O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Obsesja" – Kocham Cię, kocham, kocham! Brr… - Recenzje filmów

„Do zakochania jeden krok, jeden jedyny krok nic więcej. Do zakochania jeden krok, trzeba go zrobić jak najprędzej”. Tak śpiewał w refrenie słynnego szlagieru Andrzej Dąbrowski. Nieśmiały Bear – główny bohater horroru pt. „Obsesja” raczej nie słyszał słów tej piosenki, a gdyby nawet, to nie zgodziłby się z nimi. Bo przecież miłość nie przychodzi tak łatwo. Zwykle działa w jedną stronę i najpierw jest silnym zauroczeniem. Jak więc sprawić, aby strzała Amora wreszcie (po wielu staraniach) ugodziła też drugą osobę, tutaj – najlepszą, przebojową przyjaciółkę? Np. kupić magiczny patyk, który spełnia życzenia. Po jego przełamaniu… Cóż. Nie będzie to dużym spoilerem (wszak zwiastun już to pokazuje), jeśli powiem, że życie chłopaka zamieni się w piekło, a półtorej godziny fana kina grozy w ucztę.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły

Pamiętacie „Together”? Tam też w większości scen towarzyszyło się parze bohaterów, którzy też borykali się z następstwem „czarów”. Lecz była to opowieść o końcowej próbie naprawiania rozpadającego się związku. W „Obsesji” mamy dopiero próbę poderwania dziewczyny w taki sposób, abyś stał się jej oczkiem w głowie. I trzeba przyznać, ze ten horror jest mocniejszy w swoim przekazie. Bo cena za bycie kochanym będzie w cholerę krwawa i niszczycielska, a formuła żyli długo i szczęśliwie” koślawa i niepasująca. Nikt by jednak nie przypuszczał w najgorszym koszmarze, że „zwykła” wierzbowa gałązka („One Wish Willow”) to żadna podróbka, tania zabawka, a serio nadnaturalny „prezent” (różdżka). A gdy jest się zdesperowanym jak Bear, to tym bardziej nie myśli się trzeźwo, choć w bajki również nie wierzy. Oj, ów pracownik sklepu muzycznego nie tak sobie wyobrażał wspólne chwile z Nikki. Już te spędzone w miejscu pracy, na zasadzie relacji czysto koleżeńskiej, były znacznie przyjemniejsze, mimo że początek „chodzenia ze sobą” jeszcze nie zapowiada najgorszego (co widać w montażu sekwencyjnym, kondensującym upływające piękne dni).

 

Kadr z filmu "Obsesja" (materiały prasowe/Universal Pictures)

 

Aż tu nagle Nikki zaczyna zachowywać się, jakby uciekła ze szpitala psychiatrycznego. Ale w takim przypadku diagnoza może być tylko jedna – to jakby… opętanie. Co się będzie dalej wyprawiało, nie zdradzę. Wyjawię, że stanie nocą w kącie pokoju i dziwne uśmiechy à la Joker to coś niewinnego w porównaniu do kolejnych zachowań. I jak w tej sytuacji postąpi Bear? Czy „klejąca się do chłopaka” partnerka się uspokoi? Czy da się cofnąć życzenie?

 

Zaiste „Obsesja” to przykład kolejnego dobrego horroru, będącego dowodem, że ten gatunek nie umarł. Przeciwnie – ma się świetnie. Szczególnie, gdy zabierają się za niego… młodzi youtuberzy. Curry Barker idzie śladami wytyczonymi przez Braci Philippou (znakomite „Mów do mnie” i „Oddaj ją”), ale w rękach „trzyma” własne sztuczki. Obsesyjnie stara się przestraszyć widza. I udaje mu się to – jump scare tu taki, że można podskoczyć w fotelu. Ale sprytnie operuje też światłem i cieniem. Wywołuje autentyczny dyskomfort. Kontroluje emocje. Świadomie w autorskim scenariuszu uwypukla relację, która jest toksyczna, mroczna, niebezpiecznie eskalująca w przerażające rejony. Nie trzeba czary mary – takie rzeczywiście się zdarzają. Aby nie być totalnie poważnym, wprowadza też elementy nerwowego, chropowatego czarnego humoru. Jest złowrogo, lecz jednocześnie dość komediowo, mimo że z perspektywy protagonisty śmiech to żaden ratunek przed demoniczną siłą wyższą.

 

Kadr z filmu "Obsesja" (materiały prasowe/Universal Pictures)

 

Co ma wystrzelić, to wystrzeli. Set-upy mają swoje pay-offy. Jednak ma się wrażenie, iż czasem pewne rzeczy rozgrywają się, gdyż tak każe reżyser i scenarzysta. Bez większej niespodzianki (poza finałem), epatując (oblepiając) obrzydliwościami (patrz i smakuj: kanapka). Niby wiadomo, dokąd to zmierza. Punkt po punkcie. Krok po kroku. Nic odkrywczego. Konwencja trochę się wyczerpuje jak bateria w zegarku. A jednak całość powoduje ból brzucha i głowy, czyli film spełnia założenia.

 

Nie byłoby tak, gdyby nie para aktorów. Owszem – są też Ci na drugim planie (kolega i koleżanka z pracy), ale to Michael Johnston jako Bear oraz Inde Navarrette w roli Nikki kradną ekran. No i fajnie! Jego możecie kojarzyć z serialu „Teen Wolf: Nastoletni Wilkołak”, ją z… nie mam pojęcia, z czego. Michael gra tak, że szybko chcemy kibicować jego postaci (choć później irytujemy się brakiem asertywności). Szczególnie gdy jesteśmy facetami takimi ja on – introwertycznymi, wycofanymi, nieporadnymi, ostrożnymi, bojącymi się odpowiednio zakomunikować, co czują. Ona też wydaje się sympatyczna, choć niekoniecznie kiedy już przeistacza się w „wariatkę”. Ot, taka miła dziewczyna z sąsiedztwa, acz wygadana, bez znamion melancholii. To, jak kreuje tę kobiecą postać Inde – aż brak mi słów, by wyrazić swoje uwielbienie. Nowa królowa krzyku, ale w innej formie. Sceny z jej udziałem trzymają w napięciu, nie pozwalają oddychać, na dzień dobry atakując wspomnianym bólem i dyskomfortem. Jeżeli ta aktorka o szalenie plastycznej twarzy (gdy kamera się na niej zatrzymuje, można oszaleć) nie otrzyma nominacji do ważnych nagród, w tym Oscara, to zamawiam na Temu identyczny nadprzyrodzony gadżet, życząc, aby dostrzegano i nagradzano takie role w horrorach.

 

Kadr z filmu "Obsesja" (materiały prasowe/Universal Pictures)

 

„Obsesja” to film, który ogląda się jak na szpilkach też dzięki klimatycznym zdjęciom, głównie nocnym oraz kreatywnym pomysłom inscenizacyjnym. Opowieść prosta, może za prosto poprowadzona, lecz na tyle „dzika”, zaskakująco metaforyczna, niesamowicie udźwiękowiona, świeża, stylowa, sugestywna, balansująca na granicy romansu, dramatu, thrillera, gore i kina grozy oraz skuteczna, że sam w trakcie seansu łapałem się za każdą część ciała (no prawie).

 

Czekam z niecierpliwością na następne dzieło Barkera, ponieważ to debiutant o ogromnym talencie i ambitnych planach. Potrafiący niemal całkiem pochłonąć i przechytrzyć widza, pomimo początkowej przewidywalności historii. Wzbudzić w nim niepokój. Przeszyć zimnem i gorącem. Korzystać z wytartych klisz tak, aby wyglądały jak nowe. Hiperbolizować. Traumatyzować. Piętrzyć problemy. Dodawać cegiełki, budując solidną konstrukcję. Zmuszać do refleksji nad oczekiwaniami, jakie się ma wobec innych (wydźwięk psychologiczny), a nie dawać tylko brutalną rozrywkę. Dlatego jako niezależny twórca wydaje na film 750 tysięcy dolarów, a zarabia przeszło 200 mln! Fenomen!

 

Kadr z filmu "Obsesja" (materiały prasowe/Universal Pictures)

 

PS Zapamiętacie, żeby uważać, czego sobie życzycie. I dwa razy zastanowicie się, czy na pewno zabrać ze sobą ukochaną, acz rozchwianą emocjonalnie, osobę na imprezkę do znajomych. Lepiej niech siedzi w domu, a na Facebooku wpisać status związku: skomplikowane.

 

Ocena: 7,5/10 (a może i 8/10 po ewentualnym drugim seansie)

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

aragorn136 (26536 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin: 136
Czas czytania: 170 min.
Kategoria: Recenzje filmów
Dodano: 1 dni temu [2026-06-14]

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

Filmowy33
1 dni temu

Najlepsza scena: jak Nikki przeskakuje z jednej emocji w drugą, albo jak leży na łóżku i... sami wiecie, lub zobaczycie.
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

Malgossska
1 dni temu

Jak zwykle lekkie pióro, przyjemnie czyta się tę recenzję, zachęca do obejrzenia filmu. Dziękuję ????
Dodaj opinię do tego komentarza

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2026 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.279

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję