O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Dishonored 2" – Dunwallskie dni i noce Karnaki - Recenzje gier

„Dishonored” było jednym z największych zaskoczeń 2012 roku. Produkcja mało znanego studia, wcześniej mającego na koncie zaledwie dwa RPG („Arx Fatalis” z 2002 roku i o cztery lata późniejsze „Dark Messiah of Might and Magic”), okazała się być znakomitą skradanką, która w fanach tego gatunku na nowo rozbudziła nadzieje, że można jeszcze coś z niego wycisnąć. Wielu z nich czekało na czwartą odsłonę Thief, kiedy ta jednak trafiła na rynek, mimo wszystko jakoś bliżej było im do przygód Corva.

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
pottero (558 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
3 659
Czas czytania:
3 896 min.
Kategoria:
Recenzje gier
Autor:
pottero (558 pkt)
Dodano:
2798 dni temu

Data dodania:
2016-11-19 13:38:12

Po czterech latach otrzymaliśmy długo wyczekiwaną kontynuację i tutaj rodzi się pytanie: czy jest tak dobra jak „jedynka”, a tym samym, czy i ona jest lepsza od najnowszego Garretta?

 

Od wydarzeń przedstawionych w pierwszej części mija piętnaście lat. Mała Emily stała się władczynią Cesarstwa Wysp, wie jednak, że wciąż ma wielu wrogów, dlatego bezustannie pobiera nauki pod okiem Corva, który szkoli ją w posługiwaniu się bronią i w sztuce przemykania w cieniu. Dziewczyna niespecjalnie jest zadowolona z tytułu, który nosi, a jeszcze bardziej z odpowiedzialności, jaka się z nim wiąże. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że w Cesarstwie działa liczna i głośna grupa otwarcie szkalująca Emily i jej rządy, zaś od pewnego czasu daje o sobie znać Zmora Korony – seryjny morderca rozprawiający się z osobami publicznie krytykującymi cesarzową, co prowadzi do podejrzeń, że w ten sposób ucisza ona swoich wrogów. W piętnastą rocznicę zabójstwa cesarzowej Jessamine do Dunwall przybywa delegacja z wyspy Serkonos, a wraz z nią znana z dodatków do „jedynki” Delilah Copperspoon. Ogłasza ona, że jest siostrą zmarłej Jessamine, a tym samym prawowitą cesarzową. Pozbawia Corva mocy, Emily ogłasza uzurpatorką, a następnie wyjmuje ich spod prawa, oskarżając o dokonywanie morderstw jako Zmora Korony. Zadaniem bohaterów będzie oczyszczenie swoich imion, odkrycie prawdy o Delili i pozbycie się jej.

 

To, co napisałem powyżej, nie jest, wbrew pozorom, bardzo dużym spojlerem – dowiadujemy się o tym w trakcie pierwszych siedmiu minut gry, na które składają się wprowadzające w fabułę filmiki i przerywniki. Podejmujemy wtedy tylko jedną, ale znaczącą decyzję: czy będziemy grać Corvem, czy Emily. To o tyle ważne, że wybór jest ostateczny i nieodwołalny, gra nie daje bowiem możliwości przełączania się między postaciami. Kiedy wybierzemy jedną, ta druga zostaje „ubezwłasnowolniona” i jednym z naszych najważniejszych celów jest uratowanie jej. Bez względu na to, kogo wybierzemy, osoba ta po ucieczce z Dunwall Tower podejmuje jedyny pewny trop, który prowadzi do Karnaki, stolicy Serkonos.

 

Bez wątpienia jednym z największych atutów „Dishonored 2” jest możliwość dalszego odkrywania mało znanego jeszcze uniwersum, chociaż będzie to zaletą przede wszystkim dla tych, którzy grali w pierwszą część i znają już podstawy stworzonego przez Arkane Studios świata. Osoby takie dodatkowo znacznie łatwiej odnajdą się w niektórych wydarzeniach i wątkach. Chociaż pierwszy rozdział rozgrywa się w dobrze nam znanym Dunwall, reszta toczy się już głównie w Karnace, co pozwala poznać wiele nowych faktów i smaczków. Sama fabuła co prawda nie należy do szczególnie wyszukanych, a całość w wielu aspektach powiela to, co znamy z jedynki. Zniesławienie? Jest. Zaraza nękająca miasto? Jest. Konieczność oczyszczenia swojego imienia? Jest. Eliminowanie po kolei pionków w wielkim spisku, żeby dotrzeć do osób stojących na jego czele? Jest. Chociaż taka wyliczanka mogłaby sugerować, że dostajemy po raz kolejny to samo, niezaprzeczalną zaletą drugiej części są dwie grywalne postaci. Co prawda Corvo i Emily wykonują dokładnie te same misje i w tych samych miejscach, ale dla każdego z nich napisane zostały różne dialogi, przez co poznajemy nieco odmienne fabuły. Decydując się na Corva lepiej poznajemy postać, z którą zaznajomiliśmy się już w „jedynce”, w czym bez wątpienia pomaga fakt, że nareszcie nauczył się mówić. Wybierając Emily zapoznajemy się z kimś w zasadzie całkowicie nowym. Nie oszukujmy się, w „Dishonored” przedstawiono ją raczej mizernie, jako stereotypową „damę w opałach”, którą główny bohater musi uratować, a co więcej, była wtedy małą dziewczynką. W „dwójce” jest już jednak młodą kobietą, de facto postacią całkowicie nową, mającą swoją własną historię, własne motywacje i przemyślenia, więc granie nią i poznawanie jej losów na pewno będzie dla fanów marki satysfakcjonujące.

 

Wybór bohatera nie wpływa jednak tylko na dialogi, ale też w pewnym stopniu na styl rozgrywki. Prawda, oboje posługują się mieczem, kuszą, pistoletem i rozmaitymi gadżetami, posiadają jednak inny zestaw nadprzyrodzonych mocy. Umiejętności Corva nie różnią się od tych, jakie znamy z „jedynki” – to w dalszym ciągu postać, która stawia na ciche działania i przemykanie tak, żeby pozostać niezauważonym, chociaż może być też terminatorem, likwidującym każdego – strażników czy cywili – kogo spotka na swojej drodze, o ile gracz preferuje taki styl. Emily, jako młodsza i jeszcze dość porywcza, posiada w „repertuarze” umiejętności bardziej, że tak powiem, widowiskowe, jak chociażby domino, pozwalające połączyć ze sobą przeciwników, a potem ich jednocześnie – dajmy na to – udusić. Podczas gdy mignięcie Corva pozwala mu się przenieść niezauważonym, Emily w trakcie używania dalekiego chwytu może zostać zauważona przez wrogów. Chociaż granie cesarzową jest trochę bardziej widowiskowe, to nie łudźcie się, że jest to wybór dla graczy preferujących rozwiązania siłowe: jedną z podstawowych zasad pozostaje to, że im więcej osób zabijemy, tym bardziej rozprzestrzeni się zaraza, a zakończenie będzie gorsze. Wracając jednak do mocy: nowością jest dostępna dla obu postaci umiejętność pozwalająca tworzyć własne kościane amulety. W tym celu rozbieramy te już posiadane na czynniki pierwsze, a następnie ich moce zaklinamy w nowym, mieszczącym od dwóch do czterech ulepszeń. Ponieważ ilość gniazd na kościane amulety jest ograniczona, rozwiązanie takie pozwala na korzystanie z ośmiu ulepszeń w dwóch gniazdach, a nie w ośmiu. Jeżeli jednak nie zainwestujemy w rozwinięcie umiejętności tworzenia amuletów, próba stworzenia takiego z trzema lub czterema ulepszeniami może zakończyć się niepowodzeniem, prowadząc do bezpowrotnego zniszczenia surowców.

 

Screen z gry "Dishonored 2" 

 

Bardzo ważną nowością jest to, że można całkowicie zrezygnować z mocy, odmawiając przyjęcia daru Odmieńca. Z jednej strony jest to fajne rozwiązanie i miły ukłon w stronę graczy, którzy twierdzili, że nadprzyrodzone umiejętności w „Dishonored” to czitowanie. Nic bardziej mylnego, grę dało się przecież przejść bez korzystania z mocy, za co zresztą odblokowywane było osiągnięcie. W drugiej części taka możliwość jest teraz dostępna niejako „w pakiecie”, szkoda jednak, że Arkane nie do końca przemyślało tę decyzję, graczy grających bez korzystania z mocy traktując trochę po macoszemu i nie oferując im dodatkowych rozwiązań. Jeżeli zdecydujecie się grać w ten sposób, nie otrzymacie drzewka rozwoju, które pozwoli np. skuteczniej się skradać albo lepiej posługiwać się bronią. Co więcej, dostanie się w niektóre miejsca jest trudne nawet posiadając moce, a wydaje się, że w trybie „Ciało i stal” jest w ogóle niemożliwe. Osoby decydujące się na ten tryb prawdopodobnie nie odblokują osiągnięcia „Skok odwagi”, wymagającego wejścia na najwyższy punkt Instytutu Addermire, co – jak się wydaje – da się zrobić chyba tylko korzystając z mignięcia albo dalekiego chwytu. Co prawda po odrzuceniu propozycji Odmieńca w dalszym ciągu możliwe jest korzystanie z kościanych amuletów, które np. przyspieszają regenerację zdrowia albo zwiększają jego pasek, ale niemożliwe jest tworzenie wspomnianych wcześniej amuletów posiadających od dwóch do czterech ulepszeń. Ponieważ handlarzom nie można sprzedawać przedmiotów, znajdować będziemy amulety odnawiające manę czy wpływające na moce, które będą nam zalegać w „ekwipunku”. Chociaż runy, które również będą dla nas bezużyteczne, automatycznie „przetwarzane” są na dodatkowe dwieście sztuk złota, to jednak trochę mało. No i najważniejsze – tryb „Ciało i stal” czasami wyklucza korzystanie z niektórych ścieżek. Przykładowo w zadaniu „Mechaniczna Rezydencja” do tytułowego budynku można dostać się kolejką (znajdując wcześniej odpowiednią kombinację do niej) albo pójść pieszo, „migając” pomiędzy rozpadlinami, jednak grając bez mocy pozostaje tylko to pierwsze rozwiązanie. Chociaż osobiście wybrałem tryb z mocami, bo dla mnie „Dishonored” to skradanie się + mignięcie + duszenie / strzałki usypiające, to żałuję, że Arkane nie uczyniło z „Ciała i stali” pełnoprawnego rozwiązania. Chciałoby się, żeby osoby decydujące się na ten tryb dostały osobne drzewko rozwoju, zamiast niepotrzebnych amuletów czy eliksirów many znajdowały np. dodatkowe bełty usypiające, no i żeby mogły się dostać w każde miejsce.

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Dishonored 2" – Dunwallskie dni i noce Karnaki

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora pottero

Homoseksualizm u… wikingów - Erotyka, towarzyskie

Homoseksualizm to we współczesnym świecie temat budzący ogromne kontrowersje, ale jak na ironię problemu z nim nie mieli starożytni ani ludy niechrześcijańskie. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak osoby homoseksualne postrzegali maskulinistyczni wikingowie – kultura dzielnych wojaków z mroźnej Północy, którzy na kilkaset lat przed Kolumbem dotarli do Ameryki?

"Transformers: Ostatni rycerz" – Psorka z Brazzers i wielkie roboty - Recenzje filmów

Nie jestem jak te tępe bubki z superpoważanych gazet i stron internetowych, które wszystkie filmy oceniają tą samą miarką. Nie wychodzę z założenia, że kino ma dostarczać przeżyć duchowych – jego zadaniem jest również dostarczanie rozrywki. Dlatego zarówno „Obywatelowi Kane’owi”, jak i letniemu blockbusterowi mogę wystawić taką samą ocenę – nie oceniam ich przecież w jednej tylko skali. W przeciwieństwie do Wielce Poważnych Recenzentów, którzy z miażdżenia kina rozrywkowego uczynili swoje hobby, miałem nadzieję dostarczyć Wam pozytywną recenzję „Transformers: Ostatniego rycerza”. Co prawda dalej mógłbym to zrobić, ale musiałbym kłamać, a tego robić nie chcę.

 -

Odwiedzin: 4228

Autor: potteroRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Wonder Woman" – Kapitan Stara Batmana kontra Niemcy - Recenzje filmów

Warner Bros. przegrywał jak dotąd z Disneyem na każdej linii, przynajmniej jeśli mowa o uniwersach na podstawie komiksów o superbohaterach. Znośny „Człowiek ze stali”, żenująco słaby „Batman v Superman”, „Legion Samobójców” ogromnie zawodzący oczekiwania. Po tym wszystkim „Wonder Woman” była jedną wielką niewiadomą, tym bardziej, że według różnych przecieków film ponoć rodził się w bólach i miał skończyć jak dwa poprzednie, a dodatkowo budził bardzo silne skojarzenia z genezą pewnego superbohatera w niebieskich rajtkach, rozbijającego się w konkurencyjnym uniwersum.

 -

Odwiedzin: 5591

Autor: potteroRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Logan: Wolverine" – Stary człowiek, a może - Recenzje filmów

Chociaż Wolverine to bez wątpienia najbardziej kojarzona postać z filmowego uniwersum „X-Men”, jak dotąd nie miał on szczęścia do solowych filmów. Fatalną „Genezę” większość widzów wolała wyprzeć z pamięci, a „Wolverine” okazał się być produkcją na wskroś przeciętną. Na całe szczęście, pożegnanie Hugh Jackmana z tą kultową rolą okazało się przedsięwzięciem jak najbardziej udanym. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że „Logan: Wolverine” to jak dotąd jeden z najlepszych filmów zrealizowanych na podstawie komiksów i bez wątpienia najlepszy film z serii „X-Men”, w moim odczuciu przebijający nawet świetnego „Deadpoola”.

 -

Odwiedzin: 4289

Autor: potteroRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Kubo i dwie struny" – Chłopiec i zaczarowany shamisen - Recenzje filmów

Piętnaście lat temu najczęściej bywało tak, że do Polski duże hollywoodzkie premiery trafiały ze sporym opóźnieniem. W ubiegłym roku oburzenie wywołał fakt, że na „Przebudzenie Mocy” będziemy musieli czekać dwa tygodnie dłużej, chociaż piętnaście lat temu na „Władcę Pierścieni: Drużynę Pierścienia” czy „Harry’ego Pottera i Kamień Filozoficzny” czekaliśmy ponad dwa miesiące. Jeżeli piractwo uczyniło coś dobrego, to tyle, że przez nie otrzymujemy premiery znacznie szybciej – czasem przed Amerykanami, niekiedy równo z nimi, a czasem trochę później, różnica z reguły mieści się jednak w akceptowalnej normie.

Teraz czytane artykuły

"Dishonored 2" – Dunwallskie dni i noce Karnaki - Recenzje gier

„Dishonored” było jednym z największych zaskoczeń 2012 roku. Produkcja mało znanego studia, wcześniej mającego na koncie zaledwie dwa RPG („Arx Fatalis” z 2002 roku i o cztery lata późniejsze „Dark Messiah of Might and Magic”), okazała się być znakomitą skradanką, która w fanach tego gatunku na nowo rozbudziła nadzieje, że można jeszcze coś z niego wycisnąć. Wielu z nich czekało na czwartą odsłonę Thief, kiedy ta jednak trafiła na rynek, mimo wszystko jakoś bliżej było im do przygód Corva.

 -

"Kierunek: Noc" – Ucieczka przed Słońcem - Seriale

Lubię polską fantastykę, ale przyznam, że twórczość Jacka Dukaja jest mi obca. Teraz zapewne miłośnicy pisarza rzucą we mnie gromy za taką szczerość. Cóż. Po drodze było tyle do przeczytania, że nie starczyło czasu dla Dukaja. To jednak nie znaczy, że nie czekałem na serialową ekranizację słynnej powieści „Starość aksolotla”, bo tak właśnie początkowo reklamowano produkcję Netflixa. Co zaskakujące, okazuje się, że„Kierunek: Noc” nie jest (jeszcze?) przeniesieniem jeden do jednego odważnej i szalonej wizji nieuchronnej apokalipsy. Twórcy inspirują się tu tylko pewnym fragmentem książki.

"Skandaliści PRL" – Kochani i pogardzani - Recenzje książek

Pamiętacie słynny dialog z filmu „Rejs” (1970), w którym inżynier Mamoń wyraża swoją opinię o kondycji ówczesnego polskiego kina koledze Sidorowskiemu? Nuda i pustka, nic się nie dzieje. Ale za to w prywatnym życiu obydwu panów działo się bardzo wiele (czyt. nie tylko lało się alkoholu). Zdzisław Maklakiewicz i Jan Himilsbach to jedni z kilku bohaterów nowej książki Sławomira Kopra pt. „Skandaliści PRL” – szczerej, odważnej biografii outsiderów-celebrytów czasów słusznie minionych.

"Dragon Age: Inkwizycja" – Fireballem i mieczem - Recenzje gier

BioWare, dzięki klasykom takim jak „Wrota Baldura”, „Neverwinter Nights” czy „Star Wars: Knights of the Old Republic”, przez wiele lat cieszyło się opinią twórców jednych z najlepszych gier RPG. Wraz z debiutem „Dragon Age II” w 2011 roku na nieskazitelnym dotąd wizerunku pojawiła się spora rysa, która rok później pogłębiła się jeszcze bardziej za sprawą „Mass Effect 3”. W ciągu kilkunastu miesięcy BioWare wydało dwie gry, których jakość była mocno dyskusyjna, a następujące potem odejścia z firmy zarówno jej założycieli, jak i lubianych przez społeczność pracowników, nie nastrajały optymistycznie.

"ReGenesis" – Mięsiste kęski grupy Moyra - Recenzje płyt

Polski zespół melodic death metalowy Moyra idzie jak burza! Członkowie tego bardzo perspektywicznego zespołu zdobywają sukces za sukcesem. W zeszłym roku wystąpili podczas najważniejszych imprez w Polsce: Pol’and’rock Festival oraz Festiwal Uwolnić Muzykę. Do tej pory mieli na koncie jedną dobrze przyjętą Epkę pt. „Threads of Fate”. Już niedługo natomiast wyruszą w pierwszy ich karierze headlinerski tour – „Storm of Fate Tour”.

Nowości

 -

Odwiedzin: 77

Autor: adminKultura

Pierwsza edycja British Film Festival w Kinie Muza w Poznaniu! - Kultura

13 listopada 2024 roku w poznańskim Kinie Muza zadebiutuje pierwsza edycja British Film Festival – pierwszego w Polsce i jednego z niewielu w Europie festiwalu filmowego poświęconego w całości kinematografii brytyjskiej. Znamy już szczegóły programu, które zostały wyjawione na konferencji prasowej. Na te kilka dni organizatorzy zapraszają na ciekawe retrospektywy filmowe, jednak z nich to przegląd filmów mistrza suspensu, legendarnego Alfreda Hitchcocka w 125. rocznicę jego urodzin. Do tego specjalny pokaz „Rydwanów ognia”! I pewne niespodzianki związane z nietypowym seansem kinowym! Jakie konkretnie? O tym w artykule!

 -

Odwiedzin: 180

Autor: adminArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Pierwszy zwiastun "Gladiatora II" z polskimi napisami! Hit czy kit? - Artykuły o filmach

Do serwisu YouTube niczym rydwan na arenę wjechał pierwszy trailer drugiego "Gladiatora". Czy klimat klasyki z roku 2000 został zachowany? Czy Paul Mescal (do tej pory same niszowe produkcje) jako Lucjusz (siostrzeniec Kommodusa) i następca Russella Crowe'a pokaże siłę aktorstwa, będąc magnetycznym bohaterem, za którym będą podążać inni? Zwiastun nie odpowiada w pełni na te pytania, choć scenografia i kostiumy "rządzą" w tym pogrążonym w chaosie Imperium Rzymskim! Niestety jest coś, co psuje widowiskowe sceny. Jasne, że Denzel Washington to czarnoskóry aktor wcielający się tutaj w byłego gladiatora, który zdobył bogactwo, ale czy to oznacza, żeby wciskać w montaż rapowy kawałek? Tak brakuje dobrego motywu Hansa Zimmera (tu go zastępuję Harry Gregson-Williams). Niechaj 86-letni Ridley Scott pamięta - „To, co uczyni, odbije się echem w wieczności”. Niechaj więc podaruje nam co najmniej solidne kino historyczne, mimo że na pokładzie ma Davida Scarpę, scenarzystę byle jakiego "Napoleona". Premiera "Gladiatora II" w połowie listopada 2024 roku! Co by nie powiedzieć, to Joseph Quinn (Eddie ze "Stranger Things") jako imperator wygląda tak, że lepiej się modlić, by nie pokazał kciuka w dół. Taki rzymski Joker... A Wy co przeczuwacie? Będzie hit czy kit?

"Maluje emocje na różowo w pierwszym singlu". Kto? Roztańczona VEROA! - Zespoły i Artyści

VEROA, czyli Weronika Fedor to nie tylko wokalistka, ale też multiinstrumentalistka. Gra na skrzypcach, fortepianie i ukulele. Co więcej, sama pisze teksty i muzykę prosto z nastrojowych inspiracji. W swojej twórczości cechuje się dużą różnorodnością stylistyczną oraz pomysłowością. Właśnie zadebiutowała energiczną piosenką „Róż”.

Przepiękna wydmuszka, czyli szczerze o Pyrkonie 2024 - Fotorelacje

Któż o nie słyszał o sławnym i niezwykle modnym współcześnie Pyrkonie, odbywającym się w przepięknym mieście Poznań? Ten niech wstanie i podniesie rękę, a raczej napisze komentarz pod poniższą relacją. Niemniej dla osób, które nigdy nie słyszały o tym niezwykłym fenomenie, kilka słów wstępu. Pyrkon jest festiwalem dotyczącym szeroko pojętej fantastyki, który od pewnego momentu wyrósł na największe wydarzenie o wspomnianej tematyce w Polsce. Liczba uczestników konwentu nieprzerwanie wzrasta i aktualnie wynosi ponad 50000 osób, corocznie odwiedzających Międzynarodowe Tragi Poznańskie. Uzyskany wynik to naprawdę imponujące osiągnięcie. Niestety od czasów pandemii COVID-19 wydaje się, że renoma Pyrkonu jest coraz bardziej niezasłużona, a bicie kolejnych rekordów popularności to mocno pompowana i niestety myląca strategia organizatorów. Niemniej zacznijmy od początku.

 -

Odwiedzin: 285

Autor: adminKultura

Soundtrack Bartosza Chajdeckiego z "Różyczki 2" wśród najlepszych na świecie! - Kultura

Bartosz Chajdecki („Różyczka 2”) znalazł się w gronie wspaniałych kompozytorów walczących o nagrodę WSA Public Choice Award 2024, która przyznawana jest podczas prestiżowego festiwalu filmowego w Gandawie. W gronie pretendentów do wyróżnienia są m.in. John Williams, Hans Zimmer, Alexandre Desplat, James Newton Howard i Joe Hisaishi!

Ekscytująca współpraca Karoliny Szczurowskiej i Mai Krav, czyli odświeżone "Kwiatki"! - Muzyczne Style

Światło dzienne ujrzał singiel „Kwiatki” w nowej odsłonie, będący efektem współpracy Karoliny Szczurowskiej oraz Mai Krav. Jak się Wam podoba taka wersja? "Pachnie" lepiej?

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 2176

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 2

"Dead Space Remake" – Dynamika Rozświetlającej Mrok Gwiazdy - Recenzje gier

Wydana jesienią 2008 roku gra „Dead Space” zrobiła dla horroru science-fiction w gamingu dokładnie tyle samo co „Ósmy Pasażer Nostromo” dla tegoż gatunku w kinematografii. Tak właściwie, to po latach przemyśleń, obserwacji i znajdywania punktów odniesienia, mogę z czystym sercem zestawiać ten tytuł z każdym wiekopomnym dziełem fantastyki naukowej, bez względu na przypisane mu medium.

 -

Odwiedzin: 463

Autor: PawuloniastyRecenzje gier

Komentarze: 1

"RoboCop: Rogue City" – "Żywy lub martwy, idziesz ze mną..." - Recenzje gier

„Żywy lub martwy - idziesz ze mną...” – zwykł mawiać stalowy glina potencjalnym aresztowanym. Czy jednak gracze, którzy jeszcze nie mieli okazji ów one-liner wypowiedzieć głosem słynnego, filmowego cyborga, powinni skusić się na wirtualną wycieczkę po Detroit, jaką zaserwowali rodzimi twórcy na początku listopada 2023 roku? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w poniższej recenzji polskiej (!), wydanej m.in. na PC, gry „RoboCop: Rogue City”.

 -

Odwiedzin: 4912

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 4

"Cyberpunk 2077" – Per aspera ad astra - Recenzje gier

"(...)Więc tędy albo tędy, chyba że tamtędy, na wyczucie, przeczucie, na rozum, na przełaj, na chybił trafił, na splątane skróty. Przez któreś z rzędu rzędy korytarzy, bram, prędko, bo w czasie niewiele masz czasu, z miejsca na miejsce do wielu jeszcze otwartych, gdzie ciemność i rozterka ale prześwit, zachwyt, gdzie radość, choć nieradość nieomal opodal, a gdzie indziej, gdzieniegdzie, ówdzie i gdzie bądź szczęście w nieszczęściu jak w nawiasie nawias, i zgoda na to wszystko i raptem urwisko, urwisko, ale mostek, mostek, ale chwiejny, chwiejny, ale jedyny, bo drugiego nie ma.(...)"*

 -

Odwiedzin: 1254

Autor: GieHaRecenzje gier

Komentarze: 2

"Stasis: Bone Totem" – Skok na głęboką wodę - Recenzje gier

"Stasis" był pierwszym tytułem, który opisywałem na łamach Altao, a zetknięcie się z nim pozwoliło mi zapoznać się z rzemiosłem jego twórców, którzy akurat na ten czas stawiali swoje pierwsze (nieco chwiejne) kroki na game developerskim poletku. Pomijając powyższy sentymentalizm, to na przykładzie "Stasis'a" mógłbym praktycznie z marszu wyliczyć wartości wyróżniające studio "The Brotherhood" w branży.

 -

Odwiedzin: 5320

Autor: AhyrionRecenzje gier

Komentarze: 1

"Gothic" – Magia drewna! - Recenzje gier

W sierpniu ponownie nastąpi rocznica wydania „Nocy Kruka”, dodatku do „Gothica II”. Cofnijmy się zatem już teraz w czasie, do korzeni kultowej u nas serii. Zazwyczaj nie zaczynam tak recenzji, ale w tym przypadku wymagany jest pewien kontekst. Nigdy nie grałem w pierwszego „Gothica”. Właściwie trudno mi powiedzieć dlaczego, bo w tamtych czasach zagrywałem się w cRPGi, nawet nie chcę myśleć ile czasu przesiedziałem przy „Morrowindzie”. Tak się jednak złożyło, że ominęła mnie jedna z najbardziej popularnych w Polsce gier, dzieło niemieckiego Piranha Bytes.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2024 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.844

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję