O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"James" – niewolnik, który chciał być Człowiekiem! - Recenzje książek

Retelling to opowiedzenie tej samej historii od nowa. Nie zawsze jest to zabieg udany. Ale w przypadku „Jamesa” mogę śmiało stwierdzić, że ten pomysł zadziałał. Czy jednak na tyle, że książka ta warta jest tych wszystkich nagród, z Pulitzerem i National Book Award na czele? W trakcie lektury moje wrażenia były jak rejs promem po rzece. Raz czułem się dziwnie spokojnie, innym razem słyszałem, że wodospad jest blisko, tak bardzo blisko… Koniec końców dopłynąłem do brzegu – to znaczy do wydania werdyktu. Percival Everett to nie Mark Twain, ale podam mu rękę, bo, choć nie stworzył czegoś zasługującego na miano literackiego arcydzieła, to sprawił, że byłem blisko bohatera, modląc się za niego i mocno wierząc, że pokona przeszkody.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły

Powyższy wstęp równie dobrze mógłby być podsumowaniem, więc jak chcecie, to możecie ów fragment przeczytać jako ostatni akapit. A wracając do nominowanej do Bookera (kolejny prestiż!) samej powieści, to jest ona… niezwykła. Everett używa barwnego języka, stylizuje tę historię, jakby faktycznie napisał ją w XIX wieku i był uczniem Marka. To spora zaleta. W pierwszym rozdziale jednak jeszcze nie widać oczami wyobraźni, iż autor dokonuje zmian. Że przedstawia odmienną perspektywę (np. postkolonialną). Ale wraz z następnymi stronicami, gdy wyruszamy/uciekamy wspólnie z Jimem z miasteczka Hannibal w stanie Missouri, zauważamy, że nie uczestniczymy w lekkiej przygodzie, a głębiej wchodzimy w jądro ciemności. Nie będę porównywał, które wydarzenia łączą tę książkę z tymi stworzonymi piórem Twaina, który przecież oparł losy niewolnika na prawdziwym życiu Daniela Quarlesa (pracującego dla jego wuja). Pamiętam jak przez mgłę tamte opowieści, gdyż czytałem je w czasach szkolnych. Została mi w głowie uniwersalność, lecz zamiast przekazu, do dziś mam przebłyski, że Tom Sawyer i Huckleberry Finn byli „spoko kumplami”, którzy w tej otaczającej rzeczywistości, byli nad wyraz dojrzałymi, sprytnymi chłopcami. Takimi jednocześnie psocącymi, ale i współczującymi, rozumiejącymiobserwującymi krzywdzę czarnoskórych (pod)ludzi.

 

Okładka książki pt. "James" (fot. PJ)

 

U Everetta Toma nie ma. Jest Huck. Dlatego można słusznie powiedzieć, że „James” to „Przygody Hucka Finna” (z roku 1884), lecz bez, i tego „młodzieżowego pierwiastka”, i mimo wszystko… humoru. Wciąż Finn jest identycznym dzieciakiem, synem pijaka. Ale to nie on, a Jim jest w centrum. Ich podróż nadal fascynuje i nie pozwala „się nudzić”. Uwaga! Trzeba dokonać poprawki w tekście. Im dalej w las (czyt. wiele kilometrów od „domu”), tym robi się niebezpieczniej. Cóż. Wyspa Jacksona nie mogła być wiecznym schronieniem dla tytułowej bohatera, który ma jeden cel – uniknąć sprzedaży właścicielowi ziemskiemu, zbiec i kiedyś ponownie spotkać się z żoną i córką. Jak to będzie możliwe, skoro jest ścigany i grozi mu więcej niż kara chłosty? Spływ tratwą w dół Missisipi okaże się niewielkim utrudnieniem w porównaniu z piętrzącymi się kłopotami na drodze lądowej, szczególnie w ciągi dnia, a nie nocy.

 

Wartością dodaną jest nowy kontekst. Reinterpretując Twaina Percival umieścił bowiem akcję „swej opowieści” tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Stąd chwilami atmosfera gęstnieje lub się przerzedza, bo gdzieś tam wisi nadzieja na poprawę jutra, choć czy tak naprawdę unioniści chcą uwolnić każdego w kajdanach? Z jednej strony, jakbyśmy czytali scenariusz do filmu „Zniewolony”, z drugiej „słyszeli” echa serialu „Północ-Południe”. Niestety, mimo 330 stron, podziale na trzy części i licznym rozdziałom, pisarz się… spieszy. Mini-wątki, choć ważne fabularnie, nie są aż tak rozwinięte. Postacie pojawiają się, aby na kolejnej stronie zniknąć. Napędzają Jima do „stania się Jamesem”. Są katalizatorem, powodem do dalszego działania, nie poddawania się, parcia na przód. Lecz szkoda, że nie przyglądamy się im bliżej. Bo to ludzie charakterni i charakterystyczni, rzadko „praworządni”. Książę i Król, Sędzia, Norman – „czarny” o jasnej cerze i inni.

 

Ilustracja wygenerowane przez AI

 

Kadr z filmu "Zniewolony" (materiały prasowe)

 

Autor wykreował tutaj świat wręcz namacalny. Realistyczny, zepsuty, brzydki, ale w którym jest miejsce na przyjaźń lub chociaż drobne zaufanie. James krwawi – czytelnika też boli owa rana. James jest zmęczony – czytelnikowi leci pot po plecach. Krytyka społeczna, a przede wszystkim ukazanie niewolnictwa jako czegoś złego, jakoś wybrzmiewa. A pomaga w tym właśnie Jim w roli narratora. Udaje „głupiego”. Umie czytać (nie byle jakie księgi). Ba! Pisać również. Ale jednocześnie mówi proste, stereotypowe „psze pana” (w obecności białych albo białego). Ciekawe są tu jego sny, gdzie prowadzi wyszukane dyskusje ze znanym filozofem. John Locke był człowiekiem sprzeczności, co bohater mu wytyka. Niby głosił teorie o wolności i równości, lecz usprawiedliwiał okrutny system.

 

Jim z farmy jest głosem wszystkich niewolników. Mężczyzn i kobiet podporządkowanych, uciemiężonych. Dzięki wydaniu tej książki w latach 20. XXI wieku, możemy prześledzić ten „wstydliwy” (co za eufemizm!), często przemilczany temat. Może i Everett nie oddaje tego horroru – handlu ludźmi, z całą bezwzględną brutalnością i psychologicznymi skutkami rasizmu, z tak ogromną siłą, jak czynili to inni pisarze. Lecz potrafi polemizować z klasyką, rysując portret psychologiczny protagonisty pragnącego być Człowiekiem! Za jakim chcemy podążać i kibicować w tej dramatycznej odysei, jej krótkich przystankach.

 

Brakuje większego oddechu, szerszych „planów”. Nie obraziłbym się, gdyby książka była nieco grubsza i jeszcze bardziej mroczna w założeniu. Jednakże, kiedy nadchodzi finał, czuję pewnego rodzaju ulgę, spełnienie i satysfakcję.

 

Ocena: 8/10

 

*Recenzja pojawiła się również na portalu literackim Atrament.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:





aragorn136 (26733 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin: 67
Czas czytania: 75 min.
Dodano: 1 dni temu [2026-08-02]

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2026 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.423

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję