
4 003
4 577 min.
Recenzje gier
GieHa (3442 pkt)
2915 dni temu
2017-04-11 10:46:55
Bardziej serio potraktowano sprawę eksploracji (choć i tak ma się ona nijak do przeszłych, szumnych zapowiedzi). Będziemy mieli możliwość skolonizowania pięciu spośród siedmiu planet, które możemy zbadać w sposób bezpośredni (wszystkie pozostałe są standardowymi „światami pod skanowanie”). Użyto tu rdzenia „jedynki”, który został obudowany w olbrzymie lokacje, stacje przesyłowe (pełniące funkcje fast travel), „punkty” umożliwiające korektę składu drużyny, zmiany wyposażenia, uzupełnienia amunicji bądź naprawy naszego środka transportu – Nomada. Jest to ulepszona wersja Mako (w wersji formalnej i grywalnej), której prowadzenie da nam sporo frajdy podczas odkrywania zakamarków tajemniczych światów. Szkoda, że dosłownie zatrzymano się w połowie drogi podczas tworzenia tego segmentu. Zadania poboczne, które powinny wzbogacać rozgrywkę, sprawiają wrażenie wrzuconych na alibi, ponieważ to za ich sprawą poprawiamy warunki klimatyczne planety – gdy poziom zdatności do życia osiągnie pewien pułap, będziemy mogli zasiedlić dane ciało niebieskie. Aczkolwiek sam pretekst istnienia side quest'ów, przy nużąco rutynowym sposobie ich przedstawienia, nie jest z pewnością czymś satysfakcjonującym dla jakiegokolwiek gracza (a zwłaszcza dla fana serii „Mass Effect”). Więcej do zaoferowania ma czynna eksploracja poszczególnych terenów, dająca szanse na wyszperanie sekretnych lokacji (z dobrze strzeżoną zawartością) bądź krypt Porzuconych (których oględziny stanowią intensywniejszy i mroczniejszy profil rozgrywki). Oczywiście logiczne wnioski same się narzucą, gdy ciąg zdefiniowanych zajść będzie się powielać na trzeciej bądź czwartej planecie z kolei – nużąca monotonia. Niestety prędzej czy później dopadnie ona każdego bez wyjątku, co bezpardonowo doprowadzi do krytyczniejszego osądu wobec całego „działu odkrywcy” w grze.
Screen z gry "Mass Effect: Andromeda" (źródło: youtube.com)
Swego rodzaju nowinką dla cyklu jest (wspomniane już wcześniej) zintegrowanie zwiadowców ze Sztuczną Inteligencją komputera misji. Przez większość czasu pełni ona funkcję spotęgowanego „Wujka Google” lub skanera działającego na kształt wiedźmińskich zmysłów. Aczkolwiek jej prawdziwą siłą jest możliwość całkowitego zredefiniowania korzystania z klas postaci – nie będzie już sztywnego podziału na żołnierza, biotyka, szpiega etc. Wraz z postępem w grze odblokowujemy moce, pochodzące z trzech wariantów. Moce te przypisujemy następnie do każdego z sześciu dostępnych profili (mających charakterystyczne dla siebie bonusy), a SAM pozwala na ich skonfigurowanie i dobór w dowolnym momencie rozgrywki. Nadaje to naszemu protagoniście niezbędnej elastyczności w dynamicznych czasach.
Symbolem tych „dynamicznych czasów” są nieziemskie starcia z przeciwnikami. W tej materii BioWare nie tylko utrzymało DNA serii, ale również je usprawniło. Walki są prowadzone z jeszcze większą energią, za przykład niech posłuży możliwość efektownego (i efektywnego) korzystania z jet packa lub profity płynące z dobrze zsynchronizowanych ataków mocami „z opóźnionym zapłonem”. Ci, którzy przyzwyczaili się do bezpośredniej kontroli nad talentami towarzyszy, mogą się zawieść – ingerowanie w poczynania druhów ogranicza się teraz tylko do wydania trzech komend: „idź”, „atakuj”, „przyjdź”. Reszta spoczywa na barkach komputera. Mnie to osobiście nie przeszkadzało, ponieważ przez całą swoją przygodę z trylogią nie skorzystałem z mocy kompana ani razu (rzadko kiedy nawet wydawałem dyspozycje podczas walk). Potyczki w multiplayerze to w podobnym stopniu podrasowany tryb horde z „ME3” – jest jeszcze ostrzej, ofensywniej i szybciej. Można czasem przysiąść na pół godzinki, zabawić się w paru meczach i z satysfakcją odejść do innych zajęć.
Screen z gry "Mass Effect: Andromeda" (źródło: youtube.com)
Tymczasem odnośnie interfejsu użytkownika z pewnością nie użyjemy słowa „satysfakcjonujący” (bardziej trafny byłby inny wyraz, zaczynający się na literkę „S”). Sam system craftingu strasznie irytuje swoją nieczytelnością – położył on widoczny wysiłek twórców włożony w pokaźną ofertę możliwych do wytworzenia przedmiotów. Dziennik z questami jest de facto utrudnieniem w planowaniu przygody, natomiast dosłowne przedzieranie się przez niepraktyczną, efekciarską otoczkę użytkowania mapy galaktycznej przyprawia o mdłości. Najgorsze, że nijak nie możemy tych sekcji pominąć, bo przecież nie zapamiętamy każdego zadania i musimy skanować planety w celu pozyskiwania surowców. Jeżeli miałbym wskazać w „ME: A” pojedynczy, ciężki, stalowy minus, to byłby nim cały interfejs użytkownika.
Grafika otwartych przestrzeni i poruszających się po nich postaci jest bardzo miła dla oka. Widać tu skok technologiczny względem poprzedniczek – w przeciwieństwie do pomieszczeń zamkniętych i bliższego kadru dialogowego. Optymalizacja wciąż kuleje i oprawa wizualna często spada z poziomu 60 „frapsów”, co na pewno nie jest winą sprzętu, który bezproblemowo dźwigał „Wiedźmina 3” na najwyższych detalach. Tną się również przerywniki filmowe, ale mówiąc szczerze, to chciałbym doświadczać tylko takich „problemów” podczas kontaktu z „Andromedą”. Muzyka z kolei w niczym mi nie przeszkadzała i nie jestem w stanie stwierdzić, czy traktować to jako plus (mając na uwadze tyle innych kiksów w tle), czy jako minus (zestawiając ją z udźwiękowieniem oryginalnej trylogii).
Mówiąc wprost, „Mass Effect: Andromeda” to dobra gra, ale zły „Mass Effect”. Rozczarowujący jest brak tej autentycznej epickości, do której marka przez lata przyzwyczajała rzesze fanów. Brak porywającej opowieści w tym przypadku to dziura po kuli, niemożliwa do ukrycia przez żadną nadchodzącą łatkę. Wybaczyłbym tej grze wiele, gdybym widział serce włożone w jej produkcję – tymczasem dostaliśmy korporacyjnego cheesburgera sci-fi, którego konsumpcja będzie całkiem przyjemna, ale w żadnym wypadku nie pomyślimy o nim, jak o następcy zrodzonej z pasji space opery, którą wielu (ze mną włącznie) szczerze pokochało.
Ocena: 6,5/10
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
Autor recenzji publikuje też na portalu Filmweb.pl pod nickiem _GsHock_
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję
Galeria zdjęć - "Mass Effect: Andromeda" – Andromeda 90210
Więcej artykułów od autora GieHa
Teraz czytane artykuły
Nowości
Artykuły z tej samej kategorii
Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.
© 2025 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.573