
Uliczne jedzenie (street food) przyciąga mieszkańców miast i miasteczek. Jeszcze silniej przyciąga możliwość wspólnego biesiadowania w towarzystwie najbliższych na łonie natury gdzieś w parku (choć w dużej metropolii, gdzie rządzi niewidzialny, ziejący pyłami i związkami chemicznymi smog, raczej do przyjemności to się nie zalicza). Stąd tak łatwo zaaklimatyzowały się w Polsce zmotoryzowane restauracje i festiwal, na którym można skosztować przyrządzanych w nich dań.
Celem imprezy jest przede wszystkim promowanie idei świeżego jedzenia prosto z takich food trucków (następcy wózków z hot dogami), potocznie mówiąc, mobilnych barów na kółkach. Dania przygotowywane są na oczach głodnych klientów ze starannie dobranych produktów. Poznajemy smaki z różnych stron świata, które można kolejno spróbować bez pośpiechu, siedząc lub przechadzając się na świeżym powietrzu. Nie tylko frytki, zapiekanki, soczyste burgery itp. proste, tuczące, kaloryczne fast foody, ale też bardziej wyszukane, orientalne przysmaki. W ofercie menu pojawia się m.in. kuchnia chińska, owoce morza i potrawy z kaszy.
W USA i Kanadzie od dawna celebrowany jest ten zwyczaj. Odbywające się tam corocznie przez kilka miesięcy edycje festiwalu są doskonałym przykładem na to, jak rodzinnie i aktywnie spędzić czas. Ludzie przechadzają się od jednej kolorowej furgonetki do drugiej, a w ich nozdrza dostaje się przeróżny, intensywny zapach przyrządzanych we wnętrzach ciężarówek potraw.
W Polsce to dość świeża kulinarna moda. Ktoś napiszę, że głupia i niepotrzebna. Przecież można odnaleźć i odwiedzić jakąś wybraną przydrożną bądź położoną w centrum miasta knajpę i tam również spróbować podobne jakościowo jedzonko. Lecz należy sobie uświadomić, że Festiwal Food Trucków to coś więcej niż „wielkie żarcie”. Warto sobie uświadomić, że nawet zwykły hot dog smakuje inaczej, gdy na niebie świeci słoneczko, a wokoło spacerują zadowolone grupy ludzi w różnym wieku. I jeszcze coś. Czyż nie kochamy lokalnych, organizowanych latem pikników lub specyficznej atmosfery podczas np. majowego grillowania? Nie dziwi więc rosnąca popularność. Funkcjonalna jadłodajnia i ekspresowo robione dania, a na koniec powolne smakowanie gotowych potraw… I nawet kalorie można spalić, chodząc po placu, gdzie odbywa się festiwal. Palce lizać…
Food trucki – po naszemu „szamowozy” – są już ważną częścią gastro-biznesu. W Polsce, jeśli chodzi o ceny potrawa kupowanych z takich ciężarówek, to nie różnią się one aż tak bardzo do tych kupowanych w knajpach. Jednak aby właściciel food trucka mógł zarabiać, musi regularnie przyjeżdżać na zloty. Chętnych posmakowania nowości kuchni indyjskiej czy meksykańskiej, jak i fanów burgerów i handrolli (przekąska – rolka sushi, którą gryzie się podobnie jak batonik) zawsze będzie tam z kilka tysięcy, więc biznes się opłaca i zwraca.
A więc smacznego!
Do tej pory Festiwal Smaków był organizowany m.in. w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu i Bydgoszczy. W 2017 roku pierwszy raz zawita do Włocławka (18-19 marca).
I Festiwal Food Trucków w Bydgoszczy:
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję