O nasArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga

"Mass Effect: Andromeda" – Andromeda 90210 - Recenzje gier

Wiedząc o zbliżającej się wielkimi krokami premierze „Andromedy”, zdecydowałem się na zapoznanie z trylogią „Mass Effect”. Nie dowierzałem samemu sobie, dlaczego pomijałem ją tak długo, gdyż okazała się dla mnie przeżyciem niemalże dorównującym trzeciemu „Wiedźminowi”.

Informacje o artykule
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
GieHa (722 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 324
Czas czytania:
1 767 min.
Kategoria:
Recenzje gier
Autor:
GieHa (722 pkt)
Dodano:
772 dni temu

Data dodania:
2017-04-11 10:46:55

Dzieje Johna Sheparda i załogi Normandii zakończyły się, łamiąc serca graczy na całym świecie nie tylko ze względu na przywiązanie do historii (wzbogacanej dość przepłacanymi, aczkolwiek klimatycznymi DLC – gorąco polecam „The Liar of the Shadow Broker” oraz „The Citadel”) opowiedzianej za pomocą trzech odsłon, na przestrzeni pięciu lat, ale również katastrofalny finał. Swoją drogą późniejsze wprowadzenie darmowego „Extended Cut”, które ubogaciło końcówkę gry o pewne treści, jedynie złagodziło jej bardzo krytyczny odbiór – choć przyznam, że i tak stałem się w stu procentach wielkim fanem dopiero co ukończonej przeze mnie serii i ze sporą ciekawością wypatrywałem na horyzoncie zdarzeń galaktykę „Andromedy”.


Studio BioWare zdawało sobie sprawę z wyzwania ciążącego na powyższym tytule. Decydując się na zamknięcie epopei trzech pierwszych „Mass Effect'ów” (która odcisnęła swoją głębią, klimatem oraz cudownie wykreowanymi bohaterami spore piętno w historii gier komputerowych), należało zdawać sobie sprawę z problemów kontynuowania prac przy samej marce. Najważniejszym była konieczność zaplanowania i przeprowadzenia ucieczki z uniwersum, które BioWare same stworzyło – bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie śmiał nawet rozważać dolewania do Drogi Mlecznej fabuły różnej od już poznanej. Mimo iż zarys głównego założenia znany był od bardzo dawna, to należało go ostatecznie urzeczywistnić i w ten oto sposób twórcy zabierają nas do zupełnie nowej części wszechświata.

 

Screen z gry "Mass Effect: Andromeda" (źródło: youtube.com)

 

Rok 2185. Mesjasz komandor John (bądź Jane) Shepard dopiero co wstaje z grobu, a sprawa Żniwiarzy uznawana jest w dużej mierze za bajędy. Ludzkość trwa w dążeniu do umacniania swej pozycji w galaktyce – w tle mają miejsce wszelakie spory, potyczki, błyski przekaźników etc. Niektórzy jednak postanowili sięgnąć wzrokiem o wiele dalej niż „rodzime zakątki”. Pewna bajecznie bogata persona dała impuls do wybudowania i skierowania do Andromedy swoistej kopii Cytadeli – Nexusa, który w dalekiej galaktyce docelowo będzie pełnił z początku funkcje Hubu. Cztery statki-arki (na jednym z nich znajduje się 20 tys. ludzi w stanie hibernacji, a wśród nich również nasz główny bohater) wyruszają jego śladem w podróż trwającą ponad 600 lat, by znaleźć ludzkości nowy dom – warto od razu tu nadmienić, iż jest to przedsięwzięcie à la wyprawa Kolumba (oczywiście zachowując odpowiednią skalę), a nie paniczna ucieczka przed zagładą, o której zresztą nikt wówczas jeszcze nie myślał. Pamiętam, że przyklasnąłem temu rozwiązaniu na samym początku rozgrywki. Zasadniczo było to jedyne rozsądne wyjście dla studia chcącego dalszego rozwoju swej franczyzy przy jednoczesnej decyzji zerwania z legendą oryginałów – skierować się (w przenośni i dosłownie) w miejsce oddalone o ponad 2,5 mln lat świetlnych, ku nowemu początkowi.

 

W zależności od preferencji, które mogą być wyrażone dość szczegółowo w kreatorze postaci (dla fanów wszelakich smaczków i „Smaków” ważna wyda się także konieczność podania płci Sheparda), naszym głównym bohaterem może być Sara Ryder bądź jej bliźniaczy brat. Moim wyborem był Scott, który po interesującym intrze oraz sześciu stuleciach budzi się ze snu kriogenicznego. Podczas interaktywnego wprowadzenia/samouczka dowiadujemy się między innymi o wbudowanym w nasz organizm (!) implancie zapewniającym bezpośrednie łącze z komputerem misji o nazwie HAL SAM. Można by polemizować nad moralnością takich zabiegów, ale ponieważ zadziała to na plus dla grywalności, przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Oczywiście fabule niewiele czasu zabrało, by zesłać na nas lokalny kłopot – zderzenie z bliżej nieokreśloną olbrzymią masą kosmiczną, za której sprawą przerwany zostaje proces wybudzenia Sary (jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – po prostu pojawi się, gdy wymagać tego będzie scenariusz). Jak na krnąbrnego i „fajnego” młodzieńca przystało, przeprowadzimy jeszcze na mostku kapitańskim buntowniczą dyskusję o podjęciu właściwych kroków w zaistniałej sytuacji z głównym Pionierem – naszym wymagającym ojcem – nim udamy się promami na najbliższą planetę, mogącą stać się nową kolebką rodzaju ludzkiego...

Już pierwsze konwersacje ukazują nam diametralną różnicę pod względem formy rozmówców dialogów. Nie ma opcji dialogowych. Zastąpiono je „tonami wypowiedzi” (emocjonalny, logiczny, swobodny, profesjonalny), które podczas pogadanek nakreślają prawdopodobną treść responsu naszej postaci, ale bardzo często mijają się z naszym zamysłem. W ten oto sposób poważny czynnik (wszystkich szanujących się erpegów), pozwalający graczowi utożsamiać się ze swoim bohaterem, nie został może do końca zniszczony, lecz z pewnością ekstremalnie zredukowany. Jednakże gwoździem do trumny programu w tym temacie jest ewidentne niedopracowanie modeli twarzy rozmówców. Jestem w miarę na świeżo z poprzednimi odsłonami i doskonale zapamiętałem, że lip sync nie było ich mocną stroną, ale niech mi ktoś wytłumaczy jakim cudem jakość modeli facjat, zwłaszcza podczas sekwencji dialogowej, cofa się (nie żartuję) do pierwszego „ME”? Chociaż i tak niezupełnie, gdyż doskonale zapamiętałem kilka ujęć kamery z pierwszej części, które bardzo udanie manipulowały oświetleniem i gammą, dając odbiorcy przyjemne złudzenie realizmu w tychże sekwencjach. Tutaj natomiast przyjdzie nam zaobserwować festiwal śmiesznych, niekiedy niepokojących, ale przede wszystkim żenujących kulfonów odwracających swoją cudacznością uwagę gracza od treści wypowiadanych na ekranie.

 

Czy problemy z dialogami mają wpływ na postrzeganie przez nas fabuły? Nie, ponieważ przez ok. 80% czasu rozgrywki odnosi się wrażenie, że fabuła odbywa się właściwie w innej galaktyce, a my bawimy się w kosmicznych „Młodych Gniewnych” zupełnie gdzie indziej. Jednak stwierdzam gwoli ścisłości, że sama końcówka (jak na ironię względem „ME3”) wyciąga całą opowieść z bagna marazmu i warto dla niej wytrwać wcześniejsze brodzenie w miejscu, zwłaszcza że ukontentuje nas tym bardziej, im więcej uwagi poświęcaliśmy dotychczasowej rozgrywce (odkrywanie światów, poznawanie NPC-ów etc.). Porzućcie nadzieję, nie jest to w żadnym wypadku historia mogąca konkurować z wydarzeniami znanymi z poprzednich części – chciałem tylko zaznaczyć, iż główna linia fabularna nie została położona od początku do końca.

 

Screen z gry "Mass Effect: Andromeda" (źródło: youtube.com)


Natomiast poziom pomysłowości przy projektowaniu naszej brygady oraz stężenie relacji interpersonalnej rodem z Comedy Central (a to ktoś skrycie marzy o skumplowaniu się z nami, a ktoś inny rzuci „wczesnogimnazjalnym sucharem” podczas walki) leżą i dodatkowo kwiczą. Wiedziałem, że (choćby piekło zamarzło) oddział z „ME: A” nie dorówna miksowi „Drużyny Pierścienia” i załogi „Star Treka” poznanemu w trylogii – nie było możliwe skopiowanie miłości od pierwszego wejrzenia między Shepardem a Liarą, kozackiej przyjaźni Garrusa, jeszcze bardziej kozackiej wojowniczości Wrexa, kosmicznie kozackiej agresywności Grunta, błyskotliwej osobowości Mordina, siły Tali, skrywanej przez jej wrażliwą naturę itd. Jednak twórcy mogli przynajmniej spróbować podążyć do wymienionego wzoru, czerpiąc z możliwości wykreowanego przez siebie, nowego (wszech)świata. Zamiast tego postanowiono wcisnąć nam niedopracowaną i „zasmarkaną” kalkę towarzystwa ze starej galaktyki, dodając przy okazji w nasze szeregi zupełnie nieciekawego (jak i „konstrukcja” jego rasy) przedstawiciela Andromedy. Mogę się zgodzić, że jedna persona z naszej grupy na tle reszty daje radę, ale nie ma możliwości, by ktokolwiek nie zauważył zlekceważenia przez autorów tak ważnej kwestii.

 

Galeria zdjęć - "Mass Effect: Andromeda" – Andromeda 90210

Temat / Nick:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora GieHa

autor:GieHa(722 pkt)

utworzony: 95 dni temu

liczba odwiedzin: 550

autor:GieHa(722 pkt)

utworzony: 172 dni temu

liczba odwiedzin: 710

autor:GieHa(722 pkt)

utworzony: 210 dni temu

liczba odwiedzin: 409

autor:GieHa(722 pkt)

utworzony: 294 dni temu

liczba odwiedzin: 1498

Teraz czytane artykuły

"Mass Effect: Andromeda" – Andromeda 90210 - Recenzje gier

Wiedząc o zbliżającej się wielkimi krokami premierze „Andromedy”, zdecydowałem się na zapoznanie z trylogią „Mass Effect”. Nie dowierzałem samemu sobie, dlaczego pomijałem ją tak długo, gdyż okazała się dla mnie przeżyciem niemalże dorównującym trzeciemu „Wiedźminowi”.

"Assassin's Creed" – Historia świata jest opowieścią przemocy - Recenzje filmów

Ocena głośnej adaptacji uwielbianej przez zdecydowaną większość globu gry wideo, jaką jest „Assassin’s Creed”, to nie lada wyczyn. Justin Kurzel zaoferował mi dzieło, które potrafi zarówno oczarować, jak i zmęczyć czy znudzić. Spytacie, jak to jest możliwe? Hm, tutaj właśnie tkwi zagadka. Ciekawych odpowiedzi na postawione przed chwilą pytanie zapraszam do lektury poniższego tekstu.

Pyrkon – wejdź do świata fantastyki! - Organizacje

Pod koniec sierpnia 2016 roku na łamach portalu Altao.pl ukazał się artykuł o Polconie. Tym razem nadszedł czas na jego „bratnią duszę” – jeszcze bardziej popularny Pyrkon z Poznania, czyli Festiwal Fantastyki przez duże F. Od 28 do 30 kwietnia odbywała się jego siedemnasta już edycja, który ponownie przyciągnęła rzesze fanów komiksów, gier, filmów i książek gatunku science fiction i fantasy.

"Wojna imperiów" – Jedność to niewyobrażalna potęga! - Recenzje filmów

Na ekrany polskich kin wkracza najdroższy chińskojęzyczny film w historii kinematografii. Liczący niemal 65 milionów dolarów obraz to zrealizowane z ogromnym rozmachem historyczne widowisko, które bez problemu może stanąć w szranki z najbardziej kasowymi hollywoodzkimi superprodukcjami. Daniel Lee daje kinomanom możliwość zgłębienia pięknej i wzruszającej opowieści o jedności, oddaniu, poświęceniu, honorze i przyjaźni.

"Wołyń. Wspomnienia ocalałych. Tom I i II" – Bohaterowie do końca! - Recenzje książek

Po seansie filmu „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego przyszła pora na lekturę książki, która jest zdecydowanym głosem w dyskursie na temat ludobójstwa, jakiego dopuścili się w latach 40. XX wieku bandy UPA. „Wołyń. Wspomnienia ocalałych” to dwa tomy składające się z ponad 800 stron – opowieści mrożących krew w żyłach, ale jednocześnie dających nadzieję. Dzięki zebraniu i spisaniu wspomnień ocalałych Polaków autor tej publikacji – Marek A. Koprowski sprawia, że ich ból nigdy nie umrze razem z nimi.

Zamek w Malborku – średniowieczne arcydzieło gotyckiej architektury - Ciekawe miejsca

W dziale „Ciekawe miejsca” również Zamku w Malborku na wzgórzu nad rzeką Nogat położonego nie mogło braknąć. Ta w kilku etapach wzniesiona (od trzeciego ćw. XIII w. do połowy XV w.) budowla monumentalna jest średniowiecznych budowniczych kunsztu popisem. W 1997 roku XX wieku na prestiżową listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO ją wpisano. Przez siedem stuleci historii burzliwej świadkiem była. Słynna z tego, że za główną siedzibę i stolicę wrogom naszym, rycerzom Najświętszej Marii Panny służyła.

Marka Chapel Parket zaprasza na 4 Design Days - Dom i ogród

Przed nami kolejne wydarzenie branżowe z udziałem marki Chapel Parket! Tym razem dębowe podłogi sygnowane tym brandem zagoszczą na III edycji targów 4 Design Days w Katowicach. Eksperci marki będą obecni na stoisku salonu Multi Design (miejsce 98), autoryzowanego dystrybutora podłóg Chapel Parket. Wydarzenie odbędzie się w dniach 15-18 lutego bieżącego roku.

"Terminator: Genisys" – Robodziadek i dziewczynka z jajami - Recenzje filmów

„Idź do kina, jeśli chcesz przeżyć… zawód roku” – taki slogan reklamowy idealnie pasuje do filmu „Terminator: Genisys”. Gdyby potraktować go, jako ot kolejny letni blockbuster, to bawić się można na nim zupełnie nieźle, ale gdy weźmie się pod uwagę, iż jest częścią kultowej dla kina science fiction serii i garściami czerpie z oryginalnej jedynki i dwójki, mina robi się niewesoła.

"Powidoki" polskim kandydatem w wyścigu po Oscara! - Artykuły o filmach

Nie „Wołyń” ani nie „Ostatnia rodzina”, a „Powidoki” Andrzeja Wajdy będą walczyć o oscarową nominację. To osadzona w stalinowskich latach 50. opowieść o charyzmatycznym, niepełnosprawnym malarzu Władysławie Strzemińskim, który pozostaje wierny swoim przekonaniom, nie godząc się z odgórnie narzuconym socrealizmem. Reakcje krytyków na informację, że Komisja Oscarowa wybrała właśnie ten tytuł, są mieszane. To dobre kino, z niezłą rolą Bogusława Lindy, ale mające pewne wady (m.in. stereotypowość). Czy „Powidoki” zdobędą sukces?

"Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie" – "Mocą jestem silny!" - Recenzje filmów

Pochód „Gwiezdnych Wojen” przez kinowy ekran trwa. Rok temu fani nerwowo obgryzali paznokcie przed grudniową premierą „Przebudzenia Mocy”, mając w swoich głowach zarówno optymizm, jak i obawy dotyczące tego siódmego epizodu sagi, za który zabrał się Disney. Mimo niedociągnięć scenariuszowych oraz kalki (główny zarzut) „Nowej nadziei” Lucasa, ów obraz uszczęśliwił niemal wszystkich widzów, przy okazji ustanawiając wiele rekordów finansowych. Czy „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”, będący pierwszym spin-offem uniwersum, to film tak samo dobry jak produkcja w reżyserii J.J. Abramsa?

Odwiedzin: 201

Autor: pjKultura

Węże 2019 zasyczały i ukąsiły. Pytanie, kogo tym razem? - Kultura

Nie wiadomo, czy twórcy paździerzy filmowych Anno Domini 2018 są zadowoleni ze swoich dzieł. Wiadomo za to jedno – polscy widzowie, oglądając owe produkcje w kinie, męczyli się niemiłosiernie. Wiercili w fotelu i nerwowo zerkali na podświetlany zegarek w telefonie. Ale 1 kwietnia mają powód do radości. Popkulturalna Akademia Wszystkiego wręczyła bowiem swoje nagrody dla najgorszych filmów. Wielkim „zwycięzcą” okazała się komedia o maturzystach, czyli „Studniówk@”.

"Birdman" – Jak Feniks z popiołów - Recenzje filmów

Oscary tuż za rogiem. Nie mogło więc zabraknąć recenzji „Birdmana” – filmu, który otrzymał dziewięć nominacji do tego najbardziej prestiżowego wyróżnienia! Krytycy w przeważającej mierze mówią o nim zgodnym głosem, twierdząc, że jest niemalże arcydziełem. A przeciętny widz? Zawita do świata dusznego, nowojorskiego teatru i pozna pewnego aktora, który pragnie być powtórnie podziwiany i jednocześnie wyjść z szufladki dawnej komiksowej roli. Całość podana jest w tragikomicznym sosie, ale czy smacznym dla każdego, to już kwestia subiektywnego podejścia.

Długowieczni królowie Sumeru - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Istnieje wiele podań na temat legendarnych władców w starożytności. Żyli oni i panowali nawet przez setki, a nawet tysiące lat. Konwencjonalna nauka odrzuca tego typu źródła, choć nie ma do tego najmniejszych podstaw.

Odwiedzin: 6515

Autor: PaMTechnologie

Drukarki 3D – przyszłość i nowoczesna technika czy wielki bubel - Technologie

Naukowcy mówią – drukarki 3D zrewolucjonizują świat. Wynalazek na miarę internetu. Następna dekada to przyszłość drukarek 3D?

Seks za kilkadziesiąt lat. Czy androidy zastąpią prawdziwego kochanka? - Erotyka, towarzyskie

Technologiczny postęp może czasem przeciętnego mieszkańca planety Ziemia przyprawić o niemały zawrót głowy. Jeszcze większy szok nastąpi, gdy ów jeden z wielu Ziemian dowie się, że już wkrótce, za kilkadziesiąt lat, we wszystkich większych i mniejszych miastach, będzie można udać się do agencji towarzyskiej, aby uprawiać seks z… robotami! To nie bajka. To wielce prawdopodobne. Tylko co na to etycy, obrońcy moralności i starsze panie w moherowym berecie?

Odwiedzin: 2078

Autor: pjLudzie kina

Alan Rickman – Hipnotyzował głosem, zachwycał charyzmą - Ludzie kina

Artystyczny świat ledwo co otrząsnął się z szoku po śmierci Dawida Bowiego, a tu jak grom z jasnego nieba, 14 stycznia uderzyła wszystkich wiadomość o odejściu wybitnego aktora Alana Rickmana. On także był Brytyjczykiem, także uwielbianym. Urodzony w 1946 roku był niemalże rówieśnikiem Bowiego i zmarł również na nowotwór, z którym przegrał długą i wyczerpującą walkę.

Odwiedzin: 3755

Autor: pjLudzie kina

Tomasz Kot – filmowy "Tygrys" z Legnicy - Ludzie kina

Ten wysoki (niemal 2 metry!) mężczyzna to artysta stricte teatralny, który popularność osiągnął po trafieniu do telewizji, grając w sitcomie „Niania”. Wydawać się mogło wówczas, że „przypięta etykietka” komika zostanie z nim na zawsze. Jednak zaskoczył i widzów, i krytyków. Wcielając się w 2005 roku w Ryśka Riedla – wokalistę zespołu Dżem, był skazany na sukces, skazany na bluesa. Tym debiutem na wielkim ekranie sprawił, że świat kina stanął przed nim otworem.

"Zniewolony" – Zerwać kajdany - Recenzje filmów

Wielka, „wspaniała”, bogata Ameryka - bez grzechów chciałoby się rzec. Niestety, w swojej krótkiej, ale jakże burzliwej i niechlubnej historii, obciążyła sumienie i to znacząco. Niewolnictwo - to słowo stało się dla współczesnych białych obywateli brzytwą raniącą gardło. Czarnoskóry Steve McQueen, idąc szlakiem, utartym ostatnio przez m.in. Stevena Spielberga i Quentina Tarantino, powrócił do tego smutnego tematu. Czy oparty na faktach film pt. „Zniewolony”, którym zachwyciło się wielu krytyków za oceanem, rzeczywiście zasłużył na miano arcydzieła?

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 1 dni temu

liczba odwiedzin: 26

autor:aragorn136(4930 pkt)

utworzony: 2 dni temu

liczba odwiedzin: 104

autor:admin(5582 pkt)

utworzony: 4 dni temu

liczba odwiedzin: 122

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2192 dni temu

liczba odwiedzin: 13751

autor:GieHa(722 pkt)

utworzony: 210 dni temu

liczba odwiedzin: 409

autor:GieHa(722 pkt)

utworzony: 172 dni temu

liczba odwiedzin: 710

autor:GieHa(722 pkt)

utworzony: 95 dni temu

liczba odwiedzin: 550

autor:PaM(614 pkt)

utworzony: 2432 dni temu

liczba odwiedzin: 10905

autor:GieHa(722 pkt)

utworzony: 930 dni temu

liczba odwiedzin: 1246

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2019 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.690

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję