O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Pijak i złodziej" – Ale cichutko żyje sobie i w miłość wierzy mimo codziennej szarości... - Recenzje płyt

17 kwietnia 2026 to data wydania trzeciego albumu człowieka, dla którego muzyka alternatywna jest jak najlepsza kochanka. Nie dziwne, skoro na imię ma... Dildo. Okej. To jego ksywa. W połączeniu z „nazwiskiem” Baggins rodzi się mężczyzna oryginalny. Mógłby jeszcze mieć fajkę w ustach (i wydmuchiwać dymki jak hobbit), ale zamiast niej, ma na głowie torbę (z narysowaną twarzą, która nie wyraża za wiele). A ja mam dobrą wiadomość. Dildo jest taki, jaki był. Jego twórczość pojawia się regularnie na tym portalu, dlatego wiem, co mówię. Mimo tytułu nowego wydawnictwa, nie stał się ani pijakiem, ani złodziejem. Gdy jednak posłuchacie 13 utworów, usłyszycie wokal… „zmęczonego” szarą rzeczywistością, stęsknionego artysty, śpiewającego m.in. o miłości – tej dawnej, obecnej, przyszłej. Spełnionej, niespełnionej, wymarzonej, prawdziwej. Ale czy to płyta depresyjna, którą odłożycie na półkę i nie będziecie nigdy dotykać? Oj nie! „Skradniecie ją” codziennie, bo Baggins skradnie Wasze serduszka.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły

Przypomnę, zgodnie z notką biograficzną, że Dildo Baggins (ur. 04.11.2020 – zm. 12.14.2029) to artysta skończony, dosłownie i metaforycznie. Nie idzie na kompromisy. Od początku i konsekwentnie łączy szczerość, specyficzną energię i nieprzewidywalność. Taki przewrotny (anty)wizerunek pozwala mu na zdystansowanie się od konwencji show-biznesu. I fajnie.

 

Dildo Baggins - "Pijak i złodziej" (fot. Zuza Wiśniewska)

 

Już jego debiut z 2021 roku był bardzo świeży jak owoc zerwany z drzewa. W smaku ironiczny, prowokacyjny, niemalże emocjonalnie ekshibicjonistyczny. Odpowiednio zbalansowany. Więcej o świetnym albumie „Dla wszystkich dziewczyn nie dla wszystkich chłopców” przeczytacie w osobnej recenzji. Po dwóch latach Baggins powrócił, jakże „Samozadowolony”. Hedonistyczny. Bardziej kontrowersyjny (wystarczy spojrzeć na okładkę). Autoironiczny. Manifestujący sprzeczne idee.

 

Autorski, trzeci krążek również „atakuje” słuchaczy nie prostymi rymowankami, tylko inteligentnymi tekstami. Głęboko przemyślanymi słowami, zdaniami, refleksjami. „Pijak i złodziej” jest wyrazisty. Koncepcyjny. Obnażający ludzkie, skontrastowane słabości i postawy – podwójną, skrajną naturę człowieka. Już sobie wyobrażam koncert, na którym Dildo Baggins (a naprawdę songwriter, wokalista Bartosz Marmol) wyśpiewuje wybrane kawałki. I w ten sposób ponownie wykracza poza schemat, poza klasyczny występ muzyczny. Taki koncert zamienia się wtedy w wydarzenie, które się doświadcza całym sobą.

 

Zanim przejdę skrótowo przez wszystkie utwory, dzieląc się własną interpretacją i muzycznymi wrażeniami, napiszę, że autor tego studyjnego albumu, czyli Dildo, postanawia raz jako „pijak” bawić się, uciekając od problemów, porażek, zagubienia. A innym razem w roli „złodzieja” i „buntownika” przekracza granice i rutynę, walczy o lepsze jutro, relacje, miłość. Pragnie czyjejś uwagi, super momentów. Ogólnie można rzec, że swoje dzieło ubiera w pop-rockowe dźwięki. Każda piosenka jest jakaś. Dojrzała. Naturalna. Chwytliwa w refrenach (resztę trudniej zapamiętać, pomocny jest dołączony plakacik z wyszczególnionymi trackami).

 

Album "Pijak i złodziej" (fot. PJ)

 

Najpierw kupujemy z nim… „Masło”. W Lidlu. Czy łatwo je rozsmarować? Nie. Wszak brakuje już miejsca w lodówce, wykupił wszystkie kostki. To metaforyczne wzywanie pomocy zalęknionego mężczyzny, mimo wewnętrznego spokoju i oswojenia się z wojną („jestem niezwyciężony!”). To też absurdalna z pozoru opowieść o złożonych deklaracjach i chęci powrotu do żony (ale cudzej). Nieco surrealistyczna, bardzo zakorzeniona w alternatywie. Kreatywna w brzmieniach (są dodatkowe elementy). Ale hola! Co to. Kto to. Jakby inny wokal jakiś w owym singlu. Serio! Bo to Grabaż, lider zespołów Strachy na Lachy i Pidżama Porno. Śpiewa tutaj gościnnie, sprawiając, że utwór jest wyjątkowo charakterystyczny. Surowy. Sarkastyczny. Nieoczywisty. Wielowarstwowy.

 

A dalej pojawiają się „Złe przeczucia”. Kawałek rockowy. Nie tak długi, wręcz bigbitowy (co za inspiracja!). Mocny, oparty na intensywnych aranżacjach, gitarowych riffach, niosący ze sobą atmosferę niepokoju i nieuchronności. A w nim wniosek, że „problemem pytań są odpowiedzi”. Podmiot liryczny biegnie po trawnikach jak pustynie, przechodzi przez mieszkania w blokach starszych niż piramidy. Do niej? Hmm… Ma złe przeczucia, ale kroczy przed siebie, schylając się po łatwe pieniądze. Ja również. Aż dowiaduję się, że „Niejednemu psu na imię miłość”. Wyciszam się, bo taka nietypowa, ładna, liryczna, lekka ballada o trudnym, wieloznacznym uczuciu, z fajnym flow. W tym utworze Dildo tworzy ciekawy duet z Kafi (znanej niektórym z projektu muzycznego BAiKA), artystką, z którą miał już okazję współpracować przy albumie „Samozadowolenie”. Razem będą patrzeć w gwiazdy, tylko że w Łodzi na niebie ich brak. Pozostaje jedynie melancholia i...

 

...„Wspomnienia zamyślonego chłopaka”. Piosenka energiczna, pocieszająca. O wspominaniu dawnej znajomości z piękną dziewczyną. Jak to było dobrze, a nie źle, ale może jest szansa odnowić to, co minęło. Jest tu fragment, w którym Baggins bardziej mówi i tęskni niż śpiewa, wyrażając aktualny stan emocjonalny. W „Nie oddawaj mu się” (w mojej opinii i guście najwspanialszej piosence) następuje uspokojenie emocji. Wydaje mi się, że jest tu zawarta swego rodzaju odważna prośba („weź mnie pod uwagę”), ale też apel/ostrzeżenie („on oczy ma złe, nie oddawaj mu się, wykorzysta i zje”). Refren wręcz krzyczy, wżera mi się w umysł. „Cudak” również jest bardzo „catchy”. Spodobałby się pani od gegry. Bohaterem jest tutaj ktoś, na kogo wpływa otoczenie (znajomi, twoja mama, pogoda). Ten ktoś nie wierzy w cuda, że „nam się uda”, bo ona kocha głównie, kiedy on „robi Clinta Eastwooda”. Już utwór ma się skończyć, lecz trwa wciąż. Czy potrzebna będzie więc „żołądkowa w torebce”? Jednak ona jest obok i dobrze jest.

 

Dildo Baggins - "Pijak i złodziej" (fot. Zuza Wiśniewska)

 

Jeszcze to nie połowa albumu, a zaczynają się kolejne „smuty”. „Ja jestem poniedziałek” – tytuł tłumaczy sporo. Dildo nuci precyzyjnie, jakby był niewypoczęty, pozbawiony zalet. I w kółko powtarza, i pyta „dlaczego nienawidzisz mnie?!”, z naciskiem na ostatnie słowo. Ale to taka „symbolika”, która działa. „Zima w Bytomiu” – o Jezu… Nie no. Nie jest tak źle. Są dźwięki przypominające „klaskanie”, pomimo że to historia miłości skomplikowanej, chyba mało spełnionej („kochać Ciebie, to jak żyć zimą w Bytomiu”, ale też... „jak nutellę jeść na diecie po kryjomu”). Fantastyczny, ocierający się o poezję, tekst, słodko-gorzki, poważny, choć chwilami… zabawny („miała bliznę w w kształcie z Muminków bobka”).

 

A później autor płyty stosuje „Chemię z Niemiec” i jest „Freshmaker”! Odżywa. Gotowy na podróż. Świadomy wad, ale jednak będący pewnym, że ukochana kobieta je zaakceptuje, wówczas pozwoli jej nawet „wyjadać ze swojego talerza”. Z drugiej strony marudzi, bywa pesymistyczny, bo przecież „wielkie oczy ma strach”, a „Bóg stworzył ten świat, przegrywając jakiś zakład”. Związek lub przyjaźń dwojga „symbiotycznych pasożytów”… Nie, to niemożliwe. Lecz oto z głośników wydobywają się radosne brzmienia. „Kochaj się mną” to utwór optymistyczny, w którym wokalista udowadnia, że „na wszelki wypadek warto go mieć”, na pewno „polubi imię dziewczyny (chłopaka?) z bierzmowania”. A wchodząc na wyższe rejestry w refrenie, będzie się kochał jeszcze, jak tylko ona (on) zechce, w noc długą, jak ta. Lalala. A czy wiernym będzie? Tak, skoro śpiewa „Puszczam się ale tylko z tobą”. Jest u vibe twórczości grupy „Strachy na Lachy” i przyśpieszone w końcowych sekundach tempo. Mimo to ten numer lubię najmniej. Dlaczego? Z powodu wokalu przepuszczonego przez autotune. Niby specjalnie, lecz zamiast malinek na szyi, mam wstrzykniętą truciznę w żyły.

 

Gdy jednak wsłuchuję się w finałowy track, jestem otulony. Magicznym, przyjemnym wstępem instrumentalnym. I chociaż tekstu tu niewiele, mogę w tej „Galerii Wileńskiej” spędzić dużo czasu, kochając wszystkich ludzi – mężczyzn, kobiety. Dzisiaj, jutro. Zawsze. Bez narzekania. Nieważne, że będzie gorzej, bo i tak przyjdzie coś lepszego, nie coś pechowego (choć to 13 utwór). Spadnę z 10. piętra na czyjeś miękkie serce...

 

 

Album "Pijak i złodziej" (fot. PJ)

 

Podsumowując, „Pijak i złodziej”, to album bezpretensjonalny (lepiej brzmi: autentyczny), spójny. Niezwykły w swojej zwykłości (albo na odwrót). W którym da się dostrzec i posłuchać niebanalne, uniwersalne rzeczy o życiu. Jego cieniach i blaskach. Ludzkich porażkach i zwycięstwach. Ale tych głównie w kwestiach miłosnych. Baggins jest niczym wytrawny, wrażliwo-impulsywny kronikarz piszący, komponujący i śpiewający z ogromną szczerością w sercu, korzystający przy tym z narzędzi takich, jak: gitary i elektronika. Warto poznać. Warto się wsłuchać. Ale to nie krążek dla każdego. Osoba gustująca w mocniejszej muzie, a nie piosence poetyckiej, może się nudzić i nie „rozkminiać” warstwy tekstowej. Ja przeciwnie. Mam jedynie zarzut, że w porównaniu z debiutanckim wydawnictwem, tutaj jest nieco zbyt jednostajnie w melodiach (wpadają do ucha rzadziej, wypadają z niego częściej).

 

Ocena: 7,5/10

 

Cały album dostępny tutaj:

 

https://open.spotify.com/album/5kgVJRbd6yK7yLCCG3fCDf

 

Obserwujcie Dildo Bagginsa na:
https://www.facebook.com/dildobagginsmusic
https://www.instagram.com/d.baggins_/
https://www.tiktok.com/@dildobagginsmusic

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

aragorn136 (26564 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin: 67
Czas czytania: 76 min.
Kategoria: Recenzje płyt
Dodano: 1 dni temu [2026-06-17]

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2026 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.206

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję