oceanu pieją z zachwytu. „IO” (ang. „EO”) otrzymał bowiem aż średnią 85 punktów w serwisie Metacritic. Co więcej, nominowano go do Oscara w kategorii film międzynarodowy. Jak więc jest z tym Osiołkiem? Kochać, pogłaskać i podać dłoń Jerzemu Skolimowskiemu? Przejść obok niego obojętnie? Ja, mimo dostrzegalnych wad, skłaniam się do tej pierwszej czynności.

 -

Odwiedzin: 54

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 1

"Pokora" – Syn górnika w kleszczach polityki i namiętności - Recenzje książek

Ten Szczepan to jednak potrafi jak mało kto pokazać świat, którego już dawno nie ma. Zrobił to w „Królu”. Czyni to również w „Pokorze”. Czujemy niemalże zapach unoszący się nad Berlinem roku 1918, podobnie jak czuliśmy podskórnie ciemne sprawki dwudziestolecia międzywojennego. To istny wehikuł czasu – przenoszący na ulice, po których jeżdżą automobile, zapraszający do zadymionej knajpy, do miejsca pełnego napięć, niepokojów, żalu, podłości, ale i wielkich miłości. Niestety, „Pokora” to ta słabsza powieść, gdyż jej bohater – Ślązak Alois, nie jest tak skomplikowany i fascynujący jak gangster i bokser – Jakub Szapiro.

 -

Z Kardamonem w "Innym Wymiarze" – kraina emocji i remedium na wszystko! - Recenzje płyt

Uwaga! Uwaga! Nadal z niezwykłego peronu odjeżdża pociąg do innego wymiaru. Jeżeli jeszcze się kupiliście biletu, to koniecznie to zróbcie. Dlaczego? Bo dotrzecie do pięknego miejsca, gdzie poczujecie zapach przyprawy o intensywnym, lekko słodkim smaku, mającej właściwości zdrowotne. Oczywiście w wyobraźni. Kardamon w tym przypadku to zespół z Siedlec, który dzięki swojej niesamowicie doprawionej emocjami płycie o nazwie „Inny Wymiar”, zabiera słuchaczy w podróż po 11 autorskich utworach z pogranicza popu, rocka i bluesa. Warto wsiąść do tej muzycznej retro kolejki.

 -

"Kot w Butach: Ostatnie życzenie" – Emerytura? O nie! - Recenzje filmów

Ponad dekada – tyle czasu minęło od ostatniej misji pewnego Latynosa. Łamacza damskich serc. Doskonałego szermierza. Bohatera wielbionego przez tłumy. Ryzykanta. Banity. Znanego jako… Puszek Okruszek. Wszak to nie człowiek, a kot. Nie jakiś tam mruczek futrem okryty. Bo w butach na miarę szytych, w kapeluszu wytwornym, z językiem do chłeptania mleka i układania refrenów. Kumplował się z zielonym ogrem, szukał gęsi znoszącej złotej jaja z pomocą gadającego… Jaja. Choć starszy, nadal żądny jest szalonych przygód i uwagi fanów. Ale przychodzi wreszcie pora, aby zwinąć interes i uśpić widza kocim narzekaniem…

 -

Odwiedzin: 147

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Willow" – Wyczaruj nastoletniego focha, zabij dziecięcą nostalgię - Seriale

Rzecz to niebywała! Tak bardzo, że aż głowa się kurczy i robi się za mała. Bo jak to pojąć rozumem, że amerykańcy krytycy niemalże pokochali serial pt. „Willow” (patrzcie: oceny na RT i Metacritic), nie idąc za rozwścieczonym tłumem. Że filmu z lat 80. nie lubią, a historię w odcinkach hołubią. Produkcja Disneya, której premiera odbyła się pod koniec listopada 2022, jest przecież czymś, o czym zapomnieć trzeba, mimo że jest kilka zalet, unoszących się z dymem do nieba.

Polecamy podobne artykuły

 -

Odwiedzin: 4141

Autor: paulinakinga97Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Earl i ja, i umierająca dziewczyna" – Rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać - Recenzje filmów

Na co dzień raczej unikamy tematu śmierci. Po co zawracać sobie nim głowę? Wiadomo, że kiedyś nadejdzie nieunikniony koniec. Nikt nie mówił, że świat jest sprawiedliwy. „Earl i ja, i umierająca dziewczyna” to opowieść o olbrzymiej niesprawiedliwości. Choć dzieło Gomeza-Rejona wydaje się z pozoru lekką i przyjemną historyjką, z czasem nietrudno dostrzec, że jej wydźwięk niekoniecznie jest tak pozytywny, jak moglibyśmy się spodziewać.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 1597

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 1

"Babyteeth" – Australijska szczepionka - Recenzje filmów

Kiedy na stronie internetowej Multikina pojawiła się informacja, że od 7 sierpnia w jego repertuarze nie zabraknie skromnej, docenionej na festiwalu w Wenecji, produkcji z dalekiej Australii, aż serducho zabiło szybciej. Nie dość, że duże sieci wreszcie ruszyły, to nie obawiają się wyświetlać filmów ambitnych. Choć z drugiej strony zastanawiam się, czy „Babyteeth” nie lepiej sprawdziłby się tylko w kinach studyjnych. Dlaczego? Bo mimo lekkiej formy, to dość wymagająca opowieść. Skierowana do widzów dostrzegających to, co pod „powierzchnią”.

 -

"IO" – Barwna Odyseja Pewnego Osiołka - Recenzje filmów

Niektórzy mówili, że banał. Inni twierdzili, że zbyt dziwne, a manieryzmy nie pozwalają wejść w tę historię. Jeszcze ktoś zauważył przeładowanie obrazami i nadmiarem interpretacji przy tak minimalistycznej narracji (niemalże braku dialogów). Cóż. Polskim krytykom filmowym czasem niełatwo dogodzić, ale za to Ci zza oceanu pieją z zachwytu. „IO” (ang. „EO”) otrzymał bowiem aż średnią 85 punktów w serwisie Metacritic. Co więcej, nominowano go do Oscara w kategorii film międzynarodowy. Jak więc jest z tym Osiołkiem? Kochać, pogłaskać i podać dłoń Jerzemu Skolimowskiemu? Przejść obok niego obojętnie? Ja, mimo dostrzegalnych wad, skłaniam się do tej pierwszej czynności.

 -

Odwiedzin: 272363

Autor: PaMDom i ogród

Komentarze: 64

Bojler elektryczny, najbardziej ekonomiczne ustawienie i ogrzanie wody - Dom i ogród

Jaką temperaturę ustawić na termostacie bojlera, aby zminimalizować opłaty za prąd? Opiszemy kilka ważnych zasad związanych z oszczędna pracą bojlera. Zmniejsz swoje rachunki za prąd.

 -

"Godzilla" – Ryk, który przeszywa na wskroś - Recenzje filmów

Godzilla - słynny Król potworów powrócił. Silny, potężny, dumnie kroczy przed siebie. Jest jak Bóg, którego nic ani nikt jest w stanie powstrzymać. A gdy otworzy pysk, budzi strach i respekt, powodując, że nasze ciało jest całe w dreszczach. Odczuwamy to każdą kostką i mięśniem. Nie wierzycie? Odważnie więc usiądźcie przed kinowym ekranem.

 -

Stowarzyszenie Klucz - Stop Społecznym Wykluczeniom. Pomoc innym to ich misja, to ich pasja - Organizacje

„Wspaniali ludzie z wielkimi sercami, którzy czynią wiele dla osób wykluczonych. Widząc takich ludzi należy im się pokłon szacunek i uznanie”. „Robią wielkie rzeczy na miarę ich możliwości! Kiedy możesz to przynajmniej się do nich uśmiechnij!” - to tylko niektóre z opinii, jakie możemy przeczytać na temat założycieli i członków Stowarzyszenia Klucz na oficjalnym fanpage’u na Facebooku. Połączyła ich jedna idea – chęć niesienia pomocy tym, którzy najbardziej jej potrzebują.

Nowości

 -

"Dystopia" – świat, w którym fani symfonicznego metalu będą zahipnotyzowani - Muzyczne Style

Nightwish, Epica, Delain to zespoły, których wielu słuchaczom przedstawiać nie trzeba. Z sukcesem wykonują one muzykę metalową połączoną z symfonicznymi brzmieniami i głosem wokalistki dysponującym głosem iście operowym. Do tego grona próbują dołączyć początkujący w tym gatunku Elie Veux i jego francuska grupa OÏKOUMEN. Niedawno wydali debiutancki album pt. „Dystopia”.

 -

"IO" – Barwna Odyseja Pewnego Osiołka - Recenzje filmów

Niektórzy mówili, że banał. Inni twierdzili, że zbyt dziwne, a manieryzmy nie pozwalają wejść w tę historię. Jeszcze ktoś zauważył przeładowanie obrazami i nadmiarem interpretacji przy tak minimalistycznej narracji (niemalże braku dialogów). Cóż. Polskim krytykom filmowym czasem niełatwo dogodzić, ale za to Ci zza oceanu pieją z zachwytu. „IO” (ang. „EO”) otrzymał bowiem aż średnią 85 punktów w serwisie Metacritic. Co więcej, nominowano go do Oscara w kategorii film międzynarodowy. Jak więc jest z tym Osiołkiem? Kochać, pogłaskać i podać dłoń Jerzemu Skolimowskiemu? Przejść obok niego obojętnie? Ja, mimo dostrzegalnych wad, skłaniam się do tej pierwszej czynności.

 -

Nowoczesna Technologia Hybrydowego Oczyszczacza Powietrza! - Technologie

W Polsce powstało urządzenie zaprojektowane we współpracy z NASA. Nie, nie chodzi tutaj o ważny element statku kosmicznego, ale i tak taka informacja robi spore wrażenie. Mowa o modelu działającym przy pomocy najnowocześniejszej technologii, a służącemu do poprawiania jakości powietrza w mieszkaniach. Jest to jedyny tego typu produkt w naszym kraju. Co więcej wiadomo na jego temat?

 -

Odwiedzin: 54

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 1

"Pokora" – Syn górnika w kleszczach polityki i namiętności - Recenzje książek

Ten Szczepan to jednak potrafi jak mało kto pokazać świat, którego już dawno nie ma. Zrobił to w „Królu”. Czyni to również w „Pokorze”. Czujemy niemalże zapach unoszący się nad Berlinem roku 1918, podobnie jak czuliśmy podskórnie ciemne sprawki dwudziestolecia międzywojennego. To istny wehikuł czasu – przenoszący na ulice, po których jeżdżą automobile, zapraszający do zadymionej knajpy, do miejsca pełnego napięć, niepokojów, żalu, podłości, ale i wielkich miłości. Niestety, „Pokora” to ta słabsza powieść, gdyż jej bohater – Ślązak Alois, nie jest tak skomplikowany i fascynujący jak gangster i bokser – Jakub Szapiro.

 -

Dlaczego poezja? Bo "Jestem tym, kim jestem"! - Autorzy/pisarze

Nigdy nie dziękowałam jej, a więc teraz nadeszła na to pora... DZIĘKUJĘ poezji za to, że pojawiła się w moim życiu, za to, że stała się dla mnie światłem w domu, który zbudowała dla niej moja dusza we współpracy z sercem, umysłem oraz ciałem.

 -

Tomek na tropie jeleniogórskich bestii! - Fotografia/Malarstwo

W czasach PRL-u swoje liczne przygody przeżywał Tomek Wilmowski. Odwiedził chociażby Amazonkę, Australię, Czarny Ląd, Egipt. Spotkał nawet Yeti. Ale był on tylko postacią ze słynnych książek dla młodzieży autorstwa Aleksandra Szklarskiego sprzed wielu lat. Współczesny i prawdziwy bohater niniejszego tekstu ma takie samo imię. Nie brał jednak udziału w tak dalekich wyprawach, gdyż jego przygoda zaczęła się i trwa w, skrywających tajemnicę, Karkonoszach (niesamowitym miejscu mogącym konkurować z tymi z kart powieści Szklarskiego). Tomasz Szyrwiel, bo tak nazywa się człowiek, z którym porozmawialiśmy, „odkrył” bowiem istnienie różnej maści... baśniowych stworów na jeleniogórskiej ziemi. Niestety, nie dosłownie. Jest fotografem i rysownikiem, potrafiącym połączyć ze sobą sztukę cyfrową i tradycyjną. Jego prace pobudzają wyobraźnię na tyle, że nie będziecie mogli zasnąć przez długie noce…

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"IO" – Barwna Odyseja Pewnego Osiołka - Recenzje filmów

Niektórzy mówili, że banał. Inni twierdzili, że zbyt dziwne, a manieryzmy nie pozwalają wejść w tę historię. Jeszcze ktoś zauważył przeładowanie obrazami i nadmiarem interpretacji przy tak minimalistycznej narracji (niemalże braku dialogów). Cóż. Polskim krytykom filmowym czasem niełatwo dogodzić, ale za to Ci zza oceanu pieją z zachwytu. „IO” (ang. „EO”) otrzymał bowiem aż średnią 85 punktów w serwisie Metacritic. Co więcej, nominowano go do Oscara w kategorii film międzynarodowy. Jak więc jest z tym Osiołkiem? Kochać, pogłaskać i podać dłoń Jerzemu Skolimowskiemu? Przejść obok niego obojętnie? Ja, mimo dostrzegalnych wad, skłaniam się do tej pierwszej czynności.

 -

"Kot w Butach: Ostatnie życzenie" – Emerytura? O nie! - Recenzje filmów

Ponad dekada – tyle czasu minęło od ostatniej misji pewnego Latynosa. Łamacza damskich serc. Doskonałego szermierza. Bohatera wielbionego przez tłumy. Ryzykanta. Banity. Znanego jako… Puszek Okruszek. Wszak to nie człowiek, a kot. Nie jakiś tam mruczek futrem okryty. Bo w butach na miarę szytych, w kapeluszu wytwornym, z językiem do chłeptania mleka i układania refrenów. Kumplował się z zielonym ogrem, szukał gęsi znoszącej złotej jaja z pomocą gadającego… Jaja. Choć starszy, nadal żądny jest szalonych przygód i uwagi fanów. Ale przychodzi wreszcie pora, aby zwinąć interes i uśpić widza kocim narzekaniem…

 -

Odwiedzin: 216

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 3

"Avatar: Istota wody" – Przytul wieloryba - Recenzje filmów

O „Avatarze. Istocie wody” można opowiadać godzinami, a można też napisać zaledwie kilka akapitów. Ale ja zacznę od innej historii… W 2009 roku wspólnie z koleżanką wybrałem się na seans pierwszego „Avatara”, oczywiście w trójwymiarze. Wyszliśmy z kina zachwyceni. Niestety, przez kolejne wiosny i zimy nasza przyjaźń zaczęła słabnąć. Wiecie – ona założyła rodzinę, skupiła się na pracy. Ja robiłem swoje rzeczy. Mim to po 13 latach udało się nam wrócić na Pandorę, a dokładnie do pobliskiego multipleksu. Liczba ta nie okazała się pechowa. „Istota wody” stała się klamrą naszej znajomości. Łza się pojawiła. Więź na nowo się wzmocniła. Czy to faktycznie sprawka filmu Camerona?

 -

"Broad Peak" – Jak tu zimno, jak tu nudno - Recenzje filmów

Utalentowana obsada; reżyser mający debiut dawno za sobą, potrafiący pokazywać na ekranie skomplikowane ludzkie charaktery i historia oparta na faktach – wydawało, że z takiego połączenia wyjdzie film, którym można się chwalić w każdym zakątku naszej planety. Niestety, mimo że „Broad Peak” trafi do widzów w wielu krajach za sprawą Netflixa, nie będą oni głośno klaskać. Raczej założą rękawiczki, aby ogrzać swoje dłonie.

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2023 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.778

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję