O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Cobra Kai" – Nostalgia kopie aż miło! - Seriale

Czy w serialu nie będącym typowym sitcomem, a którego odcinki trwają po 20-30 minut da się opowiedzieć spójną, wciągającą historię? Oczywiście! Wystarczy tu wymienić chociażby: „The End of the F***ing World” czy „Fleabag”, a ostatnio wyprodukowane przez Sony Pictures Television dwa sezony „Cobra Kai”, które prosto z YouTube Premium trafiają na platformę Netflix. Nie jest to w pełni oryginalna opowieść jak wymienione wcześniej, ale uczucie nostalgii w niej silne jest młody padawanie!

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aragorn136 (12951 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
1 642
Czas czytania:
2 133 min.
Kategoria:
Seriale
Autor:
aragorn136 (12951 pkt)
Dodano:
489 dni temu

Data dodania:
2020-09-16 19:28:25

Jeszcze nigdy żaden tytuł nie wywołał u mnie takiej tęsknoty za latami 80. Takiego uśmiechu i przeistoczenia się w mentalnego dzieciaka, jak podczas seansu „Partnerów” (Ernie, mój idol). Nic dziwnego. „Cobra Kai” to pomyślana jako serial internetowy kontynuacja kultowego filmu, a raczej serii filmów z tamtego okresu. Mała podpowiedź – karate. Jeszcze nie zgadliście? Sensei będzie zawiedziony…

 

Rok 1984. Na ekrany amerykańskich kich wchodzi familijne dzieło dla całej rodziny. Nie „Kevin sam w domu”, ten będzie walczył z włamywaczami później. Mowa o „Karate Kid” w reżyserii Johna G. Avildsena („Rocky”) i na podstawie scenariusza Roberta Marka Kamena („Uprowadzona”, „Piąty Element”, „Transporter”). Okej. Ja nastoletni „nie katowałem” tego filmu na VHS-tak, jak „Willowa”, ale nawet po upływie kilku dekad, spokojnie ocenię na 7/10. Ta lżejsza wersja „Krwawego sportu” czy „Kickboxera”, lecz mroczniejsza niż „Trzech małolatów ninja”, zasługuje na wieczną chwałę, mimo fabularnych skrótów i hollywoodzkich zagrań. Dlaczego? Bo to nadal – jak słusznie zauważył pewien krytyk – ekscytująca i jednocześnie przyjemnie rozgrzewająca serce opowieść o wspaniałej przyjaźni. Kolejne części niestety są scenariuszowo słabsze. Jednak najważniejsza, że pierwsza okazała się wówczas jednym z najlepszych filmów roku.

 

Kadr z serialu "Cobra Kai" (źródło: materiały prasowe)

 

„Cobra Kai” może mierzyć się tylko z nią. Resztę tytułów ze serii (łącznie z remakiem z Jadenem Smithem i Jackie Chanem) zjada na śniadanie. Co więcej, serialowi udaje się to, co nie wyszło np. kinowemu „Terminatorowi: Mroczne przeznaczenie”. Ożywia, podobnie jak „Creed”, lubianą i dobrze przyjętą przez widzów markę, znajdując „złoty środek” – starzy fani mogą przybić piątkę nowym. Sentyment zderza się z opanowaną przez media społecznościowe współczesnością. O taki powrót „walczyłem!”. Duch oryginału unosi się w powietrzu i patrzy zadowolony.

 

Tu niemal wszystko zagrało, jak należy. Ale nie byłoby to możliwe, gdyby nie trójka showrunnerów: Josh Heald („Jutro będzie futro”), Jon Hurwitz („Harold i Kumar uciekają z Guantanamo”) i Hayden Schlossberg. Panowie, znani wcześniej ze zrobienia raczej mało wybitnych komedii, w 2018 roku pokazali, że są fanami „Karate Kid” przez duże F. Dzięki nim w serialowym sequelu humor idzie pod rękę z dramaturgią chwili, a przywiązanie do tradycji z problemami dorastających nastolatków. Jeszcze bardziej o sukcesie „Cobra Kai” (trzeci sezon w drodze na mały ekran) zaważyło to, że Ralph Macchio i William Zabka nie „zdziadzieli”. Że jeszcze się im chciało. „Zaszufladkowani”, bez udanej kariery, powracają do ikonicznych ról wiarygodnie. Co tu dużo pisać, są świetni! Obydwaj po pięćdziesiątce, ale z energią faceta, który właśnie skończył kierunek AWF na wyższej uczelni. William to zresztą prywatnie zapaśnik, który zna też sztuki walki. Ciekawostką jest również to, że Zabka (dziwne brzmiące nazwisko ze względu na czeskie pochodzenie) wygląda na starszego, a tak naprawdę jest młodszy o 4 lata od kolegi z planu. Ralph jak Leonardo DiCaprio – starzeje się, jednak chłopięcy urok nie zanika.

 

Kadr z serialu "Cobra Kai" (źródło: materiały prasowe)

 

Widzom, którzy „ejtisy” pamiętają tylko z telewizji, ale nie widzieli „Karate Kid”, polecam jednak nadrobienie tej produkcji, zanim „zapiszą” się do Cobra Kai. Wtedy można wyłapać więcej „smaczków”. I głębiej „wejść w skórę” Daniela LaRusso i Johnn’ego Lawrence’a, których losy potoczyły się zupełnie inaczej. Ten pierwszy po ponad 36 latach karate odłożył na bok. Teraz jest kochanym ojcem i mężem. Mało tego, jest też bogatym biznesmenem, właścicielem dobrze prosperującej sieci salonów samochodowych. Lecz nie zapomina o dawnym mistrzu i przyjacielu: panu Miyagim (którego w „Karate Kid” kreował nominowany do Oscara, nieżyjący Pat Morita). W specjalnym pokoju trzyma pamiątki po nim, łącznie z medalem za zasługi wojenne. A Johnny pije. Dorabia jako człowiek od montowania telewizorów na ścianie. Później znowu pije (alkohol kupuję na miejscu, nie zna sklepów internetowych). W głowie prześladują go obrazy z przeszłości: surowy ojciec, brutalny sensei John; Daniel, z którym przegrał w turnieju karate oraz obecne kłopoty: była żona i syn, który go nienawidzi. Będąc w takim stanie, może stoczyć się na samo dno. Na szczęście młody sąsiad – Miguel Diaz (Xolo Maridueña) sprawi, że Lawrence poczuje chęć do życia – otworzy szkołę karate!

 

Kadr z serialu "Cobra Kai" (źródło: materiały prasowe)

 

Kadr z serialu "Cobra Kai" (źródło: materiały prasowe)

 

Najpierw w swoim dojo wytrenuje prześladowanego w szkole Ekwadorczyka. Miguel wreszcie będzie lubiany i nie da sobą pomiatać (ksywa „sral” nie jest fajna). Johnny też będzie jak nowo narodzony. Do czasu aż nadepnie na odcisk Danielowi. Albo na odwrót, Daniel jemu. Tak czy siak, hasło „Atakuj najpierw, Atakuj mocno, Bez litości!” nabierze powtórnego znaczenia. Wieloletni spór nie pozwoli im na „spokojne” życie. Czy taki konflikt da się załagodzić? Pierwszy sezon skupia się na tej kwestii, a także przekonująco przedstawia wzloty i upadki szkolnych nerdów i mięśniaków. I te „miliony” nawiązań do „Karate Kid”. Momentami czuć jednak dysonans, które jeszcze mocniej przeszkadza w kolejnym sezonie – z jednej strony bywa dość brutalnie jak na serial dla młodzieży, z drugiej absurdalnie. Np. nie czuć, że pomiędzy odcinkami upływają tygodnie, więc ma się wrażenie, że tylko kilka dni potrzebuje nerd z zajęczą wargą – Moskowitz, by zamienić się w wojownika. Fajnie natomiast, że poza nauką karate, dzieciaki nauczą się też tolerancji i przeciwstawiania się hejtowi w internecie, ale mam wrażenie, że momentami twórcy sami naśmiewają się z drobnych słabeuszy (Demetri) czy pulchnych młodych ludzi (patrz: syn Daniela).

 

10 odcinków pierwszego sezonu mija szybko. A finałowy – palce lizać. To piękny hołd dla Pata Mority i potężny cliffhanger. W drugim fabuła idzie już w kierunku teen drama. Sportowa rywalizacja jest mniej wyczuwalna, mimo bardziej dopracowanej choreografii walk – nie wiem, kto był operatorem kamery ani kto czuwał nad kopniakami z półobrotu, ale ostatnie sceny to mastershot w najlepszym odsłonie. Siniaki zauważalne. To plus – nawet w „Mortal Kombat” ich nie było. Tylko ta fabuła tak naciągana czasem, że zgrzytam zębami. Gdzie konsekwencje, pytam się, gdzie reakcja szkolnych pedagogów i dyrektora. Hmm… Ale nadal zarówno starsi, jak i młodsi aktorzy spisują się na medal. LaRusso swoim Miyagi-Do Karate doprowadza Johnny’ego do szewskiej pasji. Nie tym, że ćwiczy tam z córką Samanthą (Mary Mouser), ale tym, że uczy Robby’ego (sympatyczny jak Jonathan Brandis, choć zdaniem niektórych, trochę drewniany – Tanner Buchanan). Dlaczego? Zobaczycie sami!

 

Kadr z serialu "Cobra Kai" (źródło: materiały prasowe)

 

Kadr z serialu "Cobra Kai" (źródło: materiały prasowe)

 

Summa summarum jest bardzo dobrze. „Cobra Kai” to udana przejażdżka do lat 80., stawiająca znane postacie w nowym świetle. Prosta to opowieść, potykająca się parę razy o „głupawe” rozwiązania fabularne. Jednak umiejętna reżyseria i klimatyczna muzyka (nie tylko rockowe hity) skomponowana przez duet: Leo Birenberg & Zach Robinson oraz przede wszystkim Zabka i Macchio sprawiają, że nie sposób nie pokochać tego serialu

 

Uwaga! Spoiler! W drugim sezonie powraca

Uwaga, w tym miejscu znajduje się ukryta treść nawiązująca do fabuły utworu, zdradzająca jej wątki lub informację niepożądaną o szczegółach zakończenia utworu tzw. SPOILER. Jeźeli chcesz przeczytać informacje zawarte w spoilerze, które ujawniają interesujące dane o fabule filmu, książki itp. kliknij na klawisz poniżej.

Wyświetl treść spoilera
Martin Kove jako John Kreese. Czy tylko ja uważam, że wypada zbyt karykaturalnie? 

 

Ocena: 8/10 (za obydwa sezony, mimo że drugi nieco odstaje scenariuszowo)

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Trailer oryginalnego „Karate Kid”:

 

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

 

Świetnie kompozycje w duchu dawnego „Karate Kid”:

 

źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:




Galeria zdjęć - "Cobra Kai" – Nostalgia kopie aż miło!

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

0 (0)

MistrzKarate
483 dni temu

Ciekawy zabieg jest taki, że z Daniela zrobiono antagonistę, a Johnny jest tym bardziej pozytywnym facetem.
Dodaj opinię do tego komentarza

0 (0)

Filmowy33
489 dni temu

Zgadzam się. Super serial!
Dodaj opinię do tego komentarza

Więcej artykułów od autora aragorn136

 -

Odwiedzin: 102

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Dexter: New Blood" – Tata, obywatel, morderca - Seriale

Moda na kontynuacje i powroty po latach trwa. Nostalgia wydaje się kluczem do sukcesu, ale nie zawsze przykrywa wszystkie wady (patrz: „El Camino: Film Breaking Bad”). W tym przypadku ów przepis okazuje się jednak udany, choć w trakcie seansu dziesięciu odcinków nie tylko śnieg zgrzyta pod stopami – błędy logiczne także czekają na widza niczym ukryte miny. Trzeba kroczyć ostrożnie, chcąc spotkać się z Dexterem. Nie tym okularnikiem, co miał swoje laboratorium, tylko z byłym, policyjnym analitykiem krwi. Czy po tak długim rozstaniu ze swoimi fanami ten (anty)bohater ma jeszcze w sobie sporo ikry i sprytu?

 -

"Na wodach północy" – Zmarznięte ciało, zimna dusza - Seriale

Po pierwszych fotosach z planu brytyjskiego miniserialu BBC pt. „Na wodach północy” można było pomyśleć, że dostaliśmy, pokrzepiającą przygodową opowieść o XIX-wiecznych wielorybnikach. Taką, w której pożeglujemy z grupą odważnych mężczyzn w rejony Arktyki, śpiewając szanty i pijąc grzane piwo. Nic bardziej mylnego. Pierwszy odcinek zaczyna się bowiem od słów niemieckiego filozofa – Arthura Schopenhauera: „Świat jest piekłem, w którym ludzie są zarówno udręczonymi duszami, jak i diabłami”. Takie motto powoduje, że aż strach zanurzyć się w tych wodach. Mimo to warto podjąć to wyzwanie!

 -

Odwiedzin: 199

Autor: aragorn136Artykuły o filmach

Komentarze: 2

20-lecie "Drużyny Pierścienia" – rewolucyjne fantasy - Artykuły o filmach

Z czym może kojarzyć się zima oraz grudzień? Jedni odpowiedzą, że ze śniegiem. Jeszcze inni, że z prezentami? Jednak znajdą się także osoby, które stwierdzą, że dla nich owa pora roku to czas, w którym z mgły i mroku wychodzą strachy. W „Grze o tron” padało nawet sformułowanie: „nadchodzi zima”. Skoro już przywołałem tytuł słynnego serialu fantasy, to dodam, z czym mi się kojarzy mroźny miesiąc. Otóż, moi drodzy przyjaciele z seansem pierwszej części „Władcy Pierścieni”. Horror? Nie. Było to przeżycie tak piękne, magiczne i tak intensywne, że zapamiętam je do końca życia. Aż trudno uwierzyć, że od tamtych chwil minęło 20 lat!

 -

Odwiedzin: 421

Autor: aragorn136Recenzje płyt

Komentarze: 1

"IDEOLOGIAMOZILA" – Jego i nasz smuteczek! - Recenzje płyt

Był kiedyś taki czas. Jakby piękniejszy. Ludzie bardziej przyjaźni. Uśmiechów więcej. Bez zarazy. Bez tysięcy oskarżeń. Wtedy właśnie pierwszy raz przesłuchałem dwa utwory o jakże znamiennych tytułach. Jeden Czesław, co z Dani pochodzi, nie tylko moje życie posłodził. Wynalazł „Maszynkę do świerkania”, a później zaśpiewał pieśń o dzielnym, małym wojowniku. Dla lubiących muzykę alternatywną, wrażliwych ludzików. 26 listopada 2021 roku powrócił z kolejną płytą – najdojrzalszą i najbardziej osobistą, taką, przy której serduszko może ścisnąć. Oto #IDEOLOGIAMOZILA.

 -

"Wszystkie nasze strachy" – Krzyż LGBT - Recenzje filmów

Noc. Przez łąkę biegnie zapłakany chłopak. Tuż za nim z pochodniami i kijami podążają miejscowe osiłki, krzycząc: „Ty pedale, nie dożyjesz do świtu”. Tak być może wyglądałby film opowiadający o geju żyjącym na polskiej rozmodlonej wsi, gdyby zrealizował go Wojtek Smarzowski. Z kolei Patryk Vega temat homofobii spotęgowałby tak mocno, że ludzie zamykaliby oczy i uszy, będąc w szoku przez nadmiar scen gwałtu, prześladowań czy niesmacznych żartów. Na szczęście „Wszystkie nasze strachy”, mimo porażającego, sugestywnego tytułu, to obraz, w którym żaden z powyższych twórców nie maczał palców. Jest subtelny, wzruszający, symboliczny, krzyczący ciszą!

Polecamy podobne artykuły

 -

"Wojownik" – Gangi San Francisco - Seriale

Czy są na sali jacyś fani kung-fu, a może ktoś z Was uprawia tę sztukę walki? Jeśli tak, to mam świetną wiadomość! Telewizja Cinemax pokazała niedawno swój najnowszy serial, w którym aż roi się od kopniaków. Bo „Wojownik” to – jak głosi legenda, a raczej hasło reklamowe (nie wiem, na ile prawdziwe) – produkcja oparta na zapiskach samego Bruce’a Lee! I to czuć – zarówno w wymiarze opowiadanej historii, jak i – czy przede wszystkim – nawiązań do stylu walki zmarłego tragicznie Smoka, mistrza w swoim fachu.

Teraz czytane artykuły

 -

Odwiedzin: 1642

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 2

"Cobra Kai" – Nostalgia kopie aż miło! - Seriale

Czy w serialu nie będącym typowym sitcomem, a którego odcinki trwają po 20-30 minut da się opowiedzieć spójną, wciągającą historię? Oczywiście! Wystarczy tu wymienić chociażby: „The End of the F***ing World” czy „Fleabag”, a ostatnio wyprodukowane przez Sony Pictures Television dwa sezony „Cobra Kai”, które prosto z YouTube Premium trafiają na platformę Netflix. Nie jest to w pełni oryginalna opowieść jak wymienione wcześniej, ale uczucie nostalgii w niej silne jest młody padawanie!

 -

Największa piramida na świecie! - Historia

W Meksyku, w mieście Cholula znajduje się największa na Ziemi piramida. Co ciekawe, stanowi ona wciąż tajemnicę dla świata naukowego, ponieważ naukowcy do dzisiaj nie znają podstawowych danych, np. czasu jej powstania i kim byli budowniczowie budowli. Wydaje się, że za stworzeniem piramidy kryje się znacznie ciekawsza historia, niż głosi teoria akademicka. Objętość szacuje się na 4,5 miliony metrów sześciennych (według starszych książek). Według wierzeń Azteków piramidę zbudował gigant Xelhua. Zapraszam do mojej kolejnej audycji i na mój kanał na YouTubie.

 -

Wywiad z tarocistą Piotrem Gońciarzem - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Piotr Gońciarz pracę i pasję ma dość oryginalną. Już od 15 lat zgłębia tajniki odczytywania kart tarota. Urodził się w 1979 roku, obecnie mieszka w Radomiu. Napisał dwie książki: „Jasnowidzenie dla początkujących” oraz „Jasnowidzenie w interpretacji kart tarota”. Z rozmowy dowiadujemy się m.in. o jego profesji i związanej z nią wiedzą.

 -

Odwiedzin: 3885

Autor: pjKultura

Nagrody Nobla 2015 przyznane – Podsumowanie - Kultura

Początek października to czas, kiedy ujawniani są zdobywcy Nagrody Nobla. Od kilku dni znamy nazwiska wszystkich osób, którzy je otrzymali w poszczególnych kategoriach. Czego dokonali, że akurat oni są tegorocznymi zwycięzcami? Przeczytacie o tym w niniejszym artykule.

 -

Odwiedzin: 8028

Autor: aragorn136Ciekawe miejsca

Komentarze: 3

Mini Zoo w Goreniu Dużym na Kujawach – bliski kontakt ze zwierzakami! - Ciekawe miejsca

Na Kujawach w okolicach Włocławka, a dokładniej w miejscowości Goreń Duży w gminie Baruchowo od ponad 10 lat dzieci z całego regionu i dalszych części kraju przyciąga Zielona Szkoła. To świetne miejsce pełniące zarówno funkcję turystyczną, jak i edukacyjną. Jedną z podstawowych atrakcji jest znajdujące się tam Mini Zoo.

Nowości

 -

"Rówieśnicy" – licealiści z Krakowa świętują 18 lat Polski w UE! - Organizacje

Komisja Europejska ogłosiła 2022 rok Europejskim Rokiem Młodzieży. Jest to także rok, w którym członkostwo Polski w Unii Europejskiej osiąga pełnoletniość. W związku z tym troje uczniów liceum postanowiło stworzyć kampanię o nazwie „Rówieśnicy/Peers”. Marysia, Wojtek i Oliwia chcą przy tej okazji edukować i uświadamiać młodzież w całej Polsce, jak duże znaczenie ma słowo wspólnota i przynależność do UE.

 -

Odwiedzin: 70

Autor: adminArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Co do obejrzenia w kinie w roku 2022? Wybieramy Top 10! - Artykuły o filmach

Ostatnie lata dały się we znaki producentom i dystrybutorom. Wiele premier było przekładanych, kina były zamknięte. Ludzie siedzieli w domach i oglądali seriale na serwisach streamingowych, mając z tyłu głowy jedną myśl – wreszcie pomaszerować do multipleksu, usiąść przed wielkim ekranem i dopiero tam poczuć magię. Wszak dźwięk dochodzący z głośników domowych oraz obraz pojawiający się nawet na 50-calowym telewizorze nigdy nie zastąpią tego, co daje nam sala kinowa. Dlatego, kiedy obostrzenia zelżały, a do repertuaru zawitała „Diuna” czy nowy „Spider-Man” i „James Bond”, w kolejce po bilet stanęły tłumy kinomanów. Można zatem powiedzieć, że końcówka roku 2021 była owocna pod względem filmowych propozycji (szczególnie tych wysokobudżetowych). A jakie prezenty przyniesie dla widzów obecny, 2022 rok? Tytułów będzie cała chmara, ale my wybraliśmy dla Was 10, jeżeli nie najlepszych, to chyba najciekawiej zapowiadających się produkcji.

 -

Odwiedzin: 199

Autor: adminLudzie Youtuba

Komentarze: 1

Marta i jej "Bulldog in Yellow Submarine". Nostalgiczny rejs dla fanów The Beatles! - Ludzie Youtuba

„Więc żeglowaliśmy w stronę słońca. Aż znaleźliśmy morze zieleni. I żyliśmy poniżej fal. W naszej żółtej łodzi podwodnej” – śpiewali wiele lat temu Beatlesi. To samo chciał zrobić Peter Jackson. Zrealizował zatem trzyczęściowy film dokumentalny pt. „The Beatles: Get Back”. Niestety owa produkcja nie jest u nas jeszcze oficjalnie dostępna. To kiepska wiadomość. Ale jest też dobra. Marta Pawlikowska, młoda, również wielka miłośniczka muzyki Czwórki z Liverpoolu, jakiś czas temu założyła kanał na YouTubie, gdzie płynie żółtą łodzią podwodną, publikując materiały typu podcast. Opowiada z pasją o piosenkach „Żuczków”, przedstawia ciekawostki z nimi związane itd. Warto wsiąść na ten pokład i popłynąć na wyspę nostalgii.

 -

Ruby Run w piosence "Kiedyś" - Muzyczne Style

Jest dopiero na początku drogi muzycznej, ale już zaskakuje oryginalnością. Mowa o artystce przedstawiającej się jako Ruby Run. Dlaczego warto zapoznać się z jej muzyką? Odpowiadamy – bo umiejętnie miesza gatunki i bawi się słowem. Wystarczy posłuchać najnowszego singla owej wokalistki pt. „Kiedyś”. Stanowi on doskonały dowód na powyższego stwierdzenia!

 -

Odwiedzin: 102

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Dexter: New Blood" – Tata, obywatel, morderca - Seriale

Moda na kontynuacje i powroty po latach trwa. Nostalgia wydaje się kluczem do sukcesu, ale nie zawsze przykrywa wszystkie wady (patrz: „El Camino: Film Breaking Bad”). W tym przypadku ów przepis okazuje się jednak udany, choć w trakcie seansu dziesięciu odcinków nie tylko śnieg zgrzyta pod stopami – błędy logiczne także czekają na widza niczym ukryte miny. Trzeba kroczyć ostrożnie, chcąc spotkać się z Dexterem. Nie tym okularnikiem, co miał swoje laboratorium, tylko z byłym, policyjnym analitykiem krwi. Czy po tak długim rozstaniu ze swoimi fanami ten (anty)bohater ma jeszcze w sobie sporo ikry i sprytu?

 -

"Dziewczyny z Dubaju" – Plastiki z DODAbaju - Recenzje filmów

Seks, kokaina, Karl Urban, Kształt wody, Profesor X, lustra, Metamorfozy oraz seks. Co łączy te wszystkie słowa? Otóż są to części składowe pewnego filmu, będącego kolejnym szczytem polskiej kinematografii. Chciałbym teraz wprowadzić jakiś element zaskoczenia, stopniować napięcie, ale niestety – grafika wszystko zdradza. Co tu dużo „dodzić” – czas na nieco spóźnioną recenzję „Dziewczyn z Dubaju”.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

Odwiedzin: 186

Autor: pytonznadwislySeriale

Komentarze: 1

A niech gadają... czyli słów kilka o nowym sezonie "Wiedźmina" - Seriale

Dla każdego dzieła, czy to literackiego, muzycznego, czy też, jak w tym przypadku, filmowego, najważniejszą rzeczą jest to, aby o nim mówiono. I to nie ważne jak. Ważne, że wszyscy o nim mówią. To napędza oglądalność, nabija kieszenie producentom, a ponadto może dodatkowo wpłynąć na promocję danego dzieła. O tym, że wszyscy będą mówić o „Wiedźminie” było bardziej jak pewne.

 -

Odwiedzin: 102

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Dexter: New Blood" – Tata, obywatel, morderca - Seriale

Moda na kontynuacje i powroty po latach trwa. Nostalgia wydaje się kluczem do sukcesu, ale nie zawsze przykrywa wszystkie wady (patrz: „El Camino: Film Breaking Bad”). W tym przypadku ów przepis okazuje się jednak udany, choć w trakcie seansu dziesięciu odcinków nie tylko śnieg zgrzyta pod stopami – błędy logiczne także czekają na widza niczym ukryte miny. Trzeba kroczyć ostrożnie, chcąc spotkać się z Dexterem. Nie tym okularnikiem, co miał swoje laboratorium, tylko z byłym, policyjnym analitykiem krwi. Czy po tak długim rozstaniu ze swoimi fanami ten (anty)bohater ma jeszcze w sobie sporo ikry i sprytu?

 -

Odwiedzin: 1856

Autor: bonopasiakSeriale

Komentarze: 1

"Gambit królowej" – Kasparow bije brawo - Seriale

Czy serial o szachach może być ciekawy nawet dla osób uważających tę dyscyplinę sportu za nudną? Netflix udowadnia, że tak! „Gambit królowej”, czyli adaptacja powieści Waltera Tevisa o młodej, osieroconej dziewczynie – Beth Harmon, która zmaga się z nałogiem i próbuje zostać najlepszą szachistką świata, to fascynująca produkcja.

 -

"Peaky Blinders: Sezon 5" – Tommy Shelby: żywioł silniejszy niż faszyzm - Seriale

Według zapewnień Stevena Knighta, twórcy serialu pt. „Peaky Blinders”, opowieści o pewnej – faktycznie żyjącej i działającej w latach 20. XX wieku, rodzinie z Birmingham; jego piąty, mający niedawno premierę, sezon ma być tym najlepszym. I czy tak jest? Nie. Ale jako kibic gangsterskiej drużyny Thomasa Shelby’ego, jestem na tyle usatysfakcjonowany tym, co dostałem, że postawię go na równi z pierwszym, drugim i czwartym.

 -

Odwiedzin: 2157

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 3

"Król" – 8 na 10 syneczku, a jak! - Seriale

„Zachwyca”, „Najlepszy serial 2020 roku” – takie między innymi nagłówki pojawiły się w internecie na początku listopada. I – o dziwo – dotyczyły polskiej produkcji. Mowa o adaptacji bestsellerowej powieści Twardocha sprzed kilku lat, która rozeszła się w nakładzie ponad 100 tys. egzemplarzy. Czy „Król” faktycznie jest na na tyle królewski, że nie pozostaje nic, jak uścisnąć dłoń Janowi P. Matuszyńskiemu? Na to pytanie postanowiłem opowiedzieć dopiero po premierze finałowego odcinka, bowiem nie ma co oceniać dania tylko po talerzu, na którym jest podany. Trzeba zjeść wszystko, a na koniec popić piwem, porządnie beknąć i podziękować.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.813

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję