Pamiętacie „Together”? Tam też w większości scen towarzyszyło się parze bohaterów, którzy też borykali się z następstwem „czarów”. Lecz była to opowieść o końcowej próbie naprawiania rozpadającego się związku. W „Obsesji” mamy dopiero próbę poderwania dziewczyny w taki sposób, abyś stał się jej oczkiem w głowie. I trzeba przyznać, ze ten horror jest mocniejszy w swoim przekazie. Bo cena za bycie kochanym będzie w cholerę krwawa i niszczycielska, a formuła „żyli długo i szczęśliwie” koślawa i niepasująca. Nikt by jednak nie przypuszczał w najgorszym koszmarze, że „zwykła” wierzbowa gałązka („One Wish Willow”) to żadna podróbka, tania zabawka, a serio nadnaturalny „prezent” (różdżka). A gdy jest się zdesperowanym jak Bear, to tym bardziej nie myśli się trzeźwo, choć w bajki również nie wierzy. Oj, ów pracownik sklepu muzycznego nie tak sobie wyobrażał wspólne chwile z Nikki. Już te spędzone w miejscu pracy, na zasadzie relacji czysto koleżeńskiej, były znacznie przyjemniejsze, mimo że początek „chodzenia ze sobą” jeszcze nie zapowiada najgorszego (co widać w montażu sekwencyjnym, kondensującym upływające piękne dni).

Kadr z filmu "Obsesja" (materiały prasowe/Universal Pictures)
Aż tu nagle Nikki zaczyna zachowywać się, jakby uciekła ze szpitala psychiatrycznego. Ale w takim przypadku diagnoza może być tylko jedna – to jakby… opętanie. Co się będzie dalej wyprawiało, nie zdradzę. Wyjawię, że stanie nocą w kącie pokoju i dziwne uśmiechy à la Joker to coś niewinnego w porównaniu do kolejnych zachowań. I jak w tej sytuacji postąpi Bear? Czy „klejąca się do chłopaka” partnerka się uspokoi? Czy da się cofnąć życzenie?
Zaiste „Obsesja” to przykład kolejnego dobrego horroru, będącego dowodem, że ten gatunek nie umarł. Przeciwnie – ma się świetnie. Szczególnie, gdy zabierają się za niego… młodzi youtuberzy. Curry Barker idzie śladami wytyczonymi przez Braci Philippou (znakomite „Mów do mnie” i „Oddaj ją”), ale w rękach „trzyma” własne sztuczki. Obsesyjnie stara się przestraszyć widza. I udaje mu się to – jump scare tu taki, że można podskoczyć w fotelu. Ale sprytnie operuje też światłem i cieniem. Wywołuje autentyczny dyskomfort. Kontroluje emocje. Świadomie w autorskim scenariuszu uwypukla relację, która jest toksyczna, mroczna, niebezpiecznie eskalująca w przerażające rejony. Nie trzeba czary mary – takie rzeczywiście się zdarzają. Aby nie być totalnie poważnym, wprowadza też elementy nerwowego, chropowatego czarnego humoru. Jest złowrogo, lecz jednocześnie dość komediowo, mimo że z perspektywy protagonisty śmiech to żaden ratunek przed demoniczną siłą wyższą.

Kadr z filmu "Obsesja" (materiały prasowe/Universal Pictures)
Co ma wystrzelić, to wystrzeli. Set-upy mają swoje pay-offy. Jednak ma się wrażenie, iż czasem pewne rzeczy rozgrywają się, gdyż tak każe reżyser i scenarzysta. Bez większej niespodzianki (poza finałem), epatując (oblepiając) obrzydliwościami (patrz i smakuj: kanapka). Niby wiadomo, dokąd to zmierza. Punkt po punkcie. Krok po kroku. Nic odkrywczego. Konwencja trochę się wyczerpuje jak bateria w zegarku. A jednak całość powoduje ból brzucha i głowy, czyli film spełnia założenia.
Nie byłoby tak, gdyby nie para aktorów. Owszem – są też Ci na drugim planie (kolega i koleżanka z pracy), ale to Michael Johnston jako Bear oraz Inde Navarrette w roli Nikki kradną ekran. No i fajnie! Jego możecie kojarzyć z serialu „Teen Wolf: Nastoletni Wilkołak”, ją z… nie mam pojęcia, z czego. Michael gra tak, że szybko chcemy kibicować jego postaci (choć później irytujemy się brakiem asertywności). Szczególnie gdy jesteśmy facetami takimi ja on – introwertycznymi, wycofanymi, nieporadnymi, ostrożnymi, bojącymi się odpowiednio zakomunikować, co czują. Ona też wydaje się sympatyczna, choć niekoniecznie kiedy już przeistacza się w „wariatkę”. Ot, taka miła dziewczyna z sąsiedztwa, acz wygadana, bez znamion melancholii. To, jak kreuje tę kobiecą postać Inde – aż brak mi słów, by wyrazić swoje uwielbienie. Nowa królowa krzyku, ale w innej formie. Sceny z jej udziałem trzymają w napięciu, nie pozwalają oddychać, na dzień dobry atakując wspomnianym bólem i dyskomfortem. Jeżeli ta aktorka o szalenie plastycznej twarzy (gdy kamera się na niej zatrzymuje, można oszaleć) nie otrzyma nominacji do ważnych nagród, w tym Oscara, to zamawiam na Temu identyczny nadprzyrodzony gadżet, życząc, aby dostrzegano i nagradzano takie role w horrorach.

Kadr z filmu "Obsesja" (materiały prasowe/Universal Pictures)
„Obsesja” to film, który ogląda się jak na szpilkach też dzięki klimatycznym zdjęciom, głównie nocnym oraz kreatywnym pomysłom inscenizacyjnym. Opowieść prosta, może za prosto poprowadzona, lecz na tyle „dzika”, zaskakująco metaforyczna, niesamowicie udźwiękowiona, świeża, stylowa, sugestywna, balansująca na granicy romansu, dramatu, thrillera, gore i kina grozy oraz skuteczna, że sam w trakcie seansu łapałem się za każdą część ciała (no prawie).
Czekam z niecierpliwością na następne dzieło Barkera, ponieważ to debiutant o ogromnym talencie i ambitnych planach. Potrafiący niemal całkiem pochłonąć i przechytrzyć widza, pomimo początkowej przewidywalności historii. Wzbudzić w nim niepokój. Przeszyć zimnem i gorącem. Korzystać z wytartych klisz tak, aby wyglądały jak nowe. Hiperbolizować. Traumatyzować. Piętrzyć problemy. Dodawać cegiełki, budując solidną konstrukcję. Zmuszać do refleksji nad oczekiwaniami, jakie się ma wobec innych (wydźwięk psychologiczny), a nie dawać tylko brutalną rozrywkę. Dlatego jako niezależny twórca wydaje na film 750 tysięcy dolarów, a zarabia przeszło 200 mln! Fenomen!

Kadr z filmu "Obsesja" (materiały prasowe/Universal Pictures)
PS Zapamiętacie, żeby uważać, czego sobie życzycie. I dwa razy zastanowicie się, czy na pewno zabrać ze sobą ukochaną, acz rozchwianą emocjonalnie, osobę na imprezkę do znajomych. Lepiej niech siedzi w domu, a na Facebooku wpisać status związku: skomplikowane.
Ocena: 7,5/10 (a może i 8/10 po ewentualnym drugim seansie)
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję
Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:
Filmowy33
1 dni temu
Najlepsza scena: jak Nikki przeskakuje z jednej emocji w drugą, albo jak leży na łóżku i... sami wiecie, lub zobaczycie.
Dodaj opinię do tego komentarza