O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Starość aksolotla" – Zrób mi cywilizację! - Recenzje książek

Już sam tytuł powieści Jacka Dukaja przyciąga wzrok i otwiera szeroko umysł. Do tego dochodzi jeszcze twarda okładka z postapokaliptycznymi barwami i klimatyczną grafiką Marcina Panasiuka. Ale czy „Starość aksolotla” to faktycznie książka genialna także pod względem treści i rewolucyjna w swoim gatunku? Niestety, moja odpowiedź nie zabrzmi hurraoptymistycznie.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (15604 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 110
Czas czytania:
1 229 min.
Autor:
aragorn136 (15604 pkt)
Dodano:
899 dni temu

Data dodania:
2020-06-23 22:20:50

Przegapiłem rok 2015… Wróć. Przespałem premierę pewnego e-booka science fiction. O tyle wyjątkowego, że był on określany jako pierwsza opowieść dostępna w wersji elektronicznej i wzbogacona o serię ilustracji, a nawet pliki video. Być może w takiej formie „Starość aksolotla” stanowi nadal rarytas dla fanów cyberpunku i filozoficznych rozważań na temat człowieczeństwa, będąc jednocześnie ciekawą przygodą i doświadczeniem. Po przepisaniu na wersję papierową, przed czytelnikiem została postawiona „szyba”, szczególnie tym, który na co dzień nie jest za pan brat ze światem informatyki. Tak. Książka Dukaja to „raj” dla komputerowych geeków. Inni, w tym autor tej recenzji, mogą zwrócić się do znajomego, który polecał to dzieło, słowami Grzesia (głównego bohatera): „Mówiłem, głowa mnie od tego boli”. Od czego? Matternet, addony, soft neuro, irogichi, faraday, epigeneza, histony, albedo, ficzer… Jeden oddech nie wystarczy, palce u dwóch rąk też nie, aby wymienić wszystkie, „łamiące język”, określenia pojawiające się na kartach powieści. Nie trzeba co prawda siedzieć ze słownikiem, bo Jacek Dukaj podaje definicje, lecz i tak jest to dość męczące – ciągłe spoglądanie na lewą stronę. Na prawo patrz, czytelniku! Tam jest fabuła.

 

Okładka (źródło: wydawnictwoliterackie.pl)

 

No jest. Pomysł na nią niezwykły. Świat przerażający i fascynujący. Klimat mroczno-poetycki. Cyberpunkowe zacięcie. Niby wszystko na swoim miejscu. Jednak styl odpycha. Nie tylko nagromadzenie informatycznego żargonu czy sformułowania typu: „wylazł był”, ale i emocjonalna oziębłość. To książka sterylna. Wspomniana wyżej „szyba” to dobra analogia. Gruba, pancerna, z kilkoma otworami, przez które tylko co jakiś czas przedzierają się i wwiercają w głowę strzępy scen, odważnej wizji przyszłości, ważne kwestie, w tym porażające zdanie, że po ludzkości zostanie rdza i miliard głuchych smartfonów. Pamiętacie „Kierunek: Noc”? To serial Netflixa reklamowany początkowo jako adaptacja „Starości aksolotla” właśnie. Jednak, jak mogliście się dowiedzieć z recenzji, z ową powieścią łączy go jedynie krótki fragment opisujący ucieczkę przed słonecznym promieniem śmierci. Cała reszta (postacie, wydarzenia itp.) to już pomysły scenarzysty Jasona George’a. Po skończonej lekturze papierowej wersji Dukaja wiem już, że „Starość...” kompletnie nie nadaje się do przeniesienia na mały ekran w skali 1:1. To niewykonalne.

 

Pisarz samej zagładzie poświęca zaledwie dwadzieścia parę stron. W kolejnych rozdziałach (nazwa nawiązuje do upływającego czasu po Zagładzie) obserwuje nowy świat. Inny. W którym garstka ludzi „ratuje się” poprzez cyfrowe zeskanowanie (przekopiowanie) swej pamięci (umysłu) do maszyn (mechów). W ten sposób stają się Transformerami (nie mylić z Optimusem, to inna „bajka”). Udało się to również Grzesiowi – bystremu pracownikowi pewnej firmy informatycznej. Co ciekawe, ten wstęp nie budzi dużego poczucia niepokoju, mimo że chłopak wraz ze koleżanką, kumplami i szefem, dowiaduje się o martwych ulicach zasłanych trupami. Pierwszy padł wschód. W sekundę zginęły wszystkie żywe istoty w Japonii. Zabrakło mi w tym opisie więcej grozy. Zamiast niej, miałem wrażenie, jakbym miał przed sobą obraz „czarnej komedii”. A później, faktycznie jest mroczniej, dziwniej, niewygodniej.

 

Nie zajesowałem się razem z Grzesiem (za pomocą protokołu/aplikacji InSoul3). Nie potrafiłem się skupić. Współczuć. Na szczęście parę razy trafiły we mnie przekonujące filozoficzne rozważania (choć i tak wolę jak snują je Lem czy Philip K. Dick). Czy te osoby, które zdążyły, oddać swoją „duszę” w ręce mechanicznego diabła, są zwycięzcami? A może wędrując od Tokio do Kalifornii w w nowych „ciałach”, spotykając roboty-zabawki i pamiętając o dawnej rzeczywistości, tak naprawdę woleliby umrzeć, jak inni? „Jesteśmy transformerami. Nie zmieniamy się. Nie uczymy. Tęsknimy za ciałem”. Apokalipsa odcisnęła więc swoje piętno. Nie ma przyjemności, nie ma seksu, nie ma nadziei… Ale czy na pewno?

 

Grzesia pogrzebało żywcem. Obudził się i nie miał zmysłów, nie miał ciała, miał tylko instynkty i granice bólu”. Co mu więc po nieśmiertelności. Po życiu przez kolejne kilkadziesiąt, sto, tysiąc, milion lat… „Siedzi” sobie Grzegorz w swoim mechu (Star Trooper). Na „piwo” pójdzie, ale nie to prawdziwe – konkretnie to sobie „emotnie”, że faktycznie pije w barze. Co pewien czas odtwarza stare archiwum sprzed Zagłady. I dopada go wtedy „depresja” (i mnie też). I zapada w „sen” (i ja też, ale z powodu wiejącej nudy). Jednak trzeba przyznać, że moment, kiedy zamknięty w metalowej formie, dosiada się w parku do zmarłej kobiety (ugotowanej od środka), a następnie pisze jej palcem na ekranie smartfona, chwyta za gardło. To wymowna i refleksyjna scena. Takich znajdzie się jeszcze kilka. Są one dowodem na ogromną wyobraźnię i wrażliwość autora „Katedry”.

 

Ilustracja autorstwa Marcina Panasiuka (źródło: zdjęcie własne)

 

„Starość aksolotla” (tytuł nieprzypadkowy – sami odkryjecie, dlaczego) ma w sobie coś z „Łowcy androidów” skrzyżowanego z „Solaris” i filmową „Transcendencją”. Kłania się też cyberpunkowy klimat amerykańskiego „Hardware”, japońskiej mangi pt. „Ghost in the Shell” albo anime – „Wirtualnej Lain”. Jednak, jak wspomniałem – Dukaj to nie Lem ani Dick. Umie wykreować szalone, powodujące ciarki, postapo – niektóre opisy miast-widm (zwisające kable, pozostawione auta itp.) robią wrażenie. Gorzej z tą całą filozofią w co drugim zdaniu, która jednocześnie fascynuje i odpycha. Ludzie jako kolejne generacje mechów zrzeszają się w alianse, dzielą się na gildie itd. O konflikt coraz łatwiej, bo nawet poglądy nazistowskie i szalone religie w „umysłach” kiełkują. Ale mi i tak wszystko jedno, co się stanie, czy cywilizacja będzie odbudowana, czy uda się stworzenie przez mecha człowieka na swój obraz, na obraz gadżetu. Bardziej przejmuję się losami krasnoludów Tolkiena niż Dukaja (u niego są kimś innym). Odwiecznych pytań jest tutaj mnóstwo. Odpowiedzi mało. Nie pamiętam zakończenia. Wysublimowany tekst niczym gorące słońce „topił” moją skórę i oczy. Dotarcie do ostatniej strony było „odnalezieniem oazy na pustyni”. Nawilżyłem usta wodą, położyłem się na trawie, a z nieba „spadały” na mnie aksolotly – larwy które nigdy nie osiągną dorosłości.

 

Okładka (źródło: wydawnictwoliterackie.pl); Tło (pexels.com)

 

Dzieło Jacka Dukaja jest trudne do przeczytania. Nie da się je obejść gdzieś skrótem, zapoznać tylko ze streszczeniem, aby oddać się chwilowej, acz narastającej melancholii. Future IT, socjologia, świat wirtualny. To uczta, po której starszy komputerowy laik będzie mieć mdłości, aczkolwiek i on doceni projekty robotów, i fakt, że można za pomocą kodów dostępnych w książce, zrobić sobie ich wydruk 3D! Ale ci z pokolenia gier i social media będą chyba zachwyceni. Lepiej być przygotowanym, kto wie, czy nasze prawnuki i ich dzieci nie spotka taki los. Co wtedy uczynią? Czy ci, którzy szybko stworzą wirtualną kopię swojego umysłu, nie utracą osobowości? „Starość aksolotla” to także, jak ktoś słusznie napisał, rzecz o współczesnym wyobcowaniu w świecie internetowej komunikacji. Nic dziwnego. Przez to już teraz wielu Ziemian jest robotami bez duszy, a nie empatycznymi jednostkami potrafiącymi nawiązywać relacje w realnej rzeczywistości.

 

Ocena: 5/10 (przykro mi, nie mogę dać więcej – depresyjne dni zrobiły swoje)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Starość aksolotla" – Zrób mi cywilizację!

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 146

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

Odwiedzin: 183

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"1899" – Choroba morska zagwarantowana - Seriale

Pisać długą, zawiłą, filozoficzną recenzję czy stworzyć krótszy tekst do połknięcia w pigułce. Oto narodziło się pytanie w głowie po seansie (niemalże spirytystycznym) serialu „1899”. Reklamowany jako skrzyżowanie horroru z dramatem historycznym dawał duże nadzieje na coś ponadprzeciętnego, a wyszło niestety przeciętnie, choć są tu sceny przyprawiające o gęsią skórkę i powodującą opad szczeny. Ale nie, to nie to samo, co niemieckie „Dark” od tych samych twórców. Lepiej zatem zapomnieć o recenzji na tysiące słów (taką warto poświęcić „Pierścieniom Władzy”), a skupić się na ogólnych wadach i kilku zaletach.

 -

Odwiedzin: 193

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Cyberpunk: Edgerunners" – Ostrożnie z tymi implantami chłopaku! - Seriale

Seriale animowane odrodziły się w chwale. Do tego stopnia, że śmiało mogą konkurować z wysokobudżetowymi filmami, a nawet przewyższać je pod pewnymi względami. Wiadomo przecież, że twórcy mają szansę na większą swobodę i kreatywność, kiedy przelewają własną wyobraźnię najpierw na papier, a następnie na mały ekran. Dzięki temu powstał chociażby „Niezwyciężony” – komiksowa w duchu opowieść o nastolatku odkrywającym potężne moce oraz „Arcane” – jedna z lepszych growych adaptacji. Do tej dwójki dołącza „Cyberpunk: Edgerunners”, a więc polsko-japońskie anime bardzo powiązane z grą studia CD Projekt RED. Nie jest może aż tak udane jak tamte dzieła, ale w oddzielnej kategorii na Nettlixie zalicza się do najsmaczniejszych kąsków. Wyróżnia go brutalność i szaleństwo oraz ważny, choć znany od lat, morał.

 -

"The Return" Palais Noire – Pełen relaks, pełne zanurzenie - Recenzje płyt

Sławek Semeniuk zabrał mnie jakiś czas temu na wycieczkę na Księżyc statkiem w kształcie saksofonu, by tam dać instrumentalny koncert w futurystycznym jazzowym klubie, gdzieś obok najgłębszego krateru. A teraz wręcza złoty bilet na jedną z rajskich plaż. Popijam więc drinka, siedzę na leżaku, czuję ciepły piasek pod nogami i widzę, jak tajemniczy, szczelnie ubrany nurek, wyławia z dna oceanu skarb – połączenie muzyki improwizowanej z teksturami elektronicznymi i rytmami takich gatunków, jak chociażby house i lounge. Słyszę też m.in. głos Patrycji Zarychty, która sprawia, że pobyt w Palais Noire jest niezapomnianym doświadczeniem.

Polecamy podobne artykuły

 -

"Klara i Słońce" – Nowa jakość u Noblisty - Recenzje książek

Kazuo Ishiguro to, urodzony w Nagasaki, brytyjski pisarz i laureat Literackiej Nagrody Nobla. 24 marca 2021 roku na polskim rynku wydawniczym pojawiła się jego najnowsza i oczekiwana powieść pt. „Klara i Słońce”. Czy autor słynnych, zekranizowanych „Okruchów dnia” (z piękną rolą Anthony’ego Hopkinsa) ponownie zachwyca swoim stylem?

 -

"Kierunek: Noc" – Ucieczka przed Słońcem - Seriale

Lubię polską fantastykę, ale przyznam, że twórczość Jacka Dukaja jest mi obca. Teraz zapewne miłośnicy pisarza rzucą we mnie gromy za taką szczerość. Cóż. Po drodze było tyle do przeczytania, że nie starczyło czasu dla Dukaja. To jednak nie znaczy, że nie czekałem na serialową ekranizację słynnej powieści „Starość aksolotla”, bo tak właśnie początkowo reklamowano produkcję Netflixa. Co zaskakujące, okazuje się, że„Kierunek: Noc” nie jest (jeszcze?) przeniesieniem jeden do jednego odważnej i szalonej wizji nieuchronnej apokalipsy. Twórcy inspirują się tu tylko pewnym fragmentem książki.

Teraz czytane artykuły

 -

"Starość aksolotla" – Zrób mi cywilizację! - Recenzje książek

Już sam tytuł powieści Jacka Dukaja przyciąga wzrok i otwiera szeroko umysł. Do tego dochodzi jeszcze twarda okładka z postapokaliptycznymi barwami i klimatyczną grafiką Marcina Panasiuka. Ale czy „Starość aksolotla” to faktycznie książka genialna także pod względem treści i rewolucyjna w swoim gatunku? Niestety, moja odpowiedź nie zabrzmi hurraoptymistycznie.

 -

Odwiedzin: 6144

Autor: bartoszkeprowskiRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Za niebieskimi drzwiami" – W krainie dziecięcej wyobraźni - Recenzje filmów

„Za niebieskimi drzwiami” to polski film fantasy, który jeszcze przed wejściem na ekrany kin został okrzyknięty przez media rodzimym odpowiednikiem popularnych „Opowieści z Narnii”. Obie produkcje są bowiem adaptacjami książek dla najmłodszych, zawierają element charakterystyczny w postaci bajkowego świata, a także opierają się na przeżyciach i doświadczeniach nikogo innego, jak dzieci. Czyżbyśmy doczekali się stającego na wysokim poziomie obrazu fantasy made in Poland? Zainteresowanych odpowiedzią na zadane pytanie zapraszam do lektury poniższego tekstu.

 -

Odwiedzin: 2578

Autor: adminZabawne

"Zenonian Rhapsody" ma już ponad 1 mln wyświetleń! - Zabawne

Kabaret Skeczów Męczących nie męczy. Od 2003 rozbawia kielecką i polską publiczność. Stworzona przez nich postać Jadwigi Paździerz (wciela się w nią niezrównany Jarosław Sadza alias Jarek) bez problemu może stawać w szranki z Żanetką z Neo-Nówki. Panowie lubują się też w parodiach. Pamiętacie ich słynną wersję polskiego Netflixa, czyli Polflix? Niedawno, bo 30 grudnia wrzucili na swój kanał zwiastun pewnego filmu, na który czekają wszyscy Polacy, bo wszyscy Polacy to jedna rodzina. Clip do dziś obejrzało ponad 1 mln internautów. Dziwne? Nie! Wszak to wiekopomne dzieło o królu muzyki (disco polo rządzi!) - Zenku Martyniuku, charyzmatycznym wokaliście zespołu Akcent. Wyobraźnia rozpalona, serce podpalone, fanki napalone... "Zenonian Rhapsody" zapowiada coś znacznie lepszego niż biograficzny "Zenek", którego premiera już w walentynki! A wszystko zaczęło się na Podlasiu w roku 1971. Tam dorastał chłopak o drobnym głosiku i wielkim talencie do pisania melodyjnych refrenów. Nasz "Freddie Mercury"...

 -

"Zmorojewo" – Nerd na granicy światów… - Recenzje książek

Jakubie Żulczyk. Tak, do Pana się zwracam, szanowny autorze. Przyznam, że kiedy pierwszy raz obejrzałem odcinkową adaptację powieści „Ślepnąć od świateł”, to byłem zaskoczony. Pozytywnie rzecz jasna. Krzysztof Skonieczny wycisnął z pańskiego dzieła wszystkie soki – oddał klimat, dosadny język, poetykę i brutalny świat, w którym tapla się narkotykowy diler. A ja ucieszyłem się, że dzięki niemu, odkryłem Pana – utalentowanego pisarza, blogera, felietonistę i wzorowego odbiorcę kultury masowej. Później się jednak bałem… Bałem sięgnąć po wcześniejszą książkę pt. „Zmorojewo”. Czy człowiek, który świetnie czuje się w prowincjonalnym thrillerze czy warszawskiej gangsterce, potrafi napisać coś skierowanego do młodszego odbiorcy? Owszem!

 -

"Chłopiec na szczycie góry" – Uczeń diabła - Recenzje książek

Pamiętam do dziś, jak silnie emocjonalny był film „Chłopiec w pasiastej piżamie” – ekranizacja znakomitej powieści pod tym samym tytułem. Podobnie, jak papierowy pierwowzór, swoje zadanie spełnił – sugestywnie ukazał, jak nazistowska ideologia wpływa na umysł dziecka. Wydany w 2017 roku przez Replikę „Chłopiec w na szczycie góry” to kolejna książka Johna Boyne’a opowiadająca o kilkulatku wrzuconym do krainy zła.

Nowości

 -

Premiera: sibuku ustawia zegarek na godzinę "9:57"! - Muzyczne Style

Niezwykły męsko-damski duet o oryginalnej nazwie sibuku ponownie udowadnia, że pasja w połączeniu z kreatywnością może dać coś, co zostanie zapamiętane teraz i w przyszłości. Czas. Tym razem on odgrywa ważną rolę, bo w nowym, mającym premierę 9 grudnia, czwartym singlu pt. „9:57” mieszają się jego odcienie…

 -

Odwiedzin: 146

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Wednesday" – Jestem mroczna, jestem fajna! - Seriale

Chwytliwą melodię z charakterystycznym pstrykaniem palcami rozpozna chyba każdy. Mam na myśli motyw przewodni skomponowany przez Vica Mizzy’ego do serialu z lat 60. XX wieku o ekscentrycznej, przerażającej, acz zabawnej rodzinie. Ten utwór, obok specyficznej, upiornej atmosfery i wiszących na ścianach narzędziach tortur oraz skór martwych zwierząt, był jednym z elementów, który zadecydował o powszechnym uwielbieniu Addamsów. W serialu Netflixa – „Wednesday” nie ma tej melodii. Nie ma też aż tak wyrazistego czarnego, krwistego humoru, jak w filmach Barry’ego Sonnenfelda. A jednak mimo to produkcja szybko pobiła rekord w kategorii „popularność przeliczana na liczbę widzów” ejtisowe „Stranger Things”. Dlaczego? Już Rączka wie, dlaczego…

 -

Odwiedzin: 66

Autor: adminKultura

Zapraszamy na jubileuszowy koncert Agnieszki Chrzanowskiej! - Kultura

10 grudnia o godzinie 19.00 na scenie Kalinowego Serca w Warszawie (przy ul. Zygmunta Krasińskiego 25) odbędzie się koncert pod nazwą „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Dlaczego warto się tam znaleźć? Odpowiedź brzmi: bo wystąpi Artystka świętująca 25 lat swojej muzycznej drogi. To Agnieszka Chrzanowska, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, która piosenkami aktorskimi czaruje jak najlepsza wróżka i zachęca do ważnej refleksji nad życiem.

 -

A.S.A. jest w "7. Niebie". Jej "Wspomnienia" zostaną z nami na zawsze! - Zespoły i Artyści

6 grudnia, wieczór. Mikołaj przyniósł upominki ludziom, ale tylko tym, którzy byli grzeczni. Anna Sokołowska-Alabrudzińska podarowała za to swój prezent wszystkim słuchaczom, bez względu, jak zachowywali się w ciągu całego roku. Już wcześniej zabrała ich do „7. Nieba”, ale to był dopiero przedsmak tego, co ich czeka. Piękne „Wspomnienia”, czyli album, gdzie A.S.A. chce być uśmiechem, łzami, oddechem na szybie i drogą pod stopami.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Psia Mać"! Miłość – więcej grzechów nie pamiętam… - Muzyczne Style

To się dopiero nazywa powrót po sześciu latach ciszy! Wydana na początku grudnia płyta „Psia Mać” jest bowiem bezsprzecznie najdojrzalszym albumem Dominiki Barabas, niezwykłej artystki wywodzącej się nurtu piosenki literackiej. Zarówno pod względem brzmieniowym, jak i tekstowym. Spójny, dopieszczony muzycznie w najdrobniejszym szczególe i całkowicie nieprzewidywalny. Nie wierzycie? Przesłuchajcie w streamie, a najlepiej go kupcie, to wtedy przyznacie nam rację.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 4090

Autor: aragorn136Recenzje książek

Komentarze: 2

"Ciemno, prawie noc" – Złe Kotojady wychodzą z nory! - Recenzje książek

„Był czarny czarny las. W tym czarnym czarnym lesie był czarny czarny dom. W tym czarnym czarnym domu był czarny czarny pokój, a w tym czarnym czarnym pokoju był czarny czarny stół, a na tym czarnym czarnym stole była czarna czarna trumna, a w tej czarnej czarnej trumnie był biały biały… trup!” – cytują na YouTubie aktorzy wcielający się w poszczególnych bohaterów w adaptacji „Ciemno, prawie noc”, jednej z najgłośniejszych polskich powieści ostatnich lat. A ja mam dreszcze, kiedy ich słucham. Tak bardzo, że zostaje przekonany, ale nie do obejrzenia filmu, a do lektury książki.

 -

"Deman" – Polski superbohater w kolorach szarości - Recenzje książek

Co ten Artur Urbanowicz ze mną zrobił! Łapanie się za głowę; rzucanie cichych, a czasem głośnych przekleństw; drętwienie rąk; mrówki chodzące po plecach; pot spływający po szyi – między innymi to przytrafiło mi się podczas czytania powieści pt. „Deman”. Już sam tytuł mrozi krew w żyłach, a co dopiero skąpana w czerwieni twarda okładka. Autor skrzyżował horror pełną gębą z fantastyczną, obszytą psychologicznym aspektem, historią superhero. Dokonał tego w polskich realiach, główną akcję osadził we współczesnej Warszawie. Z trzech ostatnich literackich kolubryn, ta pozycja jest jego najlepszą. A dlaczego, o tym dowiecie się, wchodząc głęboko w niniejszą recenzję. Ostrzegam! Jej lektura będzie prawie jak podpisanie paktu z demonem…

 -

"Naziści? Jeńcy niemieccy w Ameryce" – Uwięzieni w "raju" - Recenzje książek

Bardzo wiele zostało napisanych książek dotyczących bezpośrednio mrocznych wydarzeń z okresu II wojny światowej. Jednak jest pewien, dość przemilczany temat, pomijany nawet przez filmowców. Mowa o jeńcach, a konkretniej żołnierzach niemieckich pojmanych przez amerykańskie wojsko i przetrzymywanych na amerykańskiej obcej ziemi.

 -

"Kroniki Conectora: Geneza" – O Wielki Demonie! - Recenzje książek

Jego prawdziwe imię i nazwisko oraz data urodzenia? Ściśle tajne. Ważne, że jest znany wśród niektórych jako Conector – nieustraszony podróżnik z Linii 49, który od niemal 400 lat odkrywa tajemnice wszechświata. Przybiera formę astralną, stając się bezpośrednim świadkiem wydarzeń w północno-zachodniej gałęzi swojego multiwersum. Ale wreszcie musi nieco odpocząć. Otwiera zatem dziennik, aby spisać wszystkie momenty większe niż życie, większe niż potęga gór… A ja to czytam i otwieram szeroko oczy! To żadna kosmiczna nuda, mimo że taki tytuł ma pierwszy rozdział. Jednak, aby przyswoić owe wizje, należy zawiesić niewiarę wysoko. Tylko wtedy przebrnie się przez prehistoryczne, gorące afrykańskie stepy; zimne pustkowia Antarktydy oraz przez inne metafizyczne miejsca, opisane w „Kronikach Conectora”.

 -

"Solaris" – Sens życia i człowieczeństwa - Recenzje książek

„Solaris” to powieść nie dla każdego. Najprościej mówiąc, to książka fantastyczno-naukowa o kontakcie z obcą inteligencją. Jednak za tym kryje się coś więcej. Jest bardzo metafizyczna, wielowarstwowa, tajemnicza i może być interpretowana na wiele sposobów.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.706

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję