O nasChronologiaArtykułyWspółautorzyPocztaZałóż bloga
 -

"Steve Jobs" – "F*ck You" - Recenzje filmów

Biografia – gatunek, który w czystej i utopijnej teorii powinien być najprostszą i najmniej wymagającą bazą filmowego scenariusza, a w brutalnej rzeczywistości bywa zmorą twórców, odtwórców i przede wszystkim odbiorców, których wyobrażenie o przedstawieniu ekranizowanej postaci, która często jest ważną częścią ich życia, dalece mija się z efektami pracy filmowców. Jak bowiem w umownie przyjętych dwóch godzinach oddać na ekranie sedno tego, kim były najwybitniejsze jednostki i pełen sens ich osiągnięć?

Wstęp
Treść artykułu
Galeria zdjęć
Opinie
Polecane artykuły
aldo (1 pkt)Strona WWW Autora
Ilość odwiedzin:
2 526
Czas czytania:
2 727 min.
Kategoria:
Recenzje filmów
Autor:
aldo (1 pkt)
Dodano:
2257 dni temu

Data dodania:
2015-11-14 12:10:26

Potrzeba do tego nie tylko odpowiednich materiałów, wiedzy i talentu, ale przede wszystkim instynktu, dzięki któremu ramy czasowe przestaną być barierą, a staną się atutem. „Steve Jobs” w reżyserii Danny’ego Boyle'a to oparta na książce Waltera Isaacsona biografia jednej z najwybitniejszych postaci ostatnich kilku dekad, która pokazuje, jak wybitni ludzie w wybitny sposób opowiadają o wybitnych ludziach. 

 

Scenariusz Aarona Sorkina oparty o książkę Isaacsona skupia się na trzech kluczowych momentach w życiu i karierze Jobsa – trzech kluczowych prezentacjach jego dzieł – Macintosha (1984), pierwszych komputerów NeXT (1988) oraz iMaca (1998). Przed każdą z nich Steve Jobs (Michael Fassbender) znajduje się w innym punkcie swojego życia, choć zarówno problemy, z którymi musi się borykać, jak i ludzie, którzy go otaczają i którzy mają bezpośredni wpływ na to, kim jest mimo upływu lat, pozostają niemal niezmienne. 

Twórcy filmu doskonale zdawali sobie sprawę, z jakiego formatu postacią przyszło im się mierzyć. Jak niezwykły, bujny, niejednoznaczny i rozbudowany życiorys przyszło im przenieść na ekran i jak wielkie wiąże się z tym ryzyko. „Steve Jobs” nie miał być zatem ulepszoną wersją „Jobsa”, który obnażył wszystkie mankamenty biograficznej chałtury i dokładnie pokazał, czym film o Stevie Jobsie NIE powinien być. Plan był o wiele bardziej nowatorski, ambitny i tym samym trudniejszy do zrealizowania. Zaledwie trzy dni, czy raczej trzy wieczory z jego życia, które miały w sobie zawrzeć jak najwięcej tego, kim Jobs był dla świata, a świat dla Jobsa. Trzy akty, w których przedstawić trzeba zarówno jego historię popartą suchymi faktami, jak i motywacje, które nim kierowały i demony, które nim szargały. I gdyby chociaż jeden z elementów tej misternie zaplanowanej układanki odbiegał poziomem od reszty, to cały projekt mógłby legnąć w gruzach. 

„Steve Jobs” jest biografią, która dość dalece różni się od typowego przedstawiciela swojego gatunku. Choć film odnosi się zarówno do dzieciństwa, jak i wczesnych lat pracy Jobsa to fabuła przede wszystkim skupia się na najważniejszych aspektach jego życia i osobowości. Na relacjach, które miały kluczowy wpływ na jego rozwój, decyzje i sukces, aby pokazać kim tak naprawdę i dlaczego ten człowiek był. I chociaż fabularna narracja działa na dość prostych mechanizmach przedstawienia bohatera, jak choćby dysonans między życiem prywatnym i zawodowym to twórcy nie prowadzą widza za rączkę i nie opowiadają łatwo przyswajalnej historyjki, którą można w pełni konsumować między kolejną garścią popcornu a łykiem coli. To inteligentna, wymagająca skupienia i uwagi, lecz odpłacająca się niesamowitą satysfakcją z seansu historia człowieka nie tylko wybitnego, ale również wartego poznania. 
 

Jak wiadomo, żeby coś zbudować potrzeba fundamentu, a jeżeli jest nim scenariusz autorstwa Aarona Sorkina to można być pewnym jego jakości. Laureat Oscara za „The Social Network” stworzył jeden z najbardziej precyzyjnych, pełnokrwistych i błyskotliwych adaptowanych tekstów ostatniej dekady. Tutaj słowa nie wypływają z ust bohaterów, lecz wystrzeliwują z nich niczym serie ostrej amunicji z AK-47. Są bronią, która rani, młotem, który niszczy i narzędziem, które tworzy. Nie ma tu choćby jednej zbędnej, czy odbiegającej od reszty poziomem linijki tekstu, jednego źle rozpisanego dialogu. Podobnie, jak w „The Social Network” tak i tu kwestie dialogowe trzymają w napięciu i wgniatają w fotel niczym najczystszego gatunku psychologiczny thriller, a relacje i chemia, jaka tworzy się między bohaterami, zdają się precyzyjnie skonstruowaną maszyną, której każdy nawet najmniejszy trybik działa idealnie. 

Niczym byłby jednak scenariusz, gdyby nie wpadł w ręce twórcy, który nie tylko dostrzeże jego wielkość i potencjał, ale będzie w stanie w stu procentach go wykorzystać. „Muzyk gra na instrumencie, moim jest orkiestra” – mówi w rozmowie ze Stevem Wozniakiem Jobs. I tak jak bohater filmu, tak i jego reżyser – Danny Boyle jest dyrygentem, który z maestrią i precyzją porusza batutą i pociąga za sznurki, w pełni wykorzystując potencjał zarówno swój, jak i każdego z kim przyszło mu współpracować. 

Jeżeli można jednym słowem opisać to, czym twórca „Trainspotting” kieruje się w swoim zawodowym żywocie, chyba byłoby to słowo „odwaga”. Boyle w żadnym realizowanym przez siebie projekcie nie bał się formalnych rozwiązań, które w rękach innych wydałyby się kiczem. W „Stevie Jobsie” wykorzystuje wszystkie swoje atuty, nadając filmowi, którego akcja rozgrywa się niemal wyłącznie w klaustrofobicznych przestrzeniach biur i korytarzy tempa najlepszej klasy kina akcji. Jak wytrawny dyrygent z największym wyczuciem panuje nad tempem, rytmem i spójnością swojego dzieła wyważając każdy kolejny ton tak precyzyjnie, iż dosłownie od pierwszej minuty, aż po pojawienie się na ekranie planszy z napisami końcowymi trzyma widza nie tylko w napięciu, ale i zachwycie. 

 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję

Galeria zdjęć - "Steve Jobs" – "F*ck You"

Temat / Nick / URL:

Treść komentarza:

Więcej artykułów od autora aldo

Polecamy podobne artykuły

 -

Kolejny film o geniuszu? – Steve Jobs - Artykuły o filmach

Steve Jobs - geniusz, wizjoner, fanatyk, a może odmieniec. Nic dziwnego, że to kolejny film o nim. Tym razem film nakręcono po jego śmierci. Czy przedstawi go w dobrym, czy złym świetle? Zobaczcie trailer.

Teraz czytane artykuły

 -

"Steve Jobs" – "F*ck You" - Recenzje filmów

Biografia – gatunek, który w czystej i utopijnej teorii powinien być najprostszą i najmniej wymagającą bazą filmowego scenariusza, a w brutalnej rzeczywistości bywa zmorą twórców, odtwórców i przede wszystkim odbiorców, których wyobrażenie o przedstawieniu ekranizowanej postaci, która często jest ważną częścią ich życia, dalece mija się z efektami pracy filmowców. Jak bowiem w umownie przyjętych dwóch godzinach oddać na ekranie sedno tego, kim były najwybitniejsze jednostki i pełen sens ich osiągnięć?

 -

Percy Fawcett i zaginione cywilizacje Amazonii - Historia

Zapraszam do posłuchania mojej kolejnej audycji (resztę znajdziecie na oficjalnym kanale na YouTubie, czyli Nieznana Historia Świata), w której znowu cofam się w czasie i opowiadam m.in. o fascynujących wydarzeniach, kulturach czy zagadkowych miastach. Tym razem w moim pierwszym materiale roku 2021 chcę Was zapoznać z podróżnikiem i poszukiwaczem przygód, który był inspiracją dla postaci Indiany Jonesa. Otóż w XX wieku pewien brytyjski badacz był przekonany o tym, że amazońska dżungla w przeszłości stanowiła miejsce istnienia cywilizacji. Percy Fewcett, bo o nim właśnie mowa, przemierzał nieprzebyte lasy brazylijskie celem odnalezienia dawnych miast. Na początku nikt mu nie wierzył, ale dzisiaj można z całą pewnością powiedzieć, że poszukiwania mężczyzny były warte poniesionego trudu. Są dowody na to, że Zaginione Miasto Z istniało naprawdę. Świadczą o tym chociażby ślady po groblach i drogach, malowidła oraz ceramika. Losy Fawcetta, który był także brytyjskim wojskowym i oficerem artylerii przedstawił reżyser James Gray w swoim klimatycznym filmie przygodowym z 2016 roku (Percy miał tam twarz Charliego Hunnama). Fawcett miała obsesję na punkcie zaginionej cywilizacji Amazonii. W połowie lat 20. wyruszył na swoją ostatnią wyprawę i słuch po nim zaginął...

 -

Odwiedzin: 949

Autor: adminKosmos

Kometa NEOWISE widoczna ze stacji ISS. Piękny widok! - Kosmos

Kometa to niezwykłe ciało niebieskie poruszające się w układzie planetarnym, które na krótko pojawia się w pobliżu gwiazdy centralnej. Tworzy wokół siebie gazową otoczkę, za co odpowiada ciepło gwiazdy, a w przestrzeń kosmiczną wyrzuca materię, stąd pojawiają się dwa warkocze (gazowy i pyłowy). Ale rzadko można kometę zobaczyć gołym okiem. Co innego z tą o nazwie C/2020 F3. To „wielka kometa”, najjaśniejsza od lat (a nic tego nie zapowiadało), która została odkryta w marcu 2020 roku za pomocą teleskopu NEOWISE. Od 9 do 11 lipca mogli ją podziwiać na północno-wschodnim niebie (w pobliżu gwiazdozbioru Woźnicy) także polscy miłośnicy astronomii – wystarczyła do tego zwykła lornetka i miejski balkon. Niektórzy uwiecznili C/2020 F3 swoimi lustrzankami, publikując niesamowite zdjęcia m.in. na swoim profilu facebookowym. Co ciekawe, również pracownicy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS pochwalili się swoim nagraniem w jakości 4K. Zobaczcie sami ten przelot komety tuż nad nad horyzontem Ziemi, jaki uchwyciły kamery. Choć nie jest widoczna z bliska, to z dodaną, klimatyczną, muzyką w tle, robi wrażenie (źródło: YouTube/Seán Doran).

 -

"Zwierzogród" – Lisek z króliczkiem, czyli lekcja tolerancji - Recenzje filmów

Kto jak kto, ale wytwórnie Disney i Pixar potrafią realizować filmy animowane, które jednocześnie rozbawią, wzruszą i nauczą milusińskich ważnych wartości. Tym samym bezustannie ze sobą konkurują. Ta druga pokazała jakiś czas temu pomysłowe „W głowie się nie mieści”, a Disney zaprosił widzów 19 lutego 2016 roku do barwnego „Zwierzogrodu”. I ponownie wspólnie z zebranymi na sali kinowej dziećmi i ich rodzicami śmiałem się głośno i podziwiałem niezwykle precyzyjną, dopracowaną do perfekcji animację (łącznie z każdym włoskiem na futerku).

 -

Lemuria – zaginiony kontynent - Niewiarygodne, niewyjaśnione

Kilkanaście tysięcy lat temu na Ziemi istniały lądy i miasta, które dziś znajdują się w głębinach morskich. Jednym z zatopionych kontynentów jest Lemuria, zwana też Mu. W niniejszym artykule przedstawię dowody na poparcie teorii istnienia w przeszłości ogromnego kontynentu na Oceanie Spokojnym.

Nowości

 -

"Rówieśnicy" – licealiści z Krakowa świętują 18 lat Polski w UE! - Organizacje

Komisja Europejska ogłosiła 2022 rok Europejskim Rokiem Młodzieży. Jest to także rok, w którym członkostwo Polski w Unii Europejskiej osiąga pełnoletniość. W związku z tym troje uczniów liceum postanowiło stworzyć kampanię o nazwie „Rówieśnicy/Peers”. Marysia, Wojtek i Oliwia chcą przy tej okazji edukować i uświadamiać młodzież w całej Polsce, jak duże znaczenie ma słowo wspólnota i przynależność do UE.

 -

Odwiedzin: 68

Autor: adminArtykuły o filmach

Komentarze: 1

Co do obejrzenia w kinie w roku 2022? Wybieramy Top 10! - Artykuły o filmach

Ostatnie lata dały się we znaki producentom i dystrybutorom. Wiele premier było przekładanych, kina były zamknięte. Ludzie siedzieli w domach i oglądali seriale na serwisach streamingowych, mając z tyłu głowy jedną myśl – wreszcie pomaszerować do multipleksu, usiąść przed wielkim ekranem i dopiero tam poczuć magię. Wszak dźwięk dochodzący z głośników domowych oraz obraz pojawiający się nawet na 50-calowym telewizorze nigdy nie zastąpią tego, co daje nam sala kinowa. Dlatego, kiedy obostrzenia zelżały, a do repertuaru zawitała „Diuna” czy nowy „Spider-Man” i „James Bond”, w kolejce po bilet stanęły tłumy kinomanów. Można zatem powiedzieć, że końcówka roku 2021 była owocna pod względem filmowych propozycji (szczególnie tych wysokobudżetowych). A jakie prezenty przyniesie dla widzów obecny, 2022 rok? Tytułów będzie cała chmara, ale my wybraliśmy dla Was 10, jeżeli nie najlepszych, to chyba najciekawiej zapowiadających się produkcji.

 -

Odwiedzin: 186

Autor: adminLudzie Youtuba

Komentarze: 1

Marta i jej "Bulldog in Yellow Submarine". Nostalgiczny rejs dla fanów The Beatles! - Ludzie Youtuba

„Więc żeglowaliśmy w stronę słońca. Aż znaleźliśmy morze zieleni. I żyliśmy poniżej fal. W naszej żółtej łodzi podwodnej” – śpiewali wiele lat temu Beatlesi. To samo chciał zrobić Peter Jackson. Zrealizował zatem trzyczęściowy film dokumentalny pt. „The Beatles: Get Back”. Niestety owa produkcja nie jest u nas jeszcze oficjalnie dostępna. To kiepska wiadomość. Ale jest też dobra. Marta Pawlikowska, młoda, również wielka miłośniczka muzyki Czwórki z Liverpoolu, jakiś czas temu założyła kanał na YouTubie, gdzie płynie żółtą łodzią podwodną, publikując materiały typu podcast. Opowiada z pasją o piosenkach „Żuczków”, przedstawia ciekawostki z nimi związane itd. Warto wsiąść na ten pokład i popłynąć na wyspę nostalgii.

 -

Ruby Run w piosence "Kiedyś" - Muzyczne Style

Jest dopiero na początku drogi muzycznej, ale już zaskakuje oryginalnością. Mowa o artystce przedstawiającej się jako Ruby Run. Dlaczego warto zapoznać się z jej muzyką? Odpowiadamy – bo umiejętnie miesza gatunki i bawi się słowem. Wystarczy posłuchać najnowszego singla owej wokalistki pt. „Kiedyś”. Stanowi on doskonały dowód na powyższego stwierdzenia!

 -

Odwiedzin: 96

Autor: aragorn136Seriale

Komentarze: 1

"Dexter: New Blood" – Tata, obywatel, morderca - Seriale

Moda na kontynuacje i powroty po latach trwa. Nostalgia wydaje się kluczem do sukcesu, ale nie zawsze przykrywa wszystkie wady (patrz: „El Camino: Film Breaking Bad”). W tym przypadku ów przepis okazuje się jednak udany, choć w trakcie seansu dziesięciu odcinków nie tylko śnieg zgrzyta pod stopami – błędy logiczne także czekają na widza niczym ukryte miny. Trzeba kroczyć ostrożnie, chcąc spotkać się z Dexterem. Nie tym okularnikiem, co miał swoje laboratorium, tylko z byłym, policyjnym analitykiem krwi. Czy po tak długim rozstaniu ze swoimi fanami ten (anty)bohater ma jeszcze w sobie sporo ikry i sprytu?

 -

"Dziewczyny z Dubaju" – Plastiki z DODAbaju - Recenzje filmów

Seks, kokaina, Karl Urban, Kształt wody, Profesor X, lustra, Metamorfozy oraz seks. Co łączy te wszystkie słowa? Otóż są to części składowe pewnego filmu, będącego kolejnym szczytem polskiej kinematografii. Chciałbym teraz wprowadzić jakiś element zaskoczenia, stopniować napięcie, ale niestety – grafika wszystko zdradza. Co tu dużo „dodzić” – czas na nieco spóźnioną recenzję „Dziewczyn z Dubaju”.

Artykuły z tej samej kategorii

 -

"Dziewczyny z Dubaju" – Plastiki z DODAbaju - Recenzje filmów

Seks, kokaina, Karl Urban, Kształt wody, Profesor X, lustra, Metamorfozy oraz seks. Co łączy te wszystkie słowa? Otóż są to części składowe pewnego filmu, będącego kolejnym szczytem polskiej kinematografii. Chciałbym teraz wprowadzić jakiś element zaskoczenia, stopniować napięcie, ale niestety – grafika wszystko zdradza. Co tu dużo „dodzić” – czas na nieco spóźnioną recenzję „Dziewczyn z Dubaju”.

 -

Odwiedzin: 174

Autor: PontonRecenzje filmów

Komentarze: 1

"Matrix Zmartwychwstania" – Czy warto wziąć pigułkę o nazwie "Nostalgia"? - Recenzje filmów

Często robię rewatch i to samo uczyniłem przed seansem „Matrixa Zmartwychwstań”. „Matrix” rodzeństwa Wachowski to dzieło przełomowe, wizjonerskie. Robi wrażenie nawet teraz, po ponad 20 latach. „Reaktywacja” i „Rewolucje” mają znacznie niższy poziom, ale bronią się paroma interesującymi elementami. Uwielbiam chociażby sekwencję pościgu na autostradzie czy doceniam zmianę tonu podczas intensywnej walki o Syjon, która potrafi przykuć uwagę (nie zauważamy braku Neo przez jakieś 40 minut seansu). Techniczne niuanse są siłą serii i pomimo tego, że dwójka i trójka miały problemy fabularne, to były audiowizualnym odlotem i popisówką. I to bez czerwonej tabletki. Moje oczekiwania względem kolejnego rozdziału „Matrixa” były w zasadzie zerowe – to dosłownie zmartwychwstanie, tylko czy potrzebne i ładnie wykonane?

 -

"Resident Evil: Witajcie w Raccoon City" – Shitty, Pasty - Recenzje filmów

Są takie dni w życiu, gdy od samego już przebudzenia wiemy, że nie będą to dobre dni: za oknem paskudna poniedziałkowa pogoda z zacinającym deszczem, głowa trochę pobolewa, ponieważ poprzedniego wieczoru przyszło nam wychylić o jeden kieliszek za dużo na spotkaniu ze znajomymi, woda w czajniczku gotuje się tyle czasu, że aż sprawdzamy czy się przypadkiem nie przypala, woda pod prysznicem z kolei, w zależności od regulacji, albo parzy nasze plecy niczym iskry z kuźni Hefajstosa, albo zamraża naszą skórę niczym cios od Sub-Zero. Mimo to, przygotowujemy się dzielnie do wyjścia, choć wiemy doskonale, że w pracy już ostrzą sobie na nas kły kierownicy wyższego szczebla czy brygadziści...

 -

Odwiedzin: 1366

Autor: aragorn136Recenzje filmów

Komentarze: 2

"Tenet" – Paradoks Nolana - Recenzje filmów

Miał być „Mesjaszem”, który „zbawi” kina. Reklamowany tak, jakby już w dniu oczekiwanej, przesuwanej premiery, zasłużył na status dzieła kultowego – a może i wybitnego. I wreszcie 26 sierpnia 2020 roku „Tenet” przybył do polskich kin, o dziwo, szybciej niż w USA. No i co? No i nic. Nie jest to żadna słabiutka produkcja – imponuje spektakularnymi ujęciami (choć scena z samolotem trochę zawodzi), ale jest jednocześnie męcząca, bez emocji… Ot taki już paradoks (nie jedyny) ostatnich filmów Christophera Nolana.

 -

Odwiedzin: 1739

Autor: donkichotRecenzje filmów

Komentarze: 4

"Rambo: Ostatnia krew" – Trzymam za słowo - Recenzje filmów

Co mają wspólnego „Kevin Sam W Domu”, „Głupi i Głupszy”, „Król Lew” oraz kultowy „The Room”? Czym jest Rambo? Nie Twoja sprawa, bambo. Nie Twoja, nie moja, a już na pewno nie Sylvestra Stallone’a, po którego twarzy nie widać w ogóle zainteresowania odgrywaną rolą, co powinno dziwić, kiedy zajmuje się również scenariuszem do najnowszej części z serii filmów o weteranie wojny w Wietnamie.

Pliki cookie pomagają nam technicznie prowadzić portal Altao.pl. Korzystając z portalu, zgadzasz się na użycie plików cookie. Pliki cookie są wykorzystywane tylko do działań techniczno-administracyjnych i nie przekazują danych osobowych oraz informacji z tej strony osobom trzecim. Wszystkie artykuły wraz ze zdjęciami i materiałami dostępnymi na portalu są własnością użytkowników. Administrator i właściciel portalu nie ponosi odpowiedzialności za tresci prezentowane przez autorów artykułów. Dodając artykuł, zgadzasz się z regulaminem portalu oraz ponosisz odpowiedzialność za wszystkie materiały umieszczone przez Ciebie na stronie altao.pl. Szczegóły dostępne w regulaminie portalu.

© 2022 altao.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
0.574

Akceptuję pliki cookies
W ramach naszego portalu stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym momencie zmiany ustawień dotyczących cookies. Jednocześnie informujemy, iż warunkiem koniecznym do prawidłowej pracy portalu Altao.pl jest włączenie obsługi plików cookies.

Rozumiem i akceptuję