Cieszy nas, że horrory są coraz bardziej zauważane i doceniane. Szkoda tylko że w tym roku zniknęły w głównym wyścigu „Zniknięcia”. Dobrze natomiast że Amy Madigan dostała Oscara za najlepszą rolę drugoplanową. Przerysowaną, ale tak intensywną i przerażająco dziwną, że nie sposób wymazać ją z pamięci. A czy dobrze, że Michael B. Jordan przywitał się z Oscarem? Z jednej strony tak, gdyż to dowód na to, że wreszcie pierwszoplanowe kreacje w horrorach nie są w cieniu tych z poważnych dramatów. Z drugiej strony – Jordan, choć dość przekonujący w podwójnym wcieleniu, stworzył najmniej interesujące i ekspresyjne postacie. Ci dwaj bliźniacy w jego wykonaniu „zlewają się w jednego”. W historii kina byli inni, którzy lepiej potrafili ich „oddzielić” (i nie, nie mamy na myśli Cezarego Żaka w „Ranczu”, a bardziej Toma Hardy’ego w „Legend”). Cóż. Gdyby Timothée Chalamet („Wielki Marty”) „nie spadł ze schodów”… Eee. To znaczy, gdy nie powiedział, że opera i balet nikogo już nie obchodzą, to miałby upragnioną statuetkę w kieszeni. A tak miał tylko skwaszoną minę. Lepiej niech ego schowa do tej kieszeni i uważa, co gada. Ale tak serio: czy zasługiwał na falę hejtu i nie powinien zdobyć tego pierwszego Oscara w młodym jeszcze wieku? Hmm… Przecież zagrał świetnie i się napracował.
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
Zostawmy jednak Tymka i Michaela, i przejdźmy do ceremonii, która odbyła się z 15 na 16 marca. Konkretniej do reszty laureatów i tego, co się ciekawego działo. A działo się w sumie niewiele. Na coś totalnie szalonego, spektakularnego i ultra zabawnego przyjdzie zapewne poczekać do okrągłej, setnej ceremonii. Bo ta 98. była poprawna i raczej nie warto było dla niej zarywać nocy. Chyba że dla paru momentów odegranych przez prezentujących poszczególnych nominowanych i wręczających Oscary na scenie (m.in. aktorki z komedii „Druhny”) albo dla żartów gospodarza. Conan O'Brien sprawdził się rok temu. Teraz też. Ci co, oglądali, wiedzą, że „namaścił go papież”, gdy dostał sam statuetkę. Że na rozpoczęcie gali uciekał w przebraniu i makijażu ciotki Gladys, goniony przez dzieciaków po różnym planach nominowanych filmów, co wyglądało zabawnie na ekranie. I występując u boku Josha Grobana, skomentował to, czym nagrabił sobie Chalamet. Na szczęście żadni śpiewacy operowi i tancerze baletowi nie dokonali zmasowanego „ataku” (całe środowisko jest łagodne). A członek orkiestry nie używał – jak zasugerował prowadzący ceremonię, paletek zamiast pałeczek, siedząc przy perkusji.
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
Debiuty i historyczne werdykty
Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej (AMPAS) podjęła kilka ciekawych i przełomowych decyzji. W 2026 roku przyznała pierwszego Oscara w nowej kategorii: najlepszy casting. Tu zwyciężyła aktorska drużyna z „Jednej bitwy po drugiej”, a precyzując Cassandra Kulukundis – reżyserka castingu do owej produkcji. Debiutowała również Autumn Durald Arkapaw – pierwsza kobieta, którą nagrodzono za najlepsze zdjęcia (kreatywnie wojowała kamerą w „Grzesznikach”, choć bardziej w trakcie seansu hipnotyzowała oscarowa muzyka Ludwiga Göranssona). Doszło też do niespodziewanego remisu (wcześniej taki nastąpił w 2013). Wybrano bowiem dwa najlepsze filmy krótkometrażowe: „The Singers” („Śpiewacy”) oraz „Two People Exchanging Saliva” („Dwie osoby wymieniające się śliną”).
Sean Penn dostał trzeciego Oscara (poprzednio za „Rzekę tajemnic” i „Obywatela Milka”). Choć jego drugoplanowa, cholernie wyrazista, kreacja wojskowego fanatyka w „Jednej bitwie po drugiej” była zdecydowanie najjaśniejszym punktem filmu, to nie uświetnił i nie rozjaśnił swoją osobą tegorocznej imprezy. Podobno spędzał wtedy czas w Ukrainie. Warto nadmienić, że od dzisiaj należy do grona aktorów, którym udało się zgarnąć tyle statuetek w ciągu swojej kariery (zrobili to m.in.: Daniel Day-Lewis i Jack Nicholson).
Z kolei reżyser i scenarzysta tegoż dzieła – Paul Thomas Anderson po 14 nominacjach w minionych latach (włączając kilka kategorii) nareszcie ucieszył się (ale bez totalnej emocji na twarzy), że postawi na półce pierwszego Złotego Rycerza, a nawet trzy takowe statuetki. Anderson to największy wygrany 98. Oscarów. I fajnie, choć można się sprzeczać i dyskutować, czy faktycznie to była najlepsza reżyseria, scenariusz adaptowany (luźny, na podstawie powieści Thomasa Pynchona, przynajmniej intrygujący, nie tak, jak ten oryginalny w „Grzesznikach”) i film roku 2025. Na pewno montaż – ów był w stu procentach idealny, podkreślający niesamowite tempo (tu najgroźniejszym konkurentem był „Wielki Marty”).
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
Napisałem ten film dla moich dzieci, aby przeprosić za bałagan, jaki pozostawiliśmy na świecie, który przekazujemy w ich ręce. Ale także z nadzieją, że to one będą pokoleniem – mam nadzieję – które przyniesie nam trochę zdrowego rozsądku oraz przyzwoitości – stwierdził szczerze Anderson, odbierając nagrodę jako scenarzysta.
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
O nich też wspomnijmy...
Zaskakująco nie było wiele polityki. O pokój zaapelował jedynie Javier Bardem („Nie dla wojny i wolna Palestyna”), wręczając Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy (tu jak przewidywaliśmy zwyciężyła norweska „Wartość sentymentalna”, przez wielu porównywana do dramatów Bergmana, słodko-gorzka historia o próbie pojednania córek z ojcem/reżyserem). Świat nie jest sprawiedliwy, a czy większość nagród przyznano sprawiedliwie? „Grzesznicy” nie zdominowali pięknej uroczystości w krainie grzechu. Naszym zdaniem tylko dwie statuetki się im należały – za muzykę i zdjęcia (choć wspanialsze, poetyckie kadry miały „Sny o pociągach”).
źródło: YouTube.com (Standardowa licencja)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą Altao.pl. Kup licencję
Mogą Cię zainteresować odpowiedzi na te pytania lub zagadnienia:
Aragorn136
1 dni temu
Nowa koncepcja scenografii: Scena została zaprojektowana z myślą o tzw. „ludzkim dotyku” (human touch). Miała być bardziej organiczna i bliska publiczności, co dla części widzów przyzwyczajonych do tradycyjnego przepychu mogło wyglądać surowo lub nietypowo.
Dodaj opinię do tego komentarza