Jak pokazują ostatnie lata, dekada, a nawet 15 lat, Węże są potrzebne. Niech syczą! Niech pełzają! Twórców oplatają. Bo niestety wśród dzieł przez duże D co roku pojawiają się nieudane (delikatnie mówiąc) filmy, wręcz gnioty. Rzeczy zgniłe, sporo poniżej oczekiwań, odpychające. A mimo to wciąż i wciąż powstające. Węże nie są jednak przyznawane po to, aby „totalnie podcinać skrzydła”, obrażać, pluć jadem. Bardziej mają one charakter lekki, trochę ironiczny, czarno-humorowy. Coś jak właśnie wspomniane na wstępie Złoty Maliny, czyli przeciwieństwo Oscarów.
Cóż. Dla jednych Orły, dla innych Węże. Antynagrody. Więcej o nich znajdziecie, przeglądając artykuły o poprzednich edycjach. Komu, licząca około 200 członków, Popkulturowa Akademia Wszystkiego przyznała je 16 kwietnia na specjalnej gali? Kto z nominowanych 1 kwietnia „radował się” ze „zwycięstwa” (ale niekoniecznie przybył po odbiór, choć dystans zalecany)?
Halo! Pan Putin? Mamy dla pana... A nie, to pan Vega? No to mamy dla pana... A i jeszcze Friz i Wersow. Tomasz Kot. Maciej Kawulski. Dla was, laureatów, też mamy Węże 2026.
W głównej kategorii triumfował „Putin”. Dlaczego to najgorszy film? Bo jest – przepraszamy za użycie tego brzydkiego porównania – kupą, przy której „Botoks” wydaje się oglądalny. To żadna szczegółowa, klasyczna i kontrowersyjna biografia. To coś jakby „religijny kicz, przy którym nawet «Pasja« Mela Gibsona może uchodzić za przykład wielkiej duchowej i artystycznej kultury” – jak stwierdził w swej recenzji na Filmwebie Jakub Majmurek. Dodał też: „Wszystko, jak zwykle u Vegi, jest narracyjnie chaotyczne i poszatkowane. Montażem rządzi zasada kumulowania sensacji i okropieństw. Przy tym zwyczajowy styl reżysera ulega tu czemuś w rodzaju psychodeliczno-onirycznego odkształcenia”. Trudno się nie zgodzić.
Władimirowi Władimirowiczowi Putinowi objawiają się demony i szepczą do ucha. Na wadze znajduje jego „zbawienie” i „potępienie”. Prześladują go oniryczne wizje z dzieciństwa – syf, bieda, smród (dosłowny), picie bimbru. Putin zdobywa sporo papieru do wycierania wiadomo czego. I dobrze, gdyż sam w jednej scenie się… wiadomo co (najbardziej żenująca scena). Gdyby chociaż aktorsko sobie radził. Ale nie. Wszak Putinem jest podobny z wyglądu Sławomir Sobala. Sobowtór. Bez talentu. Bez ikry. Z odpowiednio zmodyfikowaną cyfrowo twarzą (co razi sztucznością – efekt specjalnej troski). 1/10. My prosimy o jedno panie Vega, niech pan już nic nie kręci… (a ten pewno zrobi na przekór i coś tam nowego przygotuje). Nie wiemy, jaki będzie „Mag z Kremla”, ale grający w nim Jude Law na sto procent wzniesie Tę produkcję o życiu rosyjskiego władcy na wyższy poziom.

Kadr z filmu "Putin" (źródło: www.dystrybucjamowiserwis.pl)
Skoro polski (no dobra, międzynarodowy) „Putin” taki zły (z najgorszą reżyserią, scenariuszem), to może zostawmy go i udajmy się na ślub i wesele znanych/lubianych influencerów? Tak, my, czyli fani Friza i Wersow. Oni nie zgodzą się, że to najgorszy duet, aktor i aktorka. Reszta, zamiast przez 1 h i 40 minut patrzeć na ładnych, młodych i bogatych ludzi, niech idzie na domową imprezę w gronie przyjaciół. Kapituła się nie pomyliła, ogłaszając, że pięć statuetek należy się tej parze. Nie pomyliła się także, uzasadniając wręczenie nagrody Tomkowi Kotowi (choć akurat tutaj byśmy polemizowali, czy faktycznie zasłużył na takie „golenie”, szczególnie za sceny podróżowania, gdy wygląda i zachowuje się, jakby przedawkował grzybki, choć emocji w drugim „Kleksie” jak na zwykłym grzybobraniu).
WĘŻE 2026 otrzymali:
WIELKI WĄŻ-NAJGORSZY FILM: „Putin”, (reżyseria Patryk Vega, producent Patryk Vega). Za film, który jest niemalże tak zły, jak postać, o której próbuje opowiadać.
NAJGORSZA REŻYSERIA: Patryk Vega – „Putin”. Najczęściej nagradzany przez Węże twórca i w tym roku nie zawiódł. Ten film to godne ukoronowanie jego kariery.
NAJGORSZY SCENARIUSZ: Patryk Vega – „Putin”. Ta fabuła to kolejny dowód, że Patryk Vega już ostatecznie stracił wyczucie, co widzowie chcą oglądać. I całe szczęście.
NAJGORSZA ROLA MĘSKA: Karol "Friz" Wiśniewski – „Friz & Wersow. Miłość w czasach online”. Czasem najtrudniej jest zagrać wiarygodnie samego siebie.
NAJGORSZA ROLA ŻEŃSKA: Weronika "Wersow" Sowa – „Friz & Wersow. Miłość w czasach online”. W walce o Węża pokonała wiele zawodowych aktorek. No, kto by się spodziewał?
NAJGORSZY DUET: Friz i Wersow – „Friz & Wersow. Miłość w czasach online”. Wszystkiego najlepszego z okazji ślubu. I szczera prośba – wracajcie do internetu.
WYSTĘP PONIŻEJ TALENTU: Tomasz Kot – „Kleks i wynalazek Filipa Golarza”. Konsekwentnie, rok po roku. Nagroda za tę samą rolę w tej samej kategorii. Szanujemy.
NAJGORSZY SEQUEL, PREQUEL LUB REMAKE: „Kleks i wynalazek Filipa Golarza” (reżyseria Maciej Kawulski, producenci Tomasz Wardyn, Maciej Kawulski). Wydawało nam się, że bardziej niż w pierwszej części nie da się nie rozumieć intencji i ducha Jana Brzechwy. Tylko nam się wydawało.
NAJGORSZY FILM INFLUENCERSKI (nowa kategoria?): „Friz & Wersow. Miłość w czasach online” (reżyseria Krystian Kuczkowski, producenci Mateusz Kowalczyk, Błażej Pieczonka, Łukasz Wojtyca). Abordaż influencerów na kina w 2025 r. to jedno z ciekawszych wydarzeń socjologiczno-szołbiznesowych. Nie idźmy tą drogą.
NAJBARDZIEJ ŻENUJĄCA SCENA: Putin w pielusze – „Putin”. Ta scena to piękny i wyrazisty dowód, że jeśli artysta próbuje w swoim dziele użyć ekskrementów to najbardziej sam się uświni.
EFEKT SPECJALNEJ TROSKI: Putin – „Putin”. Jeśli Patryk Vega naprawdę chciał nami wstrząsnąć filmem „Putin” to najbardziej udało mu się nieudolnością komputerowo poprawianego wizerunku prezydenta Rosji.
NAJGORSZY PLAKAT: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie” (prod. Anna Kondrat, Michał Kondrat, Marek Trojak; dystr. Kondrat – Media). Szukając religijnych porównań - oto plakat, który ma w sobie moc jak spojrzenie na Sodomę. Śmy zastygliśmy i tak stoimy do dziś.
NAJGORSZY TELEDYSK: „Na zawsze” Friz i Wersow. Z filmu „Friz & Wersow. Miłość w czasach online”. Bo oni w tym filmie też śpiewają. Czy są jakieś muzyczne odpowiedniki Węży? Pytam dla kolegów z akademii Fryderyków.
NAJGORSZY PRZEKŁAD TYTUŁU: „Freddy. Pudel nie z tej ziemi” - org. „200% Wolf” (dystr. Monolith Film). A nie będziemy tego komentować. Pies im…
Przypomnijmy, że w dotychczasowej historii Nagród Węży nagrody dla najgorszych filmów roku zdobywały: „Wyjazd integracyjny” (2012), „Kac Wawa” (2013), „Ostra randka” (2014), „Obce ciało” (2015), „Ostatni klaps” (2016), „Smoleńsk” (2017), „Botoks” (2018), „Studniówk@” (2019), „Futro z misia” (2020), „365 dni” (2021), „Ściema po polsku” (2022), też Vegi, biograficzna (tzn. o sobie) „Niewidzialna wojna” (2023), „Blef doskonały” (2024) oraz animowany „Quo Vadis” (2025).
W Popkulturowej Akademii Wszystkiego (skrót PAW) zasiadają ludzie zajmujący się działalnością kulturalną w Polsce. Są to dziennikarze, twórcy, animatorzy kultury, blogerzy i inni. Co roku przyznają oni Węże (nagrody dla najgorszych polskich filmów). Zgodnie z założeniami pomysłodawców, Węże w humorystyczny sposób mają zachęcać do dyskusji o jakości polskiego kina i zwrócić uwagę na niebezpieczne trendy, które nie służą rozwojowi i pomyślności polskiej kinematografii.
Aha. Na ceremonii Węży odbył się pokaz specjalny filmu „Serce gór” (reż. Rafał M. Lipka) z 2004 roku. A to w ramach cyklu Najlepsze z Najgorszych.
Źródło: https://www.facebook.com/nagrodyweze
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję