O nasArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga

"Mass Effect: Andromeda" – Andromeda 90210 - Recenzje gier

Wiedząc o zbliżającej się wielkimi krokami premierze „Andromedy”, zdecydowałem się na zapoznanie z trylogią „Mass Effect”. Nie dowierzałem samemu sobie, dlaczego pomijałem ją tak długo, gdyż okazała się dla mnie przeżyciem niemalże dorównującym trzeciemu „Wiedźminowi”.

Informacje o artykule
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
GieHa (542 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 050
Czas czytania:
1 445 min.
Kategoria:
Recenzje gier
Autor:
GieHa (542 pkt)
Dodano:
649 dni temu

Data dodania:
2017-04-11 10:46:55

Dzieje Johna Sheparda i załogi Normandii zakończyły się, łamiąc serca graczy na całym świecie nie tylko ze względu na przywiązanie do historii (wzbogacanej dość przepłacanymi, aczkolwiek klimatycznymi DLC – gorąco polecam „The Liar of the Shadow Broker” oraz „The Citadel”) opowiedzianej za pomocą trzech odsłon, na przestrzeni pięciu lat, ale również katastrofalny finał. Swoją drogą późniejsze wprowadzenie darmowego „Extended Cut”, które ubogaciło końcówkę gry o pewne treści, jedynie złagodziło jej bardzo krytyczny odbiór – choć przyznam, że i tak stałem się w stu procentach wielkim fanem dopiero co ukończonej przeze mnie serii i ze sporą ciekawością wypatrywałem na horyzoncie zdarzeń galaktykę „Andromedy”.


Studio BioWare zdawało sobie sprawę z wyzwania ciążącego na powyższym tytule. Decydując się na zamknięcie epopei trzech pierwszych „Mass Effect'ów” (która odcisnęła swoją głębią, klimatem oraz cudownie wykreowanymi bohaterami spore piętno w historii gier komputerowych), należało zdawać sobie sprawę z problemów kontynuowania prac przy samej marce. Najważniejszym była konieczność zaplanowania i przeprowadzenia ucieczki z uniwersum, które BioWare same stworzyło – bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie śmiał nawet rozważać dolewania do Drogi Mlecznej fabuły różnej od już poznanej. Mimo iż zarys głównego założenia znany był od bardzo dawna, to należało go ostatecznie urzeczywistnić i w ten oto sposób twórcy zabierają nas do zupełnie nowej części wszechświata.

 

Screen z gry "Mass Effect: Andromeda" (źródło: youtube.com)

 

Rok 2185. Mesjasz komandor John (bądź Jane) Shepard dopiero co wstaje z grobu, a sprawa Żniwiarzy uznawana jest w dużej mierze za bajędy. Ludzkość trwa w dążeniu do umacniania swej pozycji w galaktyce – w tle mają miejsce wszelakie spory, potyczki, błyski przekaźników etc. Niektórzy jednak postanowili sięgnąć wzrokiem o wiele dalej niż „rodzime zakątki”. Pewna bajecznie bogata persona dała impuls do wybudowania i skierowania do Andromedy swoistej kopii Cytadeli – Nexusa, który w dalekiej galaktyce docelowo będzie pełnił z początku funkcje Hubu. Cztery statki-arki (na jednym z nich znajduje się 20 tys. ludzi w stanie hibernacji, a wśród nich również nasz główny bohater) wyruszają jego śladem w podróż trwającą ponad 600 lat, by znaleźć ludzkości nowy dom – warto od razu tu nadmienić, iż jest to przedsięwzięcie à la wyprawa Kolumba (oczywiście zachowując odpowiednią skalę), a nie paniczna ucieczka przed zagładą, o której zresztą nikt wówczas jeszcze nie myślał. Pamiętam, że przyklasnąłem temu rozwiązaniu na samym początku rozgrywki. Zasadniczo było to jedyne rozsądne wyjście dla studia chcącego dalszego rozwoju swej franczyzy przy jednoczesnej decyzji zerwania z legendą oryginałów – skierować się (w przenośni i dosłownie) w miejsce oddalone o ponad 2,5 mln lat świetlnych, ku nowemu początkowi.

 

W zależności od preferencji, które mogą być wyrażone dość szczegółowo w kreatorze postaci (dla fanów wszelakich smaczków i „Smaków” ważna wyda się także konieczność podania płci Sheparda), naszym głównym bohaterem może być Sara Ryder bądź jej bliźniaczy brat. Moim wyborem był Scott, który po interesującym intrze oraz sześciu stuleciach budzi się ze snu kriogenicznego. Podczas interaktywnego wprowadzenia/samouczka dowiadujemy się między innymi o wbudowanym w nasz organizm (!) implancie zapewniającym bezpośrednie łącze z komputerem misji o nazwie HAL SAM. Można by polemizować nad moralnością takich zabiegów, ale ponieważ zadziała to na plus dla grywalności, przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Oczywiście fabule niewiele czasu zabrało, by zesłać na nas lokalny kłopot – zderzenie z bliżej nieokreśloną olbrzymią masą kosmiczną, za której sprawą przerwany zostaje proces wybudzenia Sary (jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – po prostu pojawi się, gdy wymagać tego będzie scenariusz). Jak na krnąbrnego i „fajnego” młodzieńca przystało, przeprowadzimy jeszcze na mostku kapitańskim buntowniczą dyskusję o podjęciu właściwych kroków w zaistniałej sytuacji z głównym Pionierem – naszym wymagającym ojcem – nim udamy się promami na najbliższą planetę, mogącą stać się nową kolebką rodzaju ludzkiego...

Już pierwsze konwersacje ukazują nam diametralną różnicę pod względem formy rozmówców dialogów. Nie ma opcji dialogowych. Zastąpiono je „tonami wypowiedzi” (emocjonalny, logiczny, swobodny, profesjonalny), które podczas pogadanek nakreślają prawdopodobną treść responsu naszej postaci, ale bardzo często mijają się z naszym zamysłem. W ten oto sposób poważny czynnik (wszystkich szanujących się erpegów), pozwalający graczowi utożsamiać się ze swoim bohaterem, nie został może do końca zniszczony, lecz z pewnością ekstremalnie zredukowany. Jednakże gwoździem do trumny programu w tym temacie jest ewidentne niedopracowanie modeli twarzy rozmówców. Jestem w miarę na świeżo z poprzednimi odsłonami i doskonale zapamiętałem, że lip sync nie było ich mocną stroną, ale niech mi ktoś wytłumaczy jakim cudem jakość modeli facjat, zwłaszcza podczas sekwencji dialogowej, cofa się (nie żartuję) do pierwszego „ME”? Chociaż i tak niezupełnie, gdyż doskonale zapamiętałem kilka ujęć kamery z pierwszej części, które bardzo udanie manipulowały oświetleniem i gammą, dając odbiorcy przyjemne złudzenie realizmu w tychże sekwencjach. Tutaj natomiast przyjdzie nam zaobserwować festiwal śmiesznych, niekiedy niepokojących, ale przede wszystkim żenujących kulfonów odwracających swoją cudacznością uwagę gracza od treści wypowiadanych na ekranie.

 

Czy problemy z dialogami mają wpływ na postrzeganie przez nas fabuły? Nie, ponieważ przez ok. 80% czasu rozgrywki odnosi się wrażenie, że fabuła odbywa się właściwie w innej galaktyce, a my bawimy się w kosmicznych „Młodych Gniewnych” zupełnie gdzie indziej. Jednak stwierdzam gwoli ścisłości, że sama końcówka (jak na ironię względem „ME3”) wyciąga całą opowieść z bagna marazmu i warto dla niej wytrwać wcześniejsze brodzenie w miejscu, zwłaszcza że ukontentuje nas tym bardziej, im więcej uwagi poświęcaliśmy dotychczasowej rozgrywce (odkrywanie światów, poznawanie NPC-ów etc.). Porzućcie nadzieję, nie jest to w żadnym wypadku historia mogąca konkurować z wydarzeniami znanymi z poprzednich części – chciałem tylko zaznaczyć, iż główna linia fabularna nie została położona od początku do końca.

 

Screen z gry "Mass Effect: Andromeda" (źródło: youtube.com)


Natomiast poziom pomysłowości przy projektowaniu naszej brygady oraz stężenie relacji interpersonalnej rodem z Comedy Central (a to ktoś skrycie marzy o skumplowaniu się z nami, a ktoś inny rzuci „wczesnogimnazjalnym sucharem” podczas walki) leżą i dodatkowo kwiczą. Wiedziałem, że (choćby piekło zamarzło) oddział z „ME: A” nie dorówna miksowi „Drużyny Pierścienia” i załogi „Star Treka” poznanemu w trylogii – nie było możliwe skopiowanie miłości od pierwszego wejrzenia między Shepardem a Liarą, kozackiej przyjaźni Garrusa, jeszcze bardziej kozackiej wojowniczości Wrexa, kosmicznie kozackiej agresywności Grunta, błyskotliwej osobowości Mordina, siły Tali, skrywanej przez jej wrażliwą naturę itd. Jednak twórcy mogli przynajmniej spróbować podążyć do wymienionego wzoru, czerpiąc z możliwości wykreowanego przez siebie, nowego (wszech)świata. Zamiast tego postanowiono wcisnąć nam niedopracowaną i „zasmarkaną” kalkę towarzystwa ze starej galaktyki, dodając przy okazji w nasze szeregi zupełnie nieciekawego (jak i „konstrukcja” jego rasy) przedstawiciela Andromedy. Mogę się zgodzić, że jedna persona z naszej grupy na tle reszty daje radę, ale nie ma możliwości, by ktokolwiek nie zauważył zlekceważenia przez autorów tak ważnej kwestii.

 

Galeria zdjęć - "Mass Effect: Andromeda" – Andromeda 90210

Temat / Nick:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora GieHa

autor:GieHa(542 pkt)

utworzony: 87 dni temu

liczba odwiedzin: 241

autor:GieHa(542 pkt)

utworzony: 171 dni temu

liczba odwiedzin: 1059

autor:GieHa(542 pkt)

utworzony: 318 dni temu

liczba odwiedzin: 970

Teraz czytane artykuły

"Mass Effect: Andromeda" – Andromeda 90210 - Recenzje gier

Wiedząc o zbliżającej się wielkimi krokami premierze „Andromedy”, zdecydowałem się na zapoznanie z trylogią „Mass Effect”. Nie dowierzałem samemu sobie, dlaczego pomijałem ją tak długo, gdyż okazała się dla mnie przeżyciem niemalże dorównującym trzeciemu „Wiedźminowi”.

"Outlast" – Straszna perspektywa - Recenzje gier

Strach, szaleństwo i opętanie - witamy w Mount Massive Asylum, a dokładniej w grze "Outlast". Pierwszoosobowy survival horror od studia Red Barrels to jedna z niewielu w tym roku gier z tego gatunku. Według zapowiedzi miała być najlepszą, a zarazem najstraszniejszą. Czy debiut kanadyjskiej ekipy spełnia pokładane w nim nadzieje?

"Pan Lodowego Ogrodu" – Obcy na „Nowej Ziemi” - Recenzje książek

Ludzka wyobraźnia nie zna granic. Szczególnie gdy włada nią pisarz kreujący światy fantasy. Wówczas słowo „niemożliwe” nie istnieje. Takim twórcą jest Jarosław Grzędowicz i szczerze trzeba przyznać, że obok Andrzeja Sapkowskiego należy do najoryginalniejszych mistrzów swojej dziedziny, a jego „Pan Lodowego Ogrodu” Tom I (łącznie są cztery części, ostatnia trafiła do księgarń w 2012 roku) może śmiało stawać w szranki z „Wiedźminem”.

"Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" – Prawo Matki - Recenzje filmów

Gdy idę do kina, wiem czego się spodziewać. Mogę sobie mniej lub bardziej zepsuć niespodziankę, czytając o danym filmie, moje konkretne oczekiwania mogą być za niskie czy lub wysokie, a twórcy czasem potrafią solidnie namieszać w danym filmowym gatunku. Mimo to filmów, które biorą mnie z zaskoczenia, jest jak na lekarstwo. Jeden z nich z pewnością stanowią „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” Martina McDonagha, po obejrzeniu których czuję się, jakbym złapał złotą rybkę X muzy.

Odwiedzin: 6139

Autor: matusiakReligia

Pieśni maryjne – wyraz kultu Matki Bożej - Religia

Maj jest tradycyjnie w kościele katolickim miesiącem poświęconym Matce Bożej. Wówczas przy kapliczkach i krzyżach mieszkańcy wielu polskich miejscowości spotykają się na tzw. nabożeństwie majowym i odśpiewują oprócz Litanii Loretańskiej wiele pieśni poświęconych Niepokalanej.

"Obcy: Przymierze" – "Wielki" kreator - Recenzje filmów

Groza, tajemnica i krwawa łaźnia. To właśnie te podstawowe elementy napędzały fabułę i budowały klimat serii o najbardziej przerażającym, fascynującym kosmicznym potworze w historii kina. Niestety, w oczekiwanym (raczej przez najwierniejszych fanów) sequelu „Prometeusza” i jednocześnie prequelu „Obcego – 8. pasażera Nostromo” najwięcej jest tego trzeciego – tryskającej litrami na lewo i prawo posoki. A wspomniana groza i enigmatyczność dość szybko rozpływają się w próżni…

Królestwa, które nigdy nie upadną! - Artykuły o filmach

Siedząc w wiejskiej tawernie Pod kulawym psem, położonej na rozstaju dróg, sącząc piwo z wielkiego kufla i wsłuchując się w otaczający mnie gwar oraz ożywione dyskusje rolników na temat upraw zbóż, postanowiłem opowiedzieć wam wszystkim, moi drodzy maniacy kina, o czymś dużo bardziej interesującym od rosnących na polach kłosów żyta.

"Assassin's Creed" – Historia świata jest opowieścią przemocy - Recenzje filmów

Ocena głośnej adaptacji uwielbianej przez zdecydowaną większość globu gry wideo, jaką jest „Assassin’s Creed”, to nie lada wyczyn. Justin Kurzel zaoferował mi dzieło, które potrafi zarówno oczarować, jak i zmęczyć czy znudzić. Spytacie, jak to jest możliwe? Hm, tutaj właśnie tkwi zagadka. Ciekawych odpowiedzi na postawione przed chwilą pytanie zapraszam do lektury poniższego tekstu.

Majówka z BMW 2014 – nasza mała fotorelacja - Fotorelacje

3 maja w Toruniu odbyła się kolejna, coroczna, impreza plenerowa organizowana przez BMW M-POWER CLUB. Po dotarciu na miejsce około godziny 12.30 na własne oczy i uszy ujrzeliśmy i usłyszeliśmy ryk silników oraz pisk opon.

Odwiedzin: 556

Autor: pjSprzęt

Konsola Nintendo Switch - Sprzęt

Na początku marca 2017 roku na rynku zadebiutowała nowa konsola od japońskiego giganta Nintendo, czyli Nintendo Switch. Co sądzą gracze? Czy następca Wii U jest jedynie przereklamowaną zabawką, czy może jednak rewolucyjnym sprzętem?

Teotihuacán – miasto stworzone przez „kosmitów”? - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Kultury starożytnych ludów zamieszkujących dawniej naszą planetę od zawsze stanowią tajemnicę – w większym lub mniejszym stopniu. Jedną z największych zagadek świata stanowi miasto Teotihuacan. Bardzo prawdopodobnym jest, iż przy wznoszeniu tego ośrodka miejskiego ingerowali przybysze z kosmosu.

Pyrkon – wejdź do świata fantastyki! - Organizacje

Pod koniec sierpnia 2016 roku na łamach portalu Altao.pl ukazał się artykuł o Polconie. Tym razem nadszedł czas na jego „bratnią duszę” – jeszcze bardziej popularny Pyrkon z Poznania, czyli Festiwal Fantastyki przez duże F. Od 28 do 30 kwietnia odbywała się jego siedemnasta już edycja, który ponownie przyciągnęła rzesze fanów komiksów, gier, filmów i książek gatunku science fiction i fantasy.

Ed i Lorraine na tropie złych duchów - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Ed i Lorraine Warren zasłynęli w Stanach Zjednoczonych jako badacze zjawisk paranormalnych. W filmie „Obecność” możemy zapoznać się z ich najtrudniejszą sprawą (na potrzeby kina nieco ubarwioną). W tym artykule dowiecie się nieco o tym ekscentrycznym małżeństwie oraz o pewnej nawiedzonej lalce i kłopotach rodziny Smurlów.

Jak napisać scenariusz filmowy? - Recenzje książek

Robin U. Russin oraz Wiliam M. Downs, dwaj amerykańscy scenarzyści całą swoją wiedzę zabrali w jednej książce. W przystępny sposób, dzieląc na poszczególne części, opisali wszystko: od techniki po ciekawostki. „Jak napisać scenariusz filmowy” to najlepsza pozycja na rynku zarówno dla laików jak i nieco doświadczonych pisarzy. To biblia dla scenarzystów.

"Nienachalna z urody" – Bądź jak Czubaszek, miej dystans! - Recenzje książek

Żałuję, że wcześniej nie przeczytałem żadnej z książek pani Marii Czubaszek. Jeszcze bardziej żałuję, że nigdy jej nie poznałem. O ile jednak dorobek literacki uda mi się nadrobić, to o spotkaniu z autorką niestety muszę zapomnieć. Znana, choć przez nie wszystkich lubiana, pisarka zmarła bowiem 12 maja 2016 roku w wieku 76 lat. Nie doczekała premiery swojej ostatniej książki pt. „Nienachalna z urody”, o której postaram się Wam w niniejszej recenzji jak najtrafniej opowiedzieć.

Prawdziwe oblicze chrześcijaństwa - Religia

Chrześcijaństwo, podobnie jak inne religie na świecie są odbiciem wierzeń i praktyk starożytnego świata. Niestety, fałszywa ideologia głoszona przez kapłanów, tak mocno wżarła się w ludzką świadomość, że mało kto poszukuje prawdziwego oblicza nauk dawnych mistrzów.

Odwiedzin: 15649

Autor: pjPrzepisy

Rogaliki krucho-drożdżowe - Przepisy

Tym razem coś na słodko, dla wszystkich łasuchów i nie tylko. O każdej porze, w domu czy na dworze, polubisz rogaliki drożdżowe.

Lindsey Stirling – magia skrzypiec - Zespoły i Artyści

O tym jak popularna jest ta amerykańska artystka niechaj świadczy wiele milionów odsłon na portalu YouTube. Muzyka jaką komponuje i gra przenosi w krainy, w których króluje magia i optymizm. Kto raz posłucha ten na zawsze będzie zakochany.

autor:aragorn136(4241 pkt)

utworzony: 2 dni temu

liczba odwiedzin: 28

autor:Filmaniak01(314 pkt)

utworzony: 5 dni temu

liczba odwiedzin: 46

autor:admin(4658 pkt)

utworzony: 7 dni temu

liczba odwiedzin: 100

autor:admin(4658 pkt)

utworzony: 16 dni temu

liczba odwiedzin: 283

autor:Filmaniak01(314 pkt)

utworzony: 25 dni temu

liczba odwiedzin: 158

autor:GieHa(542 pkt)

utworzony: 171 dni temu

liczba odwiedzin: 1059

autor:GieHa(542 pkt)

utworzony: 87 dni temu

liczba odwiedzin: 241

autor:PaM(594 pkt)

utworzony: 2309 dni temu

liczba odwiedzin: 10495

autor:GieHa(542 pkt)

utworzony: 807 dni temu

liczba odwiedzin: 1069

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2019 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.717

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję