Pytania główne
1. „Ród Aury: Cena Oddechu" to historia fantasy, ale czy nie jest przede wszystkim opowieścią o miłości i tęsknocie? Co było pierwsze w procesie twórczym? Świat Ka-El czy emocje Aury i Natana?
Jakub Młynarczyk: Ma Pan absolutną rację. Choć osadziłem tę historię w świecie fantasy, pełnym potężnej magii, to od samego początku fundamentem były dla mnie emocje. Dla mnie „Ród Aury” to przede wszystkim opowieść o miłości, która musi zmierzyć się z absolutnym dramatem, wymazaniem i tak głęboką tęsknotą, że aż boli.
W procesie twórczym to właśnie emocje Aury i Natana były pierwsze. Najpierw w mojej głowie zrodziła się ta intymna, skomplikowana więź – obraz dwóch oddanych osób, z których jedna zostaje brutalnie odarta z pamięci, a druga jest w stanie rzucić wyzwanie samej śmierci, byle tylko utrzymać partnera przy życiu.
Dopiero wokół tego rozdzierającego serce dramatu zacząłem budować Uniwersum Ka-El. Magia, błękitna esencja miały być narzędziem i katalizatorem, który wystawia ich uczucie na najcięższą próbę. Świat fantasy dał mi po prostu przestrzeń, by tę miłość i tęsknotę pokazać w ekstremalnych, nieludzkich warunkach.
2. Już od pierwszych stron pokazuje Pan miłość, która jest jednocześnie największym szczęściem i największym zagrożeniem. Dlaczego zdecydował się Pan połączyć uczucie z tak wysoką ceną?
Jakub Młynarczyk: Zdecydowałem się na taki zabieg w mojej książce, ponieważ uważam, że najsilniejsze i najbardziej autentyczne emocje rodzą się właśnie wtedy, gdy stawka jest najwyższa. Miłość, która przychodzi łatwo i nie wymaga żadnych wyrzeczeń, rzadko potrafi poruszyć najgłębsze struny w duszy czytelnika.
W „Rodzie Aury” chciałem pokazać uczucie absolutne – takie, które definiuje całe życie bohaterów. Kiedy łączysz miłość z ogromnym zagrożeniem i tak potężną ceną, zdejmujesz z niej wszelkie maski. Wtedy widzimy prawdziwy charakter Natana jako strażnika i bezgraniczne oddanie Aury. Wysoka cena sprawia, że każda chwila ich bliskości, każdy intymny gest czy spojrzenie zyskują podwójną wartość. Czytelnik czuje, że ci bohaterowie ryzykują wszystkim, co mają, a dramat i łzy, które się pojawiają, są naturalną konsekwencją tej walki. Chciałem po prostu dowieść, że prawdziwa miłość nie cofa się nawet przed największym mrokiem – ona w tym mroku lśni najjaśniej.
3. Aura jest bohaterem niezwykle emocjonalnym. Jego pragnienie bliskości wydaje się silniejsze niż instynkt przetrwania. Czy łatwo było wejść w jego psychikę podczas pisania?
Jakub Młynarczyk: Wejście w psychikę Aury było fascynującym, ale również niezwykle wyczerpującym emocjonalnie procesem. Aura nie jest typowym bohaterem fantasy, który kalkuluje, planuje i stawia na chłodny instynkt przetrwania. Dla niego sensem istnienia jest bliskość, a samotność i odrzucenie są gorsze niż fizyczna śmierć.
Pisząc jego postać, musiałem całkowicie odrzucić racjonalne myślenie i pozwolić, by to czyste, wręcz bolesne emocje przejęły kontrolę nad piórem. Aura czuje mocniej, kocha bezgranicznie i cierpi całą swoją istotą. Czasami złapanie tego balansu bywało trudne – zależało mi, aby jego dramat i łzy były głęboko ludzkie, poukładane i uzasadnione fabularnie, a nie wymuszone na siłę. Chciałem, żeby czytelnik od pierwszej chwili zrozumiał, dlaczego ten chłopak jest gotów zaryzykować wszystkim i spłonąć od środka, byle tylko utrzymać przy sobie Natana. Żywię nadzieję, że mi się to udało, bo każdy czytelnik ma inną strefę emocjonalną. Kiedy pisze się postać tak bezkompromisową w swoich uczuciach, nie da się pracować na pół gwizdka – musiałem oddać mu część własnej wrażliwości.
4. W książce często powraca motyw dotyku. Dla większości ludzi to coś naturalnego, a dla Aury staje się czymś niemal zakazanym. Skąd pomysł, aby właśnie dotyk uczynić symbolem miłości i tragedii?
Jakub Młynarczyk: Dotyk, to najbardziej pierwotny i autentyczny język miłości, jaki znamy. W codziennym życiu często go nie doceniamy, ale w „Rodzie Aury” chciałem uczynić z niego symbol raju utraconego.
Czytelnicy, którzy już przeczytali „Ród Aury”, wiedzą, że moc Aury nie zawsze była dla chłopców wyrokiem. W Rozdziale 13 książki, kiedy Aura z Natanem mieli po 16 i 17 lat, ich miłość była bezpieczna. Mogli kochać się, dotykać i być blisko, a magia nie czyniła Natanowi żadnej krzywdy. To były chwile czystego, nieskażonego szczęścia. Wszystko zmieniło się drastycznie, gdy Aura zaczął zbliżać się do wieku 18 lat – to wtedy jego esencja dojrzała, i stała się niszczycielska, i zamieniła dotyk w śmiertelne zagrożenie.
Wprowadzenie tego kontrastu pozwoliło mi nadać tej historii ogromną intymność i głęboki dramat. Dla Aury każdy fizyczny kontakt z Natanem teraz, to bolesne wspomnienie tego, co stracili. Proste splatanie dłoni, które kiedyś było codziennością, stało się czymś zakazanym, co cieleśnie boli i niesie porażające konsekwencje. Chciałem, żeby czytelnik czuł ten potworny żal – świadomość, że znasz smak bezpiecznych objęć ukochanej osoby, ale dorastanie odebrało ci do nich prawo.
5. Relacja Aury i Natana wyróżnia się ogromną czułością. Jak budował Pan tę więź, aby czytelnik odczuł ich troskę o siebie nawzajem i uwierzył w siłę tego uczucia?
Jakub Młynarczyk: Budowałem tę więź wokół ich wzajemnej troski, bezgranicznego oddania i instynktownej potrzeby bliskości. Zamiast na słowach, skupiłem się na czynach – na tym, jak Natan jako strażnik bez wahania chroni Aurę, a jak Aura cierpi, widząc konsekwencje swojej niszczycielskiej esencji. Siła tego uczucia staje się dla czytelnika wiarygodna przez dramat i łzy, które naturalnie wynikają z fabuły, gdy ta ogromna intymność zderza się z brutalną rzeczywistością. Czytelnik Wierzy w nich, bo widzi dwoje ludzi gotowych zaryzykować wszystkim, byle tylko o siebie walczyć.
6. Czy podczas pisania miał Pan moment, w którym sam emocjonalnie przeżywał sceny między Aurą a Natanem?
Jakub Młynarczyk: Tak, wielokrotnie. Pisanie o relacji, w której bliskość i intymność łączą się z dramatem, wymagało ode mnie wejścia w te emocje. Sceny, w których bohaterowie mierzą się z bezsilnością, łzami i barierą, której nie mogą przekroczyć, były dla mnie trudne do przelania na papier. Przeżywałem każdy ich bolesny moment, bo tylko wtedy mogłem oddać tę historię w sposób autentyczny i poruszający.
7. Wiele osób po lekturze może odnieść wrażenie, że śmierć nie jest najstraszniejszą rzeczą w tej historii. Znacznie bardziej boli utrata wspomnień i wspólnej przeszłości. Czy taki był zamysł od początku?
Jakub Młynarczyk: Zdecydowanie tak. Śmierć jest ostateczna, ale utrata wspomnień to powolna, bolesna agonia dla kogoś, kto zostaje i pamięta sam.
8. Natan po wymazaniu pamięci staje się dla Aury kimś jednocześnie bliskim i całkowicie obcym. Czy uważa Pan, że pamięć jest fundamentem miłości?
Jakub Młynarczyk: Pamięć jest jednym z wielu fundamentów miłości. Jest fundamentem, który buduje tożsamość relacji i nadaje sens wspólnym gestom. Kiedy ona znika, miłość traci swoje oparcie i staje się bolesną pustką. Jednak w historii Aury chciałem pokazać coś jeszcze – że nawet po utracie wspomnień, w ciele i podświadomości pozostaje pewien ślad, trudna do wykasowania intuicja bliskości. To sprawia, że serce podpowiada jedno, a czysta, pusta karta w głowie drugie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję